Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Dalsze podróże Lisa zaprowadziły go w drugą stronę, niż poszedł poprzednio. Zwiedzanie terenów na własną łapę, będąc taką nierozgarniętą paskudą, mogły skończyć się albo super-fajnie-ciekawie albo nie-znam-drogi-do-domu-pomocy. Z poprzedniego spaceru na granice wrócił cały i zdrów, żył, oddychał, dalej mógł się śmiać. I robić psikusy, hehe. Choć jako terminator powinien być nieco bardziej poukładany, on nie odczuwał takiej potrzeby. Bo po co być nudnym, jak można porobić coś zabawnego? Nawet, jeśli niebezpiecznego.
Tak tez szedł teraz nucąc sobie coś pod nosem. - ♪ A boorsuuka zjeeem, na obiaaad zjeeeem, ♫ a potem złaaapię sikoorkęęęę i ją... TEŻ ZJEEEEEEM! ♫ - Podrygiwał przy tym, idąc skocznym krokiem, nie rozglądając się czy ktoś jest w okolicy. Dało się słyszeć fałsz w jego głosie, ewidentny brak rytmu oraz pomysłu na tekst, a do tego rymy białe... cóż, ewidentnie muzykiem nie będzie.
//Koza
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Dawno nie wybrała się na spacer aż na granice. Nie, żeby nie widywała granic w ogóle, oczywiście podczas patroli wiele razy się tu kręciła, jednak już dawno nie sama. Skąd więc nagle zmiana zdania? To proste, chciała jeszcze móc sobie dalej pospacerować, nawiązać może parę znajomości czy pogadać z już znanymi jej kotami, zanim utknie na jakiś czas w kociarni. Na parę księżyców... w sumie, to ile? Całe sześć? Rany.
Łapy zabrały ją nad granice z Wichrem. Kudłatego nie było w obozie jak wychodziła, ale poprosiła Paliwodę o powiadomienie go, gdy ten tylko wróci. Nie chciała, by partner się niepotrzebnie stresował, zwłaszcza w tym delikatnym, a przede wszystkim kompletnie nieznanym im okresie.
Strzepnęła uchem, słysząc czyjś śpiew. Fałsz, właściwie. Chyba jakiegoś młodzika, na wojownika jej to nie brzmiało. W końcu ton głosu taki roześmiany i pełen młodej radości... a może to tylko Klan Cienia tak wysysał całą radość od najmłodszych księżyców. A koty takie jak Kudłaty cudem uniknęły ponurej aury ich Klanu. Eh.
- W ten sposób to raczej sikorki prędko nie złapiesz, każda cię usłyszy w promieniu paru odległości drzew! - Zawołała za wichrowym terminatorem, bez żadnego karcącego tonu, właściwie, to była rozbawiona. Przechyliła lekko łeb, siadając zaraz przy granicy. - Z tym borsukiem to już inna historia.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Usłyszał nieznajomy głos i rozejrzał się. Doszedł od strony granicy, więc nie musiał nikogo przepędzać, bo ta tutaj była cienista. Tak słyszał. A czy to była prawda? - Oh, nieznajoma! Czy- czy jesteś kotem klanowym:? - Spytał, wypinając dumnie pierś i stając mocno na czterech łapach. Chciał pokazać, że faktycznie jest dobrym, oddanym kotem klanu wichru, ale czy faktycznie musiał się tak unosić? Pojęcia nie miał. Wolałby po prostu się przywitać i może razem pospacerować? Ale uh, nie mógł! To był kot z innego klanu przecież! Chyba klanu... a może to samotnik, który włóczył się po terenach klanowych i udawał klanowicza? A co jeśli Lis pomylił kierunki i tu były tereny niczyje?
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przytaknęła szybko łbem na pytanie, posyłając terminatorowi pogodny uśmiech.
- A i owszem, jestem z Klanu Cienia. Kozia Skarpa, miło poznać. - Przedstawiła się, koniuszkiem ogona muskając trawę. Najwyraźniej kocurek dopiero zaczynał przygodę z treningami, skoro jeszcze nie do końca były mu granice znane. Cóż, sporo przed nim.
