Logo Artemidy
Czaple Gniazda
- Ktoś musi dopilnować, żebyś znów o niczym nie zapomniał. -Odpowiedział mruknięciem. W dalszym ciągu nie dowierzał, że kocur nie zapytał Traszkowego Grzbietu o jakiekolwiek informacje poza jej imieniem. I tak dobrze, że zapamiętał jak wyglądała.
- Co zrobisz, jeśli tutaj również jej nie będzie? -Przyszedł z nim tutaj, bo nie podobała mu się wizja kompana w towarzystwie jakiegoś poganiacza królików, jeszcze pozwoli kolejnemu kotu spotkać się na osobności. Wystarczy mu, że dziwak z cienia posiadał informacje co do pobytu kocura. Mimo tych uczuć jednak, jego pytanie (jak na niego) było łagodne. Może będzie w stanie pocieszyć Chrząszcza słowem, jeśli rzeczywiście nie znajdzie matki swoich kociąt.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Każda chwila w życiu Kolczastej Łapy musiała zostać pożytecznie spożytkowana. Stopień pożyteczności mógł się różnić, w zależności od okoliczności, ale nie było miejsca na leżenie bokiem. Chwilowo lista jej zajęć nie była zbyt napięta, toteż kotka sama musiała sobie dokładać obowiązków. Stos zwierzyny był już zaopatrzony, więc polowanie na zapas skończyłoby się tylko na marnowaniu jedzenia i przetrzebieniu zwierzyny łownej. Do tego nie można było dopuścić, dlatego zdecydowała się na samotny patrol wzdłuż granic z terenami niczyimi. Może uda się jej natknąć na legowisko Rekina... bynajmniej nie w celu odwiedzin. Miała wątpliwości co do tego, jak blisko granic postanowił się osiedlić i była gotowa pomóc mu z przeprowadzką gdzieś dalej. Tak po koleżeńsku. Zakładając, że nie postanowił jednak posłuchać jej rady, pożegnać się z przyjacielem i wrócić nad Wielką Słoną Wodę. Samo to wspomnienie wywołało go niczym wilka z lasu, czy w tym przypadku bardziej rybę z wody - chwile po dotarciu do granic poczuła znajomą woń i pewną obcą domieszką. Pierwszą myślą było, że rudzielec faktycznie zadomowił się zbyt blisko granic, drugiej myśli nie było, bo już z oddali dostrzegła dwójkę kocurów. Sierść na grzbiecie uniosła się lekko, a kocica przyspieszyła kroku, gwałtownie zatrzymując się przy "gościach" i unosząc wysoko ogon ku górze. Zapach klanu na jej furze wciąż był świeży.
XXX — Muszę was poinformować, że znajdujecie się na granicach Klanu Wichru, a ich przekroczenie będzie wiązać się z konsekwencjami — uprzedziła, całkiem uprzejmie. Tylko przez wzgląd na to, że jednego z tej dwójki znała, a drugi musiał być tym jego przyjacielem z Klanu Gromu. Gdyby pojawił się tu inny samotnik, raczej nie mógłby liczyć na równie miłe powitanie.
XXX— Ale to, zakładam, wiecie... Więc?— uniosła lekko brew, czekając na wyjaśnienia ich obecności. Może kolega jednak dał się namówić na wspólne życie w innym miejscu i przyszli się z kimś pożegnać, zanim opuszczą tereny Czterech Klanów?
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Im dłużej o tym myślał, tym bardziej czuł, że nie ma zbyt wielu opcji w tej kwestii. Jeśli ani w Wichrze, ani w Rzece nie znajdzie matki swoich potencjalnych kociąt, nie pozostanie mu nic innego jak zajęcie się sobą. Mógł zostać przy Chrabąszczu, a mógł go namawiać na podróż nad morze, by mogli razem cieszyć się świeżą bryzą i silnym zapachem ryb. Póki co jednak robił wszystko wbrew słowom Traszki, szczególnie, że dosadnie zaznaczyła, że młode nie będą jego zmartwieniem. Problemem Bonawentury było to, że chciał, by były jego problemem. Nie darzył może ich iście ojcowską (czy nawet jakąkolwiek) miłością, jako, że to uczucie było na tę chwilę zarezerwowane tylko dla dwóch osób - jego matki oraz Morza, jednakże czuł potrzebę rodziny. Była to potrzeba raczej instynktowna, może cichy głosik z tyłu głowy podpowiadał że 'tak trzeba', więc rudy podróżnik wziął to sobie do serca. Szczególnie, że przytrafiła się taka okazja.
- Została jeszcze Rzeka, przyjacielu, chętnie się wybiorę by sprawdzić tamtejsze granice, jeśli nie będzie jej w Wichrze. Jeśli i tam jej nie zastanę, to raczej odpuszczę poszukiwania - odpowiedział Chrabąszczowi, nawet że chętny na spacer przy Rzece. Ich woń zawsze przypominała mu dom i miłe wspomnienia.
Wzdrygnął się, gdy w mgnieniu oka przed kocurami znalazła się nie kto inny jak...
- Kolec! Ah, droga, droga Kolec - przywitał się z przyjaznym uśmiechem na rudym pysku. Podniósł się nawet, unosząc wesoło ogon. - Wspaniale cię widzieć, naprawdę. Domyślam się, że udało ci się dostać do twojego domu. Bardzo się cieszę - dodał, zdając sobie sprawę, że jakaś część jego nie tylko była kulturalna byle oddać dobre pierwsze drugie wrażenie, ale i rzeczywiście satysfakcję mu sprawiło, że niedawna samotniczka mogła swobodnie patrolować granice Klanu Wichru.
- Mój drogi Chrabąszczu, to jest Kolec, poznałem ją jakiś czas temu, gdy jeszcze była samotniczką i zmierzała ku swojemu domu. A to Chrabąszcz, mój dobry przyjaciel i przedstawiciel Klanu Gromu - przedstawił ich sobie, zerkając to na dymnego terminatora, to na czarnobiałą terminatorkę. - Dość jednak tych przyjemności. Nie zrozumcie mnie źle, jednak przybyliśmy tu w konkretnym celu. Droga Kolec, poszukuję Traszkowego Grzbietu, powiedziano mi, że ponoć jest wojowniczką Klanu Wichru.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- I co wtedy? -Zapytał łapiąc się na tym, że pytanie wywołało u niego pewnego rodzaju niepokój. Przyjaciel kręcił się w okolicy, na długo przed spotkaniem z Traszkowym Grzbietem, więc raczej nie planował odejść, prawda? Nie przestanie go widywać, bo jakaś kotka postanowiła zniknąć z jego kociętami, prawda? Ugh! Dlaczego w ogóle zaczął o tym myśleć w takim momencie, przecież był na niego zły jeszcze nie tak dawno temu...
Zmarszczył brwi na przybycie czarno-białej kocicy. Zaraz potem zerknął na Chrząszcza. Dużo miał tych międzyklanowych znajomości. Samej Kolec kiwnął jedynie łbem. Był tu jedynie jako towarzystwo, nie zamierzał wtrącać się w rozmowę, ani tym bardziej zaznajamiać się z wichrzaczką.
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Nie zdążyła nawet zareagować na pierwsze słowa Rekina (ale, gdyby się to udało, pewnie skończyłoby się na krótkim "mhm"), a ten zasypał ją kolejną falą słów. Niebywałe ile jeden kot był w stanie z siebie wypluć i nie złapać zadyszki. Zero chrypki, zająknięcia nawet! Ciekawe, czy mordka mu się zamykała, gdy spał, czy wtedy też nieustannie mielił jęzorem. Cieszyła się, że nigdy nie będzie się musiała o tym przekonać. Nawet jeżeli nie tak dawno temu rozważała wspólne wojaże z rudym jako alternatywę dla samotnego życia - teraz wyparła z pamięci, że podobne myśli w ogóle zrodziły się w jej umyśle. Dymnemu terminatorowi skinęła również głową, ale nie poświęciła mu na ten moment więcej uwagi, bo miała dużo do przetrawienia. Zmrużyła oczy, a ogon zafalował w powietrzu. Chyba się przesłyszała.
XXX— Traszkowy Grzbiet, tak? Hmm... — zamilkła na moment, dając sobie czas na zastanowienie się. Cóż za przedziwny zbieg okoliczności, że samotnik przyszedł pytać akurat o jej kuzynkę. Ze wszystkich Wichrzaków ją najmniej podejrzewała o nawiązywanie znajomości poza klanem, ale może chodziło o coś innego. Może napadła na kogoś, jak kiedyś na nią? Zmierzyła krótkim spojrzeniem gromiaka emocjonalnego wsparcia, rozważając, czy on ma coś wspólnego z tym wszystkim. Jeszcze nie dodał swoich trzech mysich pazurów do rozmowy, choć to go nie wykluczało zupełnie.
XXX— A szukasz jej, ponieważ...? — nie mogła ot tak potwierdzić, że owszem, ktoś taki był w Klanie Wichru. Nie, dopóki nie dowie się, o co chodzi. A nawet wtedy nie miała żadnego obowiązku zdradzać informacji o członku własnej rodziny. Niemniej była... zaintrygowana sprawą, więc Rekin miał swój szczęśliwy dzień, może uda mu się czegoś dowiedzieć.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stara dobra Kolec, odpowiadająca półsłówkami albo zdaniem rozwiniętym do trzech, może czterech słów. Nie goniła jednak Bonawentury z wypowiedziami i zdawała się słuchać, co bardzo doceniał. Takiej pewności nie miał chociażby przy Chrabąszczu, który dużo stękał, ale gdy przychodziło co do czego, to zdawał się wymyślać problemy, byle móc się obrazić. Tak przynajmniej rudy interpretował ostatni raz, gdy odszedł zadzierając nosa.
- Ah, wybacz mi, Kolec - kiwnął głową. Trzeba było być konkretnym, nie było opcji na pogaduszki o pogodzie z terminatorką. Zresztą, on sam nie miał nawet na to ochoty, gdy był tak blisko. - Traszkowy Grzbiet jest matką moich...ewentualnych kociąt. Niestety nie mam ani pewności ani potwierdzenia, jako że spotkaliśmy się raz i nie widziałem jej od tamtej pory. Założyłem więc, że jej wizyta była...owocna w skutkach - przyznał, biorąc głębszy wdech. Tak jak ten temat swobodnie przechodził mu przez gardło przy nieznajomych, tak przy Kolec czy Chrabąszczu było to nieco trudniejsze. Choć wcale a wcale nie było mu wstyd.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXMatką czego?
XXXNie, nie, nie. Nie było takiej najmniejszej możliwości. Nie w tym wszechświecie, ani żadnym innym. Uniosła wysoko brwi, spoglądając na Bonawenturę z lekko rozdziawioną mordką. Zabrakło jej słów. Oczywiście wiedziała, że jej najdroższa kuzynka przebywała aktualnie w kociarni z całkiem pokaźnym stadkiem kociąt - nikt nie spodziewał się niczego mniej, ale... Na pewno nie powstały one za sprawą jakiegoś samotnika, którego pointka spotkała tylko raz. Gdyby jakiś spróbował się do niej zbliżyć skończyłby z rozszarpanym gardłem i mogła za to ręczyć.
XXX— I jesteś... absolutnie pewien, że tamta kotka nazywała się Traszkowy Grzbiet? Nie inaczej? — zapytała jedynie na uderzenie serca ukazując swoje zawahanie. Na moment zwątpiła w swoją prawdę. — Może cię okłamała, żebyś nie mógł jej znaleźć — zasugerowała, starając się odpędzić myśli o tym, że to rzeczywiście mogła być prawda. Jeszcze nie wiedziała co to właściwie znaczyło dla Klanu Wichru i nowonarodzonych kociąt. Skoro tu przyszedł to chyba coś chciał... Chyba nie swoich potencjalnych dzieci? Nie dostałby ani wąsa na pamiątkę.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekręcił lekko głowę, dostrzegając zawahanie Kolec. Nie zamierzał jednak się na tym skupiać, powodów do niepokoju mogła mieć wiele, a on miał teraz swoje sprawy do załatwienia. Nie bardzo obchodziły go jej problemy, skoro i tak nie byłby w stanie pomóc. Cokolwiek by to nie było. Taka dumna przedstawicielka Klanu Wichru z pewnością nie poprosiłaby o pomocną łapę byle jakiego samotnika jak Bonawentura!
- Jestem pewien, choć pewników coraz mniej w moim życiu - przytaknął, biorąc sobie do serca sugestię kotki. Mogła mieć rację, sam zresztą podejrzewał, że mogła być samotniczką. Miałoby to więcej sensu, gdyby podróżowała z partnerką i nie miała opcji na kocięta. W Klanach jest w końcu dużo kocurów.
Z drugiej strony, imię było dość konkretne, choć dla Bonawentury wszystkie klanowe imiona były bardzo konkretne. Mogłaby się nawet nazywać Kamienny Głaz i by tego nie kwestionował.
- Pozwól, że ją opiszę. Duża, z długim, brudnobiałym futrem, okraszona brązową mordką, łapami i ogonem. Miała bardzo charakterystyczną biel przy oczach, mógłbym przysiąc, że wyglądały jak zbyt szerokie łzy. Kojarzysz może, droga Kolec?
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX Istniał jeszcze cień szansy, że była w tym momencie ofiarą, albo pośrednią ofiarą, jakiegoś absurdalnego żartu. Może ktoś podszył się pod Traszkę, żeby napsuć córce Roziskrzonej Gwiazdy krwi. Przedstawienie się zmyślonym imieniem samotnikowi było proste jak złapanie myszy. Nadal nie wierzyła w to, że Bonawentura miał... schadzkę akurat z jej kuzynką. Wkręcał ją jak nic. Gdyby wiedziała o istnieniu kamer, pewnie zaczęłaby się za jedną właśnie rozglądać. Zamiast tego mogła jedynie wpatrywać się z niedowierzaniem wymalowanym na pysku w rudą postać na granicy. O dymnym kocurze niemal zupełnie zapomniała. Po wysłuchaniu opisu Traszkowego Grzbietu czarny ogon opadł nieco niżej. Nie mogła już dalej zaprzeczać faktowi, że rzeczywiście chodziło o czekoladową pointkę.
XXX— Kojarzę, niestety — przyznaje w końcu, wybitnie niepocieszona faktem, że są spokrewnione. Zwłaszcza po tym co usłyszała w tej chwili. To pewnie te rzeczne naleciałości sprawiły, że postanowiła poprosić o kocięta samotnika i rozrzedzić ich klanową krew jeszcze bardziej. — I owszem jest w Klanie Wichru taka kotka... Jaką masz do niej sprawę? Tak konkretniej — wbiła intensywne spojrzenie w Rekina. To, że była matka jego potencjalnych kociąt, nie tłumaczyło jeszcze jego przyjścia na te granice.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do niej? Zupełnie żadną. Rozumiał rolę matki w rozwoju i wychowaniu kociąt, szczególnie, że on swoją własną wspominał bardzo ciepło. Nigdy mu nawet nie brakowało ojca. Nie było jego planem rozłączać potencjalne latorośle z rodzicielką, nie zamierzał żadnego porywać. Może, gdyby podrosły i mogły decydować o sobie, uznałyby że chcą odejść z nim w jego rodzinne strony?
- Nie jestem zagrożeniem, droga Kolec. Chciałbym móc po prostu się z nimi widywać - przyznał całkiem szczerze, zapominając, że nie dostał potwierdzenia o istnieniu młodych. - Może jak trochę podrosną, ale chciałbym, by wiedziały o mnie. Może nie przemyślałem tego tak dobrze, jak powinienem na samym początku, czego żałuję wielce. Chciałbym jednak, żeby wiedziały, że mogą na mnie liczyć - mówił, choć częściowo były to tylko puste słowa. Nikomu gwiazdki z nieba nie przyniesie ani nie nauczy latać. Chętnie jednak nauczy tego i owego, może opowie o swoich stronach.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXX— Nie powiedziałam, że Traszka ma kocięta — zmarszczyła lekko brwi, słuchając słów Rekina, który już sobie wyobrażał siebie jako troskliwego tatuśka. — Nikt cię nie powstrzyma z rozmowami z nimi, gdy skończą sześć księżyców i zostaną terminatorami — wzrusza barkami, nie kryjąc już dłużej małych mlekożłopów, które wypadły z jej kuzynki. Bonawentura i tak zaraz by po prostu o to zapytał, a ona by mu przyznała rację, nie było potrzeby bawić się w - haha - kotka i myszkę i przeciągać ten moment, robiąc głupka z siebie i jej rozmówcy. Nie chciała, żeby wiedział o ich istnieniu, ale... to nie ona zawiniła. To wina czekoladowej, że nie poszukała kogoś dalej od terenów klanów, kogoś kto najlepiej nie miał najmniejszego pojęcia o ich istnieniu. No i mogła użyć zmyślonego imienia, tak dla pewności. Aktualnie to tak, jakby zostawiła rudzielcowi kartkę z adresem i numerem telefonu. Zresztą kocur przyszedł na granicę z przekonaniem, że ich spotkanie było owocne, bo w innym wypadku spodziewał się spotkać Traszkę raz jeszcze.
XXX— Ale... to czy ona będzie chciała im o tobie wspomnieć, nie należy do twojej decyzji — wyjaśnia, mierząc go nieprzychylnym spojrzeniem. Nie miał tu czego szukać przez najbliższe księżyce. Zarzekał się, że nie jest zagrożeniem, ale był, jak najbardziej. Ze swoim pochodzeniem i poglądami, nie powinien się zbliżać do nich, nawet jak już zostaną wypuszczeni z obozu.
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miał wrażenie, że dostawał sprzeczne sygnały. Z jednej strony Traszka nie miała kociąt (a raczej Kolec nie powiedziała, że ma), z drugiej będzie mógł je zobaczyć, gdy zostaną terminatorami i wyjdą na granice. Pytanie tylko, czy do tego czasu będą w ogóle chciały go znać? Czy Traszka im powie o jego istnieniu? Miał tyle pytań, które choć powinny zawracać mu teraz głowę, odsunęły się na bok, gdy Bonawentura przypomniał sobie o istnieniu Chrabąszcza, który dzielnie mu towarzyszył w całej przeprawie.
Spojrzał na terminatorkę i uśmiechnął się, jakby nie dowiedział się właśnie, że jego własne dzieci mogą wcale a wcale się o nim nie dowiedzieć.
- Dziękuję ci za pomoc, droga Kolec. Właściwie za informacje - skinął jej głową. - Mój cel został wypełniony. Chrabąszczu, co powiesz na to, byśmy poszli na spacer? - zaproponował, zwracając się głową i ciałem do gromiaka.
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczerze mówiąc niezbyt przysłuchiwał się ich rozmowie. Wpuszczał pojedyncze słowa jednym uchem, a drugim wypuszczał już zupełnie inne. Był tu tylko po to, żeby przypilnować kolegi i żeby ten widział, że starał się mu pomóc, mimo tego jak bardzo go ostatnio zdenerwował. Skoro nie przeprosił, to miał nadzieję, że chociaż wyrazi wdzięczność za jego dzisiejsze poświęcenie.
- Co? -Zapytał wyrwany z zamyślenia.- Jasne. -Nie bardzo wiedział na co się zgodził, ale skoro już to zrobił to trzeba było pod to zagrać. Skinął kotce głową i odszedł kawałek dalej, żeby tam móc poczekać na kolegę, żeby mogli zrobić cokolwiek na co się właśnie zgodził.

//Zt, bo ja tu tylko obserwatorem jestem
LVL 4 205 / 300
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
10
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXKolczasta Łapa czuła jedynie nutkę współczucia w stosunku do Bonawentury. Świadomość, że gdzieś tam są twoje dzieci, które nigdy cię nie poznają, na pewno nie była najmilsza, ale... Zdaniem kotki będzie lepiej, jeżeli te kocięta nigdy nie dowiedzą się, że ich ojciec pochodzi spoza klanu. Jeszcze rzeczywiście zechciałyby się z nim spotkać. Dobro Klanu Wichru było dla niej zawsze priorytetem, więc musiała zdusić w sobie tę odrobinę sympatii do samotnika.
XXX– Mhm, szerokiej drogi – mruknęła na pożegnanie, ale nie ruszyła się z granicy ani o wąs. Musiała się upewnić, że nic głupiego nie strzeli im do głowy. Stała, podejrzliwie spoglądając na dwójkę kocurów i dopiero upewniwszy się, że zniknęli daleko z zasięgu widoku, postanowiła zawrócić do obozu. Jeszcze nie wiedziała, czy podzieli się informacją o tym spotkaniu z kimś innym – i czy będzie to Traszkowy Grzbiet.

[zt]
LVL 5 405 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął głową Wichrzaczce na pożegnanie, samemu ruszając w stronę przyjaciela, który oddalił się kawałek od granicy. Nie do końca miał co robić, skoro wypełnił już cel, a to oznaczało, że mógł wreszcie się skupić na tym, by pójść na ryby albo znów okupować gromowe granice w towarzystwie Chrabąszcza.

/zt
LVL 4 175 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości