Logo Artemidy
Kępy Traw
Nietoperz również nie była zbyt chętna do rozmowy. Nie ze względu na to że jej rozmówca był małomówny, bo tak nie było, ani ze względu na to że był Rzeczniakiem, chociaż też nie do końca. Raczej po prostu nie chodziło o to że jest konkretnie z Klanu Rzeki, a o to że nie jest z Klanu Wichru. Oczywiste dla niej było że koty spoza Wichru nie są ani gorsze, ani bardziej dzikie czy bardziej niebezpieczne. Zdecydowanie jednak podchodziła do nich z o wiele większym dystansem niż do współkanowiczów. Do których też nie zawsze podchodziła zbyt ufnie i przy nich również brakowało jej języka w gębie. Może i to były takie same koty jak te, które mogła spotkać w swoim klanie, ale nie łączyło jej z nimi nic, co by przeszkadzało im w oszukani jej dla własnych korzyści. Tak samo jak koty z Wichru, też te z poza niego nie były święte. A o tym że Wichrzacy nie są idealni przekonała się nie raz.
- Nie... znaczy tak... ja... ten... boli mnie gardło... przepraszam - odpowiedziała błądząc wzrokiem po swoich łapach. Szukała dla siebie wiarygodnej wymówki i chyba nawet ją znalazła. Powiedzenie "Nie po prostu drżę przed tobą jak mały kociak, na widok naszej klanowej medyczki, bo przeraża mnie perspektywa, powiedzenia czegoś nie tak i wywołanie przez to wojny, przez którą zginęłoby pewnie wiele kotów lub samotnej walki z wojownikiem innego klanu" uważała za trochę żałosne i przydługie. Nie mogła przecież pokazać że wojownicy Klanu Wichru to cholerni tchórze tacy jak ona. Poza tym nie zawsze musi być szczera, a już szczególnie przed kimś kogo prawie nie znała.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zabawne było widzieć jak spuszcza wzrok przed nim, jakby się go bała. Czy tak będzie wyglądał cały Klan, kiedy wrzaśnie raz czy dwa na wszystkie koty, bo stała się jakaś głupia akcja? Czy tak będzie drżał Cały Klan przed wielką Paprociową Gwiazdą, lada chwilą nadchodzącą w swojej potędze? Oby. Nie chciał i nie będzie przywódcą ostrym, ale hej, jeśli Klan nagle zapomni Kodeksu Wojownika lub ktoś zacznie atakować inny Klan bez jego zezwolenia, jakaś kara musi być, nie? Słysząc więc odpowiedź kotki, uniósł sceptycznie brew, nie wierząc w ani jedno jej słowo.
- Co, tak bardzo zaczęliście pomagać Pożodze, że nawet ziół wam nie starczy, żeby uleczyć własnego wojownika? - warknął krótko, acz zwięźle. Wierzył on bowiem, że przy odrobinie tego i tamtego, uda mu się kotkę zmanipulować, uzyskując bardzo wartościowe informacje. Przecież gdyby pochwalił się czymś takim przed Ćmą, od razu zdobyłby stołek przywódcy! Och, wprost nie mógł doczekać się reakcji kotki na jego, na razie łagodne słowa. Czy był gotów gnębić nieznajomą? Był, bo jeśli dzięki temu Klan Rzeki stanie się jeszcze bardziej potężny był w stanie zrobić dosłownie wszystko.
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W pewien sposób się go bała. Chociaż może bardziej trafnie byłoby powiedzieć że kocur po prostu bardziej ją onieśmielał niż przerażał. Szczególnie gdy zrozumiała że nie zamierzał przekraczać granicy, a ona również. Nie chciała kłopotów, a jej rozmówca najwyraźniej uważał tak samo. Była bezpieczna, ale wolała pozostać czujna. Uważała na to co mówi i jak mówi. Cynamonowy chyba jej uwierzył, chociaż na początku podszedł dość sceptycznie do jej słów. Zauważyła to po jego wyrazie pyszczka. Albo po prostu starł się coś udawać, ale się w tym gubił i dawał sprzecznie sygnały.
- Nie, dostałam zioła, po prostu nie działają od razu - odparła. Nawet gdyby to była prawda nie zamierzała przekazywać Klanowi Rzeki żadnych użytecznych informacji. Nie zauważyła jednak w pytaniu nieznajomego żadnej próby manipulacji, raczej uznała to za zwyczajną ciekawość i próbę utrzymania rozmowy. Nic niezwykłego.
Poza tym sojusz z Pożogą polegał na wzajemnym nie szkodzeniu sobie i pomocy w razie kłopotów, a nie oddawaniu im ziół czy czegokolwiek w hurtowych ilościach. Nietoperze Niebo, w przeciwieństwie do swojej siostry tego nie popierała. Uważała że powinni po prostu pozostać przy wzajemnym nie wchodzeniu sobie w drogę i to by wystarczyło. Ten sojusz w ogóle im się nie opłacał, biorąc pod uwagę jak niewiele mógł zaoferować Klan Pożogi, ale to było tylko jej zdanie. Którego najwyraźniej nie popierała Lawendowa Gwiazda, którą, bardzo obchodziło zdanie jej własnego klanu.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Aha - warknął nieszczerze, czując czuły punkt kotki. - Rozumiem. Zioła zebrane przez Pożogę mogą takie być - zgodził się z nią złośliwie, nie mogąc powstrzymać się przed takimi komentarzami. W końcu przywódca musiał wyciągać Informacje od innych Klanów, taka była jego rola, czyż nie? A on był przywódcą, co prawda za jakiś czas, ale wiedział, że nim zostanie. Brakowało mu tylko parę księżycy do pięćdziesięciu i to wtedy zacznie działać... Wprost nie mógł się doczekać!
- Więc jak wam tam się z Pożogą żyje? Lubicie ich samotniczy zapach? Może przynoszą wam w prezentach jakieś zabawki dwunogich? - zaczął wypytać, wyczekująco informacji. Już wyobrażał sobie, jak to podchodzi do Ćmiej Gwiazdy, a później oboje obmyślają atak na Wicher i Pożogę.... On przejmuje dowodzenie nad jego batalionem, samodzielnie przegania całą Pożogę, żeby zostać przywódcą Rzeki, bo Ćma, widząca jego wielkie zdolności zdecydowała się mu odstąpić miejsca. A może to Brudna jej o tym wszystkim powie? Może Skra...? Nie wiedział do końca czy na Skrę również szykować się z pazurami, czy może nie. Bo, jak liczył, Brudna powinna być banalnie łatwa w pokonaniu, ale Skra? Skra niestety był dobry, nie tak dobry jak on, jednak stanowił pewne zagrożenie dla Klanu.
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy usłyszała następną wypowiedź rozmówcy, zaczęła mimowolnie kwestionować jego inteligencje. Żadne zioła nie działały na zawołanie, nie leczyły od razu chorób, nie od razu koiły ból. Jakby nie zauważył, koty w jego klanie również nie wychodzą z lecznicy pełne energii i sił od razu po dostaniu ziół. Nawet starsze kocięta to wiedziały. Spojrzała się na niego politowaniem, po czym szybko odwróciła wzrok. Naprawdę miała nadzieje że cynamonowy wojownik tylko sobie żartował albo się z niej nabijał.
- Nasza medyczka i jej terminator sami zbierają swoje zioła, jeśli już musisz wiedzieć... ale tak masz racje, ta sama roślina będzie miała gorsze działanie zależnie od tego kto ją zerwie - odparła początkowo bez emocji, ale później w jej głosie dało się wyczuć nutę sarkazmu. Zebrała w sobie resztki jakiejkolwiek pewności siebie na ta wypowiedź. Zaczynało ją powoli wkurzać to ciągłe Pożoga to Pożoga tamto, więc na kolejne wspomnienie o Klanie Pożogi cicho westchnęła.
- Cudownie, śpię z kotem Klanu Pożogi w jednym legowisku, wiesz by wzajemnie się ogrzewać - krótko, zwięźle sarkastycznie i na temat. Nie ujawniała żadnych informacji, nawet nie wspomniała o sojuszu nie będąc pewną ile zostało podane do wiadomości innym klanom. Nie zamierzała niczego ujawniać na własną łapę. Nawet nie wspomniała czy rzeczywiście Pożoga jest z nimi w jednym obozie. Wszystko co kocur wyniesie z tego co powiedziała to będzie jedynie jego wesoła interpretacja albo i tak do niczego nie przydatne, wręcz oczywiste informacje. Jeżeli usłyszy jeszcze jedno wspomnienie o Pożodze, to chyba urwie sobie wąsy. Czy Klan Rzeki nie ma ciekawszych tematów? Chociażby kiedy dokładnie patrole graniczne obchodzą granice Klanu Wichru?
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czują te dziwne spojrzenie, rzucane jakby z politowaniem, zaostrzył swoje, wpadające już w takie groźniejsze, godne przerazić bardziej strachliwe kotki. Na tym mu zależało. Zdecydowanie bardziej wolał, kiedy spojrzenia uciekały od jego cynamonowego futra z przestrachem. W końcu tacy byli przywódcy!
- Nie mówię o tym - przewrócił oczyma, czując, jak chęć rozerwania gardła kotki narasta w nim drastycznie. - Chodziło mi o to, czy właściwie je zbierają. Może i nie znam się na medycynie i ziołach, ale jeśli urwie się dany kawałek rośliny, może stracić wartości, które ma. A Pożogowiczom chyba brakuje trochę klanowej płynności w ruchach, chociaż mogę się mylić. Opowiesz mi, jacy są, czy znowu zaczniesz być sarkastyczna, kiedy ja jestem wobec ciebie kulturalny? - spojrzał na nią z politowaniem, czując, że lada chwila przekroczy granicę. Wolał jednak sprowadzić kotkę do takiego stanu, żeby nie narobić sobie problemów przy Ćmiej Gwieździe.
- Rozumiem - westchnął głośny, obrzydzony jej dziecinną naturą. Czy naprawdę sądziła, że głupim sarkazmem można porozmawiać dorośle, na granicy Klanów? To Lawenda Gwiazda była zdrajcą. - Tak samo zachowywała się Lawendowa Gwiazda, łamiąc Kodeks Wojownika?
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie przerażało ją spojrzenie rzucane w jej stronę przez kocura. Czy zniechęcało ją jednak do patrzenia się na niego? A i owszem. Czy wywoływało w niej dyskomfort? Jasne. Nie zamierzała jednak drżeć przed jakimś suchym spojrzeniem. Cynamonowy wojownik nie zaatakował ją wcześniej, więc nie sądziła by miał ją zaatakować teraz. Po prostu patrzył się na nią krzywo jak robiło wielu przed nim.
"Klanowej płynności"? Czy on siebie w ogóle słyszy, a może wlało mu się za dużo wody do ucha. Nie uważała że koty spoza klanu różniły się czymkolwiek od kotów wychowanych w klanie. O ile była w stanie zrozumieć dlaczego niektóre koty uważały się za lepsze, przez to że niby były bardziej cywilizowane bądź lepiej uzdolnione techniczne niż samotnicy, bo mieli tradycje i wiedze przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Chociaż oczywiście zupełnie tego zdania nie popierała. To jednak stwierdzenie że innym kotom brakuje "klanowej płynności w ruchach" było dla niej po prostu absurdalne. Przecież samotnicy muszą być równie silni i zwinni, co oni skoro przetrwali i to często zupełnie sami, bez pomocy współklanowiczy.
Nietoperze Niebo chyba na chwile zapomniała że ciągłe złośliwe prztyki w jej stronę są czymś bardziej kulturalnym niż jakikolwiek rodzaj sarkazmu czy ironii. Ale może rzeczywiście przesadzała, a kocur chciał jedynie dowiedzieć się czegoś na temat Pożogi? Jeżeli tak, to było jej naprawdę przykro że była nie uprzejma i sarkastyczna wobec kocura.
- Przykro mi, ale nie musze ci nic mówić, przepraszam, ale nie wiem ile informacji Lawendowa Gwiazda chciałaby przekazać innym klanom - odpowiedziała, już zdecydowanie uprzejmiej, chcąc poprawić wcześniejszą gafę.
Czy on właśnie powiedział że Lawendowa Gwiazda złamała Kodeks Wojownika? Czyli jednak się nie myliła co do tych wcześniejszych złośliwości. Rzeczniak najwyraźniej miał coś do Klanu Pożogi, chociaż Toperz nie była w stanie stwierdzić co. Poza tym, to tylko i wyłącznie sprawa Klanu Wichru jakie chce utrzymywać stosunki z Klanem Pożogi, a Rzeczniakom nic do tego. Niezależnie czy się zgadzała z decyzją Lawendową Gwiazda, czy też nie, nie zamierzała jej narazić na zniesławienie i bez słowa słuchać, jak jakiś kot na granicach gada takie bzdury o niej. Wstała i chociaż miała ochotę bardziej zwymiotować niż to zrobić, ale podniosła głowę spojrzała mu prosto w oczy. Niech nie myśli że się go boi.
- Co... co masz na myśli mówiąc... mówiąc że Lawendowa Gwiazda... mówiąc że Lawendowa Gwiazda złamała Kodeks Wojownika? Chyba najwyraźniej nie masz wystarczającej wiedzy... wiedzy by się wypowiadać na ten temat... Kodeks Wojownika wyraźnie mówi... mówi że można zawierać przyjaźnie poza Klanem, o ile twoja lojalność zostanie przy twoim własnym... Innymi słowy... relacje które łączą Klan Pożogi... i... i Klan Wichru... wcale, ale to wcale... mu nie przeczą - odpowiedziała, strasznie się przy tym stresując, parę razy gryząc się w język i powtarzając niektóre wyrazy.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zaatakował jej tylko dlatego, ze to przywódcy zawsze są mądrzy i czekają, aż ich przeciwnik zaatakuje pierwszy. Tak też postępował cynamonowy, uważnie bawiąc się słowami, szukając po prostu sposobu na to, żeby dopiec kotce jak najbardziej. Wątpił, żeby zaatakowała go kiedykolwiek, w końcu była zwykłą, strachliwą Wichrzaczką, jednak kto wie? Może kiedyś tak celnie wymierzy słowami i zobaczy pazur, a później krew? Nie miał nic przeciwko małej walce, tak na roztrenowanie stawów przed walką z Brudną Stopą.
- Rozumiem - odparł uprzejmie, acz siląc się mocno na te słowa. Ani trochę nie rozumiał, że nie chciała dać mu informacji. Halo? Przecież był przywódcą! A słowo przywódcy jest prawem! Oburzyło go to, jednak cóż mógł zrobić? Tylko irytować kotkę, żeby to ona pierwsza wysunęła pazury.
- Och - jak pięknie, jak cudownie, jak genialnie! Znalazł to, znalazł! Miał, pokonał ja samymi słowami. Trysnął z radości wewnętrznie, powstrzymując się przed radosnym zamachaniem ogona (na zewnątrz zachowują kamienny wyraz pyska), wprost mając ochotę brnąć w to dalej, coraz bardziej rozdrapywać zaczętą ranę, jednak musiał to poprowadzić dobrze, tak aby zadać jak najwięcej obrażeń. - Tej zasadzie nie przeczą, jak najbardziej. Jednak, droga wojowniczko, wypadałoby znać cały Kodeks Wojownika. Co o zasadzie nakazującej bronienia granic własnego Klanu i przeganiania każdego obcego kota stąpającego po terenach? Jeśli nie analizowałaś tego punktu ze swoim mistrzem, to już wyjaśnię o co w nim chodzi. Polega on na tym, że mamy pilnować naszych granic, żeby nikt sobie na nie nie wchodził bez pozwolenia. Dlatego, między innymi, sprawdzamy nasze granice, żeby zapobiegać niebezpieczeństwom. Przecież jeśli widzimy lisy, idziemy je zabić, żeby nasze kocięta były bezpieczne, a to samo tyczy się obcych samotników. Bo jeśli nie wiesz, mogą oni manipulować przywódczynię jedynie udając miłych, a tuż za jej plecami obmyślają jakby was wygnać z tych terenów, bo mogą być bardziej korzystniejsze niż te niedaleko granic, bo włóczą się po nich różni samotnicy.
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie atakowała, bo nie chciała z nim walczyć. Może i była tchórzem, może rzeczywiście swój strach chciała przykryć sama przed sobą pod płaszczykiem niechęci do walki. Jednak to było ostatnią rzeczą jakiej teraz potrzebowała. Nie dość że przez swoje lenistwo była średnio użyteczna dla klanu, to jeszcze by wszczynała nie potrzebne bójki na granicach. Tylko tego jej brakowało. Do tego taka walka na granic wiązała się z ranami, czyli niepotrzebnie zużytymi opatrunkami na głupią, nie panując nad swoimi emocjami wojowniczke. I to w imię czego? Wyładowania swoich emocji? Lawendowa Gwiazda na pewno by nie była zadowolona. Poza tym Toperz nie popierała niepotrzebnej przemocy, a walki nie lubiła, ani na treningach, ani w praktyce.
Kiwneła głową. Chyba nawet cieszyło ją że cynamonowy przyjął to tak dobrze. Chociaż nie była pewna, nie wzbudziło w niej to żadnych silnych emocji. I tak by mu nic nie powiedziała, ale lepsza taka reakcja niż gdyby miał ją zatakować albo się zacząć wydzierać jak małe kocie które nie dostało tego co chciało.
Od kiedy granice Klanu Wichru były sprawą Klanu Rzeki? Od kiedy bezpieczeństwo Wichru w ogóle obchodzi Rzeczniaków? Od kiedy sprawy Wichru są sprawami Rzeki?
- Prze... przerabiałam te...te zasadę z moją mis...mistrzynią. Nie... nie musisz się martwić o e...edukacje Klanu Wichru. Ale m...myśle że granice Klanu Wichru, to... to sprawa Klanu Wichru. Jeżeli Lawendowa Gwiazda.... Lawendowa Gwiazda uważa że Klan P...pożogi jest na tyle wart zaufania, by wpuszczać ich na... na nasze tereny, to najwyraźniej tak jest. Jest doś...doświadczoną wojowniczką, wię co robi. - odpowiedziała dalej uparcie patrząc mu się prosto w oczy.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coraz bardziej lubił tę rozmowę. Jeśli chodziło o skrzętne analizowanie teorii pod swoją perspektywę, mało kto mógł się z nim równać. I to lubił, bo wiedział, że tylko przywódcy są w tym najlepsi. A przecież on przywódcą był.
- Więc gdyby Klan Rzeki zostawił na granicy z Klanem Wichru stado lisów, to nic by się nie stało, bo przecież Ćmia Gwiazda jest odpowiedzialnym wojownikiem? Wszyscy żyjemy w lesie i wszyscy powinniśmy o siebie dbać. Wobec tego, czy nie jest to łamanie Kodeksu Wojownika, a sam Klan jest spod niego wyjęty? - spojrzał na nią pewnie. Czekał tylko na moment, w którym kotka pojmie, że i ona nie przestrzegła Kodeksu Wojownika, a on może ją bezkarnie zabić w każdej chwili. Ciekawe tylko, czy Ćmia by się na niego obraziła. Niezbyt chciał się dla niej naprzykrzać, jednak póki co zdusił w sobie chęć morderstwa. Musiał to rozegrać odpowiednio, bo chciał się tak jeszcze strachem kotki pobawić. Śmiesznie było tak wypytywać wojownika o Kodeks, samemu będąc terminatorem. Nawet jeśli w tym przypadku cieszył się z przypadku z bycia terminatorem, tak nie przestał wyczekiwać na pięćdziesięciu księżyców. To będzie dobre przełom w jego życiu.
Bóg ciężki żywot ma
Lecz gdy przez tłum się lubić da
Zbiera modły, tak jak się to zdarzyło nam (Zdarzyło nam!)
Jest on wzorem ideałów
✩ Jest legendą, zbiorem cnót ✩
Patrzy w dół i z piedestału
Widzi skarby u swych stóp
Skoro tak nas pragną traktować
Głupio tego nie skosztować (No jasne!)
Więc wejdźmy w końcu już do nieba bram

╔═════《✧》═════╗
Nieba bram!
╚══════════════╝
[Obrazek: ZzTe8Vc.png]
LVL 4 200 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coraz bardziej irytowała ją ta rozmowa. Przede wszystkim dlatego że musiała bronić czegoś z czymś się nawet nie zgadzała, ale przecież musiała stać murem za swoją przywódczynią. Nawet jeżeli uważała jakieś jej decyzje za absurdalne i sama by takich w życiu nie podjęła. No cóż bywa.
- Lisy nie... nie są mile widziane na ttterenach Klanu Wichru, za to z Klanem Pppożogi utrzymujemy przyjacielskie... przyjacielskie stosunki. - odpowiedziała krótko mając nadzieje że za chwile coś albo ktoś uratuje ją od cynamonowego wojownika albo że przynajmniej w ten sposób urwie temat.
Lisy, które chętnie by zamordowały każdego w zasięgu swojego wzroku, a grupa kotów, która nawet gdyby chciała pozbyć się Klanu Wichru, a nie chce, nie byłaby w stanie to dwie zupełnie dwie inne sprawy. Jedni są groźni i niebezpieczni drudzy nie. Na obecność jednych nie są w stanie się zgodzić, na drugich już tak. Czy to nie było proste? Nie była pewna, ale dla kotów z zewnątrz sojuszu najwyraźniej nie. Nie rozumiała skąd się brała ta nagła troska o Wichrzaków. O ile dobrze pamiętała Czerwona Gwiazda sama się chwaliła na zgromadzeniu że wiedziała o pożarze na wichrowych ziemiach, a jednak nic z tym nie zrobiła. Oczywiście nie musiała z tym czegokolwiek robić, bo przecież miała swój własny klan do upilnowania. Jednak niech teraz Klan Rzeki nie udaje że tak bardzo obchodzą ich sąsiedzi.
Miała dzisiaj sporo szczęścia bowiem usłyszała zbliżający się patrol Klanu Wichru. Słyszała głos Gładkiego Grzbietu, Pohukującej Sowy i chyba Owsianej Łuski. No cóż, niezależnie od tego kto to był był to dla niej lepsze towarzystwo i znak by się zwijać.
- Uh, um wydaje mi się... się że powinnam już stąd iść. Mmmiło było cię poznać, aaale myślę że dołączę do patrolu, żegnaj - miauknęła, odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę głosów.

//zt
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay

I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes

I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay

I'm not gruesome, just human
And I've made a few

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way

It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay

I belive, yes I belive that
you will see a better day
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Wedle umowy, czekałam na decyzję Barwnej Wody. Wiedziałam, że nie była to dla niego łatwa decyzja, dlatego dałam mu czas, w międzyczasie rozmyślając nad alternatywą. Gdy zostałam poproszona na granicę, nie wiedziałam, jakiej odpowiedzi się spodziewać - zarówno odmowa, jak i przyjęcie propozycji wchodziło wszakże w grę. Nie mogło to jednak w żaden sposób zmienić mojego nastawienia i nie powinnam się tym martwić. Uczesałam się najdokładniej jak potrafiłam, po drodze chciałam zahaczyć o jakąś łączkę, aby ładniej pachnieć, jednak doszłam do wniosku że zapach ziół jest o wiele przyjemniejszy.
Dotarłam do Kęp Traw, gdzie już czekał na mnie rzeczny Medyk. Przywitałam się kiwnięciem głowy i usiadłam wygodnie.
- Witaj, Barwna Wodo. Jak mniemam, podjąłeś już decyzję? - zapytałam bezpośrednio. Nigdy nie lubiłam owijać w bawełnę.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powiedzieć, że się denerwował, to niedopowiedzenie. Czy robił coś złego? Nie, nie mógł robić nic złego. Nie robił nic złego, jeśli chciał tylko pomóc kotce, która tej pomocy potrzebowała i chciała akurat od niego - to samo zrobiłby dla każdej innej, zdesperowanej matki która chciałaby mieć kocięta i poprosiłaby go o pomoc. Na pewno, ale tu sytuacja miała się o tyle inaczej, że Lśniąca Sadzawka była... medyczką. On był medykiem. I nie chcieli tego ukrywać.

To mogło wzbudzić kontrowersje. Ale wiele jego decyzji wzbudzało kontrowersje. A on podjął już swoją decyzję, w zgodzie z samym sobą i swoim partnerem. Czy z Gwiezdnym Klanem? Może nie w pełni. Może to nie było zachowanie godne medyka, ale nie robił tym nikomu krzywdy. Dosłownie nikomu.

Kręcił się wzdłuż granicy po tym, jak wezwał patrol. Przyszedł sam, nie zamierzał tu spędzić dużo czasu. W końcu ujrzał białą sylwetkę na horyzoncie i niemal zesztywniał w napływających nerwach, ale nie zamierzał się wycofywać. Podszedł bliżej Lśniącej Sadzawki, chyląc przed nią głowę z szacunku.

- Lśniąca Sadzawko... tak, podjąłem. Rozmawiałem z moim partnerem... nie miał nic przeciwko. Wsparł moją decyzję. Pomogę Ci - odetchnął głęboko. Serce mu waliło jak szalone, ale wyglądał spokojnie. W zgodzie ze sobą, w końcu. Nie zaniedba obowiązków medyka. Nie zrobił nic złego. Nie był zdrajcą. - Jesteśmy uradowani wizją... możliwości posiadania kociąt. I oboje jesteśmy zaszczyceni tym, że akurat... ty. Że ty ze wszystkich kotów poprosiłaś o tą pomoc mnie. I wiem, że zajmiesz się tymi kociętami dobrze... i nawet jeśli w Klanie Rzeki wzbudzi to kontrowersję, i nawet jeśli jedno z nich nie będzie mogło zamieszkać z nami... będziemy chcieli je odwiedzać. Wszystkie, jeśli to możliwe. Chcę móc je poznać.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamrugałam parokrotnie po odpowiedzi Barwnej Wody. Widząc jego zdenerwowanie, spodziewałam się raczej odmowy, której kocur nie umiał ubrać w słowa, a okazało się... być wręcz przeciwnie. Było to jednak całkiem miłe zaskoczenie, a i dobór słów przyjemnie łechtał moje ego. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Cieszę się, że obie strony na tym zyskają. Nie mam najmniejszego problemu, aby opowiedzieć kociętom o tym, jak wygląda sytuacja i poznać je z wami, jeśli nie będzie możliwości przeprowadzki. Jeśli jednak taka opcja będzie, chciałabym, by jedno lub dwa kocięta zamieszkało z wami po skończeniu jednego, może dwóch księżyców, jeśli będzie miał kto je odkarmić przez ten krótki okres, zanim nie przejdą na pokarm stały. Będziecie mogli je wychować razem, nawiązać z nimi więź, co mogłoby być niemożliwe, gdyby przeniosły się do Rzeki dopiero w wieku terminatorskim. - mruknęłam. To było najrozsądniejsze. Sześcioksiężycowe koty mają już swój rozum, nie potrzebują aż tak rodziców i są tak naprawdę odchowane. Barwna Woda z partnerem nawet nie odczują, że mają potomstwo, jeśli przejdą do nich tak późno.
Już chciałam pytać jak zamierza... się za to zabrać, żeby nie tracić czasu, ale pomyślałam o czymś bardzo istotnym, co powinno mi przyjść do głowy dużo wcześniej. W końcu... w klanie rzeki mam rodzinę.
- Nie jesteś w żaden sposób spokrewniony z Chmielograbem, prawda? - zapytałam, bo bez tej informacji nie mogłam nawet myśleć o podjęciu dalszych kroków. Nieprzyjemny dreszcz przeszył mój cały kręgosłup, gdy pomyślałam, że mogło tak być. I co mogło się stać, gdybym nie zapytała.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Denerwował się. Z każdej chwili coraz bardziej i zaczynał mieć wątpliwości - zawsze w tak stresujących, tak rewolucyjnych dla jego życia chwilach się denerwował i zaczynał mieć wątpliwości. Był pewien jednak, że nawet gdyby chciał, było za późno aby się wycofać. Oddech mu odrobinę przyspieszył a gdyby Lśniąca Sadzawka stała bliżej, mogłaby przysiąc, że słyszy, jak wali mu serce. Może nawet słyszała to stąd.

Barwna Woda oblizał w nerwach wargi i strzepnął ogonem. Kiwnął głową.

- Dobrze. Jeżeli nie ja... to... miałabyś coś przeciwko, gdyby kiedyś w tej sprawie na granicy pojawił się mój partner? Mam dwóch terminatorów, zajmuję się ich treningami... nie chcę zaniedbywać obowiązków w Klanie Rzeki, nieważne, jak istotna jest dla mnie ta sprawa - bo Klan zawsze był na pierwszym miejscu. Cis i Rybołów byli bardzo ważni. Może to Kapustka mógłby któregoś dnia odebrać którąś z latorośli i zabrać ją do Klanu Rzeki, do domu? Jeśli medyczka nie miała nic przeciwko.

Podszedł bliżej, sam zastanawiając się, czy powinien się już za to zabrać, a jeśli tak, to w jaki sposób. Nie chciał nigdy nawet myśleć o stosunku z kocicą, bo go nie interesowały, ale teraz robił to niemal z obowiązku. Nie dla przyjemności. Nie czuł nic wobec Lśniącej Sadzawki poza szacunkiem, może też dlatego tak długo o tym myślał. Jej pytanie nieco wybiło go z rytmu.

- ... szczerze mówiąc, Lśniąca Sadzawko... nie wiem. Nic mi o tym nie wiadomo. Nie znam zbytnio swojej... dalszej rodziny. Matkę i babcię, to tyle.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości