Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Tym razem ciemnofutra wojowniczka uderzyła w łasicę z taką siłą, że po pierwsze ją przewróciła, a po drugie przejechała mocno pazurami po jej brzuchu – tam bowiem sięgnęła, zamiast jej boku. Łasica nie była w stanie się podnieść, zamiast tego… straciła przytomność w wyniku siły otrzymanego ciosu, wyczerpania i krwawiących ran.
Ciemna Toń: S: 9 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | 54-2=52/75 | W: 13-5=8/45
» rana 0. stopnia: potargane futerko na braku
» rana 2. stopnia: dość głębokie ugryzienia na przednich łapach, krwawi (po -2 HP)
» celność jeszcze bardziej obniżona w związku ze spadkiem W
» wykorzystane przerzuty: 2/2
Łasica: S: 3 (5) | Zr: 6 (9) | Sz: 3 (5) | HP: 20-16-2=2/40 | W: 16/35
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na boku policzka
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach na grzbiecie, krwawi (po -2 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie, długie zadrapania na brzuchu, krwawi (w następnej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» celność obniżona w związku ze spadkiem W
» statystyki obniżone o ¼ w związku ze spadkiem HP
» od następnej kolejki statystyki spadają o połowę w związku ze spadkiem HP
» OMDLENIE
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
No proszę. Wreszcie udało się zadać małemu drapieżcy jakiś porządny atak. Zebrała ostatki swojej pozostałej siły i wymierzyła jeden potężny cios w jej stronę, który miał ją wykończyć. I udało się! Faktycznie, włożenie w ten atak całej swej siły zadziałał, bo łasica z tego wszystkiego przewróciła się, a dodatkowo jeszcze porządnie została poharatana na brzuchu. Dobrze, jej tak. To wszystko za te pogryzione łapy! Teraz czekała ją tylko formalność. Podeszła lekko chwiejnym krokiem do jasnobrązowego zwierzaka, po czym złapała za jej szyje i zacisnęła, jak najmocniej tylko potrafiła swe szczęki. Gdy zwierze faktycznie już padło na amen, Ciemna Toń chwyciła ją w pysk, w duchu podziękowała Gwiezdnemu Klanowi za to, że udało się nareszcie zabić łasice i ruszyła. Powróciła do wcześniej zakopanego gołębia i razem z tym wróciła do obozu, na całych zakrwawionych i obolałych łapach chwiejnym krokiem. Uh...to było ciężkie polowanie.
Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Ciemnej Toni nie pozostawało nic innego, jak dobić nieruchomy już cel, co też zrobiła szybko i sprawnie. Łasica zresztą traciła coraz więcej krwi, więc śmierć była w jej przypadku nieunikniona.
Ciemna Toń: S: 9 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | 52-2=50/75 | W: 8-3=5/45
» rana 0. stopnia: potargane futerko na braku
» rana 2. stopnia: dość głębokie ugryzienia na przednich łapach, krwawi (po -2 HP)
» celność jeszcze bardziej obniżona w związku ze spadkiem W
» wykorzystane przerzuty: 2/2
+30 exp
Łasica: S: 2 (5) | Zr: 4 (9) | Sz: 2 (5) | HP: 2-9-2-3=ŚMIERĆ/40 | W: 16/35
» rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na boku policzka
» rana 2. stopnia: głębokie ślady po pazurach na grzbiecie, krwawi (po -2 HP)
» rana 2. stopnia: głębokie, długie zadrapania na brzuchu, krwawi (w tej kolejce -3 HP, w kolejnych po -2 HP)
» rana 1. stopnia: rana na szyi, krwawi
» celność obniżona w związku ze spadkiem W
» statystyki obniżone o połowę w związku ze spadkiem HP
» OMDLENIE
» ŚMIERĆ
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Bezsenna Noc brodziła w śniegu wyraźnie niezadowolona. Ostatniej nocy patrolowała tereny klanu i polowała, co było rzeczą raczej oczywistą - kiedy jednak wróciła po swoją zwierzynę, znalazła tylko rozkopaną, zmarzniętą ziemię i ani śladu czy to zwierzyny czy to złodzieja. Przez dłuższą chwilę kocica po prostu myślała, że coś jej się pomyliło, co poskutkowało zryciem ziemi na dość pokaźnym kawałku i zmiecenia jej razem ze śniegiem w dość długą hałdę. Srebrzysty ogon wojowniczki obijał się o jej boki, kiedy to chodziła to w jedną, to w drugą stronę, szukając jakichkolwiek oznak i poszlak, kim też był rzekomy sprawca całego zajścia. Tropy jednak zostały zatarte - zawiane przez silny, nocny wiatr i przykryte nową warstwą śniegu, który też wtedy napadał. W tym wszystkim srebrzysta córka Piorunopręgiej zdawała się nie zauważać, że słońce powoli zbliżało się do najwyższego punktu, co znaczyło mniej więcej tyle, że aktualnie więcej nie spała, jak spała w przeciągu ostatnich 24 godzin, co oznaczało coraz większe poddenerwowanie.
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Ziuuum!
Buro-ruda kula przejechała tuż przed nosem Bezsennej Nocy i wpadła w pobliską zaspę, rozsypując grudki śniegu dookoła, które dodatkowo wzbiły się w powietrze i opadły miękko na śnieg oraz być może i na samą srebrzystą kocicę.
A wszystko dlatego, że terminatorka pozbawiona treningu nudziła się od czasu do czasu, gdy jej koledzy biegali na treningi. Ona, żeby rodzice się nie martwili, wychodziła z obozu razem z nimi, udając, że jej szkolenie z rudym również się odbywało, ale zamiast tego szalała po lesie. Tym razem wpadła na świetny pomysł testowania tego jak szybka może być! Krótko mówiąc... rozbiegła się, poślizgnęła aż usiadła i przejechała po białym puchu parę lisich długości, przelatując tuż przed nosem córki cienistego przywódcy. Wydostając się z zaspy odchrząknęła, wypluła z pyska kulę śniegu i miauknęła głośno:
- Ale super! Jeszcze raz! - Ale zamiast rozpędzić się po raz kolejny podbiegła do Bezsennej i stanęła przed nią, patrząc jej głęboko w niebieskie oczy z szerokim uśmiechem na pysku.
- Chcesz się pobawić? - zapytała w końcu. Nie znała jej, ale pachniała swojsko, więc w sumie czemu nie, prawda?
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Bezsen była zbyt przejęta całym zniknięciem zwierzyny, by zwracać uwagę na swoje otoczenie - nic więc też dziwnego, że uwadze umknęła jej nadciągająca obecność Barszczowej łapy, która w końcu rozpędzona, przemknęła tuż przed samym jej nosem. Futro na grzbiecie srebrzystej wojowniczki zjeżyło się, a ona sama podskoczyła, odbijając się ku tyłowi, by umknąć przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Był to odruch, jednak szybko stwierdziła, że był on niepotrzebny, kiedy tylko uważniej przyjrzała się burej kotce, która znalazła się obok niej. Kocie brwi Sen zmarszczyły się, a uszy ściągnęły się nieco ku tyłowi.
- Nie. - odburknęła lakonicznie, z wyrzutem patrząc na terminatorkę Wiewiórczego Ogona. Szybko jednak jej chłodne, błękitne spojrzenie oderwało się od młodej i powędrowało nieco w dół, na zmarzniętą, gołą ziemię. W sumie nie było sensu dalej tego wszystkie roztrząsać, ale... - Ktoś, albo coś.... - sarknęła wreszcie, strzepując ogonem, wyraźnie nadąsana. - Zabrał MOJĄ zdobycz, którą schowałam tutaj w nocy. To na pewno nie byłaś ty, Barszczowa Łapo, mam rację?
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Radość na moment ustąpiła, a różowy nosek terminatorki uległ zniekształceniu pod wpływem niezadowolenia związanego z odmową, jakiej udzieliła jej Bezsenna. Ale jak to nie chciała się z nią pobawić? Już miała otworzyć pyszczek i trochę na nią ponaciskać, ale później stwierdziła, że w sumie to mogłaby tym sprawić przykrość srebrzystej kocicy, bo przecież musiała mieć jakiś powód, dla którego nie chciała z nią pobiegać, prawda? Kiwnęła więc kolorowym pyszczkiem i wzruszyła chudymi barkami. Chciała wrócić do swojej tyciej rozrywki i zabrać się sprzed oczu kocicy, gdy ta zaczepiła ją... w wyjątkowo dziwny sposób.
- Hmmm? - zadumała się chwilę, jakby pytająco, zwracając żółtozielone spojrzenie ku Bezsennej, a potem mrugając parokrotnie. Cienki ogonek przeciął powietrze.
- Nieee, to nie ja. Masz rację. A co schowałaś? Może źle to... e, hm, ukryłaś? - Nie wiedziała, czy mówi z sensem, bo nie potrafiła polować i nie wiedziała nic na ten temat. Była kompletnie zielona w łowiectwie i chyba pierwszy raz tego pożałowała, bo nie mogła pomóc kocicy, która najwyraźniej ją kojarzyła.
- Znasz moje imię, ale ja nie znam twojego. Nigdy wcześniej cię nie widziałam. Chyba? Kim jesteś? - miauknęła z uśmiechem na pysku do wojowniczki. Skoro jej nie znała, to bardzo chciała poznać, o!
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Sen nie była skora do zabaw i sama osoba Barszczowej Łapy, ani też sytuacja, nie miały wiele z tym wspólnego - kocica po prostu nigdy nie przejawiała tego typu zapędów, stawiając na stare, porządne, unikanie kontaktów z innymi. W sumie jej pytanie było całkiem niezobowiązujące, mimo że zadane mało zachęcającym tonem. Kiedy jednak Barszcz jej odpowiedziała, wojowniczka nastroszyła wąsy, wyraźnie oburzona, wwiercając w terminatorkę spojrzenie tak intensywne w swym wyrazie, jakby miała i chciała ją przeszyć właśnie na wylot. Jakby słowa, które wypowiedziała, były najbardziej bluźniercze w jej życiu. Smarkula chyba sobie żartowała.
- Wiewiórkę. - odpowiedziała powoli, czując jak w piersi coś jej się gotuje i niedługo będzie chciało wyrwać się na zewnątrz. - Nie gadaj bzdur, Barszczowa Łapo. Polowanie i ukrywanie zdobyczy to jedne z pierwszych rzeczy jakich uczy się kot na treningu. - rzuciła w jej kierunku, wyraźnie nieświadoma ułomności kotki w tym względzie. Ale brak jej edukacji nie był niczym, czym Sen chciałaby się interesować sama z siebie. No chyba, że w jakiś jej to szkodziło.
- Bezsenna Noc. Trenowałam Pluskający Potok, Pustułczą Pieśń i Olchowy Szept. - rzuciła, wymieniając tylko tych, którzy dotrwali wojowniczych imion, resztę najwyraźniej uważając za mało ważną.
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Aha, wiewiórkę! Teraz wiedziała za czym ma się rozglądać. Kiwnęła energicznie głową i uśmiechnęła się do Bezsennej. Sęk w tym, że ten uśmiech długo nie potrwał. Barszcz zmarszczyła różowy nosek i spojrzała na wojowniczkę, przekręcając nieco głowę na bok, po czym westchnęła cichutko pod noskiem i poruszyła białymi wąsikami. Pewnie gdyby miała trening, to by się tego prędzej, czy później nauczyła. Teraz trochę żałowała, że swoją niewiedzą zdenerwowała srebrzystą wojowniczkę.
- Huh, nie wiedziałam. Wiesz, ja jeszcze nie umiem polować, bo mój trening... - W porę ugryzła się w język. Przecież gdyby powiedziała o tym komuś z klanu, to rodzice na pewno by się dowiedzieli i byłoby im okropnie przykro, że ich córka nie dogadała się z klanowym zastępcą, a tego nie chciała, bo przecież byli tacy szczęśliwi i dumni, kiedy Wężowa Gwiazda przydzielił jej Wiewiórkowy Ogon.
- Ooo, Olchowy Szept uczy teraz moja siostrę! Jest zadowolona i go chyba lubi. Mówiła... że to dobry wojownik, czy coś tam. Pluska też znam, przyjaźnimy się we trójkę, a Pustułka to taka jego siostra z mordką przedzieloną na pół różnymi kolorami. Tak, tak, kojarzę! Nie wiedziałam, że to ty ich wszystkich wytrenowałaś, ale ja w sumie nie za bardzo chodzę na ceremonie - miauczała radośnie do kocicy, opowiadając jej historie swojego życia. Bezsenna niby była najeżona i dziubnąć potrafiła, ale Barszcz jakoś się do niej na razie nie zraziła.
- Chętnie ci pomogę w poszukiwaniach tej wiewiórki - dodała na koniec, stając obok srebrzystej kocicy. To co? Od czego ma zacząć? Jak to się robi?
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Dała znak ogonem aby Źródlana Łapa poszedł za nią. - Najpierw... Może... - córka Jesionowej Kory nie wiedziała jak by tu zacząć. Ach, no tak! Teoria zawsze jest pierwsza. - Najpierw teoria. Wiesz może jak się poluje? Znasz jakieś pozy łowieckie? Albo jakieś gatunki zwierząt? - zadała kilka pytań na raz. Tylko takie pytania kojarzyła z treningu. Może inne później jej się przypomną?
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
Kocur szedł lekkim krokiem za znajomą szylkretką. Gdy zaczęła mówić spojrzał ukradkiem w ciemniejące niebo, po czym dosłyszał słowa młodej kotki.
-Pokazywałaś mi dziś pozy łowieckie. To było tak: ciężar na tylne łapy i ogon równy z linią grzbietu. Ogólny spokój i cisza. I skaczesz.- miauknął, już lekko węsząc. Ogon bujał mu się między nogami, jednakże w powietrzu nie było zapachu strachu. Na kolejne pytanie skinął łbem twierdząco.
-A no, znam. Myszaa, ptaki jakieś, i ryby. Ale ryb nie mamy.-mruknął przewracając żartobliwie oczami.-I Fale to też fajne zdobycze.- zaśmiał się, i szturchnął szylkretkę w bok biczowatym ogonem. Cóż, on bynajmniej nie odczuwał "tego czegoś" do Wzbierającej, ale czy nie mogą od czasu do czasu pożartować? Huh, zapewne gdyby wiedział że Fala chcę czegoś ponad najlepszą przyjaźnią, to by tak z tego nie żartował. No ale on o tym nie wie, a na pewno nie teraz, gdy jest zauroczony w Miodowej Dziupli, i nawet przez łeb mu nie przeszło że Fala może być w nim zauroczona. No bo jak? Taka miła kotka i taki gbur jak on? To nie szło w parze.
A on nie chce rozwalić życia tricolorce.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- prawie dobrze. Głowa na równej linii z grzbietem. I patrz pod łapy, bo jak moja mama, stracisz kawałek ucha. - na wspomnienie o matce automatycznie spojrzała na srebrną skórę. Wiem, że gdzieś tam jesteś.. - Strugi też są bardzo smaczne. - odparła zadziornie. - To chyba tyle, rozdzielamy się. W razie problemów krzycz. Uważaj na borsuki, lisy, psy, dwunożnych, łasice. No, ogólnie na zwierzęta groźne. - powiedziała i odbiegła w swoim kierunku. - A, i najważniejsza zasada. Nie daj się zabić. - Trochę poczucia humoru chyba nikomu nie zaszkodzi, nie?
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
No, tylko jeden błąd popełni, a o jednej rzeczy nie miał zielonego pojęcia. Dobry wynik, no nie? I głowa na łapy. Oukej. To ruszamy dalej, ale możliwe że w innym kierunku niż powinnośmy.
-E, tam mnie nic nie zje. Zbyt dawno się myłem.-zaśmiał się żywo, i zgiął łapy w łokciach, przygotowując się do polowania. Na kolejne słowa kotki spojrzał na nią wyzywająco zgniłymi oczami. Przebiegł mu po łbie fantastyczny pomysł, który może wykorzystać nawet teraz.
-A może- wymruczał i dotknął bok kotki własnym-Sprawdzimy się w walce?-i gdy to powiedział uśmiechnął się, obnażając kły. Oczywiście nie chciał zrobić niczego szylkretce, chciał tylko poprowadzić mały sparing. Bo nowemu Strudze walka się bardzo podoba. Odskoczył lekko od kotki, i postawił uszy na stroc.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
- Po ciemku? Czemu nie? - wymruczała ze śmiechem. Orginalnie. Struga był od niej starszy. Więc na pewno wygra. Ale cóż nie ujdzie za tchórza. Co to to nie. Odeszła powoli w tył, spoglądając pod siebie. Nie chciiała gdzieś się podknąć o wystający korzeń. Lub co gorsza, wpaść do jakiegoś bagna. Wtedy i Strużka by jej nie uratował. - W takim razie zaczynajmy. - zaśmiała się głośno.
Mistrz: Miodowa Dziupla, Szczurzy Pazur Płeć: kocur Matka: Wrzosowa Ścieżka Ojciec: Okopcone Źdźbło Partner: No chyba nie
Jeden z najmniejszych kotów czterech klanów. Niski wzrost, i wątła budowa zdołały stworzyć go. Kocura, pokrzywdzonego przez los, a przynajmniej na takiego wyglądającego. Szczupły i długi pysk, ogon, wyjątkowo krótki, ale okropnie puszysty. Miękkie, różane, nakrapiane brązowo poduszki łap, łatwo drażniące się, to jeden z najbardziej charakterystycznych atrybutów Strużki. Mały nosek, wyjątkowo delikatny, w kolorze węgla. Zwykle zgarbiony, z oczami spuszczonymi ku ziemi, w których dziwnie rzadko co kolwiek widać, jakby ktoś skradł jego duszę. Duże uszy, zwykle postawione ku górze. Ślepia ma duże, w zielonkawo turkusowym odcieniu, wpadającym w morską zgniliznę. Jego futerko jest białe, z licznymi czarnymi plamami. Jedna z owych ciapek ma swoje miejsce na grzbiecie kocura, z którego ciągnie się przez szyję i uszy, po te pozbawione blasku ślepia. Sierść ma długą, pazury małe ledwo ostre, podobnie zęby. Pozbawiony wszelakich wątków gracji, często potyka się o własne łapy, zwykle lekko zgięte,
On nigdy nie był jak inne kociaki. Zawsze był jakoś dziwnie delikatny, nie lubiał głośnych zabaw, czy innego wysiłku fizycznego. Nie mówi dużo, zamiast słów używa gestów, a mówi w pełnej ostateczności, co i tak idzie mu fatalnie. Posiada mocną traumę po chorobie, trzyma się jak najdalej od rzeczy z nią związanymi. Zauważyć można też jego brak zaufania do wszystkiego- ba, nawet innych kotów. Z trudem zawiera znajomości, nie mówiąc już o przyjaźniach czy miłościach. Pocą mu się łapy za każdym razem gdy ktoś za blisko podejdzie, lub dziwnie obejrzy. Dlatego też.. Większość czasu spędza na czekaniu w legowisku, wpatrując się w mech.
Ale na co czeka?
Jeszcze nie wie.
Ale z pewnością się dowie.
To potwierdzenie mu wystarczało. Zaczął okrążać kotkę, aż w końcu spróbował rzucić się na czarno rudą szylkretkę. Wysunął pazury, obnażył kły- jednak nadal uśmiechał się do kocicy. Jego ogon bujał się w locie. Czy uda mu się ją trafić? Miał nadzieję. W końcu był od niej starszy, ale jednocześnie mniejnie wykształcony. Jego wiedza była zapewne kilkukrotnie mniejsza od wiedzy młodej, bo na przykład taki kodeks był czarną magią, sekretem.
Cełował w jej grzbiet, bo takie odpowiednio mocne uderzenie, skutkuje czasem nawet przewróceniem przeciwnika, co zwyklechce daje wielką przewagę w walce. Znany jest też chwyt za kark, jednak jest on mocno kojarzony z kopulacją, więc Struga nie chciał go używać na przyjaciółce. Nie wiadomo co by pomyślała. A jej opinia była dla niego bardzo ważna- była przecież jedynym kotem który go tolerował.
-----≡Jestemznakiemb u n t u≡ Jestemdzieckiemmrokuiświatła---------- ------------------Jestemn ę d z n y mwysłannikiemdiabła Iwcałymkubłuz ł aiironii-------------- ----------Szukamprzedemocjamizbroi --------═Zniszczmynaszeż y ci aiodejdźmyj a kpartnerzyzbrodni═