Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Atak Apolla: Krytyczny! (150%) [(33-22=11)x1,5=17]
Terminatorka ruszyła dalej, pozostawiając pieszczoszka na wichrowych terenach. Z pewnością nie była to godna postawa, ale najwyraźniej postanowiła pozostawić turystę dla kogoś bardziej doświadczonego, kto nie będzie bał się dać pieszczoszkowi lania. Zamiast tego pojawił się kolejny... Dużo gorszy problem.
Ni stąd ni zowąd pojawił się atak. Bardzo bolesny atak, bowiem nagle Sosnowa Łapa poczuła szpony przedzierające jej skórę na barku. Odwracając łeb dostrzegła ona jastrzębia, przymierzającego się od razu do kolejnego ataku.
Sosnowa Łapa: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 50-17=33/60 | W: 31/40
[HP spada do połowy, statystyki obniżone o ¼ od następnej tury]
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłaczek w kąciku lewego oka
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłaczek w wewnętrznej stronie prawego ucha
• Rana 2. Stopnia - Głęboka rana cięta po szponach [-3HP w następnej turze, -2HP do końca walki od następnej tury]
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Była właśnie na polowaniu wraz z Wędrującymi Światłami, gdy do ich uszu dotarł charakterystyczny ptasi krzyk należący do jastrzębia. Tego typu drapieżnik nigdy nie był dobrym znakiem, dlatego też zarządziła sprawdzenie skąd dochodził odgłos. Ruszyła podekscytowana wizją prawdopodobnie nadchodzącego starcia. Tak dawno nie czuła tego typu adrenaliny.
Gdy jednak byli coraz bliżej, a do jej nosa dotarła woń krwi, jej entuzjazm opadł. Tam był jej terminator! Jastrząb atakował Sosnową Łapę! - Zabieraj szpony, przebrzydła kupo piór! -Syknęła w stronę drapieżnika widząc jak ten szykuję się do ataku. Odbiła się od podłoża tylnymi łapami skacząc w jego stronę. Planowała wycelować pazurami w jedno z jego skrzydeł, żeby się go uczepić lub chociażby uszkodzić na tyle, żeby nie mógł latać, a żeby już na pewno odczepił się od Sosnowej Łapy.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Polowanie z samą szanowną panią zastępczynią nie było czymś z czego łatwo się wykpić tanią wymówką. Tyle dobrego, że mordowanie zwierzątek nie nużyło orientala w ten sam sposób co obchody granic. I co najważniejsze – nie miał za towarzystwa Zajęczego Ucha i jego kija pod ogonem. Krzyk wręcz przeciwnie, była zabawna. Z jednej strony mówiła o zagrożeniu i konieczności zbadania sprawy, a z drugiej ciężko było przeoczyć nagłą sprężystość w jej kroku.
Maniak.
Chociaż ogon jej nieco opadł, gdy się zbliżyli i do wszechobecnej woni krwi dołączył też widok szylkretowego futerka. Orion rozpoznał w młodziutkiej terminatorce siostrę Bagna. Z dość mocno przeoranym grzbietem. I gdyby były samotnik dostawał bażanta ilekroć spotykał Wichrowe terminatorki atakowane przez jastrzębie, miałby już trzy bażanty. Gdyby dorzucić Korzenia do równania (jako honorową terminatorkę) to oriental musiałby się zacząć martwić o swoją linię.
Czy tutejsze jastrzębie aż tak często myliły koty z królikami?
Sam dołączył do walki w ciszy – a przynajmniej darując sobie wyzwiska w stronę ptaszyska. Nadrobił za to zaniedbanie Donośnego Krzyku.
– Spylaj, gałązko. – rzucił krótko do siostry Bagna. Na wypadek, gdyby sama o tym nie pomyślała. A gdy już spełnił moralny obowiązek ostrzeżenia terminatorki, mógł się skupić na jastrzębiu. Ugiął lekko łapy, szykując się do skoku, gdy ten obniży swój lot. Celował w jego skrzydło, to drugie niż Krzyk, chcąc się w nie porządnie wgryźć u nasady by już sobie ptaszyna nie pofruwała.
