Logo Artemidy
Szumiący Las - wschód
Dla kogo zastrzyk dopaminy? Na pewno nie dla Czosnek. Nie znosiła wychodzić z obozu i Wiklina o tym wiedziała, na pewno wiedziała - były siostrami, były sobie blisko, Wiklina znała Czosnek. Czosnek, która choć bardzo z tym walczyła, dalej wzdrygała się na najmniejszy ruch i szelest w gąszczu poza znanym jej obozem. Ale też... zachowywała się podobnie nawet w obozie Klanie Cienia, więc co za różnica? A skoro Wiklinową Łapę ten spacer miał uszczęśliwić, zgodziła się.

Chociaż to, jak daleko odeszły od obozu, wprawiło ją w stan niepokoju który był wręcz namacalny po nastroszonej sierści na jej karku.

- ... Kozia Skarpa jest... dobrym kotem. I dobrym mistrzem, tak sądzę. Wyszkoliła Pliszkę- Pliszkowy Zagajnik, a Pliszka jest dobrym kotem - stwierdziła, chcąc skupić się na czymkolwiek innym. Jak rozmowa z Wikliną. Rozmowa, która może odciągnie ją myślami od tego, jak daleko są poza obozem, od tego, jak Zmarznięty Nos dalej uparcie się głodzi, od tego, jak jej źle odkąd mama zniknęła z Klanu. - Um... jakoś - tak, szedł jakoś. Jak krew z nosa, i to nawet nie w pełni z jej winy, chyba. - ... mam być na ten temat w pełni szczera, Wiklinko? Nie chcę... nie chcę ci tutaj narzekać na mój trening. Cieszę się, że- że twój w końcu ruszy do przodu, ale jeśli mam być szczera, to... mój jest tragiczny.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widząc stres Czosnkowej Łapy, zbliżyła się do niej, tak, by szły bark w bark. Uśmiechnęła się do niej, gdy ta spojrzała w jej stronę. Nawet jeżeli wybór miejsca na spacer był z jej strony nieco egoistyczny, chciała wierzyć, że robi to również dla dobra siostry. Małymi kroczkami chciała pokazać jej, że nie było się czego bać - a przynajmniej tak sobie wmawiała, by wytłumaczyć, dlaczego wbrew zdrowemu rozsądkowi zabrała ją aż tutaj.
- Hmm - mruknęła w zamyśleniu na jej słowa. Kojarzyła Pliszkowy Zagajnik, ale nigdy tak naprawdę nie miały okazji, by porozmawiać. Głównie dlatego, że gdy była małym kocięciem i współdzieliły kociarnie, wolała naśladować starszą koleżankę. - Dlaczego tragiczny? Coś jest nie tak? - spytała, odszukując swoim ogonem ogon Czosnkowej Łapy, by móc spleść je ze sobą, jeżeli ta tylko na to pozwoli.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kontakt fizyczny z Wikliną jakoś jej ulżył: chociaż trochę. Czosnek dalej, tak daleko od obozu, czuła się jak zwierzyna. Jak potencjalna ofiara dla drapieżnika który mógł czyhać za rogiem. Z Wiklinową Łapą... z Wiklinową Łapą to uczucie nieco malało, ale tylko trochę. Sierść na jej karku opadła nieco; tylko dlatego, że się do tego zmusiła, aby nie sprawić siostrze dodatkowej przykrości. Zaprosiła ją na ten spacer, Czosnek chciała ją uszczęśliwić, a nie dodatkowo zamartwiać.

Zdaje się jednak, że zamartwianie wszystkich wokół było nieuniknione w wypadku Czosnkowej Łapy. Chwilę zastanawiała się, czy nie powinna była urwać tematu teraz, zmiażdżyć w zarodku i nie myśleć o kundlu: ale czułaby się źle kłamiąc Wiklinę w żywe oczy, mówiąc jej, że wszystko jest dobrze, kiedy nie było. Wiklina była na to zbyt bystra, zauważyłaby, dopytywałaby.

- Psia Gwiazda jest nie tak, Wiklinko, dobrze o tym wiesz - rzuciła do siostry półszeptem, cofając uszy, zaplatając ogon wokół kudłatej kity Wikliny, mocno, jakby szukając w tym komfortu. Jakby bała się, że Psia Gwiazda ją słyszy, nawet tu, tak daleko poza obozem. - Gardzi mną. Niezależnie od tego, co zrobię i co powiem, jak się staram... on mnie obraża w każdym zdaniu, każdym słowie. Mówi o mnie rzeczy, które są nieprawdą, rzeczy- które sobie o mnie ubzdurał. Mam go dość, Wiklina, patrzenie na niego i słuchanie jego głosu sprawia, że- że mam ochotę wydrapać sobie oczy - głęboki wdech. Chwila ciszy. - ... Huraganowy Szept jest lepsza.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- O- och - zająknęła się i stuliła po sobie uszy. No tak, mogła się domyślić, że to o niego chodzi. - Przepraszam, Czosneczku, ja... Ja zapomniałam, ze ty nadal masz normalny trening. Z nim - dodała ciszej, spuszczając zawstydzony wzrok na swoje białe łapy. Całkowicie wypadło jej z głowy to, że oprócz treningu medycznego Czosnkowa Łapa ma dalej swój normalny trening na wojownika i było jej z tego powodu trochę głupio. - Myślałam, że coś złego się dzieje na twoim treningu z Huraganowym Szeptem - dodała. To byłoby niesamowicie przykre, gdyby nawet na wymarzonym przez kotkę treningu dzialo się coś złego, co sprawiało jej przykrość. Nawet nie chciała sobie wyobrażać, jak strasznym doświadczeniem by to było. Westchnęła cicho.
- Cieszę się, że chociaż ona jest normalna - skwitowała ostatecznie, ocierając policzek o polik siostry. - Sama miałam ochotę wydrapać oczy, ale jemu, nie sobie, gdy z nim wczoraj rozmawiałam. Sam sobie dopowiada rzeczy, żeby usłyszeć to, co sobie uroił.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- N-Nie przepraszaj, nie masz za co. Ja... też miałam nadzieję, że nie będę musieć więcej z nim trenować - ale nadzieja matką głupich. Może i faktycznie Huraganowy Szept byłaby w stanie nauczyć ją potrzebnych umiejętności, przekazać wiedzę z treningu na wojownika, ale coś jej mówiło, że kundel prędzej połknąłby własny język niż oddał ją na trening wojowniczy komukolwiek innemu, niż on sam.

Czosnek podkręciła głową. - Huraganowy Szept jest dobra. Wyrozumiała... i taka miła dla mnie. M-Mimo tego, że wybranie mnie na swojego terminatora sprawiło, że Pies jest gotowy ją wyrzucić z Klanu - według niej Huragan miała pełne prawo być wściekła, żałować tej decyzji. Gdzieś z tyłu głowy Czosnek podświadomie czuła, że może faktycznie tak jest, ale mentorka jej o tym nie mówi. - ... Ciernista Łapa jest okropna, ale Migocząca Łapa bardzo... pomogła mi się zaaklimatyzować w Korzennej Jamie - nie umiała się powstrzymać przed wspomnieniem co nieco na temat pozostałych dwóch terminatorek.

- P-Przykro mi, że musiałaś z nim rozmawiać. On... taki jest. Uwielbia słuchać własnego głosu, i dopowiada sobie ciągle bzdury wyssane z palca - wymruczała, wgapiona niemrawo we własne łapy. Cieszyła się chociaż, że rozmowa z kundlem do czegoś doprowadziła i teraz Wiklina mogła kontynuować swoją edukację tak, jak tego chciała. Jedna dobra rzecz w tym wszystkim.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zupełnie nie rozumiała, dlaczego tak bardzo upierał się na trenowanie jej. Dawało mu to satysfakcję, gdy widział, jak wiła się pod jego łapami jak robak? Czuł się wtedy lepszy? Był tak żałosny, że musiał znęcać się nad terminatorką, żeby poczuć się lepiej ze swoim zgniłym sercem? Nie mieściło jej się to w głowie.
- Nie jest kocięciem, Czosneczku, i odpowiada za swoje decyzje. Wiedziała, że podejmuje ryzyko wybierając cię, to niestety było do przewidzenia. Mimo to wybrała cię, bo wierzy w ciebie i w swoje umiejętności - powiedziała poważnie, unosząc wzrok z leśnej ściółki pod łapami znów na mordkę Czosnkowej Łapy. Uśmiechnęła się do niej lekko, pokrzepiająco. Mruknęła ciche "hmm" na wspomnienie o Ciernistej i Migoczącej Łapie; nie znała ich zbyt dobrze i choć pierwsza wiadomość, jakkolwiek przykra, nie była zaskoczeniem, tak informacja o drugiej terminatorów była miłą niespodzianką.
- Przykro mi, że musisz to znosić codziennie - westchnęła.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciała się z nią kłócić. Otworzyła pysk, aby coś powiedzieć, ale zastanowiła się nad słowami Wikliny i zamilkła, przegryzając wnętrze policzka. Tak, Huraganowy Szept była dorosła i odpowiadała za własne decyzje, ale nie zasługiwała na to, aby być szykanowaną na tle całego klanu z powodu wyboru terminatora. Tylko dlatego, bo wybrała jednostkę tak żałosną, jak Czosnek. Wiklinowej Łapy jednak w tej kwestii nie przegada, wiedziała o tym i urwała temat krótkim kiwnięciem pyska.

- Chyba... wiem, co muszę zrobić, aby sobie jakoś poradzić. Z Psem, mam na myśli. Wszystko jest okropne i złe ale- ale czuję, że... będzie lepiej - kiedyś musi być. A ona przysięgła samej sobie, że udowodni skundlonej Gwieździe, że się co do niej mylił. Owinęła ogon ciaśniej wokół kity Wiklinowej Łapy.

Kawałek szły w milczeniu. Było tak wiele rzeczy o których Czosnek chciała siostrze powiedzieć, wyżalić się, i wyraźnie coś ją gryzło, ale nie umiała tego wypowiedzieć na głos. Czy Wiklina zauważyła zniknięcie matki? Czy wiedziała o Zmarzniętym Nosie? Czy w ogóle ją to interesowało? - ... - Czosnek chciała o coś zapytać, ale żadne słowo nie wydobyło się z jej mordki.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet jeżeli wiedziała, że milczenie Czosnkowej Łapy nie było oznaką przekonania jej do słuszności słów Wiklinowej Łapy, a jedynie urwaniem tematu, by już go dalej nie ciągnąć, szylkretka miała nadzieję, że coś jednak zostanie w głowie jej siostry. Obie były tak samo uparte i Wiklina czasem nad tym ubolewała - niezależnie od tego, jak bardzo nie pozwalała Czosnkowej Łapie na obwinianie się za całe zło świata, Czosnek zawsze stawała okoniem i uprawiała mentalną gimnastykę, by jednak udowodnić Wiklinie, że nie ma racji i faktycznie jest źródłem wszelkiego zła i niepowodzeń. Unstoppable force vs immovable object. Zerowa siła wypadkowa.
- Co planujesz? - spytała, przekrzywiając lekko głowę w bok, ciekawa tego, co sobie zaplanowała. Przez chwilę gdy szły w ciszy nawet przeszła jej przez głowę myśl, że skoro już ruszył jej trening, to może będzie mogła wziąć siostrę na korepetycje i nauczyć ją czegoś, żeby musiała znosić paplaninę Psa nieco krócej. Dostrzegła jednak, że chyba chciała coś powiedzieć; uniosła więc brwi i spojrzała na nią pytająco.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czosnek poczuła w pewnym momencie, że zrobiło jej się słabo. Nie nadawała się na spacery - nerwy związane z nagłą zmianą otoczenia połączone ze zbyt dużym natłokiem myśli bardzo szybko prowadził do przytłoczenia i przebodźcowania. Musiała coś robić, cały czas, na najwyższych obrotach aby nie pogrążyć się w myślach, nie utonąć we własnym umyśle, a na spacerze z siostrą nie robiła, tak naprawdę, nic.

Usiadła nagle, tak, jak stała, opierając się łbem o bark Wikliny.

- Nie spodoba ci się to, mi też się mie podoba, ale... z Psią Gwiazdą najłatwiej mówić to, co chce usłyszeć. Najłatwiej będzie, jak na następny trening przyjdę, poproszę o to, aby udzielił mi głosu i... powiem coś w stylu tego, j-jak bardzo przepraszam, jak mi przykro za swoją postawę w ciągu ostatnich kilku księżyców... - szczerze liczyła, że takie podejście do tematu pomoże jej sytuacji. Może weźmie kundla pod włos, jakoś udobrucha w ten sposób. A może było to naiwne myślenie i marzenie ściętej głowy, ale Czosnek była zdesperowana. Choć myśl kajania się przed Psem za samo to, że żyje, było uwłaczająca, musiała spróbować. - Zakazał mi odzywać się niepytaną, na treningu - dodała półszeptem, jakby w ramach ciekawostki.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zatrzymała się, gdy Czosnkowa Łapa nagle usiadła. Rozejrzała się dookoła, po czym sama ugięła łapy i przycupnęła na piętach. Im dłużej Czosnkowa Łapa mówiła, tym bardziej pogłębiała się zmarszczka na jej czole i pomiędzy białymi brwiami. Westchnęła.
- Nie podoba mi się to, ale sama przyjęłam taką strategię, gdy zaczął mnie krytykować... i to chyba faktycznie działa - odpowiedziała, dłubiąc nieświadomie łapą w leśnej ściółce. Nie miał do niej żadnych dodatkowych komentarzy, więc była szansa na to, że faktycznie coś to da, niezależnie od tego, jak bardzo było to uwłaczające. - Ale nie bierz na siebie całej winy i nie tłumacz się. Powiedz, że zrozumiałaś, przepraszasz, obiecujesz poprawę, ale nie kajaj się przed nim. Patrz na niego, kiwnij głową, stój prosto... wiem, że to trudne i wcale nie będziesz czuła się pewnie, ale może jeżeli sobie wmówisz, że jesteś odważniejsza i twardsza niż w rzeczywistości, to chociaż to usztywni ci kark.
Dla Wikliny to była automatyczna reakcja obronna, ugłaskiwanie było dla niej naturalne; stała prosto i z piersią wysuniętą w przód, choć uginała kark, uśmiechała się przepraszająco i mówiła to, co inni chcieli usłyszeć. Nie była to pewność siebie, choć z całą pewnością gdyby mogła, oddałaby część swojej własnej, byleby Czosnkowa Łapa miała swojej choć odrobinę.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- ... nie spojrzę na niego - odparła nagle Czosnek, jakby to były jedyne słowa Wikliny, które do niej dotarły w pełni. Ruszała uszami z każdym wypowiadanym przez siostrę słowem, ale na to cała się wzdrygnęła. Wiele rzeczy była w stanie zrobić, do bardzo wielu rzeczy potrafiła się zmusić i jeśli nie miała wyjścia, to płaszczenie się pod kundlem było jedną z tych rzeczy. Ale nie patrzenie mu w pysk. -Nie- nie potrafię. Choćby niebo miało runąć, nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy, Wiklina, on- - rozejrzała się tak, jakby bała się, że ktoś ich podsłuchuje. Tutaj, tak daleko od obozu, w głębi lasu, gdzie były same.

- W jego oczach nic nie ma. To nie jest kot. On- jest kundlem w kociej skórze, o lisim sercu, w jego oczach nie ma nic, tylko lodowata pustka. Nie potrafię. Nie umiem się zmusić. Zrobię wszystko, czego by ode mnie chciał, ale nie to. Przeraża mnie, i czuję się tak, jakby... obserwował każdy mój ruch, wszędzie, gdziekolwiek nie pójdę i czego nie zrobię. Nienawidzę go - głos Czosnek spuchł od nadmiaru emocji które odczuwała. Nie chciała płakać, nie przy Wiklinie i nie na spacerze wynikającym z jej inicjatywy, który już i tak zupełnie zepsuła. Pociągnęła agresywnie nosem i cofnęła szare uszy.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet nie wiedziała, dlaczego wstrzymała oddech.
Z jakiegoś powodu oczekiwała gorszej reakcji. Zamiast tego jednak Czosnek zafiksowała się na jednej, konkretnej rzeczy. Wiklina ją rozumiała; sama czuła ciarki na plecach, gdy nawiązywała kontakt wzrokowy z ich przywódcą i wiedziała, że utrzymanie go było zadaniem trudnym.
- Wiem - zamruczała cicho, smutno, opierając przy tym głowę o bok szyi kotki. Chwilę milczała, wpatrując się po prostu przed siebie, na jakiś punkt pomiędzy drzewami; myślała nad tym, co powinna powiedzieć. Wiedziała, że mógł zacząć się rzucać o to, że na niego nie patrzy; wydawało jej się, że ten kontakt wzrokowy mógł być dla tej strawy dla wron priorytetem, „okazaniem szacunku”, zupełnie jakby tylko umiejętność utrzymania pełnego skupienia na jego pysku decydowała o tym, czy czuje się wobec kogoś respekt, czy nie. Cmoknęła cicho.
- Więc patrz obok niego. Byle nie na swoje łapy - zaproponowała kompromis. Wiedziała, że to i tak niewiele da i kocur się spektakularnie zesra, zamiast zauważyć starania Czosnkowej Łapy, ale to było już coś. Cokolwiek. Jakiś krok naprzód.
x [Obrazek: IpOC1Xl.png]
x
x

how do I form a connection when we can't even shake hands? you're like a phantom greeting me. we plot in the shadows, hang out in the gallows, stuck in a loop for eternity.

do you know why the flowers never bloom? will you retry or let the pain resume?
x
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Przepraszam - wypaliła nagle Czosnek, choć nie była pewna, za co dokładnie przeprasza. Musiała się chwilę zastanowić, dociskając bokiem do Wikliny; siostra mogła poczuć, jak jej mięśnie drżą pod nadmiarem emocji i dziwnego stresu, który nagle ją ogarnął. Pociągnęła znowu nosem i nagle schowała cały pysk w kryzie Wiklinowej Łapy. Kiwnęła jednak głową, bo słowa drugiej kotki do niej dotarły. Patrzeć na Psią Gwiazdę, to była jakaś rada, to była dobra rada, ale nie była pewna, czy zdoła się do niej zastosować.

- Czy... możemy powoli wracać? - wyrwało się z pyska Czosnkowej Łapy po chwili ciszy i dygotania w objęciach Wiklinowej Łapy. - Przepraszam, chciałaś... chciałaś się ze mną przejść i spędzić miło czas, a ja się tak rozklejam - nie chciała reagować w taki sposób na każde, choćby najmniejsze niepowodzenie w jej życiu, ale taka była natura Czosnek. Taka była ona, krucha i łatwa do złamania jak wróble kości.

Podniosła się. Nie chciała tu dłużej być, chciała wrócić do obozu i położyć się gdzieś razem z Wiklinową Łapą. Zrobiła pół kroku w stronę, z której z siostrą przyszły, ale patrzyła na Wiklinę jakby oczekując od niej finalnego werdyktu.

zt?
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mniej entuzjastycznie podchodziła do polowań niż miała to w zwyczaju. Był jednak to jej obowiązek więc, czy tego chciała czy nie, musiała w nich uczestniczyć. Nawet jak robiła to rzadziej niż przed tą całą akcją.
Wyruszyła z obozu, kierując się w stronę Szumiącego Lasu. Wybrała się sama, nie miała ochoty uczestniczyć w jakimś patrolu, nie dajcie Gwiezdni musząc znowu kogoś poniekąd bronić. Modliła się po cichu, żeby w ogóle nie doszło do sytuacji, w której będzie musiała bronić samej siebie. Bo jak normalnie nie miała problemów gdy dochodziło do rozlewu krwi - o ile nie były to koty - tak coś czuła, że minie trochę czasu aż wróci jej chęć do zlania kogoś po mordzie. Kot czy nie.

//Mg
If I lay here
If I just lay here
Would you lie with me and just forget the world?
Forget what we're told
Before we get too old
Show me a garden that's bursting into life

Let's waste time
Chasing cars
Around our heads
LVL 10 515 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
85
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wojowniczka miała nadzieję na spokojne, bezproblemowe polowanie - i póki co zapowiadało się tak, jak tego chciała. Żadnych zagrożeń na horyzoncie, generalnie spokój i cisza, nie wliczając w to sporadycznych przyśpiewek ptaków...i szelestu w pobliskich krzakach. Oczom wojowniczki ukazała się niepozorna jaszczurka, która akurat wychyliła łebek ze swojej kryjówki.

kozia skarpa: lvl: 5 | S: 15 | Zr: 13 | Sz: 9 | Zm: 8 | HP: 80 | W: 60
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
3
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości