Logo Artemidy
Trawiaste Grzbiety - zachód
xx– Ej! – zawołała za bratem, po czym również zerwała się z miejsca i pognała za burasem w pod górę, biegnąc ile sił w łapach. Niestety nie była tak szybka jak Szop i nie mogła go dogonić, co jej się nie spodobało, ale już trudno. Teraz ważniejsza była idea, która przyświecała ich działaniom, a nie jakieś irytacje. Odłożyła to na bok, a gdy dotarła na szczyt pagórka stanęła obok brata lekko zdyszana. Gdy Pluskająca Łapa się odezwał, ta wyjrzała we wskazanym kierunku i zobaczyła niezwykle ciekawą formację skalną i nabrała ogromnej ochoty, aby tam wejść i to zbadać. Posłała beatu krotkie spojrzenie z nutą dzikości, po czym przymierzyła się do skoku.
xx– Póki tam nie pójdziemy to się nie przekonamy! – zawołała, po czym dała Susa przed siebie, aby wylądować na pierwszej skale, a następnie pobiegła dalej, jednak w miarę ostrożnie, uważając, żeby się o nic nie potknąć, gdyż było tam pełno kamieni i kamyków. Nie oglądała się za bratem, sądząc, iż ten zaraz za nią ruszy, więc kontynuował swoją wycieczkę, aż nie zatrzymała się nagle i gwałtownie przed samą przepaścią. Spojrzała wystraszona w dół, gdzie kilka okruchów skalnych stoczyło się na sam dół. Serce łomotało jej w piersi, z wysiłku i z adrenaliny. Po chwili przerażenie ustąpiło radości i podekscytowaniu, gdy odsunęła się dwa kroki od skarpy i obejrzała się na Szpopa.
xx– Patrz! – zawołała, po czym spojrzała w dal, na tereny już do klanu Cienia nie należące. – Ale tu jest dobry widok! I możemy stad patrzeć na koty z innych klanów! O, tam po lewo jest Grom – jeśli dobrze zapamiętała z wyjaśnień Bezsennej Nocy, a że pamięć miała bardzo dobrą, to chyba się nie myliła.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pluskająca Łapa skoczył zaraz za siostrą. Syknął cicho, gdy natrafił łapą na nieco ostrzejszy kamień, jednak ból zaraz minął, a opuszce nic się nie stało, więc ruszył dalej za siostrą, nadganiając ją, choć przy okazji starał się poruszać w miarę ostrożnie, by nie mieć powtórki z rozrywki. Zatrzymał się zaraz obok Pustułki, bez wahania spoglądając w dół. Widok, który się stąd roztaczał, był na pewno interesujący, i wlał odrobinę ekscytacji w serce terminatora. Rozejrzał się, czując jak jego serce bije przez chwilę odrobinę szybciej. Pręgowany ogon poruszył się leniwie w powietrzu. Spojrzał w kierunku wskazanym w ten czy inny sposób przez szylkretkę. Słyszał trochę o innych klanach od matek, czasem bywał przy granicach, ale poza tym słabo się orientował w tym gdzie co było, toteż postanowił to zapamiętać.
- Są jeszcze dwa inne, prawda? Wicher i Rzeka - rzucił, spoglądając w innym kierunku. - A tam... tam są chyba te cztery drzewa, które są w samym centrum. - Wskazał łapą na Cztery Dęby, które, pomimo jesiennej pory, wciąż wyglądały całkiem imponująco.
Kocur nie należał do tych, co potrafili długo się czymś zachwycać, ale nawet po przeminięciu tych pierwszych paru chwil czuł zadowolenie z tego, że się tu znalazł. Lubił obserwować, a Kamienny Stróż był do tego idealnym punktem, z którego widział nawet sporą część ziem innych klanów.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xx– A no. Cień, Grom, Wicher i Rzeka. Cztery klany i wszystkie widać stąd – odpowiedziała na słowa brata, po czym podążyła za nim wzrokiem, gdy wspomniał o czterech drzewach. – O, chyba masz rację! – uśmiechnęła się szeroko w podekscytowaniu – Cztery Dęby! A wiedziałeś, że to tak na prawdę jedno drzewo, tylko dzieli się na cztery części? – zapewnie nie wiedział, ale i tak spytała, żeby się, hehe, popisać wiedzą. Chociaż a nóż widelec Szop wiedział i co wtedy? Meh, pewnie nie.
xx– Chodźmy je zobaczyć! – zawołała entuzjastycznie, nie bacząc na to, czy Szop chciał jeszcze zostać na górze i popatrzeć, po czym obróciła się i zaczęła schodzić z powrotem w dół, aby następnie w miejscu, gdzie nie było już tak stromo, zbiec na sam dół Kamiennego Stróża, gdzie dopiero się zatrzymała i obejrzała. Spodziewała się, że brat znów za nią podąży, bo nie widziała innej opcji. Przecież Pluskająca Łapa tak samo chciał tu przyjść i zobaczyć te Dęby, czyż nie? A teraz dzieliła ich już tak mała odległość od miejsca zgromadzeń. Na mordce Pustułki wciąż gościł szeroki uśmiech, a puszysty ogon był uniesiony wysoko w górze.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur zerknął na siostrę, unosząc lekko prawą brew. Jedno drzewo dzielące się na cztery? Nie przypominał sobie, by widział coś takiego. Warto było obadać sytuację z bliska, toteż na propozycję, by zejść na dół i je zobaczyć, bez wahania podążył za Pustułką po mniej stromej części Kamiennego Stróża, by następnie, będąc napędzanym dodatkowo pochyłością podłoża, zbiec na dół. Hamował się zaledwie na tyle, by nie wpaść na kotkę i się przypadkiem nie zabić, potykając się o jakąś nierówność. Gdy szylkretka się zatrzymała, by zobaczyć czy za nią podążał, po prostu wyminął ją truchtem z szelmowskim uśmiechem, nawet na moment nie przystając. Chciał już zobaczyć te Cztery Dęby z bliska. Przy okazji rozejrzał się ukradkiem, czy nie było tu jakiegoś kota z innego klanu. Ciekawie byłoby takiego spotkać... chyba. Na pierwszym miejscu jednak były drzewa, które go interesowały. Albo drzewo, cokolwiek. Zatrzymał się przy jego korzeniach, zadzierając mordkę do góry.
- Wow - mruknął, czując lekki dreszcz przechodzący przez jego grzbiet na myśl o wspięciu się na górę.
Obejrzał się przez ramię, by skontrolować, gdzie znajdowała się Pustułka, po czym znów zawiesił spojrzenie w okolicy korony drzewa, która była pozbawiona już przynajmniej połowy liści; leżały one na ziemi pod ich łapami, zbrązowiałe i pożółkłe, jednak całkiem suche. Przynajmniej na razie, póki nie padało aż tak dużo.
- Ej, chodźmy na górę - zaproponował, gdy siostra znalazła się obok niego.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxWidząc, jak brat ją wymija i truchta w stronę drzewa zaskoczyła się nieco, ale chcąc pozostać zbyt długo w tyle ruszyła rychło za nim. Gdy ten się zatrzymał, ona również, po czym spojrzała na pień Czterech Dębów, na rozgałęzienie, aż wreszcie na koronę potężnej rośliny, na której nie było już zbyt wielu liści, ale i tak robiła wrażenie. Dwukolorowe ślepia zalśniły jej z zachwytu, a mordka uchyliła się mimowolnie w niemym podziwie. Gdy Szop się odezwał, chimera spojrzała na niego z lekko zadziornym uśmiechem, a końcówka jej uniesionego, puszystego ogona zadrgała jakby nerwowo.
xx– Kto pierwszy! – rzuciła, po czym przymierzyła się i skoczyła prosto na pień potężnego drzewa, aby następnie zacząć wdrapywać się coraz wyżej i wyżej jak najszybciej potrafiła. Pień był gruby, więc Pluskająca Łapa nie musiał się martwić i mógł spokojnie wdrapywać się po jego drugiej stronie. Swoją drogą, ciekawe, czy od czasu lekcji wspinaczki z siostrą już lepiej mu to idzie?
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur wyszczerzył zęby w uśmiechu, gdy siostra rzuciła swoje "kto pierwszy", którym on sam ją jakiś czas temu uraczył. Natychmiast skoczył na pień drzewa i wczepił się w niego pazurami, wspinając się zręcznie i całkiem wprawnie zaraz za nią. Nie próżnował jeśli chodziło o rozwijanie tej umiejętności, właściwie lwią część swojego czasu spędzał wśród konarów drzew. Tak było ciekawiej, i lepiej można było obserwować obóz oraz jego okolicę. Czuł się prawie niewidoczny, szczególnie gdy było więcej liści na drzewach. Podobało mu się to. Poza tym, po prostu lubił znajdować się wysoko. Gdy wreszcie pojawiło się więcej gałęzi, Plusk zaczął się poruszać po nich, wskakując coraz wyżej i wyżej, aż wreszcie stały się na tyle cienkie, że zaczynały się pod nim lekko uginać. Stwierdziwszy, że to jest limit, zatrzymał się i rozejrzał. Przez brak liści było zdecydowanie więcej widać, i z jego pyszczka wydostał się cichy pomruk świadczący o podziwie. Czuł się tu dobrze, wręcz całkowicie na miejscu, choć nawet nie wiedział, czy wolno było zwykłym kotom tak po prostu wchodzić na to podobno dość ważne drzewo, które znajdowało się w samym sercu klanowych terenów. Prawdę mówiąc, nie obchodziło go to. Liczyło się to, że tu i teraz poczuł umiarkowaną przyjemność z tego, że się na nim znajdował. Odetchnął cicho, po czym postarał się zlokalizować Pustułkę, by do niej dołączyć. Chyba że to ona dołączyła do niego.
- I co myślisz? - zagadnął do niej.
<center><table><tr><td>[Obrazek: O5u4QFO.png]</td><td> </td><td>
boli łeb i dzień mi umyka
tuż przed mym nosem trzaskają drzwi
mój bóg z ł y nie mówi o n i c nie pyta

- ̗̀ ★ SAM NIE WIERZY W NIC ★ ̖́-


coś się wierci w mej duszy....................
....................coś kotłuje się w g ł o w i e
jakby chciało się przebić na drugą połowę
w głowę walą jak w bęben słowa z ekranu

「xTRZEBA DUSZĘ OCZYŚCIĆx」
「xTYLKO POMAŁUx」


trzeba ciągle wiosłować wieczorem i r a n o........
........trzeba zraszać nadzieją to co jeszcze zostało
xxx
</td></tr></table></center>
LVL 4 100 / 300
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxPustułka również dość sporo czasu spędzała nad obozem, wśród plątaniny gałęzi, chociaż nie powiedziałaby, że lubiła spędzać tam czas bardziej, niż na ziemi. Tak na prawdę lubiła być wszędzie, gdzie albo było ciekawie, albo był ktoś, kogo lubiła. Wspinaczka szła jej dobrze, co można było teraz dostrzec, gdy zwinnie poruszała się miedzy coraz mniejszymi gałęziami, zerkając co chwila na brata, któremu szło wcale nie gorzej. Widać nie próżnował i chcąc dorównać siostrze, szlifował swoją technikę wspinaczkową. Miała teraz równego sobie kompana do buszowania po drzewach! Widząc, że bury terminator postanowił się zatrzymać, szylkretka zrobiła to samo, również zauważając, że tak wysoko gałęzie nie były już zbyt stabilne. Podeszła do brata, uśmiechając się do niego.
xx– Fajnie tu – miauknęła, po czym spojrzała wokoło i w dół, spostrzegając, że chyba jeszcze nigdy nie była tak wysoko. Ale super! – Szkoda, że nie możemy tu zostać na zawsze, bo pewnie w obozie już ktoś zauważył, że nas nie ma. Albo i nie – dodała na moment się zamyślając, po czym wzruszyła barkami. Tak czy siak chciałaby wrócić w końcu do obozu, do klanu, gdzie miała pozostałe bliskie jej osoby, których nie chciałaby zostawiać. Ale trzeba było przyznać, że tutaj, w koronie Czterech Dębów było wspaniale. I pomyśleć, że wokoło nich znajdują się tereny wszystkich czterech klanów, a oni są w samym ich centrum, na najważniejszym drzewie w okolicy! Po chwili spojrzała na brata, a gdy już sobie pogadali i posiedzieli na gałęziach, zeszli na dół i wrócili bezpiecznie do obozu, niosąc nowe, wspaniałe wspomnienia z pełnej emocji wyprawy.

Zt. x2
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocięta były na tyle duże, że mogła je zostawiać bez obaw, że gdzieś wyjdą. Poprosiła jedynie Mrówczy Kopiec, żeby na nie od czasu do czasu zerknęła, bardziej z obawy, że komuś może głupi pomysł wpaść do głowy. Kocięta były bardzo grzeczne i problemów nie sprawiały, więc ich ciotka przytaknęła jedynie głową w odpowiedzi. Od czasu choroby Ostrego Ciernia i zniknięcia Łaciatej Skóry, nie miała zbyt dużo opcji do wyboru jeśli chodzi o tymczasowe przypilnowanie dzieciaków, ale to nic nie szkodzi. Lubiła z nimi przebywać, mając bolesną świadomość, że już niedługo skończy się jej okres ochronny i będzie musiała sobie znaleźć inne zajęcia. Tymczasem ruszyła na spokojny spacer, udając się na niewielkie pagórki w ciepłych okresach pokryte trawą, a o tej porze obiegu pór był on praktycznie płaski i gęsto pokryty śniegiem. Z nieba prószyły łagodnymi ruchami kolejne płatki, stwarzając bardzo miłe dla oczu okoliczności. Krótofutrej Krogulec nieco przeszkadzał chłód, ale energiczne tempo marszu pozwalało utrzymać ciepło. Wyszła sama, bez niczyjego towarzystwa, dlatego też pozostawała w miarę możliwości czujna, chociaż nie mogła nic poradzić na to, że od czasu do czasu zamyśliła się nad swoim życiem, a na jedną z gorszych myśli zatrzymała się, biorąc do płuc mroźne powietrze i wydychając je w cichy westchnięciu.


//ex
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórczy Ogon również wybrał się na spacer, jednak szybko uznał, że jednak woli zapolować. Musiał zająć myśli czymś innym, bo nie mając za dużo do roboty, do głowy przychodziły mu jakieś głupie rzeczy. Nie rozpamiętywał przeszłości aż tak. Starał się pogodzić z tym wszystkim, co się ostatnio stało w jego życiu, choć przychodziło mu to dość ciężko. Raz było lepiej, raz było gorzej. Najbardziej żałował jednak słów, jakie padły w ostatniej rozmowie z Krogulec. Były... były w pewnym sensie szczere, jednak w dużej mierze zostały wypowiedziane w przypływie złości. Kolejna rzecz, którą zrobił pod wypływem emocji i której żałował. Eh. Ale może to było konieczne? Żeby sobie wyrzygali wszystko nawzajem? Może obu wyjdzie to na dobre?
Złapał piszczka i go zakopał. Już planował ruszyć na dalsze łowy, gdy dojrzał Krogulec. Serce zaczęło bić mu szybciej. Nie wiedział, co ma zrobić. Czy ma do niej podejść i porozmawiać, spróbować jakoś... zacząć od początku, czy może olać to wszystko i iść dalej polować? Odpowiedź była oczywista. Nie byłby sobą, gdyby do niej nie podszedł.
- Cześć - mruknął, będąc w pewnej odległości od czekoladowo-rudej, po czym przyspieszył kroku, by być z nią na równej wysokości. - Mogę ci potowarzyszyć, czy wolisz spacerować sama? - zapytał, tak dla pewności. Nie chciał w końcu podnieść jej ciśnienia... jeszcze bardziej. Po prostu chciał towarzystwa. Jej. Brakowało mu tego. Trochę.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dopiero po chwili dostrzegła rudego zastępcę, który jawnie kierował się w jej stronę. Nie spodobało jej się to, ale na zewnątrz uwidoczniło się jedynie pogłębieniem zmarszczek na pysku wskazujących na ostrzeżenie przed zbliżaniem się. Radioaktywna, zakaz wstępu.
- Cześć - odpowiedziała na jego przywitanie starającym się być neutralnym głosem, chociaż słyszalna była nuta lekkiego chłodu. Taki, który by był porównywalny do podmuchu wiatru w ten ładny, zimowy dzień. Nie zamierzała się zatrzymywać, widocznie kocur też skoro się dołączył się do niej i kontynuowali spacer tak jakby razem.
- Pewno - mruknęła dopiero po chwili, kierując wzrok ponownie przed siebie, nie zaczynając jednak żadnej rozmowy. Jeśli Wiewiór zechce jej towarzyszyć w ciszy to miał na to jej równie milczące przyzwolenie. Córka Traszkowego Grzbietu nie zamierzała sama rozpoczynać rozmowy, bo nie widziała żadnych tematów, o których mogliby porozmawiać. Chyba że jej śmiechu warty trening, który stoi w miejscu od księżyców, ale o tym, jak on wygląda już informowała rudego. Wzięła większy wdech, nie chcąc żeby negatywne emocje ponownie przejęły kontrolę nad jej zachowaniem, zachowując jednocześnie kamienny, dość chłodny wyraz pyska z lekko przymrużonymi ślepiami wpatrzonymi albo przed siebie, albo obserwujące okoliczny teren.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słyszał ten lodowaty ton byłej partnerki, jednak niespecjalnie się tym przejął. Nieważne w jaki sposób, ważne że wyraziła zgodę. Mógł więc z czystym sumieniem jej towarzyszyć, choć czuć było, że atmosfera jest nieco gęstsza niż zazwyczaj.
Szli tak przez parę uderzeń serca w ciszy. Wiewiór domyślał się, że Krogulec nie zacznie rozmowy i dopóki on nie podejmie jakiejś próby rozpoczęcia konwersacji, to będą tak szli wiecznie. Wziął więc głęboki oddech, zastanawiając się jeszcze raz, czy aby a pewno powinien to robić, po czym uznał, że raz się żyje. I tak już gorzej między nimi nie będzie.
- Jak tam u taty? Dochodzi powoli do siebie? - zapytał. Sam by zapewne znał odpowiedź na to pytanie, gdyby nie fakt, że ledwie mu starczyło czasu dla siebie, nie mówiąc już o odwiedzaniu lecznicy. Dlatego miał też nadzieję, że nie aktywował żadnej karty pułapki i była partnerka mu odpowie bez żadnych nieprzyjemnych komentarzy.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prawdopodobnie nie szli by wiecznie. Każdy spacer się kiedyś kończy, a Krogulec nie chciała nadwyrężać nerwów Mrówczego Kopca, które i tak były zszargane przez ostatnie sytuacje z jednym z jej dzieci, które przeżyło. Szylkretka miała bardzo dużo powodów, dla których mogłaby się nie zgodzić na spacer z Wiewiórem, ale w pewnym momencie życia uznała, że i tak już jej wszystko jedno. Rodzina była obecnie dla niej najważniejsza, przez to oszczędzała swoje nerwy i pozwalała ranom się zagoić. Spojrzała kątem oka na rudego, gdy, o dziwo, zaczął rozmowę, biorąc głębszy oddech i przełykając nieco ciężej ślinę.
- Nie. Ciernisty Kwiat nie daje rady nadążyć za rozwojem choroby. Jest z nim coraz gorzej - odpowiedziała neutralnym głosem, chociaż fakt, że jedna z ważniejszych osób w jej życiu zaczyna powoli oddalać się w kierunku Gwiezdnego Klanu wcale jej tego nie ułatwiał. Krogulec powoli zaczęła się godzić z tym, że Ostry Cierń w końcu odejdzie. Już stopniowo miał coraz mniej sił witalnych, teraz już praktycznie nie ruszał się ze swojego legowiska i nie miał sił rozmawiać. Szylkretowa kocica jedyne, co mogła zrobić to być na te krótkie chwile przy nim i obserwować, jak biała kocica razem ze swoją uczennicą walczy o życie wojownika.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Owszem, powodów by na spacer się nie zgodzić miała zdecydowanie więcej, niż aby się zgodzić, jednakże podjęła taką, a nie inną decyzję, co rudzielca w jakiś sposób ucieszyło. Może nie zniszczył tego doszczętnie.
Skulił uszy słysząc odpowiedź szylkretki. To nie była dobra wiadomość, zdecydowanie. Ostry Cierń był dobrym wojownikiem, dobrym ojcem, dziadkiem. Jego odejście odbije się nie tylko na klanie, jako całości, ale również i na jego najbliższych, których miał dość sporo.
- Przykro mi to słyszeć - mruknął, a w jego tonie słychać było współczucie. Sam poniekąd rozumiał, jak mogła czuć się Krogulec. Jego ojciec również zniknął, jednak była to troszkę inna sytuacja. Nie widział, jak Łaciata Skóra z każdym dniem marnieje w oczach, jak powoli odchodzi. Po prostu pewnego dnia wyszedł i już nie wrócił, co rodziło wiele pytań. Czy z nim wszystko w porządku? Co się z nim stało? - O Łaciatej Skórze również ślad zaginął. Patrole nie są w stanie wyczuć jego zapachu, przepadł - dodał po chwili. Może kocica o tym nie wiedziała, czy coś.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ciekawym zbiegiem okoliczności był fakt, że Wiewiór również pozostanie bez obojga rodziców. Dwójka straciła najpierw matki, a teraz tracą ojców. Z tym, że rudy miał szansę na to, że Łaciata Skóra powróci do klanu i że żyje gdzieś, za to Ostry Cierń będzie za niedługo mieć odprawiany pogrzeb jeśli sytuacja się nie poprawi.
- Przykro mi. Wysyłałeś patrole w okolice Siedliska Koni i trasy do Siedlisk Dwunogów? Może go porwali? - zapytała się, bo mało prawdopodobne było, żeby doświadczony wojownik, dumny ojciec i dziadek nagle sobie stwierdził, że życie w klanie mu nie pasuje i idzie zostać samotnikiem. Krogulec od czasu do czasu z nim rozmawiała, prosząc go o przypilnowanie dzieciaków, dlatego ten obraz kłócił się z jej poglądem na osobę Łaciatej Skóry. Skierowała bystre spojrzenie uniesionego łba na Wiewióra, obserwując jego ruchy spod zmrużonych ślepi. Zawsze był bardzo wrażliwy. Pomimo, że szylkretka starała się go zahartować, co się nawet jej nieco udało, tak natury tak łatwo się nie oszuka. Wszystko pozostaje w kocie, nieważne jak bardzo by ktoś chciał się zmienić i jak bardzo by uciekał przed samym sobą.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieszczęścia chodzą parami, jak to mówią. Najwidoczniej tej dwójce przeznaczonym było przechodzić przez to samo, w podobnym czasie, choć nie wiadomo po co. Wiewiór pamiętał, jak Traszkowy Grzbiet odeszła, jak był wtedy przy Krogulec i ją wspierał, choć ta uważała, że wcale nie potrzebuje. Rodzina zawsze była dla niej ważna, ale ważne też było dla niej, by nikt nie dostrzegał jej słabości, by uważali ją za silną, za niepokonaną. Rudzielec też się starał, choć wychodziło mu to różnie. Może nie przed klanem, ale przed ukochaną. Przed nią zawsze miękł, był zupełnie inny. Nie potrafił nic na to poradzić, po prostu tak na niego działała.
- Oczywiście. Poleciłem, by dokładniej przyjrzeli się ziemiom niczyim, ale to nic nie zmieniło. Nie ma po nim żadnych śladów - westchnął, wypuszczając powietrze z płuc ze świstem. To nie był najprzyjemniejszy temat, najwyższa pora go zmienić. Czas porozmawiać o czymś przyjemniejszym, o. - A mogłabyś mi coś opowiedzieć o Igle? Jaka ona jest? Nie miałem jeszcze okazji jej poznać i źle mi z tym. Obowiązki całkowicie mnie pochłonęły - odparł. Kto jak kto, ale Krogulec spędzała z maluchami najwięcej czasu i na pewno wiedziała, jakie jest każde z nich.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości