Logo Artemidy
Czaple Gniazda
#91
Wilk znów krzywił się czując brak zwierzyny, brak jej obecności. Bardzo to zaczęło nurtować kocura, bo skoro zwierzyna gdzieś się pochowała to dzisiejszy dzień w klanie może być niezbyt ciekawy tym bardziej, że ostatnie mioty wciąż rosną i potrzebują stałego, pożywnego pokarmu. A ewidentny brak piszczków może zaburzyć dzień w klanie. Ale co mogło się stać? Zazwyczaj zawsze nawet pare myszy da się znaleźć i złapać, a tego wschodu słońca? Ledwo tę wiewiórkę złapałem. Psia kość.
Znów zwrócił się do Gwiezdnych, a w tym do babci, aby ten dzień nie przyniósł mu wstydu, że przyniesie do obozu jedynie wiewiórkę.
Wziął się zatem ostro za poszukiwania i zmienił lokalizacje idąc w stronę Czterech Dębów. Może tam się uda bowiem zauważył, że najwięcej wojownicy spędzają czasu na polowaniach na granicach z Ziemiami Niczyimi. Zatem gdy już zmienił miejsce, nadal przybierając pozycję łowiecką, nadal węszył, szukał piszczków. Szukał również i śladów uważając non stop czy na pewno idzie pod wiatr.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Syn Czajkowego Lotu nastawiał się nieco negatywnie, biorąc pod uwagę niezbyt długi czas poszukiwań, ale przynajmniej przekuwał to w działanie. Intensywniejsze poszukiwania się opłaciły, bowiem to pozwoliło mu w porę zauważyć, jak z pobliskiego drzewa, znajdującego się parę lisich długości od kocura… zbiega kolejna wiewiórka, co ciekawe i być może nieco zabawne, biorąc pod uwagę, że dotychczas Wilk napotkał się jedynie na przedstawiciela tego właśnie gatunku.

Wilczy Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 47/50
» wykorzystane przerzuty: 0/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Wilk lekko zdziwił się gdy na drodze spotkał kolejną wiewiórkę. Nie był to rarytas, ale nie mógł wybrzydzać dlatego od razu przeszedł do działania. Najpierw sprawdził czy na pewno idzie pod wiatr aby nie spłoszyć piszczka. Następnie lekko, z wyczuciem poprawił pozycję uznając iż ogon trochę jest krzywo. Położył uszy po sobie aby jak najlepiej schować się w gęstwinie. Sytuacja była taka sama - wiewiór po raz kolejny był obok drzewa dlatego należało zachować spokój i ostrożność. Zatem kroczył doń wolno sprawdzając dokładnie podłoże aby na pewno na nic nie nadepnąć. A gdy był już wystarczająco blisko, gdy przerzucił ciężar ciała na tylne łapy - wyskoczył wysuwając ostre pazury i rozwierając pysk aby dopaść wiewiórkę i uśmiercić ją natychmiast.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Tym razem jednak coś w zachowaniu Wilczego Pomruku zaalarmowało rude stworzenie i nie minęła długa chwila, a wiewiórka uniosła wzrok, żeby spojrzeć prosto na kocura. Efekt był taki, że zanim ten zdołał wybić się z tylnych łap, wiewiórka zaczęła po prostu wiać przed siebie, a byle dalej od Wilka – na razie drogą lądową, chociaż kto wie, czy zaraz nie wpadnie na pomysł, żeby wrócić na drzewa…

Wilczy Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 47-2=45/50
» wykorzystane przerzuty: 0/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Tym razem popełnił błąd, który dobrze skryty nie chciał zdradzić dlaczego. Nie było poza tym czasu na zastanawianie się. Gdy Wilk bowiem wylądował w pustym miejscu już wiedział, że będzie pogoń. I od razu wystartował na pełnym biegu tylko po to aby dogonić wiewiórkę. Może nie był najszybszy w klanie, ale dzięki swojej sile potrafił naprawdę wiele znieść - choćby długodystansowe biegi. Zazwyczaj je uwielbiał, ale gdy rwiesz pazurami o ziemię tak, że wyrywają się z niej grudy... może być różnie. Raz już ścięgno nadwyrężył ale na szczęście skończyło się jedynie niemiłymi skurczami w okolicach uda.
W każdym razie pędził ile sił w łapach raz co raz zmuszając się do przyśpieszenia nie zważając na jakikolwiek ból w łapach czy mięśniach. A gdy był wystarczająca blisko - wyskoczył przerzucając ciężar ciała na tylne łapy i celując w wiewiórkę, a dokładniej przed nią. Czyli w miejsce gdzie zaraz winna była się pojawił.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
No i niestety: wiewiórka miała przewagę nad synem Wilgotnego Nosa i to wykorzystała, by w pewnym momencie czmychnąć na drzewo; czarnofutry kocur mógł co najwyżej obserwować, jak pod wpływem ciężaru ciała rudego zwierzęcia ruszają się kolejne gałęzie i liście drzew, gdy zaczęła przeskakiwać z jednego drzewa na następne.

Wilczy Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 45-4=41/50
» wykorzystane przerzuty: 0/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Westchnął zniesmaczony swą porażką, ale zdecydował się nie poddawać. Czasem po prostu więcej trzeba mieć szczęścia niż umiejętności. Czasem jedna sekunda przeważała szalę na stronę wroga.
Ruszył dalej szukając śladów piszczków starając się nie narobić przy tym hałasu. Spoglądał na niebo, na drzewa, na ślady ukryte w podszyciu. Nawet zdarzało mu się łapą odchylić rąbek tajemnicy skryty pod ów podszyciem leśnym aby mieć pewność, że chociaż zwierzyna tędy przechodziła. Smakował powietrze starając się również iść pod wiatr aby nie uciekł mu kolejny piszczek jak zwinna wiewiórka.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
Wilczy Pomruk w swoich próbach zbliżył się na tyle blisko Czarnego Ogona, by napotkać nieco bardziej… wodną zwierzynę. Dorodny kaczor, co kocur mógł rozpoznać po opalizującej wręcz, zielonej głowie, co prawda wyglądał, jakby dopiero tu doleciał i właśnie wylądował, bo dopiero zmierzał do strumienia, stanowiącego granicę klanu Wichru.

Wilczy Pomruk: S: 12 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 41/50
» wykorzystane przerzuty: 0/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
***

/dzikie przygody Stokrotki są dzikie
chyba mogę, nigdzie nie ma miejsca

Nie była pewna, czy Grzmiąca Ścieżka, przed którą stała, jest tą właściwą. Smród spalin skutecznie tłumił wszelkie inne zapachy. Rudy, pręgowany ogon poruszał się nerwowo. Ile już razy musiała przebiegać przez podobne twory? A każdy kolejny mógł stać się jej ostatnim. Sztuczna ścieżka wyglądała na pustą wzdłuż i wszerz, dlatego pokonała ją czym prędzej. Zagłębiła się w przydrożne zarośla. Nie wyglądały znajomo, nie traciła jednak nadziei. Szła dalej. Oby tylko samotnicy podał jej właściwy kierunek... Z nimi nic nie wiadomo - niektórzy zapytani uprzejmie o drogę od razu obnażali kły i pazury. Co za brak ogłady! Na szczęście nie wszyscy tak się zachowywali. Czy miała inne wyjście niż podążyć za wskazówkami nieznajomych?
Na jej drodze wylądowała ciężko kaczka. Wojowniczka przybrała pozycję łowiecką i zaczęła stopniowo zmniejszać odległość dzielącą ją od zwierzyny. Wygląd kotki świadczył o tym, że potrafiła o siebie zadbać. Zdecydowanie ciężej jest żyć w pojedynkę, ale da się to zrobić. Tyle, że wolała już móc zobaczyć się z bliskimi. Nieopatrzne nastąpienie na patyk spowodowało, że kaczka odleciała. Wylądowała w zbiorniku wodnym. Mhm, na ziemiach niczyich były nawet dwa. Może to któryś z nich? Nie miała okazji obejść obu dookoła, zobaczyć od każdej strony, dlatego nie była pewna, ale może, może...
Szła wzdłuż linii brzegowej i niebawem dostrzegła w oddali las! Jej serce przyspieszyło, podobnie jak krok. To może być ten las. Ku swojej uciesze i uldze rozpoznała polanę, a także dziwny drewniany wytwór stanowiący dobry punkt obserwacyjny. Była coraz bliżej! Puściła się biegiem, usiłując wywęszyć ten charakterystyczny zapach, którego nie czuła od księżyców. Zapach domu.
Znała już drogę. To paśnik, to rzeka, w której Mewa uczyła ją pływać, a tam dalej - Czarny Sad! Biegła jakby bała się, że jeśli się nie pospieszy, cały klan ucieknie. Ze względu na panujący upał musiała jednak zwolnić. Dom! Oczy jej zwilgotniały. Po pokonaniu reszty drogi musiała tylko czekać przy granicy na jakiś patrol. I doprowadzić do porządku futro. Nie mogła przecież pokazać się innym jak jakaś mokra, brudna przybłęda! Najchętniej od razu wbiegłaby do obozu, lecz bądź co bądź pachniała samotnikiem. Nie miała wątpliwości, że Malinowa Gwiazda przyjmie ją z powrotem, w końcu to nie była wina Stokrotki... No, może trochę. Gdyby nie jej ciekawość, nie musiałaby teraz czekać na patrol. W żyłach kotki o ryżych łatach płynęła krew Klanu Wichru, ale lepiej się nie wyrywać i załatwić to formalnie. Opanować wrodzoną niecierpliwość. Nie wszyscy w klanie mogą ją rozpoznać. Miała wrażenie, że od czasu felernego patrolu minęły całe obiegi pór roku, choć to tylko kilka księżyców.
Położyła się. To może trochę potrwać. Odpoczywała, czekając aż jej sierść wyschnie, ale nie traciła czujności. Wróciła na chwilę myślami do dnia, w którym to wszystko się zaczęło...
Była na patrolu. Takim zwyczajnym, rutynowym patrolu, aż tu nagle zobaczyła potwora dwunogów stojącego po drugiej stronie Grzmiącej Ścieżki. O. A to ci niespodzianka. Co ciekawe, nie ruszał się. Śpi? Nie żyje? Podczas dłuższej obserwacji nie poruszył się ani o kocięcy krok, nawet nie oddychał! A to dopiero. Ciekawska wojowniczka nie mogła się powstrzymać przed zobaczeniem z bliska tego jakże intrygującego truchła.
Potwór miał otwarte coś, co chyba było paszczą. Dziwne, że nie posiadał żadnych zębów. A jakie ciekawe rzeczy miał w środku! Skoro zwierz dwunogów został pokonany (swoją drogą, ciekawe przez co?), można było się trochę rozejrzeć. Wichrzaczka odważnie wskoczyła do środka czegoś, co ludzie nazywają bagażnikiem. Nie został on zamknięty przez roztrzepanego właściciela pojazdu. Ten to właściciel szukał dogodnego miejsca do wędkowania. Zbiornik wodny w okolicy nie przypadł mi do gustu. Stokrotka usłyszała, że się zbliża. Niestety podczas odkrywania tajemnic potwora zaplątała się w siatkę na ryby. Przestraszona przeczołgała się za pojemnik, mając nadzieję, że dwunóg sobie pójdzie i nic jej nie zrobi, a wtedy ona jakoś się wyplącze. Stało się coś zgoła innego. Potwór zamknął paszczę, powodując zjeżenie się futra wojowniczki, a nawet zaczął się poruszać! Co to za dziwy? Ostrożnie wyjrzała zza kolorowego kamienia i mogła zobaczyć jak znajome drzewa się oddalają. Teraz miała za swoje! Trzeba było zostawić rzeczy dwunogów w spokoju i nie wsadzać pudroworóżowego nosa w nieswoje sprawy.
Siedziała w ciszy i bezruchu, bo nie wiadomo, co ją tu spotka. Może nikt jej nie zauważy. Oby tylko potwór rychło ją wypluł! Im szybciej to się stanie, tym lepiej. A nad sposobem pozbycia się tej twardej pajęczyny pomyśli później. Byle tylko stąd uciec! Wydawało się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko niej, bo po pewnym czasie znalazła się na zupełnie niezanym terenie. Próbowała zapamiętać drogę. Było to niemożliwe, potwór pobiegł zbyt daleko! Czy to znaczy, że Stokrotka już nigdy nie zobaczy rodziny i przyjaciół? Nie! Musiała jakoś wrócić, niech tylko ta paskuda ją wypluje! Trzeba będzie ostrzec klan przed tą nową strategią polowania... Chociaż czy była upolowana? Wciąż żyła, a zwierzynę się zabija i zjada. Więc co dwunóg zamierzał z nią zrobić? Może przerobić na pieszczocha? Niedoczekanie! Oj, ona jeszcze mu pokaże. Gdy tylko wydostanie się z tego miejsca.
Wreszcie ta paskuda stanęła w miejscu. W momencie otwarcia bagażnika ciężko stwierdzić, kto był bardziej zaskoczony i przestraszony - wojowniczka czy niezbyt rozgarnięty wędkarz. Okazało się, że ten dwunóg nie był aż taki straszny - pomógł jej się wyplątać z tego ustrojstwa, choć na wszelki wypadek kotka na niego syknęła i jeżyła futro. Żeby nie próbował z nią zadzierać i robić z niej pieszczocha. Gdy tylko się oswobodziła, wzięła nogi za pas. Trzeba przyznać, że niecodzienna podróż napędziła jej niezłego stracha.
Żeby było ciekawiej, żaden pieszczoch ani samotnik z najbliższej okolicy nie słyszał o czterech klanach. Osty i ciernie! Jak ona ma teraz wrócić, znalazłszy się na zupełnie obcym terenie, na którym nie stanęła dotąd łapa leśnego kota? W tych okolicznościach jej entuzjazm odkrywcy osłabł. Znacznie lepiej by się eksplorowało nieznane miejsca bez zgrai samotników, dwunogów i ich psów. Co gorsza nikt nie mógłby jej przyjść z pomocą. Dom stał się nagle taki odległy! Rozpłakała się w swojej tymczasowej kryjówce. Nie zamierzała jednak robić tego cały czas, o nie! Była przecież dorosłą kocicą, na dodatek wojowniczką i musiała sobie jakoś poradzić. Może warto spojrzeć na tę całą sytuację jako przygodę? Polowanie tylko dla siebie, szukanie wody i schronienia na własną łapę - tego jeszcze nie było! Ile będzie opowiadania, kiedy wróci do domu! Bo wróci, była tego pewna.
Wreszcie udało jej się znaleźć kota, który za upolowaną dla niego wiewiórkę gotów był podzielić się informacjami o stadzie dzikusów. Jego mętne tłumaczenia, a także wskazówki innych samotników, którzy coś gdzieś widzieli zaprowadziły ją na tereny czterech klanów. Szkoda tylko, że byłe tereny. Oczywiście nie znalazła tu żywej duszy, nie licząc zwierzyny panoszącej się tu odkąd koty odeszły. Natrafiła też na świeże tropy drapieżników, ale nie rysia, lecz i tak musiała zachować ostrożność. Mogłaby teraz pohasać po dawnych rewirach Rzeki, Cienia i Gromu, które tak chciała zobaczyć. Nikt jej nie mógł pogonić, no bo hej, nikogo tu nie ma! Był tylko jeden mały problem... a nawet duży, rudy i mięsożerny, który przyczynił się do opuszczenia tych ziem. Prawdopodobieństwo, że w okolicy kręci się ryś, pozostawało bardzo duże. Lepiej się nie narażać. Miałaby sama stawić czoła czemuś, z czym nawet grupa kotów nie dała rady? Może córka Fiołkowego Świtu robiła czasem nieodpowiedzialne rzeczy, ale aż taka głupia nie była. Popatrzyła sobie na tereny z daleka, z bezpiecznej odległości, po czym ruszyła w dalszą drogę.
Teraz pozostało tylko odnalezienie znajomych Błyskającej Gwiazdy, którzy poprzednio wskazali drogę klanom. Oby nigdzie się nie wyprowadzili. Tym razem miała szczęście. Co prawda nie chcieli jej odprowadzić, co by było idealnym rozwiązaniem, za to poinstruowali ją jak dotrzeć do celu. Powinna sobie poradzić. I poradziła!
Wprawdzie zdobyła kilka zadrapań i ślad po pazurach na prawym barku, a żebra rysowały się pod skórą trochę wyraźniej niż wcześniej, ale nie zmieniła się diametralnie przez te księżyce. Mordka miała taki sam przyjazny wyraz, a oczy błyszczały radośnie. Wracała do domu! Właśnie kończyła układać futro. Przyglądała się czaplom siedzącym w gniazdach. Już niedługo, już za chwilę, niech ten patrol tu wreszcie przyjdzie!


/Sikorka!
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
? '? ???? baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if ??? ???? ?? put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


[Obrazek: d0Jh4yK.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dzień, ot przeciętny i spokojny dzień. Czasami chciałoby się, żeby każdy dzień był tak spokojny, tyle że wtedy było by strasznie nudno, prawda? Tak przynajmniej uważał szylkretowa terminatorka, która lubiła kiedy coś się działo, cokolwiek, byle ciekawego. No i oczywiście na tyle bezpiecznego żeby nikomu nie stała się jakaś wielka krzywda. Nie będzie przecież prosić żeby na tereny Klanu przyszedł borsuk i narobił bałaganu, tylko z potrzeby rozrywki. Była energiczna, żywa i radosna ale nie głupia albo bezmyślna, co to, to nie! Słoneczko już osiągnęło swój najwyższy punkt jakiś czas temu, grzało całkiem przyjemnie, dzięki delikatnemu wiatrowi, nie było wcale tak gorąco jak mogło, chwała Gwiezdnym, upały dobijały czasem nawet najżywsze osobniki. W taką cudowną pogodę jednakże idealnie było się, wybiegać, wyszaleć, może zapolować? Ach polowanie, było takie fajne! Ściganie zajęcy i innych piszczków. Teraz jednak Sikora nie stąpała cicho, a dreptała radośnie obok swojego taty Pszenicznego Grzbieta i drugiego wojownika Chłodnego Powiewu. Szylkretowa terminatorka ładnie poprosiła, zarówno tatę, jak i swoją mistrzynię Lawendowy Kwiat, aby ten pierwszy mógł ją zabrać na ten spokojny, rutynowy patrol. Wędrowanie wzdłuż Czarnego Ogona zawsze było jedną z najfajniejszych części obchodu granic. Z tej strony Klan Wichru graniczył jedynie z... nikim! Po drugiej stronie wody były jedynie ziemie niczyje, a Sikorze nie zdarzyło się jeszcze spotkać samotnika, który by stamtąd przyszedł. Czy oni w ogóle istnieli? Węszący czujny nosek koteczki wyłapał nagle jakiś zapach. Byli niedaleko czaplich gniazd, tam żyły takie wodne ptaszyska może to od nich... Nie. Zdecydowanie nie. To pachniało jak kot. Ale nie jak kot z Klanu. A przynajmniej nie Wichru, chociaż zapach granicy starał się zdusić woń obcego. Szylkretka powiedziała tacie, że pójdzie to sprawdzić, zapewniając jednocześnie, iż będzie ostrożna. Rzuci tylko oczkiem i szybko im przyleci zdać relacje, a może po prostu ich zawoła. Nie byli daleko, o w zasięgu głosu. Ten koci zapach mógł być przecież tylko zapachem, właściciel dawno mógłby się ulotnić. Idąc ostrożniutko ale też żywo, pełna ekscytacji, terminatorka wyglądała właśnie zza kolejnego drzewa kiedy dostrzegła "intruza". Samotnik? Prawdziwy samotnik? Okej, teraz trzeba to dobrze rozegrać. Sikora wzięła wdech i wyprostowana niczym prawdziwy wojownik zbliżyła się nieco do "obcego".
- Hej! Nie powinno cię tutaj być, to tereny Klanu Wich... - urwała, bo podeszła dość blisko by przyjrzeć się lepiej przybyszowi, a raczej przybyszce. I poczuła jak zalewa ją fala emocji, najpierw ogromna radość, potem oświecenie i głęboki smutek.
- S-s-s-stokrotka? Stokrotkowy Płatku? - To... To nie mogła być Stokrotka. To nie mogła być ona, z jednej prostej przyczyny. Przecież Stokrotkowy Płatek nigdy nie opuściła Klanu. Przecież dalej tutaj była, mieszkała razem z nimi, jadła razem z nimi... Przecież była... Była tylko... Tylko się z Sikorą mijały, prawda? Bariera, jaką szylkretowa koteczka postawiła w swoim umyśle zaczęła się kruszyć i pękać. Betonowy mur zaprzeczenia, który trzymał cały nadchodzący smutek i przyjęcie do świadomości, tego że Stokrotkowego Płatka już nie ma, że zniknęła, runął jak domek z wątłych patyków. Do sikorczych oczu napłynęły łzy, smutku, rozpaczy której istnienia nie chciała przyznać, radości i ulgi na raz. Uświadomienie sobie faktu, iż córki Malinowej Gwiazdy wcale na terenach Klanowych nie było mieszał się teraz z radosną nowiną jej powrotu. Jaki to prawdziwa mieszanka dwóch odmiennych strumyków! Sikora nie wytrzymała, po prostu rzuciła się biegiem w stronę Stokrotki, chcąc się przekonać, że nie śni, że kotka naprawdę tu jest. Rzuciła się na nią, chcąc ją wytulić za wszystkie czasy, wtulić pyszczek w jej szyję i wypłakać tę całą frustrację spowodowaną jej zniknięciem.
- Stokrotko! Stokrotko! Nie... Nie chciałam... Nie mogłam... Mówiłam sobie, że cały czas tu jesteś. Tu z nami! Na terenach Klanu! Mówiłam sobie, że po prostu jesteś bardzo zajęta i to dlatego nie możesz mnie uczyć, ani nie możemy się spotkać. Mówiłam tak sobie bo nie chciałam, nie chciałam naprawdę uwierzyć, że po prostu już ciebie nie ma! Nie chciałam, nie chciałam, nie chciałam! Ale teraz ciebie tu widzę i... I rozumiem, że ciebie nie było. Że kłamałam, sama przed sobą! Oh powiedz, mi powiedz, dlaczego? Dlaczego zniknęłaś? Czy to moja wina? Bo nie byłam dość dobrą terminatorką? Bo wtedy opuszczałam treningi? Przepraszam, przepraszam jeśli tak! Zostań teraz, wróć, wróć do obozu! Malinowa Gwiazda cię przywita, na pewno cię przywita! Oh tylko powiedz gdzie byłaś? - Pomieszane słowa Sikorki wylewały się z niej nieopanowaną fala, podobnie jak łezki ściekające z jej bursztynowych ślepi. Powiedz, powiedz Stokrotko... Gdzieś ty była?
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Proszę bardzo, ciekawe wydarzenie urozmaici dzień szylkretowej terminatorki. W końcu nie na co dzień znajduje się dawną mentorkę zaginioną księżyce temu w niewyjaśnionych okolicznościach, która sobie leży przy granicy jak gdyby nigdy nic. I na pewno nie jest to coś nudnego.
Czas zdawał się ciągnąć w nieskończoność byłej wojowniczce. To normalne, że wszystkie koty nie stoją bez przerwy na wszystkich granicach. Trzeba czekać. Może patrol właśnie się do niej zbliża? Nie ukrywała się, więc przeoczenie zapachu samotnika oraz biało-rudej sylwetki na zielonym tle graniczyło z niemożliwym. Nawet gdyby przysnęła, znużona oczekiwaniem, ktoś na pewno ją znajdzie.
Mimowolnie spięła mięśnie, gdy nagle usłyszała wyczekiwany szelest i uderzyła ją świeża woń kotów z Klanu Wichru, które musiały znajdować się niedaleko. Oj, Stokrotko. To przecież twój klan. Chodź się przywitać.
Starała się zdusić obawę, że koty które napotka jej nie poznają albo pomyślą, że uciekła, zdradziła klan! Nigdy by tak nie zrobiła i choć wiedziała, że klan łowców królików i zajęcy daje drugą szansę kotom, które go opuściły, nie mogła się pozbyć niepokoju, który wciąż kołatał się z tyłu jej głowy. To jest ten moment, w którym pewna siebie i niezależna od opinii innych kocica traci rezon.
Rozluźniła się, kiedy dotarło do niej, kogo widzi. Sikorcza Łapa. Ależ ona wyrosła! W tym momencie poczuła wyraźniejsze niż zwykle uczucie żalu, że tyle przegapiła, że jej nie było, nie mogła towarzyszyć najbliższym w drodze ku dorosłości... Co jeśli Sikora jest na nią zła za tak nagłe i niespodziewane zniknięcie? To właśnie niepewność powstrzymywała ją przed podbiegnięciem do znajomej mordki. Dziwne uczucie.
Córka Pszenicznego Grzbietu poważnie podeszła do obowiązku bronienia granicy i bardzo dobrze, tyle że Stokrotka nie była pierwszym lepszym samotnikiem i wcale nie zamierzała się stąd ruszać. Ani na krok. Wciąż myślała o sobie jako wojowniczce, nawet jeśli przestała już pachnieć Klanem Wichru. Wąsy zadrżały jej delikatnie z rozbawienia. Nie poznajesz mnie, Sikorko? A... a może biało-ruda się pomyliła i to wcale nie była jej dawna terminatorka, tylko ktoś podobny? Ale... w takim razie kto?
- Tak, to ja Sikorko, we własnej osobie! - miauknęła radośnie.
Nie było już wątpliwości, kogo widzi, gdy na pstrokatej mordce malowała się cała gama emocji, a sama kotka rzuciła się pędem. "Samotniczka" zamknęła oczy, chłonąc jej zapach i ciepło ciała. Tyle czasu się nie widziały! Można odnieść wrażenie, że minęły całe obiegi pór roku. Naprawdę odnalazła ją i cały klan, wróciła!
Wyrwało jej się zdziwione "och?", gdy Sikora przyznała, co sobie wmawiała, nie dopuszczając do świadomości zniknięcia mistrzyni. Najwyraźniej musiała to mocno przeżywać. Stokrotka dała jej mówić, choć sama chciała ją jak najszybciej zasypać wyjaśnieniami, a najlepiej pobiec razem z nią do reszty klanu i ich wszystkich razem przytulić, i opowiedzieć im swoje przygody, i...
- Sikorko, nie, to nie tak! To ja cię przepraszam, że byłam wtedy taka ciekawska! Jesteś bardzo dobrą terminatorką i gdybym mogła, uczyłabym cię dalej, bo wierz mi, że ja też opuściłam parę treningów u Lnianego Futerka, i to nie ma aż takiego znaczenia, i strasznie się cieszę, że cię widzę! Tak urosłaś! Może nawet zostałaś wojowniczką? Mam nadzieję, że dostałaś fajnego mistrza, który ci przekazał wszystko co należy. Pewnie tyle się zmieniło w klanie! Musisz mi streścić, co się działo przez ten czas. Znaczy nie musisz, ale dobrze by było. Nie smuć się, to naprawdę nie twoja wina - mówiła szybko, jakby chciała natychmiast wszystko wyjaśnić. Bo chciała. Zaczęła energicznie lizać kolorowe policzki, osuszając je z łez - Nigdy nie zgadniesz, co mi się przytrafiło! Nie wiem, gdzie byłam, bardzo daleko stąd, nawet na starych terenach, bo potwór mnie upolował, a ja myślałam, że on nie żyje i mnie zabrał w takie miejsce, że bardzo ciężko było wrócić! - zaczęła wyjaśniać chaotycznie. Dotarło do niej, że z tych wyjaśnień niewiele można zrozumieć i terminatorka pewnie ma mętlik w głowie, ale to przez te emocje! - Muszę ci to opowiedzieć od początku, na spokojnie, ale przede wszystkim - nigdy nie podchodź do martwego potwora dwunogów, zapamiętaj to sobie! - ostrzegła. W tym momencie zobaczyła, że przyglądają się jej jeszcze dwie pary ślepi - Chlodny! Pszeniczny! - po co jakieś formalności typu pełne imiona. Stokrotka była zbytnio podekscytowana, żeby zachować powagę i niewiele brakowało, żeby zaczęła skakać wokół swoich znajomych niczym kocię. Zupełnie jakby ktoś jej odjął pięćdziesiąt księżyców. Swoją drogą, naprawdę aż tak się postarzała? - Nawet nie wiecie jak się cieszę, że was w końcu znalazłam! Chwilami już myślałam, że mi się nie uda i umrę gdzieś samotnie z dala od domu, ale jednak, wszyscy tu jesteście! I te znajome zapachy, i tereny! - córka Fiołkowego Świtu nie wytrzymała i również zalała się łzami. Wreszcie w domu! Wiedziała, że się uda! Dzięki Klanowi Gwiazdy, że cała ta niebezpieczna przygoda skończyła się najlepiej jak mogła.
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
? '? ???? baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if ??? ???? ?? put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


[Obrazek: d0Jh4yK.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oczywiście, że przetoczyło się przez nią tyle emocji, bo jakżeby inaczej. Jakże mogłaby pozostać chłodna i nieczuła, kiedy jej ukochana była mistrzyni wróciła. Wróciła cała i zdrowa, a co więcej, pamiętała ją. Pamiętała Sikorę! Jaka to radość, jaka ulga! I z tą ulgą malującą się w oczach kotka miała tyle pytań do zadania!
- Jak, jak to za ciekawska? Co się stało? Nie, nie, nie jeszcze nie zostałam wojowniczką, ale pewnie niedługo mi się uda! Lawendowy Kwiat mnie uczy i staram się jak najlepiej uczyć. Bo chciałam, żebyś była ze mnie dumna, żebyś zobaczyła jak ciężko pracuje! I, i, i! Mogę! Mogę opowiedzieć co się działo. Chociaż chyba nie jestem do tego najlepsza. Bo ja często coś pomijam. A nie chcę, żebyś przez moje roztrzepanie straciła co ważnego. Ktoś bardziej skupiony ci wyjaśni! Ale jak o coś chcesz zapytać, to pytaj ja odpowiem jak najlepiej umiem! - Powrót córki Malinowej Gwiazdy tchnął w szylkretową terminatorkę zupełnie nową energię, coś niezwykle potężnego, zupełnie jakby iskrząca się gdzieś w środku iskierka nadziei zapłonęła tera ogniem tysiąca słońc. A gdy usłyszała dlaczego starsza kotka tak nagle zniknęła obudził się w niej też gorący gniew. Nie na Stokrotkę brońcie Gwiedzni, tylko na...
- Potwory! Te paskudne, śmierdzące stwory dwunogów?! Jak one mogły!? Jak śmiały?! Ugh! Gdybym mogła podrapałabym każdego, który się tylko zbliży tak mocno, że uciekałby jeszcze szybciej niż zazwyczaj biegają! Ale nie. Nie podejdę do żadnego! Żywy czy martwy. Cwane są, bardzo cwane jak widać. No i dwunogi pewnie z nimi kombinują! Trzeba na nich uważać! - Oj gdyby teraz jakiś dwunóg postanowił się pojawić skończyłby z podrapanym nosem! Nikt, ale to nikt nie będzie porywał Stokrotki! Nie kiedy Sikora jest blisko! W tym tez momencie przyszli pozostali członkowie patrolu. Wojownicy. Sikora odwróciła łepek by spojrzeć na swojego ojca.
- Spójrz, spójrz tato! To Stokrotka, naprawdę ona! Zabierzmy ją do Malinowej Gwiazdy, musi się dowiedzieć co się stało! Bo potwory ją porwały! Straszne potwory! Nie pozwolimy już im jej zabrać tato, prawda? Nie pozwolimy! - A na pewno Sikorka nie pozwoli. Nie pozwoli, chociażby miała zastąpić Stokrotkę jako ta porwana.
This is my FIGHT song
Take back my L I F E song
» P r o v e I'm alright SONG «
My power's turned ON
Starting RIGHT now I'll be STRONG
I'll play my FIGHT song
And I d o n' t really CARE if nobody else BELIEVES
'Cause I've still GOT a lot of F I G H T left in me
[Obrazek: P4rdZBi.gif]
LVL 2 0 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stokrotka też nie mogła pozostać obojętna. I doczekać się, aż zobaczy wszystkich! Na pewno oni też ucieszą się z jej powrotu. Początkowe wtpliwości rozwiały się niczym poranna mgła.
- Gdybym się nie zainteresowała i nie podeszła do potwora z rzeczami dwunogów, nic by się nie stało, cały czas bym była w klanie. Teraz wiem, że lepiej nie wtykać nosa jeśli chodzi o te stwory! One mają taką twardą pajęczynę, która cię oplata, kolorowe kamienie, patyki, ale takie naprawdę dziwne, a niektórych rzeczy nie umiem nawet nazwać - kręciła głową z dezaprobatą. Tyle nieznanych tworów do zbadania, ale lepiej od nich uciekać, bo mogą być niebezpieczne. Z dwunogami nigdy nic nie wiadomo! Wyobraziła sobie potwory uciekające w popłochu przed wściekłą Sikorą. Szkoda, że tych paskud nie da się tak po prostu przepędzić!
- Nie wątpię, że ciężko pracowałaś. Może nawet tak ciężko, że mogłabym się czegoś od ciebie nauczyć, ha! To by dopiero było. Ty mi trochę powiesz, trochę ktoś inny, trochę jeszcze ktoś... Mam wrażenie, że sporo przegapiłam! - tyle chciała wiedzieć, że nawet nie mogła wybrać pytania na początek. Najlepiej by było podbiec do każdego kota po kolei i spytać, co robił przez ostatnie księżyce.
- Oj tak! Całe szczęście, że nie biegają po naszych terenach, bo nie wiem co by się wtedy stało! Lepiej nie myśleć. Ten, którego spotkałam czaił się za Szarymi Topolami. Mam nadzieję, że nie wróci tu po mnie albo kogoś z was - zacisnęła zęby. Najgorzej by było, gdyby potwory zaczęły polować w stadach... Odpędziła od siebie tę głupią wizję. Nie ma tu żadnych potworów, wróciła do klanu i trzeba się cieszyć!
- Tak, koniecznie! Nie mogę się doczekać, aż rodzice zobaczą, kto przyszedł! I całe rodzeństwo. Pewnie młodsze Malinowe Fiołki nieźle wyrosły, co? Mam nadzieję, że mnie jeszcze poznają... - mina jej trochę zrzedła. Pomagała w kociarni przez pierwsze księżyce ich życia, podobnie jak Krokus, lecz miała wrażenie, że później spędzałaz nimi zbyt mało czasu. Co prawda miała te wszystkie patrole, polowania, treningi, a ciężko rozdzielić czas wolny pomiędzy wszystkich znajomych po równo, ale... powinno się przebywać z rodziną!
Uśmiechnęła się, gdy Pszeniczny Grzbiet zapewnił, że nie pozwolą potworom jej zabrać. Ona sama też nie zamierzała dać się porwać po raz kolejny. Była teraz mądrzejsza i nic już jej nie wyrwie z Klanu Wichru!
- To idziemy? Niby jestem teraz samotnikiem, ale z wami chyba mogę pójść do obozu, bo ja już nie chcę być tym całym samotnikiem! To strasznie nudne. Najchętniej już wcześniej bym pobiegła do klanu nie czekając na patrol, ale wiecie, tak się tego nie załatwia i całe szczęście, że w końcu przyszliście! Ale Malinowa Gwiazda będzie miała niespodziankę! - podreptała radośnie w kierunku Kolczastych Krzewów i Wyjących Wzgórz. Nie zapomniała przez ten czas, gdzie się znajduje obóz, oj nie! Mogłaby się nawet założyć, że trafi tam z zamkniętymi oczami. Chociaż wtedy pewnie co chwilę by wpadała na jakieś drzewo z ekscytacji.
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
? '? ???? baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if ??? ???? ?? put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


[Obrazek: d0Jh4yK.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na brzegu Czarnego Ogona czekała już dłuższy czas cały czas wypatrując Wichrowego patrolu. Bała się, choć nie chciała tego przed sobą przyznać, nie była już tą samą strachliwą Chmurą co wcześniej. Po prostu nie wiedziała, co powinna powiedzieć patrolowi, ani jak wytłumaczyć swoją nieobecność. Nie wiedziała też, co się stanie, jeśli Malinowa Gwiazda jej nie przyjmie z powrotem. Albo co gorsza, co będzie, jak nikt jej nie rozpozna. Nie miała także zamiaru przyznawać się, że stchórzyła i uciekła, bo bała się, że nie pasuje do Klanu, bo z perspektywy czasu brzmiało to jeszcze bardziej głupio i było co najmniej nieodpowiedzialne. Mogła porozmawiać o tym ze Słonecznik, a nie uciekać. Ona na pewno by jej pomogła. Tymczasem odeszła licząc, że konsekwencje jej nie dopadną, a bycie samotnikiem z pewnością będzie łatwe i kolorowe. Gdyby wtedy wiedziała, jak bardzo się myliła i zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo będzie jej brakować całego Klanu i rutyny. Będąc samotniczką, czy pieszczochem nie spotkało jej nic szczególnie złego, ale nie wiedziała, co by było bez Szafrana. Najwidoczniej miała na tyle szczęścia, by spotkać akurat go. Właściwie to chyba zaczynała trochę tęsknić za nim, a przede wszystkim czuła się źle, z tym że się nie pożegnała. Nie wiedziała, czemu tak poszedł bez słowa i raczej już nie chciała wiedzieć. Gdyby chciał, zostałby z nią, prawda? Pogrążona w myślach czekała, znacznie bardziej przypominając posąg niż żywego kota.

//sosecznik!!
sory, że gniot
każdy myśli to co myśli
myśli sobie moja głowa
[Obrazek: cloud___left_border_bullet_point___f2u_b...b9bacl.gif] [Obrazek: cloud___tiny_bullet_point___f2u_by_sila_...b9bcu5.png] [Obrazek: cloud___right_border_bullet_point___f2u_...b9baq8.gif]
- ̗̀ może w końcu mi się u d a ̖́-
wypowiedzieć proste słowa
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wichrowy patrol nie przyszedł na zawołanie Chmury, ale koniec końców się zjawił. No dobra, to w sumie nie był patrol, a Słonecznikowa Pestka na spacerku z Krokusową Łąką, ale to praaawie to samo. Nie do końca, ale jednak! Rudo-biała kotka lubiła szylkretową wojowniczkę i czasami wychodziła sobie z nią gdzieś na jakieś polowania czy patrole, a tego dnia wybrały się na taki zwykły, towarzyski spacerek, ot, bo czemu by nie. Nad Czaple Gniazda trafiły w sumie przez przypadek, bo Słonecznik zwykle nie myślała długo nad trasą spacerów i szla dość spontanicznymi ścieżkami... ale, och, jakże się ucieszyła, że tam trafiły! Jej uwagę zwrócił bowiem kot, który siedział po drugiej stronie Czarnego Ogona. Z daleka wyglądał jak zwykły, rudy samotnik, ale wyglądał tak, jakby na coś czekał, a więc zaciekawiona Słonecznikowa Pestka (mimo obaw swojej towarzyszki) postanowiła podejść bliżej i zobaczyć, o co chodziło, ale im mocniej się zbliżała, tym bardziej ta sylwetka i kolor futerka kogoś jej przypominały. Czy to...? Poczuła, że jej serce zsczyna bić trochę szybciej, a ona sama przyspieszyła, wręcz podbiegając do brzegu Czarnego Ogona. Tak, ta charakterystyczna plama na pyszczku, to musiała być ona!
– Chmura? Chmurka, czy to naprawdę ty? – spytała, stając na brzegu rzeki. Nie wierzyła własnym oczom – tak niedawno kotka zaginęła, a teraz była tu znowu! Udało jej się! Poczuła jednak delikatne ukłucie w sercu; skoro Chmura wróciła, to co z Jabłkiem? Dlaczego jego dalej nie było? Skoro jej już się udało, a jemu nie... czy to znaczyło, że się nie uda? Postanowiła jednak nie zaprzątać sobie tym głowy, bo przede wszystkim była teraz szczęśliwa i zaskoczona – miała do Chmurnej mnóstwo pytań, a wręcz najchętniej wskoczyłaby prosto do Czarnego Ogona i przeprawiła się na drugi brzeg, żeby móc ją przytulić i wypytać o wszystko, jednak wiedziała, że gdzieś w tle dalej jest Krokus, a więc ze względu na koleżankę chciała być ostrożna. – Co się stało? Czemu cię nie było! Tak... tak bardzo się martwiłam! – zdołała z siebie wykrztusić, czując, że w oczach zbierają jej się łzy. Szczęśliwe łzy. Nie spodziewała się, że mogło być tak dobrze, że wróci tak szybko, a jednak!
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości