Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Z dudniącym sercem i głową pełną najróżniejszych scenariuszy... z napiętymi mięśniami i łapami gotowymi do szaleńczej ucieczki... wojownik powoli wkroczył do jamy, z której wydobywała się niepokojąca woń krwi. Cokolwiek jeszcze przed chwilą spodziewał się ujrzeć Tygrysiopręgi, zdecydowanie nie było tym co rzeczywiście zobaczył...
dużo myśli, martwa matka, narodziny
Stałby niczym zamieniony w kamienny posąg, przeżywając wszystko to, przez co przeszła samotniczka. Obraz tragedii jaka spotkała ją i nowo narodzone kocięta jednak nie pozostawał niewzruszony. Dlatego Tygrysiopręgi nie pozwolił sobie na chwilę żałoby – jedno z nich być może żyło. Niemrawy ruch wśród jednego z maluchów nie pozwalał zapaść wojownikowi w jego własny umysł dręczony
Nie mógł zmarnować choćby sekundy, która mogłaby zadecydować o życiu lub śmierci.
Jednym susem znalazł się w pobliżu kociąt, próbując delikatnie odciągnąć tego, który jeszcze przed chwilą się poruszył – w duchu licząc, że to nie były żadne omamy i wciąż istniała szansa na jego przeżycie. Jeśli w tej drobniutkiej istotce ciąż tliłoby się życie syn Wężowej Gwiazdy zabrałby się za czyszczenie zakrwawionego futerka, aby osuszyć maluszka i nie dopuścić do zmarznięcia podczas nadchodzącej podróży. Dotknął też noskiem każde z pozostałych szkrabów – chcąc się upewnić, czy dla nich już nie było szansy. Unikał patrzenia na ich matkę, która z całą pewnością była już nieżywa.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Tygrys nie mógł przewidzieć tego co pokazało się jego oczom i co wstrząsnęło nim najwyraźniej dogłębnie. Na szczęście jednak zachował rozsądek i trzeźwość myślenia, nie tracąc cennych uderzeń serca i przystępując do akcji, kiedy tylko zauważył, że jedno z kociąt wciąż najwyraźniej żyje. Gdyby los był przewrotny, cyniczny i nieprzyjemny, to pewnie w tym momencie pojawiłaby się wzmianka o tym, że cały ten ruch był tylko wymysłem spanikowanego umysłu wojownika, jednak było wręcz przeciwnie - kiedy tylko kocur trącił drobną kulkę, wtedy ta pisnęła cicho, potwierdzając swoją obecność wśród żywych. Całe jego rodzeństwo jednak okazało się martwe, kiedy wojownik spróbował upewnić się czy na pewno. Bez problemu zabrał się też za oczyszczanie futerka malca.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Tygrysiopręgi wcale nie zdziwiłby się, gdyby owa istotka okazała się tak naprawdę martwa. Gdyby ten widziany ruch był jedynie urojeniem, albo ostatnim oddanym przez maluszka oddechem. Na szczęście było inaczej. Kociak żył. Nie wiadomo jednak jak długo taki stan rzeczy się utrzyma. Potrzebował ciepła i jedzenia w trybie natychmiastowym. Nawet jeśli w pobliżu mól znajdować się ktokolwiek mu bliski – nie było czasu szukać i błądzić po omacku, gdy w Klanie Cienia z pewnością była jakaś matka, która niedawno urodziła. Być może da radę wykarmić jeszcze jedno kocię. Osuszył malucha i chwytając go (ją?) delikatnie za skórę na karku skierował swoje kroki w stronę obozu – starał się iść w miarę szybko, ale również na tyle ostrożnie, aby nie upuścić brzdąca. Będzie musiał tu jeszcze wrócić i zakopać matkę z pozostałymi kociętami, aby zapach nie zwabił drapieżników. Nie wiedział, czy nie lepiej byłoby to zrobić od razu, ale uznał, że zapewnienie opieki dla malca jest priorytetem.
Pewno wszyscy zapytacie, jak ktoś taki, jak Iskierek mógł trafić na tereny klanu Cienia. Otóż... To jest sytuacja nie do wytłumaczenia. Wiadomo, wraz z nabyciem nowych praw jako terminator mógł przekraczać próg obozu. A w każdym razie widział, jak to robiło jego rodzeństwo, więc on chyba też może, prawda? A że jeszcze nie był przydzielany do żadnych patroli ani polowań ze względu na to, że nic nie umiał. A nawet jeśli by umiał to by po sobie tego nie pokazywał, jak to Iskierek. Dlatego zdecydował się po prostu śledzić Lodową Skórę, jak to ma w zwyczaju już od kociaka. Jednak w pewnym momencie... Stracił go z oczu. Traf ślepego losu zdecydował, że zostanie sam tuż przy granicy z klanem Cienia. W teorii coś czuł, że jest nie tak, a w praktyce... Nowy zapach był niezwykle intrygujący i zastanawiający, kusił go przez parę dłuższych chwil. I skusił. Terminator klanu Wichru przekroczył granicę, prawdopodobnie nie wiedząc nawet, że to jest cos ważnego dla osiadłych na tych terenach ugrupowań. Ot, jakiś ciekawy zapach i tyle. Ciekawym było to, że odkrył zupełnie nowy świat! I chciał go w całości poznać.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Olchowy Szept płyną pomiędzy krzewami pośród wysokich i gęstych traw patrolując granice własnego klanu i oznaczając je skrupulatnie. Co więcej, przemierzał również głębsze obszary własnego terytorium, aby upewnić się, że inny patrol nie pominął żadnego intruza. Królewicz, jak na szlachcica o wybujałym ego przystało, miał zapędy iść terytorialne i z chęcią zagarnąłby więcej ziemi dla siebie, to jest dla Klanu Cienia, aby powiększyć swoje cudowne włości. Wszak Klan Cienia rozrósł się ostatnio dość intensywnie i to poniekąd za sprawą przybłęd, które Wężownik raz za razem przyjmował do klanu, ale przyjął przy okazji starych członków. Olcha miał o tym ambiwalentne zdanie i właśnie na rozmyślaniu na ten temat skupił swoje myśli podczas gdy wokół panowała cisza.
Do czasu.
W pewnym momencie do jego nozdrzy dotarł obcy zapach, którego na pewno nie powinno tutaj być. Zmarszczył nos z niezadowolenia. Dobrze znał tę woń. Zapach Klanu Wichru był jedną z pierwszych rzeczy, którą wyłapał na tych terenach i wrył sobie w pamięć. Czarne pazury wysunęły się z obrośniętych gęstym, długim futrem poduszek i skierował swoje kroki w tamtą stronę. Szedł chyłkiem pod wiatr aż w końcu zobaczył biało-czarnego kocura chodzącego po jego ziemiach. Zjeżył się na karku i wyskoczył z zarośli na młodocianego przestępcę, chcąc go przygwoździć do ziemi. Nie schował pazurów. Nie miał zamiaru oszczędzać intruzów.
- Co tu robisz!? - ryknął do niego, brzmiąc niczym grzmot przecinający burzowe niebo.
Iskra przechadzał się spokojnie po terenach zupełnie innego klanu, gdy nagle kątem oka zauważył ruch. Niby to szelest traw, niby pociągnięcie wiatru... Gdy nagle jego oczom ukazał się potężny, bury kocur, wyskakujący z zarośli, jednak czy by mógł zareagować w porę? Czy w samą porę ujrzał cudownie zbudowanego napastnika, który posiadał budowę potężniejszych kocurów z klanu Wichru? Jeśli udało mu się ruszyć w odpowiednim momencie, również odbił się od ziemi, starając spotkać się z nieznajomym w powietrzu. Celował w pierś, chowając głowę pomiędzy ramiona i nadając swojemu ciału opływowy kształt tak, jak to robił członek klanu Cienia. Wiedział, że prawdopodobnie próby sił nie wygra, ale zdecydował się brnąć dalej w swoją zabawę.
- Co tu robisz?! - ryknął również, dopiero po uderzeniu serca zdołając ustawić odpowiedni ton głosu oraz ekspresję wypowiedzi. Przy wściekłych osobnikach problemu nie było - zwykle krzyczeli jakby było obdzierani ze swojego pięknego futra. Sam Iskierek nie wiedział sensu, aby nadwyrężać niepotrzebnie swoje struny głosowe - jedynie gdy ktoś na niego zacznie krzyczeć, a on daną osobę obrał sobie za chwilowy pierwowzór.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Atak Olchowego Szeptu: 100% (udany) → (14+13)-(13+6)=8 Atak Iskrzącej Łapy: 100% (udany) → (11+6)-(12+12)=-7
Pomimo cichego podejścia Olchowego Szeptu, wichrzak zdołał usłyszeć cichy szelest liści tuż przed skokiem wojownika, co dało mu czas na reakcję. Z całą pewnością nie było to coś, czego wojownik Klanu Cienia się spodziewał, jednak było dokładnie tak, jak podejrzewał Iskrząca Łapa: jeżeli ktokolwiek miał zwyciężyć tę próbę siłową, to z całą pewnością nie był to łaciaty terminator. Zetknęli się w locie, jednak lekkie pacnięcie terminatora było niczym w porównaniu z siłą, w jaką uderzył w niego wojownik, który pchnął go na ziemię, choć nie zdołał przewrócić. Z całą pewnością było go stać na więcej, więc Iskrząca Łapa winien cieszyć się, że skończył z zaledwie bolesnym siniakiem na barku, w który uderzyła go ciężka łapa wojownika.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Szelest liści.
Zdradził go szelest liści, którymi poruszył wyskakując na łaciatego terminatora z Klanu Wichru, który najwyraźniej zapędził się w głąb terytorium Klanu Cienia, dając intruzowi szansę na reakcję. Żałosne. Olchowy Szept był zawiedziony samym sobą, ale nie zamierał odpuszczać. Uderzył w lewy bok Iskrzącej Łapy, jednak nie dając rady go przewrócić i przygnieść do ziemi. Zabrakło mu impetu. Młody wichrzak zadrżał jedynie pod wpływem uderzenia, a dodatkowo sam postanowił go zaatakować. Na próżno. Patykowate, cienkie łapy zamajaczyły mu przed nosem, lecz żadna nie trafiła w jego obrośniętą gęstą grzywą pierś. Poza tym, ten intruz miał czelność jeszcze coś do niego wykrzykiwać. Co on tu robił!? Przecież to były ziemie jego własnego klanu, na ostry i ciernie. Futro stanęło wzdłuż kręgosłupa królewicza, a pierzasty ogon nastroszył się niczym szczota.
- To ziemie Klanu Cienia - syknął obniżając głowę. - Wynoś ssssię sssstąd! - kontynuował. Najwyraźniej ostrzegawcze uderzenie nie poskutkowało i ten wolał walczyć niż zabierać łapy za pas. Na dodatek był bezczelny. Królewicz zamachnął się prawą łapą, aby uderzyć go prosto w pysk, a czarne pazury błysnęły spomiędzy futra, które porastało jego stopy.
Racja. Dla doświadczonego wojownika taki błąd był rzeczywiście żałosny. Usłyszał go niedoświadczony terminator, którego mistrzyni olała i teraz widać nmjak na dłoni tego konsekwencje. Czuł, jak w locie delikatnie przeczesuje opuszkami palców jego długą, gęstą sierść, jednak nic poważnego mu tym nie robi. Za to on wykonał niemal identyczne ruchy, co Iskierek je powtórzył, a zabolało o wiele mocniej. Niemal powaliło go to na ziemię, jednak udało mu się równowagę zachować. Łaciate futro terminatora Leszczynowej Gałązki czy kogoś takiego również stanęło dęba, jednak nie było to nawet w połowie tak imponujące, jak wielkość wojownika klanu Cienia. Iskrząca Łapa zauważył w tym momencie, że gdy nie będzie ćwiczył nigdy nie będzie mógł dorównać najpotężniejszym. A gdy się im dorówna - można mierzyć się ze wszystkimi. Złote ślepia syna Zawilcowej Skórki lustrowały nieznajomą mu sylwetkę, a wewnątrz narastała dziwniejsza niż inne.z jego fascynacji. Kocur, który stał naprzeciwko niego był potężny i na dodatek nie tracił nim zainteresowania! Czy to było związane z tym, że wszedł na teren o wielu innych, ciekawych zapachach? Czy właśnie poznaniem nieznajomych, aczkolwiek intrygujących osób kończyły się takie przygody? Interesujące.
- To ziemię klanu Cienia. Wynoś ssssię sssstąd! - wysyczał, pobpiereszym zdaniu obniżając głowę, a opóźniając wypowiedź jedynie o uderzenie serca po jej zakończeniu. Przez księżyce ćwiczeń opanował sztukę naśladowania niemal do perfekcji. Oczywiście, popełniał błędy tak jak każdy, jednak nie były one zbyt rażące. Królewiczowi widocznie nie podobała się obecność kogoś z terenów o innym zapachu. Uniósł również prawa łapę, kontrolując pełnym zaciekawienia, jak i ekscytacji spojrzeniem gdzie celuje, aby spróbować zadać buremu rany na poważnie wyglądającym pysku. Lewy policzek był idealny do zadawania ran i prawdopodobnie taki cel miał nieznajomy, toteż i Iskra celował właśnie tam. Nie chował wcześniej wyjętych pazurów, chcąc nieznajomemu zostawić coś więcej, niż tylko wspomnienia o wątpliwie przyjemnych przeżyciach.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Atak Olchowego Szeptu: 100% (udany) → (12+13)-(11+6)=8 Atak Iskrzącej Łapy: 0% (nieudany)
Olchowy Szept uniósł łapę, a ułamek uderzenia serca później to samo uczynił Iskrząca Łapa. To, co różniło tę dwójkę był przede wszystkim wiek i doświadczenie - wojownik przewyższał łaciatego terminatora w obu tych kwestiach. Choć zamachnięcie się syna Zawilcowej Skórki nieznacznie zmieniło trajektorię lotu ciężkiej, kosmatej łapy Olchowego Szeptu, to wciąż sięgnęła ona celu, a terminator poczuł nieprzyjemne szczypanie na swoim policzku. Rana nie była głęboka, jednak fakt, że przelała się właśnie pierwsza krew i była to krew Iskrzącej Łapy sprawiał, że sytuacja mogła lada moment przyjąć niebezpieczny obrót.
Olchowy Szept: S: 13 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 80/80 | W: 47-2=45/50 Iskrząca Łapa: S: 6 | Zr: 6 | Sz: 4 | HP: 52-8=44/60 | W: 38-2=36/40 rana 1. stopnia: obicie lewego barku rana 1. stopnia: dwa płytkie, długie rozcięcia ciągnące się od lewej kości policzkowej (w okolicy zewnętrznego kącika oka) aż po grzbiet nosa; krwawią (od następnej tury -1 HP/tura)
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Bladozielone ślepia błysnęły wraz z pazurami, które od jakiegoś czasu nie kryły się w kosmatych łapach rosłego wojownika z Klanu Cienia. Czarne szpony przecięły cienką skórę na lewej stronie pyska młodzieniaszka, który najwyraźniej wciąż nie poszedł po rozum do głowy, ponieważ widząc mknącą w swoją stronę łapę królewicza, ten postanowił także zaatakować, co sprawiło, że Olchowy Szept nie trafił z taką siłą z jaką mógłby uderzyć. Krew splamiła jego biało-czarny pysk. Podlotek ponownie pomachał mu łapą przed nosem chybiając i to byłoby na tyle z jego strony.
Smoliście czarny pręgus zmrużył oczy w wąskie szparki, słysząc kolejne słowa tego bezczelnego intruza. Czemu powiedział właśnie to? Przecież, na osty i ciernie, Olcha wiedział gdzie się znajdują. Dosłownie przed chwilą mu o tym wysyczał. Mięśnie królewicza napięły się niebezpiecznie, a rozczapierzony na wszystkie strony ogon przeciął ciężko powietrze z wyraźną irytacją. O co tutaj chodziło? Czy ten Wichrzak próbował robić z niego mysiego móżdżka? - Ssskoro wiesz, że to terytorium Klanu Cienia, to czemu przeszedłeś granicę? - mruknął szorstko. Sytuacja była dziwna i pewnie gdyby nie urażona duma oraz ego królewicza, to na tym skończyłoby się to starcie. Tymczasem Olcha po raz kolejny postanowił zaatakować. Doskoczył do terminatora, oparł ciężar ciała na lewej łapie, po czym napiął mięśnie, jakby wyrzucał prawą do przodu, ale w ostatniej chwili wysunął lewą prosto w stronę szyi Iskrzącej Łapy, chcąc zostawić na niej dotkliwe, krwawiące ślady. Robił to jednak bez pasji, jakby dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że atakowanie go zaczynało tracić sens. Sytuacja okropnie śmierdziała.
Czuł, jak szpony przeciwnika przecinają jego delikatną skórę na pysku, jednak zupełnie nie wiedział, czemu jego pazury nie zrobiły tego samego na mordzie burego. Robił wszystko dokładnie to, co on, więc dlaczego wyniki poszczególnych ataków były zupełnie różne? Próbował wyjaśniać to sobie brakiem doświadczenia, jednak te myśli nie za bardzo umiały trafił i popłynąć wraz z głównym nurtem, nie dostając się do wewnątrz umysłu młodzieńca. Wewnątrz wzrastała irytacja tym, że pomiędzy Iskrą a tajemniczym nieznajomym jest pewnego rodzaju przepaść, której nie może ot tak sobie przeskoczyć. Jednak Iskrząca Łapa, pomimo tego że nie miał szans nawet dosięgnąć łapami drugiego końca urwiska, rzucił się w nadziei, że jakoś się uda. Ale jednocześnie wpadł w ryczącą otchłań, z której nie mógł się już uwolnić. Przedstawienie musi trwać, nawet jakby miał podczas niego zginąć.
- Ssskoro wiesz, że to terytorium Klanu Cienia, to czemu przeszedłeś granicę? - mruknął równie szorstko ułamek sekundy po nim. Dziwne, że jeszcze nieznajomy wojownik nie dowiedział się, z kim ma do czynienia. Dlaczego ponownie zadaje niepotrzebne pytania, na które nigdy nie dostanie odpowiedzi? Chociaż... Lepsze takie, niż kolejne z rzędu "jak masz na imię?", które po wielokrotnym zadaniu przyprawiało syna Zawilcowej Skórki o mdłości. Terminator doskoczył do burego wojownika, obserwując uważnie jego ruchy. Najpierw przeniósł ciężar ciała na lewą łapę, próbując zaatakować prawa... Jednak przeciwnik w ostatniej chwili zmienił taktykę. Złociste ślepia nieco się rozszerzyły, jednak i on wysunął w końcu lewą kończynę, celując ostrymi pazurami w szyję dużo bardziej doświadczonego kocura. Miał nadzieję, że bliskość kocura oraz fakt, że szyja to dosyć... Duży obszar do atakowania sprawi, że chociaż zdoła zadrapać osobnika z klanu Cienia.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Najniższy spośród wszystkich Rybek, jednak zbudowany najmocniej z nich. Ma szerokie barki, grubą szyję i ogon oraz dużą, kanciastą głowę. Garbaty nos kończy się brudnoróżowym, szerokim nosem i wywiniętymi w górę wąsami. Uszy małe, lekko zaokrąglone, oczy wąskie i lekko skośne, w kolorze bursztynu. Burą, klasycznie pręgowaną sierść ma gęstą i często potarganą na lewej stronie pyska. Biel oblewa pysk, pierś, brzuch, palce przednich łap oraz goleń wraz ze stopą tylnych. Na lewej przedniej łapie ponad nadgarstkiem szpetna blizna, pod nią - wykrzywiony nadgarstek i dłoń pozbawiona czucia.
Na pierwszy rzut oka - nieprzyjemny gbur. Na drugi, trzeci i wszystkie inne... w sumie też.
Atak Olchowego Szeptu: 150% (krytyczny) → [(13+13)-(14+6)]*1½=9 Atak Iskrzącej Łapy: 150% (krytyczny) → [(13+6)-(9+12)]*1½=-2
Iskrząca Łapa miał szczęście, miał absurdalnie dużo szczęścia. Przed rozerwanym gardłem ocalił go brak przekonania ze strony Olchowego Szeptu, ale również i własna, długa sierść na szyi, która nieznacznie zamortyzowała uderzenie. To wciąż było stosunkowo mocne i bolesne - miał dość głębokie, choć krótkie cięcie na boku szyi, które zaraz rozkwitło krwawą rdzą na jego białej kryzie, a nieprzyjemne uczucie bólu potęgował fakt, że wojownik Klanu Cienia wyszarpał mu przy okazji garść kłaków, które zaplątały się w jego ciemne pazury. Sam manewr terminatora nie wyszedł mu wcale; niemalże potknął się o własne łapy gdy próbował wykonać zwód, tym samym znów nie pozostawiając na swoim oponencie nawet najmniejszego zadrapania. Brak doświadczenia, ba, brak jakiegokolwiek przeszkolenia sprawiał, że nawet to okazało się dla niego zbyt trudne do powtórzenia, by osiągnął podobny efekt co bury kocur.
Olchowy Szept: S: 13 | Zr: 12 | Sz: 8 | HP: 80/80 | W: 45-3=42/50 Iskrząca Łapa: S: 6 | Zr: 6 | Sz: 4 | HP: 44-9-1=34/60 | W: 36-3=33/40 rana 1. stopnia: obicie lewego barku rana 1. stopnia: dwa płytkie, długie rozcięcia ciągnące się od lewej kości policzkowej (w okolicy zewnętrznego kącika oka) aż po grzbiet nosa; krwawią (-1 HP/tura) rana 1. stopnia: głębokie, krótkie rozcięcie na lewym boku szyi; krwawi (od następnej tury -1 HP/tura)
x ★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Czy myszy mu mózg wyżarły? Królewicz coraz bardziej przekonywał się do pozytywnej odpowiedzi na to pytanie. Zwłaszcza, gdy patrzył na kolejne nieudane zagrywki biało-czarnego kocura, który najwyraźniej umyślnie przekroczył granicę. Irytacja długo w nim narastała aż do momentu, gdy po raz kolejny sprawił, że krew popłynęła z ciała Iskrzącej Łapy. Mógł go zabić, a ten wciąż nieumiejętnie wymachiwał łapami, chociaż z każdym kolejnym uderzeniem serca ubywało mu coraz więcej krwi, a kolejne ataki Olchowego Szeptu były całkiem skuteczne.
I po raz kolejny powtórzył jego słowa. Królewicz aż obejrzał się dookoła, czy może ktoś nie robi sobie z niego żartów, ale nie czuł innych zapachów, ani nie widział innych kotów w pobliżu. Wtedy własnie przeszło mu przez myśl, że może natrafił na wichrowy odpowiednik Motylego Lotu, któremu myszy i wrony wyżarły mózg. Ten tutaj zdawał się być zwyczajnym przygłupem. Zabicie takiej... strawy dla wron nie było satysfakcjonujące. To tak, jakby zamordować głupiego kociaka. Ciemne furo na grzbiecie cienistego wojownika opadło, a on sam dał parę kroków w kierunku granicy z Klanem Wichru.
- Pomyśleć, że trafiłem na kogoś z pszczołami zamiassst mózgu - prychnął, lustrując wzrokiem syna Zawilcowej Skórki. Zaśmiał się jeszcze pod nosem, a potem mruknął:
- Pójdziesz ze mną na granicę dobrowolnie, albo zaciągnę tam twoje zwłoki. - Nie brzmiało, jakby żartował, chociaż w jego chłodnych, bladozielonych ślepiach biegały, o ironio, iskierki rozbawienia tą całą sytuacją. Zaczął iść w kierunku granicy, jeśli Wichrzak się nie opierał.
Kolejna fala zdenerwowania zdecydowała się przeszycia ciało młodzieńca, gdy ponownie jego łapa minęła się z celem, a bury kocur przeszył pazurami jego ciało. Złapał głębszy oddech w instynktownej reakcji organizmu na postępujące wyczerpanie walką, chociaż próbował je zakamuflować, aby nie wyszedł ten odruch na światło dzienne. Jego ciało dziwnie reagowało na ten rodzaj bólu oraz walki. Byl zdecydowanie bardziej zmęczony tym wszystkim, z coraz większą, chociaż podświadomą, ochotą, aby się wycofać. Jedynak zdecydował się odrzucić pierwotne instynkty gdzieś w kąt na rzecz ponownego wczucia się w swoją rolę. Czyżby jednak jego ciche prośby składane po tym, jak kolejny udany cios burego sięgnął celu zostały wysłuchane? Bury zaprzestał atakowania, dlatego też Iskrząca Łapa nie miał zamiaru rzucać się bez wyraźnego znaku od wojownika.
- Pomyśleć, że trafiłem na kogoś z pszczołami zamiassst mózgu - prychnal również, jeszcze bardziej wnikliwiej obserwując syna Lamparciego Płomienia, kiedy i on zdecydował się w końcu uważniej spojrzeć na swojego przeciwnika. Ciekawe, że dopiero teraz zdecydował się na taki gest, a nie na samym początku znajomości. Widać koty o zupełnie innym zapachu mogą być jeszcze bardziej ciekawe, niż te o zupełnie nieokreślonym. Zanim przeszedł do następnej wypowiedzi, z jego gardła wydobył się chichot, który był niejako częścią drugiej wypowiedzi nieznajomego.
- Pójdziesz ze mną na granicę dobrowolnie, albo zaciągnę tam twoje zwłoki - powiedział również niezbyt wesołym tonem, ruszając razem z wojownikiem klanu Cienia w kierunku Wichrowej granicy. Rzucał mu ukradkowe spojrzenia, aby zwrócić uwagę na szczegóły, takie jak szybkość stawianych łap, długość kroku oraz sposób chodzenia, aby móc to zastosować również i u siebie, będąc niemal idealną kopią królewicza stąpającego obok. Tylko nieco bardziej wątły, młodszy i w innej odmianie kolorystycznej. Oczywistym był fakt, że opierac się nie zamierza. A przynajmniej nie moglo jego zachowanie zostać tak odebrane.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?