Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Czy chciał o tym rozmawiać? Zadał sobie to pytanie w głowie i stwierdził, że... Nie. Co by tu można było mówić? Nikt go nie kochał i tyle. Taki śmieć. Spojrzał na szylkretkę, a wyraz jego twarzy był ponury. Odezwał się dopiero po chwili.
-Nie ma o czym. To nie moja wina, Łasicze Futerko nigdy mnie nie lubiła...- Nie była jego matką. On nie miał matki. Poczuł się przez chwilę jak przybłędą bez rodziców, którymi tak bardzo gardził. Tylko, że tamci tęsknili za rodziną, a Szczur nią pomiatał i był obojętny na jej los. Kiedy kotka otarła się o jego bok, zgarbił się bardziej. Nie mówił już nic, bo nie wiedział co. W rezultacie siedzieli chwilę w ciszy, a wtedy on odezwał się.
-Chcesz już wracać?
Dopiero co urodzona puchata kulka. Pokryta czarno-rudym, tygrysio-pregowanym, miękkim,
długowłosym futerkiem. Na jej grzbiecie widnieją rude większe plamy układające się od boku w paski. Można śmiało porównać ją do pszczoły. Na krótkich białych łapkach, białym brzuszku czołga się obok piskliwego rodzeństwa. Nie tylko brzuch jest w kolorze białym, ale również szyja. Koteczka jeszcze nie otworzyła oczu, ale jak to kocię zostanie obdarowana niebieskimi tęczówkami. Nosek ma blado różowy gdzie niegdzie pokryty ciemniejszymi prawie niewidocznymi kropeczkami. Pyszczek ma bialutki przecięty rudym kolorem, a na nim różwnież można znaleść parę kropek. Mniejsza połowa na jej głowcę jest czarna, a po drugiej stronie Kieł posiada mniejszą łatę również w tym samym kolorze.
Już od pierwszych dni narodzin widać opryskliwą naturę Kieł. Przepychanie i dziobanie małych czołgających się kulek to jej ulubionę zajęcie. Jej nic nie rozumiący móżdzek jeszcze nie rozumie, że te istotki będą dla niej najważniejszymi osobami w życiu. Ciągle wtulona w mamusie, a czasem poczołgająca się też do tatusia różyczka.
Jak to każde rozbrykane kocię jest zawsze chętna do zabawy oraz uprzykszania życia innym kotą.
Zamglony Świt [KRz] Wrzosowa łapa. [KG]
Pokiwałam tylko w ciszy głową. Nie mogłam go zmuszać do rozmów, ale jeśli kiedykolwiek chciałby to zrobić to Kieł jest do dyspozycji - whiem, że to thrudne, ale żyjemy w śhwiecie w którym khtoś może nas nie lhubić, ale to nie zhnaczy, że whszyscy... - uśmiech - zhawsze masz mnie i Kholca - odparłam zupełnie szczerze - jhestem po twojej shtronie - zamrugałam dwa razy. Nie lubiłam ponurego Szczura. Wolałam tego, który śmiał się ze mną i uśmiechał - Szczur z dobrym humorem! - mhożemy wracać, mhoże jak shzybko wrócimy Pustułka nas nie zhje - zaśmiałam się i trzepnęłam go ogonem po boku, aby zaraz pobiec do przodu - nhie złapiesz mhnie! - i hop przed niego
Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Zawsze masz mnie i Kolca. Nie. Nie ma Kolca. Jest tylko Kieł. Kieł i Szczur. Bo on tak naprawdę nie przepada za Kolcem, przyjaźni się z nim dlatego, by wkurzyć Wiewióra. Ale za niedługo tą przyjaźń będą chyba musieli zerwać, bo Wiewióra nie rusza to z kim jego syn się trzyma. Co prawda zwrócił uwagę synu, ale nic więcej. Powiedział, że to nie jest odpowiednie towarzystwo dla niego czy coś. Zdziwiło to pointa, bo miał nadzieje, że będzie gorzej i spodziewał się całkiem czegoś innego. No ale wyszło jak wyszło. Miejmy nadzieje, żę rudy nie załamie się, gdy usłyszy, że Szczur go już nie lubi.
-Hmm... Może jak wrócimy szybko to Pustułka nie zabije ciebie!- powiedział i poruszył wąsami. On nie powinien być w ogóle mieszany w to, bo nie wiedział, że Pustułka zabroniła swojej terminatorce iść. Gdyby wiedział, to zostałby w obozie i tyle. Albo poszedłby sam. Wstał i zaczął iść przed siebie, gdy... Szylkretka wyskoczyła przed niego i zaczęła biec w stronę obozu. Ciekawe, czy pamięta drogę? Kocur od razu pobiegł za nią, aczkolwiek nie śpieszył się, bo chciał dać jej fory. Niech sie cieszy, że wygra, ale niech nie myśli, że jest szybsza!
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Udało im się zwiać od dwunoga, który mógłby chcieć pomścić swojego czworonoga i cali i zdrowi (a przynajmniej część z nich) znaleźli się na cienistych terenach. Wiewiórczy Ogon biegł, ile sił w łapach, by ani jemu, ani Krogulec nie stała się jeszcze większa krzywda, zatem kiedy zaskoczenie minęło, zatrzymał się zdyszany, by chwilkę odsapnąć. Trochę kręciło mu się w głowie.
Położył się na trawie, by dać łapom odpocząć przed wyprawą do Ciernistego Kwiatu, bo niestety, ale siłą miłości czekoladowo-rudej tam nie doniesie.
- Czyś ty do reszty zwariowała?! - zaczął, będąc wściekłym na (byłą??) partnerkę. Przecież mogła jej się stać jeszcze większa krzywda po tym, jak straciła ogon! Była łatwym celem dla psa i gdyby nie fakt, że został przez niego oślepiony, to mógłby ją złapać za gardło i ponownie rzucać nią na prawo i lewo! Na całe szczęście nikomu potem się już nic nie stało, poza uderzeniem kocura w łeb, ale... ale mogło!
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Nawet dobrze się bawiła jeżdżąc na grzbiecie swojego rudego rumaka, ale do czasu, gdy w nos nie uderzył ją zapach klanu Cienia. Dobra, wysiadka. Nie chciała, by ją najbliższy patrol zauważył, jak sobie siedzi na grzbiecie, jakby sama nie umiała chodzić! Na szczęście, zastępca opadł z sił, dlatego też skorzystała z okazji i odczepiła się od jego pleców, schodząc z nich dość pokracznie i kładąc się nieopodal na brzuszku. Podczas uspokajania oddechu i bicia serca, a dodatkowo słysząc jego pytanie, zaczęła cicho chichotać, opuszczając głowę i zaciskając ślepia, nie mogąc powstrzymać przypływu rozbawienia.
- Ale widziałeś, jaki ten pies był ogromny?! - zadała pierwsze pytanie, ignorując prawie całkowicie słowa terminatora Wilczego Szlaku, otwierając oczy, które iskrzyły podekscytowaniem. Pierwszy raz od paru dobrych księżyców czuła się doskonale! I pomimo tego, że ogon miała niesprawny, nie żałowała tej walki! Jeszcze nie do końca wiedziała, co się stało, gdy atakowała psią piętę ani też, gdy on nią tak machał.
- Ej, a co to było to, co on puścił na ciebie pod koniec jego życia? - kolejne zapytanie, bo widziała jedynie, jak coś upuszcza. Coś podobnego do giętkiego patyka, nie zdołała się za bardzo przyjrzeć i mignęła jej tylko rudo-brązowa barwa przedmiotu. Jakaś dziwna zabawka? Nie widziała tego wcześniej.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
- Dlatego kazałem ci uciekać, mysi móżdżku - odparł, wzdychając przy tym głośno. Krogulec, choć w teorii starsza od niego, czasem zachowywała się jak mały kociak. Nie można powiedzieć, że kocurowi to przeszkadzało, skądże, właśnie poniekąd za to ją kochał, jednak były momenty, kiedy był na nią po prostu zły za taką... infantylność. Przecież, na osty i ciernie, mogło jej się coś stać!
- To był twój ogon. Naprawdę nie poczułaś, że odgryzł ci go prawie w całości? Dlatego nie chciałem, żebyś dalej walczyła - odpowiedział ze zdziwieniem. Ona naprawdę nie poczuła tego, że została pozbawiona praktycznie całego ogona? Czy to było w ogóle możliwe?
- Spróbuj zrobić kilka kroków - jeżeli nie będzie ona w stanie iść, to ją zaniesie, albo jakoś jej pomoże utrzymać równowagę. Kocica już wcześniej miała złamany ogon, o ile rudzielca pamięć nie myliła i jakoś dała sobie radę, ale jego całkowita utrata... cóż, to trochę inna para kaloszy.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
- No co ty! Jestem tak wolna, że prawdopodobnie gdyby nie był tak poraniony to by dobił ciebie i jeszcze był w stanie mnie dogonić! - zachichotała, lekko się po tym krzywiąc, jak ponownie poczuła pulsujący ból w okolicach nasady ogona. Powinni iść jak najszybciej, zarówno ona jak i on. Na pewno nieźle z tego dziwnego przedmiotu dostał w łeb, także lepiej, żeby i jego Ciernisty Kwiat zobaczyła. Słysząc, że to byl jej ogon, zmarszczyła pysk, po czym wygięła swoje ciało, aby mogła zobaczyć, czy rzeczywiście brakuje jej jednej części.
- Oh. Co za drań! - warknela bardziej zezloszczona niż smutna z powodu straty. Coz... No zdarza się. A przynajmniej nie zostal odgryziony przez jakiegoś małego, nic nie znaczącego drapieżnika, z którym nawet młodu terminator był w stanie sobie poradzić, tylko z ogromnym psem! Słysząc jego polecenie cofnęła uszy, jednak powoli zaczęła wstawać, unosząc najpierw zad na rozszerzonych łapach, by potem podnieść też przód ciała, stojąc nadal dość niepewnie, na co zmarszczyła pysk. Musiała sobie przypomnieć, jak poruszała się podczas gdy miała złamany ogon i dochodziła do siebie. Wiedziała, że przy tej sytuacji porywanie się z motyką na słońce nic nie da, szczególnie że musieli jakoś dotrzeć do białej medyczki. Ale nie zamierzala wchodzić do obozu na grzbiecie rudzielca! Postąpiła powoli parę chybotliwych kroków w kierunku obozu, po czym zatrzymała się i spojrzała na zastępcę.
- Idziesz czy mam sama iść? - zadała pytanie, chcąc jak najszybciej zatamować krwawienie z oderwanego ogona, pomimo że było ono dość niewielkie. Jednak jakby dłużej tak sobie polezeli to prawdopodobnie nie miałaby siły się podnieść, a co dopiero do Korzennej Jamy pójść!
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
- Radziłem sobie dobrze. Dałbym radę - odparł, nie chcąc dalej się przekomarzać z ukochaną, chociaż doskonale wiedział, że poradziłby sobie i bez niej. Poza tym, to on zrobił temu psu najwięcej, a Krogulec jedynie zebrała łomot! To kto by sobie nie poradził, hm?
Reakcja czekoladowo-rudej na to, że nie ma ogona, zdecydowanie różniła się od tej, jakiej spodziewał się rudzielec. Spodziewał się bardziej czegoś w rodzaju... szoku? Zdziwienia? Przerażenia? Tymczasem dla szylkretki to było... takie normalne. Zupełnie jakby jej powiedział, że jej krew leci z barku, bo kundlisko ją tam drasnęło. Myślisz, że znasz kogoś całe życie, a tu coś takiego. Niebywałe.
Obserwował uważnie chwiejny krok córki Traszki. Szło jej całkiem nieźle, ale w tym tempie dotrą do obozu za nie wiadomo ile, a Ciernisty Kwiat powinna zobaczyć ją jak najszybciej. Nie zamierzał jednak jej do niczego zmuszać.
- A może poniosę cię jeszcze kawałek i dopiero w okolicach obozu, gdzie ktoś mógłby cię zobaczyć, będziesz szła sama? Tak będzie szybciej - zaproponował. Jeśli kocica zgodziła się, to tak jak powiedział, zaniósł ją i dopiero blisko obozu odstawił na ziemię, a jeżeli nie, to cóż... wlókł się z nią w tym powolnym tempie w kierunku białej medyczki.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Oczywiście, była wewnętrznie zszokowana tym, że nie ma ogona, jednak nie zdawała sobie jeszcze sprawy z powagi sytuacji. Nie będzie już go miała. Nie odzyska równowagi tak, żeby funkcjonować jak wcześniej. Będzie musiała poruszać się w taki sposób już do końca życia. E tam, jakoś to będzie! Przynajmniej teraz, gdy Krogulec była przepełniona pozytywnymi emocjami po prawdziwej walce. Pierwszej od dawna.
- Nie bądź taki pewny, bo cię w końcu coś zje. I co ty sobie w ogóle myślałeś, żeby odchodzić taki kawał od terenów klanu! Życie ci niemiłe czy co? - burknęła w jego stronę, cofając uszy do tyłu. Odważny się znalazł! Nie byłby taki odważny, gdyby dwunóg jednak nie odpuścił i go spróbował zabrać ze sobą zamiast tego psa! A co, jeśli by mu jeszcze coś zrobił? To było nieodpowiedzialne zostawiać klan i to jeszcze przez własną głupotę. Prychnęła cicho pod nosem przed tym, jak się podniosła i postąpiła parę kroków, po czym obejrzała się w jego kierunku, gdy rzucił swoją propozycję.
- Nie ma mowy. Ale chodź tutaj, możesz mi pomóc w inny sposób - zdecydowała się, po czym gdy rudzielec do niej by podszedł, oczywiście w założeniu, że podszedł to oparła się na jego boku, przenosząc część niestabilnego ciężaru ciała na niego. Było to mniej niż wcześniej gdy ją nosił na plecach, ale jednocześnie na tyle dużo, żeby nieco przyspieszyć tempo marszu. Szylkretka czuła się nieco pewniej, gdy miała przy sobie Wiewióra, a w taki sposób to może nawet do obozu wejść!
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Już jakiś czas minął odkąd wyzdrowiała. Rana po utracie ogona się zagoiła, a sama stwierdziła, że porusza się już na tyle pewnie, aby móc pójść na polowanie. Nie zdecydowała się na zabranie kogoś do pomocy wierzyła we własne umiejętności i była dość pewna siebie, pomimo braku jednej z ważniejszej części ciała odpowiedzialnej za równowagę. Skierowała się w kierunku Syczącego Dołu, gdzie rozejrzała się, chcąc zlokalizować kierunek wiatru. Ugięła łapy, zaczynając iść w kierunku jego źródła, wyostrzając zmysły i przenosząc ciężar ciała na tył. Kroczyła nadal dość powoli oraz ostrożnie, nie chciała spłoszyć potencjalnej zwierzyny tym, że straci nagle równowagę lub też podczas podchodzenia nie będzie w stanie zachować odpowiedniej postawy. To polowanie było niejako próbą, czy nadal nadaje się do czegokolwiek w tym klanie.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Początek tego polowania nie był jednak kwestią przydatności i umiejętności, a szczęścia. Czy raczej pecha. Do nosa terminatorki nie doszedł absolutnie żaden zapach, może oprócz wilgotnej ziemi, jakiś roślin, niedalekiej gromowej granicy. Jednak nie złapała żadnego tropu, za którym mogłaby podążyć i który doprowadziłby ją do upragnionej ofiary i na dodatek do odpowiedzi na tak wściekle zadane pytanie o to, czy nadaje się do czegoś innego niż gnicia w starszyźnie po kres swoich dni.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Nic nie trafiła, jednak nie spodziewała się, że zwierzyna będzie pchać jej się pod łapy podczas pierwszych uderzeń serca. Zwykle na polowaniach zdegradowanej wojowniczki zachodziło takie zjawisko, że nic nie udało jej się wytropić podczas pierwszych paru chwil, jednak miała nadzieję, że ta sytuacja długo nie potrwa i w końcu będzie mogła przetestować swoje umiejętności polowania w zupełnie nowych okolicznościach. Parla przed siebie, uważając pod łapy i cicho przemieszczając się na ugiętych łapach, rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu śladu zwierzyny. Czy to w postaci czegoś widzialnego, czy zapachu, czy dźwięku.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Cierpliwość jest cnotą, jak to mówią. Mały ptaszek z rudym brzuszkiem nieopatrznie przyfrunął i przysiadł nieopodal Krogulczej Łapy. I tak jak ludzie zwykle odbierali go jako zwiastun dobrych nowin i bezpieczeństwa… tak teraz ptaszek był tylko zwiastunem obiadu lub porażki dla Krogulec. Chyba, że najpierw porwie go jakiś zaskroniec, czy inna gadzina.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Jej oczom ukazał się niewielki ptaszek, który w poczuciu bezpieczeństwa przysiadł sobie na ziemi. Wzięła głębszy oddech, by skontrolować kierunek wiatru i nasycić nos zapachem przyszłej ofiary, kierując się na ugiętych łapach w kierunku rudzika. Przeniosła ciezar ciała na tylne kończyny, zaczynając po cichu podchodzić do zwierzyny, starając się zachować milczenie i poruszać się bezszelestnie. Starała się kryć ze swoją obecnością, chowając się za zaroślami oraz trawami, które mogły ja ukryć, a także zamierzając bezruchu gdy ptak kierowal na nią wzrok. Trzymała głowę i ogon na równi z linią ciała, starając się podejść na tyle blisko, aby móc skoczyć w kierunku rudzika, a następnie zatopić w nim swoje pazury i zęby, by szybko go pozbawić życia.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
No proszę. Mimo najszczerszej i złośliwej chęci jakiejś części przodków kocicy, okazało się, że jej łowiecka sprawność jest niczego sobie. A szkoda, bo patrzenie jak upada duma Krogulczego Szpo… Łapy, mogła być ciekawym doświadczeniem nie tylko dla tych co żyli w narracyjnych zaświatach. W każdym razie, biedny ptaszek o rudawym gardziołku padł pod łapami terminatorki i zakończył żywot. Taka tam kolorowa przekąska.