Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
O tyle, o ile szylkretka miała wcześniej szczęście, tak teraz, kiedy szła przed siebie i poszukiwała zwierzyny natrafiła na... nic. Pustkę. Słyszała co prawda jakieś ćwierkanie ptaków, a gdyby uniosła głowę, zauważyłaby kilka ptaków lecących wysoko na niebie, poza jej zasięgiem. Nie było nic, żadnego piszczka. Najwidoczniej cienista musiała się bardziej skupić, albo po prostu jeszcze trochę się poszwendać po terenach.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
No tak, nie mogło być zbyt łatwo. Bagienna Trzcina przewróciła oczami, ale kontynuował poszukiwania. Ostrożnie poruszała się dalej. Skupiała się na tym, by uważnie obserwować okolicę, węszyć i nasłuchiwać - innymi słowy, szukać jakiegokolwiek śladu, który nakierowałby ją na potencjalną zdobycz.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
Idąc wciąż przed siebie, Bagienna Trzcina zbliżała się do granicy. W pewnym momencie przed sobą, jakieś dwie lisie długości dalej, dojrzała coś długiego i czarnego leżącego na ziemi. Z jednej strony obudowane było gumowym materiałem, z drugiej zaś guma tworzyła coś w rodzaju płaskiego bacika. Dodatkowo, gdyby cienista bardziej wyostrzyła zmysły, uświadomiłaby sobie, iż owa rzecz pachniała końmi z siedliska. Czyżby znaleziona rzecz pochodziła właśnie stamtąd? Może ktoś ją tu wyrzucił?
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Bagienna Trzcina najpierw zbliżała się do dziwnego obiektu niczym do zwierzyny. Zapach był dziwny i przypominał jej dzień, w którym poznała Skrzący Płomień na Terenach Niczyich. Kiedy jednak zorientowała się, że nie jest to nic żywego, po prostu podeszła do znaleziska. Zaczęła je oglądać i obwąchiwać - nic się jednak nie wydarzyło. Niezbyt przejęta zostawiła więc ten niezidentyfikowany przedmiot i odeszła kawałek dalej. Rozpoczęła od nowa poszukiwania - znowu poruszała się ostrożnie i wytężała wszystkie zmysły, szukając śladu zwierzyny.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
Wytrwałość Cienistej w poszukiwaniach została w końcu nagrodzona. Nie minęło wiele czasu, a oczom szylkretki ukazała się bujna ruda kita, buszująca gdzieś w okolicy pobliskiego krzaczka. Wiewiórka zajęta była poszukiwaniami pożywienia, zupełnie olewając otoczenie i to, że mogła w tej chwili być na czyimś celowniku. Była szansa, ale czy zostanie poprawnie wykorzystana?
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Gdy tylko szylkretka zlokalizowała wiewiórkę, zaczęła się do niej ostrożnie zbliżać. Pilnowała pozycji łowieckiej - ugięte łapy i pilnowanie, by brzuch nie szurał po podłożu. Pamiętała o przenoszeniu ciężaru ciała na tylne łapy. Ogon w odpowiednim miejscu - nie za wysoko, by nie rzucał się w oczy i nie za nisko, żeby nie hałasował. Żółte oczy patrzyły pod łapy, by nie nadepnąć na coś hałasującego. Gdy tak ostrożnie zbliżyła się do znaleziska, nagle wybiła się i skoczyła na rude zwierzątko, a jej pazury i kły były w gotowości. Chciała jak zwykle - najpierw przycisnąć wiewiórkę do podłoża, a potem szybko dobić.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
Wiewiórka była praktycznie nieświadoma zagrożenia. Przez cały czas buszowała przy pobliskim drzewie, mając zapewne nadzieję, że znajdzie tam jakiś smakowity kąsek. W tym czasie Bagienna Trzcina miała szansę podkraść się na odpowiednią odległość, co też z resztą uczyniła. Rude stworzonko nie zdążyło nawet rzucić się do ucieczki, kiedy wojowniczka wybiła się w jej kierunku. Wydała z siebie tylko zgłuszony pisk, po czym zwiotczała w pysku Cienistej.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Dobra, druga zwierzyna została złapana. Bagno wzięła w pysk truchło wiewiórki i przeniosła jej w miejsce, w którym ukryła poprzednio zdobytego wróbelka. Tą zdobycz również ukryła w żwirze i postanowiła zapolować raz jeszcze. Dwa, małe zwierzątka wyglądały dość marnie jeśli chodzi o ilość mięsa, jakie na nich się znajdowało. Przydałoby się coś jeszcze. Trójkolorowa kotka odeszła więc kawałek dalej i wznowiła poszukiwania. Węszyła, rozglądała się i nasłuchiwała, ostrożnie poruszając się do przodu.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
Po ukryciu wiewiórki, Bagienna ruszyła na dalsze poszukiwania zwierzyny. Im więcej tym lepiej! Szła i szła, aż w końcu znalazła... a raczej usłyszała. Ćwierkanie ptaszka, który już po kilku sekundach wylądował na ziemi, niedaleko szylkretki. Bez wątpienia był to skowronek. Skakał sobie tu i tam. Cienista miała szansę.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Okej, skoro już znalazła ptaszka, to zaczęła się do niego zbliżać. Ugięła łapy i pilnowała dobrej pozycji ogona i tego, by iść cały czas pod wiatr. Uważała, by nie szurać brzuchem po ziemi i żeby nie nadepnąć na coś, co wywołałoby niepotrzebny szmer czy szelest. Podchodziła do skowronka od boku, co jakiś czas zastygając bez ruchu, żeby nie zostać zauważoną. Gdy znalazła się wystarczająco blisko, zadziałała schematycznie - wybiła się i skoczyła na ptaszka z wyciągniętymi pazurami. Celowała w skrzydła - chciała najpierw uniemożliwić zwierzynie ucieczkę, a potem szybko ją dobić.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Wszystko szło dobrze. Szylkretowa wojowniczka podkradła się do ptaszka dobrze, jednak ten wypatrzył ją zbyt wcześnie. Wzbił się do lotu i uniósł, zanim Bagienna Trzcina zdołała zrobić cokolwiek. Na szczęście nie było tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem skowronek wylądował w stosunkowo niedalekiej odległości od Cienistej, dzięki czemu ta wciąż miała szansę go złapać.
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
Nie udało się. Bagienna Trzcina już miała zrezygnować, lecz jeszcze obserwowała ptaszka, który... wylądował w bliskiej odległości. Wojowniczka zdecydowała, że zrobi jeszcze jedno podejście. Szła w stronę ptaszka na ugiętych łapach pilnując, żeby nie nadepnąć na żaden listek czy gałązkę. Kontrolowała, czy ogon jest w odpowiedniej pozycji oraz czy brzuch nie szura po podłożu. Szła cały czas pod wiatr i zbliżała się do zwierzątka od boku, co jakiś czas zastygając na chwilkę bez ruchu. Gdy była wystarczająco blisko - znowu ten sam ruch, wybicie i skok w stronę skowronka. Pazury w gotowości - plan był zaatakować najpierw skrzydła, a potem dobić ptaszka.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Skowronek od poprzedniego ataku Cienistej zachował czujność. Bagienna Trzcina podkradła się do ptaka co prawda bezbłędnie, jednak ten w porę dojrzał zagrożenie i wzbił się do lotu. Tym razem nie wylądował w okolicy, a odleciał w górę, lecąc ponad koronami drzew. Tyle by było ze złapania skowronka. Zwykły pech, zdarza się, może z kolejną zwierzyną pójdzie lepiej?
W wieku terminatorskim nastąpiły największe zmiany w jej wyglądzie. Nie jest już małą, nieproporcjonalną kulką. Jej łapy wyglądają na długie i chude, jednak nie jest wyższa niż przeciętna kotka i prawdopodobnie na wysokość już nie urośnie. Nie jest ani zbyt masywna, ani wątła - budowę ciała ma bardzo pospolitą. Sierść na całym ciele jest krótka, ale gęsta i miękka. Tym, co wyróżnia ją spośród innych kotów jest jej umaszczenie - szylkret. Większośc ciała jest ruda w czarne, nieregularne pasy, jednak większość jej klatki piersiowej jest biała. Jej głowa jest ruda, ale na lewej stronie pyszczka ma dużą, czarną plamę, a sam pyszczek jest biały. Mniejsze czarne znaczenia znajdują się na jej czole, a uszy w całości pokryte są tym kolorem. Jej oczy widoczne są z daleka za sprawa intensywnie żółtej barwy. Ma też charakterystycznie długie wibrysy.
Złamana, małomówna, nieufna. Z wieloma traumami i nie do końca sprawnym umysłem.
A jednak małe coś czmychnęło szylkretce z przed nosa. Kotka poczuła lekką frustrację, bo chciała w końcu wrócić z tego polowania, a tak to będzie musiała jeszcze coś złapać. Mimo lekkiej irytacji rozpoczęła jednak od nowa poszukiwania. Rozglądała się, nasłuchiwała i węszyła, idąc ostrożnie przed siebie. Miała nadzieję, że szybko namierzy jakąś potencjalną ofiarę.
I am cold, can you hear
I will fly, with no hope, no fear
And the ground, taunts my wings
Plummet as I sing, plummet as I sing
Niewiele się zmienił. Jego ciało wciąż pozostało tak samo chuderlawe i smukłe, przez skórę widać żebra, łapy są niewiele grubsze od patyka, ogon długi i biczowaty, pysk suchy, o delikatnych rysach. Ciało terminatora pokrywa krótka, ciemnoczekoladowa, wiecznie nastroszona i zmierzwiona sierść. Biały kolor wkrada się na gardło i pierś, tworząc krawat i pysk z wyłączeniem brody. Kolorem tym oblany jest też lewy grzbiet nosa, jak i również palce, z tym, że u prawej przedniej biel pokrywa tylko dwa palce. Ślepia pozostały jasne i blade, o odcieniu gdzieś pomiędzy żółcią, a zielenią, w zależności od światła.
Nie zmienił się w wielu cechach. Wciąż jest niepewny siebie i tego co robi. Ma problemy z przebywaniem w większym tłumie, dlatego też zazwyczaj omija zbiegowiska, a na ceremoniach zawsze siada gdzieś z boku, tam, gdzie nie ma kotów. Bardzo zależy mu na opinii ojca, chce, aby Wiewiórczy Ogon był z niego dumny, stara się mu imponować jak tylko może, jednak wie, że jest najsłabszy i najmniejszy z miotu, więc czasem zwyczajnie daje sobie spokój. Ma dość niską samoocenę, lubi, kiedy go się chwali, jednak nie oczekuje od nikogo uznania. Łatwo go zranić i zniechęcić do siebie. Młodzieniec jest niezwykle delikatny i wrażliwy. Nie ucieka się do walki, stroni od niej i wszelkich rozwiązań siłowych, zdecydowanie woli ucieczkę, nawet, jeśli oznacza to zwykłe tchórzostwo. Nie lubi krzyków i wszelkich głośnych dźwięków, dlatego trzyma się z daleka od hałasów i zgiełków. Przemógł się jednak i jest w stanie samodzielnie rozpocząć z kimś rozmowę, jednak nie będzie to żaden wyrafinowany monolog, a... zwykłe "dzień dobry". Odizolowany od innych, woli przebywać sam i wszystko odkrywać na własną łapę, bez pomocy nikogo i niczego. Cichy, niezdecydowany, strachliwy i często chaotyczny, a do tego trochę ciapowaty.
I coś znalazła. Faktycznie, poszukiwania okazały się owocne, jednak... chyba Bagienna Trzcina nie liczyła na to, co odszukała. Do jej nosa dotarł zapach, który nie kojarzył się z żadnym rodzajem zwierzyny. Potem usłyszała szelest, a na końcu dopiero go zobaczyła. Ciemne futro jenota połyskiwało w słońcu, a samo zwierzę wyglądało, jakby czegoś szukało. Najpewniej czegoś na ząb, podobnie jak Cienista wojowniczka. Cóż, zwierzę nie zwracało uwagi na szylkretkę, więc ta miała czas na podjęcie jakiejś decyzji.