Logo Artemidy
Wydeptane Ścieżki
Popiskiwały, ale coś niemrawo. Zdecydowanie ciszej od momentu, w którym zerwana została z nich dziwna błona, utrudniająca oddychanie i jakiekolwiek ruchy. Kociaki wcisnęły mordki w puchaty ogon wybawczyni, ale nadal daleko im było do spokojnych klusek. Drżały, ich ciałka były ochłodzone, mimo że aktualnie pogoda nawet dopisywała. Niestety kociaki spędziły w tym ponurym miejscu przynajmniej noc i zapewne jakieś wspomnienia z całego zdarzenia odłożą się im w pamięci. Na pierwszy rzut oka wyglądały na zdrowe, lecz na pewno nie byłyby zdolne zrobić paru kroków, pewnie jeszcze w ogóle nie uczyły się chodzić... Jeden z kociaków zaczął nawet, dziwnie uspokojony chwilowym odczuciem ciepła, którego od dawna nie zaznał, zamykać niewybarwione ślepia.
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sytuacja była lekko mówiąc niekomfortowa.
Pamiętała jak na treningu Rysi Pomruk spytał ją co by zrobiła, gdyby znalazła zagubione kociaki, żadnego opiekuna w pobliżu, po prostu samotne kluski. Czemu wszystko wtedy brzmiało tak prosto? Wszystkie omówione wtedy scenariusze zakładały, że bura będzie w stu procentach spokojna i będzie w stanie rozsądnie ocenić sytuację. Że po prostu wypyta te kociaki o to skąd się tu wzięły (czy one w ogóle potrafiły mówić? i chyba jasne było, że znalazły się tu przez Dwunogów, jaki sens o cokolwiek pytać?). Że poczeka z nimi na patrol jak się już przyznają z którego Klanu przyszły (no te ewidentnie klanowe nie były). Ogólnie rzecz biorąc - miała bardzo dużo ładnych, spokojnych scenariuszy, ale żaden z nich nie miał zastosowania w chwili obecnej. Głównym problemem był fakt, że wyimaginowane kocięta zawsze były w całkiem porządnym stanie, a tymczasem te tutaj... chyba były w jednym kawałku, ale jeden przysypiał. To dobrze? To źle? Niby piszczenie niczego dobrego nie zwiastowało, ale co jeśli ten spokój wynikał z tego, że dzieciak umierał?
Jaśniejący Płomień mówił... słowa. Wchodziło jednym uchem, wychodziło drugim, a do Iskry z opóźnieniem docierał ich sens. Żenujące. Potwory raczej nie zbaczały ze swojej trasy do rowów, ale wiadomo, że lepiej losu nie kusić, tu miał rację.
- Nie mam pojęcia. - odparła niezbyt konkretnie, bo sama nie była pewna na co odpowiada. Albo czy to w ogóle odpowiedź czy może urwane nie mam pojęcia co robić. Nie, dobra, koniec tego. Wdech i wydech. - Trzeba je zanieść do obozu. - dodała przenosząc spojrzenie na poranioną nogę Płomyka. Czemu ten mysi móżdżek nie poszedł do Lśniącej Sadzawki wcześniej? Czy on w ogóle będzie w stanie teraz zanieść bezproblemowo jedno z kociąt do obozu? Iskra obu nie weźmie. A mogłaby, gdyby tylko potrafiła przewidywać przyszłość i zabrała na dzisiejszą wyprawę znalezisko z ostatniego polowania. O Gwiezdni, a co dalej? Co po przyniesieniu ich do obozu? Jasne, najlepiej żeby medyczka je obejrzała, zdecydowała co z tymi obrożami na ich szyjach, żeby Lawendowa Gwiazda zdecydowała co dalej, ale... co dalej? Nie, wybiegała za bardzo w przyszłość, póki co to najważniejsze było donieść je w jednym kawałku do obozu, dopiero jak będzie pewne, że nic maluchom nie grozi to będzie czas na przejmowanie się przyszłością.
Chwyciła delikatnie za kark jedną z puchatych kulek, uprzednio nieco męcząc się z przesunięciem obroży tak by jej tego nie utrudniała i spojrzała na brata. Czy to było podłe z jej strony, że nawet go nie pytała czy da radę, tylko egoistycznie skorzystała z tego, że Płomyk w życiu nie przyzna się, że [i]no może z ranną łapą nie powinienem dźwigać żadnych kociąt przez pół terenów klanowych? On z pewnością bardziej by się zirytował, gdyby jako kontuzjowany został zupełnie wykluczony z jakichkolwiek działań, ale czy to było właściwe?
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nerwowo wymachuje ogonem, czekając na odpowiedź. Iskra chyba chwilowo się zawiesiła, bo nie mówi nic. A tutaj przecież nie ma się nad czym zastanawiać, trzeba działać. Z drugiej strony może on sam jest nieco bardziej podenerwowany, niż chce przyznać, i siostra wcale nie każe czekać mu tak długo; ostatecznie nie musi robić nic, by przywrócić ją na ziemię. Świetnie. Będą zbierać się z powrotem do obozu. Doskonale.
Gdyby nie pewien szkopuł, jakim jest jego ranna łapa. Dźwiganiu własnego ciężaru aktualnie daleko do przyjemności, a tutaj prostą matematyką przypada mu jedna kluska do transportowania. Płomyk delikatnie jeży sierść na grzbiecie widząc spojrzenie Iskry wędrujące na wadliwą kończynę. On wie, co ona musi sobie myśleć. Że on sobie nie poradzi i będzie musiała albo porzucić go po drodze, albo gorzej, zaciągać do obozu całą trójkę. Pewnie uważa, że jest tylko kłodą u nogi i lepiej byłoby, gdyby znalazła kocięta samotnie bądź z dowolnym innym kotem. Najpewniej przeklina w myślach jego słabość. Bura nie dałaby się tak załatwić pierwszej lepszej łasicy. Roziskrzona Noc będą w jego sytuacji już dawno udałaby się do Lśniącej Sadzawki.
Ale Roziskrzona Noc nie jest Jaśniejącym Płomieniem i to jest clou sprawy. Gdyby był nią, nie byłoby tematu.
Tyle, że co z tego, skoro realia są, jakie są? A młode trzeba dostarczyć na miejsce w sprawnym tempie i on na pewno nie będzie ich spowalniał. Nie podoba mu się, że jedna kluska się uspokoiła. Z czystej niewiedzy zresztą, bo jak ma rozróżnić hipotermię od poczucia bezpieczeństwa w cieple futra bliźniaczki? Skąd ma wiedzieć, czy kocię nie umiera z głodu, skoro nie ma nad jego głową paska głodu?
Widząc, że Iskra zbiera się do drogi, kocur zbliża się do pozostawionego mu żywego znaleziska. Próbuje odsunąć pyskiem tę dziwną obrożę tak, by chwycić kocię za skórę, a nie za sznurek gotowy je udusić. A kiedy chwyt jest już wystarczająco pewny, wycofuje się, aby ruszyć w podróż powrotną.
Całe te akrobacje przy rowie wiele go kosztują - poruszanie się na nierównej powierzchni sprawia, że czasami źle stąpa, kiedy indziej kładzie na rannej łapie większy ciężar, co śle fale bólu, jak mu się wydaje, nie tylko po okolicach rany, ale też dalej. Czuje się zmęczony, przeraźliwie zmęczony. Jeszcze nie wyczerpany, lecz wystarczająco wyprany z energii, żeby wizja dalszego chodzenia, tym razem z dodatkowym ciężarem, przyprawiła go o zawrót głowy. Żaden patrol nie powinien tak na niego działać. Jedna pogryziona kończyna nie powinna powodować takiej słabości.
Zaciska szczęki mocniej i kroczy pewniej, starając się ignorować niedogodności. Tym razem w grę wchodzi coś więcej niż honor. Nie tyle musi udowodnić sobie i innym, że doskonale sobie radzi, co pomóc donieść młode bez komplikacji.
Byle nie trafili na żadne dodatkowe przeszkody.

z.t. x2
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Orion miał problem z chmurami. Jasne, w upalne dni były mile widziane, bo chroniły przed słońcem. Ale teraz, gdy częściej zakrywały całe niebo niż jego część, skończyła się pora białych obłoczków. A te szare, parszywe, niosły ze sobą deszcz. Jawny zamach na dobry humor cynamonowego pointa, bo nic tak nie psuło samopoczucia jak wszechobecne błoto i kałuże. Ciężko było również przeboleć fakt, że chmury nie znikały magicznie na noc, a fo oznaczało, że gwiazdom została odebrana możliwość obserwowania ich ulubionego dziecka w akcji. A przecież wyśmienicie sobie radził, był samodzielny, badał zwyczaje leśnych dzikusów, jeszcze żadnemu się na tyle nie naraził, by po lesie rozwieszono listy gończe z jego piękną mordką.
Co prawda w ciągu ostatnich dni opady nie nękały aż tak mocno jego perfekcyjnej szaty, ale niebo wciąż było szare, nie błękitne. Nie było idealnie. Za to Orion odważniej zbliżał się do terenów klanowych, szczególnie tych wichrowych, bo nie dość, że w swoich badaniach odkrył, że są aż cztery klany w tym lesie, to jeszcze okazywało się, że każdy z nich ma jakąś swoją charakterystyczną woń. Jako że najwięcej napotkał wichrowych dzikusów to z ich zapachem był najbardziej zaznajomiony. No i przy ich terenach kręcił się najwiecej, jak się okazywało. Mimo wszystko zdążył wysnuć hipotezę, że Klan Wichru składa się z ciepłych kluch. Znaczy, przepraszam bardzo - przyjaznych dzikusów, którzy nie rzucają się z zębami na wszystko co obce. Więc jak na poważnego kota przystało, postanowił sprawdzić swoją hipotezę. I najprostszym sposobem na to było zbliżenie do granic. Nie zamierzał ich przekraczać, bo pamiętał przestrogi od Artema, ale wychodził z założenia, że bliżej środowiska naturalnego dzikich leśnych kotków łatwiej będzie o natrafienie na jakiś okaz. I tak oto Orion, z (jak zawsze) schludnie ułożoną sierścią, przysiadł na jednym z wystających korzeni w okolicach granicy (tak wnioskował, skoro zapach był tu intensywniejszy) i zwyczajnie czekał.

//Płomyczek :))
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk natomiast ma problem z wieloma rzeczami. Z raną, która nie chce się goić, jakby naigrywała się z niego i chciała zmusić go do wizyty u medyka tylko dlatego, że on nie chce tam iść. Z kociakami-znajdami, owszem, zdrowymi i w większej części niespoczywającymi na jego barkach, ale będącymi niepotrzebnym dodatkiem do życia jego i Roziskrzonej Nocy. Głównie siostry, jednak czy to nie gorzej? Jaśniejący Płomień, przeanalizowawszy pokrótce sytuację, wynalazł całkiem pokaźną listę możliwych komplikacji i Czerwony Pazur ze swoimi pretensjami to jedna z tych łagodniejszych. Krótko mówiąc, co by nie było, będzie źle. Do tego uciekający terminatorzy, problemy z samym sobą i proszę bardzo, znów mamy przed sobą obrazek burego wojownika przemierzającego samotnie klanowe tereny tylko po to, żeby coś robić. Czymś zająć myśli. Przestać być bezużytecznym członkiem społeczeństwa, a zarazem nie wybiegać w jakieś durne, niespełnione wizje przyszłości, do których destrukcji aktywnie się przyczynił.
Myśli o przyszłości, w czym nie pomaga przypominający o sobie z każdym kolejnym krokiem ból. Nie wie, dlaczego łapy przyprowadziły go w okolice granicy kojarzącej mu się wyłącznie z patrolem zakończonym żywym znaleziskiem, jednak nie zawraca, tylko idzie dalej Wydeptanymi Ścieżkami. Jest w tym jakaś logika; relatywnie wyrównane podłoże pozwala odsapnąć zranionej kończynie.
Relaks natomiast nie trwa długo. Przy samej granicy ktoś się kręci. No, kręci to za dużo powiedziane, bo wcale nie łazi, a siedzi. Bezczelnie zagląda przy tym na klanowe ziemie. Czeka, aż go pogonią, czy co? Nie wygląda na kogoś, kto po kilku(nastu) księżycach rozłąki przypomniał sobie o domu rodzinnym. Niecodzienny wygląd świadczy o pochodzeniu niełączącym go z Wichrem. Gładka, ulizana sierść Jaśniejącego Płomienia unosi się na grzbiecie, ogon zaczyna latać ostrzegawczo na boki. Walka w pojedynkę nie jest dobrym pomysłem, nie z wadliwą łapą, ale ten przy granicy to jakiś szczyl. A poza tym Płomyk, z łapą czy bez łapy, na pewno nie ucieknie z podkulonym ogonem, co dobrze zakomunikować na wstępie.
- Co tutaj robisz? - rzuca zbliżywszy się dostatecznie do nieznajomego. On również nie przekracza granicy. - Czego chcesz? Odwiedzin się zachciało?
Point na sto procent nie jest zagubionym żuczkiem i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, gdzie posadził tyłek. Czy to denna próba prowokacji, czy kocur ma jakiś interes, to już inna rzecz.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie musiał długo czekać nim w zasięgu wzroku pojawił się rdzawy kot. Ewidentnie nie był uszczęśliwiony widokiem obcego kota w pobliżu terenów klanowych, ale to nie szkodzi, starczy że Orion się cieszył z tego spotkania. No dobra, raczej był zachwycony faktem, że nie musiał tu sterczeć pół dnia nim ktokolwiek raczył się zjawić. Bo nastawienie nieznajomego nie powalało, tak samo jak zestaw pytań. Przynajmniej nie rzucał się od razu z zębami, zawsze coś.
Co tu robił? Czego chciał? Chyba nie mógł wprost się przyznać, że przyszedł tu na obserwacje, bo jeszcze obiektowi badanemu zacznie odwalać i wyniki będą niewiarygodne. Odwiedzin się zachciało? Klinowata mordka rozpromieniła się. Świetny pomysł.
- Dokładnie. W odwiedziny jestem. Czekam na taką jedną, kręconą sierść ma, pół pyska rude, pół czarne, kojarzysz? - spytał przechylając głowę w prawo. Znajoma, spotkana niedługo po tym, gdy postanowił zatrzymać się w tym lesie na trochę, miała na tyle specyficzny wygląd, że ten buras powinien wiedzieć o kogo chodzi, nawet jeśli Orion nie kłopotał się zapamiętaniem jej imienia. Ale za to wiedział, że szylkretka wkrótce zostanie wojowniczką (albo już została?) oraz że nie zauważa jaki to głupi system, gdzie haruje na rangę, która nie daje jej żadnych profitów. Przynajmniej dbała o futro, więc nie była zupełnie szalonym dzikusem.
Ten typiarz, co przyszedł z głębin wichrowego terytorium, również nie był cały uwalony błotem, a sierść nie sterczała mu w każdym możliwym kierunku, jak zdążył ustalić Orion po krótkich, ale krytycznych oględzinach. Jedna z przednich łap nie wyglądała najciekawiej i psuła ogólny wizerunek, ale był jakiś cień nadziei, że to sensowny osobnik.
- A ciebie co tu sprowadza? - spróbował się kulturalnie zainteresować losem burego. Pilnował żeby żaden obcy kotek nie wdarł się na tereny? Coś ciekawszego? Oby coś ciekawszego. Oby w ogóle był na tyle rozmowny żeby się podzielić taką informacją, przecież Orion znał jego ziomeczkę-dzikuskę, był godny zaufania.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podejrzliwie unosi brew do góry. Coś mu ten obcy kot śmierdzi. Raczej nie jest szpiegiem z innego klanu, który przed przybyciem tutaj postarał się dokładnie zmyć z siebie typowy dla Rzeki, Gromu czy tam Cienia zapach, no bo nie przesadzajmy z teoriami spiskowymi, ale Płomykowi coś się tu nie podoba. Na myśl przychodzi mu Pożoga. Jej członkowie kręcili się przy Klanie Wichru jak smród po kuwecie, ale on akurat żadnego spotkania bliższego stopnia z nimi nie zaliczył. Kto wie, czy ten tu nie jest jednym z nich. Lawendowa Gwiazda przyznała, że Pożoga rozmyła się w powietrzu, natomiast czy można temu wierzyć to kwestia drugorzędna. Otóż Jaśniejący Płomień uważa, że nie można. I tu nawet nie chodzi o niebieską przywódczynię, a o prawdziwe zamiary tamtych kotów spod ciemnej gwiazdy, chcących chyba namieszać w życiu czterech klanów.
Wiarygodności temu tutaj nie dodaje opis Wierzbowej Gałązki. O ile point ma pół szarej komórki, musi wiedzieć, że ma do czynienia z członkiem tego samego klanu, do którego należy chimera. Po co kłopotać się z opisywaniem wyglądu, skoro szybciej i konkretniej podać imię? Chyba, że tego imienia kocur nigdy nie słyszał, tylko kręci się w pobliżu wystarczająco długo, by zdążyć przyjrzeć się wichrowym patrolom i potrafić coś o nich powiedzieć. Tylko na co mu to? Bardziej niż szpiega, przypomina pieszczocha.
Pieszczocha.
Nie, chwila, nie ma mowy żeby ten długopyski młodzieniec miał cokolwiek wspólnego z płaskopyskimi znajdami. Prawda?
- Ta? A czego od niej chcesz? - pyta ze sceptycyzmem wymalowanym na pysku. Sierść na grzbiecie wojownika opada, teraz ogon ogranicza się do krótkich ruchów końcówki. - Ciepłych stosunków to wy chyba nie macie, jeżeli nie jesteś w stanie wykrztusić z siebie jej imienia.
A może to koleżka tych, jak im tam... Ofelia i Ufo? Trochę młody, ale tak naprawdę ciężko powiedzieć, co dwójka handlarzy ma w głowie. Bury nie zdziwiłby się, gdyby znaleźli w nowym pokoleniu rekruta, który w przyszłości będzie próbował wepchnąć kotom śmieci dwunożnych w zamian za wartościowe zioła.
- Tak się składa, że jestem na patrolu. Żeby tacy jak ty nie przeleźli na tereny klanu - odpowiada marszcząc brwi. - Skąd pochodzisz?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
To mu się trafił podejrzliwiec. Uniósł na moment niebieskie oczy ku niebu. Czy gwiazdy to widziały? Oczywiście, że nie. Bo to nie ta pora dnia. Bariera z chmur zresztą niczego nie ułatwiała.
- Porozmawiać. Posłuchać co u niej nowego, dowiedzieć czy to całe życie wojownika było warte mordowania się na treningu, bo ostatnio wspominała, że już prawie trening skończyła. Wydawała się tym podekscytowana. - zaczęło się od cierpliwego tłumaczenia oczywistości, ale Orion niewiele potrzebował by zboczyć z pierwotnego kursu i się rozgadać. - Bo widzisz, jestem ciekawy czy dalej jest równie zachwycona, czy może rzeczywistość okazała się rozczarowująca. Z tego co mówiła, wynikało, że z bycia wojownikiem nie ma żadnych korzyści oprócz satysfakcji. A sam trening jest długi i męczący. Dochodzi jeszcze jakiś kodeks do przestrzegania. Więc się zastanawiam po co? Chcę ją spytać czy to wszystko było tego warte i czy jest zadowolona, że poświęciła szmat czasu na ten cyrk. - to nawet nie były kłamstwa, gdyby wpadł na szylkretkę to kwestionowanie jej wyborów życiowych byłoby jedną z pierwszych rzeczy do zrobienia. Zaś co do imienia... wzruszył barkami. - Nigdy nie miałem pamięci do imion. To tylko głupie zlepki liter, które możesz zmienić kiedy chcesz.
Jego własne oczywiście nie było głupim zlepkiem liter, które bez żalu by można zmienić na inne, rzecz jasna, ale miał świadomość, że większości matki nie kochały i krzywdziły ich jakimiś durnymi imionami, które ani nie porywały znaczeniem, ani brzmieniem. Albo co gorsza, wypadały z głowy z prędkością światła.
- Noo... to nie przeszedłem na tereny klanu. Gratulacje. Nie zamierzałem w sumie, ale i tak brawo. To co teraz? Idziesz dalej? - oby nie - Czy będziesz tu ze mną siedział aż sobie pójdę? Słyszałem, że za przekraczanie granic robi się nieprzyjemnie, ale jak to jest, gdy w sumie żadnych terenów nie naruszyłem, hm? - machnął cynamonową kitą, po czym rozejrzał się dookoła starając namierzyć kierunek z którego go tu przywiało. Nie, to bez znaczenia w sumie, nie znał lokalnych nazw na miejsca. - No, najprościej uznać, że z daleka. Nie wiem czy jakakolwiek nazwa ci coś powie, byłeś kiedyś w ogóle poza tym lasem?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jaśniejący Płomień musi przyznać, że ten obcy jest... specyficzny. Do tego nierozsądny, delikatnie ujmując, skoro tak wprost i bez ogródek wygłasza swoje (bynajmniej nie pozytywne) zdanie o klanach i ich tradycjach w obecności wojownika. Który, dodajmy może, chwilę temu pokazał młodziakowi swoją nieprzyjazną stronę. Zero instynktu samozachowawczego. Przy okazji wychodzi na to, że to z Wierzbową Gałązką to nie blef, na pewno nie do końca. Musieli naprawdę rozmawiać i to nie tak dawno temu, bo kędzierzawa kotka ledwie co została wojowniczką. No świetnie, wdała się w głupią pogawędkę z samotnikiem (oby chociaż), i ten teraz sobie myśli, że można mu bezkarnie kręcić się przy granicy. Co gorsza, dokładnie tak jest. Kręcić się nikt mu nie zabroni, o ile nie robi niczego podejrzanego. W ocenie Płomyka, podejrzane jest samo nadmierne zainteresowanie Wichrem, ale Lawendowa Gwiazda raczej by tego poglądu nie podzieliła. Prędzej zaproponowałaby wygadanemu pointowi nocleg, wyżywienie i rozpoczęcie treningu, prowadzącego do tej niewartej mordęgi rangi wojownika.
- Aha, powiem jej, że tu byłeś - zapewnia uprzejmie, chociaż ton, z jakim to zapewnienie zostaje wypowiedziane, może wzbudzać wątpliwości, czy kocur choć przez sekundę to rozważał. - A skąd to zaciekawienie, co?
Młodziak nie wygląda na doświadczonego w boju. Ale chyba polować potrafi? Cóż, trening by mu nie zaszkodził, to na pewno. Słuszność przestrzegania Kodeksu to inna para zajęcy. Jaśniejący Płomień przeszedł przez swoją fazę buntownika i jak już świadomie pozostał w klanie, to stosuje się do zasad bez szemrania, co mu specjalnie krzywdy nie robi. Natomiast w pełni zdaje sobie sprawę, że dla samotnika - a pieszczocha tym bardziej - wiele z tego, jak żyją klany, może być nowością. I to taką z rodzaju budzących niechęć.
Ale doprawdy, mógłby zachować ją dla siebie. Podobnie nie musi wypominać buremu nieznajomości terenów poza klanowymi, intencjonalnie czy nie stawiając się wyżej od niego. Nieznajomy czuje, że można go lekceważyć przez jedną durną ranę na łapie? Ciekawe czy byłby taki zadowolony z siebie, gdyby ta łapa trafiła go w łeb.
- Nic. Nic mnie nie obchodzisz, dopóki trzymasz się słusznej strony granicy - odpowiada twardo. - Rozmawiałeś z jedną z terminatorek, więc mniemam, że znasz ryzyko pchania się, gdzie nie trzeba. Tyle mi wystarczy. Tylko po co właściwie jesteś tutaj, a nie daleko? Konkurencja cię wykurzyła z twoich terenów?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zapewnienia ze strony tego podejrzliwca ani trochę nie brzmiały szczerze. Ale Orion jedynie uśmiechnął się ślicznie w podzięce i na tym postanowił zakończyć temat szylkretki, bo jakkolwiek wspomniane zaciekawienie było całkowicie prawdziwe, tak spotkanie z kotką nie było głównym celem tej niebezpiecznej wyprawy pod same granice terenów dzikusów. Chociaż może kolejną wycieczkę na to poświęci.
- Jak to skąd? - spytał, przechylając lekko klinowaty czerep. Nie rozumiał tego pytania. Chyba. Bo był ciekaw tak po prostu. A przecież tak po prostu byłoby przykrą odpowiedzią. Miał więc nadzieję, że buras miał coś wymagającego zabawniejszej odpowiedzi na myśli.
Znał ryzyko, słyszał przecież o dzikusach rzucających się do gardeł bez ostrzeżenia, tylko że nie od wspomnianej terminatorki, a od kolegi po fachu, innego samotnika. Może jednak dzikusy były z reguły pokojowo nastawione i tylko takie osobniki jak ten kocur napędzały stereotypy. To by wyjaśniało czemu akurat jego łapa wyglądała tak paskudnie. Z drugiej strony trzymał się grzecznie swoich terenów i twierdził, że Orion go guzik obchodzi dopóki nie przekroczy magicznej granicy. Trochę przypominał tym burki z osiedla, które w miejscu trzymał łańcuch. Pokręcił delikatnie głową. No jak to po co? Zaczynał podejrzewać, że jednak i poprzednie pytanie było z gatunku tych prostych. No cóż, trudno.
- Nie byłeś nigdy zainteresowany światem poza waszymi terenami, że od razu zakładasz jakieś konkurencje i wykurzanie? - rozczarowujące - Więc otóż nie. Po prostu bycie daleko mi się znudziło, bo ile można siedzieć w jednym miejscu, hm? Więc teraz jestem tutaj i pewnie tu zostanę na moment. A jak już ten wasz las nie będzie miał nic więcej do zaoferowania to ruszę dalej. Prosta sprawa. - wytłumaczył łopatologicznie. Śmieszne te leśne kotki.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Biorąc poprawkę na wiek kocura, można bez problemu uwierzyć, że nie przywiała go tu żadna większa sprawa, a zwykła, młodzieńcza ciekawość. Jaśniejący Płomień w wieku terminatorskim ciekawił się osiedlem, korciło go sprawdzić, jakie dziwaczne wynalazki mają w swoich gniazdach dwunożni. I nie zdziwiłby się, gdyby to działało w dwie strony. Ba, pieszczochy wręcz mogą taką ciekawość odczuwać intensywniej, bądź co bądź nie mają wielkiego terytorium, nie polują dla siebie... Czy w ogóle robią cokolwiek poza łażeniem za swoimi dwunożnymi? Niektórych samotników też ciągnie do klanowych granic, kiedy już samotnikowanie staje się zbyt upierdliwe. Pewnie z podobnych powodów powstał ten cały niby-Klan Pożogi. Ale jest w zachowaniu nieznajomego coś, co nie daje wojownikowi spokoju. Być może chodzi o nonszalancję wyczuwalną na kilometr. Albo o to, że skoro - sam się przyznał - rudas był tutaj wcześniej i rozmawiał z Kusą, przy okazji dowiadując się o klanowych tradycjach, to kolejna wycieczka do tych samych granic z samej ciekawości powinna wzbudzić podejrzenia? W Płomyku na pewno wzbudziła. Czego on chce?
Lekko wzrusza barkami.
- To niecodzienne spotkać kota, który ledwie kilka księżyców temu przerzucił się na stały pokarm, łażącego samotnie po klanowych granicach. Stawiałbym raczej, że twoją motywacją nie jest chęć przeprowadzenia wywiadu środowiskowego, a znalezienia pomocy - odpowiada niechętnie, stawiając nacisk na szukanie pomocy. Pod tą pewnością siebie kocura kryje się jedno z trojga: siła, przeświadczenie, że nic mu nie grozi, bo tak naprawdę wcale nie jest sam, albo głupota. To pierwsze można odrzucić na wstępie, głupota natomiast stoi pod znakiem zapytania, bo jednak ten kot jeszcze żyje i wygląda na całkiem zadbanego. A więc czy naprawdę chodzi o zainteresowanie nieznanym? - Sam tak sobie wędrujesz po świecie?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie był pewny czy przytaknąć, że wiadomo, że niecodzienna sprawa, bo przecież był jedyny w swoim rodzaju i to oczywiste, że napotkanie takiego wędrowca jak on to nie jest chleb powszedni dla leśnych dzikusów. Czy może jednak powinien przekazać swoje wyrazy współczucia, że jak już mają gości to tylko takich o niecnych zamiarach i nawet pojawienie kota, który wędruje bez głębszego celu, jest niesamowitym przerwaniem rutyny. Ostatecznie stanęło na skrzywieniu się brzydko.
- Kilka księżyców to długo. Twoim zdaniem powinienem poczekać aż będę starym, sypiącym się dziadem nim ruszę w podróż, bo wtedy nie będę wzbudzał podejrzeń? - no w porządku, ciężko by było wyciągnąć takie wnioski ze słów Wichrowego koteczka, ale Orion zamierzał to świadomie zignorować. To było pierwsze co mu ślina na język przyniosła, a przecież nie musiał zaimponować nieznajomemu swoją wspaniałością, nie? - A co? Klany oferują jakąkolwiek pomoc błąkającym się kotom? Znaczy tak wiesz, poza pomocą w szybszym opuszczeniu świata żywych jak się naruszy granice. - to by była jakaś nowość. Pasowała do wizerunku napotkanej szylkretki, ale za nic nie pasowała do wizji Klanów cynamona. I wreszcie przeszedł do odpowiedzi na ostatnie pytanie, które (jak podpowiadał rozsądek) powinien raczej zignorować. I nie udzielać takich informacji nieznajomym. Ale skoro nie miał problemu by powiedzieć o tym kociemu mordercy, to co dopiero klanowemu podejrzliwcowi? - Aha, sam wędruję, dokładnie. I wcale na tym źle nie wychodzę.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No tak. Nie od dziś wiadomo, że między byciem młodym szczylem a sypiącym się dziadem nie ma żadnego etapu przejściowego - przyznaje sarkastycznie, uśmiechając się jedną stroną pyska i przysiada na trawce, by dać odpocząć zranionej łapie. Minęło już trochę czasu od tamtego felernego polowania i Jaśniejący Płomień nauczył się żyć ze swoim nowym bagażem doświadczeń, ale to nie wypłynęło na postawę ugryzienia. Nadal boli. I wciąż dłuższe wycieczki kocurowi nie służą. Jedynie ból zyskał rangę jednego z elementów składowych codzienności.
- Nie oferują. - To krótkie kłamstwo wypływa gładko z jego pyska. Może nie jest to do końca kłamstwo w przypadku innych klanów, nie ma też wpisanej w Kodeks zasady postępowania z żebrakami, niemniej fakt faktem: Lawendowa Gwiazda pomocy potrzebującym nie odmówi. - Ale różne podejrzane indywidua ciągnie do siły klanów, bo wydaje im się, że uda im się z niej skorzystać.
Unosi znacząco brew. Tak, między innymi ciebie mam na myśli. Wiem, co kombinujesz.
Pod fasadą kota podejrzliwego i nieprzyjaznego kryje się rozweselenie i swojego rodzaju zadowolenie ze spotkania. Teraz, gdy Płomyk wie, że point nie przedstawia sobą zagrożenia, czuje się wyluzowany. To jest - na tyle, na ile pozwala mu świadomość własnej słabości. Trochę brakuje mu luźnych rozmów z kotami. Nawet jeśli całe spotkanie z nieznajomym ma przebiec w atmosferze nieufności i obustronnego poczucia wyższości, to syn Czerwonego Pazura nie ma nic przeciwko. Dobrze mieć do kogo otworzyć pysk raz na jakiś czas. Kogoś poza Iskrą.
- Ta? A potrafisz ty chociaż walczyć? - parska z niedowierzaniem.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- No na to wygląda. - odparł, spoglądając krótko lecz wymownie, na poranioną łapę burego. Może nie wyglądał na wybitnie starszego, a siwe włosy nie prześwitywały tu i tam, ale bez dwóch zdań zaczynał się już sypać. Czyżby życie w klanach kręciło się tylko i wyłącznie dookoła zostawania wojownikami? Nie znali tam pojęcia medycyny? Cóż, dotychczasowe klanowe koty, które spotykał, były wszystkie w jednym kawałku, ale może po prostu mieli na tych swoich terenach jakieś dziury-umieralnie? I jak się było zbyt rannym to kopało się sobie dołek i czekało na śmierć, a akurat ten typ tutaj albo uparcie odmawiał wykopania swojego dołka, albo był jeszcze na tyle zdatny do pracy, żeby go wysyłali do pilnowania czy żaden samotnik nie przekracza nielegalnie ich granic.
Skinął łbem ze zrozumieniem, ale nim w pełni nacieszył się odratowanym wizerunkiem nieprzyjaznych leśnych dzikusów, jego szczęście zostało zakłócone przez jedną brew. A raczej jej właściciela, który sugerował, że Orion mógłby należeć do tych frajerów, którzy oczekują pomocy od klanów. Prychnął z niezadowoleniem. Jeszcze czego.
- Mm, potrafię chociaż walczyć. Chcesz się przekonać? - zaoferował po dresiarsku nim zdążył przemyśleć, że może nie powinien zapraszać na solo inwalidy. - Chociaż może lepiej nie teraz, bo jeszcze będziesz się potem tłumaczyć, że ci średnio poszło, bo masz łapę rozwaloną. - zreflektował się więc, nim bury zdążył odpowiedzieć. A potem odchrząknął. - Ale wracając. Oczywiście, że potrafię walczyć. Tak samo polować. I na ziołach leczniczych się znam. To podstawy, ta? - no dobra, na ziołach się jeszcze nie znał. Jeszcze. Bo przecież Artem obiecał mu niedługo wszystko wyjaśnić, więc to prawie nie było kłamstwo. A może nawet zachwyci tym dzikusa, który najwyraźniej nigdy z medycyną się nie zetknął.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Po kolejnych słowach rudego Płomyk nie wytrzymuje i parska śmiechem. No tak, blisko trzydzieści księżyców to prawie jak jedną łapą w grobie, zwłaszcza taką pogryzioną łapą. Jeżeli według niebieskookiego niewielka rana jest równa sypaniu się, jak ze starości, no to bingo, mamy to. Młodziak jest taki pewny siebie z głupoty, co doskonale wpasowuje się w stwierdzenie, że głupi to ma szczęście. Może i wędruje samotnie, ale jeżeli zaznał z tego powodu jakichkolwiek nieprzyjemności, jeśli walczył z drapieżnikiem, prawdziwie niebezpiecznym kotem albo przymierał głodem, to Jaśniejący Płomień jest latającym jeżem. W tym wypadku brak ostrożności, będącej czymś naturalnym i instynktownym dla kotów z klanów - a starszych, doświadczonych samotników tym bardziej - jest zrozumiały. Byle tylko się na tym przeświadczeniu o własnej doskonałości nie przejechał. Koty lubią sobie wyobrażać różne rzeczy, tak jak syn Czerwonego Pazura wierzył kiedyś, że klan jest gotów wskoczyć w ogień dla ratowania swoich. Pitu, pitu, inni tylko czekają na dobry moment, żeby cię unicestwić. Ten tutaj po prostu jeszcze tego nie rozumie.
Unosi zdrową łapę i od niechcenia wyczyszcza z niej nieistniejący brud, wysuwając przy tym pazury. Sprałby tego dzieciaka jak nic. Nie żeby zrobić mu krzywdę, ale żeby się ogarnął, bo póki nie dostanie porządnie w pysk, to będzie oferował nieznajomym udowodnienie swoich sił. W których istnienie wichrzak nie wierzy, czego nie ma zamiaru ukrywać. Problemem byłoby tylko to, gdyby łapa postanowiła go zawieść w krytycznym momencie, w wyniku czego długopyski przekonałby się o swojej (pozornej) świetności. Nie mógł przyleźć tutaj za księżyc na przykład? Za księżyc Jaśniejący Płomień będzie jak nowy.
- Przekonam się, jak usłyszę o jakimś trupie samotnika - mówi uśmiechając się grzecznie. - Będę wiedział, do kogo należy. - Milknie na moment. Kocur twierdzi, że zna się na ziołach leczniczych. To blef, prawda? Zważywszy na to, jak wiele księżyców zajęło Krwawnikowemu Liściowi zostanie medykiem... Jednocześnie, jeżeli wie cokolwiek, to i tak więcej od niego. - Mhm, i kto cię tego wszystkiego nauczył, samotny podróżniku?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości