Logo Artemidy
Barwna Łąka
Skinęła głową na słowa Antylopy, i poprosiła Paprociowy Pył, by ściągnęła tu przywódczynię. Troszkę źle się czuła z tym, że wysyła starszą kotkę na takie posyłki. Jednak to ona sama się zaoferowała - czemu więc nie skorzystać? W tym czasie Szyszka nieco podpyta przybyszy o cokolwiek jej przyjdzie na myśl.
- Lawendowa Gwiazda zaraz tu będzie - uśmiechnęła się do Antylopy, zaraz jednak jej uwaga została skierowana na młodego Gromiaka. Rozumiała jego wątpliwości i nawet była w podziwie, jaki ten młody dżentelmen jest uprzejmy i troskliwy - biorąc pod uwagę, że raczej nie znali się długo.
- A pewnie, że można! Paprotka zaraz sprowadzi tutaj przywódczynię, koleżanka wszystko jej wyjaśni i będzie załatwione. Nie wygonię cię stąd przecież, skoroś taki troskliwy - zaśmiała się i machnęła łapą. W końcu jednak uświadomiła sobie, że wystąpiła przed nowymi znajomymi jak kompletny burak! Bez żadnego przedstawienia się, ani nic! Okropne zachowanie!
- Jestem Szyszkowy Ogon. Ty jesteś... Antylopa, tak? Nic nie pokręciłam? A ty to...? - zapytała, ostatnie pytanie kierując do potężnego kocura. Gdyby tak o tym pomyśleć, to szylkretowa kotka wyglądała przy tych dwóch olbrzymach na jeszcze mniejszą niż była w rzeczywistości! - Twoja mama, Goździkowa Łapa. Zaginęła naprawdę bardzo dawno temu, w dodatku na starych terenach, jeszcze nad Słoną Wodą. Długo nas musiałaś szukać? - zagaiła, chcąc dowiedzieć się co nieco o przyszłej współklanowiczce.
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się delikatnie na jej słowa. Spotkanie w cztery oczy z kotką, którą nie tak dawno temu przezywał od ładnych i piał nad nią jak najdumniejszy kogut było co najmniej stresujące. Aż dziwne w pewnym stopniu. Rzecz jasna, nie podkuli zaraz ogona i nie zacznie piszczeć jak mysz ze strachu, bo rozmawia z Lawendą, ale sam fakt że zobaczy ją z bliska sprawiał, że czuł się dobrze. Zaraz drgnął, gdy spytano go o imię.
- Wężowy Błysk, Wojownik Klanu Gromu - wymruczał, pochylając zaraz ostrożnie głowę w dół. To wyraz szacunku jaki każdy powinien okazywać starszym, szczególnie z obcych Klanów. A może to po prostu Wąż chciał pokazać Grom z jak najlepszej strony? W końcu reprezentował teraz resztę kotów, jak zachowa się niemiło na pewno poszłoby to w eter i, huhu. Mogłoby nie być zbyt fajnie.
Po tym jednak znowu zamilkł. Po prostu oczekiwał nadejścia Gwiazdy. Przy odrobinie szczęścia zamieni jeszcze z nią słowo i szybko stąd pójdzie, złapie gdzieś jeszcze jakiegoś zwierza i powie że był na polowaniu czy coś. Nikt zły nie powinien być, to chyba ledwo jego drugie wyjście od paru księżyców.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamilkła po swojej opowieści, pozwalając swoim uszom przysłuchiwać się teraz rozmowie pomiędzy - jak się później dowiedziała - Szyszkowym Ogonem i Wężowym Błyskiem. Gdyby tylko mogła, spaliłaby się cała czerwona jak burak z zawstydzenia, czując się w pewien sposób teraz niańczoną przez liliowego kocura. Nawet jeśli to nie było stricte niańczeniem i miał dość specyficzne podejście do niej samej, nie opuścił jej podczas drogi i zaprowadził ją aż do tego miejsca, a teraz pilnował, by nie stała jej się krzywda... Teraz tym bardziej poczuła w sobie obowiązek, by przekazać pozdrowienia od niego jego znajomemu, jednakże zastanawiała się czy to aby na pewno odpowiednia cena za to, że musiał się z nią dodatkowo tłuc po lesie i robić za przewodnika. Miała jednak nadzieję, że kiedyś jeszcze go gdzieś ujrzy i będzie mogła jeszcze sama podziękować mu, jeśli wszystko się ułoży.
Zaskoczona była uprzejmością burej wojowniczki, lecz dawała jej ona w jakiś sposób poczucie spokoju i ukojenia jej zszarganych myśli, które zawsze były wystawione na dodatkowy stres przez to, co ją otaczało na codzień. Skinęła jej głową, na potwierdzenie swojego imienia, mimowolnie zastanawiając się, czy ona również zapyta się o jego znaczenie. Nie, żeby miała z tym jakiś problem, zwłaszcza po tym jak przyjaźnie do niej podeszła i pozwoliła tłumaczyć jej wszystko w swoim tempie. Wzięła głębszy oddech nozdrzami, ponownie kiwając głową i delikatnie rozchylając pyszczek. - I tak to ja... miałam więcej szczęścia. - powiedziała cichym głosem, lecz już bez większej ilości zająknięć, aniżeli gdy spotkała Węża pierwszy raz. Może podświadomie czuła już, że to właśnie to odpowiednie miejsce, odpowiednie koty, przy których już od dawna powinna się wychowywać. - Ona podróżowała najdłużej... Ja tylko kontynuowałam. - dodała nieśmiało. W końcu to Goździkowa Łapa krążyła cały ten czas, o wiele więcej aniżeli pstrokata kotka mogłaby sobie wyobrazić. Choć miejsce, w którym wystartowała i tak znajdywało się wiele zachodów słońca stąd.
Podniosła jednak uszy zainteresowana, na chwilę obrzucając orientala zaskoczonym wzrokiem. Wojownik Klanu Gromu? Mogła... się tego domyślić. Jednakże w tamtej chwili wydawałoby się to jej tak absurdalne, zwłaszcza, że oboje dzielili dosyć... egzotyczny wygląd. Wąż. Wężowy Błysk. Przez chwilę stała skonfundowana, próbując połączyć te parę faktów poznanych sprzed chwili, lecz pewnie zajmie jej trochę przyswojenie sobie tego wszystkiego. Spoglądała na niego jeszcze przez chwilę, lecz odwróciła z powrotem wzrok na wichrową wojowniczkę i samej lekko zniżając głowę, nieśmiało naśladując Węża. Może to była jakaś oznaka szacunku? Tak czy siak, uznała że powinna być wdzięczna już za sam fakt, że pozwolono jej opowiedzieć swoją historię i chociażby zerknąć na myśl, że mogłaby się stać jedną z nich. Teraz wystarczyło jednak wyczekiwać przybycia Gwiazdy, którą - jak Antylopa miała nadzieję - nie zbudzą w środku nocy tylko po to, bo jakiś młodzik zaplątał się tutaj z kilka razy większym koleżką z innego klanu, przy czym tej pierwszej łapy zaczynały mrowić ze stresu, zainteresowania i wielu różnych emocji naraz.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niebieska kotka była zdumiona, kiedy dowiedziała się od Paprociowego Pyłu, że na Granicy czeka na nią wnuczka Fiołkowego Świtu. Było to dla niej dziwne, że połowa jego rodziny wraca do Klanu. Najpierw Ropusza Łapa z Traszką, potem Rzeżucha, a teraz jakaś Antylopa, którą w dodatku przyprowadził kot z Klanu Gromu. Dziwne. Znaczy to miłe z jego strony, że pomógł koteczce dotrzeć do swoich. Swoją drogą Goździkowej Łapy Lawenda w ogóle nie kojarzyła. Córka Mknącego Ptaka ruszyła razem z Paprotką i po jakimś czasie dotarły na Granicę, gdzie czekali na nią Szyszkowy Ogon, Antylopa oraz przedstawiciel Klanu Gromu.
- Witajcie!- przywitała się ze wszystkimi. Następnie spojrzała przyjacielsko na Antylopę. Nie przypominała ona nikogo z Klanu Wichru, ale może Szyszka będzie znać jej rodziców. Jest od niej starsza i lepiej kojarzy starsze pokolenie Klanowiczów. Ona za młodu nie za bardzo ogarniała Wichrzaków.
- Słyszałam, że jesteś wnuczką Fiołkowego Świtu. Szyszkowy Ogonie czy to jest prawda? Znasz jej mamę?- zapytała na początek. Antylopa jest młodą kotką, więc jeśli nic ją nie łączy z Klanem Wichru to nie ma potrzeby, aby dołączała do Wichrzaków. Kociak to co innego, ale młoda, sprawna kotka może sobie sama poradzić.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, i nadeszła! W końcu! Nie zwróciła specjalnej uwagi na Węża, co z jednej strony było kojące, z drugiej nieco sprawiało mu przykrość gdzieś z tyłu głowy. W końcu chciał z nią pogadać, poznać się czy coś, ale... rozumiał, sprawa Antylopy była ważniejsza. Jak na reprezentanta wypadało, pokłonił się jak na raz przed Lawendą, szczerze ciekaw czy i tym razem Antylopa zrobi to co on. Spojrzał na nią kątem oka, ale to było ledwo uderzenie serca - potem skupił się na Gwieździe, ponownie usiadł i... cóż, czekał aż wszyscy porozmawiają. Potem będzie musiał zagadać do kotki, nawet nie dla własnej przyjemności a z przymusu, żeby nie doszło do żadnych nieprzyjemności. To mogło jednak poczekać. Zaraz znów spojrzał na najmłodszą, posyłając jej kojący uśmiech, jakby w ten niemy sposób starał się jej przekazać, że zaraz będzie wszystko dobrze i będzie wśród swoich. A przynajmniej, wierzył że tak będzie i ten najczarniejszy scenariusz który podał wcześniej czasem się nie ziści.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się do wojownika i również skinęła mu głową. Ostatnio zaniedbała swoje kontakty z kotami z innych klanów, ale miło widzieć, że nadal można znaleźć wśród tak miłych i uczynnych młodzieńców. Zaraz jednak jej uwaga wróciła do Antylopy, gdyż ta odpowiedziała na pytanie burej. Kotka zdecydowanie nie należała do zbyt wylewnych kotów, jednak Szyszka była w stanie to jak najbardziej zrozumieć. Pokiwała głową w zrozumieniu i westchnęła cicho.
- Biedna Goździk... No ale cóż, dobrze, że trafiłaś tu w jednym kawałku i nic cię nie zjadło po drodze - odparła, po czym chciała kontynuować zadawanie pytań, jednak Antylopę uratowała Lawendowa Gwiazda, która właśnie pojawiła się obok nich w towarzystwie Paprociowego Pyłu. Wojowniczka skinęła głową córce Miętowookiej na znak, że jest jej ogromnie wdzięczna. Przywitała się również z niebieską, po czym odchrząknęła, by przygotować się na wyjaśnienie całego zamieszania. Wyprostowała się również, by okazać szacunek swojej przywódczyni.
- Nie znam Goździkowej Łapy zbyt dobrze, jednak pamiętam ją, rzeczywiście jest córką Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy i zniknęła niedługo po zawaleniu obozu. Antylopa nie wydaje się jakby kłamała, przynajmniej ja nie widzę podstaw do tego, żeby jej nie wierzyć - odparła zgodnie z prawdą. Spojrzała na kotkę, która wyglądała jakby co najmniej miał ją zdmuchnąć podmuch wiatru i uniosła lekko brwi. - Poza tym jest młoda i przestraszona. Znalazła się na środku obcych sobie ziem i po prostu szuka rodziny - dodała ciszej, tylko do Lawendowej Gwiazdy. Wiedziała, że nie ma nic do powiedzenia w kwestii przyjęcia Antylopy do klanu, ale chyba by sobie nie wybaczyła, gdyby ta chudzina miałaby chodzić sama po ziemiach niczyich, zwłaszcza kiedy kręcą się po nich tamci bandyci i chuligani z pożogi. Gwiezdny Klan jeden wie, co mogłoby się jej stać!
sarai pronto per lottare
per cercare sempre la libertà
e andare un passo più avanti,
essere sempre vero
spiegare cosa è il colore
a chi vede bianco e nero
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej serce przyspieszyło, widząc po chwili niebieską sylwetkę przed sobą. Wstrzymała z lekka oddech, choć pozwoliła swoim dwukolorowym ślepiom przyjrzeć jej się przez moment. Poczuła pewne... zdumienie? Czy mogła to tak określić? Przywódca był dla niej kimś pokroju... kogoś mającego większą wiedzę od reszty, wyróżniającego się i będącego ponad wszystkimi. I takie wrażenie sprawiła Lawendowa Gwiazda na pstrokatej kotce, przez co mimowolnie przeszedł ją dreszcz. Ktoś tak wysoko postawiony rangą stał przed nią, przed zwykłym... samotnikiem tak naprawdę. Nie zdziwiłaby się, gdyby Lawendowa Gwiazda jej nie uwierzyła - miała do tego pełne prawo, zwłaszcza przy jej odstającym wyglądzie. Skłoniła jej się, naśladując liliowego kocura obok siebie i z respektem patrząc na niebieską kotkę. Jego uśmiech mimowolnie rozluźnił ją bardziej w pewien sposób i na ułamek sekundy mógł dostrzec, jak oddaje wyszczerzenie lekko zębów w lekkim uśmiechu. Po chwili uśmiech ten też został posłany Szyszkowemu Ogonowi we wdzięcznym geście. Słuchała jej wyjaśnienia do Gwiazdy, samej mimowolnie zastanawiając się, czy powinna się odezwać. Lawendowa Gwiazda nie prosiła jej o głos, nie chciała się wcinać, ale... Chciała być wiarygodna, lecz jednocześnie była wdzięczna obojgu wojownikom za to, że tak jej pomagali. Nie wiedziała, czy na pewno dałaby radę, gdyby nie Wężowy Błysk na jej drodze, który zdecydował się jej pomóc choć.. wcale nie musiał. - Nie mam... złych zamiarów. - powiedziała cicho, rozdrapując delikatnie ziemię łapą, próbując uspokoić i wyciszyć się na chociaż na chwilę z nagłego stresu, który wziął ją w tej chwili. Wystarczyłoby jej tylko przekazanie wiadomości o stanie jej matki... prawda...? Nie miałaby nikomu za złe jej odrzucenia, nie mieli przymusu przyjmować jej i karmić tym, co urodzeni w klanie zdołali upolować.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowa Gwiazda była pod wrażeniem szacunku jakim obdarzył ją kot z Klanu Gromu oraz Antylopa. Oby dwa koty jak tylko się pojawiła to jej się pokłoniły jakby była nie wiadomo kim. No, w sumie to jest Przywódcą. Potwierdzenie Szyszkowego Ogona wystarczyło. Skoro ona kojarzy Goździkową Łapę i, że rzeczywiście była w Klanie to tak musiało być. To by się zgadzało, dlaczego Lawenda jej nie kojarzy, gdyż ta musiała zaginąć krótko przed lub po jej narodzinach. Rzeczywiście koteczka pomimo młodego wieku nie prezentowała się dobrze. Była taką chudzinką, że nawet najlżejszy podmuch wiatru mógł ją zdmuchnąć. Trzeba ja koniecznie w Wichrze podtuczyć. Chaotyczny Lot też była jak patyczak i była bardzo delikatna, że nie radziła sobie w walce, a dziś to silna wojowniczka nie bojąca się stawić czoła borsukowi czy innym wyzwaniom.
- Dziękuje Szyszkowy Ogonie za potwierdzeni tożsamości. I tobie… jak twoja godność? - zwróciła się do kotki oraz kocura, aby podziękować mu za opiekę nad Antylopą. Następnie Lawendowa Gwiazda spojrzała na córkę Goździkowej Łapy, gdyż to z nią chciała omówić kilka istotnych kwestii zanim ostatecznie podejmie decyzję.
- Wiem, moja droga. Rozumiem, że chcesz przyłączyć się do Klanu? Zdajesz sobie sprawę, że przestrzegamy zasad zwanych Kodeksem Wojownika i dbamy o siebie, co z czasem wiąże się z ogromnym poświęceniem? Czy jesteś gotowa wziąć to wszystko na siebie? Zmienić swoje dotychczasowe życie? - próbowała przedstawić jakie konsekwencję będzie niosło dołączenie do Klanu, aby Antylopa była wszystkiego świadoma. Nie chce doprowadzić do sytuacji, kiedy da jej Mistrza, on ją zacznie szkolić po czym okaże się, że jednak życie w Klanie to nie to czego oczekuje.
- Jeszcze, co na to twoi rodzice? Zostawiłaś ich? Przysłali Cię tu? - dopytała. To były ostatnie pytania Lawendy. Teraz na podstawie odpowiedzi podejmie ostateczny werdykt, o ile sama Antylopa się nie wycofa.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieproszony się nie odzywał już. Nie było takiej potrzeby, wcinanie się w rozmowę bez pozwolenia byłoby szczeniackim zachowaniem, na jakie Wąż nie mógł sobie teraz pozwolić. Po prostu wysłuchiwał wymiany słów między kotami, co jakiś czas uśmiechając się nieco szerzej. Na pytanie o godność drgnął, otworzył szerzej oczy. Raczej nie spodziewał się, że go o to spyta. On był najmniej ważny w całej tej rozmowie.
- Wężowy Błysk, Wojownik Klanu Gromu. Być może słyszałaś moje imię podczas ostatniego Zgromadzenia - uśmiechnął się nieco szerzej, uszy kładąc z wolna po sobie. Jeśli go nie kojarzyła to nic nie szkodzi, ale rzecz jasna - miło by było, gdyby koty z innych Klanów go pamiętały. Zaraz cicho odchrząknął, by dać znać zgromadzonym że nadal będzie mówił. - Lawendowa Gwiazdo, choć wiem że pomoc drugiemu kotu jest czynem godnym pochwał, chciałem prosić aby wieść o mojej pomocy nie wychodziła poza Klan Wichru. Inni, a szczególnie moi, mogą nie pochwalać mojego czynu, a nie chciałbym mieć kłopotów za to, że pomagałem innemu kotu...
Mruknął słabo, krzywiąc się do tego delikatnie. Na pewno miałby kłopoty, przecież zniknął na cały dzień. Żeby pomóc kotu z Wichru. Nie ważne co by się działo, nie przeszłoby to na pewno tak o mimo uszu przywództwa.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla Antylopy Lawendowa Gwiazda była kimś naprawdę wielkim, godnym wszelkiego podziwu. Dlatego też przyglądała się Wężowemu Błyskowi i jego reakcjom i gestom, nie chcąc wyjść na nieuprzejmą, a może przy okazji nauczyć się którychś ze zwyczajów Klanów, jeśli takowe mogłyby teraz wystąpić. Może przebywanie wśród kotów, które są jak ona, są jej rodziną sprawi, iż jej pewność siebie wzrośnie i będzie mogła zwyciężyć nad swoimi lękami. Choć już teraz zaistniała sytuacja była dla niej wyzwaniem, zmuszając ją do jak najpłynniejszego wypowiadania się i przekazywania informacji, od której właściwie zaczęła zależeć jej przyszłość. Rzuciła liliowemu kocurowi krótkie spojrzenie, przyglądając się jak ponownie przedstawia się. Zastanawiała się, czy oriental specjalnie podał jej skróconą wersję swojego imienia, by uniknąć jakichś... konsekwencji? Albo cokolwiek co przeszło mu przez myśl. Za chwilę jednak niebieska przywódczyni ponownie się odezwała, po chwili mając całą uwagę pstrokatej kotki na sobie. Skinęła jej głową na potwierdzenie, iż zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę. Goździk zdołała jej opowiedzieć trochę informacji na temat całego tego... dość specyficznego życia. Lecz była gotowa, ciągnęło ją do takiego życia, do poznania ich wszystkich - tego, jak oni żyją. Jak wspólnie się wspierają i są dla siebie nawzajem oparciem, chroniąc się przed zagrożeniami. - Tak, Lawendowa Gwiazdo. Rozumiem... Jestem gotowa. - powiedziała, biorąc głęboki wdech, czując jak białe palce u jej łap drgają z... zdenerwowania? W końcu odnosiła się do samej przywódczyni, zwłaszcza jej imieniem, stojąc tak blisko niej. Czasem wydawało jej się, że jest innym bytem, który sprawuje pieczę nad każdym z kotów Klanu Wichru, wprost nie pokazując im się i nie przeprowadzając z nimi aż tak... dogłębnej rozmowy. - M-moja mama wie. Przysłała mnie. Ona sama... jest bezpieczna. - wydusiła z siebie na ostatnim wdechu, siłą powstrzymując się jedynie od dalszego zająknięcia się, czując jak blisko celu jest. Miała nadzieję, że Goździk kiedyś spoglądnie na niej z miejsca u góry, dumna z tego gdzie zajdzie jej pierworodna. Kątem oka widziała tłumaczącego się liliowego, na co gdyby tylko mogła, zmarszczyłaby brwi, nie rozumiejąc z tego wiele. Kłopoty... za pomoc innemu kotu? Według niej to był powód do podziwu i specjalnego traktowania, że ktoś otworzył swoje serce i pomoc dla osobnika z innego klanu. Milczała jednak, widząc, iż to kwestia między wojownikiem a przywódczynią, do której nie miała powodu niepotrzebnie się wcinać.

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, córka Mknącego Ptaka nie zarejestrowała imienia Wężowego Błysku na zgromadzeniu. Pamięta, że Żubrza Gwiazda wymieniała parę imion tak samo jak ona, ale konkrety już się ulotniły. Koniecznie musi to zmienić! Następnym razem postara się zapamiętać wymienione na Zgromadzeniu imiona. Mogą się przydać jak na przykład dzisiaj.
- Dziękuje Wężowy Błysku za przyprowadzenie bezpiecznie Antylopy do Klanu- podziękowała uprzejmie wojownikowi z Klanu Gromu. Następnie zrobiła wielkie oczy nie dowierzając, że pomoc innemu kotu może być przez jego pobratymców źle postrzegana.
- Oczywiście, nikomu nie powiem- obiecała. Następnie skupiła się na Antylopie i jej odpowiedziach na zadane pytania. Na pyszczku Lawendy pojawił się uśmiech, gdy usłyszała, że koteczka jest gotowa wstąpić w szeregi Klanu Wichru. Pozostała jeszcze tylko kwestia, co na to jej rodzina. Jak się po zaledwie kilku uderzeniach serca okazało sama Goździkowa Łapa ją tu przysłała. Widocznie stan zdrowia Goździk nie pozwolił jej wrócić do Klanu, więc posłała swoją córkę, aby chociaż ta żyła wśród swoich, a nie jako samotnik czy pieszczoch.
- Dobrze. Szyszkowy Ogonie czy jesteś wstanie poprowadzić trening Antylopie? Zrozumiem, jeśli odmówisz- zwróciła się patrząc z troską na Szyszkę. Wiedziała, że niedługo przejdzie do starszyzny, ale jeszcze trochę księżyców jej zostało, więc może skusi się na swojego najprawdopodobniej ostatniego terminatora.
- Antylopo, witamy w Klanie. Chciałabym ci nadać terminatorskie imię, ale niestety nie wiem, od czego masz kocięce. Chcesz mieć od swojego obecnego czy pozwolisz, abym nadała inne?- oznajmiła z uśmiechem na pyszczku.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się nieco szerzej słysząc obietnicę ze strony Lawendowej Gwiazdy. Szczerze, było mu to na łapę okropnie. Im mniej kotów wie, że szlaja się aż tak daleko całymi dniami, tym lepiej. A Wicher, kto wie. Może zapamięta dobrze liliowego olbrzyma. Posłał jeszcze spojrzenie Antylopie. Po tym jak zdecydowała się na imię, lekko szturchnął orientalkę w bok.
- Pamiętaj o pozdrowieniu Szorstkiego od Węża - rzucił łagodnie, uśmiechając się do niej ciepło. W następstwie skierował wzrok na Lawendę i na Wojowniczkę Wichru. - Dziękuję za zachowanie dyskrecji co do mojej pomocy młodej. Wiele dla mnie to znaczy... Ale na mnie już niestety pora. Miło było porozmawiać w cztery oczy z samą Gwiazdą.
Zaznaczył dumnie. Dla niego to było szczególnie ważne! Teraz to już nie byle kot, a sama Lawenda widziała, że orientalowi zależy na dobrze każdego wokół. I może to kiedyś jeszcze uratuje mu życie? Może Wicher jakkolwiek odwdzięczy się za pomoc jednemu z nich? Tego nie wie, ale miło było sobie gdybać, że faktycznie w razie wypadku i oni wyciągnęliby do niego pomocną łapę.
- Bywajcie. Bądź zdrów Lawendo, oby jak najdłużej! - rzucił na koniec głośno, uśmiechnął się ostatni raz i już poszedł szybko w swoją stronę. Nie było tu nic więcej po nim.

//zt!!! ♥
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimowolnie przysłuchiwała się rozmowie Węża i Lawendy o Zgromadzeniu, strzygąc uchem i nie mogąc powstrzymać zaciekawienia. Jej małe serduszko zabiło mocniej zaintrygowane tematem, dopiero teraz zwracając dobrze na niego uwagę. Czy jak dołączy do klanu... będzie mogła o to zapytać? Czy było to w pewnym sensie jakimś sekretem, przekazywanym wyłącznie zasłużonym wojownikom klanów? Pokręciła sama do siebie głową, chcąc na razie wyzbyć te myśli, chcąc skupić się na obecnej sprawie.
Po chwili jednak podniosła łeb zaskoczona, przez chwilę patrząc na postać burej wojowniczki. Miała otrzymać mistrza... tak szybko? Z jej głowy kompletnie wypadł fakt, iż była w odpowiednim już wieku by zacząć taką naukę. Mimo to pewien ciężar spadł jej z serca, gdy to właśnie Szyszkowy Ogon została zaproponowana na tę posadę i wydawała się nie mieć ku temu nic przeciwko. Bura wyglądała na dość... łagodną personę, nie wzbudzając w pstrokatej paraliżującego strachu, który złapał ją przy pierwszym zetknięciu z Wężowym Błyskiem. Emanowała spokojem i ciepłem, a przynajmniej takie wrażenie sprawiała córce Goździk, która wciąż czujnie stała wysłuchując starsze od niej kotki.
Spojrzała z szacunkiem na Lawendową Gwiazdę, przegryzając lekko wargę. Zdołała wytłumaczyć to liliowemu kocurowi, więc tłumaczenie nie było dla niej niczym dziwnym, jednakże nie chciała sprawiać wrażenia, że... robiłaby głupa z niebieskiej przywódczyni, tłumacząc jej tak prostymi słowami. Sama nie wiedziała o pochodzeniu swojego imienia wiele, mając tylko zarys w głowie na podstawie tego co dane było jej zobaczyć i skojarzyć. - Oh! - miauknęła, po chwili orientując się o pierwszych słowach Lawendowej Gwiazdy. Witamy w Klanie. Jej serce zabiło szybciej, wiedząc, że w końcu znalazła to czego szukała tyle księżyc. Przełknęła nerwowość w gardle, wiedząc że reszta to tylko formalności. - Antylopa to... takie zwierzątko...! Mniejsza sarenka. Lub... jelonek. Z wysokimi rogami. - zdołała wydusić z siebie opis, który w jej oczach brzmiał dość komicznie, lecz był najbliższym znanym jej określeniem tego, czym były antylopy. - Wolałabym... mieć od obecnego. Jeśli to... tylko nie problem oczywiście...! - imię było jedyną bliskością która została jej po matce, przypominając jej zawsze o niej. Jeśli jednak Lawendowa Gwiazda zadecydowałaby inaczej... nie miałaby jej tego za złe. Starałaby się zrozumieć jej myślenie. Wiedziała, że może... nie było to zbyt pasującym do klanowych kotów imieniem.
Z jej myśli wyrwał gest Wężowego Błysku, na który tylko otworzyła szerzej dwukolorowe ślepia i po chwili - o dziwo, zamiast pisku i ucieczki - uśmiechnęła się delikatnie i skinęła mu głową. - Nie zapomnę. - zapewniła go. Pamiętała o swojej złożonej obietnicy, chcąc chociaż w ten sposób móc odwdzięczyć się gromowemu wojownikowi. Posłała mu ostatnie spojrzenie, trzepiąc ogonem. Część niej zastanawiała się, czy jeszcze kiedyś się spotkają. Może wtedy będzie już pewniejsza siebie i przekaże mu wiadomość od Szorstkiego, przy okazji dziękując za jego wsparcie w drodze do nowego życia?

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowa Gwiazda słysząc słowa Wężowego Błyska delikatnie się zarumieniła. Jest Przywódczynią już bardzo długo, a wciąż dostaje wypieków w takich sytuacjach jak ta. Czuje się trochę niezręcznie, gdy inni obdażają ją takim szacunkiem. Szkoda, że ostatnimi czasy tak w Klanie nie jest. Może byłoby łatwiej rozwiązać sprawę z Klanem Pożogi?
- Niech Gwiezdny Klan rozjaśnia twoją drogę- pozdrowiła Węża, po czym skupiła się na Szyszkowym Ogonie oraz Antylopie. Lawenda ucieszyła się, że kotka wyszkoli córkę Goździk, przynajmniej ta rozpocznie trening od razu i nie będzie musiała czekać na ceremonie.
- Aaa! Skoro to zwierzątko to nie ma problemu, będziesz miała imię od niego. Od dziś Antylopo będziesz Antylopią Łapą- oznajmiła z dumą, po czym westchnęła głośno.
- Wracajmy do Obozu- powiedziała i ruszyła w stronę ich domu. Jak tylko znaleźli się w Obozie to Lawenda zwołała Klan i przedstawiła im nowego członka Wichru.

/zt :)
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obraz wokół zaczął się lekka mglić i kręcić, przez co pstrokata kotka zaczynała odczuwać jak bardzo to wszystko na nią wpłynęło, nawet jeśli tego nie pokazywała. Jeśli nie wypuściła emocji w słowach, stres zdecydowanie zagłębił się w środku niej przez co wzięła głębszy wdech noskiem, nie chcąc dodawać zmartwień przywódczyni i... mistrzyni. Biały pyszczek sam się uśmiechał na tą myśl, że już za kilka wschodów słońca przyzwyczai się do obecnej sytuacji, rozezna się ze wszystkim i wszystkimi... Może nawet pozna nowych przyjaciół...? Swoich pierwszych, poważniejszych - jeśli wcześniej Węża nie mogła tak nazwać. Jego obraz był jednym wielkim mętlikiem znaków zapytania w jej głowie, z jednej strony czując coś w stylu... strachu lub niepewności, odczuwanej przy jego muskularnej postawie - a z drugiej pomógł jej się dostać aż tutaj, tracąc na to cały dzień choć wcale nie musiał, pozostawiając w Antylopie dług wdzięczności.
Uśmiechnęła się łagodnie na słowa Lawendowej Gwiazdy i skinęła jej głową z wdzięcznością, a dwukolorowe ślepia orientalki zabłysnęły nową nadzieją na przyszłość. Antylopia Łapa! Jej serce samo zaczynało bić szybciej na tę myśl, że była już pełnoprawnym członkiem Klanu Wichru, swojej prawdziwej rodziny - miejsca skąd pochodziła. Chude łapy przebierały w miejscu podczas gdy szylkretka pozwalała sobie odlecieć na kilka chwil swoimi myślami. Nowe otoczenie zapewne zacznie stresować ją i wprawiać w zawroty żołądka dopiero niedługo, na miejscu, gdy po opadnięciu emocji zacznie odczuwać to wszystko jeszcze intensywniej, kłopotając swoje myśli kolejnymi, irracjonalnymi strachami.
- D-dziękuję Lawendowa Gwiazdo. I t-tobie Szyszkowy Ogonie. - powiedziała z lekkim zająknięciem, mając nadzieję że posłany po chwili nieśmiały uśmiech wypłaci jej nerwowość. Posłusznie ruszyła za przywódczynią, przyglądając się również swojej świeżo obdarowanej mentorce. Teraz tylko Gwiezdni wiedzieli ile ją czeka w miejscu prawdziwego domu.

//zt :>

but she knows the truth
not everyone can go on with their heart split in two

|❆ it’s already cold ❆
|she’s just a child but she feels like a burden and sooner or later she’ll break
|xxxxxxxxxxxxxxxpeople will say: “she’s worth nothing
she can’t even get out a miserable door”
xxxxxxxxxxx

|but one day, at least once, she’ll manage

LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości