Logo Artemidy
Barwna Łąka
Lawenda poprosiła Ciepłą Mżawkę, aby ta zaopiekowała się maluchami i sama postanowiła się wyrwać, aby trochę odetchnąć. Zabrała ze sobą Czubatkową Łapę, żeby lepiej poznać swoją krewną. Z Pigwą nie raz rozmawiała i spędzała czas, więc wypada, aby z drugą córką Splątanego Wąsa był przyzwoity kontakt, zwłaszcza, że ostatnio mocno nawaliła ze Złotym Pyskiem. Tak zaniedbała bratanka, że ten opuścił Klan, gdyż nie czuł się już nikim związany. To był dla Lawendowej Gwiazdy ogromny cios.
- Jak idzie ci trening z Białym Puchem?- zapytała uśmiechając się do Czubatki. Cieszyła się bardzo z ich wspólnego patrolu oraz z tego, że może rozprostować kości.
Gdy zbliżały się do Barwnej Łąki Lawenda zauważyła brązowo-białego kota o miodowych oczach. Serce jej przyspieszyło. Czyżby to kolejny Samotnik, który szuka pomocy albo ma do zaoferowania jakąś ofertę? Niebieska kotka przygryzła wargę i oznajmiła Czubatce, że trzeba porozmawiać z tym przybyszem. Gdy była bliżej to musiała zamrugać kilkukrotnie oczami, gdyż im nie wierzyła.
- Miodek! Czy to ty? Wy-wyrosłeś!- powiedziała z ogromną radością. Ostatnio jak go widziała to był młodym schorowanym kocurkiem, a teraz to już wspaniały młodzieniec! Jaka szkoda, że nie mogła patrzeć jak dorasta jej przyszywany syn!
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czubatkowa Łapa gdyby mogła to by świergotała jak czubatka na wspólny patrol z przywódczynią, a zarazem ciocią. Cieszyły ją takie wypady, bo nie musi długo siedzieć w lecznicy i gnić w tych legowiskach. Teraz się szkoli i chodzi na patrole, zupełnie jak wojownik! Dotrzymywała Lawendowej Gwieździe żwawo kroku.
— Świetnie nam idzie! Biały Puch pokazała mi jak się walczy, było super - zauważyła kotka z ekscytacją odsłaniając kiełki. To dziwne, ale chciałaby tą naukę wykorzystać w praktyce! By udowodnić ile wart jest kot Klanu Wichru. Zatrzymała się, kiedy przywódczyni dostrzegła kogoś na granicy i podążyła za nią wzrokiem. Na granicy znajdował się brązowo-biały kot, puszysty. Przypominał budową Korzenną Łapę, miał podobny pyszczek. Zawęszyła parę razy w powietrzu. Nie czuła od niego woni Klanu Wichru, więc kto to? Zmarszczyła brwi, zmrużyła oczy i wyprostowana podążyła za ciotką mierząc samotnika uważnym spojrzeniem. Dziwny jest, nie zna go, a nawet nie kojarzy. Ale sądząc po reakcji Lawendowa Gwiazda zna go bardzo dobrze. Przez chwilę przewinęła się jej myśl, że może jest on ojcem kociąt Lawendowej Gwiazdy, ale reakcja się nie zgadza. Więc kto to? Wychyliła się kapkę na przód węsząc przy kocurze, ale nie zbliżała się za bardzo. Zmrużyła oczy jeszcze bardziej, kiedy zaciągnęła się bardziej zapachem samotnika. Nie był to cudowny zapach. Zmarszczyła nos i odsunęła się.
— Kto to jest, ciociu? Nie czuć go Klanem Wichru... Śmierdzi - rzuciła krzywiąc się.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miodek zapewne przeszedłby całkowicie niezauważony obok granicy, gdyby nie pojawienie się przywódczyni klanu Wichru wraz z jej terminatorem. Spełniły się jego największe obawy. Wiedział, żeby nie łazić wzdłuż tej granicy... A teraz spotkał dwa koty. I to w dodatku swoją dawną... Matkę. Słysząc głos Lawendowej zadrżał i zatrzymał się w lekkiej panice. Ów głos wwiercał mu się w głowę i przywracał wspomnienia sprzed prawie kilkunastu księżyców. Znał ten głos. Znał jej właścicielkę. Powoli odwrócił się w stronę dwóch przybyszy. Zachowywał jednak dosyć spory i bezpieczny dystans. Choć strasznie wychudzony siedział dumnie wyprostowany z ogonem leżącym spokojnie obok niego. Nie miał pojęcia kim była towarzysząca przywódczyni kotka. Prawdopodobnie jej nowa podopieczna.
Słysząc "obelgę" Czubatkowej groźnie odsłonił kły - No fiołków od Ciebie to zdecydowanie też nie czuć - odgryzł się. Nie pozwoli sobie by jakiś młodzik go obrażał. Dobrego wychowania zdecydowanie zabrakło. Ktoś tu nie dostał podstaw savoir-vivre.
Na dźwięk swojego imienia coś w nim zadrżało. Nie miał pojęcia co to było... Gdyż nie pamiętał jak się nazywał... Tyle księżyców bez rozmowy z kimkolwiek doprowadziły go do takiego stanu, że zapomniał imię nadane mu przez przybraną matkę. Kocurek przekrzywił łeb i spojrzał z zaciekawieniem na przywódczynię - Kim jest Miodek...? - zapytał - Ja nazywam się... - zaczął, ale urwał, gdyż zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie sobie przypomnieć swojego prawdziwego imienia - Nazywam się... Ja się... Nazywam... - w oczach samotnika zaczęła pojawiać się panika. Kim był? Jakie nosił imię?! Kocur zacisnął zęby i odwrócił wzrok - Nie ważne - mruknął ale widać było, że "Miodek" jest bardzo skołowany, zagubiony i próbuje na siłę uniknąć kontynuowania tematu. Zadrżał z zimna.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wspaniale było słyszeć, że trening Czubatkowej Łapy idzie pomyślnie oraz, że jest ona zadowolona ze swojej mentorki. Miejmy nadzieje, że Biały Puch również jest dumna ze swojej podopiecznej. Ogólnie dziwnie wyobrazić sobie delikatną Pijawkę okładającą ucznia. To jakby do niej nie pasuje, ale niestety, jest wymogiem podczas treningu. Ona sama nie przepada za walką oraz przemocą i trudno jej było uderzać swoich terminatorów, ale jakoś to przetrwała i jest teraz na zasłużonej emeryturze.
-To fantastycznie! Pewnie opowiedziała Ci o słabych punktach oraz jak wykorzystać otoczenie, a tu pole do popisu jest ogromne!- powiedziała podekscytowana. Uwielbiała słuchać jak młodzi wymyślają różne strategie używając przy tym swojej kreatywności, nie raz wychodziły naprawdę dobre pomysły.
- To jest twój wujek, Miodek, kuzyn twojej mamy. Zaginął paręnaście księżyców temu- wyjaśniła i z czułością spojrzała na kocura, po czym po jego wypowiedzi zgromiła go wzrokiem.
- Grzeczniej kochani- poprosiła, aby nie powstało niepotrzebne napięcie. Atmosfera już była gęsta, więc szkoda jeszcze dokładać oliwy do ognia. Następnie Lawenda zaskoczona patrzyła na Miodek, który był zupełnie zagubiony. Nie wiedział kim jest. To było naprawdę smutne. Najpierw jego mama zostawiła go w dziurze i gdyby nie ona to umarłby z głodu. Dostał nowe imię, życie w Klanie, potem dosięgła go choroba przez którą spędził sporo czasu w lecznicy, a później zaginął. Jaki on musi być samotny i nieszczęśliwy. Czy w ogóle da się mu pomóc?
- Takie imię ci nadałam jak Cię znalazłam. Pamiętasz mnie w ogóle? Klan? Baranie Runo?- zapytała z troską. Bardzo bała się o stan swojego syna, a najbardziej tego, że nie pamięta niczego z przeszłości.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czubatkowa Łapa położyła płasko uszy i zniżyła ostrzegawczo głowę mrużąc oczy. A ten to dopiero ma tupet. Tyle co pojawił się na granicy i ma jeszcze czelność zęby pokazywać? Jeszcze jeden taki raz a długo się nimi nie nacieszy. Kiedy Lawendowa Gwiazda zwróciła im uwagę, kotka niechętnie zamknęła mordkę, ale nie powstrzymało jej to od wymruczenia czegoś pod nosem.
— Przynajmniej ode mnie nie jedzie tak, że mi pysk wykręca - splunęła marszcząc pysk zirytowana machając koniuszkiem ogona. Kiedy kocur zaczął się kłopotać ze swoim imieniem, postawiła bacznie uszy unosząc jedną brew. Tak się zdziwił na swoje imię? Coś jej tu zaczęło śmierdzieć, i to nie dziwnym zapachem od samotnika. Nie pasowało jej to wcale. Nie potrafiła się postawić w jego sytuacji, więc nie rozumiała jak mógł zapomnieć swojego imienia. I to jak jeszcze wynika z dalszej rozmowy, to imienia nadane przez przywódczynię. Przenosiła wzrok to z Miodka na Lawendową Gwiazdę.
— Jesteś pewna, że to ten cały "Miodek"? - spytała śmiało swojej przywódczyni, trochę pomrukiem rzucając nieufne spojrzenie na samotnika. — Może to jest kot podobny do niego, który chce wykorzystać okazję i wpaść do Klanu Wichru - nie starała się mówić tego cicho, tak jak podczas jej nieszczęsnej ceremonii. — Ja bym mu nie ufała.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sytuacja była z lekka patowa. Z jednej strony Miodek miał swoją przyszywaną matkę, która próbowała obudzić w nim wspomnienia. Z drugiej wredną i zbyt pewną siebie terminatorkę. Kocur musiał mocno nad sobą panować, żeby nie skoczyć w stronę Czubatkowej Łapy. Miał serdecznie dość jej dogryzań.
Musiał się skupić na dwóch skrajnych zachowaniach. I jednocześnie nie urazić Lawendowej. Barwa głosu i zachowanie przywódczyni przywoływały wspomnienia. Dawno ukryte i wyblakłe wspomnienia. Jak cień, który znikał w ciemności późnym dniem. Czy on ją pamiętał? Owszem. Czy pamiętał siebie? Nie. Ogon kocura zaczął równomiernie uderzać w podłoże jak metronom mierzący rytm. Miodek próbował sięgnąć w głąb pamięci i przypomnieć sobie swoje imię. Jednak nadal... Brzmiało mu zbyt obco. Nadal czuł jakby to nie było jego imię. A jednak akceptował je... Bo pamiętał swoją matkę - Pamiętam Cię... Lawendowa Gwiazdo - zaczął spokojnie - Ale naprawdę nie pamiętam swojego imienia. Muszę uwierzyć Ci na słowo, że tak mnie nazwałaś - odpowiedział smutno nie będąc w stanie spojrzeć w jej stronę. Imię Baranie Runo również doskonale znał. Choć jak przez mgłę pamiętał ciepłego i mega kochanego kocura, który tłumaczył mu czym jest życie w klanie. I że chciał go trenować. Ciekawe co u niego? Gdyby nie ogół sytuacji prawdopodobnie kocur by w tym momencie zaczął płakać, jednakże nie mógł teraz. Za bardzo "ktoś" go drażnił.
Miodek już wiedział, że nie polubi się z terminatorką. Chociaż szanował to, że pomimo swojego wieku potrafiła odgryźć się starszemu kotu i nie bała się o swój zadek - Ten grymas niewiele zmienia w Twoim wyglądzie... - warknął w stronę niewychowanej kotki. Zagryzł jednak zęby i zniżył łeb próbując zapanować nad złością - Opanuj swoją terminatorkę... Proszę - zwrócił się do Lawendowej cichym tonem, w którym jednak można było dosłyszeć pomruk złości. Był niesamowicie wychudzony i zmęczony, ale tak bardzo irytowało go, że ktoś go tak "atakuje", że miał ochotę użyć siły. Z jakiegoś powodu był wujkiem małej. Nie wiedział czemu, ale musiał zaufać, że Lawendowa wie co mówi. Postanowił wykorzystać trochę swoją aktualną pozycję "wujka" - Inaczej to wujek wykręci Ci ten pyszczek - zagroził odsłaniając kły. Tylko i wyłącznie obecność przywódczyni trzymała go w ryzach.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lawendowa Gwiazda westchnęła głośno. Ach, ta młodzież! Żaden nie chce odpuścić i zapewne docinków nie będzie końca. Niebieska kotka przewróciła oczami licząc, że Miodek i Czubatka się opanują i zaczną się godnie zachowywać odnosząc się do siebie z szacunkiem.
- Jestem absolutnie pewna- rzekła pewnym tonem do Czubatki. Wiele kotów pozna nawet po długim czasie, jeszcze aż tak źle z nią nie jest i nie ma zaników pamięci ani nie mylą jej się koty. Owszem, jest już stara, ale kondycja i stan umysłu są jak najbardziej w formie. Stan fizyczny co prawda się pogarszała, ale po porodzie doznaje drugiej młodości i ma na wiele rzeczy sił.
- Cieszę się, że mnie pamiętasz. Kamień z serca - powiedziała z wyraźną ulgą, choć trochę przykro jej było, że Miodek nie pamięta jak nadawała mu imię i w dodatku je zapomniał. Wychodzi na to, że za rzadko je używała i mu się nie utrwaliło. Jej ogromny błąd wychowawczy!
- To jest moja krewna. Ja już nie szkolę terminatorów. Przedstawię was! Czubatkowa Łapo- Miodek, Miodek- Czubatkowa Łapa. Zacznijmy wszystko od nowa w pokojowej oraz miłej atmosferze. Weźcie głęboki oddech- próbowała złagodzić sytuację między młodymi kotami. Sama wzięła głęboki wdech i przymknęła swoje szmaragdowe oczy, aby oczyścić umysł.
- Proszę nie wykorzystywać swoich pozycji rodzinnych, bądź dobrym wujkiem! A teraz powiedz mi jak możemy ci pomóc?- zapytała i delikatnie przechyliła łepek. Miodek to obraz nędzy i rozpaczy, więc Lawenda czuje się zobowiązana mu pomóc. Tym razem chce, aby to syn zadecydował czego oczekuje. Poprzednim razem zabrała go do Klanu i nie miał żadnego wyboru, teraz ma. Mimo, że serce może jej pęknąć, jeśli Miodek odejdzie, to mu na to pozwoli. Narodził się Samotnikiem i może nim chce zostać, tylko chwilowo przechodzi kryzys, gdyż brak mu umiejętności albo jest chory.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ale czy jesteś naprawdę pewna? Na tyle, że dałabyś sobie o to łapę odgryźć? - pomyślała. Na długi moment utkwiła spojrzenie w przywódczyni nie do końca wierząc w to, co mówi. Ostatecznie spuściła wzrok z niebieskiej kocicy i spojrzała nieprzyjemnie na Miodka. Widziała po jego zachowaniu, że gdyby mógł nauczył my szylkretową terminatorkę szacunku pazurami. No a niech tylko spróbuje! To ona uczyła się walki, jeszcze pod okiem zastępczyni Klanu Wichru. Może i nie jest wysoka jak kocur, ale dosięgnie do jego szkaradnego pyska by go poharatać! Starania Lawendowej Gwiazdy nie przyniosły żadnego rezultatu. A tylko i wyszło gorzej, kiedy Miodek postanowił wykorzystać swoją pozycję. Czubatka nastroszyła futro na grzbiecie i ogonie marszcząc nos, obnażając przy tym zęby w głośnym warczeniu. Przestała jednak swoich agresywnych działań, ale na rzecz zaskoczenia o oburzenia słowami Lawendy.
— Że ja co proszę?! - zauważyła zaskoczona odwracając się do Lawendowej Gwiazdy. — Ty chcesz mu jeszcze pomagać? Zachowuje się jak skończony dzikus! Przecież nasze kocięta są spokojniejsze od niego nie patrząc na charakter! Dał sobie radę wcześniej, to i da sobie radę teraz - ona w swoim zachowaniu nie widziała nic złego. Była szczera. Ona nawet mu grozić nie zaczęła, a ten sam kły wystawiał! I jeszcze chce mu pomagać? Przecież on odszedł z klanu i to na długo! Ma teraz własne kocięta, którymi powinna się zająć, a nie przejmować się śmierdzącym dzikusem.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słowa Lawendowej uciekały gdzieś w przestrzeń z powodu agresywnego zachowania terminatorki. Kocur chciał nawiązać kontakt z przyszywaną matką, ale nie był w stanie się skupić. Gdy Czubatkowa zjeżyła całe futro i wyglądała jakby miała mu się rzucić do gardła, kocur zaśmiał się uświadamiając sobie coś. Był na całkowicie straconej pozycji. Nie mógł użyć siły w obecności przywódczyni. Dotarł na granicę swojego dawnego domu i każde użycie siły skreśliłoby go i postawiło jako wroga klanu - Dzikusem? To nie ja przywitałem Cię obelgą - zaczął już trochę spokojniej, choć widać było napięte mięśnie grzbietu - To nie ja witam głodnego i strudzonego kota nieufnością... - kocur urwał. Był zły, ale nic nie mógł w tej patowej sytuacji zrobić. Jeśli by teraz zaatakował młodą, nawet jeśli miałby wygrać, to co dalej? To on był teraz wrogiem.
Najbardziej zszokowała go wypowiedź Lawendowej Gwiazdy. Mimowolnie rozluźnił mięśnie i się uspokoił. Przekrzywił łeb i spojrzał na swoją matkę - Pomóc? Mnie? - spytał zaskoczony. Pamiętał dobre serce przywódczyni, jednakże nie spodziewał się, że będzie dla niego taka czuła, nawet po jego ucieczce. Spodziewał się... Odrzucenia. Nie wiedział w sumie dlaczego. Gdzieś głęboko w nim tkwił ból związany z utratą swojej prawdziwej matki - Czemu chcesz mi pomagać? - spytał cicho. Porzucił ją... Dom, który mu dała. I nadal chce mu pomóc - Nie przekroczyłem granicy - zwrócił się do obu kotek - Ledwo trzymam się na łapach, nie stanowię dla was zagrożenia... - Czubatkowa miała trochę racji - Masz rację. Dałem sobie radę. I zapewne sobie poradzę dalej... - Wiedział doskonale, że sobie nie poradzi. Jeśli teraz odejdzie, prawdopodobnie umrze w ciągu najbliższych kilku dni. Duma jednak nie pozwala mu prosić o pomoc. Nie potrafił błagać. Może gdyby byli sami, ale nie w obecności wrogiej mu terminatorki - Nie chce być Ci kulą u łap - zwrócił się ponownie do Lawendowej. Choć mówił jedno, to w głębi siebie bardzo nie chciał odchodzić. Chciał wreszcie odpocząć. Najeść się i... Odpocząć. W ciepłym legowisku. I mieć rodzinę. Siedział jednak dumnie wyprostowany, trzęsąc się z zimna i głodu.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sytuacja ani trochę się nie poprawiała, mimo jej starań. Czubatkowa Łapa wciąż była negatywnie nastawiona do Miodka i była w stosunku niego bardzo nieufna. Zadziwiające skąd u niej to się wzięło. To zrozumiałe, że nie powinno się ufać obcym, ale żeby obrażać kogoś ze względu na wygląd? Naprawdę Czubatka zachowuje się niestosownie i jest niegrzeczna, a przecież Splątany Wąs to dobra Matka. Czyżby coś jej nie wyszło? A co jeśli sama źle wychowuje swoje kocięta i też będą takie nieuprzejme? O Gwiezdny Klanie!
- Czubatkowa Łapo, proszę- powiedziała łagodnie i spojrzała na krewną spokojnym wzrokiem. Miała nadzieje, że ta w końcu się opanuje. Nie ma serca podnosić głosu na córkę swojej bratanicy, ale są pewne granice i jak je Czubatka przekroczy to chyba będzie zmuszona użyć poważniejszych środków. Niebieska kotka chciała przytaknąć Miodkowi, gdyż uważała jego argumenty za słuszne, ale ostatecznie nie skomentowała tego zachowując neutralność. Oczywiście, nie uważa swojej krewnej za dzikuskę, ale Miodek ma racje, że to ona nie przywitała go przyjaźnie i cały czas traktuje jak największego wroga. Lawendowa Gwiazda energicznie pokiwała głową potwierdzając, że jest gotowa pomóc synowi. Czemu chce mu pomóc? Bo nie potrafi tego odmówić żadnemu kotu. Nie chce, aby ktokolwiek cierpiał, jeśli może temu zaradzić. Ma po prostu za dobre serce.
- Bo dzięki tobie wiem co to znaczy być matką. Od dawna pragnęłam nią być i ty spełniłeś to pragnienie. Byłam z ciebie dumna, gdy widziałam jak nabierasz sił w pierwszych dniach po przyjęciu do Klanu. Pękałam ze szczęścia jak widziałam ciebie siedzącego wśród pobratymców na ceremonii. To wszystko było niesamowite- odpowiedziała z czułością w głosie. Tak właśnie było. Dzięki Miodkowi Lawenda mogła być matką. Nie było wtedy wiadomo czy będzie miała swoje kocięta, dlatego bardzo cieszyła się z Miodka. Specjalnie dla niego przeniosła się do kociarni i chciała go wychować jak własnego, ale cóż nie udało się. Życie potoczyło się zupełnie inaczej.
- Wiem, że nie stanowisz zagrożenia, po za tym my jesteśmy we dwie- oznajmiła cicho. Od samego początku nie czuje się w ogóle zagrożona. Zresztą są we dwie, a Czubatka jest już podszkolona z walki, więc mogą czuć się bezpiecznie. Kolejne słowa Miodek zraniły ją bardzo. Wychodzi na to, że jej syn naprawdę chce zostać Samotnikiem. Skoro uważa, że sobie poradzi to tak zapewne będzie. Tonące Słońce też radzi sobie sam, tylko on był Wojownikiem, kiedy został wygnany z Klanu... Czy Miodek na pewno sobie poradzi?
- To od ciebie zależy czy będziesz kulą u łap. Możesz być dla Klanu pasożytem, a możesz zacząć trening, szkolić się, po czym polować dla starszych oraz kociąt, patrolować Granicę i wymieniać mech w legowiskach. Wystarczyć włożyć w to pracę oraz serce i będziesz bardzo pożyteczny dla Klanu- powiedziała poważnie. Miodek jest bardzo młody, więc wystarczy tylko regeneracja oraz dobre chęci a stanie bardzo użytecznym kotem, z którego Klan będzie czerpał korzyści.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Postawa Lawendowej Gwiazdy wyraźnie zaskoczyła Czubatkową Łapę, ale nie było tego po niej widać. Co tylko Czubatka? A Miodek to taki święty wujek? Przecież on jej groził! A ona tyle co powiedziała to prawdę! Śmierdzi? No śmierdzi! Ona mu nie groziła "wykręcaniem mordki", jakkolwiek ma to brzmieć. A to wcale nie brzmi jak zachęta do przyjemnej rozmowy. Sam Miodek nie sprawia u niej wrażenie miłego. I to ona się starać, aby było tu miło? A Miodek to kocie spod specjalnej opieki? Powoli odczuwała tu faworyzację ze strony Lawendowej Gwiazdy. Ale niech i tak będzie. Nie uspokoiła się ani na moment, a jej ogon wściekle zamiatał po ośnieżonej trawie. A niech tylko zwróci złośliwie uwagę na to, że się zamknęła, a ona zamknie mu mordę na wieki! Z niezadowoleniem słuchała słów Lawendowej Gwiazdy. Do licha, ma własne kocięta, powinna nimi się zająć! Miodek sam podkreślił, że może dać sobie radę sam. Jak widziała, ta pora nie jest jakoś szczodra dla klanów. A mają dużo kociąt, o które trzeba zadbać.
Jakoś bym się nie obraziła, jakbyś zabrał stąd dupę w troki. I to jak najdalej - pomyślała, lustrując Miodka wściekłym spojrzeniem. Niech teraz Lawenda da jej spokój, nic na Miodka teraz nie mówi a tylko adekwatnie patrzy. Jak jej otworzyć pyska nie wolno, to raczej może patrzeć, nie?
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur, słysząc słowa wypowiadane przez Lawendową całkowicie oniemiał. Nigdy nie słyszał takich słów od... Kogokolwiek. Nie miał kto mu tego powiedzieć. To było tak nieprawdopodobnie miłe i pokrzepiające. Nie potrafił znaleźć słów jak mógłby na to odpowiedzieć. Najchętniej pewnie podbiegłby do swej przyszywanej matki i się przytulił. Jednak zjeżona Czubatkowa była tu dość dużym problemem. Choć zamilkła w tym momencie i nie próbowała rzucać kolejnych kąśliwych uwag to jej postawa była zdecydowanie bojowa. Postanowił zaryzykować. Podniósł się z ziemi i powoli zaczął się zbliżać do dwójki kotek. Celowo skupił wzrok na swojej matce i ignorował zachowanie terminatorki. Jeśli go zaatakuje... To trudno. Będzie musiał się bronić. Nie pozwoli sobie by byle gówniara go tak szkalowała. Gdy był już w odległości miej więcej metra od dwóch kotek zatrzymał się i odetchnął. Tylne łapy drżały mu z zimna, ale stał próbując się nie przewrócić.
- Nie zasłużyłem na wszystko, co przed chwilą powiedziałaś - zaczął spokojnie mówić - Dziękuję, że we mnie wierzysz, ale co jeśli... Czubatkowa ma rację? Jestem wyrzutkiem i samotnikiem. Nie urodziłem się w klanie. Nie należę do klanu. I nie wiem, czy kiedykolwiek należałem - był świadom, że pochodził spoza klanu. Że nie był to jego prawdziwy dom, choć cieszył się, że go miał. Bał się, że zrani tym swoją opiekunkę.
Teraz jednak miał zamiar powiedzieć coś, przez co możliwe, że albo oberwie w pysk, albo skreśli swoją obecność w klanie. Wziął głęboki wdech próbując uspokoić drżące mięśnie - Chciałbym móc mieć coś, co nazwałbym domem, ale nie pozwolę by ktokolwiek siadł mi na głowę - zaczął już pewniej. Miał oczywiście na myśli zachowanie podopiecznej Lawendy - Będę bronił swojego honoru i dobrego imienia. Słowami... I pazurami jeśli będzie trzeba - w tym momencie spojrzał niewzruszony na terminatorkę - Nie musisz mnie akceptować - szepnął patrząc prosto w oczy Czubatkowej - Ale mam swoją dumę i nie pozwolę się poniżać - Bardzo nie chciał się teraz bić. Chciał tylko by zrozumiała, że nie ma do czynienia z byle kim. Że też jest kotem i jak każdemu, należy mu się szacunek - Poza tym... Decyzja nie należy do Ciebie - zakończył i spojrzał na Lawendową. Czy jego słowa nie skreślą go całkowicie? Jak zrozumie je przywódczyni? Czy uzna, że Miodek może być potencjalnym zagrożeniem? A może Czubatkowa zapragnie zakończyć to tu i teraz? Kocur był gotów na każdą odpowiedź, nie wiedział tylko która jest poprawna.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czubatkowa Łapa odrobinę wyluzowała, znaczy nie otworzyła już pyszczka, ale wciąż była bardzo wrogo nastawiona. Swoją postawą naprawdę bardzo utrudniała całą konwersację. Lawenda chciała wiedzieć, co się przytrafiło jej synowi, pogadać z nim szczerze, ale nie było odpowiednich warunków. Wygląda na to, że to wszystko trzeba będzie odłożyć na później, gdyż nie wyśle krewnej z powrotem do Obozu, to byłoby nieuprzejme, a także nieodpowiedzialne z jej strony.
- Oczywiście, że należałeś! Nie liczy się pochodzenie!- powiedziała pewnie. Miodek nie jest jedynym kotem, który został przyjęty do Klanu, jest ich w Wichrze całkiem sporo, Orla Łapa, Mała Łapa, Korzenna Łapa, kiedyś Wierzbowa Gałązka i inni. O to naprawdę nie trzeba się martwić. Następnie Lawenda wstrzymała oddech i słuchała wypowiedzi Miodka. Była pod wrażeniem jego pewności siebie. Kiedy jej syn tak wyrósł? Niebieska kotka spojrzała na Czubatkową Łapę, a potem na kocurka. Teraz wszystko było w jej łapach. Sama nie wiedziała jaką decyzję podjąć. Bardzo by chciała, aby Miodek wrócił do Klanu i dostał kolejną szansę, a z drugiej strony miała wątpliwości czy Klan przyjmie go ciepło. Jak widać już nie jest mile widziany i takich postaw jak Czubatki może być więcej.
- Miodek, czy po odpoczynku i regeneracji podejmiesz się treningu oraz będziesz dbał o Klanowiczów?- zapytała poważnie. Chce mieć pewność, że kocurek będzie pożyteczny dla Wichru. Coś za coś, oni dadzą mu dom, a on będzie o niego dbał na tyle ile będzie potrafił. To chyba sprawiedliwy układ. Miodek dostanie kolejną szansę do wykorzystania i oby jej nie zmarnował, bo następnej może nie być.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pochodzenie nie, ale mamlanie jęzorem powinno się brać pod uwagę - pomyślała nie spuszczając wzroku z Miodka. Wiedziała, że ta kępka kłaków będzie jeszcze strzępić do niej pysk. Ona to wiedziała! I co? Ona ma być cicho, kiedy jej wspaniała ciocia nawet nie zwróci uwagi swojemu synalkowi? Tylko ona ma być winna złej atmosferze? Głucha jest, że nie słyszała jego odzywek? On wcale nie jest lepszy! Wydoroślał... Jeszcze czego! To, że jest starszy nie znaczy, że mu odpuści. Głupia kula kłaków...
Na sugestię o bronieniu honoru i imienia słowami, a nawet i pazurami, Czubatkowa Łapa wyczuła, że tu zwraca się do niej. Bezczelny śmierdziel. Niech on połamie łapy w drodze do obozu, bo najwyraźniej tam się sznuruje.
— A ja nie pozwolę, by ktoś próbował mnie przewyższyć. Myślisz że co, wujek i od razu lepszy? - syknęła uderzając ogonem o ziemię. Może i decyzja nie należy do niej, ale raczej Lawendowa Gwiazda ma na tyle oleju we łbie, aby brać pod uwagę słowa innych klanowiczów oraz zachowanie samotnika, a on sam aniołkiem nie jest.
[Obrazek: 7RQs8lU.png]
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur był miło zaskoczony całą sytuacją. Bał się, że wyniknie z tego znacznie większa drama. Na całe szczęście nie zapowiadało się na rękoczyny. Słuchał uważnie słów swojej opiekunki. Czyli jednak nie skreślił się swoim zachowaniem. To dobrze. Ale już na starcie widział, że będzie miał rywalkę. No cóż, nie wszystko zawsze jest piękne i kolorowe. Kocur skupił swój wzrok na Czubatkowej. Uśmiechnął się słysząc jej słowa - Przewyższyć? - spytał lekko sarkastycznie -Ależ nigdy w życiu. Nigdy tak nie powiedziałem. Ale miło, że tak to odebrałaś - odpowiedział jej cicho i znów się uśmiechnął. Kocur wiedział doskonale, że ją tym może jeszcze bardziej rozzłościć. I w sumie zaczynało go to lekko bawić. Cała złość na terminatorkę przeradzała się w chęć... Rywalizacji. Skoro miał z nią przebywać każdego dnia i gryźć się, nawet jeśli dosłownie, to chciał wiedzieć, co z tego wszystkiego wyniknie. Nawet jeśli nie będzie to miało pozytywnego zakończenia. Może oboje będą pracować nad swoimi wadami, by być coraz lepszym i pokazać kto tu rządzi. A może, któreś z nich w końcu nie wytrzyma i przetrąci drugiemu kręgosłup. Obie opcje mogły się wydarzyć. Ale ta myśl ekscytowała Miodka i chciał sprawdzić, dowiedzieć się jak bardzo jest w stanie nadwyrężyć cierpliwość młodej terminatorki. Prawie złośliwie chcąc doprowadzić ją do ostateczności. Nie pokazywał tego jednak w żaden sposób na zewnątrz. Starał się robić to powoli i ostrożnie, tak by nie spowodować nagłego niespodziewanego wybuchu. I może dzięki temu zmusić ją do większego wysiłku. Do pracy nad sobą i rozwijaniu swoich umiejętności... Nawet jeśli miałaby je potem wykorzystać przeciw niemu.
Z drugiej strony poza "wyzwaniem" rzuconym przez Czubatkową pragnął po prostu mieć ciepły kąt. I był gotów poświęcić trochę siebie, by żyć w dobrym miejscu. Spojrzał ponownie na Lawendową. Odpowiedź była dla niego dość oczywista. Milczał jednak przez jakąś chwilę, chcąc zebrać myśli. Jego wzrok skakał raz na przywódczynię raz na terminatorkę. Można by uznać, że kocur się jeszcze waha. W rzeczywistości zastanawiał się, czy będzie w stanie słuchać rozkazów kogokolwiek innego niż samej Lawendowej. Jego z lekka bojowa postawa wobec poleceń innych mogłaby być przeszkodą. Ale nikt o tym nie musiał teraz wiedzieć. Miodek postanowił więc, że wbrew wszystkiemu podejmie się próby - Oczywiście. Jeśli naprawdę mi na to pozwolisz... To tak - zakończył i zatrzymał wzrok na Przywódczyni Klanu Wichru.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości