Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Wyskoczyła tym razem wyżej niż wczesniej. Udało jej się dosięgnąć aż do ptaka. Złapała ptaszysko za nogę i sciągnęła kruka na ziemię. Sukces! Owszem teraz przeciwnik może zacząć się zamotać, ale nie zamierza się poddawać. Lepiej jak ptak jest na ziemi niż lata jej zdaniem. Teraz już tylko trzeba było złapać za gardło i będzie po nim. Tak też zrobiła. Szarpnęła się w stronę małego drapieżcy z otwartym pyskiem zamierzając złapać cel za szyję i wbić się w nią mocno kłami.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak Jasnej Kropli: słaby (50%) -> [(15+12)-(6+6)]*0,5= 7 Atak kruka: udany (100%) -> [(11+6)-(7+17)]* 1= -7 -> atak nieudany
Jasna Kropla liczyła, że teraz pójdzie już z górki. Że wgryzie się w kark kruka i tym samym zakończy jego żywot. No... Nie do końca. Plany miała dobre, działania również, ale, jak zwykle, coś musiało się nie udać. Ptaszysko ciągle się miotało. Wydawałoby się, że chciało atakować, jednak w ogóle nie miało do tego możliwości. Przytrzaśnięte do ziemi nie mogło wykonać żadnego mocniejszego ruchu szponami. Krakało rozpaczliwie i kręciło się, chcąc uratować swoje życie. To pewnie dlatego wojowniczce udało się jedynie lekko go pogryźć, bez żadnej większej krzywdy. Ale to bez znaczenia, bo zapewne za chwilę zwierzę i tak padnie.
kruk (na ziemi): S: 9 (6) | Zr: 8 (6) | Sz: 4 (3) | HP: 19-7-1-1=10/40 | W: 23-3=20/35
• -2 do celności
• od następnej tury statystyki spadają do 1/4 z racji niskiego hp
+ Rana 1 stopnia- zadrapane lewe skrzydło (krwawi do końca walki- 1hp)
+ Rana 1 stopnia- zraniona prawa noga (krwawi do końca walki- 1hp)
+ Rana 1 stopnia- lekkie ugryzienie na szyi (krwawi do końca walki- 1hp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Wszystkie chaotyczne ruchy kruka zdecydowanie utrudniały atak. Przy takim szamotaniu się musiała uważać, żeby nie oberwać dziobem, bo na dobrą sprawę to czarne ptaszysko mogło ją dziabnąć w oko, a z całą pewnością nie chciała tego doświadczyć. Kruk jednak dalej krwawił widać to było po czerwonych plamach na ziemi. Także była już napewno bliska wygranej. Postanowiła więc jeszcze raz zaatakować tym razem znowu skrzydło, żeby móc przytrzymać wściekłe ptaszysko do momentu aż się nie uspokoi. Wtedy z łatwością go dobije, jeśli nie umrze on już wcześniej.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak Jasnej Kropli: udany (100%) -> [(13+12)-(9+2)]*1= 14 Atak kruka: nieudany (0%)
Z każdą kolejną chwilą kruk coraz bardziej tracił na siłach. Mimo to, ciągle próbował atakować Jasną Kroplę, jakby mając nadzieję, że wojowniczka mu odpuści. Nie odpuści. Podczas gdy zwierzę próbowało dziabnąć ją gdzieś w okolice twarzy, ona ponownie zaatakowała skrzydła. Trzymała je, wbijając w nie pazury, gdy tylko kruk miotał się mocniej. Na szczęście nie musiała się męczyć z tym zbyt długo. Przeciwnik stracił naprawdę dużo krwi i sił, co spowodowało, że w pewnym momencie po prostu padł. Przestał się ruszać, zrobił się sztywny, a Jasna Kropla mogła oficjalnie pochwalić się wygraną. To była... Emocjonująca walka, doprawdy. Wojowniczka miała naprawdę duże szczęście, że kruk nie dał rady zrobić jej żadnej poważnej krzywdy.
+40exp
+ Rana 1 stopnia- zadrapane lewe skrzydło (krwawi do końca walki- 1hp)
+ Rana 1 stopnia- zraniona prawa noga (krwawi do końca walki- 1hp)
+ Rana 1 stopnia- lekkie ugryzienie na szyi (krwawi do końca walki- 1hp)
+ Rana 1 stopnia- zadrapane prawe skrzydło (krwawi do końca walki- 1hp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kruk szarpał się jeszcze chwilę nawet po złapaniu go za skrzydło. Później już jego ruchy zaczęły być coraz słabsze, aż finalnie zawisł w jej pysku bez ruchu. Wypuściła go i odetchnęła głęboko. Nieźle ją wymęczył. Czy taka walka była warta jednego ptaka..? Cóż nie sądzi. Ale przynajmniej nic jej nie zrobił. Także wyszła na dobrej pozycji. Postanowiła zakopać póki co czarne ptaszysko i jeszcze coś złapać. Była zmęczona, ale wracać z jedną zdobyczą jej się nie widziało. Ruszyła więc pod wiatr cicho i szła wolno. Zbierze trochę siły i będzie gotowa od razu się rzucać na zwierzynę. Rozglądała się więc za jakimś celem.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Jasna Kropla po morderstwie kruka nie miała zamiaru wracać do obozu. Za mało wrażeń na dziś? Najwidoczniej. Ale nic w tym dziwnego, w końcu przyszła tutaj polować, a jak na razie cały swój czas przeznaczyła na walkę z drapieżnikiem. To nic. Zapewne szybko uda jej się wytropić zwierzynę, którą będzie mogła później rzucić na stos. I... Tak właściwie to nie musiała zbyt długo szukać. Chwilę po zakopaniu kruka, gdy tylko się rozejrzała, na jednym z niższych drzew spostrzegła charakterystycznego ptaka. Miał czarno-białe pióra, a czubek jego głowy był intensywnie czerwony. Siedział na drzewie i intensywnie stukał w jego korę. Dobra okazja, by zapolować. Chociaż czy jeden, mały dzięcioł jest warty wspinaczki na drzewo? Teraz, w Porę Nagich Drzew, gdy kora jest oblodzona? Gdy powierzchnia jest śliska od lodu? Czy warto ryzykować?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasnej Kropli po pewnej chwili ukazał się dzięcioł. Elegancko stukał sobie w drzewo jakby niby nic. Niebieska kocica w tym momencie się zatrzymała. Nie zamierzała ryzykować wspinaczką. Jeszcze by spadła i bez dwóch zdań stałaby się jedna wielka tragedia. W jej stanie lepiej tego nie robić. Ruszyła więc w stronę gdzie zakopała kruka. To już by było na tyle dzisiaj. Zaczęła wracać do obozu. Spokojnie bez pośpiechu.
//zt :piona:
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Syn Olchowego Szeptu wreszcie umówił się z Niknącym Płomieniem na polowanie. Obiecał mu je wiele księżyców temu, ale, że ten tak go wystawił to nie miał najmniejszej ochoty spędzać z kocurkiem czasu. Wreszcie postanowił się przełamać i spełnić swoje słowa. Umówił się z Dymem przy wyjściu z Obozu i razem ruszyli na polowanie. - Jak myślisz, wrócimy z pełnymi pyszczkami zwierzyny?- zagadał na początek. Miał nadzieje, że ich wspólne polowanie będzie owocne i wrócą do Obozy z porządną zwierzyną. Fajnie by jeszcze było, gdyby Polna Gwiazda go zauważył i widział, że bardzo się dla Klanu stara. Może dzięki temu jakoś zyska w oczach Przywódcy i ten w końcu przydzieli mu terminatora.
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Wojownik jest chudej, drobnej postury, trochę mniejszej niż u przeciętnego kota. Futerko ma krótkie o niebieskiej barwie, a około połowy jego powierzchni zajmują białe znaczenia. Charakterystyczną cechą kocura jest to, że owe znaczenia omijają miejsce nad nosem i pod bródką. Uszy są trochę spore a nosek wręcz przeciwnie - mały i różowy z szarą plamką u góry. Oczy o nienasyconym, zielonym kolorze.
Cichy. Tym jednym słowem można opisać większość jego charakteru. Nie wyróżnia się w tłumie, zawsze siedzi gdzieś tam na uboczu niezauważony. Nie jest najlepszym rozmówcą, jednak jest za to dobrym słuchaczem. Uwielbia zdobywać różnego rodzaju informacje, czy to te bardziej przydatne, czy też po prostu... pierdoły. Zniechęcić może jego wiecznie obojętny pyszczek i znudzone oczy. Rzadkością jest w nich zobaczyć jakieś wyraźne emocje, przez co trudno zgadnąć co mu siedzi w głowie.
Szczerze? Dymek zapomniał całkowicie o tej obietnicy. Miał się na nie wybrać od razu po nauce polowania, czyli obstawiał, że na początku treningu jednak... Mknąca Zawierucha zadecydował, że ten temat przerobią jako ostatni. Tak więc w ciągu tych kilkunastu księżyców zdążył łatwo zapomnieć o spotkaniu z Tnącym. Jednak gdy pewnego dnia bury kocur podszedł do niebieskiego wojownika, w głowie kocura zapaliła się mała lampka, mówiąca, że taka obietnica gdzieś tam miała chyba miejsce... Lubił polować sam, ale przez to chętnie się zgodził na wspólną wycieczkę.
- Możliwe... - mruknął krótko, nie do końca zastanawiając się nad odpowiedzią. Rozglądał się teraz dookoła, szukając najlepszego kierunku, w którym powinien pójść. - Chciałbym coś złapać dla Kropli. Najlepiej okazałego i jeszcze ciepłego - dodał po chwili, odwracając pyszczek w stronę burego, a następnie wyobraził sobie sytuację, w której nauczycielka mu miło dziękuje, na co zareagował delikatnym uśmiechem... Ten drobny gest wynagrodzi mu z nadwyżką ten cały dzisiejszy trud. - Powodzenia - rzucił jeszcze na koniec, a następnie kilkoma zgrabnymi susami oddalił się od wojownika, znikając gdzieś w trawie. Pierw wyznaczył kierunek wiatru, by wybrać się w przeciwną stronę. Ugiął łapy, zrównując ogon i głowę z linią grzbietu, a następnie zaczął ostrożnie stawiać kroki, uważając na to, co ma pod łapami. Pilnował również nisko postawionego brzucha, by przypadkiem nim nie zaryć o ziemie czy coś. Normalnie by się nie ścigał, ale dzisiaj... Chciał pokazać Zawiei, że mimo wyglądu niezły z niego łowca.
⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆ the citysleepsxxxx xxxxxxxwithautumleaves on thesidestreets,uninvitingnever g onna givei spendmy daysin asummerhaze xxxby the pine trees
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja był zaskoczony, że Niknący Płomień chce upolować coś dla Kropli. Nie umiał na to znaleźć logicznego wyjaśnienia. Ma ona partnera, kociaki i nie była mistrzem Dymu. Może on chce się jej w jakiś sposób podlizać? Chyba, że po prostu czuje potrzebę bycia miłym, dlatego zamierza dostarczyć jej niezbędnego pożywienia, aby miała siłę wychowywać te puchate kulki i je porządnie wykarmić. Tnący nie debatował nad tym długo, gdyż po chwili rozdzielali się, aby szukać zwierzyny. - Tobie również!- odparł i ruszył w bok, aby jeszcze trochę oddalić się od kocura. Następnie ustawił się pod wiatr i zgiął łapki przenosząc ciężar ciała na tylne kończyny. Głowę oraz ogon trzymał w jednej linii i wszystkimi zmysłami skupił się na szukaniu potencjalnej ofiary.
Świeży wojownik naprawdę dobrze zaczął swoje polowanie, a cel, by przynieść coś Jasnej Kropli mógł się szybko spełnić. Drobny kocur prawidłowo przyjął pozę łowiecką, pokazując swoje nabyte umiejętności. Nie miał też pecha w temacie znalezienia czegokolwiek żywego, już po krótkiej chwili mógł wyczuć intensywny zapach... zwierzęcia. Los chciał, że młodziutki, rudy lis akurat przebiegał przez Trawiaste Grzbiety, dosłownie parę zajęczych skoków za polującym cieniakiem. Jako, że drapieżnik znajdował się z tyłu, jako pierwszy dostrzegł Niknącego Płomienia, co więcej, cały się najeżył, a pazury miał przyszykowane do walki, choć pierwszego ruchu nie zrobił. Czekał. Syn Suchej Kory jednak z pewnością nie będzie mieć problemu z usłyszeniem dzikiego syku za sobą, przez co zostają mu jedynie dwa wyjścia; uciekać, albo stanąć do walki.
Drugi z wojowników również popisał się swoimi umiejętnościami, zachowując odpowiednie zasady co do polowania. Problem w tym, że jak u jego kolegi zapachów było pełno, nawet tych niepożądanych, tak u niego była zupełna... pustka. Jasne, były jakieś słabe poszlaki niedużych gryzoni, ale były na tyle ledwo wychwytywane, że szybko można było się domyślić, że piszczków dawno już tutaj nie ma. Szybko jednak trafił na coś, co nie często znajduje się na cienistych terenach. Tnąca Zawieja bowiem spotkał dziwnie szeleszczącą, przeźroczystą torebkę. Najpewniej przywiał ją wiatr, ale skąd to już nie było wiadomo. Zaplątała się w nieduży krzak jeżyn, a targana przez wiatr robiła dużo hałasu i najpewniej odstraszała pobliską zwierzynę.
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Wojownik jest chudej, drobnej postury, trochę mniejszej niż u przeciętnego kota. Futerko ma krótkie o niebieskiej barwie, a około połowy jego powierzchni zajmują białe znaczenia. Charakterystyczną cechą kocura jest to, że owe znaczenia omijają miejsce nad nosem i pod bródką. Uszy są trochę spore a nosek wręcz przeciwnie - mały i różowy z szarą plamką u góry. Oczy o nienasyconym, zielonym kolorze.
Cichy. Tym jednym słowem można opisać większość jego charakteru. Nie wyróżnia się w tłumie, zawsze siedzi gdzieś tam na uboczu niezauważony. Nie jest najlepszym rozmówcą, jednak jest za to dobrym słuchaczem. Uwielbia zdobywać różnego rodzaju informacje, czy to te bardziej przydatne, czy też po prostu... pierdoły. Zniechęcić może jego wiecznie obojętny pyszczek i znudzone oczy. Rzadkością jest w nich zobaczyć jakieś wyraźne emocje, przez co trudno zgadnąć co mu siedzi w głowie.
Szedł spokojnie, uważnie rozglądając się dookoła. Nie minęła jednak chwila, aż do jego nosa dotarła intensywna woń zwierzyny... która nie pasowała do niczego, co w przyszłości złapał. Nim jednak zdążył cokolwiek zlokalizować, usłyszał głośny i donośny syk za sobą, dlatego też powoli i bez gwałtownych ruchów odwrócił głowę w tym kierunku. Lis, może nie był za duży, ale zdecydowanie lis. Niebieski kocur przęłknął śline, zastygając w bezruchu. Przez kilka krótkich uderzeń serca zastanawiał się, co począć. Nie będzie jednak uciekał jak tchórz, za jakimś nawet nie dorosłym, zapchlonym lisem. Dodatkowo w okolicy polował Zawieja, wystarczająco blisko, by mógł usłyszeć wołanie towarzysza.
- ZAWIEJO, LIS! - krzyknął na tyle głośno ile potrafił ochrypłym głosem. Chyba nigdy w życiu się aż tak głośno nie wydarł... Jednak nie dał sobie czasu na zastanawianie się nad tym, bo chciał od razu po poinformowaniu zawiei, zaatakować rudą kupę futra jako pierwszy. Tak więc opuścił uszy, a następnie spróbował rozpędzić się i skoczyć prosto na pysk drapieżnika. Planował solidnie przejechać pazurami po jego pysku, poliku czy też ślepiach. Cokolwiek, by zadać mu cios.
⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆ the citysleepsxxxx xxxxxxxwithautumleaves on thesidestreets,uninvitingnever g onna givei spendmy daysin asummerhaze xxxby the pine trees
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Syn Olchowego Szeptu szedł dzielnie do przodu, ale żadnej świeżej zwierzyny nie wyczuł. Wszystkie zapachy były stare świadczące o tym, że nikogo w pobliżu nie ma. Nagle usłyszał nieznany sobie dźwięk, co go bardzo zainteresowało. Spojrzał zaciekawiony stronę źródła hałasu i w krzakach dojrzał coś dziwnego. Zawieja podszedł do tego czegoś i trącił łapką. Już nie był zdziwiony, że w okolicy nie ma żadnej zwierzyny, gdyż najprawdopodobniej bała się tej dziwnej rzeczy. Tnący postanowił jej się pozbyć, lecz zanim zdążył cokolwiek zrobić to usłyszał wołanie Niknącego Płomienia. Lis? Fantastycznie! Dadzą mu tak popalić, że więcej jego łapa nie stanie na ich terenach, a może nawet uda się go zabić? Wtedy na pewno zostanie doceniony przez Klanowiczów! Tnący nie zastanawiając się dłużej ruszył ile sił miał w łapkach. Jak tylko spostrzegła napastnika to natychmiast wysunęły mu się pazury a dziąsła podniosły prezentując jego ostre ząbki. Zawieja susami dotarł w okolice lisa. Napiął wszystkie mięśnie i skoczył na rudzielca z zamiarem ugryzienia go w gardło. Przy okazji chciał jeszcze zaczepić o szyje pazurami.
Atak Niknącego Płomienia: 1d10+2 = 10, 150% atak KRYTYCZNY ⟶ [(12+8) - (5+9)]x1.5 = 9. Tnąca Zawieja: 1d10+3 = 11, 150% atak KRYTYCZNY ⟶ [(20+13) - (16+11)]x1.5 = 9.
Kogo zaatakuje lis? Liczby parzyste - Niknący Płomień, nieparzyste - Tnąca Zawieja.
1d10 = 4, parzysta. Atak lisa: 1d10+2 = 6, 50% atak słaby ⟶ [(15+14) - (11+10)]x0.5 = 4.
Młody wojownik szybko podjął decyzję o ataku, w dodatku, zawołał drugiego cienistego, który przez to musiał zrezygnować z usunięcia plastikowej torebki, która targana na wietrze dalej głośno szeleściła. Ta jednak najwyraźniej nie była największym zmartwieniem kocurów, priorytetem był lis, który znikąd i całkiem nieproszony pojawił się na Trawiastym Grzbiecie. Pierwszy zaatakował niebieskofutry wojownik, który wiedząc, że zaraz obok ma syna Olchowego Szeptu nie obawiał się rozpoczęcia walki. Jego cios był naprawdę doprecyzowany i trafny, z pewnością nieźle obił pysk rudego spryciarza, który nijak obronił się przed ruchem Niknącego Płomienia. Zadrapanie, które dostał od syna Suchej Kory zaczęło lekko krwawić. Zaraz za nim zaatakował i bury pręgus, który swoimi kłami postanowił zranić gardło przeciwnika. Jak się okazało, ten ruch też okazał się strzałem w dziesiątkę, bowiem z ugryzienia zaczęła wolno sączyć się krew, z pewnością sprawiając mu tym sporo bólu. Lis syknął wściekle, najwyraźniej wyjątkowo niezadowolony z faktu, że uczestniczy w nierównej walce. Nie zastanawiając się długo rzucił się na Niknącego Płomienia, pazurami celując w jego lewy bark. Ruch drapieżnika był jednak o wiele słabszy niż to, co zaprezentowały mu dwa cieniste koty. Synowi Kruchego Listka zostało wyrwane trochę sierści z miejsca, w które celował rudowłosy, nic jednak poważniejszego się nie stało.
Tnąca Zawieja: S: 13 | Zr: 11 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 70 | W: 60 - 4 = 56
• przerzuty 0/3 Niknący Płomień: S: 8 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 9 | HP: 75 - 4 = 71/75 | W: 45 - 4 = 41
• przerzuty 0/2
• Rana 0. stopnia: wyrwana sierść na lewym barku. Młody lis: S: 14 | Zr: 9 | Sz: 8 | HP: 50 - 6 - 9 = 35/50 | W: 40 - 2 = 38
• Rana 1. stopnia: zadrapanie na pysku (krwawi, od następnej rundy przy każdej rundzie -1hp do końca walki).
• Rana 1. stopnia: ugryzienie w szyje (krwawi, od następnej rundy przy każdej rundzie -1hp do końca walki).
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Księżyce: 151 Mistrz: Mknąca Zawierucha Płeć: kocur Matka: Kruchy Listek Ojciec: Sucha Kora Trwałe urazy: trzy podłużne blizny od lisich szponów na prawym barku, naderwane lewe ucho i cztery długie, rozciągające się od lewego ucha do prawej żuchwy blizny po kocich pazurach na pysku
Wojownik jest chudej, drobnej postury, trochę mniejszej niż u przeciętnego kota. Futerko ma krótkie o niebieskiej barwie, a około połowy jego powierzchni zajmują białe znaczenia. Charakterystyczną cechą kocura jest to, że owe znaczenia omijają miejsce nad nosem i pod bródką. Uszy są trochę spore a nosek wręcz przeciwnie - mały i różowy z szarą plamką u góry. Oczy o nienasyconym, zielonym kolorze.
Cichy. Tym jednym słowem można opisać większość jego charakteru. Nie wyróżnia się w tłumie, zawsze siedzi gdzieś tam na uboczu niezauważony. Nie jest najlepszym rozmówcą, jednak jest za to dobrym słuchaczem. Uwielbia zdobywać różnego rodzaju informacje, czy to te bardziej przydatne, czy też po prostu... pierdoły. Zniechęcić może jego wiecznie obojętny pyszczek i znudzone oczy. Rzadkością jest w nich zobaczyć jakieś wyraźne emocje, przez co trudno zgadnąć co mu siedzi w głowie.
Udało mu się ładnie przebić pazurami przez skórę drapieżnika, przez co poczuł pewną satysfakcję w środku, która się jeszcze bardziej się nasiliła, gdy tuż po nim przybiegł Zawieja i zaatakował szyje tej rudej kupy futra. Walczył na równi u boku doświadczonego wojownika. Może jego cios nie był aż tak doskonały i głęboki, jak burasa, jednak zdecydowanie coś zrobił temu drapieżnikowi. Czuł się niesamowicie, jakby cały trud bycia terminatorem ciągnął go do tego dnia. Dostrzegł, że lis kieruje się z łapą w jego stronę, lecz nie zdążył odskoczyć na czas, przez co... Rudy drapieżnik wyrwał mu tylko kupkę futra. Żałosne. Spodziewał się, że wróci poharatany do obozu, a tu proszę, trafił im się jakiś słabiak. Uśmiechnął się w duchu i przygotował, by wymierzyć kolejny cios. Odskoczył lekko w bok, a następnie ponownie skoczył w stronę lisa, ale tym razem celując swoimi pazurami w jego brzuch.
⋆ ✦ ☁ ✦ ⋆ the citysleepsxxxx xxxxxxxwithautumleaves on thesidestreets,uninvitingnever g onna givei spendmy daysin asummerhaze xxxby the pine trees