Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Niechęć do jedzenia ptactwa najwyraźniej dzisiaj działała niczym magnes bo Tygrysiopręgi natknął się dzisiaj już na drugiego. Bażant, huh? Jeszcze nigdy nie miał okazji upolować takiego okazu, co jedynie jeszcze bardziej go ekscytowało. Swoja drogą musi zaczepić Ślizg, żeby w końcu powiedziała mu jak łowić ryby! Miał ambicję, żeby w ciągu swojego życia upolować przynajmniej po sztuce każdego rodzaju zwierzyny. Jego uwaga była skoncentrowana na ptaszysku, które swoimi rozmiarami przerastało jakiegokolwiek innego widzianego przez wojownika ptaka. To nie byle wróbelek i bury podejrzewał, że upolowanie bażanta nie będzie takie proste. Tak jak w przypadku kuropatwy – kocur wciąż skryty pomiędzy wysokimi trawami i gęstymi krzakami zbliżał się do swojej ofiary. Pilnował wiatru, oddechu i kroku, aby nie zostać ani usłyszanym, ani zwietrzonym, choć głównie skupiał się na tym, aby kolorowopióry go nie dostrzegł. Podszedł wystarczająco blisko, aby móc skoczyć ku ptaszydle z wysuniętymi pazurami, którymi celował w skrzydła – chcąc przyszpilić go do ziemi. Natomiast zębami chciał chwycić za szyję i zadusić zwierzę.
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Wiewiórczy Ogon musiał udać się na polowanie, znowu. Chciał jakoś wykorzystać fakt, że Krogulec śpi i może zostawić ją samą, łapiąc jej coś świeżego. Przy wyjściu z obozu spotkał Tygrysiopręgiego, który również zamierzał iść coś złapać. Rudzielec zamierzał się do niego dołączyć, jednak miał jeszcze coś do załatwienia i przyszedł z lekkim opóźnieniem. Nie mówił, że już jest, żeby żadnemu z nich nie spłoszyć zwierzyny. Po prostu przeszedł do polowania.
Upewnił się, że idzie pod wiatr. Zgiął łapy. Brzuch, głowę i ogon miał niemalże przy ziemi. Oddech miał spłycony. Poruszał się powoli, niemalże bezszelestnie, uważając na każdy krok, żeby nie nadepnąć na coś. Wyostrzył każdy możliwy zmysł, żeby tylko złapać coś, co zadowoli jego ciężarną ukochaną.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Widocznie niechęć do ptactwa działała jak szczęśliwy talizman w przypadku Tygrysiopręgiego, ponieważ i tym razem udało mu się złapać ptaka. Nieuważny bażant nie zauważył nawet wojownika i nie miał nawet szansy się bronić, ponieważ bury był dla niego zbyt szybki. +20exp
Wiewiór natomiast natrafił na ULUBIONĄ zwierzynę cienistych. W trawie parę lisich długości dalej siedziało szarawe stworzenie z długim, różowym ogonem i zdawało się za czymś rozglądać - najprawdopodobniej zgubiło resztę swojej grupy.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Rudzielec długo szukać nie musiał. Szybko trafił na... szczura. Był sam, nie z grupą, więc nie stanowił większego zagrożenia, przynajmniej według kocura. Upewnił się, że w dalszym ciągu idzie pod wiatr i bez zmiany pozycji (głowa, brzuch i ogon niemalże przy ziemi), a oddech miał cały czas spłycony. Szedł ostrożnie, bezszelestnie, w pogoni za zdobyczą i będąc w opdowiedniej odległości, o ile gryzoń go nie zauważył i nie zwiał, skoczył na niego, z zamiarem pozbawienia życia poprzez kłapnięcie zębami.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Oho, może Tygrysiopręgi powinien przerzucić się na polowanie ptactwa, skoro mu tak wybitnie szło, hm? Wcale nie musiał ich jeść, a jedynie rzucić na stos, a samemu wybrać sobie coś innego, bardziej trafiającego w jego gust. Chociaż... na takiego bażanta to by się pewnie skusił! Był spory i zdecydowanie warty poświęcenia kilku chwil na wyrywanie piór. Tylko przydałby mu się ktoś do pomocy. O, może Wiewiórczy Ogon miałby ochotę? To byłaby dobra okazja, żeby nawiązać nową znajomość. Chciałby móc coś wiedzieć więcej o rudym, niż to że dobrze walczy, był terminatorem Wilka i bardzo troszczy się o Krogulec. Może to jego siostra? Tygrys nie zaprzątał sobie zbytnio głowy tym, kto z kim był spokrewniony. No ale! Zanim w ogóle zdecyduje się zaprosić kocura na wspólny posiłek to wypadałoby coś jeszcze złapać. No i schować bażanta, żeby w ogóle było CO jeść.
Ucieszony ze swojego pomysłu i tego jak dobrze mu dzisiaj szło - kontynuował przeczesywanie okolic w poszukiwaniu. Nie obawiał się trochę oddalić od polującego towarzysza - byli na otwartym terenie i łatwo zobaczą, czy drugiemu zagraża niebezpieczeństwo. Znów kucnął pośród źdźbeł - dość nisko, aby zakryły go całego, lecz nie na tyle, aby się czołgać. Ogon również trzymał nisko i cicho kroczył pod wiatr, równomiernie oddychając. Omijał wszystko, o co mógł niechcący zahaczyć i wydać niechciany dźwięk. Nasłuchiwał, czy może jakaś nieuważna zwierzyna zdradzi o swojej obecności.
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Tym razem kocurowi trafiło się na szczęście coś innego, niż ptak - oto niedaleko w trawie chowała się mała, szara myszka, która była zupełnie nieświadoma obecności groźnego drapieżcy wcale nie tak daleko od niej. Kto w tej sytuacji będzie miał pecha?
Niestety szczur okazał się zbyt sprytny dla kocura - może to rudzielec nie był wystarczająco uważny? Efekt był taki sam. Gryzoń zorientował się, że nie jest sam, gdy wojownik skoczył w jego stronę i czym prędzej czmychnął jak najdalej od Wiewióra. No cóż, tego na stos nie przyniesie.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.
Niestety, szczur okazał się być o wiele sprytniejszy, niż rudzielec i przypuszczał i... po prostu mu zwiał. Cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, zwierzyny zapewne będzie jeszcze dużo, ale niekoniecznie tutaj. Kocur przypomniał sobie, że umówił się na trening z Ćmią Łapą i lada moment powinien zjawić się przy Wstężykowym Gaju. Pożegnał się więc bezgłośnie z Tygrysiopręgim i pognał tam jak najszybciej.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Dla tak ociężałego wojownika jak Tygrysiopręgi upolowanie myszy było jednym z trudniejszych zadań. Ciężko stawiać lekkie kroki, gdy ma się trochę sadełka w nadmiarze. Niemniej jednak każda zwierzyna była warta próby jej złapania. Nawet tak mała mysz, która dla burego byłaby co najwyżej deserem przed większym obiadem. W klanie na szczęście było sporo kociąt, które z pewnością ucieszą się z takiego posiłku. O ile trud włożony w jej złapanie okaże się opłacalny. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, aby jego kroki były ciche i nie wywoływały wyczuwalnych dla gryzonia drgań ziemi. Skradał się pod wiatr w dalszym ciągu trzymając się nisko przy ziemi. Jeszcze bardziej niż przedtem zwracał uwagę na wszystkie dźwięki, które mógł niechcący wydać lub spowodować. Oddychał równomiernie, a gdy udało mu się zbliżyć do zwierzyny wystarczająco skoczyłby w jej kierunku starając się szybko pochwycić między kły i zabić.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Może i Tygrysiopręgi należał do ociężałych wojowników, ale to wcale nie przeszkodziło mu w podkradnięciu się do nieświadomego gryzonia. Dalsza część planu - czyli jej pochwycenie, też nie okazała się problematyczne, dzięki czemu syn Piorunopręgiej skończył swoje podchody z piszczką, którą można było dorzucić do stosu zwierzyny.
+5EXP | -4W
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Nie pamiętał kiedy ostatnio szło mu tak dobrze na polowaniu. Najwyraźniej to był jego dzień – nie zamierzał zmarnować świetnej passy. Oby tylko nie okazało się to obrócić na jego niekorzyść. Na razie było dobrze i Tygrysiopręgi starał się nie zamartwiać na przyszłość. Zakopał myszkę i udał się na dalsze poszukiwania. Tak jak wcześniej ustawił się pod wiatr i ruszył ostrożnie przed siebie, będąc nisko przy ziemi. Wykorzystywał okoliczne trawy, aby się pośród nich skryć i żeby żadna część jego ciała zbytnio nie wystawała – szczególnie ogon. Uważał, aby futrem nie zaczepić o szeleszczące roślinki, a łapą nie wdepnąć na cokolwiek co mogłoby wywołać dźwięk i spłoszyć zwierzynę, która mogła być w okolicy. I szukał wykorzystując ku temu wszystkie zmysły które mógł – wzrok, słuch i węch.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Gwiezdny Klan sprzyjał Tygrysiopręgiemu - podsyłał mu zwierzynę pod nos i pozwalał z łatwością ją złapać. Teraz jednak skończyło się to, bo do nosa wojownika doszedł nie zapach potencjalnej ofiary, a zapach krwi - metaliczny, mdły, wiszący niemrawo w powietrzu i z każdym krokiem nabierający na sile. Kocur mógł stwierdzić, że wcale nie był już taki świeży, ale wciąż dość intensywny by alarmować. Pytanie tylko czy wojownik podąży za nim by sprawdzić, co było jego źródłem, czy postanowi zrobić coś innego.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Nieco tchórzliwa natura Tygrysiopręgiego wręcz krzyczała, aby kocur w tym momencie zawrócił i pognał w siną dal nie idąc dalej choćby o koci krok bliżej źródła paskudnego smrodu. Ale co jeśli... tam właśnie leżał ktoś? I potrzebował pomocy, bo właśnie był włos od wykrwawienia się. Już to przerabiał. Do Wiewiórczego Ogona dobiegł w ostatnich chwili, gdy jeszcze było słychać odgłosy walki i szamotaniny. A co gdyby się spóźnił? Gdyby wiatr nie zawiał z odpowiedniej strony? Przeszedłby obok nie wiedząc, że kilka kroków dalej ulatuje życie ze współklanowicza. Nie mógł być takim tchórzem i zignorować zapach krwi, który mógł należeć do każdego – nawet do jego rodzeństwa. Postanowił natomiast zachować jak największa ostrożność – jak przy skradaniu się na zwierzynę. Wolał najpierw upewnić się w sytuacji. Wyrównał i spłycił oddech, przeniósł ciężar na tylne łapy, aby jego krok był lekki. Uważał na to, aby nie spowodować najmniejszego szelestu. Wciąż pilnując kierunku wiatru i tego, aby pozostać nisko, schowany pośród traw – starał się podejść wystarczająco blisko, aby móc lepiej wyczuć zapachy. Być może uda mu się wyłowić coś oprócz samej krwi – woń konkretnego drapieżnika, albo cienistego. Możliwe, że dla poszkodowanego – o ile był to w ogóle kot – było już za późno, a cokolwiek doprowadziło go do takiego stanu wciąż mogło znajdować się w pobliżu. Nie chciał niepotrzebnie się wystawić i narazić. Gdyby jednak nie był w stanie wyczuć nic poza krwią i nie usłyszałby niczyjej obecności w pobliżu - spróbowałby podejść jeszcze kawałek, wystarczająco blisko, aby móc rzucić okiem na miejsce domniemanego zdarzenia. Z każdym krokiem miał coraz większą ochotę zwyczajnie uciec.
Według wszelkich dostępnych ksiąg byłby kategoryzowany jako idealny pomocnik czarownicy. Jak samo jego imię wskazuje, jest czarny jak najciemniejsza noc, pozbawiona wszelkich gwiazd, a także blasku księżyca. Jego sierść jest gęsta i krótka, co wcale nie przeszkadza jej wyglądać, jakby chodzący omen przed paroma uderzeniami serca wyskoczył z czyjejś dzikiej paszczy. Tak na prawdę spośród innych czarnych kotów wyróżniają go oczy. Oczy, które brązowo-niebieskim spojrzeniem omiatają świat. Ich kolor jest lustrzanym odbiciem tych Mroza. Kocur jest równie wysoki co jego brat, posiadający proporcjonalną sylwetkę i długi, równie smolisty co reszta ciała ogon. Do tego zdaje się poruszać, jakby jego łapy nie dotykały ziemi, a sam ruch wykonywały dla zasady - wydaje się płynąć, pełen wrodzonej elegancji i gracji, do czasu gdy nie rozbije się o jakieś drzewo, albo wpadnie w zdradziecki dół.
Rozerwane lewe ucho.
Chodzący pech i destrukcja, szczególnie dla samego siebie. Wrona cierpi chyba na jakąś wrodzoną przypadłość, która każe mu pakować się we wszystkie możliwe pułapki, jakie zastawia na niego życie, albo zaliczać co drugie drzewo. Sam jednak zdaje się tym w ogóle nie przejmować, jakby w żadnym stopniu nie było to od niego zależne. Do tego często zdarza mu się obarczać winą innych, a co do wyrzutów sumienia w tym temacie... stwierdzono brak.
Jest nieco zamknięty w sobie i nieśmiały, jednak mimo wszystko uwielbia zawierać nowe znajomości. Do tego wetknie nos wszędzie tam gdzie niekoniecznie powinien, narobi sobie kłopotów, a potem z uporem maniaka nie raz zrobi to samo. Uczenie się na błędach? Hmm...
Jest dość łasy na wszelkie pochwały i miłe słówka, a jego rywalem numer jeden jest oczywiście nikt inny jak Mróz. Za którego też, bez wahania, oddałby życie.
Tygrys postanowił zebrać się w sobie i zwalczyć podszepty tchórzliwej strony jego natury. Miał rację - ktoś mógł potrzebować jego pomocy, ale do jego uszu nie docierało nic konkretnego - las szumiał dokładnie tak samo spokojnie, ptaki odzywały się z taką samą werwą, a co jakiś czas dobiegał go też odgłos jakiejś złamanej lub upadającej gałęzi, nagłego poruszenia wśród liści lub odległe nawoływania zwierząt. Nic, co mogłoby go zaskoczyć, nie mówiąc o tym, że nijak nie mógł wyczuć zapachu, albo chociażby jego wspomnienia, jakiegokolwiek znanego mu, lub nieznanego, drapieżnika. Miejsce zbrodni wydawało się pod tym względem wręcz sterylne, a po paru lisich długościach Tygrysiopręgi przekonał się, że była to stara jama ukryta między korzeniami jakiegoś drzewa. Zapach ewidentnie dobiegał stamtąd, czemu towarzyszyło natrętne bzyczenie much, najprawdopodobniej ciągnących do truchła.
Hewasa»lost«boywithholloweyes Hewasthenight D A R K °•★Butfilledwithstars★•°
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Włoski na Tygrysim grzbiecie jeżyły się od każdego, choćby najdalszego dźwięku, które dotarło do jego uszu. Spodziewał się ataku z każdej możliwej strony. Raz czy dwa zdarzyło mu się nawet obejrzeć za siebie, bo odczuwał cudzy oddech na plecach. Nie dostrzegł jednak nic alarmującego. Wciąż pozostawał spięty, nie ufając swoim zmysłom. Martwiło go to, że oprócz krwi nie był w stanie wyczuć nic więcej. Jakby zarówno ofiara jak i kat byli pozbawieni woni. To przerażająca myśl, która na moment sprawiła, że wojownik musiał się zatrzymać – tuż przed wejściem do ukrytej jamy w korzeniach drzewa. Nie podobało mu się to ani trochę. Dotarł jednak już tak daleko... Obecność much świadczyła o tym, że cokolwiek znajdowało się w środku - z dużą pewnością już było martwe. I jeśli nie był to ktoś lub coś znajomego – zapach padliny mógł przywabić nieproszonego gościa. Należało to zakopać. Ale najpierw zwalczyć potrzebę puszczenia pawia – zarówno od mdlących zapachów jak i stresu. Przełknął ślinę i powoli zapuścił się do wnętrza, aby rozwiać wszystkie swoje obawy i dowiedzieć się konkretów. O ile, oczywiście, był w stanie zmieścić się w przejściu.
Według wszelkich dostępnych ksiąg byłby kategoryzowany jako idealny pomocnik czarownicy. Jak samo jego imię wskazuje, jest czarny jak najciemniejsza noc, pozbawiona wszelkich gwiazd, a także blasku księżyca. Jego sierść jest gęsta i krótka, co wcale nie przeszkadza jej wyglądać, jakby chodzący omen przed paroma uderzeniami serca wyskoczył z czyjejś dzikiej paszczy. Tak na prawdę spośród innych czarnych kotów wyróżniają go oczy. Oczy, które brązowo-niebieskim spojrzeniem omiatają świat. Ich kolor jest lustrzanym odbiciem tych Mroza. Kocur jest równie wysoki co jego brat, posiadający proporcjonalną sylwetkę i długi, równie smolisty co reszta ciała ogon. Do tego zdaje się poruszać, jakby jego łapy nie dotykały ziemi, a sam ruch wykonywały dla zasady - wydaje się płynąć, pełen wrodzonej elegancji i gracji, do czasu gdy nie rozbije się o jakieś drzewo, albo wpadnie w zdradziecki dół.
Rozerwane lewe ucho.
Chodzący pech i destrukcja, szczególnie dla samego siebie. Wrona cierpi chyba na jakąś wrodzoną przypadłość, która każe mu pakować się we wszystkie możliwe pułapki, jakie zastawia na niego życie, albo zaliczać co drugie drzewo. Sam jednak zdaje się tym w ogóle nie przejmować, jakby w żadnym stopniu nie było to od niego zależne. Do tego często zdarza mu się obarczać winą innych, a co do wyrzutów sumienia w tym temacie... stwierdzono brak.
Jest nieco zamknięty w sobie i nieśmiały, jednak mimo wszystko uwielbia zawierać nowe znajomości. Do tego wetknie nos wszędzie tam gdzie niekoniecznie powinien, narobi sobie kłopotów, a potem z uporem maniaka nie raz zrobi to samo. Uczenie się na błędach? Hmm...
Jest dość łasy na wszelkie pochwały i miłe słówka, a jego rywalem numer jeden jest oczywiście nikt inny jak Mróz. Za którego też, bez wahania, oddałby życie.
Woń krwi mieszał się z zapachem wilgoci i ziemi w norze, która wydawała się nawet przestronna. Pewnie dawno temu coś tutaj mieszkało, jednak zapach już dawno zdążył wywietrzyć. Tygrys też, mimo wszystko, zapuścił się w głąb, idąc za głosem rozsądku i chcąc znaleźć źródło zapachu, które mogło zwabić tutaj kogoś zupełnie innego, nie będącego członkiem ani Klanu Cienia, ani kociej społeczności. Zapuściwszy się w głąb kocur zauważył, że wnętrze wyścielone było mchem i piórkami i gdyby nie wszechobecny zapach śmierci, byłoby tu całkiem przytulnie i miło. W końcu też jego oczy natrafiły na kształt - zmartwiały, o jasnym, piaskowym futerku, które umorusane było w niektórych miejscach krwią. Między łapami kotki znajdowały się cztery, drobne kulki futerka, podobnie jak ona umazane we krwi. Jedno z kociąt poruszyło się niemrawo, reszta wydawała się martwa. Kotka najwyraźniej musiała umrzeć przy porodzie.
Hewasa»lost«boywithholloweyes Hewasthenight D A R K °•★Butfilledwithstars★•°