- Spotkałeś już kogoś z Cienia? - Dopytała jeszcze z ciekawości. Może akurat nie było mu dane trafić jeszcze na nikogo z tych, hm, bardziej gburowatych kotów z jej klanu, zawsze milej było jednak mieć dobre pierwsze wrażenie. A z Cieniem bywało różnie. Nie chciała, by ktokolwiek po zetknięciu z jej pobratymcami wracał do domu ze złym humorem.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- O! - Wypuścił z płuc głęboki wdech, który przed chwilą miał. - Mogę cię powąchać? - Zapytał, patrząc na nią totalnie poważnie, ale z uśmiechem. Dla niego to pytanie było oczywiste! Koty się obwąchiwały nie? A nawet jeśli nie, to skąd miał wiedzieć jak pachnie klan cienia? Z tych granic co były oznaczane moczem? Przecież to śmierdziało. On chciał poczuć kota cienistego, nie mocz kota cienistego. Na jej pytanie pokiwał głową na boki, zaprzeczając jakoby miał kogoś już do tej pory poznać.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Niecodziennie nowo poznana osoba tak z mostu pytała Kózkę, czy może ją obwąchać. Więc słysząc takie pytanie, Koza pierwsze co to parsknęła lekko, przechylając łeb na bok. Oczywiście, że problemu z tym nie miała, ale nonszalancki ton pytania terminatora zdecydowanie ją wybił z rytmu.
- Jasne, trzeba się na kimś uczyć. - Mruknęła, wyginając się lekko na przód, aby Roześmiana Łapa mógł bez problemu obwąchać jej pysk. - ...A ciebie jak zwą? - Spytała, gdy w końcu terminator jednak się nie przedstawił. Ah, ta dzisiejsza młodzież, żadnych manier. No, ale może zestresował się biedaczek, czasami tak bywało.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Dostał zgodę, na to postąpił do przodu jak ona i zaczął ją wąchać. - Ooo, czuję! Pachniesz ja te tereny faktycznie iii sobą trochę też. Tak... bardzo drzewami. My mamy tak trochę drzew, ale więcej to mamy łąk. - Niestety Roześmiana Łapa miał problem z pamięcią i ogólnym rozgarnięciem, więc nie zaczaił, że ta w ogóle rzuciła mu swoje imię. Skupił się bardziej na fakcie, że w ogóle ją spotkał i jest z cienia. - Ja jestem Roześmiana Łapa! A ty? - Odcinek "Gdzie jest Nemo" chciałoby się rzecz.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Przytaknęła lekko łbem na słowa kocurka, uśmiechając się w jego kierunku.
- No, my to w Cieniu wolimy bardziej zalesione tereny. Mamy gdzie się kryć i czaić na ofiary. - Zażartowała, unosząc do góry podbródek ze śmiechem. W sumie po części przecież to była prawda, ów ofiarami na szczęście w praktyce nie były żadne niewinne koty, a zwierzyna. Ale postraszyć zawsze można.
Ucho Kozy drgnęło na pytanie, ale tylko westchnęła lekko. - Kozia Skarpa. - Powtórzyła, aby potem dotarł do niej dźwięk z niedaleka. Widząc kierujący się w stronę granic patrol Kózka skinęła łbem, podnosząc się. - Ah, miło się gadało, nawet jak krótko. Muszę wracać do obozu. - Nie chciała, by Kudłaty się przypadkiem o nią martwił, bardziej niż do tej pory.
Uśmiechnęła się, kiwając łbem na pożegnanie terminatorowi. - Do zobaczenia, Roześmiana Łapo! - Może kiedyś się jeszcze miną na granicach. Jak nie, to też nic straconego. Tak czasami to w życiu było.
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Ale- ale zobaczymy się jeszcze nie? Zobaczmy się kiedyś! Będę na pewno przychodził i patrzył, czy jesteś! Papa Kozia Skarpo. - Pożegnał ją z uśmiechem na pyszczku. Teraz tylko musi zrobić wszystko, żeby nie zapomnieć jej imienia. Z całych sił! Tymczasem sam poszedł dalej, kontynuując chód granicą i podśpiewując. - ♫ A naaa kolację szczupaaaakaaaa~... ♫
/zt
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
głośny, towarzyski, empatyczny, no generalnie spoko gostek na klatce mówi dzień dobry
Noc [KRz], Rycerzyk [KW], Mały [KG]
Srakaz nie zakaz. Wąż co prawda nie pamiętał, żeby skończył się nauczać jak walczyć - a przynajmniej nie treningowo - ale jakoś... no, co mogłoby się mu tak złego stać jak wyjdzie z obozu? Otóż, mógł to sprawdzić... w pewnym stopniu, bo nie wyszedł totalnie sam, tylko z patrolem, ale się oddzielił od niego. Generalnie, w ogóle nie powinien iść. Mimo, że czuł się o niebo lepiej niż jakiś czas temu, okazjonalnie jakiś ból mu doskwierał.
Widok granic chyba jednak odrzucał te poczucie bólu. Pierwszy raz był przy Cieniu, a przynajmniej, na pewno pierwszy raz sam. Z zaciekawieniem obserwował obcy teren, łeb dając nieco wyżej do góry, żeby zapamiętać jak śmierdzą... bo na pewno nie pachną! Ich granice. I jednego był pewien, ten smrodek na pewno nigdy nie wyleci mu ze łba.
Terminator mógł zauważyć, że coś porusza się po drugiej stronie granicy. Jakby ciemny cień idący skrajem mgły. Dziwne... Czuł jakby coś do niego szeptało, coraz głośniej. A może to echo wbiło mu się w głowę?
- Patrz, lesie czarny, patrz, wodo bura, patrz i dziwuj się, i dziwuj się... Nie wróci, nie wróci, to, co utracone, nie wróci... - śpiewała Senna Mara patrolując część terenu, z którym graniczyli z wichrzakami. Była to jakaś jedna ze starych klanowych śpiewek, które podśpiewywał sobie zawsze Orli Szpon. Staruszek miał do tego głowę, Sen nie mogła mu tego zarzucić. Kotka kroczyła powoli, jakby ospale, we mgle.
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
głośny, towarzyski, empatyczny, no generalnie spoko gostek na klatce mówi dzień dobry
Noc [KRz], Rycerzyk [KW], Mały [KG]
Dla Węża to nie wyglądało nadzwyczajnie dziwnie. Czemu by miało! Koty były różne i najwidoczniej - ten kot był akurat... eee.... jednym z tych różniejszych. Chwilę się jej przyglądał, nasłuchiwał, dziwił się że ta nie widzi jego. A może nie chciała widzieć! Też dobra opcja. Wolał jednak pozostać przy tej, że musi tak dobrze stapiać się z tłem, że nie jest łatwo go zauważyć. Jakoś lepiej na ego siadało. - HEJ!! Co tak śpiewasz! Co ma nie wrócić! - miauknął w jej stronę wesoło, wyjątkowo głośno. Tego nie można było mu odebrać, Wąż był... chyba jednym z najgłośniejszych - o ile nie najgłośniejszym - kotem w całym Wichrze. Jeśli dodatkowo próbował być głośny, Gwiezdni niech w opiece mają uszy jego rozmówców.
Senna Mara miała już zacząć kolejny wers, właśnie otwarła pysk, gdy do jej uszu dotarły wrzaski z wichrowej granicy. Położyła uszy po sobie, patrząc w tamtą stronę. Czy wichrzaki zawsze są takie głośne? Na pewno ten tutaj spłoszyłby całą zwierzynę w zasięgu kilku rozciągnięć drzewa. A może przesadzała?
Zmieniła kierunek, zatrzymując się tuż przy granicy, patrząc się trochę zirytowanym spojrzeniem na młodego kocurka. Nie tak młodego, jak ona, gdy zaczynała trening...
- Co się tak drzesz? - spytała z sykiem. - To, co stracone nie wróci. Nie słyszałeś?
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
Księżyce: 29 Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Rodzic: na pewno nie Kingsman Trwałe urazy: widzi nieco gorzej na prawe oko (rozmazany obraz, który jest zbyt daleko)
głośny, towarzyski, empatyczny, no generalnie spoko gostek na klatce mówi dzień dobry
Noc [KRz], Rycerzyk [KW], Mały [KG]
- Żeby było mnie słychać! Jesteś za granicą! - co samo w sobie, chyba znaczyło że może go słyszeć nieco gorzej, niż jakby stała na terenie Wichru... a przynajmniej tak to sobie tłumaczył Wąż. Uśmiechnął się szeroko, gdy ta nie odeszła od razu po upomnieniu go, że był głośno. Może była nie w sobie, ale to tam... no... się pewnie zaraz rozweseli! - A co jest stracone! Wiesz, większość straconych rzeczy wraca. A jak nie wraca, to lepsze rzeczy można mieć. Na przykład, powiedzmy że na polowaniu stracisz mysz, bo ci ucieknie. A potem patrzysz, KUROPATWA. Moim zdaniem, to lepsze!
Pomachał lekko łbem. Co to za pesymizm w końcu!
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Dostał misję albo raczej sam ją sobie wyznaczył - znaleźć najdziwniejsze drzewo jakie mają na terenach klanu wichru. Przeszedł już całą dolną granicę i połowę terenów, ale tam nic takiego nie mógł dostrzec. Nic na tyle niesamowitego, żeby przykuć na tym dłużej oko. Poszedł więc na inną partię terenów, także zaczynając od granic. Przechodził akurat z granica cienia i rozglądał się nie tylko na klan wichru, ale i klan cienia. jego głowa chodziła to w prawo, to w lewo, idąc niedaleko śladu zapachowego.
//Byczek
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .