Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
– Akurrat wtedy była już zdrrowa, jeżeli dobrze pamiętam – zamruczała, unosząc przy tym łapkę i nieco teatralnie oglądając sobie pazurki. Na jej pyszczek wpłynął nieco krzywy uśmiech na odpowiedź Chłodnej Łapy; no no, komuś się tu wyostrzył żarcik.
– Tak podejrzewałam, skoro wrróciliście tego samego dnia… ale już się marrtwiłam, że rrazem wylądowaliście w jednym gnieździe dwunogów – odparła z rozbawieniem barwiącym jej przyjemny dla ucha głos. Teraz to jeszcze pół biedy; Kra zdawał się zmądrzeć i dojrzeć choć trochę, jednak na początku ich życia był nieznośnym dupkiem, który wypinał się na swoją własną rodzinę, czym naraził się nie tylko Zimnu. Chłodnej Łapie na pewno ciężko byłoby wytrzymać jego towarzystwo.
– Hmm – wydała z siebie cichy pomruk. – Chętnie bym którregoś dnia zobaczyła je na własne oczy – rzuciła zgodnie z prawdą, ciekawa reakcji brata. Oczywiście chodziło jej o wycieczkę na siedlisko na własnych warunkach, a nie w jednym z potworów, którymi poruszali się dwunodzy.
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Oh, to jeszcze lepiej. Tragiczne samopoczucie nie bardzo jak dla mnie usprawiedliwiało nieobecność matki na ceremonii własnych dzieci, a jeśli była zdrowa? Cóż, zachowanie godne zakały rodziny. Pomyśleć, że jeszcze nie dawno tak ją kochałem i szanowałem; pomyśleć, jak szybko potrafię zmieniać o kimś zdanie. No cóż. Nie miałem ochoty ciągnąć dłużej tego tematu, pokręciłem jedynie głową z dezaprobatą.
Na samą myśl o scenariuszu, w którym lądujemy w jednym gnieździe Dwunogów, zaśmiałem się lekko pod nosem. Dopiero by to było zabawne! O ile żyjąc w jednym klanie konsekwentnie się z braciszkiem unikamy i zajmujemy własnymi sprawami, to w gnieździe Dwunożnych? Cóż, bylibyśmy zdani tylko na siebie, musielibyśmy trzymać się razem. O Gwiezdny Klanie... - Chyba byśmy się pozabijali. - odparłem rozbawiony. Właściwie tak złe relacje z najbliższą rodziną nie były do końca takie śmieszne, ale chyba po prostu do tego przywykłem. Tak to już będzie ze mną i Krą. Dobrze przynajmniej, że nie włazimy sobie specjalnie w drogę. - Jakby mysz pchała się do obozu pełnego kotów. - mruknąłem już poważniej na uwagę siostry. Nie chciałem, by mnie źle zrozumiała - nie wątpiłem w jej spryt i umiejętności, ale wiedziałem też, jak potężnymi istotami są Dwunogi. Nie było ważne, jak blisko byłem z Zimnem - cały czas była moją jedyną siostrą i martwiłem się o nią. - Myślę, że jednak nie chciałabyś się tam zapuszczać.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
– Też tak podejrzewam – odpowiedziała. A to, mimo wszystko, nie byłoby tak świetną rzeczą, nawet dla Kąsającego Zimna. W końcu owszem, nie przepadała za Krą, swego czasu popełnił on wiele błędów i do tej pory nie okazał on za bardzo skruchy w związku z tym, jak podchodził do swojej rodziny; teraz nie wiedziała do końca, czy może mu ufać… ale i tak był rodziną, chcąc nie chcąc. Czarną owcą w rodzinie, ale wciąż jej częścią, i lepiej było go mieć w klanie, gdzie miał wciąż szansę wyjść na prostą, niż na Srebrnej Skórce.
Na kolejne słowa Chłodnej Łapy bura kocica zmarszczyła lekko nos, czując przypływ irytacji na brata, który zabrzmiał, jakby w nią wątpił, ale początkowo nie odpowiedziała, nie chcąc poddawać się negatywnym uczuciom.
– Sama, bez wiedzy i doświadczenia… na pewno nie – odparła wreszcie, kiwając lekko głową. Nie chciała skończyć tak, jak jej bracia, a jednak wiedziała, że na siedlisku żyje sporo kotów, które potrafią tam przetrwać tak, by dwunodzy nie porwali ich do swoich gniazd. Potrzebowała przewodnika, kogoś starszego i bardziej doświadczonego, najlepiej kogoś, kto już co najmniej raz był na siedlisku, choć jeszcze nie wiedziała, czy w klanie znajdzie takiego kota. Potrzebowała też sama nabrać szeroko pojętej wiedzy oraz doświadczenia w tym, jak stawiać po siedlisku kroki, a na to szansę widziała na siedlisku koni, na które akurat, jak czuła, była w stanie wybrać się sama. – Ale mam na to sporro czasu. Siedlisko nie zając, nie ucieknie.
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Sam czasami zastanawiałem się, co jest przyczyną aż tak głębokiej niechęci do Kry z mojej strony. Z tego, co słyszałem, większość rodzeństwa ma mimo wszystko z nim lepsze relacje, a między nami cały czas było wręcz namacalne napięcie. Po prostu pamiętałem, jak zachował się przed ojcem, gdy byliśmy mali. Jak dostał od niego po pysku. Jak zachował się na naszej ceremonii mianowania na terminatorów. Jak po raz drugi dostał od ojca po pysku. Od małego zakodowałem sobie, że Kra to skończony idiota, a to, jak traktuje go Olchowy Szept, wcale nie pomaga mi pozbyć się tego przekonania. Wybaczanie, druga szansa, zapominanie? Nie, nie słyszałem.
Naprawdę nie rozumiałem mojej siostry. Jakie ona chce zdobyć doświadczenie? I niby z kim chce się tam wybierać? Co ona sobie w ogóle myśli? Dwunożni zawsze wygrają z kotem, nieważne, czy jest on jeden, czy kilkanaście. Nawet mnie nie przeszłoby przez myśl wybieranie się na Siedlisko Dwunożnych, a to niby ja jestem taki zapatrzony w siebie. Zimno nie dałaby sobie rady i tyle. - To niezbyt mądry pomysł. Zdajesz sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne to może być? Nieważne, czy wybierzesz się teraz, czy za kilkadziesiąt księżyców. Nie wiesz jak to jest stracić połowę życia przez Dwunożnych. - powiedziałem już nieco podirytowany. Nie chciałem, by siostrze stała się krzywda, ale chyba nic do niej nie docierało. - Zrobisz co zechcesz, ale ja, jako kot porwany przez Dwunogów, oraz jako twój brat, zawsze będę ci to odradzał. - dodałem po chwili już nieco spokojniej, jednak po tym wszystkim uderzyłem ogonem o ziemię. Zachowywała się jak głupi, ciekawski kociak, który nie może docenić tego, co już ma.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
Słuchała z wyrazem uprzejmego zainteresowania na pysku słów swojego brata, w środku jednak czując narastającą irytację. Powiedziała już, że nie uda się tam sama, bez nabrania koniecznej wiedzy i doświadczenia… i że wcale się z tą wycieczką nie spieszy. Więc to się właśnie dostaje za dzielenie się planami z rodziną… ten test lepiej w jej oczach zdał Kra. Kra, ze wszystkich kotów, na litość Gwiezdnego Klanu! Kąsające Zimno nie lubiła, gdy ktoś próbował jej cokolwiek narzucić, gdy ktoś targał się na jej autonomię czy obrażał jej inteligencję i zdolność do przetrwania; już jedna taka, co próbowała, czyli Ciemna Toń we własnej osobie, wiele straciła w jej oczach. Ona zaś Chłodnej Łapy nie pouczała, chociaż MOGŁABY, bo to ona została wojowniczką, ona wytrenowała już terminatora… i wreszcie: to nie ona została porwana przez dwunogów, a on właśnie.
– Mmm… – wydała z siebie cichy, niemalże leniwy pomruk, gdy w końcu przestał mówić. – Jasssne. Gdy będę szukać rrady, będę wiedziała już, gdzie się po nią udać – odparła z lekkim przekąsem w głosie. Nie zamierzała inaczej odnosić się do słów Chłodnej Łapy, chociaż miała ochotę dodać coś o tym, że może i on został porwany z terenów klanu, ale ona nie zamierzała dać się złapać nawet na osiedlu.
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Uniosłem lewą brew wyżej, słysząc tę subtelną ironię w głosie siostry. Oh, a więc tak się bawimy? Szkoda, że nie traktowała mnie poważnie, nie chciała słuchać tego, co mówię mimo, że akurat w tej kwestii byłem bardziej obeznany od niej. Ślepo wierzyła w swoje umiejętności. Nie wątpiłem w to, że jest zdolną wojowniczką, ale nie wątpiłem też w siłę i potęgę Dwunożnych. A gdyby miała choć krztę rozsądku, to przynajmniej zastanowiłaby się nad tym wszystkim. Jakoś kocury były rozważniejsze, nie licząc mojego, pożal się Gwiezdny Klanie, ulubionego braciszka. Ciekawe, czy była to tylko kwestia zapatrzenia w siebie, czy też tego, że byłem od niej niższy rangą? Jeśli Zimno nie doceniała mnie tylko z tego powodu, to zacznę poważnie kwestionować jej inteligencję. Miałem ochotę powiedzieć jej, co teraz o niej myślę, ale resztkami silnej woli zdołałem ugryźć się w język. Lepiej nie mówić nic, co potem mogłoby się obrócić przeciwko mnie. A przynajmniej nie przy kimś, kto wbrew pozorom wcale nie był taki głupi. - Przykro mi, że nie traktujesz moich słów poważnie. - rzuciłem więc tylko neutralnym tonem, nie patrząc już na burą, tylko gdzieś w dal. Jeszcze może tego żałować, ale co zrobić? Próbowałem jej uświadomić, jak lekkomyślny to plan, a to, czy mnie posłucha... Cóż, nie miałem na to wpływu. A szkoda, marzyła mi się możliwość rządzenia innymi.
Długowłosa bura, z gęstymi, czarnymi klasycznymi pręgami. Proporcjonalnie zbudowana, dosyć szczupła, porusza się eleganckim krokiem. Ma delikatne rysy pyska i złoto-zielone, okrągłe ślepka.
Zimno uwielbia być w centrum uwagi, a jeszcze bardziej lubi, gdy inni patrzą na nią z podziwem, zazdrością… czy nawet lepiej: boją się jej i słuchają jej poleceń. Szalenie spostrzegawczy i bystry z niej umysł, chociaż niepozorny: wydaje się być bowiem uroczą, grzeczną i uprzejmą kocicą. Dość szybko ocenia i szufladkuje inne koty, co przekłada się na to, że bardzo łatwo jest stracić jej szacunek i sympatię, chociaż z reguły tego nie ukazuje - w końcu to byłoby niekulturalne. Uwielbia też dostawać to, czego chce, a przy tym jest niesamowicie elastyczna, więc żeby uzyskać własne korzyści jest w stanie zrobić zaskakująco wiele: jest gotowa nie tylko grać swoim ładnym pyskiem i oczami, ale i kłamstwem, manipulacją, intrygą czy flirtem. Nie lubi się przy tym wszystkim nad wyraz przemęczać, chyba że gra jest naprawdę warta świeczki. W pewnym sensie przybiera różną maskę zależnie od tego, z kim ma do czynienia, uwielbia obserwować i rozgryzać koty, a jej moralność jest dość... elastyczna, czy nawet wątpliwa, jednak przy kotach ze swojego klanu nadzwyczaj się pilnuje, dba bowiem o swoją reputację. Ale uważaj, by nie nadepnąć jej na odcisk. Wtedy bowiem znikają wszystkie słodkie jak miód uśmiechy, przyjemny głos i pozornie miękkie serce, a wychodzi kocica, która jest gotowa rozwiązać swoje problemy łapą uzbrojoną w pazury. Jest pamiętliwa, gotowa do wykorzystania wszelkich niewygodnych dla innych informacji dla własnych celów... i nadzwyczaj łatwo się obraża.
– Och, trraktuję. – Po prostu ty, zdaje się, wątpisz w mój zdrowy rozsądek i zdolności do przetrwania, chociaż to nie ja zostałam porwana przez dwunogów, a na dodatek wyrażasz to tak, jakbyś pozjadał wszystkie rozumy, miała ochotę dodać, ale to byłoby zbyt proste. Miała również ochotę skomentować to jego „przykro mi” i mało subtelną próbę szantażu emocjonalnego z jego strony, ale również zapanowała nad językiem. Nie była typem, u którego było łatwo wzbudzić wyrzuty sumienia… ale nie dawała się też łatwo sprowokować, w przeciwieństwie do niektórych w rodzinie. – Po prrostu, jak sam zauważyłeś, zrrobię, co zechcę… a jeżeli w ogóle zdecyduję się tam udać, to nie bez właściwego przygotowania i przemyślenia sprrawy. Zdaję sobie sprrawę z niebezpieczeństwa, niezależnie od tego, co ci się wydaje – odparła, ostatecznie nie powstrzymując się przed niewielką dawką złośliwości w stronę swojego brata. Ach, jej bracia i ich rozbujane ego! Chłodna Łapa załapał u niej minusa, traktując ją jak niezdolną do poradzenia sobie idiotkę, która już-teraz-natychmiast, bez zastanowienia, zamierzała biec na osiedle, prosto w łapy dwunogów. Bura jednak zachowywała większość przemyśleń dla siebie, a zamiast tego niemal swobodnie przeszła do innego zagadnienia:
– Topniejący Lód podszedł poważnie do sprrawy twojego trreningu? Wkrrótce wypada kolejna cerremonia.
Chłodna Łapa cały czas rośnie. Jest niezwykle masywnym (ale nie grubym) kocurem. Jest szeroki w barkach, a pod gęstą sierścią można by ujrzeć powoli wyrabiające mięśnie, które kiedyś mogą dać mu nieprzeciętną siłę. Jego łapy nie dość, że są masywne i grube, to na dodatek długie co sprawia, że kocur ma też słuszny wzrost. Jego futro jest długie i gęste, przez co wydaje się być jeszcze większym. Zapewnia mu ono świetną ochronę przed mrozami, ale w Porze Zielonych Liści niewątpliwie będzie to dla Chłodu udręka. Jako jedyny z miotu wdał się w matkę - jego sierść w każdym calu jest w kolorze kruczoczarnym. Jedynym punktem odcinającym się od czerni są jego duże, zielono-żółte oczy.
Czy rozpoczęcie treningu jakkolwiek zahamowało wygórowane ambicje kocura? W żadnym wypadku, ba! Apetyt Chłodnej Łapy na zostanie przywódcą tylko rósł. Starał się jak mógł, próbował się wykazywać i nie znosił porażek. Choć w jego mniemaniu on w ogóle ich nie ponosił. Nawet jeśli nie zawsze po sobie to pokazywał, bo nie chciał wyjść na gbura i narcyza, to zdecydowanie tak myślał. On był najlepszy i nieomylny, szkoda, że nikt tego nie zauważał! Nie był już tak energiczny jak za czasów kociaka, stał się nieco poważniejszy i dorosły, lecz dalej lubił zawierać nowe znajomości. Starał się być wesoły i optymistyczny, jego lico często zdobił szarmancki uśmieszek - uważał, że przyjaznym usposobieniem zjedna sobie klan i stanie się przywódcą będzie jeszcze łatwiejsze! Jego największym problemem było zachowywanie spokoju. Chłodną Łapę bardzo łatwo wytrącić z równowagi, nienawidzi krytyki, lubił głupie, niegroźne bójki. Musiał udowadniać swoją wyższość na każdej płaszczyźnie. Krytyczne słowa? Niewiele wystarczyło, by zdjął swoją przyjazną maskę. Na pewno był kotem inteligentnym, ale jego wygórowane ambicje i mniemanie o sobie mogły go kiedyś zgubić.
Jagodowa Gałązka [GK]
Traktuje moje słowa poważnie? Cóż, miałem ochotę polemizować, i to dość zaciekle, ale powstrzymałem się. Niech powie, co ma powiedzieć, a wtedy ewentualnie zastanowię się nad jakąś wymianą zdań. Choć lepiej pasowałoby tu określenie ostrzejszej wymiany zdań. Jednak to w ostateczności, jakby Zimno naprawdę zechciała dolać oliwy do ognia. Nie miałem ochoty skłócać się z siostrą. Wystarczyła mi napięta sytuacja z jednym z braci, więcej nie potrzeba. Zwłaszcza, że do tej pory nie do końca wiedziałem, co mam myśleć o burej. O ile wiedziałem, że Kra to skończony i niegroźny mysi móżdżek, tak nie śmiałem mówić czegoś takiego o córce Olchowego Szeptu. A żeby robić sobie z kogoś wroga, najpierw wypadałoby go dobrze znać. Na szczęście kotka załagodziła nieco sytuację, więc westchnąłem cicho, coby ochłonąć. - Chciałem cię tylko ostrzec, wiem, że cię nie powstrzymam. Pozostaje mi życzyć ci powodzenia. - odparłem dyplomatycznie i z ulgą przyjąłem zmianę tematu. Choć i ten zbyt przyjemny nie był, na osty i ciernie. Topniejący Lód w bardzo krótkim czasie stracił wiele w moich oczach, co aktualnie stawiało go niemal tak nisko, jak Krę. - Niestety nie. Zjawia się na treningach rzadziej, niż powinien, przez co na własną łapę uczę się niektórych rzeczy. Zastanawiałem się już nad pójściem z tym problemem do Płomykówkowej Gwiazdy. - powiedziałem, nawet niespecjalnie kryjąc swoją irytację. Już od dawna powinienem być wojownikiem.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Ostatnie polowanie na jakie wybrała się cienista wojowniczka nie było zbyt obfite w zwierzynę, co nie usatysfakcjonowało Popielicy. Dlatego też pod sam koniec patrolu do którego została przydzielona, oddzieliła się by zapolować, skręcając w stronę zachodniej części Trawiastych Grzbietów, gdzie powinno być całkiem sporo pysznej i pulchnej zwierzyny. W końcu pora dalej była ciepła i przyjemna, a zwierzyna pulchna i pełna sił! Miała nadzieje, że tym razem przyniesie na stos pokaźną i zadowalającą ilość upolowanych piszczek. Bez nich nie wróci do obozu! Kiedy już doszła do miejsca które obrała, rozejrzała się i wciągnęła ciepłe powietrze w nozdrza z cichym, zadowolonym pomrukiem. Nim jednak rozpoczęła polowanie, postanowiła sprawdzić okolicę pod tym, czy nie ma tu żadnych drapieżników. Ostatnio klan stracił wojowników i przywódce właśnie w ten sposób, a sama na niedawnym polowaniu starła się z borsukiem. Wolała jednak nie natrafić tu na psa, czy innego drapieżnika, a jak już; samej kontrolować sytuacje niż dać się zaatakować z zaskoczenia. Dlatego też zamiast standardowego tropienia zwierzyny, Popielny Żar ugięła się na łapach, zrównała głowę i ogon z grzbietem i ustawiła pod wiatr by jak najciszej i z lekko rozchylonym pyszczkiem upewnić się, że w pobliżu nie ma żadnych świeżych tropów czegoś, co może jej tu zagrozić. Nie chciała by klan musiał mierzyć się z kolejną stratą, a jej...Nie śpieszyło się do Gwiezdnych. Musiała więc postawić na ostrożność.
Najniższy spośród wszystkich Rybek, jednak zbudowany najmocniej z nich. Ma szerokie barki, grubą szyję i ogon oraz dużą, kanciastą głowę. Garbaty nos kończy się brudnoróżowym, szerokim nosem i wywiniętymi w górę wąsami. Uszy małe, lekko zaokrąglone, oczy wąskie i lekko skośne, w kolorze bursztynu. Burą, klasycznie pręgowaną sierść ma gęstą i często potarganą na lewej stronie pyska. Biel oblewa pysk, pierś, brzuch, palce przednich łap oraz goleń wraz ze stopą tylnych. Na lewej przedniej łapie ponad nadgarstkiem szpetna blizna, pod nią - wykrzywiony nadgarstek i dłoń pozbawiona czucia.
Na pierwszy rzut oka - nieprzyjemny gbur. Na drugi, trzeci i wszystkie inne... w sumie też.
Rozejrzenie się w poszukiwaniu potencjalnych drapieżników było mądrym podejściem, zwłaszcza gdy brało się pod uwagę okoliczności, w jakich znalazł się Klan Cienia. Tym razem jednak wyglądało na to, że okolica była czysta i póki co nic nie zagrażało Popielnemu Żarowi. Był za to trop małego gryzonia, który z całą pewnością zwrócił uwagę wojowniczki. Gdyby podążyła jego śladem, prędzej czy później wyczułaby położenie malutkiego gryzonia, mniejszego niż mysz, który siedział pomiędzy kępami wysokich traw i chrupał pospiesznie ziarna z kłosa dzikich traw, które porastały tutejsze pagórki.
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Na całe szczęście nie natrafiła na żaden trop, który mógłby ją zaalarmować o obecności drapieżnika. Odetchnęła więc z ulgą gdy do jej nozdrzy wpadł inny, kuszący zapach zdobyczy. Automatycznie zastygła szybko spojrzeniem wyłapując sylwetę gryzonia, troszeczkę mniejszego niż przeciętna mysz. Źrenice kocicy zwiększyły się a ta bez zbędnej zwłoki ruszyła by ów piszczaka upolować. Skorygowała swoją pozycję; ułożyła łeb i ogon na równi z grzbietem, ustawiła się pod wiatr, ugięła się lepiej na łapach i ściszyła oddech. Kontrolowała głośność kroków i trasę, co jakiś czas zerkając pod własne łapy, oczywiście; przenosząc ciężar na tylne kończyny, a brzuch trzymała nisko tak, aby przy okazji nie szurać nim po podłoże. Gdy była wystarczająco blisko nic niespodziewającego się gryzonia, mocno wybiła się z łap i wyciągnęła przednie, uzbrojone w ostre pazury kończyny z zamiarem przygniecenia piszczki do ziemi i szybkiego złamania karku szczękami, które również rozwarła. Liczyła, że pójdzie jej szybko i sprawnie; nie tak jak ostatnim razem!
Najniższy spośród wszystkich Rybek, jednak zbudowany najmocniej z nich. Ma szerokie barki, grubą szyję i ogon oraz dużą, kanciastą głowę. Garbaty nos kończy się brudnoróżowym, szerokim nosem i wywiniętymi w górę wąsami. Uszy małe, lekko zaokrąglone, oczy wąskie i lekko skośne, w kolorze bursztynu. Burą, klasycznie pręgowaną sierść ma gęstą i często potarganą na lewej stronie pyska. Biel oblewa pysk, pierś, brzuch, palce przednich łap oraz goleń wraz ze stopą tylnych. Na lewej przedniej łapie ponad nadgarstkiem szpetna blizna, pod nią - wykrzywiony nadgarstek i dłoń pozbawiona czucia.
Na pierwszy rzut oka - nieprzyjemny gbur. Na drugi, trzeci i wszystkie inne... w sumie też.
Wszystko, co robiła Popielny Żar, było wykonane bardzo poprawnie. Nie było szans na to, by popełniła jakikolwiek błąd - podeszła więc do badylarki na odległość skoku... jednak wówczas rozległ się donośny krzyk bażanta gdzieś w oddali, a gryzoń uniósł głowę. W ostatniej chwili prysnęła spod łap popielatej kocicy i rzuciła się do szaleńczego biegu, mknąc zygzakiem pomiędzy kępami trawy.
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana [*] Płeć: kotka Matka: Trzcinowa Sadzawka [*] Ojciec: Miekki Obłok Partner: wspomnienia Trwałe urazy: rozległa blizna na prawym udzie, blizna na kufie, zasłonięte ślady ugryzienia na karku
Wysoka;krótkowłosa;zgrabna.
Kocica ma długie łapy, łabędzią szyje, kształtny łepek i biczowaty ogon. Szatą przypomina dzikiego zająca, a dokładnie jest szaro-niebieska z ciemniejszym nalotem na czole, karku, grzbiecie który stopniowo przechodzi w jaśniejsze tony i zlewa się w ciepły krem na pyszczku, policzkach oraz podbrzuszu i wewnętrznej części łap jak i stopach. Córka Trzcinowej Sadzawki nie ma widocznego pręgowania! (pręgowanie ticked) Jej oczy są żywo pomarańczowe, nosek w kolorze dojrzałej czereśni, a uszy nieco większe niż u przeciętnego kota z różowawym wnętrzem. Porusza się z gracją i pewnością siebie, a na jej pyszczku niezmiennie jawi się spokojny i łagodny uśmiechem.
Opanowana;doświadczona;pewna siebie;silna;
Obecna Popielny Żar w dalszym ciągu jest łagodną i miłą kocicą, jednak o wiele bardziej doświadczoną i ostrożną. Początkowa panika i strach, teraz przerodziły się w siłę, która ułatwiła niebieskiej przebrnięcie przez trudne dla siebie okresy. Dzięki niemu wykształciła większą pewność siebie i inny pogląd na świat. Wyzbyła się tej dziecinnej naiwności, którą kierowała się tyle księżyców. Spokojna i opanowana, jednak wciąż gotowa do skoku prosto do gardła temu, który śmie zagrozić jej najbliższym. Mimo tego, że okres odchowywania kociąt ma daleko za sobą, wciąż poczuwa się do tego, aby figurować jako ktoś kto będzie wsparciem jak i tym wytyczającym jawne granice. Trudno wyprowadzić ją z równowagi przy zwykłej rozmowie, oraz odznacza się sporą wyrozumiałością i poczuciem humoru. Potrafi dosadnie postawić na swoim kiedy wymaga tego sprawa i nie zamierza się przed nikim płaszczyć. Czasy potulnej i przesadnie milutkiej kotki już dawno minęły, jednak pewne lęki wciąż w niej siedzą, nie jest bez wad. Mimo starań, może być czasem nieco zbyt pobłażliwa.
Krzyk bażanta - nie było to coś co przewidziała, ani się spodziewała. Nic więc dziwnego, że nie tylko mysz zareagowała jak zareagowała. Dreszcz zaskoczenia przemknął wzdłuż kręgosłupa kocicy delikatnie unosząc jej niebieską sierść. Zaklęła cicho pod nosem widząc uciekającą zdobycz, jednak bez wahania jak tylko ledwo dotknęła łapami trawy; rzuciła się w pogoń, nie mogąc dać jej uciec. Gdy była już wystarczająco blisko, by możliwie dopaść piszczkę, wybiła się i starała się wycelować tak, by przednimi łapami uderzyć w ciałko myszy jednocześnie ją unieruchamiając, a kłami chciała ukręcić jej kark. Może tym razem pójdzie tak jakby tego chciała?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasna Kropla raz na jakiś czas wolała wyjść na polowanie w towarzystwie. Dzisiaj padło właśnie na Mleczną Strugę, jako ukochaną przyjaciółkę. Ruszyły w las, by zatrzymać się w trawiastych grzbietach. - Powodzenia Mleko. Gdyby coś się stało to proszę wołaj - powiedziała w stronę białej wojowniczki i ruszyła.
Wiatr wiał jej w pysk gdy przedzierała się przez tereny Klanu Cienia za poszukiwaniem zwierzyny. Stawiała lekko i cicho kroki, zwracając przy tym by nic jej się pod nie nie dostało. Trzeba było być ostrożnym. Pilnowała się by nie szurać ogonem o ziemię, jednocześnie nie przybierając póki co pozycji łowieckiej.
/Mleczko i mg
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Oczywiście, że się zgodziła na polowanie z przyjaciółką! Żal byłoby się nie zgodzić, tym bardziej, że po polowaniu miałaby coś jej do powiedzenia. Coś ważnego, coś, do czego sama się przyczyniła. Ale to nie teraz! Najpierw coś upolują, a później wieści. I jakoś to pójdzie. Oby tym razem nie dostała gazetą w pysk!
- Powodzenia i tobie! Jasne, później i tak będziemy musiały porozmawiać! - mruknęła w jej stronę i ruszyła dalej przed siebie.
Bez problemu wyczuwała mroźny wiatr, który wiał w jej pyszczek, dlatego też nadal podążała w jego stronę. Uważała na swoje łapy, gdzie je stawia i aby nie wydać żadnego dźwięku. No cóż, może teraz jej się poszczęści podczas polowania, co?
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated