Logo Artemidy
Kamienny Stróż
#76
Nie było nawet żadnej walki, bo rudzik od razu został zabity. Krótka piłka. Wiewiór oczywiście poszedłby polować dalej, bo czuł się jeszcze na siłach, ale obiecałam Zając, że już wyjdę z tego polowania, tak więc rudzielec zebrał wszystkie swoje zdobycze i zadowolony z siebie ruszył w stronę obozu.

/zt dzięki Zajonc!!
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Kiedy zaczynał trening, legowisko terminatorów było wręcz dla niego oazą spokoju. Mógł tam spać i zregenerować wszystkie siły, po sesjach z Wiewiórczym Ogonem. Szczególnie po ich pierwszym spotkaniu, Jeż praktycznie zemdlał na progu Podziemi. Po jakimś czasie znalazł sobie miejsce w obozie, gdzie często gęsto siedział i obserwował klanowe koty. Oczywiście dopóki ktoś z wojowników, nie zagonił go do pracy w legowisku starszyzny czy kociarni, ale cokolwiek by się w tedy nie działo, Jeż często z niecierpliwością czekał aż będzie mógł znowu spędzić czas w bezpiecznych ramach obozu.
Teraz pierwsze co mu przechodziło przez głowę, kiedy tylko otwierał ślepia, to wydostanie się z niego. Nie chciał wracać do domu, gdzie nie było Igły. Obóz wydawał się za cichy bez krzyków starej kotki, mimo iż łaciaty wiedział, że to nie miało sensu. Było przecież tyle kotów w klanie Cienia, że nie było to możliwe.
W czasie dnia spacerował po terenach i polował dla klanu, starając się w ten sposób zignorować własne myśli. Tego ranka było tak samo, szlajając się w te i we w tę, w końcu skończył na Kamiennym Stróżu. Dla zabicia czasu wspiął się na czubek, rozglądając się po terenach trzech innych klanów.
[Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png]

Things we lost to the flame

Things we'll never see again [Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]

A L L that we've amassed

Sits before us, shattered into ash

[Obrazek: teeny_tiny_fire_divider_by_luxidoptera-db6wm4i.gif]
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Krogulec jako, że nie załapała się na patrol to zdecydowała się samodzielnie pospacerować po terenach klanu Cienia. Uważała się za wystarczająco silną, zdołałaby ochronić samą siebie i pewno jeszcze kogoś, jakby było trzeba. Jej oczom ukazał się czarno-biały kocur, który był terminatorem Wiewiórczego Ogona. Zmrużyła lekko ślepia, obserwując go jak wspina się na Kamiennego Stróża, po czym sama ruszyła w tamtym kierunku, nie kryjąc się jakoś szczególnie ze swoją obecnością. Kocur nie wyglądał tak, jakby polował ani też nie był w grupie, żeby można było przypuszczać, że przeszkadza w patrolu. Co jak co, ale obowiązki są zawsze na pierwszym miejscu, a potem dopiero rozmowy i przyjemności.
- Hej. Świetny widok, co? - zagadała, kiedy była już wystarczająco blisko brata partnera szylkretki, do czego nadal nie mogła się przyzwyczaić. Dziwnie się czuła z tym, że przez większość życia uważała, że w jej sercu nie ma miejsca na kolejną osobę, a tu zdecydowała się wpuścić rudzielca. Oczywiście na próbę. A może po prostu to była próba wypełnienia czymś pustki po Porannym Szronie, którego dawno nie widziała w obozie? Sama w sumie nie wiedziała, co ją skłoniło do zrobienia tak przełomowego kroku w swoim życiu i po cichu liczyła, że będzie wszystko po staremu... Ha ha.
- Jesteś Zjeżona Łapa, nie? Słyszałam od Wiewiórczego Ogona, że skończyłeś trening. Jak się z tym czujesz? - zadała kolejne pytanie, aby podtrzymać jakoś rozmowę. Nie znała syna Świerkowej Igły, nie wiedziała w jakiej jest kondycji psychicznej po straceniu matki, bo do prezentacji fizycznej zarzutów nie miała. Prawdopodobnie przez trening nabrał nieco ciała i mięśni, stając się silniejszym osobnikiem, niż kiedykolwiek był, ale Krogulec nie za bardzo obserwowała postępy wszystkich kotów, które wyszły z lecznicy.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Czarne ucho zastrzygło kiedy usłyszał kroki za sobą. Jego futro nieco się zjeżyło a kiedy odwrócił głowę, by sprawdzić kto go śledzi, Krogulec mogła zobaczyć iskierkę paniki tlące się w jego szeroko rozdartych oczach oczach. Ta jednak zgasła tak szybko jak się pojawiła, kiedy Jeż zdał sobie sprawę, że żaden drapieżnik go nie goni. Rozpoznał także futro kotki, często widząc Szpona na ceremoniach i czasami również w towarzystwie Wiewióra. Jeż logicznie uznał, że nie musi bać się swojej szwagierki jeżeli nie dał jej takiego powodu.
Zatrzymał się i poczekał aż ta do niego podjedzie, bądź co bądź nie był na tyle głupi, żeby uciekać przed wojowniczką. Mógł skończyć trening ale jeszcze był terminatorem,, co oznaczało, że musiał podporządkować się wojownikom. Także, jeżeli Krogulec chciał, żeby znów wymienił mech w kociarni, to wolał mieć to z głowy.
Jednak słowa kotki zaskoczyły go. Nie było to szorskti rozkaz ale zwykłe pytanie. Nie odpowiedział, ale rozejrzał się po okolicy i bezgłośnie przytaknął. Tak, Kamienny Stróż to świetny punkt obserwacyjny.
Słysząc swoje imię znów wlepił złote ślepia w kotkę.
- Ta-… - Zaczął jednak słysząc swój własny głos, który brzmiał w jego uszach jako coś obcego, zawahał się. Zamknął mordkę i przełkną ślinę, a następnie wziął głęboki wdech. - Tak to ja - miauknął, czując się jakby to jedno zdanie wypowiedziane w normalnym głosie, zabrało połowę jego psychicznej siły. - Czuje się… - Powtórzył po czym spojrzał na swoje łapy wiedząc, że jeżeli jego głos nie zdradzi jak się czuł, to jego oczy to zrobią. - Mam się czuć dobrze - odpowiedział. Za późno, odeszła zanim udało ci się zostać wojownikiem.
- Ty… Ty jesteś Krogulczy Szpon - to nie było pytanie. - Słyszałem, że jesteś partnerką mojego brata. Jak się z tym czujesz? - Odbił piłeczkę, próbując odwrócić uwagę od jego tematu. Gdyby nie fakt, że od kiedy tylko usłyszał o tym, że Wiewiór dorobił się kociąt i rudego komentarze na temat Szpona, Jeż pewnie nadal siedziałby w soim worku negatywnych myśli. A tak przynajmniej miał okazje poznać szylkretkę.
[Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png]

Things we lost to the flame

Things we'll never see again [Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]

A L L that we've amassed

Sits before us, shattered into ash

[Obrazek: teeny_tiny_fire_divider_by_luxidoptera-db6wm4i.gif]
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Widziała, jak młodszy kocur nieco spanikował, dlatego przekrzywiła nieco łeb. Cóż, nie miała zbyt często do czynienia ze strachliwymi osobnikami, jedynymi które kojarzyła z Klanu Cienia to Jaśniejąca Łapa - podopieczny Szepczącego Pyłu oraz jej własny syn, którego razem z Wiewiórczym Ogonem starają się przekonać, że świat nie jest w sumie aż taki przerażający. Ciekawym było spotkać kolejnego takiego kota, szczególnie jak jest synem Świerkowej Igły, która... No, nie należała do strachliwych.
- Jestem aż tak straszna? - zapytała przy wyrazie pyska jakby unosiła jedną brew razem z zadziornym uśmiechem na pysku. W końcu była silna i dość potężna... Ale nie przesadzajmy! Własnego klanowicza by nie skrzywdziła. Tylko raz zdarzyło jej się zapolować na własną terminatorkę, która dobrze sobie poradziła przy odparciu ataku.
- A jak się czujesz ty? - zadała pytanie po raz kolejny, kiedy otrzymała niezbyt satysfakcjonującą odpowiedź. Ma się czuć... Co to jest? Jak się dobrze nie czuje i nie ma się wystarczająco sił, aby pokonać okropne uczucia to wtedy idzie się do zaufanego przyjaciela. Ciekawiło ją to, że Zjeżona Łapa ma za mistrza jej partnera, a... Nadal niezbyt dobrze się czuje z tego, co szylkretka zdążyła zauważyć. Skoro nie potrafił sobie poradzić z bratem... To jakby się Tchórz poczuł po treningu z ojcem? Trochę to zasiało wątpliwości u młodej matki, ale zdecydowała się je zignorować. Aktualnie nie widziała nikogo lepszego na jego miejsce. Motyli Lot poszedł w długą, Lwi Płomień tak samo. A Ciemna Toń nie była zbyt doświadczoną wojowniczką, a Krogulec, pomimo całej sympatii, wolałaby, gdyby jej wszystkie dzieci trafiły pod skrzydła kogoś... Starszego. Na dźwięk swojego imienia przytaknęła głową. Tak, to była ona. We własnej osobie!
- Jak mam się czuć? Dobrze się czuje. Wiewiórczy Ogon bardzo dba o kocięta i o mnie, może jest trochę nachalny, ale to dobry kot. A co? Mówił ci coś o mnie? - zadała kolejne pytanie, mrużąc przy tym ślepia. Skoro kocur zaczął ten temat to... Musiał coś słyszeć. Albo od niego, albo od innych klanowiczów, którzy za bardzo nie wiedzieli, jak nazwać tę dziwną parę dopóki nie zalegalizowali swojego związku. Nazywali już ich w sumie wcześniej partnerami z tego, co słyszała no i... Cóż. Tak też mówili innym i w taki sposób zachowywali się przy kociętach, aby nie dowiedziały się, że powstały... Z wpadki.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Ze względu na chorobę, Jeż nadal miał trudności z nowymi sytuacjami, na które częściej reagował w taki a nie inny sposób. Szczególnie teraz, kiedy spacerując po terenach klanu przełączał się na autopilot, skupiając się jedynie na drodze. Co mogło się skończyć osaczeniam przez jakieś niezwykle inteligentne borsuki czy coś - jego wyobraźnia umiała zmieniać byle guzik w wielki problem.
I czy Krogulec był dla niego straszna? Jeż zdecydowanie był ciekawy jej osobą. Samo jej imię było niespotykane i bardzo… Wyraźne. Łaciaty czekał cierpliwe, aż w końcu Wiewiór ich sobie przedstawi, bądź co bądź byli rodziną, jednak rudy nigdy tego nie zrobił. Z grzeczności, terminator nie naciskał. Był ciekawy co rudy w niej widzi, bo z daleka Krogulec wyglądała na zwykłą ciągle naburmuszoną kotkę, jednak teraz kiedy stali tak pysk w pysk, pierwsze co przyszło mu do głowy to: „prawdziwa wojowniczka“. Może i to przez te blizny, które Jeż tak bardzo pragnął, może sam fakt, że nie wyglądała jak matka która urodziła kociaki kilka księżyców temu. Cokolwiek to było, nie budziło w nim strachu a w pewnym rodzaju szacunek. Dlatego też, jak kotka powtórzyła pytanie, wyraźnie niezadowolona jego wcześniejszą odpowiedzią, przemyślał co mogłoby.
- Czuję się gotowy - zaczął marszcząc swoje brwi, sięgając głębiej i może pierwszy raz od kiedy Igła odeszła, znaleść co go tak naprawdę bolało. Ale także nie chciał powiedzieć za dużo, żeby nie zanudzić szwagierki. - Na zostanie wojownikiem ale czuję się, że powianiem zostać nim już księżyce temu, ale się spóźniłem i nie przeżyłem to co mógłbym - mruknął wbijając nienawistne spojrzenie w ziemię, tak jakby chciał wypalić w ów miejscu dziurę. Czu Szpon mogła zrozumieć jego sytuację? 2/3 jego życia przepadło… Nie! Nie przepadło, zostało wyrwane mu z jego własnych łap i wyrzucone do najbliższego rowu.
- A mówił - mruknął i popatrzył się na kotkę. Nadal nie było mu do śmiechu, ale plotkowanie było na pewno leprze niż mówienie o tym jak się czuje. - Mówił, że twoje geny są silniejsze od jego i wasze dzieci są tego dowodem. I w sumie ma rację, żaden z nich nie przypomina jakoś specjalnie Wiewióra - dodał wykrzywił się w drobnym, cierpkim uśmieszku - jedyna na który mógł się zmusić. Mówił tylko to czego mógł się dowiedzieć od swojego mistrza, choć sam nie wiedział, że jego bratanki urodziły się tylko i wyłącznie bo rodziców raz poniosło. - Poznałem Pustułkę, bardzo miłe i odważne dziecie, zostanie świetnym wojownikiem.
[Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png] [Obrazek: bullet_orange_by_drawn_mario-d7we9gd.png]

Things we lost to the flame

Things we'll never see again [Obrazek: black_sparkle_bullet_by_babypink_jpg-dak7aud.gif]

A L L that we've amassed

Sits before us, shattered into ash

[Obrazek: teeny_tiny_fire_divider_by_luxidoptera-db6wm4i.gif]
LVL 2 115 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
***
Przyszła taka pora kiedy trzeba było wyjść po zioła. Co prawda nie był Terminatorem Medyka i to nie był jego obowiązek, ale skoro już znał medykamenty to czemu miałby nie pomóc siostrze i cioci w uzupełnianiu tego. Wiedział iż niedługo nastanie Pora Opadających Liści, przez co o jakiekolwiek zioła będzie jeszcze trudniej znaleźć niż teraz, więc lepiej mimo wszystko mieć zapasy jakieś. Między innymi dlatego niedawno był właśnie w lecznicy sprawdzić czego w sumie brakuje, z tych które znał i rosły na jednym terenie wyłapał dokładniej trzy takie ziółka, czyli krwawnik, podbiał i mysią żółć. Wiedział iż każda może znajdować się na górzystym albo kamiennym terenie, dlatego najlepszym miejscem był właśnie Kamienny Stróż. Tylko własnie pojawia się pewne ale, cóż jeszcze był terminatorem i wolał sam nie wychodzić. Dlatego też w sumie postanowił zabrać ze sobą jakiegoś doświadczonego wojowniczka, a konkretniej Wiewiórczego Ogona. Nie znał dokładniej tego kocura, znał tylko jego imię bo obiło mu się o uszy prawdopodobnie od Motyla i w sumie znał go tylko z widzenia, ale kocur nie piastował tej rangi od wczoraj, więc raczej mógł czuć się bezpiecznie przy nim. Dlatego zaproponował mu polowanie, a gdy ten zgodził się ruszył razem z nim właśnie do wcześniej wymiennego miejsca. Po dotarciu powiedział mu ciche "powodzenia" i oddalił się niedaleki kawałek, nisko na łapach i pod wiatr, wyczulił wszystkie zmysły i próbował zobaczyć, albo wywęszyć jakieś zioła. A dokładniej to w sumie krwawnik. Wiedział iż mysiej żółci jest najmniej, ale niestety nie za bardzo znał zasady podchodzenia zwierzyny, więc póki co skupi się na tym pierwszym.

//Wiewiór
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
Wiewiór po kłótni z Krogulec był wrakiem. Czuł się okropnie i gdyby mógł, całe dnie spędziłby płacząc w swojej dziupli, jednak doskonale wiedział, że nie może tak zrobić. Musiał polować, chodzić na treningi i w ogóle. Gdyby był człowiekiem, zapewne popadły w alkoholizm, ale na szczęście nie był. Poproszony przez Pszczelą Łapę, syna swojego zaginionego przyjaciela, Motyla, o towarzystwo podczas zbierania ziół, zgodził się. I tak nie miał nic lepszego do roboty, a powinien zapolować. Z tyłu głowy nadal miał świadomość, że będzie musiał coś zanieść czekoladowo-rudej. Czuł się za nią odpowiedzialny, kochał ją, bardzo, pomimo tego wszystkiego.
Odpowiedział "powodzenia" i udał się w swoim kierunku, oczywiście pod wiatr. Szedł cicho i na ugiętych łapach, starając się znaleźć jakąkolwiek zwierzynę. No już, cip cip, chodźcie do tatusia.

Syn Żmijowego Ogona szedł sobie spokojnie, szukając jakichś ziół kiedy zobaczył... mysz. Nie była ona co prawda medykamentem, ale i tak można było zrobić z niej pożytek. Nie zdawała sobie jeszcze sprawy z obecności zagrożenia, także terminator Ciemnej Toni miał pełne pole do popisu.

Osa lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 40
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Liczył trochę bardziej na krwawnik, ale jak tylko zobaczył myszkę to nie miał zamiaru zmarnować takiej dobrej szansy. Tylko właśnie minus był taki iż nie umiał polować, a co za tym idzie, to miał dużą szansę na to iż owa zwierzyna mu ucieknie. Ale warto spróbować, czyż nie? Uczymy się w końcu metodą prób i błędów, a właśnie tak srebrny miał zamiar zdobyć dość potrzebny medykament oraz przy okazji może coś na stos. Tak więc nadal sprawdzał czy był po wiatr, bo to było dość logiczne i tego raczej każdy się domyśli. Potem przypadł do ziemi i jak najciszej starał się podejść do myszki. Pewnie mu to nie wychodziło, gdyż to była dopiero jego druga próba polowania w życiu. Ale tak czy siak - gdyby udało mu się podejść jakimś cudem na bezpieczną odległość, to spróbowałby skoczyć i przednimi łapami, oczywiście uzbrojonymi w pazury, zabić myszkę. A potem jakby to też się udało, to wydobyć medykament. Czyli...ble mysią żółć. Był przygotowany, że musiałby podłożyć pewnie z kilka liści, a potem rozciąć ową ofiarę i no zdobyć to. Cierń uczyła go tylko teorii, miał nadzieję iż wyjdzie to w praktyce.

Tymczasem Wiewiórczy Ogon miał trochę mniej szczęścia. Zamiast jakiejś dobrej zwierzyny, którą mógłby przynieść swojej partnerce(?) bądź na stos, to niestety mógł w powietrzu od razu wyczuć woń jakiegoś przeciwnika. Gdyby postąpił kilka kroków do przodu to mógłby ujrzeć oddalonego o kilka lisich długości borsuka. Na szczęście wojownika i czarno-białego olbrzyma oddzielały jakieś krzaki, dzięki czemu przeciwnik jeszcze nie wyczuł i nie zobaczył kocura, natomiast właśnie rudy mógł i miał teraz wybór co zrobić. Jeśli jeszcze chodzi o nieświadome niczego zwierzę, to ewidentnie rozglądało się w poszukiwaniu jedzenia.

Rudy: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 [Prz: 0/4]
Pan Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | HP: 90 | W: 60
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
Pszczoła miał dobry plan, ale niestety, gryzoń go zauważył, zanim kocur zdążył cokolwiek zrobić i zwiał. Na całe szczęście myszka pobiegła tylko kawałek dalej, także nadal była szansa na złapanie jej, pomimo tego że nadal się oddalała.
Osa lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 40-3=37/40


Tymczasem Wiewiór zobaczył na horyzoncie borsuka. Świetnie. Przez parę uderzeń serca zastanawiał się, czy by się na niego nie rzucić. Jeśli uda mu się przeżyć, to cudownie, a jeśli nie... też dobrze. No bo cóż mu pozostało. Najważniejsza osoba, jaką tylko przy sobie miał, odeszła. Nie, sam się jej pozbył w przypływie negatywnych emocji. Ktoś, kto nosił jego potomstwo, nie pierwszy, a drugi raz, ktoś kogo kochał... no najmocniej na świecie. Wbił pazury w ziemię i zamierzał ruszyć w bieg, by skoczyć na intruza, jenak powstrzymał się. Nie mógł. Miał przecież dzieci w klanie. Tchórza, Pustułkę, Puchacza i te nienarodzone. Nie mógł umrzeć... jeszcze. Co się odwlecze to nie uciecze, czy jakoś tak.
Oddalił się więc parę lisich długości dalej i wrócił do szukania zwierzyny. Przekaże Wężowi informacje o borsuku po powrocie. Teraz musiał zapolować. Udał się pod wiatr na zgiętych łapał i rozglądał się za czymś do schwytania.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Spodziewał się iż za pierwszym razem mu się nie uda, ba nawet go to nie zdziwiło. Miał świadomość, że nie przerabiał jeszcze polowania, więc mysz może najzwyczajniej w świecie uciec. Na szczęście Pszczoła tak łatwo nie podaje się, mimo wszystko zależało mu bardzo na tym medykamencie gdyż było go chyba w składziku najmniej, oczywiście nie licząc tych których w ogóle nie ma. Tak więc jak już uderzył łapami o ziemię, to nie zastanawiając się ruszył czym prędzej za szarą zdobyczą. Jeszcze ją nie stracił z widnokręgu, więc raczej oznaczało to iż ma jakieś szanse. Starał się biec jak najszybciej umiał, a gdyby udało mu się dobiec na odpowiednią odległość, to znów spróbowałby skoczyć i uderzyć przednimi łapami w to zwierzę, oczywiście z dodatkiem pazurów. A jak to też się uda no to potem miał w planach pozyskać tamten medykament. Czyli podłożyć z kilka grubych i dużych liści, a potem delikatnie przeciąć pazurem myszkę, tak by wydobyć jak najwięcej tej mysiej żółci z niej i nie "rozlać" jej przy okazji. Chciał pozyskać tego jak najwięcej, a potem czym prędzej "zapieczętować" czyli zawinąć listki w taki sposób by przypominały ala woreczek. Nie chciał by coś wypłynęło.

Kocur ruszył dalej i jak na jego nieszczęście znów spotkał to czego prawdopodobnie nie chciał. A mianowicie ciszę. Głucho wszędzie, cicho wszędzie, a co najważniejsze także żadnych zapachów nie było w powietrzu. No co najwyżej było czuć trochę w oddali tego borsuka, ale ten był już daleko, więc raczej większego zagrożenia nie powinien sprawiać. Tak więc Wiewiórczy Ogon spotkał póki co nic, kto wie może przeciwnik tymczasowo odstraszył zwierzynę.

Rudy: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 55 - 1 = 54/55 [Prz: 0/4]
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
Kocur udał się w pogoń za myszką, ale cóż, nie zdołał jej dogonić. Była sobie, ale uciekła. Zdarza się. Teraz Pszczoła może się skupić na znalezieniu jakiegoś medykamentu, który będzie łatwiejszy do zdobycia, prawda?
Osa lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 37-3=34/40


Niestety. Wiewiór nie mógł nic znaleźć, ale nie zamierzał się poddawać. Szedł pod wiatr na ugiętych łapach, wyostrzając zmysły. Może coś zobaczy, albo wyczuje. Jeśli nie, to może znak od Gwiezdnych? Kara za to, że tak potraktował Krogulec..? Może powinien być wobec niej bardziej wyrozumiały i zrozumieć przez co przechodzi, dlaczego się tak zachowuje..?
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Czasami się udaje, a czasami nie. Nie mógł ukryć, że był trochę zawiedziony, ale mówi się trudno. Wszystkiego nigdy nie można dostać. Trzepnął tylko ogonem nerwowo jak już zauważył iż właśnie myszki nie ma, a tuż po tym westchnął i powrócił to szukania medykamentów. Ugiął łapy i zaczął iść po wiatr, uważne rozglądając się za jakimś krwawnikiem, bo nie ukrywał że nie pogardziłby tym ziółkiem i wolał nawet na nim skupić się. Oczywiście pozostawał czujny i starał się nasłuchiwać oraz co jakiś czas patrzył za siebie tak by upewnić się iż rudy wojownik nadal tu jest.

Rudemu w końcu jakieś szczęście dopisało, może Gwiezdni właśnie zlitowali się nad nim i zesłali jakieś zwierzątko. I nawet nie byle jakie, ba bo nawet spore. Na chwilę przed oczami rudego mogło mignąć coś brązowego, trwało to zaledwie kilka uderzeń serca, więc raczej nie był w stanie póki co stwierdzić co to jest. Dopiero kiedy ten ptak wylądował przybrał kształtów. Oczywiście iż to była najzwyczajniejsza w świecie kuropatwa. Była ona oddalona od wojownika o jakieś dwie lisie długości, a także znajdowała się na szczęście za jakimiś wysokimi trawami, dlatego też póki co nie zauważyła Wiewiórczego Ogona i ten miał szanse by popisać się swoimi umiejętnościami.

Rudy: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 54/55 [Prz: 0/4]
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Pszczoła wyruszył po medykamenty, żeby pomóc jakoś ciotce i siostrze, a zamiast tego znalazł stado gawronów kawałek dalej, łypiących na niego. Żaden z ptaków nie wyglądał na takiego, co by miał zaraz atakować młodego terminatora, więc wszystko zależy od kocura. Atakować, czy szukać dalej?

Osa lvl: 2 | S: 5 | Zr: 9 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 34/40
Gawron 1 S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15
Gawron 2 S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15
Gawron 3 S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15
Gawron 4 S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15
Gawron 5 S: 4 | Zr: 6 | Sz: 3 | HP: 25 | W: 15


Tymczasem rudzielec szukał sobie zwierzyny w najlepsze, co jakiś czas zerkając za siebie, czy przypadkiem nie ma tam borsuka, którego widział przed chwilą. Wielkiego stwora nie było, ale zamiast tego pojawiła się ptaszyna, którą to kocur zamierzał złapać, rzecz jasna. Upewnił się więc, że idzie pod wiatr i ugiął łapy. Brzuch miał prawie przy ziemi, jednak nim nie szurał. Głowę i ogon zrównał z linią grzbietu. Następnie ruszył powoli w kierunku ptaka, uważając, żeby na nic nie nadepnąć. Pełno teraz było liści i innego syfu. Jeśli miał też taką możliwość, chował się za jakimiś elementami otoczenia, aby ofiara nie mogła go dojrzeć i kiedy był już ostatecznie blisko, skoczył na nią, wbijając swoje kły w jej ciało, w celu pozbawienia jej życia. Może się uda.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Ucho kocura lekko drgnęło gdy tylko usłyszał jakieś krakanie. Coś takiego nigdy nie zwiastowało czegoś dobrego, dlatego praktycznie natychmiast przygotował się do obrony; napiął mięśnie i zaczął rozglądać się po otoczeniu. Jednak ostatecznie okazało się iż to fałszywy alarm. Gdy tylko spostrzegł iż to tylko gawrony, które kraczą i jakoś nie mają zamiaru atakować, to wyprostował się i jeszcze raz zmierzył je wzrokiem. Naliczył że była ich około piątka, no dość spore stado. Ale raczej nie widział w nich większego zagrożenia, sądził iż raczej nie zrobią nikomu krzywdy skoro nawet go nie chcą zaatakować, więc dlaczego miałby je zabijać? Nabawi się tylko ran i zmarnuje medykamenty zamiast je zdobyć i uzupełnić składzik. Dlatego wycofał się ostrożnie, oddalając się tym samym od nich o jakieś kilka lisich długości. Tuż po tym znów ugiął łapy i zaczął kroczyć pod wiatr w poszukiwaniu krwawnika. Wszystkie zmysły starał się mieć maksymalnie wyostrzone.

Wiewiórczy Ogon na szczęście pamiętał o wszystkich potrzebnych zasadach, dzięki czemu udało mu się podkraść bezgłośnie, tak że kuropatwa nie zauważyła skradającego się Wojownika. Nieświadome niczego zwierze skakało po terenie prawdopodobnie szukając jedzenia, lecz właśnie jego "polowanie" zakończyło się szybko. Rudy wyskoczył i wbił swoje kły w ptaszysko, tak jak to miał w planach. Kuropatwa żałośnie pisnęła, a tuż po chwili zamknęła oczy i przestała oddychać. Czyli innymi słowy umarła.

+ 15 Exp
Rudy: lvl: 5 | S: 20 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 54 - 3 = 51/55 [Prz: 0/4]
[Obrazek: dPhUDKg.png]
════ ⋆★⋆ ════
waking from the d r e a m
witnessing the smoke that’s rolling in
the e n d is what you fear
════ ⋆★⋆ ════
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 98 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości