Logo Artemidy
Kamienny Stróż
No witam -Jakoś nie wiedząc czemu, powtórzył przywitanie. Zszedł powoli z drzewa i stanął z 6 długości ogona od niebieskookiego. Był taki wysoki, no i po mięśniach można było wnioskować, że bardzo silny! I to była budowa, o której Leszcz mógłby tylko pomarzyć. No bo on - taki leń, który tylko by spał i obżerał się, no i piękne, umięśnione ciało? To się kupy nie trzyma!
A no nie wiem, nudzę się. A ty gdzie idziesz? Ogólnie to ten, Jastrząb jestem co nie - Uśmiechnął się głupio do krótkowłosego. Jastrząb to było jego przezwisko, które wymyślił mu Puchacz, z którym ostatnio się pokłócił. Ale miał zamiar go przeprosić, dosłownie za chwilkę, niech tylko wróci do obozu, to go gdzieś znajdzie.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To było dziwne, bo kocur kolejny raz się przywitał. Szczur spojrzał na niego, ale nie zareagował. Nawet wyraz jego twarzy się nie zmienił. Po prostu patrzył co tamten od niego chce. W ogóle po co go zatrzymał, niech sobie idzie rozmawiać z kim innym.
Spytał go, gdzie idzie i przedstawił się. Jastrząb. To imię nie pasowało jakoś Szczurowi, bo... Bardziej wyglądał jak bułka, która za długo leżała w wodzie. Chociaż może to jego futro robi takie wrażenie? Ale pewne było to, że na pewno nie wygląda tak jak Szczur i może mu tylko pazury czyścić.
-To chyba nie twoja sprawa- mruknął, aczkolwiek jego głos nie był wrogi. Postawa terminatora nie podobała się Szczurzemu, szczególnie ten głupi uśmiechu, który mu posłał. -Idę do Czterech Dębów- dodał po chwili, dalej patrząc na burego. W myślach szukał sposobu jak go spławić, bo długo w jego towarzystwie nie wytrzyma. Po chwili wpadł na dobry pomysł, który mogły nie wypalić.
-Nazywasz się Jastrząb, jesteś kociakiem, więc won do obozu- powiedział, po czym uśmiechnął się pod nosem. I w sumie to wcale na kociaka nie wyglądał, ale jego imię mówi samo za siebie.
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur patrzył na niebieskookiego. Był tak świetnie zbudowany, taki wysoki, umięśniony. A Leszczyna? Szkoda gadać. Jemu po prostu brakuje chęci. No bo jakby chciał, to by biegał, skakał, polował... Ale nie, bo on woli spać. Jeść. Może tylko pomarzyć o takiej sylwetce. Bo aktualnie wygląda jak terminator po jakiejś kontuzji, przez którą nie może uczestniczyć w życiu klanu. A czasy chorego burasa się skończyły. No cóż, widocznie za bardzo przywykł do obijania się... Trudno się mówi.
Tajemnicza postawa wojownika nie podobała się oliwkowookiemu. Nie lubił takich kotów, wolał te, które zawsze miło porozmawiają, bez żadnych oburzeń czy coś w tym stylu.
- Coś taki sztywny? - prychnął. Nie rozumiał. Czy temu też nie przypadł do gustu, czy co? Czuł się, jakby rozmawiał ze Strugą. On też był taki... Dziwny... hah, ciekawe, czy też będzie tak truć o satysfakcji.
- Po co? - Do Czterech Dębów... Bez sensu. Lepiej jest sobie pozwiedzać na przykład Ziemie Niczyje, bo w miejscu, do którego idzie starszy cienias nie ma czego oglądać. Drzewa, no i co tym niezwykłego? Pff...
- Po pierwsze - nie jestem kociakiem. Po drugie - nie idę do żadnego obozu. Po trzecie - Nie rozkazuj mi - Burknął. Gdyby był przy nim Wirujące Piórko, to by było świetnie. No bo po co komu taki syn Łasiczego Futerka? On o wszystko się rzuca, nawet nie da się normalnie porozmawiać. A jak mu coś nie pasuje, to niech sobie już idzie do tych Czterech Dębów, droga wolna.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychniecie gówniarza nie spodobało się Szczurowi. Może i jest niewiele młodszy, ale terminatorem jest, a terminatorzy kojarzą się pointowi z kotami, które wojownikom ledwo co do pięt dorastają. A no i są młode i głupie. Oczywiście nie wszyscy, jak na razie swoją wartość potrafił pokazać tylko Struga, ale to dopiero po czasie, a nie od razu. Kto tam jeszcze z terminatorów jest w porządku. Płomyk, ale on został już wojownikiem. A no i Kieł, ona oczywiście. Byłaby idealna nawet jako kociak. Szkoda tylko, że jej głupi ojciec zabronił się im spotykać... Może dzięki temu Źródło ma szansę wyrwać swojego mistrza, zanim znajdzie sobie kogoś innego lub rozkocha w sobie szylkretkę.
-Nie wiem, zawsze jestem sztywny. Przeszkadza ci to?- spytał. Sam nie wiedział czemu tak reaguje, taki już jest, nic nie poradzi. Mógłby próbować się zmienić, ale on wcale tego nie chce, bycie takim jest lepsze, przynajmniej jak dla niego.
-Bo mi się nudzi- odparł, tym razem milszym głosem. Nie można jednak powiedzieć, że był on taki jak u Leszczyny.
Odpowiedź kocura trochę zdziwiła Szczura, no tego to się nie spodziewał. Nie będzie mu tu stawiał warunków, o nie.
-Jak na razie sam się o to prosisz- mruknął obojętnie, patrząc przed siebie. Miał ochotę odejść, ale uznał że nie. To spotkanie może się zakończyć dobrze, możliwe że się polubią. -Dobra, gadaj jak się naprawdę nazywasz- dodał. Jego głos dalej był milszy niż poprzednio, aby nie zniechęcić burego do siebie. Chociaż w sumie po co mu zależało?
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby była z nimi Ciepła Łapa, to ta rozmowa toczyłaby się może trochę lepiej. No bo ona jest taka wesoła, zawsze w humorze, po prostu tryska od niej pozytywną energią. Leszczyna próbował ją nieco naśladować, by zrobiła się trochę luźniejsza, przyjemniejsza atmosfera, ale jak na razie średnio mu to wychodziło. A chrzanić Szczura, po co się ma dla takiego wysilać, co sztywny taki, jakiś ponury...PFFFFFFFF......
- Okej, szanuję czy coś. - podniósł brwi do góry przy czym zmarszczył czoło. Więcej nie powiedział. Podszedł tylko o parę kroków do przodu i ponownie zaczął oglądać piękne ciało wojownika. Jastrząb wyglądał przy nim jak taki mały wypierdek, właśnie taki wysoki był Szczur. I po chwili poczuł się jakoś dziwnie, więc cofnął się parę kroków w to miejsce, gdzie przed chwilą siedział.
- Jak ci się nudzi, to możesz mi coś upolować, jak chcesz. - uśmiechnął się złośliwie do cieniasa - Żartuję. - dodał po chwili, bo zaczął obawiać się, że wyjdą z tego jakieś kłopoty i że zostanie mocno zjechany...
-Ja o nic nie proszę - prychnął z poważną miną. On nie jest żadnym smarkiem, niech ten nie mówi. A oliwkowooki zachowuje się całkiem normalnie, a nie jak żaden bachor, więc sobie wyprasza. - O co ci chodzi? Już mówiłem, Jastrząb. - Jak on to zrobił? No jak? Jak dowiedział się, że podał fałszywe imię? MAGIA! JAKIEŚ CZARY! Czyżby to gwiezdny, który zszedł z góry w postaci jakiegoś kocura? ŁAŁ! Nie ujawniał jeszcze swojego podekscytowania, to dopiero potem, co nie - Jak masz na imię? - spytał. Może coś się mu skojarzy, co nie? Śmierdziało to jak cienias, czyli z Cienia. Ale... co dalej? Nie miał żadnych tropów ani nic. - Min jesteś? - spytał nieco głośniej.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i dobrze, że Leszczyna nie miał nic przeciwko. Z resztą gdyby miał, to Szczur po prostu by sobie poszedł, bo po co ma się męczyć z takim pajacem, któremu jego postawa nie odpowiada. Nie, to nie, nie zależy mu.
Bury powiedział, że jak mu się nudzi to może coś mu upolować. Chwila, co. Chyba mu się coś pomyliło, żeby pytać go o takie rzeczy. Życie mu nie miłe! Wojownik otworzył pysk, aby coś powiedzieć, ale tamten dodał, że to był tylko żart. To dobrze.
-To lepiej sobie uważaj z takimi żartami, bo mógłbyś dostać za to w pysk, nie tylko ode mnie. Większości kotów to ty możesz łapy czyścić- mruknął chłodno. Bo taka była prawda. Nie dorastał do pięt nikomu, nawet Strudze, który jest o wiele lepszy. Chociaż swojego terminatora też na początku nie lubił. Dopiero potem coś sprawiło, że zaczął go tolerować, a teraz nawet się dogadują.
Został zapytany o imię, a następnie... O to kim jest. Co. Czy Leszczyna naprawdę myśli, że Szczur jest Gwiezdnym albo został opętany przez Gwiezdnego. Oryginalne podejście.
- Jastrząb ta? Chodzi mi o pełne imię smarku- dopóki mówił do siebie Jastrząb, to point mógł mówić do niego smark. Przedstawia się kociecym imieniem, więc jest smarkiem, to proste. -Ja ci się nie przedstawię, dopóki nie powiesz pełnego imienia- odpowiedział. Miał nadzieję, że Leszczyna ogarnia o co mu chodzi. A jak nie to zamiast smarka, stanie się debilem, prosta logika.
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O kurcze, czyżby to gwiezdny, naprawdę? No to łohoho, będzie się czym chwalić Puchaczowi... O ile Leszcz nabierze odwagi, by go przeprosić. W sumie, to nawet może pójść z nim na te polowanie nadrobić to, co zjadł. Niech mu już będzie. Bo nie wolno się kłócić z przyjaciółmi. Szczególnie, kiedy się jest takim tchórzem, to trzeba mieć kogoś zaufanego, kto stanie w twojej obronie. A Wirujące Pióro to idealny materiał. No i przede wszystkim, to dobrze się z nim rozmawia. On wysłucha zawsze i na pewno będzie mu zazdrościł, że to oliwkowooki zobaczył gwiezdnego, a nie on.
- Łapa. Jastrzębia Łapa. I weź nie przezywaj, bo ja też zacznę. - najpierw zastanawiał się, czy powiedzieć, że jest tym Leszczem. Ale nie. To by podkreślało jego tchórzostwo, które czuć było na milion długości ogona stąd. Więc zrobił sobie nowe, świetne imię, właśnie tak. I najlepiej by było, gdyby dotarło to do WążowejpożalsięgwiezdnyklanieGwiazdy. I by wiedział, jak mu się ta cała Leszczyna nie podoba. Może w końcu wymyśli coś lepszego na materiał na imię, w końcu to się ma na całe życie.
- Wrrrr - warknął, wcale to groźnie nie brzmiało. Ale powiedzmy sobie szczerze - Leszczyna i groza? EEEEEeeeee...
-A teraz gadaj, jak się zwiesz?
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jastrzębia Łapa. Czyli tak jak myślał. Imię to nie pasowało do tego oto osobnika, ale nie będzie wnikał. Może matce się zachciało mieć silne, waleczne dziecko, takie jak Szczur, ale ojciec był równie okropny co ona i ich geny nie są na tyle dobre, aby kocięta mogły dorownać choćby Szczurowi. No trudno, nie każdy jest idealny. Nie. Nikt nie jest idealny. Nawet point ma kilka wad, ale przeważnie o nich nie mówi.
-Proszę bardzo, droga wolna, ale nie miej pretensji jak wyrwę ci ogon- mruknął jakby lekceważąco, lekko rozbawiony. Poruszył wąsami i spojrzał na terminatora, podnosząc jedną brew do góry. Czyli chcesz być mądry? Znowu... Przeżywanie Szczura nie jest dobrym pomysłem, a obrażanie jego sympatii, jeszcze gorszym. O rodzinie nie wspominam, bo tak jakby jej nie ma, przyjaciół jakby też. No w sumie jest Struga, za niego też mogłoby się nie jednemu dostać, ale nie aż tak bardzo. Bo co on będzie go bronił? Po co. Uzasadnieniem jest to, że to jego mistrz. Rzecz w tym, że nie broni go ze względu na to kim jest.
-Warcz sobie, zupełnie tak jak pies. Tylko, że psy robią to groźnie, a ty zabrzmiałeś jakbyś miał kaszel i duszności jednocześnie- szczekaj, szczekaj, zobaczymy jak bedzie. No, zobaczymy. Point trochę się już irytował, może trochę bardzo, ale nie miał zamiaru ataków delikwenta. Co on będzie pazury marnował na takie łyse ścierwo, które mu do pięt nie dorasta, hmm? -Szczurzy Pazur.- mruknął, patrząc w dal.
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jastrzębia Łapa... ooo tak, to brzmiało świetnie. A jeszcze lepiej.... Jastrzębi Szpon! Ale ani jedno, ani drugie zupełnie nie pasowało do Leszczyny, chociaż bardzo mu się to wszystko podobało. On był po prostu jakąś kluchą, nie miał ani mięśni, ani nawet zbytnio walczyć nie potrafił, całe jego ciało było jak galareta, która trzęsła się na boki, chociaż wcale taki gruby nie był. Jeszcze więcej masy dodawało mu gęste, długie futro, którego swoją drogą dawno nie mył, jakoś mu się nie chciało, więc był już w ogóle świetny.
Wyglądał jak brudny, słaby grubas, w dodatku śmierdział. No cóż, Leszcz zawsze pozostanie Leszczem.
- Okej - mruknął obojętnie, jednak w środku przeszło go jakieś dziwne uczucie "A co, jeśli naprawdę wyrwie mi ogon? Gwiezdny chyba może wszystko!"
Zrobił tak zwaloną minę, kiedy usłyszał kolejne słowa pointa, że nawet sobie sprawy nie zdawał, że tak potrafi. Machnął bez sensu łapą odwracając głowę w drugą stronę jakby obrażony, po czym znowu skierował wzrok na wojownika.
- WRRRRRRRR - zawar... mruknął głośniej, bo tego Warknięciem się nazwać po prostu nie dało. - Wraw! WRRRRR - przestał po chwili jednak z obawy, że ten się zdenerwuje i będzie źle. Popatrzył na niego z przymrużonymi oczyma uśmiechając się głupkowato do niebieskookiego. Zaraz po tym dostał odpowiedź związaną z imieniem. A raczej to właśnie było to jego imię, o ile nie kłamał tak jak bury. - Okej, cześć Szczurzy Pazurze, a teraz powiedz mi proszę, czy ty jesteś... gwiezdnym? - spytał poruszając zaciekle wąsikami. Jeśli oliwkowooki się nie myli, to dokonał się CUD. Marzenie nie jednego kota. Wszyscy będą mu zazdrościć, stanie się sławny. Inni będą z zaciekawieniem słuchać tej historii, oczywiście będzie trzeba to trochę podkoloryzować i będzie git.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mina Leszczyny wywołała u Szczura rozbawienie. Oczywiście kocur tego nie okazywał i wychodziło mu to wprost idealnie. Jedyne co mogło go zdradzić to poruszenie wąsami. Ale wąsami można ruszyć bez powodu prawda? To już nie jego sprawa jak terminator to odbierze. Point będzie gotowy bronić swojego zdania i powie, że nie jest rozbawiony, a zażenowany jego zachowaniem. Bo takie one było i nie ma co się dziwić.
Nagle bury zaczął warczeć. Warczeniem co prawa nie można tego było nazwać, bo brzmiał jak szczekający homik. Tak, homik. Bo na miano chomika nie zasługuje. Nawet chomiki przez "ch" są mądrzejsze niż ta strawa wron. Czy on się właśnie chce popisać?
-Przestań- powiedział chłodno, po czym warknął groźnie, aby pokazać tamtemu jak to się robi profesjonalnie. No cóż, trzeba ćwiczyć jeśli chce się być drapieżnym i niebezpiecznym. A no i żeby laski na ciebie leciały. No, nie tylko laski, ale one głownie.
Wojownik usłyszał kolejne głupie pytanie, na które wręcz westchnął zawiedziony. Czy jest Gwiezdnym. Jezus Chrystus co on sobie myśli? Że Szczur wstąpił na Ziemię z Nieba i zbawi Leszczynę? Nie.
-Co to w ogóle za pytanie? Myślałem, że jesteś mądrzejszy.- mruknął, patrząc na niego z niedowierzaniem. To pytanie powinien zadać kociak, a nie wyrośnięty terminator. W klanie Cienia są sami debile. -Nie jestem Gwiezdnym- dodał po chwili sucho. Gdyby miał wybór to poszedłby do Ciemnego Lasu, bo tylko tam się nadaje.
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur nie zauważył rozbawienia u Szczura. On też czasami tak ruszał wąsikami, bez żadnego powodu.
- WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRrrrrrrrrrrrrrr... - "zawrczał", jednak po dłuższej chwili zrobił się czerwony, bo brakowało mu powietrza, więc wziął głęboki wdech i...... - WRRRRR!!!! Wraw!!! Jestem groźny, bój się mnie kocie! - i kolejny wdech... - WRAWWWWWWWWWWWWWW!!! WRRRRRRRR..... - Tak sobie warczał, aż mu się nie znudziło. Musiał pokazać w sobie dzikiego... dzika, o tak właśnie! Albo lwa! Że nie jest takim lamusem, tchórzem czy czymś tam jeszcze. Takk! Leszcz groźny, zły, odważny, niebezpieczny, iii.... Już po prostu nie mogę. HAH! Tylko udawał że taki jest, ale no... nie jest. Nie wychodziło mu to udawanie, że jest kimś innym, niż po prostu leniwą galaretą. Po raz kolejny powtarzam:
Leszcz zawsze będzie Leszczem.
- J -ja jestem bardzo mądry! Potrafię polować, a potem to co złapałem zjeść! Ha, ty tak nie umiesz, ty NIEGWIEZDNY. - yhym, to był pocisk. Właśnie. Opadła mu szczena! - Jestem bardzo inteligentny, opracowałem plan, dzięki któremu mogę jeść i odpoczywać całymi dniami i nie grubnę! - Mruknął zadowolony z siebie.
Jak to... to.. to.. czyli.. nie rozmawia z gwiezdnym? Aaaa, idź.. On od początku wiedział, że coś tu nie halo, bo on kłamie. HA!
- Łżesz! Ty jesteś gwiezdny! Ja to wiem.. i... Przybyłeś tu by mnie stąd zabrać, prawda? Jestem wolny? Koniec z treningami, po których jestem taki zmęczooony? Czeka mnie lepsze życie? Powiedz, że tak! - podskoczył podekscytowany.
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niestety, ale Leszczyna postanowił dalej próbować warczeć. W dalszym ciągu brzmiało to komicznie, a nawet zaczęło denerwować Szczura. No bo każdy by się w takiej sytuacji zdenerwował. Gowniak robi cyrki przy Czterech Dębach i jest widziany że Szczytem. Że SZCZUREM. No przecież jak ktoś ich zobaczy to jeszcze pomyśli, że są przyjaciółmi. Tak nie jest i raczej nigdy nie będzie. Nie ma co się dziwić, Leszczyn swoim zachowaniem bije na głowy wszystkie inne kocięta.
-Zamknij. Pysk- Ryknął i podszedł blisko do kocura, aby spojrzeć mu w oczy gniewnym wzrokiem. Było to także ostrzeżenie, aby zaprzestać irytować pana i władcę. Szkoda, że już się za takiego nie uważa.
-Pozbawilbym cię życia jednym ciosem, uważaj sobie - dodał chłodno. Próbował udawać opanowanego, ale nie potrafił. Od zawsze był wybuchowy, nic na to nie poradzi. Mógłby w sumie się starać, aby się zmienić, ale po co. Bycie takim mu odpowiada. Nie zamieni się w bułkę taka jak "Jastrząb", nie ma szans. Musiałby upaść niżej niż on, o ile tak się w ogóle da.
-Nie dość, że głupi to jeszcze głuchy...- mruknął cicho, mrużąc oczy. Nie pojmował życia Leszczyny, jak można tak leżeć i żreć przez cały czas. Życie jest ciekawsze... -Idź się zabij- podsumował, starając się uspokoić. Czy mu wychodziło to musicie sami stwierdzić. Jak na początek to chyba nie jest źle?
LVL 4 80 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Tego dnia Puchacz został wyznaczony do patrolu. Nie, żeby mu to specjalnie przeszkadzało, czy coś, aczkolwiek podróżowanie z dwójką innych wojowników, z którymi miał znikomy kontakt średnio mu odpowiadało. A ponieważ trafił na Złotooką i Okopcone Źdźbło, to nie podobało mu się to coraz bardziej. Podczas gdy koty te szły z przodu i nie odzywały się do siebie kompletnie, tylko mierząc się co jakiś czas wzrokiem, on szedł całkowicie z tyłu, ze skulonymi z niezadowolenia uszami i wlokąc za sobą smętnie ogon. Gdy tylko zaczęli zawracać przy granicy z Czterema Dębami, kocur skorzystał więc z okazji, że zobaczył skaczącego sobie niedaleko królika i powiadomił kompanów, że on go złapie i oni mogą sobie iść przodem. Żaden z kotów nie protestował, toteż kiwnęli mu głowami na zgodę i ruszyli przodem. A Wirek odwrócił się na pięcie i zanim nie zniknęli mu z widzenia, faktycznie udawał, iż poluje na szaraka. Gdy jednak i Złotooka i Źdźbło odeszli na tyle, że już ich ani nie widział, ani nie słyszał, zrezygnował z polowania. Nie chciało mu się gonić uszaka, gdyby temu zachciało się uciekać.
Jedyne, o czym teraz marzył, to chwila dla siebie. Mógł nawet dokończyć ten patrol samotnie, ale dwójki kotów, która poszła przodem nie zamierzał gonić. Rozejrzał się więc, jakby szukając miejsca w którym mógłby się chwilę zapodziać i dojrzał - wysoką, skalistą skarpę na którą mógłby się wspiąć i poobserwować trochę okoliczne tereny. NIKT nie mógłby mu zarzucić, że się leni, ponieważ przecież obserwuje, czy nikt się nie zbliża, prawda?
Wskoczył więc na samą górę, uważając by się nie ześlizgnąć czy źle nie postawić łapki, po czym gdy stanął na szczycie rozejrzał się z zadowoleniem, widząc roztaczający się widok i po prostu położył się, wpatrując przed siebie pustym wzrokiem. Miał tylko nadzieję, że w pewnym momencie wojownikom z którymi miał odbywać ten patrol, nie uwidzi się wrócić po niego.

/Topniejący Lód~
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Topniejący Lód co prawda nie był wyznaczony do patrolu o tej porze, ale chciał się przejść wzdłuż granic, ot, tak dla pewności i przeglądu. Poza tym kocur dopiero co został wojownikiem, więc czuł się przez pierwsze dni od dostania tej rangi odpowiedzialny, zatem chciał na własną łapę patrolować granice w przerwie między treningami. Do teraz nie dowierzał, że na swojej ceremonii dostał pierwszego terminatora i, ku jego zdziwieniu, własną siostrę w tym samym wieku. Niebieski kocur zapewne poczułby się urażony, gdyby dostał na mistrza swojego rówieśnika, ale nie kwestionował wyboru przywódcy, tym bardziej, że to on tutaj grał mistrza, więc jemu to nie robiło różnicy. Dysząc ze względu na skwar, przemierzał prostą drogę.
Prędzej czy później, dotarłszy na granicę z Czterema Dębami, dostrzegł patrol składający się z dwóch kotów. Nie orientował się zbytnio kim byli wojownicy, ale skinął im głową i minął się z nimi jak gdyby nigdy nic, w przeciwną stronę. Oczy miał zmrużone; posądzić by go można było o to, że nawet szedł z zamkniętymi, chód był elegancki, klatka wypięta, a głowa i ogon uniesione wysoko, wzdłuż tej samej linii. Reagował delikatnym pomrukiem na muskające go ciepłe powietrze, co jakiś czas zerkając tylko kątem oka na krajobraz wokół, chcąc sprawdzić czy nie ma tutaj jakichś nieproszonych gości, czy może nie wpadnie zaraz na jakiś nieprzyjemny, wielki kamień.
Oczy otworzył całkowicie dopiero, gdy znalazł się przy wysokiej skarpie. Była ona ogromna, zatem nie dziwnym było, że kocur w pierwszym momencie nie dojrzał leżącego u góry, starszego wojownika. Dotknął łapą kamiennej powierzchni, jakby chcąc ocenić, czy jest tu na tyle bezpiecznie, by mógł jakoś wskoczyć na górę, a uznawszy, że nic się nie powinno stać, szybkim krokiem zaczął piąć się coraz wyżej. Dopiero będąc na samym czubku skarpy, dostrzegł biało-burego kocura, a że był teraz w nastroju, postanowił zagaić:
– Samotny spacerek, wylegiwanie się w słońcu, chęć odpoczynku od klanowych kotów, a może... ucieczka z patrolu? – zapytał tym swoim beznamiętnym głosem, strosząc jedno ucho w stronę, z której przed chwilą przyszedł. Może chciał pograć trochę na nerwach, bo ta wizja wydawała mu się bardzo prawdopodobna. Zaraz jednak uśmiechnął się pod nosem i położył się obok wojownika, ale zachował bezpieczną odległość, nie chcąc naruszać jego prywatności. – Topniejący Lód – przedstawił się, nakładając łapę na łapę i wypiął dumnie pierś, zadowolony ze swojego nowego miana. No musiał się pochwalić!
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego piękną ciszę i relaks przerwał nagle jakiś głos. Odwrócił się szybko, jakby bojąc się, że zobaczy Okopcone Źdźbło. Kocur odzywał się tak rzadko, że do teraz nie potrafił zapamiętać jak dokładnie brzmi jego głos - nawet jak się rozstawali ten tylko zmierzył go spojrzeniem i kiwnął głową, nawet się nie odzywając. Pf, czy on w ogóle umie używać ozora, czy nie?
Okazało się jednak, iż to nie jest biało-bury kocur, a jakiś taki niebieskawy. Bury próbował sobie może w jakiś sposób skojarzyć skąd zna tego kota, ale kompletnie nie mógł go sobie z niczym skojarzyć, więc spojrzał na niego obojętnie, ilustrując od góry do dołu. Pojęcia nie miał, czy to terminator, czy wojownik, chociaż nie wyglądał specjalnie na wojownika. Ale kto wie, w różnym wieku kończyło się treningi, może był to jakiś młodziak, który razem z mistrzem tak zaszalał, że od razu po skończeniu 12 księżyców został mianowany.
- Wszystko na raz - odparł obojętnie, machając ogonem na boki. Nie skomentował tego, że kot uwalił się obok niego, tylko uniósł delikatnie brew. - A co z tobą? Nudziło ci się w obozie? Samotny patrol? - zagaił, skoro pręgowany pierwszy zaczął ten temat.
Na kwestię imienia na chwilę się zaciął - ha, czyli jednak wojownik. Imię brzmiało znajomo... Strzepnął parę razy uchem, po czym zerknął ciekawsko na kocura. Kojarzył to imię, nawet bardzo, gdzieś je ostatnio słyszał, tylko gdzie? Nie kojarzył, by obgadywał z kimś wojowników, więc prawdopodobnie...
- To nie ty byłeś ostatnio mianowany? - Pierwsze co mu przyszło do głowy. Skoro kojarzył imię kota, a z nim nigdy nie rozmawiał, to była to najprawdopodobniejsza opcja. A ponieważ często wypierał imiona innych ze świadomości, a mimo to dalej pamiętał to jedno imię, to znaczyło że musiał je usłyszeć niedawno. A niedawno była ceremonia. No i wszystko jasne. Nawet nie czekając na odpowiedź od razu dodał: - Wirujące Pióro.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości