To chyba nie był najlepszy dzień dla Bobrzego Kła. W dalszym ciągu nie była w stanie niczego zlokalizować, zupełnie jakby cała zwierzyna wyparowała. Niedobrze.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Cały misterny plan w piz...
Końcówka grubej kity poruszyła się w cichej irytacji, niczym wąż wśród wysokich traw. Nawet w nocy nie można nic znaleźć? Bobrzyca pochyliła się nieco bardziej nad ziemią, z nosem przy gruncie i wciągnęła w nozdrza leśne powietrze, usilnie próbując znaleźć trop; usilnie prąc przez gąszcz terenów Klanu Cienia. Nie zamierzała się poddać nieważne jak długo miałaby tu gnić w szukaniu choćby złamanej myszy.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Bobrzy Kieł zdecydowanie powinna nieco poprawić nad swoimi zmysłami, albo... zmienić miejsce poszukiwań, w obecnym nie było nic, co mogłaby upolować. Ani małego ptaszka, ani małej myszki, ani nawet krecika.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Powinna przywyknąć na tym etapie. Odetchnęła cicho; białe kłęby powietrza wypuszczanego przez jej nozdrza były widoczne przez mróz. Upewniła się, czy aby na pewno porusza się pod wiatr, jednak odbiła nieco w innym kierunku, desperacko próbując natrafić na trop w jakiejkolwiek postaci. Pies, widzisz, a nie grzmisz. I ty przeciwko mnie?
Pheh. Zwykły pech i nic poza tym. Wyjątkowy pech, tym razem.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Odbicie w innym kierunku zdecydowanie było czymś, co Bobrzy Kieł powinna zrobić już dawno temu. Po przejściu zaledwie paru kroków usłyszała dźwięk trzepoczących skrzydeł, a odwróciwszy w tamtą stronę głowę, ujrzała skowronka. Nie był specjalnie tłusty, ale zawsze było to cokolwiek, czyż nie?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Och. Och!
Gdy tylko do uszu gladiatorki dotarł trzepot skrzydeł, zamarła w miejscu, zorientowawszy się, iż wreszcie nadarzyła się jakaś okazja. Potrzebowała chwili, aby zlokalizować ptaka. Skowronek, hm? Miała...swego rodzaju słabość do skowronków. Przycupnęła nisko w trawach, analizując swoje szanse, położenie.
Poprawiła pozycję łowiecką, raz jeszcze uginając łapy i przenosząc ciężar swego cielska na te tylne kończyny; włochata kita oraz masywny łeb były jedną równą linią wzdłuż kręgosłupa, a oddech Bobrzycy był niemal niewyczuwalny, niesłyszalny. Skradała się powoli, lekkim, wymierzonym krokiem, uważając pod łapy i koniecznie poruszając się pod wiatr; brzuch nisko, ale nie szurała nim po ziemi. Przede wszystkim chowała się za trawami lub krzewami, zastygała w miejscu, aby skowronek jej nie zauważył. Nie zamierzała narzekać, choćby na tak drobnego ptaka.
A gdy podeszła wystarczająco blisko, dała susa do przodu, chcąc przygwoździć pierzaste stworzonko do ziemi i jak najszybciej ukręcić kark ostrymi kłami.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Cóż tu dużo mówić. Bobrzyca zakradła się do skowronka niepostrzeżenie i w odpowiednim czasie... HOP. Skoczyła na niego i pozbawiła życia szybciej, niż był on w stanie zareagować. Był i nie ma.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Perfekcyjnie.
Był skowronek i skowronka nie ma, nie było nad czym się rozwodzić. Przynajmniej w kwestii miarowania swojego skoku miała więcej szczęścia niż w samym tropieniu zwierzyny. Poczekała chwilę, utrzymując ptaka w żelaznym uścisku masywnych szczęk, upewniając się, czy aby na pewno kompletnie zwiotczał, po czym skierowała się ku najbliższemu z drzew. Wypuściła ptasiego trupka spomiędzy kłów nonszalancko i bez ceregieli zakopała pod korzeniami.
Odetchnęła i ruszyła dalej, przycupnięta na ziemi. Bez chwili zawahania. Szukamy dalej.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Patrzcie, kto wpadł w odwiedziny! Ciernisty Kwiat po raz kolejny zaciągnęła ze sobą jakiegoś biednego wojownika, tym razem była to Gronostajowy Skok. Szczęście - tudzież nieszczęście - chciało, że wpadły na Bobrzy Kieł, a że była z nią jej dawna terminatorka... Cóż, nie trzymała gęby na kłódkę, nie zadaniem dziwnookiej było grzebać w ich relacji, więc kiedy już jej towarzyszka uświadomiła starszej wojowniczce ich obecność, biała tylko rzuciła, że idzie szukać i odeszła. Jeśli chciały gadać - ich sprawa. Aktualnie miała nieco inne rzeczy do roboty, niż przeszkadzanie.
Zabrała się do szukania niemal od razu, po raz kolejny rozglądając się za przydatnymi ziołami. Tak na dobrą sprawę nie obchodziło ją co i ile znajdzie, po prostu potrzebowała opuścić obóz.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Księżyce: 111 Mistrz: Bobrzy Kieł Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Trwałe urazy: ślady pazurów na prawym barku; obroża z dzwonkiem
Poniżej przeciętnego wzrostu i o zaokrąglonej budowie; ciemnobura, tygrysio pręgowana, z bielą ciągnącą się od pyska przez przednie łapy, brzuch, tylne łapy aż do bioder i zaznaczającą końcówkę ogona. Beżowa plama pokrywająca mordkę, pomarańczowe oczy, opadnięte powieki; futro krótkie, gładkie i zadbane, wąsy opadające lekko w dół.
Nie różni się zbytnio od młodszej siebie; Gronostaj to w dalszym ciągu kotka uprzejma, a także nieco naiwna. Szybko wyrabia sobie opinię o innych kotach i z trudnością przychodzi jej spojrzenie na nich w innym świetle. Mimo łagodnego usposobienia nie jest tak cierpliwa, na jaką się wydaje, i zaskakująco łatwo zaleźć jej za skórę; zazwyczaj jest jednak zbyt pasywna, by otwarcie się komuś postawić i zbyt niepewna, by mówić o swoich uczuciach wprost, nie licząc rzadkich momentów odwagi. Nie radzi sobie ze stresem, który szybko ją przytłacza; z reguły unika konfliktów, a także często zwleka z wykonywaniem swoich obowiązków, szczególnie, jeżeli sprawiają jej trudność.
Natomiast rzeczonemu biednemu wojownikowi taki obrót spraw nie przeszkadzał nawet odrobinę. Nie miała nic do zarzucenia Ciernistemu Kwiatu i mogła nawet powiedzieć, że ją lubiła - przynajmniej w oparciu o to, co widziała podczas swojego długotrwałego pobytu w lecznicy - a jako że łapy świerzbiły ją do udania się w teren już od jakiegoś czasu, propozycja medyczki była wystarczającą motywacją, by wcielić ten pomysł w życie. A to, że przy okazji wpadły na Bobrzy Kieł... naprawdę, czy da się trafić lepiej?
Gronostaj wyszczerzyła się do mistrzyni zza pleców medyczki, gdy tylko złapała z nią kontakt wzrokowy; skinęła starszej kocicy na jej słowa i patrzyła przez moment, jak ta oddala się w swoją stronę. Cała jej sympatia do cienistej medyczki nie przyćmiła jej zdrowego rozsądku - stale podpowiadającego, że kotom takim jak córka Kukułki lepiej nie wchodzić w drogę. Zamiast tego potruchtała bliżej Bóbr. - Jakiś sukces? - Zagaiła pokrótce, ot, zwięźle i w powitalnej manierze. Żeby jej za bardzo nie przeszkadzać.
Bez względu na udzieloną odpowiedź udała się w swoją stronę chwilę potem, również pod wiatr, postanawiając poszukać zwierzyny na własną rękę. Mimo to nie miała zamiaru oddalać się zbyt daleko - co jakiś czas odrywała się od poszukiwań, by poszukać wzrokiem szylkretowego bądź siwego futra towarzyszących jej kotek. Lepiej mieć ze sobą obstawę; nawet, jeśli jedna z jej części ma za sobą jedynie trening medyczny.
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Szukamy? No dobrze, tylko trzeba się dobrze rozglądać, żeby przypadkiem w coś nie wpaść. Jak chociażby w to dziwne płaskie coś, co dostrzegła leżące pomiędzy zmarzniętą roślinnością. Było niezbyt wielkie, wykonane chyba z papieru - aczkolwiek, czy ona mogła to wiedzieć? - i na pewno pachniało nieznacznie Dwunogami. Aczkolwiek, na pewno było w tym coś jeszcze, jakiś gryzący zapach, który nie powinien jej się podobać. W środku zaś zdawało się być puste.
To na pewno nie było żadne przydatne zioło. To, co zobaczyła Ciernista, było bez wątpienia wróblem, który kulił się pod niskim, niewielkim i zdecydowanie zmarniałym krzakiem. Ptaszek najwyraźniej starał się tutaj wypocząć, skryć przed zimnem, może nawet liczył, że ostatecznie trafi na coś do jedzenia? Tak czy siak, medyczka widziała go obecnie całkiem wyraźnie, on zaś jeszcze nie zorientował się w obecności kotów.
Okolica może zdawała się nie być zbyt łaskawa, ale ostatecznie młoda złapała całkiem ciekawy zapach. W okolicy musiała znajdować się kaczka, która najpewniej zrobiła sobie tutaj jakiś postój w drodze do Topiołków. Gronostaj nie widziała jej jeszcze, czuła tylko dość wyraźnie, że gdzieś na lewo od niej znajduje się zwierzyna, zapewne ukryta pomiędzy roślinnością, by nie dało jej się tak łatwo wypatrzeć. Jak daleko? Zapewne parę lisich długości ogona.
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Nie spodziewała się towarzystwa, a z pewnością nie spodziewała się medyczki we własnej osobie. No, cóż, Ciernistej najwyraźniej kończyły się zielska, więc wyszła pozbierać, to, że o tak późnej porze... no dobra. A dołączenie się do i tak polującej wojowniczki było rozsądnym pomysłem. Gdy wyłapała obecność Ciernistego Kwiatu uniosła się lekko sponad traw i przywitała z białą kocicą krótkim skinieniem pyska - a potem pojawiła się ni z gruchy ni z pietruchy, och! Grostaj! Patrzcie, jaką burą zaszczyt kopnął, że robi za obstawę dla medyczki Klanu. Bobrzyca uśmiechnęła się półgębkiem do swojej uczennicy. Poprawiła jej nieco nastrój, a z pewnością rozbudziła. Brak zwierzyny był najnormalniej w świecie nużący.
- Absolutnie żadnego - odparła cichym parsknięciem; krótka wymiana zdań w formie przywitania i każda z powrotem w swoim kierunku.
Nawet dla tak słabego nosa, jak ten Bobrzego Kła, woń unosząca się nad dziwnym wynalazkiem dwunożnych - z pewnością dwunożnych - drażniła niesamowicie. Podniosła łapę, coby spojrzeć lepiej na to, w co prawie wdepnęła i przysunęła nos bliżej. Zaciągnęła się tylko raz, aby szybko się cofnąć ze zdegustowaną miną. Jadalne to to chyba nie było, hm? Parsknęła gardłowo, przysypując dziwny wynalazek ziemią. Zignorowała i ruszyła dalej, poprawiając nieco pozycję łowiecką.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Nie zamierzała zmarnować okazji. Co prawda nie miała do czynienia z ziołem, jednak nie znaczyło to, że nie jest przydatne. Ugięła łapy i upewniła się, że ogon oraz głowa są równo z linią grzbietu, uspokoiła oddech, aby był jak najcichszy i przeniosła ciężar ciała na tylne łapy, a następnie ruszyła w stronę wróbla, uważając na śmieci pod łapami i kryjąc się między martwymi roślinami, jeśli była taka potrzeba. Gdy znalazła się dość blisko, wybiła się z tylnych łap z zamiarem przygniecenia wróbla przednimi kończynami, tym samym kończąc jego żywot. Czy jednak jej się uda, to już inna sprawa.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Mistrz: Dumny Wąs || Krucze Serce Płeć: kocur Matka: Nie pamiętam Ojciec: Nie pamiętam Partner: Rosa
Srebrzysty nie jest już małym kocięciem o wielkich dwukolorowych oczach. Teraz jego ciało stało się masywne, pod gęstym długim futrem szarej barwy kryją się mięśnie. Oczy - prawe zielone i lewe błękitne - straciły już swój dziecięcy blask nabierając chłodu oraz pewnej dozy nieczułości. Białe końcówki łap oraz ogona zdają się już nie rzucać tak bardzo w oczy, tak samo jak i jasna sierść na lewym uchu. Poduszki łap przybrały bardziej liliową barwę, nos jednak pozostał niemalże czarny odznaczając się na tle całego jego ciała. Na końcach jego uszu pojawiły się niewielkie, ledwie dostrzegalne, pędzelki, a szczęka wydłużyła się nieznacznie nadając mu bardziej drapieżny wygląd. Pomimo iż nie jest już kocięciem, które wciąż jeszcze miałoby prawo, by rosnąć, jego ciało wciąż zdaje się zmieniać, jakby Gwiezdny Klan pragnął uczynić z niego największego kota we wszystkich czterech Klanach.
Srebrzysty wyrósł już ze swej zadziorności, lecz złośliwość i pewna doza sarkazmu pozostała w nim już na zawsze. Z reguły skryte są one pod maską wiecznego opanowania, które niejednego może zmęczyć i zirytować. Jemu zaś daje przewagę nad rozmówcą. Uczucia potrafi okazywać jedynie bliskim sobie kotom, które zdołały wedrzeć się do jego serca osłoniętego grubą skorupą. Pomimo oschłej powierzchowności Srebrzysty jest do głębi dobry i szlachetny, jakby niektórzy powiedzieli - rycerski. Choć jest niezwykle dumnym i pewnym siebie kocurem, który z wielkim trudem gnie kark okazując pokorę, usłyszawszy raz jakąś uwagę pod swym adresem, rozważy ją i z pewnością postara się uczynić wszystko, by stać się jeszcze lepszym kotem. Głęboko wierzy w to, iż Gwiezdny Klan przeznaczył mu jakieś nieodkryte jeszcze, lecz z pewnością wielkie, zadanie.
Racza Sadzawka (KW); Tonące Słońce (S); Lodowy Pył (KC); Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa, Sokoli Cień, Koziczy Skok i inni (GK)
Skoro nie ciekawiło jej to, co należało do Dwunogów, może bardziej zaciekawi ją niewielki kopczyk świeżej ziemi? Musiała zostać wykopana właściwie dopiero co. To chyba oznaczało, że kret był gdzieś blisko, prawda?