Logo Artemidy
Kamienny Stróż
Widząc niezbyt przyjemny wzrok starszego kocura, Lód przewrócił tylko oczami, zdając sobie sprawę, że niezależnie od swojego humoru nigdy nie trafi na żadnych fajnych klanowiczów. Ci nudni i gburowaci są potrzebni jak wrzód na dupie.
– A to tak można sobie uciekać? – spytał zaciekawiony, z tą jakże wredną nutką w głosie. Miał oczywiście na celu zirytować towarzysza, bo co więcej wyniesie z tego spotkania. Nie potrzebował żadnych przyjaciół w innych, więc wkurzenie kolejnego osobnika nie zrobi mu różnicy. I tak miał więcej wrogów niż, ba, dobrych znajomych, zatem przyzwyczaił się do tego i nie przejmował się już tak bardzo tym, czy kogoś specjalnie obrazi czy nie. Poza tym... widząc złość na pyskach innych sprawiało mu jakże oczywistą radość. – A ja... chcę pokazać ojcu, że dobry ze mnie wojownik i mimo, że nie jestem wyznaczony teraz do patrolu, pilnuję granic klanu – powiedział. Było to tylko częściowo prawdą, bo też miał dość innych, ale przecież buras nie musi o tym wiedzieć. Topniejący Lód i tak rzadko kiedy mówił stuprocentową prawdę, zatem starszy powinien być zadowolony przynajmniej z tego, że jego nowy koleżka powiedział chociaż trochę prawdy, zamiast wysysać czegoś z palca.
Słysząc jego pytanie, wypiął pierś mocniej i dumniej. Ha! Wiedział, że ktoś go zna, nawet jeśli nigdy nie rozmawiali! Bo przecież kto miałby nie wiedzieć o takim wspaniałym kocurze, jakim jest niebieski wojownik? Uśmiechnął się cwaniacko, a przez jego oko przeszła iskra, która zgasła zaraz, gdy syn zastępcy się też przedstawił. Młodziak przerzucił spojrzenie na chwilę na zeschniętą kępkę trawy i nie chcąc wyjść na gorszego, po chwili namysłu wypalił:
– A no jasne, że ja! A skoro już się chwalimy pamięcią, to dodam od siebie, że zostałeś wojownikiem, gdy ja byłem mianowany terminatorem! – Oczywiście miał na myśli pokazać się od dobrej strony, chcąc wyjść na lepszego. Dałby sobie głowę uciąć, że o takich szczegółach, to bury nie pamiętał!
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jeśli masz dobry powód - rzucił, wzruszając barkami. - Odłączyłem się, by zapolować, a to że ten głupi królik uciekł, to już nie moja wina. No, a potem uznałem, że trochę tutaj posiedzę i poobserwuję granicę, bo wydawało mi się, że widzę jakiś ruch. - No to skoro sobie kłamiemy, to na całego. Oczywiście, że buras nie zobaczył żadnego ruchu, granice które były stąd widoczne były całkowicie puste od kiedy tutaj przyszedł. Spojrzał więc znów w stronę Czterech Dębów i pochylając się bardziej do przodu, mrużąc delikatnie oczy jakby serio czegoś wypatrywał. Kto wie, może szczęście się do niego uśmiechnie i faktycznie zobaczy jakąś przemykającą tamtędy sylwetkę kota. Albo czegoś, co mogłoby wyglądać jak kot z tej odległości.
- A bez tego nie jesteś dobrym wojownikiem? - spytał, unosząc delikatnie brew i znów spoglądając na młodszego. Uśmiechnął się jednak, ale tylko delikatnie, widząc w tej odpowiedzi samego siebie kilka księżyców temu - lubił wtedy biegać po granicach i je patrolować, próbując pokazać wszystkim jakim to jest pilnym terminatorem, i że zasługuje on na miano wojownika jako pierwszy w rodzeństwa! Ale, oczywiście, choroba mu w tym przeszkodziła, bo dlaczego nie. A potem, jako wojownik, obrażony na cały świat, robił to codziennie po parę razy, byle tylko jak najmniej czasu spędzać w obozie.
Znów uniósł brew widząc jego reakcję na to, że go kojarzył, ale nic nie skomentował. Widocznie młodzik był zadufany w sobie i lubił, jak się go skądś kojarzyło, nie oceniał.
- Naprawdę? - rzucił po chwili zastanowienia. - Dobra pamięć, ja nic takiego nie pamiętam - dorzucił. Zgodnie z prawdą, zresztą. W momencie gdy był mianowany na wojownika mało co obchodziły go jakieś kociaki mianowane na terminatorów. Bardziej przejmował się nowym imieniem, z którym pogodził się już jako terminator, bo wierzył że dostanie jakieś lepsze - a tu klops. Wzdrygnął się jednak, zdawszy sobie sprawę z tego, że skoro ten tu jest już wojownikiem, a został mianowany na terminatora podczas gdy Puchacz na wojownika... Czy on na serio jest już taki stary? O ludu.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Widocznie słaby z ciebie łowca – powiedział obojętnie chamsko wchodząc buremu w zdanie, po czym oparł na ziemi prawy łokieć i zaczął wylizywać pozostałości po śniadaniu między pazurami. Dopiero gdy usłyszał ciąg dalszy wojowniczej wypowiedzi, stanął momentalnie, otworzył zdziwiony oczy, a łapy miał rozszerzone. Rozejrzał się dookoła, zadowolony, że może na pierwszym patrolu od zostania wojownikiem skopie jakiemuś samotnikowi dupsko. Niby mistrzyni mówiła mu, że najpierw można dojść do porozumienia, ale niebieskiemu to się nie widziało; przemoc brzmiała o wiele lepiej i mężniej. Po chwili jednak usiadł, a wokół łap owinął ogon, bo usłyszał kolejne pytanie z ust starszego. Westchnął ociężale i pokiwał twierdząco głową.
– Nie bawi mnie wojownikowanie. Chciałem trening skończyć jak najszybciej dla ojca, a nie dla siebie. Był dla mnie najważniejszą osobą, dlatego tak pilnie się uczyłem. Ale samo w sobie bycie dobrym wojownikiem... nie, to nie dla mnie. Raz na jakiś czas pochodzę sam na patrol, żeby pokazać się od jak najlepszej strony, ale to tyle – wyznał niechętnie. Tym razem powiedział jednak całkowitą rację, nie chcąc robić z siebie kogoś kim nie jest. Poza tym skoro kocura tak bardzo to ciekawiło, to proszę bardzo. Oto dawka prawdy od Topniejącego Lodu.
Zniżył delikatnie głowę. To było niestety najszczerszą prawdą. Naprawdę był pierwszy z drugiego miotu, ale... nie zrobił tego dla siebie. To brzmiało tak żałośnie. Miał nadzieję, że Chrzanowy Korzeń spogląda na niego z góry i jest z niego dumny, bo to wszystko dla niego...
Spojrzał na burasa przyznającego się, że nie ma tak dobrej pamięci. Wiedział, że nikt nie jest tak fantastyczny jak sam Lód! Ponownie uśmiechnął się, szczerząc przy tym kły, a iskra przeleciała mu przez oko. Nie było jemu równych.
– Wiadomo, że dobra. – Kocur wstał z siadu i posłał koleżce tylko jedno spojrzenie i zaczął schodzić ze skarpy. Chciał tak orientalnie tylko rozejrzeć się, czy ten osobnik, który kręcił się tędy jeszcze niedawno, jeszcze tu jest. Zaczął się więc kręcić po trawie, rozglądając się za nieproszonym gościem. Było jednak pusto, co parę chwil przelatywało tylko jakieś stado ptaków, a szum wiatru kołyszącego liścmi na koronach drzew współgrał z odbijającym się gorącem od sierści niebieskiego. Westchnął zrezygnowany i wrócił do burego, tym razem dłużej wchodząc na czubek skarpy, bowiem było mu teraz jakoś ciężej.
– Ej! Nikogo nie ma – powiedział młody, spoglądając jeszcze na dół. – Chyba wiedział, żeby sobie iść, bo taki tu groźny wojownik stoi! – Wypiął dumnie pierś ponownie. Nie było mu równych, a inni o tym wiedzieli.
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekręcił tylko oczami, nic nie mówiąc. Przecież się nie przyzna, że tak naprawdę tego królika przepłoszył specjalnie, jak tylko dwójka wojowników z którymi wyszedł z obozu zniknęła mu z pola widzenia. A poza tym - nawet najlepszym wojownikom mysz potrafi się wyślizgnąć spod pazurów. Toteż nawet jakby królik faktycznie mu uciekł to nie miał zamiaru się tłumaczyć. Bo i po co. Zmarszczył nieco brwi i pomachał leniwie ogonem, ale na tym zakończył, ucinając ten temat w zarodku.
Na następne słowa uniósł delikatnie jedną brew, zastanawiając się nad odpowiedzią kocura. Skończył szybko trening dla ojca? Że ten go zmuszał do tego, żeby został wojownikiem tak szybko? Czy może niebieski chciał pokazać się ojcu z dobrej strony? Żeby ten był z niego dumny, czy coś w tym rodzaju? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, bury ciężko westchnął, wygodniej się układając, ponieważ od leżenia ciągle w jednej pozycji trochę zesztywniał.
- Znaczy, no szanuję, że tak szybko skończyłeś trening - zaczął powoli, ustawiając się na początek w jak najbezpieczniejszej pozycji. - Ale wiesz, że nie musiałeś tego robić dla ojca? Znaczy, wiesz, trenujesz dla siebie, nie? Lepiej jest trochę przedłużyć sobie trening, a na pewno wszystko zrozumieć, a nie lecieć na łeb na szyję byle ukończyć go jako pierwszy z rodzeństwa, by rodziciel był dumny. Znaczy, teraz na pewno jest, nie wiem, nie znam, chyba, ale rozumiesz, nie? - rzucił, aż za mądrze jak na niego. Czasem mu się zdarzało, ale niech nikt się nie przyzwyczaja! To wyjątki od reguły. Chciał jednak pokazać się przed młodszym wojownikiem z tej mądrzejszej i lepszej strony, jako iż chyba i tak spadł mu w rankingu za to "nieudane polowanie". Tia...
Pytającym wzrokiem śledził Topniejącego, gdy ten zaczął się rozglądać i nagle zszedł ze skarpy, jakby czegoś szukając. Chwilę tak wpatrywał się w miejsce, gdzie ten zniknął z dezorientacją, po czym oświeciło go - on chyba szukał tego kota, co mu o nim mówił! Ledwo powstrzymał wybuch śmiechu, chowając pysk w łapach i kuląc się w sobie by nie wydać nawet piśnięcia. Ogarnął się dopiero po chwili, idealnie na czas, bowiem pręgowany zaczął się już wspinać z powrotem. Puchacz wziął kilka głębszych wdechów, coby upewnić się, że na pewno nie zdradzi go jakiś chichot, po czym spojrzał w dal, by po chwili, gdy wojownik się odezwał powoli skierować w jego stronę ucho, a potem cały pysk.
- Och, niewątpliwie! Szczególnie gdy ty tutaj przyszedłeś, na pewno wtedy już w ogóle się przeraził! - mruknął, wyszczerzając się złośliwie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szanuje. To słowo zastygło mu w gardle na moment, zdawszy sobie sprawę, że pierwszy raz słyszy coś takiego od innego kota. To znaczy, że się postarał i jest ceniony. Co z tego, że Wirujące Pióro zapewne nie mówił tego szczerze. Niebieskiego to usatysfakcjonowało.
– Bardzo mi zależało na zdaniu mojego ojca. Widziałem w nim przyszłego siebie, chciałem być taki jak on. To chyba normalne, że gotów byłbym zrobić wszystko, żeby mnie docenił, nie? Zresztą, wiesz, może i bycie wojownikiem jest nudne, to jednak śmieszne jest to jak wszyscy, wiesz, okazują ci respekt, czy coś w tym stylu. No i moje imię! Jest genialne. Jestem z niego zadowolony – wyjaśnił niebiesko-szary, przegryzając wargę. Jego nowe miano brzmiało o wiele lepiej niż te pospolite Łapy... – Poza tym fajnie tak być pierwszym z rodzeństwa, nie? I skoro już się martwisz – luzik, łatwo się uczę, więc akurat trening nie był dla mnie żadnym problemem – dodał jeszcze, uśmiechając się lekko, niedostrzegalnie, tak jak miał to w zwyczaju. W sumie ten cały bury nie był taki zły, przynajmniej nie był nudny jak większość klanowych kotów, na których młody pluł. Usłyszawszy stwierdzenie Puchacza, pręgus uśmiechnął się szerzej.
– No o tym mówię. Spokojnie, ciebie się nikt nie będzie bał – powiedział bezpośrednio, lustrując kolegę od góry do dołu. Ee, ten to się martwić nie musi o to, że kogoś specjalnie wystraszy! – Tak w ogóle, to ty chyba masz Leszczynową Łapę na terminatora? – spytał, przekrzywiając głowę. – Tak coś mi się zdaje, bo chyba na poprzedniej ceremonii jak już wszyscy się schodzili to się z nim minąłem. I tak tylko orientalnie spojrzałem po co ten się spóźnia na ceremonię. No i chyba go dostałeś? – zaczął wypytywać niezrozumiale. – W każdym razie, współczuję ci. Kocur jest mało inteligentny, dużo to go nie nauczysz. Jeszcze jest głupim darmozjadem, bo nie dość, że taki stary z rangą terminatora, to za każdym razem jak go spotykałem to coś jadł. – Lód wzdrygnął się lekko i zrobił obrzydzoną minę. Jak można tyle w siebie wciskać? Dobra, Leszczyna zwrócił mu na jedną rzecz uwagę, za co młodszy jest mu wdzięczny, ale przecież niebieski się nie przyzna, nie? Spojrzał na starszego wyczekująco, ciekawy jego stanowiska w tym temacie.
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kiwnął głową, słysząc odpowiedź kocura na jego wyjątkowo mądrą przemowę. Niebieski miał rację - w byciu wojownikiem było sporo plusów. Chociażby to szanowanie przez niższych rangą, mogło się wychodzić gdzie i kiedy chciało, ponieważ nikt nie mógł ci zarzucić, że nie będziesz potrafił się obronić, no i dostawało się wyjątkowe, fajne (taa) imię. To wszystko byłoby jeszcze piękniejsze, gdyby również Puchacz został wojownikiem jako pierwszy z rodzeństwa. Tak się niestety nie stało, a buras zakończył ten wyścig jako jeden z ostatnich. A skoro kocur zapewniał go, że osiągnął to również dzięki temu, że szybko się uczył, to nie miał nic więcej do dodania w tym temacie - zostało tylko mu uwierzyć. W końcu, żaden rozsądny mistrz nie dopuściłby do mianowania swojego terminatora, gdyby nie był go pewien, prawda?
- Czyżby? - rzucił, unosząc delikatnie brew i lustrując kocura równie dokładnie jak tamten jego. Na pytanie o Leszczynę westchnął ciężko. - Ta - burknął jedynie, mając nadzieję, że niebieski nie poruszy dalej tego tematu, jednakże przeliczył się, albowiem ten nawijał dalej. Cofnął delikatnie uszy pokazując iż nie podoba mu się ten temat, ale z grzeczności nic nie powiedział, wpatrując się po prostu w syna Kukułczego Jaja i czekając aż skończy. Dopiero wtedy się odezwał.
- Niestety to właśnie był ten moment. Również się z nim minąłem i miałem nadzieję już wyjść z tej ceremonii, gdy Wężowa Gwiazda mnie zawrócił - mówiąc to znów westchnął ciężko. - Póki co próbuję go rozruszać, ale to jest niebywale ciężkie - urwał na chwilę, jakby zastanawiając się czy dokończyć to zdanie, po czym przesunął się delikatnie by być bardziej przodem do wojownika i spojrzał na niego tak, jakby miał mu zaraz sprzedać jakieś pikantne ploteczki o terminatorze. - Czaisz, że jak poszedłem po niego do legowiska terminatorów, to właśnie spał i próbował mnie unikać? A potem, jak mu powiedziałem, że ma się zbierać, to poszedł najpierw coś zjeść? - prychnął, przewracając oczami. - A potem cały czas narzekał, że jest głodny. Pomimo tego, że ZJADŁ WŁAŚNIE - rzucił, znów prychając. - Przyrzekam, że nie wiem, czy go nie zabiję do końca treningu.
I pomyśleć, że na początku byli przyjaciółmi, a teraz najchętniej przebywaliby jak najdalej od siebie - a przynajmniej Puchacz od Leszczyny.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fajne imię, szacunek w oczach innych, wolność. To się wyjątkowo kocurowi podobało i podbijało jego ego, dlatego mimo, że się trochę z treningiem gonił, był zadowolony z werdyktu. Jeszcze fakt, że był pierwszy z rodzeństwa, ach, to było najpiękniejszym uczuciem na świecie, choć zapewne byłoby jeszcze piękniejsze, gdyby był pierwszy nawet przed pierwszym miotem! Ale jego starsze siostry i brat musieliby być wyjątkowo ułomni, by nie skończyć treningu w czterdzieści księżyców. Druga sprawa, że Lód równie dobrze mógł urodzić się wcześniej. Chociaż jeśli tak nad tym dłużej pomyśleć, gdyby urodził się w pierwszym miocie miałby już pół życia za sobą, a tak to jeszcze może bawić się jako nastolatek, co przypadło mu do gustu.
Kpiący wzrok burego oburzył młodego. Czy on naprawdę uważał, że Lód jest... niegroźny? Więc się grubo mylił! Nie odpowiedział jednak na jego wredne pytanie, a przewrócił tylko oczyma. Uśmiechnął się jednak chytrze, słysząc, że Puchacz otwiera się na mówienie o tym grubym, leniwym i głodnym Leszczynie. Złotooki szczególnie uwielbiał takie ploteczki; można wręcz powiedzieć, że obgadywanie innych za ich plecami było jednym z jego ulubionych zajęć, toteż rozweselił się lekko, widząc w Wirującym Piórze dobrego kompana do takich pogawędek! Słuchał uważnie, co syn zastępcy ma mu do przekazania, a potem zaśmiał się gromko.
– Wiesz, ja niejednokrotnie się z nim spotkałem, choćby przez przypadek i zawsze byłem wyrozumiały i luźno z nim gadałem, ale tak naprawdę miałem zawsze o nim krytyczne zdanie. Raz gdy go spotkałem, zaczął dawać mi wywód na temat węchu, a co w tym było najlepsze? Że zaczął krzyczeć, że nos jest super, bo można wywęszyć JEDZENIE – rzucił. – Co więcej, postanowiłem trochę z nim pogadać na temat jedzenia. Tak obeznanego kota to jeszcze nigdy nie spotkałem. – Wzruszył barkami, po czym zmienił delikatnie pozycję, bo słońce grzało go tylko w jednym miejscu, robiąc mu piekło.
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Puchacz miał zdecydowanie ambicje, żeby skończyć trening jako pierwszy. Nawet spokojnie mógłby to zrobić jako pierwszy z obu miotów, które mieli Krogulec i Wiewiór. Ponieważ, ha, był w tym pierwszym. Aczkolwiek, choroba skutecznie pokrzyżowała mu szyki i mógł się jedynie cieszyć z tego, że nie zaczęły się jeszcze mianowania młodszego miotu, no i że była jeszcze Wydra, która również nie ukończyła treningu, więc nie był ostatni z tego, w którym on się urodził. Aczkolwiek teraz, im dłużej czekoladowa nie była mianowana, tym bardziej bury się martwił. Podobno unikała wszelkich treningów i często wybywała z obozu. Nie podobało mu się to.
Och, Puchacz również uwielbiał ploteczki. Mimo iż zawsze starał się tego wypierać i nie pokazywać tego po sobie, bardzo lubił obgadywać innych członków klanu kiedy tylko mógł i nie ważne z kim. Dlatego, mimo że nie znał tak naprawdę Topniejącego Lodu, to nie mógł się powstrzymać od tego, by nie nagadać na burego terminatora. Ponieważ ten naprawdę działał mu już na nerwy. A jeśli ktoś działał mu na nerwy mógł się pożegnać z dobrą reputacją u wszystkich, z którymi rozmawiał Wirek, jeśli akurat spadł temat na niego.
Na słowa młodego wojownika parsknął śmiechem. Czemu nie dziwiło go to co powiedział? Że cokolwiek buras powie zawsze sprowadzi się do jedzenia?
- On jest specyficzny. Zawsze, jeśli z nim rozmawiasz, możesz się spodziewać, że skończysz gadając o jedzeniu. Albo królikach. Albo jedzeniu królików - rzucił, dalej parskając ze śmiechu. - Szczerze? Nie widzę go jako pełnoprawnego wojownika. Obawiam się, że choćbym chciał, to dużo z nim nie zrobię. A Wężowy pewnie nie rzuci mi innego terminatora, dopóki nie zajmę się tym - mruknął, zgrzytając zębami. Wirek miał duże ambicje - może w przyszłości chciałby zostać przywódcą, aczkolwiek póki co miał marne szanse, ponieważ jeśli przywódca nie rzuci mu jakiegoś kompetentnego terminatora, to na zawsze zostanie bez wytrenowania żadnego ucznia. - Bo widzisz, on nawet polować średnio umie. A żre za trzech - dodał, krzywiąc się i przypominając sobie pierwszą próbę burego, gdy to gonił mysz, która była równie głupia jak on.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby Lód się znalazł w sytuacji burego, bez wątpienia zapadłby się pod ziemię. Zawsze miał ambicje i plan na bycie najlepszym, a co za tym idzie, bycie pierwszym z rodzeństwa, więc gdyby choroba go zatrzymała i sprawiłoby to, że byłby ostatni czy tam przedostatni, na pewno straciłby tę swoją całą pewność siebie i werwę. Teraz, będąc wojownikiem jako pierwszy, może czuć się jako ktoś ważniejszy i lepszy. A w tamtej sytuacji? Ba, byłby zwykłym kotem, którego przerosły głupie treningi. Nah, gdyby to była jego sytuacja, nie wiadomo jak bardzo różniłby się od siebie teraz.
Niebieski nie lubił plotek z byle kim. Zawsze musiał wybadać grunt, dowiedzieć się z kim rozmawia, sprawdzić jego rzetelność. Nie chciałby obrażać za plecami kogoś z kimś, kto łatwo mógłby nakablować kotu wyzywanemu lub – jeśli ciągnęłyby się za tym duże konsekwencje – Gwieździe. Pod tym względem pręgus był ostrożny, ale nie widział w Wirującym Piórze dupka. I oby tak było.
– O, no. Króliki. Pamiętam – powiedział, przypomniwszy sobie jak właśnie tę zwierzynę wychwalał sobie syn Miękkiego Obłoku. – Moim zdaniem powinna powstać dla niego osobna ranga. Coś w stylu darmozjada – zażartował tylko, wbijając w towarzysza wzrok spod rozbawionych ślepi, ale zaraz zamilkł. Ta sytuacja wydała mu się podejrzana. Może Leszczyna był na coś chory?

o matko ale gniot xDD
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Syn zastępcy miał to do siebie, że mało uważał. Czasami potrafił wypaplać komuś coś, czego ten ktoś nie powinien usłyszeć. Jakby go dobrze zagadać, to potrafił powiedzieć wszystko to, co drugi kot chciałby wiedzieć. Oczywiście, że starał się powstrzymywać, tłumacząc sobie, że plotki wcale nie są takie dobre, że powinien się ograniczać, bo może tym zrobić komuś przykrość, albo komuś zaszkodzić, szczególnie jakby wyszło tak, że wygadał coś ważnego na temat klanu Cienia komuś spoza niego - co raz mu się zdarzyło, ale udawał sam przed sobą, że nie pamięta takiej sytuacji. Rozmawianie z Pustułką z Rzeki na temat samotników w ich klanie? Nieee, nic nie kojarzył, skąd ten pomysł?
- Idealnie! Jak skończę jego trening, o ile on do tego momentu dożyje, bo równie dobrze może się tak utuczyć do tego momentu, że po prostu pęknie, albo ja go zabiję, nic nie obiecuję, to zaproponuję Wężowemu, że dla niego to powinna być już osobna ranga - rzucił po chwili, od razu łapiąc ten pomysł. - I wtedy nie dotyczyłyby go takie zasady jak "polowanie dla starszyzny i matek z kociętami", albo "poluj tylko tyle, żeby wyżywić klan", bo on na pewno jakby już raz poszedł na polowanie, to od razu by przytargał tuzin królików i sam wszystkie zeżarł. - Mówiąc to przekręcił się na drugi bok, bo ten który był narażony wcześniej na promienie słoneczne zaczął już płonąć żywym ogniem. Założył łapę na łapę i rozejrzał się, jakby nadal mając nadzieję, że jakiś kot podejdzie za blisko terenów ich klanu. Niestety, ruchu jak nie było, tak nie ma.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż... Topniejący Lód nie czuł współczucia, więc mu to nie przeszkadzało, czy zrobi komuś przykrość, ale sam nie lubił, gdy ktoś mu wbijał, doprowadzając do tego, że czasem i jemu robiło się troszkę smętnie. Co prawda niebieski szedł przez życie z kamiennym pyskiem, przekonany, że jest z żelaza, więc nikt nie jest w stanie sprawić mu przykrości, ale już na pogrzebie swojego ojca zdał sobie sprawę, że jednak i on potrafi się rozkruszyć, pokazując swoje słabości. Nie lubił więc, jak ktoś się o nim negatywnie wypowiadał, ale w drugą stronę sprawiało mu to przyjemność: czerpał radość w wytykaniu wad innych kotów. Słysząc, że bury się z nim zgadza, uśmiechnął się cwanie. Nie zadowoliła go jednak dalsza część jego wypowiedzi, więc szybko wkroczył do akcji, delikatnie wbijając mu się w zdanie. Po raz drugi.
– Poluj tylko tyle, żeby wyżywić klan? – spytał oburzony. – Przecież to za dużo! Taki darmozjad to powinien cały dzień leżeć przy stosie zwierzyny i tylko oceniać, czy wojownicy przynieśli dobre jedzenie! – odparł poważnie, ale zdradziły go wesołe iskierki w oczach, komunikujące, że czerpie zabawę z obgadywania grubego terminatora. Gdyby Lód był przywódcą, bez wątpienia wywaliłby takiego na zbity pysk, ale nie kwestionował wyborów lidera, będąc zdania, że to jego problem, kogo trzyma w klanie. Klapnął ponownie na ziemi, widocznie zmęczony tym skwarem, a głowę położył na ziemi. – Nie jesteś taki zły – zwrócił się do wojownika, posyłając mu delikatny, prawie niedostrzegalny uśmiech. Niebieski rzadko kiedy to komuś mówił, ba, praktycznie w ogóle, więc syn zastępcy powinien czuć się zaszczycony. Drugą kwestią było... że gdyby zrobił choć jeden błąd, już by stracił w jego oczach.
Wypuścił ze świstem powietrze, delektując się widokami. Równie co starszy – miał nadzieję przyłapać tu jakiegoś samotnika. Kto wie? Może we dwójkę by go skopali?
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bury niby czasami łapał się na tym, że to co robi jest złe, ale najczęściej dopiero po fakcie. Nie był całkowicie złośliwy, mimo tego co po sobie czasami pokazywał, ale czasami za bardzo go ponosiło, no i nie umiał trzymać języka za zębami. Na szczęście jednak, póki co nie zdarzyło się nic takiego, czym mógłby jakoś specjalnie komuś zaszkodzić. Póki co.
Słysząc kolejne słowa pręgowanego uśmiechnął się delikatnie i kiwnął głową, zgadzając się z klanowiczem. Faktycznie, wysyłanie takiego na polowanie, nie ważne czy żeby wyżywić klan, czy kogoś z tego klanu, mogło być niebezpieczne. Jednak, kazanie mu siedzieć przy stosie i oceniać jedzenie przyniesione przez wojowników również nie byłoby najbezpieczniejszym zadaniem - w końcu, kto wie ile myszek, czy królików by przeszmuglował, gdyby nikt nie patrzył?
- Z drugiej strony, ktoś musiałby wtedy siedzieć z nim i obserwować, czy nie wyjada jakiś smacznych królików, czy czego tam innego - rzucił po chwili. Zostawienie terminatora tak blisko stosu zwierzyny samego nie mogło w końcu skończyć się dobrze. W sumie, z kimś też nie. Może i był trochę tłuściutki, z tego powodu, że ciągle tylko jadł, a mało się ruszał, ale kto wie, jakiego motorka w dupie by dostał, gdyby chodziło o jakiegoś dorodnego, tłuściutkiego królika.
Na wyznanie kocura Puchacz delikatnie odsunął głowę do tyłu i przekręcił ją w bok, jakby analizując ekspresję Topniejącego w chwili, gdy wypowiadał te słowa i sprawdzał, czy przy okazji nie drga mu powieka, albo nie robi czegokolwiek, co mogłoby oznaczać że kłamie. Jednak po chwili uznał, że mówił całkiem szczerze, więc wrócił do poprzedniej pozycji.
- Też nie jesteś taki zły - mruknął, wyszczerzając się złośliwie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ale czy nie na tym polegała idea tej rangi? Siedzenie przy stosie, zajadanie się królikami, wyrażanie opinii co do zbiorów przyniesionych przez wojowników. Taki darmozjad to powinien cały dzień jeść, ewentualnie czasem odpocząć, żeby się za bardzo nie przemęczać zajadaniem się smakołykami. Widocznie w tej kwestii nie do końca zgadzali się z towarzyszem, no cóż, zdarza się.
Nie odpowiedział; przyglądał się jedynie widokom, nadal naiwnie wierząc w to, że ktoś łaskawie przekroczy granice i narazi się na starcie z odważnym wojownikiem. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego zauważył biało-niebieską sylwetkę kocicy z ciążą spożywczą, na co szybko uśmiech powrócił na jego pysk.
Kukułcze Jajo. Jego matka, która nareszcie znalazła czas, by porozmawiać ze swoim synem o ceremonii, na której to został pełnoprawnym wojownikiem. Ostatnio, gdy jej szukał, gdzieś zniknęła, ale na szczęście poinformowanie jednej z klanowych matek było dobrym pomysłem, bo jego przemiła rodzicielka w końcu przyszła z nim pogadać. Spojrzał na burego koleżkę, by zaraz wzruszyć ramionami i wstać.
– Muszę iść – poinformował krótko. Nie czuł potrzeby tłumaczenia się, że jego łaskawa matka w końcu znalazła czas dla swojego dziecka, by podyskutować z nim o jego mianowaniu. Kiwnął jeszcze znajomemu głową na pożegnanie, po czym zaczął schodzić ze skarpy, by podbiec do kocicy i razem z nią oddalić się w stronę obozu.

zt
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Owszem, ranga ta mogła na tym polegać, ale jeśli zjadałby całe zapasy, to w końcu dla nich nic by nie zostało, ponieważ mogłoby się okazać, że wojownicy i terminatorzy polowali tylko dla jednego kota, a nie żeby wykarmić cały klan. Może źle to ujął? W każdym razie nie zwrócił uwagi na to jak to zabrzmiało, ani jak zareagował na to kocur, ponieważ wpatrywał się znów w granicę, kierując w stronę niebieskiego tylko jedno z długich uszu.
Dopiero po chwili, gdy usłyszał że ten się podniósł, odwrócił pysk i pytająco uniósł łeb po czym rozejrzał się, jakby spodziewał się ujrzeć ów zaginionego kota, którego niby zobaczył, jednak jedyne co ujrzał, to jakąś kotkę, która kręciła się w okolicy i do której widocznie zmierzał wojownik.
Skinął mu więc głową na pożegnanie i chwilę za nim zerkał, by po chwili odwrócić się na drugi bok i skupić w całości na patrolowaniu wzrokiem granicy. Gdy oba koty już odeszły, bury powoli dźwignął się na nogi, przeciągnął delikatnie i ruszył w stronę obozu, czujnie stawiając uszy. Nie mógł przecież wrócić bez niczego, skoro powiedział kotom, z którymi wcześniej patrolował, że zapoluje, ponieważ mogło to być podejrzane.

/zt
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kamienna Łapa wiedział o miejscu zwanym Kamiennym Stróżem. Wdrapał się więc na wierzchołek i wpatrywał się w niebo. Był wieczór i to dość późny ale był pewien że trafi spowrotem do obozu. Mocniejszy podmuch wiatru strącił parę kamyczków ze zbocza a one z niezbyt przyjemnym trzaskiem spadły na sam dół. W nastroju do roztrząsania problemów egzystęcji kota w lesie rozejżał się. Z niecierpliwością czekał na kogoś skorego do dyskusji na jakikolwiek mało znaczący temat. Zaplanował wybranie się do starszyzny w jutrzejszy wieczór i odetchnął głęboko podczas gdy kolejne podmuchy lekko mieżwiły jego futro. Przed wczoraj, gdy przysnął łamiąc swoje żelazne postanowienie codziennej dłuższej obserwacji klanowiczów, rozmawiał z Koniczyną. Ciekawiło go jak wielkie szanse ma na całkiem przypadkowe przypałętanie się kogokolwiek tak jak stało się to poprzednio. W końcu przymknął oczy i czekał w bezruchu stając się Kamiennym Stróżem Kamiennego Stróża.

//podbij ktoś pls :3
Two seconds to live your life again
Two seconds it's less that what you say
Two seconds time is running fast
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
4
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości