Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Ha! Wraz ze złapaniem pierwszej zwierzyny kocura napełniła satysfakcja, chociaż nie zamierzał teraz spoczywać na laurach. Miał szczęście, że udało mu się złapać zaskrońca na tyle szybko, że ten nie opryskał go swoją obrzydliwie cuchnącą wydzieliną, bo wtedy by już raczej nic nie upolował, gdyby dało się go z daleka wyczuć. W każdym razie w myślach podziękował Gwiezdnym za zwierzynę, zakopał zaskrońca w pobliżu jakiegoś drzewa czy kamienia, obojętne, zapamiętał to miejsce i oczyścił się z krwi, która znalazła się na jego pysku, kryzie i łapach. Starał się to robić na tyle sprawnie, by móc szybko wyruszyć na dalsze poszukiwania. Gdy przyszło co do czego, szedł pod wiatr na ugiętych łapach i wytężał zmysły, żeby coś znaleźć.
Porywisty Wiatr nie osiadał na laurach i po złapaniu zdobyczy nie zdecydował się na powrót do obozu. Szukał ofiar dalej i cóż tu dużo mówić, szczęście mu dopisywało. Już po paru krokach dostrzegł, jak kawałek dalej zwinnie przemieszcza się popielica. Nie było to co prawda duże zwierzątko i nie wyżywi nikogo poza kociakiem, ale zawsze to coś, prawda?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
To polowanie zdecydowanie zapowiadało się dobrze – zwłaszcza, że już po chwili ujrzał kolejną zwierzynę. Cóż, popielica może i była mała, jednak zawsze było to coś, co można było dołożyć na stos zwierzyny. Ale… aż dziwne, że znalazła się na ziemi. Z tego co zauważył, popielice bardzo rzadko schodziły z drzew – i z tej okazji zresztą bardzo rzadko je łapał – więc zmarszczył nieco podejrzliwie nos, ale przecież nie zamierzał się wykłócać i informować gryzonia z bujnym ogonem, że chyba trochę zabłądził. Nic to. Upewnił się, że wciąż porusza się pod wiatr, i na ugiętych łapach, a z ogonem, grzbietem i głową tworzącymi jedną linię, ostrożnie stawiał kolejne kroki w stronę popielicy. Oczywiście pamiętał o wyciszeniu oddechu i przeniesieniu ciężaru ciała na tylne łapy, żeby jak najbardziej wyciszyć swój chód; jednocześnie unikał też wszystkiego na podłożu, na co mógłby nadepnąć i czego odgłosy mogłyby spłoszyć zwierzątko. Gdyby udało mu się podejść wystarczająco blisko, zamierzał wybić się mocno z tylnych łap i skoczyć prosto na gryzonia, żeby przybić je do ziemi, przytrzymać i pozbawić życia sprawnym ruchem szczęk.
Cóż, popielice rzadko kiedy schodziły z drzew, ale ta się na to zdecydowała i... skończyła marnie, bo w zębiskach Porywistego Wiatru, który niepostrzeżenie się do niej zakradł i pozbawił ją życia raz-dwa. Gdyby została na drzewie, być może taki los by ją ominął. No cóż.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Jego początkowe zdziwienie szybko zamieniło się w zadowolenie, gdy gryzoń z puchatym ogonem skończył martwy w jego szczękach. Poczuł też wdzięczność wobec Gwiezdnego Klanu, co było w jego przypadku już automatyzmem, czymś, nad czym nie musiał nawet się zastanawiać. Dobrze, że polowania nie sprawiały mu takich problemów, jak emocje i relacje, heh. Syn Malinowej Gwiazdy nie zwlekał i zaraz odnalazł odpowiednie miejsce, w miarę charakterystyczne, by móc schować tam popielicę. Szybko wykopał dołek odpowiedniej wielkości, wrzucił do niego zwłoki i przysypał je ziemią, by następnie dla pewności przykryć to miejsce dodatkowo zeschniętymi liśćmi. Szybko oczyścił się z krwi szarego, wiewiórkopodobnego zwierzęcia, i wyruszył znowu w poszukiwaniu zwierzyny – oczywiście pod wiatr, na ugiętych łapach i maksymalnie wytężając zmysły, by nic nie przegapić.
Nie można mieć wszystkiego, dlatego nikogo nie powinno dziwić, że po złapaniu zwierzyny Porywisty Wiatr nie był w stanie znaleźć niczego nowego. Tropił, wypatrywał, nasłuchiwał, ale nic. Jak makiem zasiał. Być może to kwestia paru kroków, a może po prostu wszystko się pochowało?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Cóż, bywa i tak, w końcu… nie można mieć wszystkiego w życiu, a co dopiero w polowaniu, stety lub niestety. Miał tylko nadzieję, że to nie będzie znowu jakaś posucha jak wtedy, gdy polował ze Ślimaczek… ale hej, tym razem przynajmniej złapał już zaskrońca, a także popielicę, więc już sam początek był o wiele lepszy, co napawało go pewnym optymizmem. Syn Fiołkowego Świtu nie zamierzał, oczywiście, w takiej chwili rezygnować, zwłaszcza że od czasu znalezienia poprzedniej zwierzyny nie szukał wcale długo; nie zdążył nawet poczuć frustracji, która często u niego się pojawiała w momentach, gdy musiał chodzić jak mysi móżdżek i nie był w stanie nic znaleźć. Szedł więc cały czas przed siebie, pod wiatr, jego łapy były lekko ugięte, a zmysły niezmiennie wyostrzone.
To prawda, nie można mieć w życiu wszystkiego, tak więc Porywisty Wiatr nie powinien być specjalnie zszokowany faktem, że w dalszym ciągu nie był w stanie niczego znaleźć. Być może po prostu obrał zły kierunek i należało iść w drugą stronę?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Bywa i tak, mówi się trudno i idzie się dalej, chcąc nie chcąc. Czy był zadowolony – niezbyt. Czy to oznaczało, że zamierzał się poddać – też niezbyt. Mimo wszystko dalej kierował się tak, jak podpowiadał mu wiejący w pysk wiatr, wciąż stąpał cicho i miękko, i wciąż rozglądał się po okolicy, węszył, nasłuchiwał.
Z pewnością Porywisty Wiatr robił dobrze nie poddając się, jednakże kontynuowanie marszu w tym samym kierunku mogłoby okazać się kwestią sporną, albowiem w dalszym ciągu kocur nie był w stanie niczego wyczuć, ani usłyszeć, ani zobaczyć. Czym było to spowodowane? Zapewne tylko Gwiezdny Klan wie.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Poruszył ogonem z lekką frustracją, której jednak nie zamierzał się poddawać. Z rezygnacją stwierdził, że ruszy nieco w inną stronę, i zaczął iść tak, by wiatr nie wiał mu w pysk, a w bok – cofanie się byłoby bez sensu. Po czasie, gdy odbił spory kawałek od miejsca, w którym był, zaczął znowu przemieszczać się pod wiatr, co miałoby mu ułatwić odnalezienie jakiejś zwierzyny.
Decyzja, którą podjął Porywisty Wiatr okazała się być strzałem w dziesiątkę. Wystarczyło przejść parę kroków, by do jego uszu dotarł dźwięk trzepotania skrzydeł. Jeżeli tylko odwrócił głowę w tamtą stronę, zobaczyłby wróbelka zajętego swoimi sprawami. Nie był szczególnie duży, ale jak na obecną porę roku, to nie było na co narzekać.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Ha, no proszę, nie musiał się wcale jakoś mocno wysilać ani nawet iść daleko, żeby coś znaleźć. Co prawda wróbel był dość marną zwierzyną, którą najadłby się co najwyżej kociak, ale to wciąż coś, czego złapanie przynosiło mu satysfakcję, a co potem mogło trafić na stos zwierzyny. Wniosek był taki, że dobry cokolwiek i powinien spróbować, chociaż o wiele bardziej ucieszyłby się z jakiejś bardziej okazałej zwierzyny. Pamiętając o najważniejszej zasadzie polowania na ptaki, jeszcze przed wyruszeniem rozejrzał się po okolicy, szukając optymalnej ścieżki. W końcu, na ugiętych łapach, z ogonem obniżonym do poziomu grzbietu i stąpając ostrożnie, żeby na nic nie nadepnąć, zaczął iść tak, by wiatr – w miarę możliwości – wiał mu w pysk, ale by jednocześnie ukrywać się za wszystkim, co mogłoby go zakryć przed wzrokiem wróbla: drzewa, kamienie, kępy traw… jeżeli akurat czegoś takiego nie było na jego drodze lub wiatr nie sprzyjał , zastygał co chwilę w bezruchu. Gdyby udało mu się dotrzeć do ptaszka, zamierzał wybić się mocno z tylnych łap i przygwoździć go do ziemi, by następnie sprawnie pozbawić go życia.
Wszystko szło dobrze i wydawać by się mogła, że i tym razem Porywisty Wiatr nie będzie miał problemu ze schwytaniem zwierzyny. Niestety były to jedynie pozory. Gdy kocur był już blisko, wróbelek z jedynie sobie znanych powodów odwrócił się w jego stronę i przerażony wziął skrzydła za pas, by wylądować jakąś długość drzewa dalej. Być może sądził, że to wystarczy, by uciec przed szczękami drapieżnika, ale nic bardziej mylnego, bo Porywisty Wiatr w dalszym ciągu ptaszynę widział. Z tą różnicą, że teraz troszkę gorzej.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
A niech to. Przeklinając w myślach ptaki i ich kaprysy, bezradnie odprowadził wzrokiem odlatującego ptaka. Ten jednak na szczęście zdecydował się wylądować zaledwie kawałek dalej, a nie całkowicie się stąd ulotnić, co dawało kocurowi jeszcze jedną możliwość pochwycenia go, jeżeli się postara i powtórzy od nowa całą tę procedurę. Wziął głębszy, chociaż bardzo cichy, oddech, po czym znowu ustawił się pod wiatr. Ruszył na ugiętych łapach, z ogonem i głową zrównanymi z grzbietem, a kroki stawiał cicho i ostrożnie, wymijając wszystkie elementy leżące na ziemi, których hałas mógłby całkowicie zrujnować mu to polowanie. Ponownie starał się ukrywać za drzewami, trawami, krzewami, kamieniami – musiał o to zadbać, jeżeli chciał złapać wróbla. Oczywiście, standardowo już, jeżeli akurat nie miał gdzie się schować, to zamierzał przystawać w bezruchu, żeby na pewno nie zaniepokoić ptaka. Jakby już podszedł bliżej, to wybiłby się z tylnych łap, wyciągając przed siebie te przednie, by przybić wróbla do ziemi, przytrzymać, a następnie pozbawić go życia.