Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
To była jedynie kwestia paru uderzeń serca, zanim kuropatwa padła trupem. Jeśli kocur nie znajdzie nic lepszego, to właśnie ją Krogulec dostanie dzisiaj do zjedzenia. Co by nie było, kocica nadal była w ciąży i zasługiwała na to, aby się nią opiekować. Przynajmniej tak uważał rudzielec, który nie do końca podążał jeszcze za rozumem. W dalszym ciągu słuchał się serca, które pomimo tego, że było złamane, to ciągnęło go do czekoladowo-rudej.
W każdym razie, Wiewiór musiał polować dalej. Zakopał więc ptaszynę i ruszył na dalsze poszukiwania zwierzyny. Szedł pod wiatr na ugiętych łapach i szukał. Może coś znajdzie. Fajnie by było.
Tymczasem Pszczoła, choć szukał krwawniku, znalazł coś zupełnie innego. Gawrony również nie zamierzały się z nim bić, także mógł sobie pozwolić na dalszy spacerek. Wtem niska krzewinka z podwiniętymi z obu stron liściami ukazała się jego oczom. Stała sobie spokojnie, nigdzie się nie wybierała, nic jej też nie chroniło. Wystarczyło ją tylko zebrać. Można by rzec, że wręcz krzyczała o to, aby ją wziąć do składzika, tylko czy kocur się skusi?
Gdy tylko na horyzoncie ujrzał jakąś roślinę, to czym prędzej do niej podszedł w nadziei iż to właśnie krwawnik. Niestety nie natrafił na to co chciał, było to coś...innego. Westchnął trochę zrezygnowany i przyjrzał się uważniej napotkanemu medykamentowi. Cóż, nie znał go za dobrze, ale mógł na spokojnie stwierdzić iż to nie była trucizna gdyż Ciernisty Kwiat wymieniła im raczej wszystkie możliwe trujące roślinki, dlatego był pewien że mógł na spokojnie to zebrać. Po wyglądzie sądził iż zbiera się tu raczej listki, a przynajmniej to mu się rzuciło w oczy, dlatego właśnie je postanowił pozrywać. Starał się robić to bardzo delikatnie i ostrożnie, tak by nie uszkodzić żadnego medykamentu, choć wiedział iż to niemożliwe, ale przecież warto spróbować.
Widać po udanym złowieniu kuropatwy przyszedł czas na trochę akcji. Przez pierwsze uderzenia serca Wiewiór nic nie mógł wyczuć w powietrzu, tak jakby wszystko pochowało się i nie chciało wyjść. Jednak wbrew pozorom coś przyszło, tylko niestety nie od tej strony co trzeba. Przeciwnik zakradł się od tyłu i dopiero szelest traw mógł zaalarmować Wojownika iż jednak nie jest sam. Gdyby kocur zerknął za siebie ujrzałby dorosłego lisa pędzącego w jego stronę z otwartą paszą, ewidentnie był głody i miał zamiar "upolować" sobie na obiad rudego kota.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiór szedł skupiony, szukając zwierzyny, kiedy usłyszał za sobą szelest liści. Natychmiast się obrócił i ujrzał... lisa. Tego się nie spodziewał, ale tym razem nie zamierzał uciekać od walki. Spiął mięśnie i skoczył na drapieżnika z pazurami, zamierzając podrapać go jak najmocniej po oczach. Im wcześniej uda mu się oślepić przeciwnika, tym lepiej, tak przynajmniej mu się wydawało.
Pszczoła, choć starał zebrać listki najostrożniej jak tylko był w stanie, nie udało mu się zebrać nic, co w jakikolwiek sposób nadawałoby się do użytku. Może to przez porę roku? A może przez brak doświadczenia? Kto wie.
Machnął zdenerowany ogonem gdy tylko zorientował się iż nie udało mu się zebrać żadnego medykamentu. Na jego pysku pojawił się natychmiast grymas, a jak zawsze był spokojny to tak teraz zaczynał trochę denerwować się. Czyżby wyszedł na marne i nie zbierze nic w ciągu tej wyprawy? Nie chciał wracać z pustymi łapami, bo aż glupio tak. Dlatego miał zamiar szukać aż do skutku, tylko niestety jednak coś mu zniszczyło ten wspaniały plan. Do nosa kocura dobiegł zapach przeciwnika dochodzący ze strony Wiewiórczego Ogona. Serce zaczęło u niego szybciej bić i nie tracąc czasu postanowił czym prędzej pobiec do Wojownika. Jak dotarł to ujrzał dośc dużego lisa, który chyba pozytywnie nastawiony nie był. Cóż, niedługo trzeba było się domyślać że Pszczoła postanowi mimo wszystko pomóc towarzyszowi. Nie wiedział czy Wiewiór sam sobie poradzi, a lepiej by Cień nie stracił kolejnego wojownika. Dlatego nie zwlekając wysunął pazury oraz wyszczerzył zęby, a po chwili pobiegł i skoczył z zamiarem ugryzienia przeciwnika prosto w boczną część szyi, czyli tam gdzie miał najbliżej. Starał się ten manewr wykonać jak najszybszej i jak najmocniej.
════ ⋆★⋆ ════ wakingfromthed r e a m witnessingthesmokethat’srolling in thee n diswhatyoufear ════ ⋆★⋆ ════
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
atak wjóra: 9+2=11 (krytyczny) -> (17+20)-(14+12)=11 -> 11*1,5=17
Wojownik naprawdę się postarał - po jego ataku widać było niemałą siłę i celność. Nie tylko trafił, ale również zrobił dokładnie to, co chciał! Wcelował pazurami w oczy przeciwnika i poranił prawe oko lisa, na pewno uszkadzając przy tym jego gałkę oczną. Skutecznie też utrudnił mu widzenie.
atak lisa: 9+3=12 (krytyczny) -> (15+19)-(12+10)=12 -> 12*1,5=18
Lis zdecydowanie nie zamierzał pozostać wojownikowi dłużny - nim jeszcze ten zdążył przejechać pazurami po jego oku, rudy drapieżnik przymierzył się do złapania za kark kocura. I atak wojownika wcale nie pomógł jego sytacji - najprawdopodobniej z powodu bólu lis zacisnął na jego karku szczęki i puścił dopiero kiedy zobaczył nadbiegającego kolejnego kocura, zapewne szykując się na jego atak.
atak pszczoły: 2+2=4 (nieudany), przerzut -> 5+2=7 (udany) -> (5+5)-(8+12)=-10
Pszczela Łapa nie miał tyle szczęścia, co jego towarzysz. Wycelował dobrze, lecz gdy zjawił się na miejscu, lis był już w nieco innej pozycji, a srebrzysty nie dał rady zwolnić z pełnego biegu i zwyczajnie minął swojego przeciwnika. No cóż, powodzenia następnym razem.
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie prawej gałki ocznej, krwawi (-3hp w pierwszej turze, później -2hp do końca walki)
~ -2 do celności z racji uszkodzenia oka od następnej tury
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiór zrobił dokładnie tak jak planował. Uszkodził lisowi gałkę oczną, zwiększajac tym swoją szansę na zwycięstwo. Niestety, psowaty odwdzięczył mu się, wbijając kły w jego szyję, na co rudzielec zareagował sykiem. Na szczęście został uwolniony zaraz potem, syn Żmijowego Ogona odwrócił uwagę przeciwnika, co syn Świerkowej Igły zamierzał wykorzystać. Spróbował uderzyć z całej siły w drugie, sprawne oko lisa. Jeśli całkowicie go oślepi, będzie jeszcze łatwiej.
Machnął gniewnie kitą gdy tylko jego łapy uderzyły o ziemię. Nie wcelował. Był trochę zły, ba nawet bardzo, ale nie na lisa tylko na siebie. Już któryś raz na tym polowaniu coś mu się nie udaje, nie wiedział czy to zwykły pech czy brak odpowiednich umiejętności. Albo może ten długo brak treningu? Może tu własnie tkwi problem. Miał za długą przerwę przez co trochę osłabiał. Cóż, jedyne co mu teraz pozostaje to wziąć się w garść i nadrobić zaległości. Nie tracąc czasu szybko odwrócił się w stronę przeciwnika i spróbował wykonać ten sam manewr, tylko pewnie z innej trony. Skoczył szybko ku szyi lisa i znów spróbował ugryźć ją w boczną część, z całej swojej siły jaką miał. Miał nadzieję, że tym razem dobrze wyceluje i w ogóle coś zrobi, bo póki co kątem oka udało mu się dostrzec iż Wiewiór zdobył dość poważną ranę, co go dość zmartwiło oraz zwierzę miało jedno oko uszkodzone. Dobre tyle.
════ ⋆★⋆ ════ wakingfromthed r e a m witnessingthesmokethat’srolling in thee n diswhatyoufear ════ ⋆★⋆ ════
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
atak wjóra: 3+2=5 (słaby) -> (20+19)-(10+16)=13 -> 13*0,5=6 atak pszczoły: 3+2=5 (słaby) -> (15+5)-(10+14)=-4
Wojownik miał w tym momencie nieco więcej szczęścia od terminatora - trafił w lisa, jednak jedynie zadrapnął rudzielca pod okiem. Pszczelej Łapie się nie poszczęściło - trafiłby zapewne, gdyby nie szamotanina, jaka miała miejsce między drapieżnikiem a kotami. Lis zwyczajnie się przesunął podczas własnego ataku.
rzut na to, kogo zaatakuje lis (1k6)
parzyste - wjór
nieparzyste - pszczoła
wypada 4 -> lis atakuje wiewióra
atak lisa: 5+2-2=5 (słaby) -> (19+16)-(10+12)=13 -> 13*0,5=6
Rudzielec zdecydowanie uznał wojownika za większy problem i to na nim się skupił. Zdecydowanie też nie spodobało się mu to, że Wiewiórczy Ogon próbował go oślepić - najpewniej chciał złapać wojownika zębami za łapę, lecz przy tym wszystkim nie trafił i jedynie uderzył pyskiem w jego łapę.
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie prawej gałki ocznej, krwawi (-3hp w pierwszej turze, później -2hp do końca walki)
~ -2 do celności z racji uszkodzenia oka
~ zr i sz obniżone o 2 z racji walko 2:1
~ rana 0. stopnia: zadrapanie pod okiem
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórowi niestety nie udało się zaatakować tak, jak chciał i jedynie zadrapał lisa delikatnie pod okiem. Sam w zamian został uderzony w łapę, ale niespecjalnie go to zabolało. Wojownik też zignorował fakt, że Pszczelej Łapie znowu nie udał się atak, bo takie rzeczy się zdarzają każdemu, czy coś. Zwłaszcza, że lis cały czas zmienia pozycję i skupia się na rudzielcu.
Syn Świerkowej Igły spróbował po raz kolejny z całej siły zadrapać lisa w to sprawne oko, aby możliwie ułatwić sobie walkę jak najbardziej. Do trzech razy sztuka, prawda? Wycelował więc, po czym podniósł swoją masywną łapę i oddał cios. Czy celnie? Czas pokaże.
Znów nieudany atak? Warknął gniewnie gdyż zaczynało go już to denerwować. Już drugi raz lis zaatakował Wiewióra, a srebrny nawet wcelować nie mógł. Czuł się z tym źle, bo przecież walkę już na treningu przerabiał i nie rozumiał czemu mu to nie wychodziło. Źle oceniał długość czy jak. Mimo wszystko starał się brać pod uwagę wszystkie możliwe akcje, czyli to że lis może zmienić pozycję, pozostać tam gdzie jest i tak dalej, a i tak mu to nie wychodziło. Cóż, do trzech razy sztuka. Odwrócił się prędko w stronę przeciwnika i spróbował znów wykonać ten sam manewr. Czyli skoczyć dość szybko tak aby ugryźć zwierzę w boczną część szyi. Jak najszybciej, najmocniej i najzręczniej. Chciał pozostawić tam dużą ranę, może w końcu mu się uda.
════ ⋆★⋆ ════ wakingfromthed r e a m witnessingthesmokethat’srolling in thee n diswhatyoufear ════ ⋆★⋆ ════
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
atak wjóra: 9+2=11 (krytyczny) -> (21+20)-(10+13)=18 -> 18*1,5=27 atak pszczoły: 3+2=5 (słaby) -> (5+12)+(10+6)=1 -> 1*0,5=0
Doświadczenie i siły na pewno miały w tym spory udział, ale dochodziło do tego również szczęście - Wiewiórczy Ogon tym razem trafił bez najmniejszego problemu w lewe oko lisa i skutecznie go oślepił. Rudy drapieżca syknął z bólu i zaczął się miotać, niezbyt wiedząc, gdzie celuje. Być może dlatego Pszczela Łapa, chociaż nie wcelował źle, nawet nie musnął swojego przeciwnika.
rzut na to, kogo zaatakuje lis (1k6)
parzyste - wjór
nieparzyste - pszczoła
wypada 1 -> lis atakuje pszczołę
atak lisa: 3+2-2=3 (nieudany)
W tym wszystkim lis został oślepiony, co pozostawiło mu bezmyślne atakowanie. Tym razem padło na Pszczołę, którego chciał złapać zębiskami za kark, jednak kompletnie mu się to nie udało. Terminator, zapewne całkiem nieświadomie, umknął przed kłami przeciwnikam
lis - S: 19 | Zr: 10 (12) | Sz: 10 (12) | HP: 54-27-2-3=22/80 | W: 59-3=56/65
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie prawej gałki ocznej, krwawi (-2hp do końca walki)
~ -2 do celności z racji uszkodzenia oka -> -4 do celnoście z racji uszkodzenia obojga oczu od następnej tury
~ zr i sz obniżone o 2 z racji walki 2:1
~ rana 0. stopnia: zadrapanie pod okiem
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie lewej gałki ocznej, krwawi (-3hp w pierwszej turze, później -2hp do końca walki)
~ obniżenie statystyk o 1/4 od następnej tury z racji spadku hp o ponad połowę
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Świetnie. Udało się nawet lepiej, niż rudzielec mógł się tego spodziewać. Lis był całkowicie oślepiony, zatem dalsze losy walki były już właściwie przesądzone. Szkoda, że Pszczela Łapa nic nie zrobił drapieżnikowi, ale może jeszcze mu się uda? Wiewiór wówczas mógłby go pochwalić do siostry, albo coś...
Widząc, jak drapieżnik się miota, wojownik spróbował sie na niego rzucić i zatopić szczęki w szyi zwierzęcia. Rudy psowaty i tak nie ma już szans na przeżycie, więc pora zakończyć to jak najszybciej, prawda?
Z każdym uderzeniem serca czuł się jeszcze gorzej niż przedtem, gdyż kolejny raz pod rząd nie wcelował przez co pewnie wyglądało jakby nie starał się, a to była nieprawda. On bardzo chciał cokolwiek zrobić, lecz niestety zaczynał wątpić w swoje umiejętności i to czy w ogóle nadaje się na wojownika, skoro nawet w lisa nie może wcelować mimo przerobionej walki. Syknął znów gniewnie i po raz kolejny postarał się wykonać ten durny manewr. Czyli miał zamiar skoczyć, tak by zębami ugryźć jak najmocniej umiał boczną część szyi przeciwnika. Miał nadzieję iż tym razem uda mu się i zada mu chociaż jakąś małą ranę, bo aż głupio było tak latać wokoło a Wiewiór sam brał na siebie wszystkie ataki.
════ ⋆★⋆ ════ wakingfromthed r e a m witnessingthesmokethat’srolling in thee n diswhatyoufear ════ ⋆★⋆ ════
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Jak Wiewiórczy Ogon pomyślał, tak też zrobił. Pszczela Łapa nie miał szansy zaatakować. Wojownik złapał rudzielca za szyję i wbił w nią swoje zęby, szybko kończąc żywot lisa. Drapieżnik szybko padł na ziemię, targany jedynie ostatnimi drgawkami pośmiertnymi.
Wiewiórczy Ogon +50exp Pszczela Łapa +5exp
wjór - lvl: 5 | S: 20 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 58-2=56/85 | W: 44-4=40/55 | p: 2/4
~ rana 2. stopnia: ugryzienie na karku, krwawi (-2hp do końca walki) -> brak infekcji
~ rana 0. stopnia: uderzenie w prawą łapę
lis - S: 19 | Zr: 7 (12) | Sz: 7 (12) | HP: 22-36=ŚMIERĆ/80 | W: 56/65
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie prawej gałki ocznej, krwawi (-2hp do końca walki)
~ -2 do celności z racji uszkodzenia oka -> -4 do celnoście z racji uszkodzenia obojga oczu od następnej tury
~ zr i sz obniżone o 2 z racji walki 2:1
~ rana 0. stopnia: zadrapanie pod okiem
~ rana 2. stopnia: uszkodzenie lewej gałki ocznej, krwawi (-3hp w pierwszej turze, później -2hp do końca walki)
~ obniżenie statystyk o 1/4 z racji spadku hp o ponad połowę
~ rana 3. stopnia: głęboka rana na gardle
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Padł. Lis...padł. Na ziemie. A Pszczoła nawet nie zdołał nawet raz zadać mu rany. Popatrzył zdenerwowany na martwe ciało i raczej po raz pierwszy w życiu poczuł nagły przypływ złości. Robił tu czyste nic, nie udało mu się pozyskać medykamentów, złowić myszy, a nawet chociaż raz wykonać celny atak. Cała robota spadła na Wiewióra. To nie tak miało być. Uderzył gniewnie ogonem o ziemię i wypuścił powietrze z nosa ciężko. - Przepraszam. Starałem się, ale...cały czas nie umiałem poprawnie wcelować. - Wymamrotał nadal patrząc się na martwego przeciwnika, tylko teraz tępym wzrokiem. Potrząsnął po chwili głową i w końcu spojrzał na wojownika, który na nieszczęście został ranny. Bez zastanowienia podszedł do niego by zobaczyć jak głęboka jest rana. Przyjrzał się jej uważniej i...wymagała mimo wszystko pójścia do leczniczy. Na szczęście od razu mógł stwierdzić iż nie ma infekcji, więc o tyle dobrze. Westchnął i stanął po chwili przed rudym. - Rana...nie jest za ciekawa. Nie ma infekcji, ale i tak musimy iść do lecznicy. Teraz. - Dodał patrząc nieco poważniejszym wzrokiem. - Ja zakopie ciało i cię dogonię. - I jeśli kocur wyraził na to zgodę to przystąpił do pierwszej czynności. Wykopał dość duży dół i tam właśnie wrzucił martwego przeciwnika i zakopał, a po chwili ruszył do rudego by zaprowadzić go do Cierń albo Ćmy, one miały większe doświadczenie w opatrywaniu ran i on póki co wolał nie eksperymentować w opatrywaniu czegoś trochę bardziej poważnego. Może potem tu wróci by poszukać jeszcze medykamentów, ale to...się zobaczy.
//zt
════ ⋆★⋆ ════ wakingfromthed r e a m witnessingthesmokethat’srolling in thee n diswhatyoufear ════ ⋆★⋆ ════