Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur postanowił ruszyć za tropem. Z każdym kolejnym krokiem zapach krwi połączony z odorem drapieżnika stawał się bardziej wyrazisty, w błocie widać było ślady łap i pojedyncze plamki krwi. Odciski mogły wskazywać na obecność psowatego, były większe od tych pozostawianych przez kocura. Jeżeli wojownik szedł dalej, mógł spostrzec, że ślady łap układały się dziwnie; wyglądało to tak, jakby zwierzę zapomniało, jak się stawia łapy.
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
Wyglądało to podejrzanie. Wzbudziło jeszcze większą czujność w Tonącym Kamyku, którego sierść na karku zjeżyła się na samą myśl o walce z psowatym. Nie był pewien, do kogo konkretnie należał zapach, mógł to być lis, albo pies, jedno było pewne - było większe od niego. Mimo wszystko nie byłby sobą, gdyby teraz stchórzył. Szedł dalej, ostrożnie stawiając łapy. Odciski były dziwnie ułożone, no i tak krew, może znajdzie konającego, wykrwawiającego się drapieżnika i będzie miał zaszczyt zakończyć jego żywot? Brzmiało kusząco.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Z każdym kolejnym krokiem stawianym przez kocura zapach stawał się coraz bardziej intensywny. Widać również było coraz więcej plam krwi, które robiły się coraz większe, jak również odciski łap w błocie, które wyglądały na stawiane nieprzemyślanie. Mogło się zdawać, że wojownik był już coraz bliżej, a zapach lisa nie pozostawiał co do tego wątpliwości.
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
Rozpoznał w końcu zapach lisa. Nie czuł go za często, ale pozostawał w pamięci dzięki swojemu odorowi, który drażnił jego nos. Przytulił uszy do czaszki i zwolnił krok, postanawiając, że wróci się po poprzednio upolowaną zwierzynę i uda do obozu, może po drodze powiadamiając jakiś patrol o tym, że wyczuł lisa na ich terenach. On nie zamierzał z nim walczyć.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXOdnalazł się w polowaniach naprawdę nieźle i lubił to robić. Za każdym razem, kiedy wracał do obozu z piszczkami i słyszał pochwały od innych, czuł zastrzyk energii do dalszego starania się. Te większe łupy zanosił od razu matkom i ich kociętom, starszym, ewentualnie chorym do Lecznicy, przy okazji zamieniając z nimi parę słów, bo wiedział, jak bardzo pobyt tam był nudny i pozbawiony jakichkolwiek urozmaiceń. Pamiętał oczywiście, co zaplanował sobie z Trzask, kiedy oboje już wyliżą się ze swoich ran i dlatego też znaleźli się na Cienistych włościach. Aby przekonać się, które z nich upoluje więcej piszczków. Przekonany o swoich zdolnościach, był pewny, że będzie to właśnie on. XXXX– To chyba spoko miejsce, nie? – rzucił do niej przez ramię, kiedy już dotarli na Trawiaste Grzbiety, choć bliżej lasu, aniżeli zupełnie otwartej przestrzeni. Wśród drzew łatwiej będzie o kamuflaż. – Powodzenia, może złapiesz chociaż połowę tego, co ja – powiedział ciszej i ruszył szybko przed siebie, aby uniknąć zdzielenia po pysku od Trzask. Miał dobry humor, może i dopisze mu szczęście.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
Trzaskająca Burza również odnajdywała sie w polowaniu, lubiła to. Tak jak lubiła porządnie sprać cos po pysku. Jej rany, jak i rany Niedźwiedziej Łapy zagoiły się bardzo ładnie, dzięki czemu oboje mogli opuścić lecznice i udać sie na swój mini konkurs w łapaniu zwierzyny. To będzie ekscytujące wyzwanie!
- Ano, wygląda dobrze - odparła czarna kocica rozglądając sie i lekko machając ogonem. - Ha! Znając mnie to zaraz wpadnę na jakiegoś drapieżnika i trzeba będzie sie lać, a nie na zwierzynę - wojowniczka zaśmiała sie pod nosem nie chcąc być zbyt głośną, coby nie wystraszyć potencjalnej zdobyczy, która gdzieś się tu chowa. Czas zapolować!
- Nie, dziękuje, nie będzie mi potrzebne - rzuciła wypinając dumnie pierś i puszczając oczko do przyjaciela. Oddaliła się od niego na sporą odległość, ale wciąż mając go w zasięgu wzroku, na wszelki wypadek. Przyjęła więc postawę łowiecką, której nauczył ją Polna Gwiazda i zaczęła powolutku skradać sie po okolicy wypatrując i nasłuchując czegoś do jedzenia. Wśród drzew powinno być łatwiej faktycznie, ale trzeba pamiętać, że drapieżniki mogą chcieć zapolować na nich, więc trzeba miec oczy i uszy szeroko otwarte nie tylko na piszczki!
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Niedźwiedź wyraźnie miał szczęście, bowiem Gwiezdni zesłali mu okazję aby popisać się dorodną zdobyczą przed koleżanką, bowiem kilka lisich ogonów dalej jak się okazało wystawały znad trawy długie, białe uszy, należące do dość potężnego królika.
Podczas gdy syn Polnej Gwiazdy mógł cieszyć się szczęściem, tak Trzask nie widziała nic ciekawego... Przynajmniej do czasu aż nie usłyszała odgłosu skrzydeł uderzających w powietrzu, a następnie bum! Ból w uchu, które zostało nacięte przez ostre jak brzytwy pazury. Puchacz chciał z pewnością wyrwać całe ucho od razu... jednak najwidoczniej coś poszło nie po jego myśli. Jeśli Trzask miała już do czynienia z puchaczami mogła z pewnością stwierdzić, że ten był o wiele wiele większy...
Trzask lvl: 3 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 70-7=63/70 | W: 50 |
>1st. rozcięcie na uchu; -2 hp w następnej turze, później -1 hp do końca walki
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
No przecież ostrzegała, że właśnie tak będzie. Wiedziała, że tak będzie. Trzask po prostu przyciągała kłopoty jak magnes, przyciągała przeciwników. Znów puchacza, znów! Tym razem znacznie większy.
- Niedźwiedź, szybko! - krzyknęła słysząc trzepot skrzydeł, nie zdążyła wykonać uniku, gdy wielkie sowisko zanurkowało i rozcięło jej ucho. Ale nie chciała pozostać mu dłużna. Gdy tylko puchacz zahaczył ją pazurami (co to takie agresywne), Trzask wynika się z ziemi by tylko spacyfikować rywala, chciała uderzyć go łapami w skrzydło a najlepiej złapać za nie pazurami i grzmotnąć tą głupią sową o glebę, chociaż zdawała sobie sprawę, że z tak dużym puchaczem to może być problematyczne.
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXKrólik byłby świetną zwierzyną, starczyłby dla niejednego kota, ale nie dane mu było nawet przybrać odpowiedniej pozycji łowieckiej, bo do jego uszu dotarł głos Trzask, który zaalarmował go od razu. Jego łapy machinalnie ruszyły w stronę, skąd go wołała. Pędził, ile miał tylko sił w łapach, w końcu docierając na miejsce, ale nie spodziewał się tego, co zastał nawet w najśmielszych znach. Widok potężnego ptaka, o wiele większego niż jakikolwiek, którego dotychczas widział sprawił, że na moment zatrzymał się, z szeroko otworzonymi ślepiami, ale tu chodziło o bezpieczeństwo jego przyjaciółki. Nie mógł zostawić jej samej. XXXXRuszył pędem w ich stronę, a gdyby puchacz zleciał na tyle nisko, aby była jakakolwiek szanse do niego doskoczyć - Niedźwiedź wybił się z tylnych łap, chcąc dorwać się do jednego z jego skrzydeł i spróbować zacisnąć na nim swoje kły, zrobić tak naprawdę cokolwiek, aby je uszkodzić i aby ptak stał się niezdolny do lotu.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Sympatyczny dzień, patrol wzdłuż granic z Płomykiem bez konieczności poważnych rozmów, ogólnie żyć nie umierać. Mogli jeszcze zapolować przed powrotem do obozu i już Iskra miała to oferować, już otwierała pysk, gdy dotarł do niej krzyk zza Cienistej granicy. Momentalnie odwróciła łeb, bo naturalnie że chciała wiedzieć do czego Niedźwiedź był szybko potrzebny i o ile nie dostrzegła kotów tak bez trudu zobaczyła jakieś ptaszysko (wielkie bydle!!) krążące po niebie. Szybko pododawała fakty.
– Idziemy. – zadecydowała nim lustrzane odbicie zdążyłoby się wyrwać z próbą przemówienia do jej rozsądku i od razu ruszyła w stronę centrum akcji. A tam? Dwa dzieciaczki, dosłownie dwa małe bąbelki walczące z przerośniętym puchaczem. Również skoczyła w stronę ptasiego skrzydła, chcąc je chwycić zębami i ściągnąć drapieżnika na ziemię.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Tak dla wszystkich zainteresowanych - Jaśniejący Płomień nie jest fanem wtrącania się w cudze sprawy, podejmowania się walk, które nie dotyczą ani jego, ani bliskich mu kotów, i generalnie nie ma ambicji na miarę głównego altruisty całego lasu. Niech inni tracą życie w ramach hobby czy innego tam naprawiania świata swoim kosztem. To sucha teoria, bo w praktyce, kiedy tylko staje się jasne, że cieniści walczą w najlepsze z doprawdy mocarnym puchaczem, nie zastanawia się uderzenia serca; nie potrzebuje nawet wyrywności Iskry, żeby momentalnie przejść do działania.
I może przyjrzawszy się sytuacji z bliska mógłby zatrzymać się na krótką analizę, ocenić sytuację i ewentualnie zawrócić, gdyby ptaszor nie uwziął się na dwójkę szczyli, która w samotnym starciu z dzikim ptakiem ma szanse, dokładnie mówiąc, zerowe. Pomocy ze strony innych cienistych też jakoś nie widać, kto by pomyślał?
Idąc w ślad za bliźniaczką, obiera sobie za cel skrzydło puchacza, chcąc za pomocą łap i pazurów sprowadzić go do ich poziomu. Co to za zabawa, kiedy jeden lata, a reszta gapi się z dołu i obrywa po głowie?
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
1 czask, 2 miś, 3 iskra
>atak na ślepo>udany>wypada 1(czask)>16hp
Wszystko działo się... szybko, nawet bardzo. Wpierw Trzask rzuciła się z zamiarem uszkodzenia skrzydła, chwilę później przybył Niedźwiedź jednak ich próby na niewiele się zdały, ot co poleciało kilka piór i tyle. Czarna kotka nabiła siniaka jednak nie było w stanie to sprowadzić puchacza na ziemię.
Na całe szczęście przybyli wybawcy! I to nie byle jacy bowiem klony! Jeden z nich na dzień dobry dostał pazurem w czoło, jednak szybko się odpłacił tworząc na skrzydle zadrapanie, tym razem nieco poważniejsze. Jego siostra za to wygryzła się w drugie skrzydło. Zaczęli ściągać ptaszora na ziemię który w amoku wił się próbował zranić kogokolwiek. Takim sposobem Trzaskająca Łapa zarobiła poważne rozcięcie na zadzie.
Płomyk lvl: 6 | S: 12 | Zr: 16 | Sz: 12 | Zm: 11 | HP: 65-10=55/65 | W: 85-3=82/85 |
>1st. rozcięcie na czole; -2 hp w następnej turze, później - 1 hp do końca walki
Trzask lvl: 3 | S: 12 | Zr: 10 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 63-2-16=45/70 | W: 50-3=47/50 |
>1st. rozcięcie na uchu; -1 hp do końca walki
>2st. głębokie ślady po pazurach na zadzie; -3 w następnej turze, później -2 hp do końca walki
Mocarny Puchacz w locie S: 20 | Zr: 13 (15/17) | Sz: 7 (7/11) | Zm: 10 | HP: 75-6-1-7-9=52/75 | W: 62-5=57/65 |
>0st. obicie na skrzydle
>0st. wyrwane pióro ze skrzydła
>1st. ugryzienie na skrzydle ; -2 hp w następnej turze, później - 1 hp do końca walki
>1st. rozcięcie na skrzydle; -2 hp w następnej turze, później - 1 hp do końca walki
>>od następnej tury puchacz walczy z ziemi, więc będą niższe staty <3
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXNie był na tyle doświadczony w walce z takimi wielkimi ptakami, więc nic dziwnego, że, no… nie wyszło. Szanse na wygraną zaczęły się jednak zwiększać dzięki odsieczy w postaci… zaraz, Wichrowych kotów? Nie zamierzał narzekać, co to to nie, jednak zdziwiła go obecność dwójki najpewniej wojowników, w dodatku wyglądających dokładnie tak samo. Huh. Na dodatek Trzask znowu oberwała, cofnął uszy, jeżąc wściekle sierść na karku, po czym próbował znów zaatakować, tym razem próbując wylądować na grzbiecie puchacza i wbić w niego swoje pazury.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Księżyce: 103 Mistrz: Polna Gwiazda Płeć: Kotka Matka: Agrestowy Krzew [NPC] Ojciec: jakiś czub Trwałe urazy: Dwie blizny po szponach ciągnące się od czoła po nos, trzy płytkie blizny na grzbiecie, rozcięte ucho, trzy blizny po szponach w okolicach zadka [puchacze].
Nieco przydługie łapy, krótkie i przylegające, błyszczące czarne futro z białymi znaczeniami na piersi i palcach u przednich łap, błękitne oczy, których intensywność zmienia się wraz z humorem kocicy. Wiecznie widoczne pazury. Długi, biczowaty ogon. || kp
Nie straciła na intensywności, wręcz przeciwnie. Jej obecność wciąż jest mocno odczuwalna, mimo że Trzask nie jest już aż tak głośna, jednak nie można powiedzieć by jej charakter poszedł w tą lepsza stronę. Stała się bardziej porywcza, dość nietaktowna i bezpośrednia, bywa niemiła i oschła, pyskata. Zdecydowanie brak jej cierpliwości, łatwo się denerwuje. Posiada problemy z wyrażaniem uczuć i emocji we właściwy, cywilizowany sposób chociaż się stara. Bardzo ambitna i zawzięta w dążeniu do obranego sobie celu. Postanowiła zostać najlepszą wojowniczką Klanu Cienia i uparcie się tego trzyma. Mimo swoich licznych wad chce bronić współklanowiczów za wszelką cenę, nie ważne czy im się to podoba czy nie. Potrafi się jednak otworzyć przed innymi w odpowiednich dla niej warunkach pokazując też że nie taki wilk straszny jak go malują.
Oczywiście. No OCZYWIŚCIE, że to ją sobie pan puchacz upatrzył. Co ona była niby, że tak ją te ptactwo kocha całym serduszkiem. Kocica obiła trochę skrzydło ptaka, gdy zaraz Niedźwiedź rzucił się na drugie. To czego się jednak zupełnie nie spodziewała to pojawienie się odsieczy dosłownie niemalże znikąd. I to w dodatku były koty jak dwie krople wody! Normalnie Ctrl+C i Ctrl+V. Oboje również rzucili się na ptaszysko, chcąc zrobić dokładnie to samo. Jeden z klonów dostał na dzień dobry, nim zdążył zaatakować, jednak i on i jego ksero wbili się nieco bardziej dotkliwie w ciało ptaka i faktycznie je spacyfikowali. W międzyczasie jednak to Trzask oberwało się najbardziej - wpierw sowisko rozcięło jej ucho, nie było dramatu, za to gdy postanowiła zrobić z niej jednego z przedstawicieli My Little Pony, pozostawiając głębokie ślady po pazurach w okolicy jej zadka... To poczuła bardzo dotkliwe. Zachwiała się na łapach i niemalże upadła. Było źle, bardzo źle. Znowu. Czuła że krwawi. Adrenalina buzowała w jej żyłach jak oszalała, ale kocica czuła też, że z tego starcia może już się nie wygrzebać. Czy będzie musiała dopełznąć do obozu? Uciec i zostawić ich z tym bajzlem? To nie było w jej stylu, nie wiedziała co ma robić w tej sytuacji, postanowiła wyprowadzić jeden atak, jeszcze jeden, jeśli dałaby radę, jeśli tylko klony sprowadzą ptaka na ziemię, ta spróbuje zdzielić go pazurami gdzieś z tyłu, żeby tym razem nie jej się dostało.
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Ogólnie trochę zawał, bo kątem oka dostrzegła jak Płomyk obrywa w czoło. Tak na samym początku, na powitanie ptasim pazurem po pysku. Na szczęście nie wyglądało ani na poważną ranę, ani na znajdującą się niepokojąco blisko oka, więc mogła skupić się na swoim zadaniu.
Iskra była prostym kotem i jak już się wgryzła w skrzydło to zamierzała się go trzymać, a nie tańczyć dookoła puchacza i wybierać nowy cel dla następnego ataku. Znaczy pozbawienie go oka albo najlepiej obu byłoby korzystne, ale najpierw chciała się upewnić, że ptaszysko już nie wzbije im się tu więcej w powietrze. Dość mocno przeorał pazurami Cienistą terminatorkę, więc burą przez moment kusiło oddelegowanie jej z tego miejsca, jednak ostatecznie unieruchomienie puchacza znalazło się wyżej na liście priorytetów.
Roziskrzona Noc spróbowała znowu się wgryźć w to samo miejsce co wcześniej, by poszerzyć ranę.