Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Bardzo zabawne panie narratorze. Baaardzo zabawne.
Po złowieniu rudzika, który padł od jednego, celnego ciosu łapami mruknęła cicho z zadowoleniem. Nie jest tak beznadziejnie jak mogłaby sądzić. I nawet nie upadła i sobie głupiego ryja nie rozwaliła przy okazji! Sukces pełną gębą. Wzięła ptaszka w pysk, zakopując go pod niewielkim stosikiem ziemi w miejscu, gdzie łatwo będzie go znaleźć, zatuszowała również ziemią dowody zbrodni w postaci krwi i umyła też względnie swój pysk i łapy, bo zdążyły się zabrudzić. Następnie ponownie skierowała swoje kroki pod wiatr, poruszając się na lekko ugiętych łapach i rozglądając się uważnie po otoczeniu, zachowując ciszę i spokój. Szukała wzrokiem zwierzyny, którą mogłaby złowić i zanieść na stos. Bo po co innego by miała polować. Na pewno nie dla podwyższenia poczucia własnej wartości w tym dziadowskim klanie.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Och, oczywiście, że nie dla podwyższenia swojej własnej wartości. Jakiej wartości? Nie ma żadnej wartości. I nie ma żadnej ofiary w okolicy. Może pysk był w całości i nie rozwalony, ale najwidoczniej lądowanie nie było wykonane z tak cichą gracją, jak się wszyscy spodziewali. Najwidoczniej wszystkie potencjalne ofiary zostały przestraszone przez zadudnienie w ziemię łapami przez Ptaszysko i teraz musiała się bardziej napracować, żeby cokolwiek odnaleźć.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Kto by się spodziewał, że swoją wagą może narobić takiego hałasu. Owszem, była umięśniona, jednak liczyła się bardziej do klasy piórkowej niż najcięższej. Nic na to nie mogła poradzić, a jedynie iść nadal przed siebie, wyrównując resztę ogona z kręgosłupem i wsłuchując się w odgłosu okolicznych terenów, wyostrzając zmysły, by móc jednym z nich zlokalizowac swoją następną ofiarę. Nie zamierzała poprzestawać na jednym rudziku, oj nie! Krogulec była znana z tego, że dość wysoko stawia poprzeczkę i sobie, i swoim terminatorom, dlatego też nie poddawała się i pomimo, że ciężko wylądowała to wierzyła, że coś jednak nie uciekło. Albo wylezie wkrótce ze swojej nory czy innego schronienia, w jakim się kryło. Poruszała się na lekko ugiętych łapach, obserwując otoczenie i czekając na to, co ześlą jej Gwiezdni. Czy ktokolwiek, kto im tam zsyłał zwierzynę pod łapy.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Karą za wątpienie, kto zsyła zwierzynę było niewątpliwe i niezaprzeczalne nic. W sensie zwierzynowe nic. Żadnego tupotu, ćwierku, szumu, pisku, lotu, dziobania, szurania, merdania, uciekania, skubania, węszenia, kumkania, syczenia… NIC. Wybacz Krogulcza Łapo, musisz wykazać więcej wiary, by przodkowie zechcieli łaskawie dać ci na coś zapolować.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Widocznie jej stąpnięcie nie było aż wcale takie ciche, jak mogło się nawet za drugim podejściem do oceny sytuacji wydawać. Zmarszczyła przez to pysk, kierując swoje kroki najpierw bardziej w bok, by po paru dłuższych chwilach spaceru skierować się ponownie w kierunku źródła wiatru. Może tutaj zwierzyna nie usłyszała, jak kilogramy uderzają z gracją na ujemnym poziomie o ziemię. Zaczęła ponownie cicho przemierzać Syczący Dół z nadzieją, że jeszcze cokolwiek znajdzie, a nie tylko tego biednego rudzika. Jak będzie tak musiała robić za każdym razem, gdy wyskoczy w powietrze i będzie zmuszona po tym wylądować... To polowanie będzie trwać duzo dłużej niż zazwyczaj. Więc w sumie dobrze, ze spotkania treningowe nie są zbyt długie, a do patroli jak na razie nie jest przydzielana za często, zupełnie nie wiedziała czemu.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Księżyce: 151 Mistrz: Czaple Skrzydło[*] Płeć: kotka Matka: Pierzaste Serce[*] Ojciec: Trawiastooki[*] Partner: ... Trwałe urazy: Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę.
Średniego wzrostu, czarnofutra kotka. Zadbana, pełna gracji. Ma piękne, okrągłe ślepia o szmaragdowej barwie. Na pyszczku i na szyi znajdują się pojedyncze białe włoski. Na grzbiecie nosa ma trzy cienkie blizny po pazurach, a na prawym boku, dużą, nieregularną szramę, pamiątkę po dwunogach.
Pełna ciepła i miłości i w końcu z ułożonymi rzeczami w głowie. Ma serce po dobrej stronie, jest lojalna, obowiązkowa. Łatwo stracić jej zaufanie, nie ma już w niej tak wiele naiwności jak kiedyś. [WIP]
Dużo, dużo dłużej. Minęły niemalże eony nim wyczuła coś. Coś dziwnego, z czym raczej nigdy wcześniej się nie spotkała. Woń nasilała się w miarę przybliżania kocicy, pachnąc jednocześnie kusząco i odpychająco. Mieszająca się woń dymu, słonej wody i tłuszczu stała się silna w momencie, w którym kocica wstawiła łapę w coś śliskiego i mokrego. Pod jej naciskiem coś chrupnęło i gdy w końcu spojrzała pod łapy, okazało się, że lewa przednia umazana jest w jakiejś tłustej żółtawej cieczy, w której znajdowały się korpusy małych ryb. Cała ta maź wraz z rybami otoczona była czymś… jakby połówką skorupki orzecha, czy czapeczką od żołędzia. Bo skoro żyło się w lesie, nie można było wiedzieć czym jest metal. Ani tym bardziej konserwa. Czy wędzone szprotki w oleju.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Zmarszczyła nos, gdy do niego doszła woń coś... Dziwnego. Czegoś, co zdecydowanie nie jest związane z lasem, a przynajmniej nie z jego naturalną częścią. Czyżby dwunogi znowu zaczęły wchodzić na ich tereny? Przez taki czas był spokój, a teraz znowu! Cofnęła uszy, przenosząc ciężar na tył ciała i decydując się zbadać to, co zdołała wyczuć. Ostrożnym krokiem, bezszelestnie zbliżyła się do źródła zapachu, idąc pod wiatr i wyrównując głowę z linią grzbietu, wyciągając ją przed siebie, by móc szybciej zobaczyć to, co tak okropnie śmierdziało. Tak się skupiła na pójściu dalej, że nie zauważyła, że w coś wdepnęła. I to było dużo bardziej obrzydliwe od zwierzęcych odchodów. Cofnęła się, marszcząc pysk i potrząsając łapą, aby móc pozbyć się dziwnej mazi z futra na nim, a resztkę wytarła w okoliczną, wcześniej czystą trawę. Obeszła znalezisko dookoła, trzymając się w pewnej odległości od rybek i mazi. Pachniało zachęcająco, chociaż obrzydliwie, widać, że był to wytwór dwunogów. Zdecydowała się na wykopanie niewielkiego dołka, gdzie popchnęła dziwną rzecz, jednak nie zakopała jej jeszcze. Ta rozejrzała się dookoła, po czym przyciągnęła jedną z rybek do siebie, by posmakować powierzchni ryby. Zwykle nie smakują zbyt dobrze, szczególnie te, które dawno nie widziały wody, ale może to coś ją zaskoczy? Miała jedynie nadzieję, że nie było zepsute.
Spróbowane czy nie, gonił ją czas. Zakopała resztę tych dziwnych rzeczy, dodatkowo przysypując ziemią maź, która się z tego wydostawała, po czym skierowała się dalej na polowanie, nie chcąc się zatrzymywać na dłużej.
zt
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Jakiś czas po ceremonii postanowił zabrać swojego pierworodnego na spacer. Mróz nazywał się teraz Szczypiąca Łapa i został terminatorem medyka, na co jego ojciec umówił się z obecną medyczką. Królewicz złapał go w obozie i razem wyszli z obozu. Mistrzem szarego, pręgowanego syna został Topniejący Lód, młodszy brat jego mistrzyni i terminator Płomykówkowego Lotu. Olchowy Szept miał o nim raczej dobre zdanie. W końcu powierzył mu Zawieruchę nie bez powodu. O obecną następczynię był okrutnie zazdrosny, jednak nie miał jej nic, absolutnie nic, do zarzucenia, co tylko go bardziej irytowało, ale również działało, jak kubeł zimnej wody.
— Szczypiąca Łapa... podoba ci sssię twoje nowe imię, ssynu? — zapytał zaraz po tym, jak wyszli z obozu, kiedy ilość uszu w pobliżu gwałtownie się zmniejszyła. Szli w kierunku Syczącego Dołu. Olcha był nieco zabiegany i jeszcze teraz Kra się rozchorował, więc musiał z kimś pogadać. Był ciekawy tego, co Mróz miał do powiedzenia.
— Rozpocząłeś już trening medyczny? — dodał po chwili z ciekawością, której w ogóle nie krył. Miał nadzieję, że Ciernisty Kwiat się nie ociąga.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Mróz był bardzo zadowolony z powodu wyjścia z ojcem na spacer. Z Topniejącym Lodem nie zdążył jeszcze przejść wszystkich granic oraz samych terenów, co sprawiało, że był jeszcze bardziej chętny na to wyjście z obozu. Nie miał w ogóle zamiaru samodzielnie gdziekolwiek wychodzić nie znając położenia granic i narażać się na przeróżne niebezpieczeństwa, które tylko czyhają w lesie na tego typu terminatorów. Nie był mysim móżdżkiem, któremu w ogóle przyszłoby to do głowy. W jego mniemaniu nie ma to żadnego sensu i przyniósłby tylko wstyd, gdyby został przyłapany. Zresztą, po co? I tak wszystko pozna na treningu, a jak nie to właśnie na takim wypadzie z kimkolwiek.
- Tak. Jest takie.. unikalne i ciekawe. Zdecydowanie wolę je niż na przykład Mroźna Łapa. Zresztą już jest Mroźne Serce w Klanie. Liczę na to, że zostanę Szczypiącym Mrozem - odpowiedział, idąc u boku ojca w nieznanym mu kierunku. Na razie byli w lesie, który zresztą zajmuje większość terenów Klanu Cienia. Był ciekawy, dokąd dokładnie idą, jednak postanowił zdać się tylko i wyłącznie na ojca i samemu się za chwilę przekonać.
Słysząc następne pytanie skinął krótko głową. Co prawda było to dopiero parę wschodów słońca po ceremonii, jednak Mróz nie miał pojęcia, czy to specjalnie tak czy może medyczka musiała się jakoś do tego przygotować. - Dowiedziałem się już paru rzeczy. Właściwie to dlaczego Ciernisty Kwiat mówiła takie rzeczy na ceremonii? Zawsze taka była? - zapytał zaraz, spoglądając na Olchowy Szept. Nie mógł zrozumieć, czemu medyczka coś takiego wygadywała, a tymi słowami o Kodeksie to był wręcz zszokowany. Może Ciernisty Kwiat miała zły dzień? Całe szczęście, że nie kontynuowali za bardzo tego tematu na treningu.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szli powoli, żeby Mróz mógł przyjrzeć się terytorium własnego klanu, które widział najwyraźniej pierwszy raz. Olcha, jako mistrz, raczej trzymał intensywne tempo, ale to nie był trening, a spokojny spacer, skupiony na rozmowach. Mróz był terminatorem medyka i niedługo zacznie się liczyć w klanie bardziej, niż zwykły kot, kiedy posiądzie już wiedzę do decydowania o życiu i śmierci. Królewicz uśmiechnął się pod nosem i jedynie Gwiezdny Klan wiedział, co mogło mu chodzić po głowie.
— Najprawdopodobniej. Mroźne Ssserce sssię nie liczy, ale twoje nowe imię jessst charakterysstyczne i na pewno ułatwi innym zapamiętanie cię, choćby w innych klanach — odezwał się do syna swoim aksamitnym, niskim głosem. Myśl o tym, że wojownicy innych klanów będą uczyć swoich terminatorów o tym, jak nazywa się syn Królewicza, napawała go dumą. Oblizał językiem zęby, nie wystawiając go poza pysk. Dobrze, że już zaczęli. Mróz nie był głupi, więc szybko powinien posiąść wiedzę i ukończyć ten trening.
— Ciernisssty Kwiat lubi ssstawiać na ssswoim, nawet jeśli nie ma racji, co sssprawia, że częsssto podejmuje złe decyzje i niekiedy plecie farmazony. Trudno jej zajść za ssskórę, ale czassami to sssię zdarza — odpowiedział synowi ze szczegółami. Tak właśnie królewicz widział białą kocicę. Miał w zanadrzu parę anegdotek na jej temat i chętnie podzieli się nimi z synem za chwilę. Skręcił przy obdrapanym pniu, dalej krocząc eleganckim, długim krokiem.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Nie było tu za bardzo za czym się rozglądać. Ot, zwykły las, który otaczał ich ze wszystkich stron. Mróz nawet nie nastawiał się na coś szczególnego, dlatego szedł spokojnie obok Olchowego Szeptu co jakiś czas zerkając na otoczenie, jakby chciał zobaczyć, czy dalej otaczają ich drzewa czy może natrafią na coś interesującego.
Nie odpowiedział, a jedynie uśmiechnął się pod nosem na te słowa. Na myśl przyszła mu nawet hipotetyczna sytuacja, kiedy spotyka kogoś z innego Klanu i się przedstawia, a ten od razu rozpoznaje go i funkcję, jaką pełni. Czuł się dumny i zadowolony sam z siebie z tego powodu.
- Na szczęście nie próbowała ze mną rozmawiać na ten temat. Jedynie na samym początku przeprosiła za mieszanie mnie w to wszystko - i dobrze, bo z Ciernistym Kwiatem się nie zgadzał pod tym względem, zresztą nie na tym polega trening medyczny. Od razu przeszli do nauki potrzebnej wiedzy medycznej i na chwilę obecną Mróz mógł pochwalić się znajomością paru ziółek i rodzai kaszlu. Na razie tyle, jednak niebieski kocur zdawał sobie sprawę z tego, że nawet on nie byłby w stanie nauczyć się wszystkiego naraz.
- Skąd właściwie wzięło się to, że któreś z nas zostanie jej terminatorem? - zapytał po chwili. Nie wątpił, że to właśnie on jest wyjątkowy, najlepszy, wybrany przez Gwiezdnych na tą funkcję. Za to okoliczności, w jakich właściwie został zawarty układ z medyczką były dla niego owiane tajemnicą. Zresztą w ogóle nie wiedział nic poza tym, że któreś z kociaków Olchowego Szeptu miało zostać terminatorem medyka.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
O właśnie, to była bardzo dobra myśl. Szczypiący powinien się tek trzymać, a ojciec na pewno będzie dumny. Mróz ambicję miał na pewno po ojcu, więc nic dziwnego, że taka wizja go cieszyła. Olsze nie umknął ten uśmiech, który powtórzył, idąc przed siebie. Zastanawiał się, co właściwie powinien powiedzieć teraz synowi; jak mu dobrze doradzić.
— Z Ciernisstą trzeba ostrożnie. Najlepiej ugryź sssię w język, zamiasst jej podpaść. Lepiej, jak przejdziesz przez ten trening szybko, ale bezboleśnie. Wiesz, mój drugi missstrz, mistrzyni po prawdzie, nie była do końca czysstej krwi. Trzymałem język za zębami, darując sssobie uwagi, z których miałbym więcej problemów, niż pożytku — odezwał się w końcu. Królewicz miał jednak doświadczenie i naprawdę nie zawsze kłapał, co mu ślina na język przyniosła, szczególnie za młodu. Teraz nie cackał się z innymi kotami tak, jak to robił kiedyś. Poza tym, może Szczypiącemu dopisze szczęście i nie będzie musiał zbyt długo być podwładnym Ciernistej. Miała jakieś sześćdziesiąt księżyców, a różne rzeczy mogły ją jeszcze w życiu spotkać.
Uśmiechnął się, słysząc pytanie syna. Jak to się w ogóle stało?
— To bardzo... ciekawa hissstoria — zaczął, podszywając to cichym śmiechem. — Przy poprzednim terminatorze medyka powiedziałem jej, że popełnia błąd. Nie posssluchała i cóż... jakiś czas później, już po zakończonym treningu, Ćmi Lot magicznie wyparowała, wyobrażasz sssobie? Ćma była sssiosstrą Modliszkowego Zagajnika, brudnokrwissta na takim ważnym ssstanowissku. To się nie mogło skończyć dobrze. Ta sssama kocica mieszała waszej matce w głowie, więc wyobraź sssobie moje zadowolenie, kiedy poszła w długą. Po jej zniknięciu chciałem porozmawiać z Cierń, rzucić prossstym "a nie mówiłem". W trakcie przyznała mi rację i właśnie wtedy przyszło mi do głowy, że mógłbym zaoferować któreś ze ssswoich kociąt, chociaż matka nawet nie była w ciąży. Nie wiedziałem, czy na to pójdzie, ale jak widzisz... zgodziła sssię. Umowa zosstała zawarta, a jakiś czass później urodziliście ssię wy. — Zabrał się za opowiadanie tej historii, nie stroniąc od nieprzychylnych wspomnień szylkretowego wrzoda na dupie, który wystarczająco długo mu przeszkadzał. Trzepnął ogonem na boki, przyspieszając kroku. Wiedział, że Szczypiący nie będzie miał problemu ze zrozumieniem intencji, ani motywacji swojego ojca.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Czasem faktycznie należy trzymać język za zębami, jednak coś takiego może sprawić problemu komuś o tak wysokim mniemaniu i samoocenie. Niekiedy byłoby to bardzo trudne. Wybrać pomiędzy odpuszczeniem a dalszą dyskusją. Jeśli za to się zastanowić, co przyniesie większe korzyści, to można dojść do prostego wniosku. Niestety, w teorii to brzmi jak coś łatwego do wykonania, w praktyce mógłby być problem z zamknięciem pyska.
- Kim była twoja mistrzyni? - zapytał zaintrygowany, a informacje o Ciernistym Kwiecie od razu zanotował sobie w pamięci. Postara się wykorzystać tą radę Olchowego Szeptu, jednak na ten moment nie myślał nawet o sytuacji, w której miałby może kłócić się z medyczką. Co najwyżej o poglądy, które mieli naprawdę różne.
Zamienił się w słuch, kiedy ojciec zaczął o wszystkim opowiadać. Skrzywił się na imię "Ćmi Lot". Już kiedy jako kociak rozmawiał z Ciernistym Kwiatem, usłyszał o tej kotce. Medyczka powiedziała mu, że jej terminatorka po prostu zniknęła i najwyraźniej nie zasłużyła na stanowisko medyka. I słusznie najwyraźniej, po tym co mówi Olchowy Szept.
- I dobrze w takim razie, że zniknęła. Ja jestem odpowiedni i będę najlepszym medykiem. Może i ja powinienem kiedyś, w przyszłości zrobić podobnie? Wziąć na terminatora kogoś tylko z naszej rodziny - powiedział. Jakiż to Mróz jest przyszłościowy i śmiały! Pewnie gdyby nie słowa ojca, coś takiego nie przyszłoby mu nawet na myśl. On nie wyobrażał sobie czegoś zawalić, zniknąć, odejść. Nigdy tego nie zrobi. Jest pełny ambicji, by być najlepszym i przynieść chlubę rodzinie. Podobnie myśli także o swoich braciach. Wszyscy oni będą wielcy.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
- Bezsssena Noc, córka Wężowej Gwiazdy - odparł bez żadnego precedensu. Prawdopodobnie jego syn nigdy nie słyszał o tej wojowniczce. Srebrzysta była tak ulotna, że nie było to nic dziwnego. Prawie nigdy nie można było znaleźć jej w obozie, a królewicz widział ją jedynie raz za dnia, bo ich treningi zwykle odbywały się nocą, jakby kocica rzeczywiście nie mogła spać. Inna sprawa, że Olchowy Szept nie widział w tym nic złego, bo sam od jakiegoś czasu wszedł w tryb życia, który umożliwiał mu eskapady o każdej porze dnia i nocy, sypiając parę razy dziennie, ale krótko.
Olchowy Szept zwrócił chłodne, zielone oczy na syna i uniósł lewy kącik pyska w zadowoleniu. No proszę, Mrozie, masz głowę na karku.
- Oczywiście, że będziesz. Nikt nie ma co do tego wątpliwości. Hmmm... nie jessst to głupi pomysssł, ale któreś z twojego rodzeńssstwa musiałoby dorobić sssię potomków, a do tego, cóż, nie widziałem, aby było im śpieszno. Ja również się z tym nie śpieszyłem. Ewentualnie... nie jesssteśmy z matką jeszcze tacy ssstarzy. Może, gdy zossstaniesz medykiem, również nie będziemy - odpowiedział synowi, poruszając długimi, wygiętymi ku górze wąsami w rozbawieniu, kiedy skończył swoją wypowiedź. To była ciekawa wizja. W sumie chętnie miałby kolejne młode. Drobny Ptak i Lamparci Cień mieli ponad trzynaścioro kociąt, więc dlaczego i on nie miałby kontynuować rodzinnej tradycji? Ciemna Toń dobrze rodziła kocięta i tylko jedno z całej ósemki było nieudane.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Skinął tylko głową, bo nic innego nie mógłby odpowiedzieć, skoro pierwszy raz w życiu słyszał o tej kocicy. Musiała zniknąć z klanu jeszcze przed jego narodzinami, inaczej może chociaż troszeczkę coś by mu zaświtało, a tu nic, zero. Swoją drogą ma dosyć interesujące imię. Bezsenna Noc. Coś oryginalnego, a nie jakieś wilki, lisy, sokoły czy inne ptaki albo rośliny, które to są zwyczajnie nudne i takie pospolite.
- Jest na to dużo czasu - no proszę, bo jaki jest ten Mróz przyszłościowy. Jeszcze medykiem nie został, a już myśli o terminatorze, którym zostanie ktoś z jego rodziny. Chociaż to wcale nie robi nic złego. Należy planować, myśleć, przewidywać. Przynajmniej on tak uważał. Wolałby mieć wszystko pod kontrolą niż żywić się chaosem i spontanicznością. Co zaś do kolejnego, młodszego rodzeństwa.. Cieszyłby się, gdyby miał kolejnych braci i siostry. Dodatkowo zawsze to on będzie ze wszystkich najstarszy, co bardzo mu odpowiada.
- Dlaczego właściwie jest w klanie tylko jeden medyk i jego terminator lub pomocnik? - zapytał nagle, przypominając sobie rozmowę z Lodem. Stali wtedy po dwóch przeciwnych stronach i odbijali swoje argumenty, aczkolwiek jedno niebieskiemu bratu się udało - skłonił Mroza do głębszego myślenia, jak to właściwie z tą wiedzą medyczną jest. Nie doszedł do jakiś konkretnych wniosków jak na razie i dlatego też zapytał ojca, który jest mądrzejszy.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