No i proszę! Wystarczyło zachować spokój, skupić się i powtórzyć wszystko jeszcze raz, by schwytać ptaszynę. Porywisty Wiatr dzięki temu, że nie zrezygnował, został nagrodzony i z jego pyska zwisało bezwładne ciało drobnego wróbelka. Jak widać na załączonym obrazku - nie warto się poddawać.
+10exp
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
I kto się teraz śmieje, wróbelku? Było trzeba uciekać? Cóż, przynajmniej próbował, to trzeba mu przyznać – inna sprawa, że wysiłek ten był na nic, skoro Porywisty Wiatr i tak go schwytał. Kocur uśmiechnął się pod nosem, gdy ptak zamarł w bezruchu w jego szczękach, a w myślach podziękował Gwiezdnym, że zesłali mu taką możliwość. Szybko znalazł odpowiednie miejsce, takie, które łatwo byłoby mu zapamiętać, by wykopać płytki dołek i umieścić w nim truchełko ptaka. Po przysypaniu go ziemią i liśćmi, rudo-biały wojownik oczyścił się pospiesznie z krwi, po czym wyruszył znowu tak, by wiatr wiał mu w pysk. Lekko ugiął łapy i stąpał ostrożnie, a jego zmysły pracowały w poszukiwaniu zwierzyny. Chociaż miał już na koncie parę zdobyczy, to chciał złapać coś jeszcze.
Porywisty Wiatr chciał złapać coś jeszcze, ale los miał co do niego innego plany i niestety, ale w tym momencie Gwiezdni nie zesłali mu nic, co mógłby potencjalnie złapać i dorzucić na Wichrowy stosik. Ale nie ma co się dziwić - dopiero co coś złapał, czyż nie?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Norma. Cierpliwość popłaca, więc kocur szedł dalej, nie zrażając się chwilowym niepowodzeniem. Kto wie, może zaraz jakaś zwierzyna sama wpakuje mu się pod łapy? Oczywiście to nadmierny optymizm i Porywisty Wiatr sam w to nie wierzył, ale wciąż – wierzył, że zaraz coś znajdzie, dlatego dalej kierował się pod wiatr… i szukał.
Cierpliwość popłaca, to prawda. Kocur cierpliwie szedł przed siebie, aż w końcu coś zauważył. I nie było to byle co, bo wróbelek dość pokaźnym rozmiarów. Siedział sobie na gałęzi pobliskiego drzewa i wyglądał na takiego, co tylko czekał, aż ktoś go złapie w szczęki.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Czy polowanie na drzewach było jego ulubionym zajęciem? Nie, w zasadzie to nawet za tym za bardzo nie przepadał. Fakty jednak były takie, że wspinać się potrafił… i bardzo chciał coś jeszcze tego dnia złapać, więc postanowił chociaż podjąć próbę. Podchodząc do drzewa, zachowywał wszystkie standardowe środki ostrożności – ugiął łapy, ogon zrównał z grzbietem, lekko pochylił głowę, oddychał cicho i patrzył pod łapy, by móc ominąć wszystko, co mogłoby hałasować… pamiętał także o tym, by wiatr wiał mu w pysk, przystawał także w bezruchu, nie chcąc być zauważonym przez wróbla. W końcu stanął przy pniu i zdecydował się zacząć wchodzić od drugiej strony, a nie od tej, po której była gałąź, na której siedział ptak. Oparł przednie łapy o pień, rozłożył je szeroko i objął drzewo, po czym wbił mocno pazury w korę i zaczął się podciągać. Doskakiwał tylnymi łapami i wyrzucał szybko w górę przednie, starał się jednak robić to jak najciszej. W końcu pozostawało mu tylko przejście na drugą stronę i ostrożne wejście na gałąź. Tam zacząłby się znowu skradać na ugiętych łapach, powoli i metodycznie, aż nie znalazłby się blisko wróbla, a wtedy podjąłby próbę schwytania go pazurami za skrzydła. Z ptakami był taki problem, że bardzo łatwo mogły zwiać i odfrunąć, więc musiał mu to uniemożliwić, a dopiero potem się zastanowić, co dalej.
Trzeba przyznać, że Porywisty Wiatr nieźle się nagimnastykował, aby dorwać ptaszynę i zapewne by mu się udało, w końcu wszystko zrobił jak należy, gdyby nie fakt, że... cóż, jego ofiara zdecydowała sobie odlecieć w siną dal, akurat gdy kocur przymierzał się do schwytania jej. I tyle by było z ptaszka.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Wysoki, masywny kocur o długim, miękkim futrze w rudym kolorze, na którym malują się ciemniejsze grube zawijasy, a na łapach - grube pasy. Ma białe znaczenia na wszystkich łapach (na tylnych trochę więcej), części brzucha, klatce piersiowej, szyi i brodzie. Jego oczy są barwy soczystej zieleni, a nos ciemnoróżowy.
Odważny, lojalny wobec klanu i swoich bliskich kocur. Jest spokojny i opanowany, chociaż nie sprawia wrażenia sztywności i jest w stanie żartować. Z głośnego, energicznego, impulsywnego i niecierpliwego kociaka z wygórowanym mniemaniem o sobie wyrósł rozważny wojownik, który jednak potrafi momentami zareagować ostro i się unieść, gdy ktoś powie lub zrobi coś niewłaściwego. Zależy mu na świetnym wywiązywaniu się w obowiązków, ma też w sobie spore ambicje i w przyszłości widzi siebie na stanowisku zastępcy, a potem przywódcy, jednak jest świadomy, że jest w stanie to osiągnąć tylko i wyłącznie ciężką pracą już teraz, jako wojownik. Nie stroni od towarzystwa, wręcz przeciwnie, podobnie lubi też mieć zajęcie, jednak wyraźnie nie wie, jak zachowywać się w towarzystwie kociąt.
Cóż, starał się jak mógł. Nawet nie spłoszył ptaka, wspinając się na drzewo, przechodząc na drugą stronę jego pnia i wchodząc na gałąź, a tu… ot, zwykły przypadek przesądził o całym wyniku polowania, na osty i ciernie! Prychnął cicho pod nosem, po czym odwrócił się z powrotem pnia i zaczął schodzić na dół głową do góry, tak, jak nauczyła go Słonecznik całe księżyce temu. Teraz to wydawało się być setki księżyców temu, tak szczerze. Po zejściu na ziemię przez chwilę jeszcze się zastanawiał, co teraz zrobić, ale ostatecznie postanowił zebrać zwierzynę, którą do tej pory złapał, i powrócić do obozu, zamiast się dalej wysilać w obliczu pecha. Może jeszcze później tego dnia wyjdzie, żeby to jakoś nadrobić.
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Polowała. Dzień był pogodny, a to zachęciło zwierzynę do wyjścia z kryjówek. Wojowniczce udało się już złapać dwie sztuki, które od razu zakopała. Planowała wracać się już po niej i skierował się w stronę obozu, gdy wiatr przywiał do niej znajomy klanowy zapach. Jak się okazało niedaleko niej znajdował się Węglowy Pył. Barwna Ścieżka ostatnim razem rozmawiała z nim dłużej gdy była jeszcze Żmijową Łapą (nie licząc ceremonii czy krótkich niezobowiązujących rozmów w obozie i na patrolach) i wówczas uznała go za trochę dziwnego osobnika pełnego sprzeczności. Tylko czy nie było to jedynie złudne wrażenie dyktowane przez młodzieńczą pochopność? Barwna Ścieżka tak naprawdę nie zadała sobie nigdy trudu by pozna tego osobnika bliżej.
- Hej - przywitała się z kruczoczarnym wojownikiem, upewniając się wcześniej, że ten nie poluje. W końcu nie chciała nu przeszkadzać. - Samotny spacer? - zagaila, by jakoś rozpocząć rozmowę.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Węgielek lubił wychodzić sam, dokładnie na jak to określiła teraz Barwna - samotny spacer. Mógł wtedy w pełni oddać się przemyśleniom czy po prostu podziwiać przyrodę, choć o tej porze nie była ona aż tak zachwycająca. Szary, ponury krajobraz gdzieniegdzie wyróżniający się białym nalotem, jakim był śnieg, dla czarnego wojownika nie był zbyt ładny. Raczej określiłby go jako dosyć przeciętny, choć nie o tym teraz.
Podczas jednego z takich spacerów natrafił na Barwną Ścieżkę, choć można by powiedzieć, że to ona natrafiła na niego. Ostatni raz faktycznie rozmawiali ze sobą wiele księżyców temu, a ku nieszczęściu czarnego kocura - wtedy, kiedy akurat był w dołku i nie prowadził zbyt zachęcającego dialogu. Nie miał jednak nic przeciwko ponownej rozmowie. Tym razem miał nadzieję rozmawiać zdecydowanie lepiej. Sam nie wiedział, co uważa o nim Barwna Ścieżka. Liczył na to, że nie ma mu za złe tego zachowania sprzed księżyców. W końcu są koty pamiętliwe, prawda?
- Cześć - również się przywitał i spojrzał z ukosa na wojowniczkę. Skinął głową na zadane przez nią pytanie, nie chcąc wydukać czegoś w rodzaju "mhm" lub "tak". A co jeśli powie coś złego i się zbłaźni? - A ty? - odbił pytanie. Również mogła spacerować, mogła polować. Wiele rzeczy można robić poza obozem.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Widoki faktycznie były mało interesujące. Liście dawno opadły zostawiając szare, łyse drzewa. Śnieg nie przyozdobił ziemi i całego otoczenia białą kołdrą ciesząc oczy wszystkich, zatem pozostało im patrzeć na szarość, pluche i błoto.
- Polowałam. Coś tam złapałam, ale nie potrafię już nic wywęszyć. Chyba wszystko się pochowało. Miałam właśnie kierować się w stronę obozu, ale, no... - urwała niezręcznie. Teraz role się odwróciły i to Barwna Ścieżka znajdowała się w emocjonalnym dołku. Nie wiedziała co jeszcze ma powiedzieć, więc wolała zamilknąć, pozwalając tym samym na przejęcie inicjatywy Węgielkowi. Do niedawna uważała go za dziwnego, lecz zdążyła już zrozumieć, jak się czuł podczas ich ostatniej rozmowy.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Czy szkoda, że nie ma "zimniejszej" Pory Nagich Drzew - tutaj możnaby się spierać, bo z jednej strony ciężej o zwierzynę, z drugiej nie ma właśnie takiego naturalnego, zimnego krajobrazu, z którym jest utożsamiana ta pora. Zupełnie, jakby czegoś po prostu brakowało i takie wrażenie odnosił Węgielek. Poprzednią Porę Nagich Drzew zapamiętał zupełnie inaczej. Choć może to on nie zna jeszcze dostatecznie świata i powinien zapytać kogoś starszego, kto ma za sobą kilka obiegór pór roku?
- Pewnie i tak.. pora nie sprzyja dużej ilości zwierzyny.. A tak poza tym.. - zaczął, choć też nie potrafił niczego sensownego ubrać w słowa. Chyba to, co zamierza powiedzieć, nie jest jakieś dziwne? - Nie pytałem wcześniej. Jak się czujesz jako wojowniczka? - w końcu zapytał. Czuł się nieco pewniej po wyduszeniu tego z siebie.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Ciężej? Ośmieliłaby się powiedzieć, że lżej. Zwierzęta chętniej wychodziły ze swych norek. Te zapadające w sen zimowy budziły się wcześniej. Mróz nie doskwierał nikomu. Barwna Ścieżka była młodsza od Węglowego Pyłu, lecz to nie przeszkadzało jej w kręceniu nosem na ponure krajobrazy.
- Mogło być gorzej - mruknęła bezbarwnie. Nie potrafiła się tym tam naprawdę przejmować. Na tle ostatnich tragedii w jej rodzinie chude myszy i brak wiewiórek stanowił szczegół, którego nawet nie zaszczycała spojrzeniem. Gdyby zapanował głód zawsze mogła iść nałowić ryb. Już to potrafiła.
- Chyba dobrze. Nie pamiętam już jak to było wcześniej. Tyle się od tego czasu wydarzyło... - baknęła i pokręciła głową. Jej ceremonia na wojowniczkę. Kiedy to było? Milenia temu! Barwna Ścieżka poruszyła się niespokojnie i przejechała łapą po ziemi. Tamte czasy były szczęśliwsze.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Cóż, tym razem to właściwie tak. Zwierzyna nie odczuwała tego mrozu i chłodu, jak to zwykle bywało i z tego powodu wychodziła śmielej. Może to po prostu jakaś dziwna anomalia? Węgielek nie zastanawiał się nad tym aż tak bardzo - jest, jak jest, no trudno. Nie wiedział, czy tak było zawsze, czy też może jest to coś nietypowego. Jak wspomniane było wcześniej - zapyta kogoś starszego, kto przeżył więcej niż jeden obieg pór.
- Ah, prawda. Zawsze może być gorzej - odpowiedział, poruszając wibrysami. Pytanie, jak to właściwie interpretować. Cieszyć się, że teraz jest taka i taka sytuacja, a mogło być gorzej, czy też może martwić się, że to gorsze w końcu nadejdzie? Nie zaprzątał sobie tym głowy - wszystko się jakoś ułożyło i jakoś żył. Uświadomił sobie, że robienie sobie złudnych nadziei sprawia wyłącznie ból.
- N-na pewno wszystko w porządku? I tak, wszystko mija tak szybko.. nawet ciężko zauważyć - spojrzał na moment w niebo. Często o tym myślał - jak czas płynie, że przecież przed chwilą jeszcze był terminatorem.. A tu już ponad trzydzieści księżyców na karku.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Nieco poniżej średniej wielkości długowłosa, barwna kotka. Z budowy ciała przypomina kota z klanu gromu niż z wichru; bliżej jej do małego czołgu, niż do wysokiej, smukłej trzcinki. Jest krępa, dzięki treningowi wyrobiła sobie mięśnie, posiada też silne, duże łapy. Żmija jest czarno-rudym dymnym szylkretem ze znaczącą przewagą wyblakłej rudości, które praktycznie całkowicie zdominowała czerń. Blado-czarne delikatne smugi okrywają całe jej ciało (najbardziej widoczne są na ogonie, głowie i łapach). Na mordce czerń przybiera nieregularny kształt ciapek i kropek. Warto też zauważyć, że futro w szczególności jaśnieje na szyi i bokach, ponieważ tam się rozstępuje ukazując podszerstek, który jest praktycznie bezbarwny. Posiada duże niebieskie oczy oraz długi puszysty ogon. Żmija jest jedną z ładniejszych kotek i od kiedy zwrócono jej na to uwagę przywiązuje odrobinkę większą wagę do swojego wyglądu i stara się wyglądać schludniej oraz czyściej niż dawniej.
Wydoroślała i spoważniała. Stała się bardziej konkretna. Nie zalewa już swoich rozmówców nieprzerwanym potokiem słów, jest bardziej stonowana i mądrzejsza niż za młodu. Daleko jej do sztywnego ponuraka; Barwna Ścieżka to optymistycznie nastawiona do życia. Bywa uparta i z niezachwianą pewnością dąży do wyznaczonego celu, jest również bystra. Wciąż jest skłonna do ryzyka, często niepotrzebnego, zaś jej odwaga ociera się o lekkomyślność. Uwielbia spacery i spędzanie czasu w ruchu, bezczynność sprawia, że staje się niespokojna. Od czasu mianowania stała się obowiązkowa i sumienna. Życie u boku ojca obdarzonego trudnym charakterem nauczyło ją dystansu w stosunku do cudzych opinii.
Popielate Niebo (wicher)
Zawsze mogło być gorzej. Czyli jak? Mogli umrzeć też jej rodzice bądź ona sama... straciła cała rodzinę oprócz nich i czuła się z tym zwyczajnie źle. Trudno jednak, żeby było inaczej. Słysząc pytanie Węglowego Pyłu chciała automatycznie odpowiedzieć, że ta, wszystko w porządku, nie ma się czym przejmować i martwić, lecz słowa te stanęły jej w gardle z okoniem. Przez moment milczała z głupią miną, jakby zamarła w połowie słowa.
- Nie. Nic nie jest w porządku - wyrzuciła z siebie w końcu niemalże szeptem, ale i jakby z akceptacją. Nie buntowała się już przeciwko losowi, gdyż to i tak nic nie dawało. Musiała po prostu przełknąć brak Jesion, wygnanie Dyni i tragiczną śmierć Sadzy... oraz własną samotność, która wgryzała się w nią coraz mocniej, która dawała jej we znaki w każdej sytuacji. Przy stosie zwierzyny, gdy nie miała z kimś zjeść posiłku. Na ceremoniach, gdy nie miała obok kogo usiąść. Wszyscy, którzy byli jej drodzy i coś dla niej znaczyli odeszli czy to do gwiezdnego klanu, czy gdzies indziej, gdyż po prostu zniknęli bez słowa, bez wyjaśnienia i z dnia na dzień. Niczym zdrajcy.