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Ał! Sosenka krzyknęła z nagłego bólu. O moje sosenki szumiące w oddali... Spodziewała się czegoś, po spotkaniu z pieszczochem. Czuła, że jeśli ten kocur jej nie zjadł, to coś do niej przyśle. I się nie myliła, ale nie spodziewała się czegoś takiego! Zastygła na moment w miejscu patrząc na wielkiego jastrzębia. Już prawie miała przed oczami swoje całe, krótkie życie, lecz na szczęście usłyszała bieg w jej stronę i widziała, jak wielkiego susa wykonała Donośny Krzyk, skacząc na ptaszora. Dołączył też do niej mistrz Bagiennej Łapy, Wędrujące Światła. Fiu. Była uratowana, przynajmniej w jakimś stopniu. Gdy kocur się odezwał, ta popatrzyła się na niego swoimi wielkimi oczami pełnymi strachu i po uderzeniu serca już zaczęła gnać prosto do obozu Klanu Wichru.
- Dziękuję! - krzyknęła do jej świty ratującej, mając nadzieję, że ją usłyszeli. Szybciej. Szybciej! Gnała tak szybko, jak tylko mogła z tą wielką raną na grzbiecie. Oj dostanie reprymendę. I to pewnie nie tylko od matki, ale też od Krzyk, szczególnie że dopiero wróciły do treningów po krótkiej chorobie szylkretki.
//zt dziękuję bardzo za mg i pomoc!! :sob: :heart:
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Ucieczka Sosny: Dołączenie drugiej postaci -> Udana
Atak Apolla: Krytyczny! (150%) [1x1,5=2] XXXKogo zaatakuje Apollo - Wypada Orion
Atak Apolla na ślepo: Krytyczny! (150%) [(26-22=4)x1,5=6]
Atak Oriona: Krytyczny! (150%) [(36-22=14)x1,5=21]
Atak Krzyk: Słaby... (50%) [(34-24=10)x0,5=5]
Do walki dołączyli nowi przeciwnicy, pozwalając tym samym biednej terminatorce na ucieczkę. Jastrząb nie przejmował się biegnącą szylkretką, od razu rzucając się do ataku na pozostałe dwa koty. Wpierw skupił się na poincie, próbując dźgnąć wojownika w oko. Nie wyszło mu to jednak, zamiast tego wyrwał kłębek futerka nad wspomnianym okiem. W tym samym momencie Wędrujące Światła wgryzł się porządnie w skrzydło jastrzębia, zmuszając ptaszysko do zlecenia w dół z bólu. Nie pomogło to jednak sytuacji Donośnego Krzyku, która przez nagły spadek ptaka zadrapała mu jedynie drobnie skrzydło, dodatkowo została ciachnięta przez jastrzębia po policzku, niebezpiecznie blisko oka.
Sosnowa Łapa: lvl: 1 | S: 4 | Zr: 6 | Sz: 5 | Zm: 5 | HP: 33/60 | W: 31/40
[HP spada do połowy, statystyki obniżone o ¼ od następnej tury]
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłaczek w kąciku lewego oka
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłaczek w wewnętrznej stronie prawego ucha
• Rana 2. Stopnia - Głęboka rana cięta po szponach -> BRAK INFEKCJI UCIECZKA
Apollo [Jastrząb (W locie)]: S: 18 | Zr: 13 (15) | Sz: 13 (15) | Zm: 8 | HP: 60-21-5=34/60 | W: 57-5=52/60 [Walka z wieloma przeciwnikami, Zr i Sz spadają o 2] [HP spada o ¼, ptak w następnej rundzie walczy na ziemi, statystyki spadają]
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłębek sierści nad prawym okiem
• Rana 2. Stopnia - Głębokie ugryzienie na prawym skrzydle, lekko nagięte [-3HP w następnej turze, -2HP do końca walki od następnej tury]
• Rana 0. Stopnia - Drapnięcie na lewym skrzydle
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Prychnęła pod nosem czując pieczenie na policzku. Parę milimetrów wyżej i mogłaby stracić oko, co byłoby kolejnym powodem do wykończenia drania. Gdy tylko opadła na ziemię, spojrzała szybko za siebie. Nie widząc nigdzie śladu po uczennicy doszła do tego, że albo sama ruszyła głową i uciekła do obozu, albo była to zasługa jej jasnofutrego kolegi. Szczerze mówiąc w całej nagłości tej sytuacji nie zwracała za bardzo uwagi na otoczenie, skupiając się całkowicie na jastrzębiu, a skoro Sosnowa Łapa była bezpieczna, mogła do tego wrócić.
Tym razem zamierzała rzucić się w stronę upierzonej gardzieli drapieżnika, żeby porządnie się w nią wgryźć. Dzięki temu, że Wędrujące Światła dość poważnie uszkodził skrzydło ptaka, powinno być to stosunkowo łatwe, a przecież nie mogła zostawić mu całej zabawy.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Odruchowo przymknął oko, jakby powieka miała jakiekolwiek szanse w starciu z dziobem jastrzębia. Lekkie pieczenie na łuku brwiowym było irytujące, ale przynajmniej świadczyło o tym, że ptaszysko chybiło. Skuteczności z kolei Orion nie mógł odmówić sobie – prawe skrzydło zostało w sporej mierze unieszkodliwione.
Widząc jak Krzyk się szykuje do skoku do ptasiego gardła, prychnął krótko. Bezpieczniej dla niej byłoby nie pchać się wprost pod ptasi dziób, ale niektórzy muszą coś udowodnić, nie? Oczywiście Orion nie musiał nic nikomu udowadniać; to że skoczył ku ptasiej szyi, może nieco od boku, może celując nieco wyżej niż koleżanka, było zbiegiem okoliczności. Zamachnął się pazurami na głowę jastrzębia, chciał tylko zadać szybką ranę, a nie ryzykować zderzenie czołowe z kotką.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Atak Oriona: Krytyczny! (150%) [(34-17=17)x1,5=26]
Atak Apolla: Nieudany (0%)
Atak Apolla na ślepo: Słaby.... (50%) [1x0,5=1]
Atak Krzyk: Krytyczny! (150%) [(33-18=15)x1,5=23]
Walka zakończyła się równie szybko jak się rozpoczęła. Wędrujące Światła wymierzył niezwykle celny atak prosto w łeb ptaszyska. Jastrząb wydał z siebie charakterystyczny ptasi krzyk, dziobem próbując dziobnąć szykującą się do ugryzienia w jego gardło kotkę. Nie udało mu się to jednak, a pazurem ledwo co zadrapał nos Oriona. W tym samym czasie nastąpił ostateczny atak, a Apollo znieruchomiał w szczękach zastępczyni, jego oczy szeroko otwarte.
Wędrujące Światła: lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 103-1=102/105 | W: 90-5=85/95
• Rana 0. Stopnia - Wyrwany kłębek sierści nad prawym okiem
• Rana 0. Stopnia - Drobne zadrapanie na nosie
Apollo [Jastrząb (W locie)]: S: 18 | Zr: 10 (12) | Sz: 10 (12) | Zm: 8 | HP: 34-26-23-3=ŚMIERĆ/60 | W: 52-1=51/60 [Walka z wieloma przeciwnikami, Zr i Sz spadają o 2]
• Rana 2. Stopnia - Głębokie ugryzienie na prawym skrzydle, lekko nagięte
• Rana 0. Stopnia - Drapnięcie na lewym skrzydle
• Rana 2. Stopnia - Głębokie ślady po pazurach na głowie
• Rana 2. Stopnia - Poważne ugryzienie na szyi
+90EXP dla Wędrującego Światła
+85EXP dla Donośnego Krzyku
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Rzuciła truchło na ziemię, plując przy tym piórami. Czuła pulsującą głęboko w środku irytację. Nie wiedziała jednak, czy była ona spowodowana tym, że zwierzę miało czelność zaatakować jej podopieczną, czy może tym, że za szybko wyzionęło ducha. Może nawet oba na raz. Tylko jedno było pewne, za długo się nie nacieszyła napotkaną walką. - Rany, szkoda że nie możemy zabrać go ze sobą. Mniejsza o chwalenie, ale takim to połowa klanu mogłaby się najeść. -Poruszyła końcówką ogona pokazując tym samym swoje niezadowolenie, po czym wskoczyła na równe łapy, chcąc odgonić nieprzyjemne emocje.- Dobry jesteś, bijesz tylko agresorów, czy na sparingi też masz kolejki? -Mówiąc to przebierała łapami po ziemii, chcąc znaleźć łatwą do wykopania glebę.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Biedny jastrząb, przypadkowa ofiara równie przypadkowej rywalizacji (znaczy, żadnej rywalizacji, jak już zostało wcześniej ustalone). Padł tak prędko, że oriental przypuszczał, że jego pierwotna ofiara mogła być dopiero w połowie drogi do obozu. Hm. W przeciwieństwie do zastępczyni, Orion nie czuł żadnych wyraźniejszych emocji krążących w żyłach. Nawet adrenalina nie zdążyła go rozgrzać, a już było po wszystkim.
Zastrzygł rudawymi uszami, gdy Donośny Krzyk się odezwała.
– Czym jest drapieżnik jak nie piszczką, której nikt jeszcze nie odważył rzucić na stos? – zaczął filozoficznie. Ale że nie do końca wierzył w intelekt towarzyszącej mu kotki, zaraz dodał objaśnienia. – Szczury atakują koty bez zawahania, a jak często występują w roli posiłku, hm? A jeszcze taka trudna pora, że nie wypada wybrzydzać. – do niczego jej nie namawiał, a już z pewnością nie z troski o pełne brzuchy Wichrzaków. Jedynie poszerzał jej horyzonty, taki był uprzejmy.
Podczas gdy Krzyk szukała miejsca do zakopania jastrzębia, Orion zajął się czyszczeniem łap z krwi. Oczywiście zamierzał jej pomóc, gdy upora się z własnym problemem (odrobinę liczył na to, że nie zdąży, albo że faktycznie zaniosą go do obozu).
– Och, ja raczej stronię od przemocy. Walczę jedynie w ostateczności, więc o żadnych kolejkach nie ma raczej mowy. – odparł lekko, oszczędzając kotce szczegółów. Nie musiała wiedzieć, że kolejki rzeczywiście istniały, ale jedynie dla wybranej grupy, do której ona się nie zaliczała ze względu na płeć i przeciętny wygląd. Bo jak już Orion miał ubrudzić sobie swoją idealną szatę, też chciał mieć jakąś satysfakcję z tego.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Poruszyła uszami zaintrygowana, gdy kocur się odezwał, a jej spojrzenie ponownie przeniosło się na martwego ptaka. Właściwie, wizja wrzucenia go na stos była rzeczywiście bardziej niż kusząca, tym bardziej, że jak sam kocur wspomniał pora była trudna. - Ugh, no ja sama nie wiem. Nikt do tej pory nie przyniósł do obozu ptaków drapieżnych, zresztą może nie jest to najlepszy pomysł patrząc na Sosnową Łapę. Co jeśli się przestraszy widząc to co ją zaatakowało w obozie, nie chce za to obrywać. -I nie czekając na jego odpowiedź zaczęła kopać dołek. W trakcie zastanawiała się nad alternatywą, mogła przecież odgryźć mu skrzydło, albo wziąć mniejszą część mięsa. Swoją drogą ciekawe, czy było ono miękkie jak u innych podobnych jego gatunku, czy twardsze zważywszy na wielkość i drapieżnictwo. - Ta? To skąd to doświadczenie? Dużo tej konieczności było w twoim życiu? -Mogła być w tym momencie wścibska, ale kocur był szybki i dobrze się rozprawił z tym ptaszorem, musiała wiedzieć!
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Zawsze jest ten pierwszy raz. To że nikt dotychczas tego nie zrobił, nie oznacza, że nikt nigdy nie powinien. Gdyby wszyscy mieli takie podejście to nie mielibyśmy odkryć. – zauważył. I chciał żeby Krzyk również spojrzała z tej perspektywy na sprawę, nawet jeśli i u orientala pojawił się cień zwątpienia. Nie ze względu na dobrostan Sosny, ale Świt, która również miała historię z jastrzębiami. Chociaż... – Wydaje mi się, że lepiej jeśli przestraszy się w obozie niż podczas kolejnego wyjścia. Ten przynajmniej już jej nic nie zrobi. Może postudiować sobie jego słabe punkty i tak dalej przed zjedzeniem, oswoić się z tym zagrożeniem i te sprawy. Nie wydaje mi się by taka inicjatywa była czymś za co obrywa się od Roziskrzonej Gwiazdy. Mylę się? – mógł, nie znał gorszej wersji Jaśniejącego zbyt dobrze. Z własnego wyboru. Sądząc po tym jak dążyła do interakcji z Orionem, była raczej z tych kotów.
Uważnie czyścił każdy z białych paluszków, kątem oka obserwując na jakim etapie było kopanie dołu. Musiał zameldować gotowość idealnie pod koniec.
– Hm, skąd pytasz? Częściowo z tego, że Jaśniejący od zawsze nalegał. Częściowo z konieczności ratowania Wichrowych tyłków jeszcze przed dołączeniem. Chociaż jestem przekonany, że niektórzy nazwaliby to zwykłym szczęściem, a nie doświadczeniem. I może jest w tym nieco prawdy. – wyjaśnił... w gruncie rzeczy zgodnie z prawdą. Może nieco umniejszając sobie i temu ile czasu faktycznie poświęcił na to zagadnienie, ale prędzej zje własny ogon niż się przyzna do takiego wysiłku.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Przerwała czynność wpatrując się przy tym uważnie w kocura. Musiała przyznać, że to co mówił brzmiało jak najbardziej sensownie. Zaczynała się coraz bardziej przekonywać do przyniesienia ptaszyska do obozu. Była przy tym nawet trochę bardziej niż samolubna, bowiem sama chciała spróbować jego mięsa. - Wiesz co, chyba masz rację. Terminatorzy powinni mieć szansę zobaczenia z czym mogą mieć do czynienia poza obozem w bezpieczny sposób. Może wtedy będzie mniej przypadków ataków. -Dochodziła do tego jeszcze zasada kodeksu mówiąca o tym, że zwierzyna jest po to, żeby się nią pożywić, ale przecież nie zamierzała kazać kotom atakować truchła, a jedynie się mu przyjrzeć, później przecież by się je zjadło, albo wyrzuciło, gdyby było jednak niezjadliwe.- Ale dwie sprawy mam do ciebie. Po pierwsze, sama go nie zaniosę, co nie. A druga jest taka, że jak jednak mnie ochrzani to przykro mi, ale ty też w tym siedzisz. -Przy ostatnim zdaniu mrugnęła do niego mówiąc to bardziej żartobliwie niż poważnie. Miała dużą nadzieję, że żadnego ochrzanu jednak nie będzie. - O, to miałeś okazję ratować nasze tyłki jeszcze jako samotnik. Trochę to niefajne. W sensie fajnie że ratowałeś, ale niefajnie, że trzeba było ratować, co nie! -Tym samym postanowiła już nie drążyć tematu i po prostu chwyciła za jedno ze skrzydeł ptaka, kiwając przy tym głową do kocura, żeby jej pomógł.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Nie rozpędzałbym się ze stwierdzeniami, że ataków będzie mniej. Ale jest szansa, że terminatorzy będą na nie lepiej przygotowani. – poprawił lekko Donośny Krzyk, na wypadek, gdyby ten skrót myślowy nie wynikał z... bycia skrótem myślowym, a jej faktycznym przekonaniem. Głowa jastrzębia nabita na pal w obozie raczej nie zniechęci jego pierzastych koleżków do atakowania kotów, chociaż byłby to ciekawy widok. Może jednak warto rozważyć taką możliwość.
– Och. Okrutne, zasłaniać się tak swoimi podwładnymi, pani zastępco. Ja tu jestem jedynie biednym wojownikiem, który wypełniał rozkazy. – przyłożył mytą łapę do piersi, jakby chciał złapać się za serce. Na zszokowaną mordkę prędko wrócił szeroki uśmiech, na wypadek, gdyby przekaz nie był wystarczająco klarowny. Odpowiadał jedynie żartem na żart, wcale nie zdradzał swojej linii obrony w razie, gdyby jednak znaleźli się na dywaniku. Zaraz jednak przylizał zmierzwiony kłaczek na piersi i podniósł na cztery łapy. – Ale szanuję twoje podejście, niech będzie.
Na wicie się wokół tematu ratowania Wichrzaków jedynie kiwnął łbem, nie strzępiąc zbytecznie swojego języka. Chwycił za wolne skrzydło, gotów do drogi.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- No tak, tak, o to mi przecież chodziło. -Chociaż nie ukrywajmy zmniejszona ilość ataków była atrakcyjną myślą, marzeniem wręcz. - Tak? A kto mi właśnie usiłował wmówić, że przyniesienie jastrzębia do obozu jest spoko pomysłem i niesie za sobą więcej plusów niż minusów? Odpowiedzialność zbiorowa jest nie do uniknięcia. -Odpowiedziała wystawiając mu przy tym język, żeby pokazać że sama odbierała to jako najzwyklejszy w świecie żart. Zaraz potem z kocurem u boku i ptasim skrzydłem w pysku ruszyła do obozu. Czas pokaże czy był to dobry pomysł, czy jednak znajdzie się na dywaniku u przełożonej.