Logo Artemidy
Dziki Sad
#46
Chmurka z kolei nie dopuszczała do siebie myśli, że może już nie zobaczyć klanu Wichru. Rzecz jasna łapały ją wątpliwość, bardzo często nawet, gdyż koteczka miała problemy z pewnością siebie. Nie raz nachodziły ją myśli, że nie da rady, że nigdy nie znajdzie domu, jednak ta jak mogła je odganiała. I to właśnie dzięki tej charakterystycznej dla jej osoby determinacji, niekiedy przesadnej o czym przekonał się Sokoli Cień na ich treningu, udało jej się wrócić.
Błękitnooka nie miała pojęcia, iż wraz z nią zapodziało się naprawdę dużo kotów, i równie sporo wróciło do klanu. Czuła, że znów będzie musiała udowodnić, że jest godna należenia do Wichru, jeśli tylko zostanie z powrotem przyjęta... Liczyła się jedna z tym, iż Sokół, czy panująca obecnie Malinowa Gwiazda może jej zwyczajnie nie przyjąć i kazać zniknąć tak jak to zrobiła wcześniej, z tym że tym razem na dobre.
Tak, to było trudne dla Chmurnego Niebo, fakt, że znów stało się coś złego w jej życiu przez dwunogów. Koteczka potwornie się ich bała, jednak teraz, tłumacząc się czarnemu wojownikowi, w ogóle o tym nie myślała. W niej również wystąpiła mieszanina najróżniejszych emocji. Przede wszystkim sfilcowana pointka była szczęśliwa, szczęśliwa ze znalazła klan Wichru i przede wszystkim - ze spotkała Sokoła, nawet jeśli ten miałby ją zaraz stąd wyrzucić. Mogła go zobaczyć, wyjaśnić co się stało, wtulić w jego pierś i zalać się łzami. Również czuła strach. Przede wszystkim przed tym iż nigdy jej nie wybaczą zniknięcia, gdy klan jej najbardziej potrzebował.
- B-było ich dwóch - zaczęła kędzierzawa powoli się uspokajając. Z reguły Chmurka nie jąkała się przy swoim mistrzu, teraz jednak zwyczajnie dusiła się łzami i nie była w stanie panować nad swoimi emocjami. - Niedaleko Sz-szorstkich Traw... Byłam pewna, że im uciekłam, ale mnie zaskoczyli! Zamknęli w takiej małej, dziwnej jaskini jak kiedyś i wrzucili do potwora! I zabrali daleko stąd - dawna wojowniczka Wichru odsunęła się nieco od Sokolego Cienie i przycupnęła owijając ogon ozdobiony liśćmi i patykami wokół łap. Cała była umorusana, a jej kremowo rude futerko już nie było w większości takie kremowe. - Ja... Pytałam o drogę różnych samotników... - mruknęła w końcu zerkając szklanymi oczami na wojownika by zobaczyć jego reakcje. - Unikałam walki, jak mi kiedyś kazałeś i b-byłam miła dla innych, chociaż wiele z tych kotów nie była miła dla mnie i... jedna taka starsza kotka zaprowadziła mnie w pobliże Wietrznego Stoku... Ale już was tam nie było - dalsza część historii to w sumie pętla, jak można się było domyśleć, ale jeśli czarny kocur chciał drążyć temat - Chmurka była gotowa odpowiedzieć na wszystkie jego pytania i to od razu!
Mimo iż kędzierzawa już zdążyła się w miarę uspokoić, kolejne słowa złotookiego uderzyły w nią równie mocno co sama jego obecność. Chmurne Niebo podniosła wzrok błękitnych oczu na wojownika i momentalnie znów popłynęły z nich łzy, a ona sama pociągnęła nosem dwukrotnie. Nie była w stanie nic powiedzieć, przepełniała ją wdzięczność wobec swojego mentora, był taki wyrozumiały i taki dobry! Wszyscy myśleli, że to gruboskórny gbur, od którego trzeba się trzymać z daleka, ale Chmurka widziała Sokoli Cień zupełnie inaczej.
- D-dzięk-uję - wychrypiała w końcu gdy już udało jej się przełknąć gulę, stojącą w gardle.
[Obrazek: JwLtvG3.png]
[Obrazek: sprout_by_blushbun-dacgj74.gif]
If there's so much I m u s t be
Can I s t i l l just be me
♡The w a y I am?♡
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Wróciła. Nie porzuciła ich, nie uciekła, co nawet w jej przypadku Sokół byłby w stanie zrozumieć, biorąc pod uwagę jej tragiczną przeszłość oraz fakt, że straciła przybranego brata, którego - jeśli dobrze się orientował - bardzo kochała. Wszystko sypało się w czasie, gdy Chmurne Niebo została porwana i nagle wojownik pomyślał, że chociaż przeżyła na pewno straszliwe chwile, to może jednak stało się tak, jak się stało. Nie musiała patrzeć na to, jak znika i odchodzi kolejne jej rodzeństwo, jak jej przybrana matka milczy niczym zaklęta i zapada się w sobie, nie musiała przyglądać się temu, jak Klan stacza się na samo dno, co było nie tylko bolesne, ale i irytujące. Wróciła tak naprawdę w najodpowiedniejszym momencie, w chwili, która dawała jej całkowicie nowy start, chociaż jednocześnie czarnofutry doskonale wiedział, że za chwilę Chmurka będzie musiała zmierzyć się z tragedią, jaka dotknie całą jej rodzinę - ze śmiercią Krzykliwej Mewy. To, że starsza wybierała się na tamten świat było już dla niego oczywiste, była teraz tak podobna do Mięty, gdy ta odchodziła, że wojownik nie łudził się nawet, iż starsza przetrwa kolejnych pięć, a może i dziesięć księżyców, jej czas po prostu dobiegł końca i nie mogła z tym dłużej walczyć. Pomyślał jednocześnie, że Chmurka miała szczęście - zdąży jeszcze pożegnać się z kocicą, która zastąpiła jej matkę.
- Dwunożni - rzucił z warkliwą pogardą, gdy dowiedział się już, co spotkało jego podopieczną, a futro na jego kryzie uniosło się gwałtownie. - Opowiesz mi wszystko w drodze do obozu, nie powinniśmy dłużej tutaj zostawać, chyba potrzebujesz odpoczynku. Lśniąca Sadzawka powinna cię obejrzeć. To... W gruncie rzeczy twoja siostrzenica - powiedział twardo i widać było, że nie zamierza z nią dłużej dyskutować na temat tego, czy powinna należeć do Klanu Wichru, czy nie. Została porwana, nie uciekła od nich, a to zupełnie inna sprawa, chociaż oczywiście Sokół wychodził z założenia, że mimo wszystko Chmurne Niebo będzie musiała teraz ponownie udowodnić, że jest godna bycia wojownikiem Wichru. Nie skreślał jej jednak i cieszył się, że ją odnalazł, że ona znalazła drogę do nich. Kto wie, być może sam Bezchmurne Niebo popychał swoją przybraną córkę do celu wierząc w to, że ta jeszcze zdoła zobaczyć matkę? Tak czy inaczej Sokół skinął na nią, by ruszyła za nim do obozu i nie ociągając się, zawrócił. Trzeba było o Chmurkę zadbać.

//Jeśli masz chęć na dalszą rozmowę, to nie wychodzimy z tematu, ale oficjalnie zabieram cię już do obozu
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Chmurka by nie uciekła, nie po tym jak bardzo starała się być częścą klanu. Nie po tym jak Wicher ją przygarnął, dał jej szanse. Nie po tym jak Krzykliwa Mewa uratowała jej życie, jak Opieniek obdarował ją bezwarunkową miłością, jak Borsuczek ją wspierał i jak Sokół pomógł jej pokonać swoje ograniczenia. Nie umiałaby, choćby klan Wichru się walił (co miało w sumie miejsce) i palił - nie uciekłaby. Widząc upadek klanu dawałaby z siebie jeszcze więcej by nie dać mu sięgnąć dna na ile byłaby w stanie. Jednak nie mogła pomóc, nie miała jak i bardzo ją to bolało - nie była dla Wichru, któremu przysięgała być lojalna. Może nie ze swojej winy, ale nie było jej.
- T-tak, oczywiście - przytaknęła Chmurka w pierwszej chwili nieco zaskoczona tym, iż Sokoli Cień ot tak właśnie zabierał ją do klanu, do domu. Była mu ogromnie wdzięczna, zawsze był wobec niej wyrozumiały. - Dobrze, pójdę do niej... Jaka ona jest? - zapytała kędzierzawa zaraz równając kroku ze swoim dawnym mistrzem. Musiała szybko przebierać smukłymi łapami, by dotrzymać kroku sporo większemu wojownikowi. Błękitnooka była ciekawa jak wiele się zmieniło. Wiedziała już, że Krucza Gwiazda nie żyje, nie wiedziała jednak co się z nim stało. Zapewne w całym klanie, we wszystkich klanach zaszły spore zmiany. - Jak... jak jest teraz? Co się zmieniło...? - podpytała zaraz czarnofutrego wiedząc, że ten na pewno odpowie na dręczące ją pytania. - I co z... z Gruszkową Łapą? Dostała dobrego mistrza? Na pewno jest na mnie zła... - kontynuowała spuszczając wzrok. Nie miała pojęcia, że jej terminatorka... Nie żyje. Zaszło wiele zmian, wiele kotów odeszło, wiele się narodziło, a Chmurka będzie musiała po raz kolejny stawić czoła praktycznie nowemu otoczeniu. - A Borsuczek? Ma się dobrze? I Zajęczy Sus?
[Obrazek: JwLtvG3.png]
[Obrazek: sprout_by_blushbun-dacgj74.gif]
If there's so much I m u s t be
Can I s t i l l just be me
♡The w a y I am?♡
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Szansa. Sokół dawał jej obecnie kolejną możliwość do tego, by się wykazała, by nie chowała się w cieniu, żeby jednak wróciła do nich i zrobiła to, co należy, to co ślubowała. Była wojownikiem, miała swoje obowiązki, a skoro uciekła od Bezwłosych po to, by do nich wrócić, to nadchodził czas, żeby to wszystkim pokazała. Jej wyjaśnienie było dla syna Czyżyka całkowicie jasne i nie miał powodów, by winić ją za to, co zaszło, w końcu doskonale wiedział, że z Dwunożnymi nie da się właściwie walczyć, a uciec od nich też nie jest wcale tak prosto. Z tego też powodu ani przez chwilę nie pomyślał o tym, by odsyłać Chmurkę nie wiadomo gdzie właściwie, w końcu wycierpiała już swoje, a teraz dotarła do domu i chciała stać się jego częścią. Zdążyła jeszcze przed śmiercią Krzykliwej Mewy, co teraz jawiło się Sokołowi jako jakiś swoisty dar od Gwiezdnego Klanu, bo mimo wszystko widział doskonale, że starsza szykuje się już do pożegnania i nie ma chęci, ani sił, by zostawać dłużej na tym świecie.
- Jaka? Oschła. I sądzę, że niesamowicie zasadnicza, zna się jednak na tym, co robi - stwierdził poruszając nieznacznie nosem. Nie do końca wiedział, jak opisać Lśniącą, która zdawała mu się być nieco jakby zazdrosna, dbała o lecznicę tak, jakby ta była jej oczkiem w głowie, niemalże jej dzieckiem i to czasami Sokoła zastanawiało, ale nie znał na tyle dobrze kocicy, by faktycznie wydawać jakieś werdykty, czy coś podobnego. Ot, taka była jego obserwacja, ale nie chciał i nie umiał wdawać się w jakieś głębsze opisy.
- Władza. Malina została Gwiazdą, a Lśniąca medykiem, Kruk odszedł z Klanu, tak samo Grad i Gawron. Hm, zmartwię cię, ale Gruszka zmarła, więc nie będziesz miała okazji z nią pomówić. Za to Borsuk nadal jest w Klanie, aczkolwiek mam wrażenie, że całkiem wycofał się z życia. Nie miałem z nim nigdy bliższych relacji, więc nie powiem ci zbyt wiele. Z Zającem wszystko dobrze, chociaż teraz z Borsukiem i Paprocią są pogrążeni w smutku, bo niedawno odeszła Mięta - wyjaśnił szybko, w żołnierskich słowach, nie bawiąc się w przesadne opisy, w których wcale nie był najlepszy. Jeśli Chmurka chciała wiedzieć coś więcej, pewnie powinna popytać inne koty, które były nieco lepsze w opowieściach, Sokół po prostu się do tego nie nadawał.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Raz już Chmurne Niebo udowadniała swoją wartość, a skoro raz jej się udało, to uda się i drugi! A przynajmniej miała taką nadzieję. Teraz w klanie pojawiła się masa nieznajomych jej kotów, które na pewno będą zastanawiać się skąd też się kędzierzawa kotka wzięła i jak to możliwe, że jej wcześniej nie widzieli, skoro jest wojowniczką. Przed koteczką dużo pracy, dużo tłumaczeń i jeszcze więcej udowadniania sobie i innym, że jest coś warta, że może się przydać w klanie, że nie było błędem przyjęcie jej ani za pierwszym, ani teraz za drugim razem.
Chmurka przytaknęła na słowa Sokoła. Oschła? Cóż, nie pierwszy taki kot na drodze błękitnookiej, ale Lśniąca Sadzawka przynajmniej miała rekomendacje czarnego wojownika, a skoro znała się na rzeczy to i oschłość medyczki w niczym kędzierzawej nie wadziła. Uda się wiec do niej, tak jak nakazał jej dawny mistrz, chociaż czuła się dobrze. Trochę bolały ją łapy, ale to nic poważnego, nic do czego trzeba by było wzywać medyka.
- Kruk i Grad odeszli? Ale zniknęli czy... zginęli? - zapytała w pierwszej chwili Chmurka nie kryjąc zdziwienia. Co prawda Kruczy Ogon wyglądał na zmęczonego tą całą władza, jakby nie dawał sobie rady, a Gradowy Podmuch nie cieszył się ani sympatią, ani szacunkiem, ale żeby odchodzić z klanu? Koteczka wolała się upewnić nim wyciągnie jakieś pochopne wnioski. Uśmiechnęła się pod nosem na wieść o nowej Gwieździe - Malinie, ona zawsze miała dobre serce, jednak czarny wojownik ominął kwestie zastępcy i nim odpowiedział na dalsze jej pytanie, koteczka uniosła brwi sugerując, że czegoś jej nie mówi. - A zastępca...? - zagadnęła w końcu po czym lekko się uśmiechnęła - nie został jeszcze wybrany, czy może właśnie idę obok niego? - dodała pogodnie, mając wrażenie, że to właśnie Sokoli Cień chciał jej niewerbalnie przekazać. Czekałą jedynie na jego potwierdzenie lub zaprzeczenie, zanim wybuchnie entuzjazmem i zaleje swojego mistrza gratulacjami.
Wiadomość o Gruszce zasmuciła kędzierzawą. Chmurka poczuła się odpowiedzialna po części za jej śmierć mimo, iż nie wiedziała co jej się przytrafiło. Sokoli Cień od razu mógł to zauważyć, znał błękitnooką najlepiej z obecnych kotów, nie licząc jedynie Krzykliwej Mewy, był w stanie czytać z niej jak z otwartej księgi. Przynajmniej Borsuczek i Zając są cali i zdrowi, w klanie, mimo śmierci matki. Koteczka przytaknęła jedynie, wiedziała, że jeśli chce się dowiedzieć czegoś konkretnego, będzie musiała porozmawiać bezpośrednio z wymienionymi kotami, ale nie wiedziała, czy jest na to psychicznie gotowa.
- A... a jak pozostałe klany...? - zapytała ciszej jakby chciała zmienić nieco temat i postarać się nie zadręczać Gruszkową Łapą na tyle, na ile ona była w ogóle w stanie to zrobić.
[Obrazek: JwLtvG3.png]
[Obrazek: sprout_by_blushbun-dacgj74.gif]
If there's so much I m u s t be
Can I s t i l l just be me
♡The w a y I am?♡
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Powinna. Miała możliwość pokazać wszystkim, że jest zdecydowanie warta tego, by należeć do Klanu, ale nie mogła po prostu chować się po kątach. Wiedział doskonale, że nawet w jej przybranej rodzinie były koty, które nie patrzyły na nią nazbyt chętnie, być może zazdrosne o uwagę, jaką poświęcała jej Krzykliwa Mewa. Nie winił ich za to, tak samo jak nie winił innych kotów, które nie wiedziały, jak odnosić się do Chmurki w tamtym czasie. Pewnie podobny problem powstanie teraz, gdy zaprowadzi ją do obozu, aczkolwiek miał nadzieję, że wkrótce Klan przyjaźnie skinie jej łbem i przyjmie wyjaśnienie o jej porwaniu, a następnie długiej wędrówce do domu, który przecież całkowicie zmienił miejsce położenia. Na jej pytanie poruszył lekko rozszarpanym uchem, a później skinął ledwie dostrzegalnie łbem, zaś w jego minie i postawie było coś takiego, co jasno sugerowało, że obu miał za tchórzy.
- Odeszli. Kruk zniknął, a Grad obraził się, gdy to Malina została wybrana Gwiazdą. Właściwie nie spodziewałem się niczego innego - odparł dość burkliwie, a jego nos poruszył się, jakby chciał wściekle sapnąć, potem zaś posłał jednak Chmurce krzywy uśmiech, jaki zazwyczaj zdobił jego mordę w chwilach zadowolenia. Nie czuł jakiejś nadmiernej potrzeby chwalenia się, bo i nie uważał, żeby jego ranga powodowała, by od razu był lepszy od innych wojowników, ale nie zamierzał się również w żaden sposób wykręcać, czy niepotrzebnie krygować, przyznał więc jej rację stwierdzając jedynie, że w istocie, to on został zastępcą.
Milczała. Domyślał się, że dowiedzenie się o stracie niektórych kotów, a już zwłaszcza jej bliskich, nie było czymś, co chciała usłyszeć na dzień dobry, ale z drugiej strony lepiej, by wiedziała, że nie ma co liczyć na spotkanie z pewnymi ukochanymi mordkami. Dlatego też powiedział jej, że w czasie drogi część z nich nie wytrzymała, że jego ojciec zmarł, gdy tylko tutaj dotarli, a potem zaginęło jeszcze parę kotów, część z nich odeszła zaś na zawsze. Na jej kolejne pytanie poruszył lekko uszami.
- Inne? Wiele mówić. Nie jestem pewien, jakie posiadałaś informacje, gdy zostałaś porwana. W Klanie Gromu dokonano zmian, w Cieniu jest inny zastępca - rzucił na to przyglądając się Chmurce. Nie był w stanie dokładnie powiedzieć, w którym momencie zniknęła, a zatem - co ją w sumie ominęło. Mógł po prostu wymienić jej obecną władzę i tyle. - Poza tym obecnie panuje pokój, choć słyszałem o mniejszych lub większych problemach, żadne z nich nie doprowadziły jednak do poważnego konfliktu.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Gdy Chmurka nieco bardziej wydrążyła temat Kruczego Ogona i Gradowego Podmucha Sokół wyraźnie się skrzywił. Koteczka wiedziała już, że czarny wojownik żywi do niech urazę za to co zrobili i nawet nie musiał mówić co się z nimi stało - Chmurne Niebo już wiedziała, wystarczyła jej do tego mimika jej dawnego mistrza. Kocur zaraz ubrał w słowa swoje myśl wyjaśniając tym samym dobitnie co się stało z poprzednią "władzą". Kędzierzawa pointka westchnęła cicho słysząc te wieści, zwłaszcza dotyczące Grada. Nie chciała oceniać Kruczego Ogona, bo kto wie co tak naprawdę mu się stało, a gdyby pomyślała o nim nieprzychylnie tylko dlatego, że zniknął, okazałaby się hipokrytką. Jednakże Grad, który był jej jednak obojętny po całej sytuacji jaka została odstawiona po zawaleniu się obozu...
- To bardzo... nieodpowiedzialne zachowanie... i dziecinne - mruknęła koniec końców komentując wypowiedź syna Czyżykowego Głosu. W jej wykonaniu słowa te miały sporą moc, gdyż Chmurne Niebo unikała wypowiadania się o kimś nieprzychylnie, zwłaszcza jeśli tego kogoś nie było obok i chociaż było to bardzo delikatne określenie i stwierdzenie faktu, w wypadku koteczki było czymś wyjątkowym.
Gdy temat zszedł na chwilę, na nieco przyjemniejsze tory, Chmurka posłała Sokolemu Cieniowi szeroki uśmiech gdy tylko ten dał jej do zrozumienia, że ma racje, że to właśnie on piastuje teraz rangę zastępcy w klanie Wichru. - Gratuluje, mistrzu! - powiedziała nad wyraz entuzjastycznie i w marszu otarła się ciepło o bok wojownika. Była dumna z kocura, z jej mistrza, przyjaciela. Był dzielnym i walecznym wojownikiem, a do tego mądrym, rozważnym. Zasłużył na tą rangę jak nikt inny!
- Gdy mnie uczyłeś, pamiętam że w klanie Gromu rządziła Rozerwana Gwiazda mając Błyskające Niebo za swojego zastępcę, a medyczką była Gwieździsta Ścieżka. W Rzece Świetlikowa Gwiazda, Czerwony Mak, a na medyka uczyła się Łososiowa Łapa. Cień chyba nie miał medyka, ale może po prostu... uciekło mi imię? Gwiazdą był Wąż, a jego zastępcą Szepczący Pył. Nie wiem więc na ile to wszystko jest aktualne... - wyjaśniła szybko koteczka, więc zdaje się główną rewelacją będzie w jej wypadku klan Gromu, który zmienił się całkowicie. - Wicher chyba nie ma z nikim konfliktów... prawda? - zapytała jeszcze chcąc upewnić się, że niesnaski nie sięgnęły ich klanu, że przynajmniej na razie panuje pokój.
[Obrazek: JwLtvG3.png]
[Obrazek: sprout_by_blushbun-dacgj74.gif]
If there's so much I m u s t be
Can I s t i l l just be me
♡The w a y I am?♡
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Ocenianie. Cóż, Chmurki nie było, kiedy w Klanie rozgrywały się kolejne dramaty, targające nim, szarpiące nim, gdy wróciła Pstra - choć nikt sobie jej nie życzył, gdy Gawron wykrzykiwał swoje obelgi, gdy Kruk i Grad ignorowali zdanie wszystkich pozostałych kotów, które wcale nie zamierzały tańczyć niczym marionetki. Mieli własne zdanie, własne poglądy na cały Klan i właściwie nie było co się dziwić, skoro każda decyzja, jaka była podejmowana, była czyniona wbrew ich woli. Najgorszy jednak, mimo wszystko, w całym tym zamieszaniu był Gradowy Podmuch, który dla dobra rodziny powinien pozostać z nimi i zrozumieć, że ma prawo wykazywać się jako wojownik, ale na ich lidera, jakikolwiek by on nie był, nie nadawał się wcale. Widać jednak władza zbyt mocno uderzyła mu do głowy i oszołomiła go, sprowadziła na złe tory i musiał skończyć tak, a nie inaczej. Sokół nigdy tego nie rozumiał i własne stanowisko traktował jako powołanie i coś danego mu z powodu zaufania i jego wierności Klanowi, którą musiał wykazywać się nadal. Musiał dbać o nich wszystkich, wysłuchiwać i pilnować. To była powinność zastępcy, nie zaś tupanie łapami.
Gratulacje. Nigdy nie wiedział, jak je przyjmować, uśmiechnął się więc jedynie krzywo, co musiało, niestety, Chmurce wystarczyć. Nie był nazbyt wylewny, jedynie w stosunku do Zająca albo Maliny potrafił okazywać nieco więcej, jak również dla swych przybranych dzieci miał nieco więcej ciepłych i czułych słów. Tak czy siak gratulacje przyjął, ale nie komentował ich w żaden sposób uznając to za niepotrzebne, a na pewno również mało kulturalne.
- Zatem - mruknął przymykając ślepia, a następnie odetchnął głębiej. - W Gromie rządzi Trzmiela Gwiazda, a u boku ma Turkuciowy Grzbiet i Ognisty Żar, medyczkę. W Cieniu zastępcą został Wiewiórczy Ogon, a medykiem jest Ciernisty Kwiat, w Rzece zaś wszystko wygląda tak, jak wyglądało - powiedział poruszając nieznacznie uchem, po czym dodał jeszcze, że oczywiście Łososiowa Łuska już dawno sama jest medyczką i ma swoją uczennicę, czy nawet pomocnicę, tego akurat kocur nie był pewien. Reszta wiedzy, jaką posiadała Chmurka, zdołała się już dawno zdezaktualizować, dokładnie tak, jak ta, która dotyczyła samego Klanu Wichru. Nie było jej tyle księżyców, że ich świat wywrócił się do góry nogami, pokazując zupełnie inne oblicze, zupełnie nowe, takie, na jakie Sokół w pewien sposób wolał spoglądać. Malina była o wiele lepszą Gwiazdą, niż Kruk, teraz był tego pewien, zaś wybór Grada na zastępcę był oczywistą pomyłką i czymś na kształt zemsty ze strony przywódcy, który w ogóle nie radził sobie z Klanem.
- Nie. Być może małe utarczki, ale nie weszliśmy w żaden otwarty konflikt - powiedział na to przypominając sobie o zachowaniu przybranego siostrzeńca Chmurki. Iskra dawał im zdecydowanie wiele powodów do niepokoju i Sokół miał nadzieję, że Malina wkrótce znajdzie sposób, by kocura ostatecznie utemperować. Gwiezdny Klan raczył wiedzieć, co jeszcze może zrobić, jeśli tylko spuścić go ze smyczy.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Sfilcowana koteczka jednak nie mogła tego wiedzieć i prawdopodobnie nigdy nie dowie się jak wiele szkód wewnątrz Wichru miało miejsce podczas jej nieobecności. Jak ci co mieli ich chronić i nimi przewodzić powodowali rozłam i chaos. Nie mogła tego wiedzieć, a zarówno Sokoli Cień jak i ktokolwiek inny jej o tym nie opowie, nikt nie będzie chciał wracać myślami do tych ciężkich wydarzeń, a Chmurne Niebo nie zamierzała pytać. Wystarczyło jej wszystko to, co była wstanie wyczytać ze swojego dawnego mistrza. W zupełności wystarczyło.
Gdy czarny wojownik opowiedział kędzierzawej o nowych ważnych kotach w innych klanach, Chmurka czuła, że naprawdę wiele ją ominęło, bardzo wiele. Znów przeklęła się w duchu za swoją nieuwagę tamtego dnia. Straciła kawał życia, które powinna była poświecić klanowi Wichru. Nie mogła jednak nic na to poradzić, więc jedynie słuchała uważnie słów Sokolego Cienia i starała się zapamiętać imiona. Powtórzyła je w głowie by odpowiednio sobie to wszystko ułożyć i miała nadzieję, że niczego nie pomyli. Przytaknęła więc nieco na znak przyjęcia wszystkiego do wiadomości.
- To dobrze - podsumowała tylko z lekkim uśmiechem. Ostatnie czego by chciała to jakieś konflikty pozaklanowe! Wicher już wystarczająco dużo przeszedł tych konfliktów w środku, powinien mieć chwilę oddechu od tego wszystkiego. Obóz klanu Wichru majaczył już w na horyzoncie, byli blisko. Chmurka przełknęła ślinę, nie miała pojęcia jak ją tam odbiorą, jednakże wiedziała iż najważniejsze jest teraz spotkanie z Krzykliwą Mewą i to bezdyskusyjnie. Nawet odwiedziny u medyczki będą musiały poczekać, wszak do Lśniącej Sadzawki pójść zdąży zawsze, a jej mamie nie wiadomo ile czasu jeszcze zostało...

[ zt x2 ]
[Obrazek: JwLtvG3.png]
[Obrazek: sprout_by_blushbun-dacgj74.gif]
If there's so much I m u s t be
Can I s t i l l just be me
♡The w a y I am?♡
LVL 3 70 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Lawendowy Kwiat w końcu umówiła się z Wilczym Pomrukiem na pogaduszki. Ostatnimi czasy są tak zajęci swoimi obowiązkami, że nie mają czasu na dłuższą rozmowę. Ewentualnie przed snem w legowisku wojowników wymienią się jakimiś informacjami, ale to nie to samo. Lawenda również powinna spędzić czas z Zaśnieżoną Ścieżką, bo ją też strasznie zaniedbała. To wszystko przez jej kochanych siostrzeńców, którym poświęca każdą wolną chwilę i nie ma wtedy czasu dla innych. Oczywiście, Lawenda nie żałuje tego, rodzina jest najważniejsza!
Niebieska kotka dotarła do Dzikiego Sadu i usiadła wygodnie, aby zaczekać na brata. Rozejrzała się dookoła i zauważyła, że na niektórych drzewach pojawiły się małe zielone owoce, a na innych był kwiat na kwiecie. Zapach unoszący się w powietrzu był cudowny, toteż Lawenda wzięła głęboki oddech i delektowała się zapachami oraz ciszą. Lepszego miejsca na rozmowę nie mogli wybrać.

/ Wilczy Pomruk
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Ostatnie wschody słońca przyniosły Wilkowi wiele rewelacji - również tych w złym tego słowa znaczeniu. Zmieniło się wiele, wielu odeszło, niewielu pojawiło się nowych. Życie Wilka przypominało wyboistą ścieżkę, przez którą począł usilnie uciekać. Ale przed czym? Finalnie nie miał wrogów czy nie gonił go żywioł śmierci. Jednak czuł, że zbliża się coś wielkiego, coś nieuchronnego. Wizja śmierci? Po odejściu ukochanej Krzykliwej Mewy?
Te rozmyślania zaprzątały mu głowę idąc na spotkanie z Lawendą. Miał jej tak wiele do opowiedzenia i w sumie cieszył się jak małe kocię na tę wizytę. Całkiem tak jak przy pierwszej nauce wspinania na drzewo - radość.
- Lawenda! - Krzyknął rozpromieniając swój pysk ogromnym uśmiechem, który zawładnął Wilkiem od jednego kącika do drugiego. Wyszczerzył kły podbiegając i liżąc swą siostrę za uchem, a potem zaczepnie pacając się w prawy bark jakby do zabawy. - Co u Ciebie? Musimy się częściej spotykać na takie pogaduchy! - Mimo nieukrywanej euforii tuż za szczęściem w oczach Wilka widać było niepewność, urazę do świata i garstkę smutku. Tliło się to nierówno, ale nie chciało zgasnąć. To są te szczegóły, które może ujrzeć jedynie ktoś naprawdę bliski - rodzice, rodzeństwo, z którymi się dobrze kot dogaduje albo przyjaciele. Może nawet partnerka? Choć w aspekcie miłości bywa różnie. Zazwyczaj bywa się ślepym na te ważne rzeczy, bywa się głupcem i otumanionym z emocji błaznem, który nawet nie potrafi dojrzeć tego smutku kryjącego się gdzieś tam w głębi duszy.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Lawendowy Kwiat oczekując na Wilka układała sobie w głowie, co musi mu koniecznie powiedzieć. O od ich ostatniej rozmowy minęło tyle czasu, że trochę się tego nazbierało. Na szczęście więcej się dobrych rzeczy działo niż złych. Właściwie to z negatywnych wydarzeń było tylko, a w sumie aż, zaginięcie jej ukochanego Wilczomlecza. Tyle dla niego starała się robić! Opracowywała język migowy, broniła go i nawet szukała towarzyszy, a on tak po prostu zaginął. Nagle niebieska kotka usłyszała znajomy głos. Szybko podniosła się i uśmiechnęła się szeroko do zbliżającego brata.
- Cześć Wilku!- zareagowała cała uradowana. Polizała syna Wilgotnego Nosa w policzek i również pacnęła go w bok. Lawendowy Kwiat szykowała się już do jakieś zabawy, jednak słysząc pytanie, które wymagało od niej dużo mówienia stwierdziła, że się na nim skupi. Usiadła więc wygodnie i przystąpiła do wypowiedzi.
- O, tak! Więcej pogaduch zdecydowanie się przyda! Tyle się tego nazbierało, że nie wiem od czego zacząć! Uhh... No to pochwalę się, co na pewno wiesz, że ukończyłam trening Górskiego Strumienia i od razu otrzymałam Sikorczą Łapę, która jest pełna energii! Jak kazałam jej biegać wokół Wyjących Wzgórz to się nawet nie zmęczyła! Do tego jest straszną gadułą, ale to dobrze, przynajmniej jest wesoło. Z Suchą Łapą idzie mi trochę gorzej, miał jakiś kryzys... I z takich ciekawszych rzeczy to jeszcze moje dwie siostry Zaćmiony Księżyc i Lniane Futerko urodziły kociaki! Teraz wszystkie puchate kuleczki wołają do mnie ciocia Lawenda i to jest takie wspaniałe! Znaczy przesadziłam, miot Zaćmionej jest już w wieku terminatorskim. Właśnie na ostatniej ceremonii byli mianowani! Ogólnie to miot Lnianego Futerka niedługo skończy cztery księżyce i planuje wziąć jakiegoś malucha na nauki! A co u ciebie? Jak idą treningi?- rozgadała się. Miała wrażenie, że wszystko przedstawiła w jakimś ogromnym skrócie, choć z drugiej strony Wilk był na tych wszystkich ceremoniach i wie, co się na nich działo. Również na pewno zauważył miot Len i Zaćmionej, więc zapewne niebieska kotka nie za bardzo go zaskoczyła. Zanim Wilk zdążył jej odpowiedzieć, coś jej się przypomniało.
- Przepraszam, że ci jeszcze przerwę, ale jestem ci winna opowieść mojej wyprawy na Dziką Plaże, ale najpierw ty mów - szybko dopowiedziała, po czym zamieniła się w słuch. Najchętniej to już by zaczęła opowiadać o swojej wycieczce, jednak da choć na chwilę dojść do słowa swojemu bratu. Nim też się musi zainteresować, a nie myśleć tylko o sobie!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Uśmiechał się nieco smutno do swej przyjaciółki i starszej siostry zastanawiając się od czego zacząć.
- Cieszę się, że u Ciebie wszystko w porządku. Co do moich treningów to Żaba rzadko pojawia się na treningu i nadal podchodzi do mnie mocno sceptycznie drwiąc z mojego nikłego doświadczenia. Natomiast Gołębia Łapa to całkiem... ciekawy terminator. Miałem mieszane uczucia co do niego, bo w latach kocięcych bardzo uprzykrzał życie Brzask ale staram się o tym nie myśleć i podchodzić do niego jako mentor, a nie zły przyjaciel jego siostry, która swoją drogą zniknęła jak i Wilczomlecz. Ponadto on jest jakiś... ma problemy ze sobą. Ale nie chce mówić co mu jest dlatego nie naciskam. Podchodzę do niego dosyć ostro, bo chyba potrzebuje mocnego bodźca. - Odparł wypowiadając swoje sprawy odnośnie terminatorów. Żaba to po prostu Żaba, a z Gołębia mogłoby coś wyrosnąć lepszego.
- Oprócz tego, że straciłem najukochańszą babcię na świecie i posiadanie dwóch niesfornych terminatorów to w... miarę? Chociaż nie wiem. Wilczomlecz i Brzask zaginęła co mnie strasznie męczy, a ich zapach rozmył się szybko. Nawet starałem się ich szukać, ale bez skutku. Poza tym ostatnio... pokłóciłem się z Zaśnieżoną i nie wiem co teraz. Spotkałem ją jak na granicy gadała z jakimś rzeczniakiem, który widziałem, że się do niej dostawia. I na moich oczach zaczął ją dotykać tym swoim śmierdzącym ogonem! Myślałem, że go rozerwę na strzępy! Jestem strasznie zły, bo ona kompletnie nie widzi, że on chciałby nas skłócić, a chce być jego przyjaciółką! Niedorzeczne! I chciała się uczyć od niego pływania i łowienia. Jakby w klanie nie było kotów odpowiednich do tego aby ją nauczyli! Poszła by z nim nad tą rzekę i nie wiadomo co by z nią zrobił. Jest kompletnie nie rozważna. Nie zna go! A co jeśli by jej kocięta zrobił i zgwałcił! Mogłoby tak być! - Westchnął i nabrał powietrza do płuc aby ochłonąć. Nadal ta sytuacja go drażniła, ale może Lawenda coś poradzi na to. - I opowiadaj o tej twojej wyprawie, umieram z ciekawości! - Mimo złości nie potrafił nie cieszyć się ze spotkania i nie uśmiechać. Lawenda zawsze na niego tak działała. W najgorszych chwilach sprawiała, że Wilk mógł poczuć się lepiej.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Lawendzie było przykro, że Wilkowi trafili się aż tak trudni terminatorzy. Najbardziej żałowała go, gdy usłyszała, że Żaba drwi sobie z jego doświadczenia. W sumie ma odrobinę racji, to jest pierwszy trening czarnego kocurka, ale nie oznacza to, że gorzej będzie uczył niż inni wojownicy. Gołębia Lawendowy Kwiat kojarzyła z jakieś ceremonii, podczas której był poruszony temat o nowym imieniu dla niego. Chyba chciał je zmienić na Piękna Łapa? Przynajmniej tak to niebieska kotka kojarzy. Możliwe, że ma jakieś problemy ze sobą i potrzebuje silnych bodźców, aby poprawnie działać, skoro myśli o takich rzeczach. Niebieska kotka słuchała uważnie dalszej wypowiedzi i z każdym słowa Wilka uśmiech znikał z jej pyszczka. Nie zdawała sobie sprawy, że Wilk ma tyle problemów i bardzo dużo cierpi. Owszem, ona też bardzo przeżyła śmierć Krzykliwej Mewy oraz zaginięcie Mlecznej Łapy, ale już się pozbierała. Właściwie to siostrzeńcy pomogli jej stanąć na łapy po stracie Wilczomlecza. Córka Czyżyka zamiast iść w ramach treningu ponownie szukać swojego terminatora po Granicach, a nawet trochę dalej, spędzała czas w kociarni.
- Ciężko masz z tymi terminatorami... Ostatnio ponieśliśmy bardzo duże straty. Odejście Krzykliwej Mewy i zaginięcie Wilczomlecza oraz Brzask. Też ich, znaczy Mlecznej Łapy szukałam, ale bez skutku. Były nawet specjalne patrole rozsyłane i nic. Zrobiłam duże zamieszanie, bo tu chodziło o niego! Nie mówiącego, nie umiejącego walczyć i polować terminatora! Biedny! Musi być przerażony! Mam nadzieje, że mimo wszystko jakoś sobie radzi i Brzask również.- powiedziała smutnym tonem głosu. Następnie wzięła głęboki, aby kontynuować. Właściwie przez chwilę nie wiedziała, co powiedzieć. Była w lekkim szoku, że Zaśnieżona Ścieżka była na Granicy z obcym kotem i pozwalała się dotykać, a co gorsza chciała, z nim iść. Co prawda Lawenda nie widzi nic złego w pogaduszkach z kotami z innych Klanów czy uczeniu się od siebie nawzajem, ale to, co powiedział jej Wilk, to rzeczywiście było niepokojące.
- Jestem w szoku! Naprawdę się do niej dostawiał, a ona nie zareagowała? Oburzające! Powinna sama go przerobić na karmę dla wron! Masz rację! W Klanie też są odpowiednie koty do nauki pływania i łowienia ryb! Polecam Miękki Obłok, Borsucze Futro lub Lniane Futerko! Na pewno jakby popytała to jeszcze więcej się kotów znajdzie! Niech tylko nie idzie z nim! Wilk, musisz ją przypilnować, bo rzeczywiście może ten kocur zrobić jej krzywdę!- zareagowała z przejęciem. Liczyła, że Zaśnieżona Ścieżka nie popełni żadnych głupstw, choć z drugiej strony, Lawenda sama ideałem nie była i włóczyła się po Ziemiach Niczyich z samotnikiem, nie wspominając o chęci pobierania nauk ,,tajnych" chwytów walki od Liściastej Łapy z Gromu w zamian za treningi z biegania.
Następnie niebieska kotka się wyraźnie ożywiła. Już dawno miała opowiedzieć, o tej wyprawie i ciągle nie było czasu albo okoliczności nie sprzyjały tego typu rozmowie. Lawenda po tym, co usłyszała od Wilka miała mieszane uczucia, co do chwalenia się, że była gdzieś daleko z obcym kocurem. Trochę bała się jak na to wszystko brat zareaguje.
- Mój przyjaciel, Tonące Słońce zaproponował mi jednodniową wycieczkę na Ziemię Niczyje. Spotkaliśmy się przy Szarych Topolach i wyobraź sobie, że przeprowadził mnie przez Grzmiącą Ścieżkę! Bardzo się stresowałam, ale udało mi się! Następnie rzucaliśmy się śniegiem i zorganizowaliśmy sobie wyścigi, a jeszcze później polowaliśmy na siebie! Po prostu bawiliśmy się jak małe kociaki! Czułam się taka szczęśliwa i wolna! Nawet nie zauważyłam , kiedy znaleźliśmy się na plaży! Było tam tak pięknie! Wszystko było pokryte białym puchem i woda była zamarznięta. Na drugim brzegu było widać wierzby,a z boku rozciągały się wrzosowiska! Trochę mnie Toń oprowadził po okolicy i wróciliśmy nad jezioro, żeby zobaczyć zachód słońca. To było coś niesamowitego! Chyba nigdy nie widziałam czegoś równie pięknego! Jak już robiło się ciemno, to Tonące Słońce bezpiecznie odprowadził mnie na Granicę - opowiadała z entuzjazmem, od czasu do czasu gestykulując łapką. Następnie spojrzała w oczy Wilka i poczuła falę gorącą przechodzącą przez jej ciałko. Na policzkach pojawiły się rumieńce, które dzięki gęstemu futerku nie były widoczne. Czekała na reakcję brata, aby wyjawić mu jeszcze jedną tajemnicę.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Na Lawendę spoglądał z zaciśniętymi wargami gdy ta mówiła o Mlecznym czy Brzask. Serio bolało go zniknięcie tych dwóch kotów. I zastanawiało. W końcu byli z tego samego miotu.
- Miejmy nadzieję, że odnajdą drogę powrotną do nas. - Odparł jedynie. Bo cóż mógł więcej rzec? Jedynie błagać Gwiezdnych by Ci wskazali im odpowiednią ścieżkę i aby unikli niebezpieczeństw. - Dlatego uznałem, że każdy kolejny trening moich terminatorów będzie zaczynać się od walki i polowania. Na wszelki wypadek. - Dodał po krótkim namyśle i owinął łapy lekko swym ogonem czekając na kolejne słowa.
- Coś tam mu niby odburknęła, że ma ją nie dotykać. Ale co z tego! To całkowicie obcy kot, a ona chciała iść gdzieś gdzie kompletnie nikt by jej nie pomógł! To bezsensowne i w sumie próbowałem jej wybić z głowy nie tyle tą znajomość co chadzanie z tym kotem na wycieczki. Może być miły. Może nawet wydawać się oazą spokoju, a pewnego dnia zrobić jej krzywdę. Dlatego mam do Ciebie prośbę - porozmawiaj z nią. Ja już nie wiem jak do niej dotrzeć. - Westchnął, a na kolejne słowa kotki nieco się rozpogodził. Cieszył się iż ta w końcu wiedzie dobre życie. W końcu jak ją poznał nie miała rodziny i była nieco... mniej szczęśliwa. A teraz? Tryskała radością, była mniej zestresowana i miała ten błysk w oku, który przy pierwszym spotkaniu był nieco nikły.
- Cieszę się, że znalazłaś tak ciekawego przyjaciela. I kto by pomyślał! Samotnika! A wszyscy mówią, że cechuje ich egoizm i nieczysty charakter. Gadanie. Co prawda nie popieram takich znajomości, ale cieszę się, że znalazłaś kogoś kto wszelkie złe słowa o samotnikach obala. A nie bałaś się jak pierwszy raz go spotkałaś? Plaża? Z tego co wiem to chyba za Grzmiącą Ścieżką ale łapy sobie nie dam uciąć. No! To teraz ty mi musisz to wszystko pokazać! Wstyd mi przyznać ale poza tereny poszedłem tylko po to aby szukać zaginionych. Nigdy natomiast nie zapuszczałem się za Grzmiącą Ścieżkę. Ciekawi mnie natomiast Siedlisko Koni. Nigdy nie widziałem konia choć słyszałem jak wygląda. - Odparł. Wiedział również iż konie są niebezpieczne i o ile warto było je zobaczyć to nie warto było kończyć życia pod ich kopytami.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości