Logo Artemidy
Czaple Gniazda
— W porządku — mruknęłam. Skoro uznał, że nie potrzebuje, by od razu biec po Lawendowy Kwiat, to w porządku, zdaje się że nie miałam innego wyboru, niż po prostu zatrzymać się i chwilę z kocurem porozmawiać. To znaczy, oczywiście, nie musiałam tego robić, ale uznałam, że zdecydowanie lepiej mieć ewentualnego sojusznika w kocurze, niż narażać się na jakiegoś focha z jego strony. Koty były różne i choć Tonące Słońce nie wydawał się być takim typem, to cóż, lepiej dmuchać na zimne.
— Mogę sobie zrobić chwilę przerwy. Ciebie także dobrze widzieć całego i zdrowego, poza klanowymi ziemiami musi być o wiele trudniej o siebie dbać — zagaiłam. Potrafiłam o siebie zadbać, miałam dostęp do dużej (choć już nie tak dużej jak niegdyś) ilości medykamentów i utrzymanie swojego zdrowia nie było problemem. Co innego natomiast tyczyło się samotnika, który żył na własną łapę. Z drugiej jednak strony... skoro Iskra dał radę, to każdy da. Nie zmieniało to jednak faktu, że było to nieco cięższe. Zagrożenia były zdecydowanie liczniejsze.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń nie wiedział tak naprawdę, czego może się spodziewać i czy w ogóle powinien spodziewać się czegokolwiek, bo w gruncie rzeczy nie widział Lśniącej od dawna, a Lawenda przekazała mu jej wcześniejsze słowa, przypominając tym samym, że nie jest do końca mile widziany przez medyczkę. Był jednak kotem, który nie lubił się poddawać, chociaż już dawno wyrósł z jakiegoś podskakiwania i robienia nie wiadomo czego, kiedy to i tak nie przynosiło żadnych wymiernych korzyści. Wiedział doskonale, że w swym życiu popełnił sporo błędów i wcale nie chciał ich teraz powtarzać, nie miał na to najmniejszej nawet ochoty i próbował trzymać się teraz w ryzach, by przypadkiem nie podpaść kocicy i nie skończyć zmieszany z błotem, nie skończyć całkowicie odrzucony, bo to chyba było to, co byłoby najgorsze, gdyby przyszło co do czego. Wolał jej nie złościć, ostatecznie była bowiem medykiem i to miało wielkie znaczenie, bo kto wie, kiedy będzie musiała mu pomóc. To znaczy — mogła, bo doskonale wiedział, że nie może jej do niczego zmusić.
- Cóż, jest zdecydowanie trudniej, od kiedy zmarła Krzywucha. Nie mamy już takiego wsparcia, jak dawniej, ale jakoś sobie radzimy i to chyba nawet całkiem dobrze, jak sądzę. Nie mogę też narzekać na brak zwierzyny, a nawet udaje się znaleźć nieco medykamentów - powiedział prosto, a później spytał, jak się ma Klan i czy nie mają żadnych większych problemów. Wiedział, że równie dobrze może na ten temat dyskutować z Lawendą, ale skoro spotkał się już z medyczką, to mógł równie dobrze pomówić z nią na ten, a nie inny temat, jakoś w końcu musiał ją nieco za język pociągnąć. Chyba że wolała, żeby już sobie poszedł. Zerknął w stronę przyniesionych medykamentów, ale to mogły jeszcze poczekać.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Krzywucha była tą samotniczką, która znała się trochę na leczeniu, tak? — zapytałam, nie będąc pewna, czy dobrze pamiętam. Kojarzyłam jak przez mgłę wspomnienie jakiejś kocicy, która rzekomo przekazać miała wiedzę o jakichś nowych medykamentach, ale nigdy jej nie spotkałam i nie pamiętałam, czy to jedynie coś, co źle zrozumiałam za kociaka, czy rzeczywisty fakt.
Na pytanie o klan, odpowiedziałam, że wszystko jest w porządku, bo z jakiej racji miałabym dzielić się pewnymi informacjami z samotnikiem? Być może Lawendowy Kwiat trajkotała mu wszystko jak leci, ale ja nie zamierzałam tego robić. Jako Medyczce, po prostu mi nie wypadało. Nijak nie skomentowałam też jego wcześniejszej wypowiedzi o medykamentach, choć domyślałam się, do czego to mogło zmierzać. Jeśli jednak czegoś chciał, to musiał przejść do rzeczy. Raczej nie zamierzałam przystawać na jakieś głupie prośby, ale kto nie błądzi, czyż nie?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Tak, dokładnie. Od czasu jej śmierci samotnicy wędrują więc po Klanach, być może już sama spotkałaś się z jakąś prośbą o pomoc - powiedział i skinął lekko łbem, przy okazji uśmiechnął się nieco smutno, bo mimo wszystko to nie było wcale takie łatwe, jak mogło się wydawać. Nie każdy Klan był skłonny do pomocy, nie każdy Klan był gotów do tego, by brać pod swoje skrzydła każdego, kto pomocy szukał, co więcej, Toń wiedział, że nie każdy medyk będzie chciał dawać zdobyte dla Klanowiczów medykamenty dla kogoś zupełnie obcego. To było właściwie oczywiste i całkiem naturalne, ale jednocześnie kocur miał poczucie pewnej niesprawiedliwości, ostatecznie część z kotów nie znajdowała się poza Klanami z własnej woli, ale dlatego, że po prostu poza nimi się urodzili. Tylko tyle i aż tyle, można by powiedzieć.
- Mam ze sobą zebrane kiedyś rzeczy, być może mogłabyś na nie zerknąć? Nie jestem pewien, czy dobrze rozpoznałem, że roślina jest medykamentem, a nie chciałbym popełnić jakiegoś błędu - powiedział spokojnie, kiedy przyznała, że z Klanem wszystko dobrze, a on skinął na to łbem, bo domyślał się, że nie będzie miała ochoty opowiadać nie wiadomo czego. Raczej nigdy nie należała do kotów, jeśli dobrze pamiętał, które opowiadały o czymś, co powinno, mniej lub bardziej, pozostać sekretem.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Spotkałam, ale to... dawno temu. Jakaś samotniczka przyszła z córką — odpowiedziałam, jednak ciężko było stwierdzić, czy Krzywucha mogła wtedy jeszcze żyć. Na ich miejscu prawdopodobnie też wolałabym udać się do kogoś, kto na pewno ma doświadczenie, niż ryzykować i iść do kogoś, kto "coś tam wie", bo rana była naprawdę paskudna i mogła doprowadzić do poważnych konsekwencji, jeśli nawet nie do śmierdzi, jeśli nie zostałaby należycie opatrzona.
— Pokaż, co tam masz — odpowiedziałam dopiero po chwili. Mogłam powiedzieć mu, czy to co zebrał faktycznie było medykamentem, nic mnie to nie kosztowało, a i tak właśnie rozmawialiśmy, więc... nie stracę w ten sposób dużo czasu, a kto wie, może ta wiedza jakoś mu się przyda i zechce się odwdzięczyć w przyszłości. Warto czasem silić się na drobne miłe gesty, czego zdążyłam się już nauczyć. Często ta dobroć później wracała.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie ma nas zbyt wielu i jakoś staramy się sobie radzić, by was nie niepokoić - powiedział na to łagodnie, a później uśmiechnął się do niej przelotnie. Faktycznie, większość samotników jednak omijała szerokim łukiem Klany, doskonale wiedząc, że z ich strony może nie spotkać ich nic dobrego, woleli zatem trzymać się daleko i próbować inaczej załatwiać swoje problemy. Co prawda w okolicy nie było zbyt wiele kotów, które mogły stawiać ich na łapy, ale zawsze było to lepsze, niż igranie z ogniem, wiadomo było bowiem, że jeden zły ruch może prowadzić do poważnych poparzeń, a raczej nikt nie miał najmniejszej chęci, żeby się z nimi mierzyć, a przynajmniej tak uważał Toń. Zastrzygł lekko uszami, po czym sięgnął po przyniesiony pakunek w sporym liściu łopianu, który na razie traktował bardziej jako środek transportu, bo mimo wszystko nie znał tego medykamentu i wskazał na niego, wraz z zawartością.
- Nie jestem pewien, czy faktycznie mają jakieś znaczenie. Kojarzą mi się z czymś, co już widziałem, ale nie mam absolutnej pewności - wyjaśnił. - Dziękuję - dodał zaraz i skinął nieznacznie łbem, od razu w formie podziękowania. Wiedział, że Lśniąca nie musiała dzielić się z nim wiedzą, a raczej, zdawał sobie sprawę z tego, że za tym nie przepadała, tak więc był jej jeszcze bardziej wdzięczny i cieszył się, że może dowiedzieć się czegoś nowego. To był niewątpliwy plus i nie zamierzał o tym zapominać.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
//bożyszku, przepraszam :x

- To rozsądne. Podejrzewam, że nie wszyscy wiedzą, że nie możemy odmówić im pomocy - odpowiedziałam. Osobiście mi to nie przeszkadzało - ostatnie o czym marzyłam, to grupa samotników hurtowo pojawiająca się na wichrowych granicach, by prosić o pomoc, której przecież odmówić im nie mogłam. Miałam już dostateczne problemy ze składzikiem.
Przyjrzałam się wskazanym przez Tonące Słońce medykamentom i szybko je rozpoznałam.
- Ten duży liść to łopian. Wspomaga gojenie ran i zwalcza infekcje. Ta druga roślina natomiast, to żarnowiec. Okłady z liści pomogą przy skręceniach, zwichnięciach i złamaniach, ale na rany też pomagają - wytłumaczyłam, zdradzając kocurowi jedynie minimum. I tak już miał te rośliny, więc co to za różnica, czy mu powiem, co robią, czy nie.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie. Większość samotników jest przekonana, że zbliżenie się do granic Klanów kończy się w jedyny możliwy sposób. Większość z nich nie zna również praw, jakie obowiązują medyków. Chciałbym, żebyśmy byli samowystarczalni, ale czasami jest to po prostu niemożliwe - powiedział na to, a w jego głosie zabrzmiała delikatna nuta żalu. Brakowało im Krzywuchy, był o tym przekonany, a on sam nie posiadał dostatecznie sporej wiedzy medycznej, by faktycznie ze wszystkim sobie poradzić, mógł próbować, eksperymentować, ale by to było możliwe, musiał również poszukiwać ziół, co wcale nie było takie proste, gdy nie wszystko rozpoznawał, a niektóre medykamenty przechodziły mu dosłownie koło nosa. Teraz słuchał uważnie tego, co kocica miała do powiedzenia, poruszając przy okazji uszami, kiwając głową.
- Mogłabyś mi jeszcze powiedzieć, jak odpowiednio je przygotować? W jakiej formie się je podaje albo nakłada? - poprosił, nie chcąc na nią naciskać, widać jednak było, że jest jej wdzięczny za tę wiedzę. Teraz miał coś dodatkowego, miał jakiś kolejny punkt zaczepienia, coś, z czym mógł sobie poradzić.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Rozumiem. Jeśli jednak spotkasz kogoś, kto będzie potrzebował pomocy i nie będziesz potrafił mu jej udzielić, nie bój się go do mnie przyprowadzić. Jeśli tylko będę w stanie, zawsze pomogę — powiedziałam z troską. W rzeczywistości jednak nie do końca się tym przejmowałam. Po prostu liczyłam na to, że ratując większą ilość żyć, w dodatku także i tych, które dla mojego własnego klanu są bezwartościowe, zyskam dodatkowe punkty u Gwiezdnych. Szukałam okazji, by jakoś móc ponownie wkupić się w ich łaski, by jakoś móc zapłacić za swoje grzechy, nawet jeśli większość z nich popełniłam właśnie przez nich i przez to, że całe życie rzucają mi kłody pod łapy.
— Łopian przerabiasz na maść. Z żarnowca robisz okłady. Zarówno w przypadku ran, jak i skręceń, czy zwichnięć — odpowiedziałam, jednak nie od razu, a po chwili, jakbym się nad czymś zastanawiała. Nie chciałam podawać mu tej wiedzy jak na tacy, nie chciałam tak po prostu dzielić się czymś, o co sama musiałam walczyć, ale miałam nadzieję, że mi się to opłaci. Kiedyś.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Toń nie wiedział, jakie intencje miała Lśniąca, nie miał pojęcia, co dokładnie kryło się w jej głowie, więc pod wieloma względami po prostu jej ufał, choć doskonale pamiętał, iż kazała mu przekazać, że nigdy nie będzie go już niczego uczyła. W pewnym sensie rozumiał jej pobudki, ostatecznie bowiem wiedza medyczna nie była z całą pewnością czymś, co sobie leżało po prostu przed nosami innych, dlatego też zdawał sobie sprawę, iż wiele kotów nie chciało tak po prostu na prawo i lewo opowiadać o tym, co wiedziało. Niemniej jednak doceniał jej gesty, doceniał to, że udzielała mu odpowiedzi i to, że była skłonna mimo wszystko wyjaśnić mu pewne kwestie, co wcale nie było takie oczywiste.
- Dziękuję. Mam nadzieję, że wśród samotników będzie panował jednak spokój i nie będą nawiedzały nas choroby, ale gdyby wydarzyło się coś niespodziewanego, wiem już, do kogo powinienem się zwracać o pomoc - odparł, uśmiechając się do niej, przyswajając sobie całą wiedzę, jaką mu przekazała, a potem poruszył lekko uszami. - Czy mógłbym zapytać cię jeszcze o brzozę? Wiem, że do czegoś służy, ale po prostu nie mam pewności, a wolałbym nie zrobić nikomu krzywdy albo uczyć się na własnych błędach, jak było chociażby z makiem - powiedział, kręcąc w rozbawieniu głową, bo doskonale pamiętał, jak się czuł, kiedy przyjął ciecz płynąca w łodydze tej rośliny.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Również mam taką nadzieję, Tonące Słońce. Porą Zielonych Liści była jakaś plaga kleszczy. Co chwilę ktoś z tym przychodził. Oby kolejny pory nie przynosiły gorszych niespodzianek — odpowiedziałam. Nie widziało mi się, żeby w razie czego chmara samotników dobijała się na nasze granice i prosiła o pomoc, ale z drugiej strony - zawsze mogłam ich poprosić o ewentualną spłatę długu. Mogliby dostarczyć mi medykamenty, których nie jestem w stanie znaleźć na swoich terenach. To by jednak wymagało czasu, a to co bym na nich zużyła... cóż, nie miałabym tego od razu. Jest to jednak jak najbardziej do przemyślenia. W przyszłości.
— Brzoza nie ma żadnych zastosowań, Tonące Słońce. Przynajmniej według tego, co mi wiadomo. Może coś się zmieniło — odpowiedziałam bez chwili zastanowienia. Zioła znałam na pamięć, wystarczyło że słyszałam ich nazwę i wiedziałam, do czego to służy. Z brzozą jednak tak nie było, zatem nie mogła mieć żadnych leczniczych zastosowań, o ile ktoś czegoś takiego nie odkrył w ostatnim czasie.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Miejmy taką nadzieję, w końcu zioła też kiedyś się kończą. Podejrzewam, że niektóre z nich można zastąpić czymś innym, ale to też ma swoje limity. Musi być ciężko, kiedy co chwilę lecznicę odwiedzają kolejni chorzy - powiedział i skinął lekko głową, uśmiechając się do niej przy okazji lekko, aczkolwiek z cieniem współczucia, jakby chciał powiedzieć, że naprawdę nie ma wcale tak łatwo i w pewien sposób ją podziwiał. Rozumiał, że nie chciała dzielić się swoją wiedzą, choć czasem zastanawiał się, co do tego doprowadziło, skoro wcześniej nie miała aż takich oporów i nawet w jego towarzystwie poszukiwała ziół, opowiadała mu o nich nie stawiała między nimi murów. Życie jednak miało to do siebie, że się zmieniało, że mogło zaskakiwać i czasem bywało tak, że kładąc się spać, nie wiedzieliśmy jeszcze o tym, że z nastaniem kolejnego świtu wszystko wywróci się do góry nogami. Toń nie sądził również, żeby Lśniąca była skłonna podać mu powody swojej decyzji, tak więc nie naciskał na nią, nie dopytywał, nie chcąc jeszcze bardziej pogarszać ich relacji.
- Naprawdę? - spytał, marszcząc nos. - Byłem przekonany, że jednak się ją do czegoś stosuje. Być może zatem pomyliłem ją z jakimś innym drzewem? - odparł z namysłem, starając się pojąć, skąd dokładnie wzięło się to nieporozumienie, nawet zerknął w stronę nieba, jakby tam mógł znaleźć jakieś odpowiedzi na pytania, które krążyły po jego łbie, ale wiedział, że nie było sensu się w to zagłębiać. Przynajmniej teraz, być może kiedyś jeszcze kogoś o tę kwestię zapyta, by się upewnić, jak sprawy wyglądały.
[Obrazek: hWuzYF6.png]
SEE THE WORLD IN GREEN AND BLUE
see China right in front of you
see the canyons broken by cloud
see the tuna fleets clearing the sea out
see the Bedouin fires at night
see the oil fields at first light

[Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png][Obrazek: TLFqTpa.png]
LVL 6 90 / 500
MedLVL 3 160 / 400
9
Siła
S
11
Zręczność
Zr
18
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Z tym akurat nie mam dużego problemu, ale tak, wszystko się kiedyś kończy i jeśli chorych będzie podobna ilość, to możliwe, że będę miała nie lada kłopoty. Pozostało mieć więc nadzieję, że przodkowie się nad nami zlitują — mruknęłam. Kleszcze nie były aż tak problematyczne, mysia żółć była w gruncie rzeczy banalna do znalezienie. Problemem natomiast były inne choroby, na które było zdecydowanie ciężej znaleźć medykamenty i ewentualne zamienniki. Tak więc kleszcze nie były złe, było to ciekawe doświadczenie, ale podziękuję.
— Możliwe, że pomyliłeś. Nikt nie jest nieomylny — odpowiedziałam. Być może coś mu się pomieszało, być może nie, kto wie. — W każdym razie, robi się już późno. Muszę wracać do obozu, jeśli pozwolisz. Do widzenia — pożegnałam się, zdając sobie sprawę z tego, że trochę się zagadałam. Mam nadzieję, że rozmowa ta mi się opłaci i przy następnym spotkaniu będę mogła podstępem go do czegoś wykorzystać. Albo poprosić o to Lawendową Gwiazdę. Bo to też było jakieś wyjście.

zt, dziękuję!!
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Raczek doszła do wniosku, że to najwyższa pora, żeby w końcu wybrać się gdzieś dalej, niż tylko w okolice obozu. Może nadal nie wyglądała zbyt rewelacyjnie, bo sierść nadal była nieco przygaszona i jakaś taka nieswoja, może jeszcze nieco przykurzona, ale wszystko wskazywało na to, że kocica nadrabiała to werwą. Uśmiechała się z zadowoleniem, zaglądając po drodze w każdy mijany kąt, żeby przekonać się, czy przypadkiem Dwunodzy nie ukryli tam jakieś Potwora albo wspaniałego złotego łańcuszka, który mogłaby przynieść do obozu i może gdyby wiedziała jak, to z radością by gwizdała. Jej ogon wystrzelił dawno temu w górę, poruszała nim nieznacznie na boki w tylko sobie znanym takcie, jednocześnie ciesząc się wolnością, jaką w końcu uzyskała po wyjściu z lecznicy, co było dla niej niemalże jak zachłyśnięcie się świeżym powietrzem.
- Ha! - rzuciła radośnie, sama do siebie, kiedy znalazła się nieco bliżej granicy, chwilę po tym, jak dostrzegła jakąś ospałą muchę, którą spałaszowała, nim ta w ogóle zorientowała się, co się dzieje, a co. Poruszyła nosem, gdy dostały się do niego jakieś pyłku albo kurz, po czym kichnęła donośnie, aż się cała otrzepując, mając wrażenie, że cały świat zachowywał się tak, jakby chciał jej powiedzieć, że powinna wracać do lecznicy. Guzik! I to z pętelką! Nie zamierzała dawać nikomu takiej satysfakcji i po prostu brnęła przed siebie, rozglądając się uważnie, bo przecież nie wiedziała, czy za chwilę zza drzewa nie wyskoczy jakiś przystojny kawaler, prawda?
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Około-wichrowe tereny dla Dettlaffa były coraz bardziej interesujące. Rzecz jasna, nie z powodu natury czy ładnych widoków lub zapachów, a jakiś czas temu poznał tu kota i... jakby wyparował. Od czasu kiedy rozmawiał ze znajomym nie minęło więcej niż Księżyc, ale nie widywał go, nie wyczuwał konkretnie jego zapachu w okolicy i oczywiście, martwił się coraz bardziej. Buras mówił mu, że łatwo się gubi w terenie i naturalnie, jednym o czym myślał oriental to to, że Wilgotna Łapa faktycznie się zgubił na dobre. Stąd też coraz częstsze wizyty, sprawdzanie czy może jednak kolega nadal żywy i gdzieś się kręci po okolicy... ale za każdym razem jak przychodził, zawodził się tak samo mocno.
Dzisiejsza podróż w każdym bądź razie była ciut inna. Chociaż nie natknął się na zgubę, spotkał kogoś... innego. Wpierw usłyszał szmery, hałasy, potem do jego uszu doleciało głośne "ha", potem kichnięcie. Wraz ze zbliżaniem się do dźwięku, zaczął coraz wyraźniej czuć nadchodzący zapach aż w końcu - zobaczył rudo-białą postać. Na burknięcie jakie wydała, ugiął się na moment na łapach. Oczywiście, bał się. Niemniej, sprawa dotyczyła innego kota, takiego na którym mu zależy i w takim wypadku musiał skryć strach w kieszeń. I wszystkie najohydniejsze instynkty jakie w nim mogły się obudzić też musiał odrzucić. Wziął oddech, wyszedł - jak się spodziewała kotka - zza drzewa. Chociaż czy przystojnym kawalerem był to kwestia sporna. Bestyjka co prawda dziś nie był ubazgrany w krwi, ale nawet bez tego raczej nikogo tak po prostu wyglądem nie zachwycał. Kolejny oddech. Spokojnie.
- Dzień dobry... - zaczął, powoli pochylając łeb w dół. Zaraz go podniósł znów do góry i uśmiechnął się delikatnie. Nie był mistrzem drobnych rozmówek. Generalnie, Dettlaff zwykle nie lubił rozmawiać. Raczej słuchał, szczególnie przy obcych... I generalnie, raczej stronił od kotów, wszystkich. Nie rozumiał ich, ich zasad, ich sposobu bycia, nie rozumiał kłamstw, nawet nie wiedział czym jest zawiść. Był takim o dzikusem. Wyjątkiem byłą Voodoo, z którą się dogadywał wyśmienicie, ale reszta? Jego ostatni znajomy wyparował, co dawało mu jeszcze więcej sygnałów by uważał na każdy kontakt, bo przypadkiem zbyt się przywiąże i... no cóż, znów się zawiedzie. Oddech. - Widziałem... przez moment... jak się bawisz. Lub cokolwiek to było... Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem. Jeśli tak, bardzo przepraszam.
Bo... bo chyba wypadało przeprosić, gdyby faktycznie przeszkadzał. Przygryzł policzek od środka na moment. Inaczej jest na kogoś wpaść, inaczej po prostu podejść. Teraz musiał jakkolwiek rozwijać rozmowę, by czasem nie wyjść na jeszcze większego pajaca niż nim jest. Teraz w każdym razie dał jej odpowiedzieć. Przejść do konkretów było raczej niekulturalnie i wolał moment porozmawiać nim wypyta o znajomego.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości