Szli i szli przed siebie, a droga zdawała się nie mieć końca. Ale nie! Dla Wrony ten spacer był odprężający, wyciszający. Przynajmniej jak na razie, dopóki idą w ciszy. Tak, lepiej iść w ciszy i słuchać wszystkich strasznych odgłosów. Te lisy i jastrzębie, które w każdej chwili mogą wyskoczyć zza krzaka. Hmm... Gdyby każdy kot tak myślał, to pewnie nikt nie wychodziłby z obozu, co skutkowałoby brak zwierzyny na stosie i śmierć. Dlatego dymny musi jakoś sie pozbyć zmartwień. Spróbuje jakoś o tym nie myśleć, może mu wyjdzie.
-Tak, czemu pytasz?- Zapytał. Wro nie czuł się lepszy z powodu Malinowej Gwiazdy jako mistrzyni. Mistrz to mistrz, ważne by dobrze nauczył i wytrenował. Ci wszyscy świeżo upieczeni terminatorzy, którzy chwalą sie, że trenuje ich przywódca, ewentualnie zastępca są dla Wroniej Łapy żałośni. Jak można sir tak zachowywać? On nie chwalił sie kto jest jego mistrzem i mało kto o to pytał. Wtedy nie było problemu i kłótni.
-Znasz nasze tereny? Nie za bardzo wiem gdzie moglibyśmy iść
Płeć: Kocur Matka: Czajkowy Lot | wicher Ojciec: Wilgotny Nos | wicher Trwałe urazy: user jak zwykle
Wysoki kocur, który przypomina syjama. Jego mordka, łapki i ogon są czarne, a sierść kremowa. Posiada błękitne, okrągłe ślepka, czarny nosek i delikatne rysy pyszczka.
Dobry harcerzyk, który ma problemy z ogarnięciem emocji.
Psotna Łapa, Kogucik [kw] Żabia Łapa [nkt]
- Chciałem się tylko zapytać jaka jest i czy jest kompetentną mistrzynią - miauknął, starając się nadal utrzymać tępo które narzucał starszy kolega, choć stopniowo ignorowanie bólu w jego kończynach stawało się coraz cięższe. - Na ostatniej ceremonii wyglądała jakby miała trudności z zejściem z miejsca przemówień - oświadczył, przypominając sobie jego mianowanie i z jaką ostrożnością się w tedy ruszała. No coż, kocurek nie był świadomy tego, że biała przywódczyni oczekuje sporego miotu. Myślał, że po prostu jej się zgrubło przez te kilka księżyców.
- Z tamtą przyszliśmy - zauważył i machnął ogonem w ów stronę. - Więc nie zgubimy się Wronia Łapo - zapewnił dymnego kocura i poruszył energicznie wąsami. Może gdyby był normalnym kotkiem, powiedziałby to aby uspokoić zmartwienia syna Jodły ale to tylko Krzemyk. - Ale jeszcze Lniane Futro mnie po nich nie oprowadziła - odpowiedział z nutką goryczy. Na szczęście nie trwało to długo, po w ich pole widzenia "pojawiło się" dość spore drzewo, którego pieniek był zielony od świeżego mchu. - Mech! - Zawołał podekscytowany, rozpoznając roślinkę nawet z daleka. Oh jak temu dziecko mało trzebało do szczęścia. Zbierając w sobie ostatki siły wystrzelił na przód, biegnąc do drzewa i nie tracąc czasu zaczął oddzielać go od kory. Mało to było efektywne, bo to w końcu jego pierwszy raz, no ale zapału mu nie brakowało.
-Malinowa Gwiazda jest... Jest dobrym mistrzem. Dobrze uczy i zrozumiale wszystko tłumaczy. Nie wywiera presji i nie krzyczy. Nie wygląda na wymagającą- Mówienie o białej kocicy jako mistrzyni, było dla Wrony łatwe. Cieszył sie, że może dobrze powiedzieć o innym kocie. Przez to na pewno Krzemyk zmieni o niej zdanie. O ile oczywiście coś o niej sądzi jak na razie. Wro też na początku myślał o niej inaczej, szczególnie przez to, że Lśniąca powiedziała mu, że przywódczyni będzie od niego wymagać. Mimo, że nie wymaga, to kocur nie jest zawiedziony. Dobry taki mistrz, ważne by dobrze nauczył. Terminator zawsze powtarzał sobie to zdanie, kiedy wątpił, że wyrośnie na dobrego wojownika.
-Naprawdę? Hmmm... Może źle sie poczuła.- Wronia Łapa chciał spytać ją czy coś się stało, ale czemu kocica miałaby mu odpowiedzieć? Mogłaby tego nie robić, by go nie martwić albo uzałaby, że to nie jego sprawa. Oby to dziwne zachowanie jej przeszło albo Krzemykowi sie po prostu wydawało.
Młodszy nagle wyrwał sie do przodu pędem, krzycząc wesoło "mech". Zaczął go wyrywać z drzewa, a długowłosy po chwili mu pomógł. Po chwili, kiedy doszedł do niego, nie będzie przecież biegał. Niepotrzebne zmęczenie mogłoby im przeszkodzić i zadziałać na niekorzyść gdyby coś ich zaatakowało.
-Dużo potrzebujesz tego mchu? Mogę pomóc ci go nieść jak nie dasz rady- Powiedział i wrócił do pracy. Mech był na szczęście suchy, mimo że była Pora Opadających Liści i przeważnie padało.
Płeć: Kocur Matka: Czajkowy Lot | wicher Ojciec: Wilgotny Nos | wicher Trwałe urazy: user jak zwykle
Wysoki kocur, który przypomina syjama. Jego mordka, łapki i ogon są czarne, a sierść kremowa. Posiada błękitne, okrągłe ślepka, czarny nosek i delikatne rysy pyszczka.
Dobry harcerzyk, który ma problemy z ogarnięciem emocji.
Psotna Łapa, Kogucik [kw] Żabia Łapa [nkt]
- Może - mruknął krótko, rozważając słowa syna Jodłowych Powiewów/Chłodnych Igieł. Terminator był miłym i pomocnym kocurem. Wydał się również zrównoważony i wyglądał jak mała kopia Sokolego Cienia... Gdyby Krzemyk nie znał rodziców Wrony, byłby święcie przekonany, że ciemny kocurek jest spokrewniony z zastępcą klanu Wichru. No ale wracając jeszcze na chwilę do Malinowej Gwiazdy, to kocurek wiedział co widział. Przywódczyni poruszała się jakoś tak dziwniej niż przed ostatnia Ceremonią.
Czy niskie wymagania była aż tak dobrą rzeczą? Od Krzemyka teraz nikt nic nie wymagał i nie było to jakoś super zabawne. I jeszcze fakt, że brak dyscypliny sprawił, że znalazł się sam poza obozem. - Dużo! Babcia musi mieć miękko, żeby nie spała na zimnej ziemi - oznajmił, ruszając rozbawiony wibrysami. O! To mu się podoba, praca społeczna dla klanu. W końcu ma coś do roboty a nie ciągle siedzieć w kociarni lub obozie. - Dziękuję ci Wronia Łapo! To na prawdę miłe z twojej strony! Jak będziesz potrzebować pomocy to chętnie się odwdzięcza - miauknął szczerząc ząbki do starszego kolegi. No bo rączka... Znaczy się. Łapka, łapkę myje, co nie?
Po kilkunastu długich chwilach, Krzemyk zadecydował, że mają wystarczająco mchu i biorąc ile się dało do pyszczka, przytaknął Wronie, na znak że jest gotowy. Jeżeli wszystko poszło jak miało, to ruszyli w stronę obozu, wracając po swoich własnych śladach.
//ZT jak nie padnie jakieściekawe pytanie i dziękuję za sesje
W ciszy zbierali ten mech, do czasu aż Krzemienny nie powiedział, że tyle wystarczy. Naprawdę mu chyba zależało, by babcia miała miękko i ciepło, bo zebrali tego sporo. Na szczęście we dwoje zaniosą to bez problemu. Wrona chwycił zebrany mech w pysk i ruszył w stronę obozu, czekając na kocura. Teraz szli obok siebie. Wro zostawał trochę w tyle, ale tylko minimalnie, by sprawdzić czy point pamięta drogę. W sumie trudno byłoby jej nie pamiętać, skoro stąd widać obóz. W każym bądź razie... Ten dzień, to spotkanie dymny uznał za udane. Poznał nowego kota i przy okazji mu pomógł.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Już od pewnego czasu wiedział, że Malinowa Gwiazda zostanie uziemiona w kociarni, przez co nie będą mogli trenować jego ukochanej walki. Musiał więc dostać jakiś zamiennik, co nie było trudne - szybko został postawiony przy Leszczynowej Gałązce, sam nie mając większego pola wyboru. Wojowniczka ta była dla niego dość dziwna i nie był entuzjastycznie nastawiony do treningu, ale uważał, że Malina chce dla niego jak najlepiej i jej wybór jest uzasadniony. Dlatego po ustaleniu terminu z Leszczynową Gałązką, oboje zjawili się przy wyjściu z obozu i poszli na otwartą przestrzeń jaką była Bzycząca Polanka. Usiadł przed wojowniczką i czekał na jej dalsze polecenia.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxGdy usłyszała od Malinowej Gwiazdy, iż w czasie jej, ehm, nieobecności, ma się zająć Skrzeczącą Łapą, terminatorem przywódczyni, bura wojowniczka parsknęła śmiechem w myślach, chociaż jednocześnie miała pewne wątpliwości i niepewność, dlaczego akurat ona, jednak nie protestowała i następnego dnia spotkała się z biało-szarym kocurem, będąc wielce ciekawą, jak ich spotkanie się ułoży. W czasie drogi na Bzyczącą Polanę nie mówiła nic, jedynie zerknęła parę razy tajemniczo na Skrzeka, lecz nic poza tym. Gdy usiadła na przeciw terminatora, wbiła w niego świdrujące spojrzenie złoto-zielonych oczu. Owinęła łapy pręgowanym ogonem, tym bardziej, że było dość chłodno. Cała sytuacja wydawała się być dla niej nieco śmieszna, nadal pamiętała ich pierwsze spotkanie, jak mały wtedy Skrzek próbował udawać odważnego, a trząsł się od byle czego. A teraz spotkali się znów, ale tym razem w innych okolicznościach - mieli zrobić "trening", a konkretniej walkę, co bez wątpienia powinno być ciekawe. Wreszcie Bazia postanowiła się odezwać, powstrzymując krzywy uśmieszek, który cisnął jej się na mordkę. xx– Skrzecząca Łapa – zaczęła od imienia terminatora, zastanawiając się, czy do niego pasuje i doszła do wniosku, iż tak. Młody, z tego co pamięta, trochę się wydzierał, skrzecząc przy tym jak jakaś sroka czy coś. – Jak ci idzie trening z Malinową Gwiazdą? – spytała, chcąc zacząć jakiś malo inwazyjny temat, choć miała ochotę nawiązać do ich pierwszego spotkania. Ale nie po to się tutaj spotkali, a Leszczyna mimo wszystko chciała zaimponować białej przywódczyni i jak najlepiej poradzić sobie z nauką jej terminatora.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Wpatrywał się w wojowniczkę neutralnym, ponaglającym spojrzeniem, bo wcale nie miał ochoty na pogaduszki. Mógł wyglądać nieprzyjemnie ze względu na zimny kolor oczu, ale Bazi wcale to nie przeszkadzało - czuła się wręcz znakomicie. Niech tylko spróbuje uśmiechnąć się nie tak jak trzeba lub zaśmiać! - Dobrze - rzucił, bo jak inaczej miał odpowiedzieć? Leszczynowa Gałązka chciała jakiejś bardziej rozbudowanej wypowiedzi? Pff, nie z tym terminatorem. Gdyby zaś kotka chciała napomknąć o ich dawnej rozmowie, to musi wziąć pod uwagę, że Skrzek prawie w ogóle jej nie pamięta.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxOh, a więc po prostu dobrze. Jak widać był oszczędny w słowach, może lepiej. Przynajmniej nie skrzeczał, hehe. xx– Mhm. – zamruczała jedynie, nie zamierzając ciągnąć tematu, po czym skupiła się na głównym przedmiocie dzisiejszego spotkania. – Mówiła ci już cokolwiek o walce? Albo ktokolwiek wcześniej? Czy jesteś w tym zupełnie zielony? – jeśli miała go nauczyć walki, musiała wiedzieć, czy Skrzek miał o niej jakiekolwiek pojęcie, żeby niepotrzebnie się nie powtarzać. Jej mina cały czas była kamienna, a ton głosu beznamiętny i poważny.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
[size=75]//też przepraszam, nie mam ostatnio weny do pisania :
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xx– Hm – znów zamruczała na znak, że rozumie i zastanowiła sie przez krótką chwilę. – I co wyniosłeś z tych sparingów? – skoro już zaczął o tym mówić, to chciała, aby rozwinął swoją myśl, bo być może pomoże mu to w nauce. – Jaką taktykę zwykle obierasz? I celujesz w jakieś konkretne punkty czy przypadkowe? – spytała jeszcze, aby naprowadzić Skrzeka na konkretniejszy trop, oczywiście wciąż oczekując, aby sam rozwinął temat i powiedział najlepiej wszystko, co wiedział o walce. Niestety póki co nie był zbyt wylewny, a Leszczynowa Gałązka oczekiwała nieco innej postawy. No cóż, najwyżej będzie wyciągać z czarno-szaro-białego terminatora wszystko po kolei, póki nie dowie się wszystkiego. Musiała wiedzieć, na czym stoi.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
- Na przykład w jakie punkty trzeba celować - zaczął, by na raz odpowiedzieć na wszystkie pytania wojowniczki. - Celuję w pysk, uszy, oczy, brzuch, ogon. Ugryzienie szyi może zabić. Wolę atakować niż bawić się w bieganie, wolę też myśleć i wykorzystywać środowisko oślepiając wroga piaskiem, spychając. Mylę swoje ataki patrząc się gdzieś indziej, niż zamierzam uderzyć - skończył, zastanawiając się jeszcze, czy czegoś nie zapomniał, ale była to cała jego wiedza w skrócie. - O, trenowałem jeszcze z Zaśnieżoną Łapą pod okiem Sokolego Cienia - przypomniał sobie, bo może Leszczynowej Gałązce ta wiadomość się przyda.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxSłuchała Skrzeczącej Łapy uważnie, notując sobie w myślach, że skubany dużo wie, a ponoć walki na treningu jeszcze nie przerabiał. Zapewne dużo wyciągnął z własnych doświadczeń, za co brawa, ale pewnie ktoś mu musiał kiedyś coś podpowiedzieć. No chyba, że point był bystrzejszy, niż Leszczynowa Gałązka się po nim spodziewała. xx– Prawidłowo. – oczywiście zwróciła uwagę na imię czarnego zastępcy, co uznała za plus treningu walki Skrzeka. – A więc zaatakuj mnie – miauknęła, po czym wstała i cofnęła się o kilka kroków, stając pewnie na łapach i czekała, patrząc prosto w oczy szaro-białego terminatora. Ciekawe, czy potrafi robić wszystko to, co mówi, czy jest gołosłowny. W miejscu, gdzie byli akurat piachu raczej nie było, a głównie zmarznięta trawa i gdzieniegdzie kamienie, ale kto wie, może syn Wilgotnego Nosa będzie potrafił to wykorzystać na swoją korzyść.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Kiedy usłyszał komendę do ataku, jakby machinalnie rozstawił lekko ugięte łapy, zniżył ramiona i przeniósł ciężar na tylne kończyny. Wzrok Leszczynowej Gałązki nie robił na nim wrażenia, za to lodowate oczy terminatora wyglądały na zdeterminowane. Zmarszczył brwi i nie czekając ani chwili dłużej, wyskoczył w stronę wojowniczki. Chciał skoczyć na jej grzbiet i kopnąć go tylnymi łapami, by wytrącić ją z równowagi. Patrzył się na jej głowę i podczas lotu zamachnął się przednią łapą jakby chciał ją uderzyć, ale w ostatniej chwili zmienił tor na taki, jaki sobie zaplanował. Wiedział jednak, że była o wiele bardziej doświadczona i samo skoczenie na Leszczynę byłoby niejakim sukcesem. Oczywiście nie była to prawdziwa walka i pazury miał schowane. Nieopodal leżały niewielkie kamienie, więc Skrzecząca Łapa postanowił, że będzie próbował zagonić wojowniczkę w ich kierunku.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
Leszczynowa Gałązka czekała w napięciu mięśni na ruch młodego terminatora, obserwując go uważnie, gotowa w każdej chwili wykonać unik. Widząc, jak Skrzecząca Łapa postanowił nie tracić czasu i wyskoczył w jej stronę, szybko przeanalizowała jego ruchy i spróbowała uskoczyć w bok, aby uniknąć ciosu łapą, ale point dość skutecznie zaskoczył doświadczoną wojowniczkę, bowiem w porę zmienił cel ataku i zdołał dosięgnąć jej grzbietu przednimi łapami, jednak nie na długo, a jedynie ją popchnął, lądując kawałek dalej. Bura wojowniczka tymczasem zachwiała się lekko od uderzenia, ale utrzymała się na ugiętych łapach. Nie sądziła, że młody okaże się taki sprytny jak się opisywał, ale teraz nie miała wątpliwości. Postanowiła zatem zaatakować tym razem, co uskuteczniła, odbijając się tylnymi łapami od ziemi i celując w kierunku terminatora. Patrzyła mu prosto w lodowate oczy, w rzeczywistości chcąc uderzyć go łapą... wlaśnie w te oczy. Liczyła na to, że kocur pomyśli, że to zmyłka i spróbuję zrobić jakiś dziki unik, jednocześnie nadziewając się prosto na cios wojowniczki. Aby dodatkowo go zmylić, w ostatniej chwili spojrzała w dół na jego łapy.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-