Logo Artemidy
Jeżynowe Chaszcze
- Wypierze... - powtórzyłam cicho, a moje ślepka zrobiły się trochę większe. Co za dziwne słowa mieli ci Cieniści! - Tylko nie czekaj za długo. Jak sok zaschnie, to może ci zafarbować futerko przynajmniej na kilka myć – dodałam tonem znawcy. W końcu kto jak kto, ale posiadaczka białej szaty wiedziała coś o plamach! - Naprawdę? Rośliny, które jedzą owady? Na bagnach? - Powtórzyłam już po raz kolejny, tym razem z zachwytem przeplatanym zdziwieniem w moim malutkim głosie. Dziadzio Zając mówił, że łatwo mi zaimponować i chyba właśnie udowadniałam, że miał rację. Ale rośliny jedzące mięso, a za to koty jedzące maliny i jeżyny, to też wcale nie były tak powszechne i normalne rzeczy, prawda? Przedziwny był ten Klan Cienia!

- Aha, to ja. Dzień dobry! - Odpowiedziałam, kiedy usłyszałam swoje imię wypowiedziane przez Krasego Byka, który właśnie przedstawiał mnie jako swoją podopieczną Cienistemu patrolowi. Przez chwilę skupiłam więc uwagę na pozostałych wojownikach, próbując zapamiętać ich imiona, zanim znowu spojrzałam na terminatora.
- Miło cię poznać, Furkocząca Łapo - skoro już wiedziałam, jak się nazywał, to wypadało się przywitać jeszcze raz. I jak fajnie, że też był terminatorem! Właściwie jak tak na niego teraz patrzyłam, to mimo że duży był, faktycznie bardziej wyglądał na kogoś w moim wieku, a nie na staruszka. - Myślisz, że ja też mogłabym spróbować jeżyn? - Zagadnęłam zaraz, przekrzywiając łebek. - Może kotom z Wichru zasmakują.
[Obrazek: NaRdV2X.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przywitał się z Wichrowymi wojownikami jedynie skinieniem głowy. Wygląda na to, że wyczerpał mu się limit werbalnych powitań. Nie planował dziś pogawędki, jednak był trochę ciekaw kotów z innych klanów, więc mógł się dostosować do okoliczności. Czy to naprawdę jakieś inne koty, skoro podkreślało się różnice między klanami na każdym kroku? Wyglądały normalnie... W sumie póki co spotkał jedynie Głęboką Łapę z Rzeki, który nosił futro podobne do niego samego, więc nie wiadomo, może gdzieś krył się finałowy boss Wichru, który wyjątkowo by się różnił od zwyczajnych kotów. W Cieniu takiego nie mieli.
Skinął głową po usłyszeniu porady. Mało brakowało, a zamieni się w sztucznego kiwającego się pieska, którego dwunodzy mają czasem w autach. Widocznie kotka miała doświadczenie w jedzeniu jeżyn.
- Tak. Jest mała. Można przeoczyć - potwierdził.
Cieszył się, że zrobił dobre wrażenie. Większość kotów ignorowała go - wałęsał się w tle, na granicy świadomości niczym cień. Niektóre zaś ewidentnie miały jakiś problem, ale chyba ze sobą - jak Szum. Fruczak nie posiadał wielu znajomych, a z Jajowatą Łapą całkiem dobrze mu się rozmawiało - więc może porozmawiają ponownie?
- Wy co ciekawego skrywacie na terenach? - zaciekawił się.
- I jakim gatunkiem jajka jesteś? - dość dziwne pytanie, jednak jak najbardziej uzasadnione. Kukułka? Szpak? Gołąb? Może jastrząb? Wróbel? Czapla? Łabędź? Tereny klanów obfitowały w najróżniejsze pierzaste niespodzianki, i choć większości z nich dymny nie spotkał lub nie potrafił rozpoznać, natykał się na koty nazwane na cześć ptaków. Ba, jego własne siostry to Kapturka i Kukułka!
Zdziwił się, że terminatorka spytała go o pozwolenie na skosztowanie leśnych przysmaków. A co on jest, ich strażnik? I kotka jednak ich nie jadła? To skąd wiedziała, że należy szybko zmyć sok? Od kogoś innego, odpowiedział sam sobie.
- Możesz. Trochę kwaśne - uprzedził. Rozłożyste krzaki rosły idealnie na granicy, więc nawet kodeksu się nie złamie. Fruczak nie przerabiał jeszcze całego, lecz znał kilka przypadkowych punktów.
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziałam za bardzo jak zareagować na informację, że roślinka jest mała. Nie, że mnie ta nie interesowała, bo przecież roślina jedząca owady, to brzmiało prawie jak kłamstwo. Gdyby Furkocząca Łapa był nawet jednym z moich braci, to stwierdziłabym na pewno, że mnie podpuszcza! Ale nie był, więc nie miałam powodu mu nie wierzyć. Tylko informacja nie dawała mi, żadnego zaczepienia do rozmowy. Bo dużo było małych roślin przecież.
- Aha - odpowiedziałam więc i pokiwałam moim okrągłym łebkiem, nie znajdując lepszego pomysłu w główce. Zamiast tego, skupiłam się na pytaniach, które zadał, bo tu to mogłam powiedzieć dużo! A na drugie to się nawet zaśmiałam, bo śmieszne było. - Nie mam pojęcia, chyba muszę poczekać czy się kiedyś wykluję! - Zawołałam, szczerząc ząbki i machając w rozbawieniu ogonkiem w powietrzu. - Może gęsią! Dziadzio mówił, że dwunogi mają takie zupełnie białe gęsi a nie kolorowe jak w lesie. I ja też mam dużo bieli. Ale może jestem rudzikiem? One mają rudawe piórka i są takie okrąglutkie jak ja - zachichotałam. - O, a tata to mówi, że ze mnie jest kukułcze jajo, ale mama nie lubi jak tak mnie nazwa i jej smutno wtedy, a babcia to się złości. Chyba nie lubią kukułek - zauważyłam na głos, chociaż do dziś nie wiedziałam czemu. Widziałam jedną na stosie zwierzyny i wydawała mi się bardzo ładniutka. Ale prawie w ogóle nie biała, ani rudawa, ani szczególnie okrąglutka. Najwyraźniej tatuś widział jakieś podobieństwo, którego one nie potrafiły dostrzec.
- A terenów to poznałam tylko troche - po wzięciu głębszego wdechu, zaczęłam trajkotać na drugi temat. - Mamy Wyjące Wzgórza. Nazywają się tak bo mieszka tam duch, co straszy, że zje terminatorów - spoważniałam i przytaknęłam sama sobie łebkiem. - I polankę koło obozu, gdzie jest dużo pszczółek. Wiesz czym się różnią od os? Bo są puchate i miłe i robią miód - wyliczyłam wszystko co dowiedziałam się w drodze na patrol. - A nasz obóz to... - urwałam słysząc chrząknięcie dochodzące z boku. Moje lniane ślepka powędrowały w stronę Koziej Płetwy, która przyglądała mi się kątem oka uważnie. - Ooo… - wypadło mi z mordki po kilku uderzeniach serca, przez które zastanawiałam się czy czasem brzuch jej nie bolał, bo taką minę miała. - Chyba więcej ci nie mogę powiedzieć, bo byś mógł jeszcze zapamiętać, a to tajemnica - przytaknęłam sama sobie łebkiem. Tak mi w końcu faktycznie wojowniczka powiedziała, jak zbliżaliśmy się do Cienistego patrolu.

Słysząc pozwolenie, podeszłam dwa kroki bliżej krzaczka lustrując je spojrzeniem. Większość jeżyn wyglądała na zasuszone i malutkie, trochę przypominające królicze bobki. Tych nie chciałam. Ale pojedyncze pulchniejsze zdawały się być zdecydowanie poza zasięgiem moich łapek. Stanęłam nawet na paluszkach w tych tylnych, wyciągając moją krótką szyję najdalej jak mogłam, a i tak nie sięgnęłam żadnej.
- Mógłbyś mi pomóc? - Zagadnęłam grzecznie, spoglądając na kocurka. Bo był dużo większy ode mnie.
[Obrazek: NaRdV2X.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widocznie rośliny aż tak nie interesowały terminatorki, skoro nie pociągnęła tematu. Fruczak mógłby jej nawet przynieść rosiczkę, żeby sobie zobaczyła, że istnieje coś takiego, czy posadziła na terenach Wichru... gdyby nie to, że mu się nie chciało i miał inne rzeczy do roboty. Chyba, że by ładnie poprosiła i dała w zamian zająca, o. Albo nawet wróbla. Nie był wybredny. Ciekawe, czy wśród klanów funkcjonował handel wymienny, czy to tylko zjawisko znane z osiedla?
Przy kolejnych słowach termiantorki odwrócił na chwilę głowę. Kukułka - tak jak jego siostra. Wciąż go bolało, że odeszła. Najpierw Kapturka, potem ona...
Kotka mówiła o dziadku, tacie i babci. Ach, pewnie dobrze jest mieć dużą rodzinę. Nie żeby on sam miał kiedykolwiek tego doświadczyć. Taki los.
Nie, nie chciał teraz o tym myśleć. Psuło mu to vibe. Odchrząknął.
Nigdy nie jadł gęsi, choć widział je kilka razy nad wodą. Uciekły mu. Rudziki za to dobrze kojarzył - zmyślne ptaki kryjące się wśród zarośli. Skoro już o zaroślach mowa...
- Jak wy sobie radzicie bez drzew? Nie pada wam na głowy? - zainteresował się.
Poruszył wąsami, gdy kotka prawie wyjawiła, gdzie znajduje się najpilniej strzeżony teren.
- Co do ulokowania naszego obozu, mogę podsunąć małą wskazówkę. Umiejscowiony jest gdzieś w lesie - zagaił udawanym pomocnym tonem. Powodzenia w szukaniu.
- U nas jeden wojownik nazywa się Trzmieli Puch. Trzmiele też mają futerko. Trzeba uważać, bo żądlą - powiedział cokolwiek, byle nie myśleć o swojej czy cudzej rodzinie.
Przyglądał się, jak kotka podchodzi do samej granicy i napotyka problem. Och?
Wygląda na to, że dymny dostał swoje pięć minut na bycie dżentelmenem. Nigdy nie starał się być jakoś szczególnie szarmancki, ale skoro nadarzyła się okazja, to czemu nie? Uśmiechnął się pod nosem wyobrażając sobie plotki, jakie by się rozniosły - tajemniczy, zrodzony z mgły i cieni kocur, widziany na Cienistych terenach, czai się w mroku i... pomaga przy jeżynach??? Bawiło go zarówno tworzenie mrocznego, zagadkowego nastroju wokół siebie, jak i okazjonalne burzenie go, żeby zobaczyć, jak inne koty zareagują. Zdarzyło mu się skakać po obozie jak wróbel, z piórkami w sierści.
Ten eksperyment będzie bardzo prosty - kotka podziękuje i zje. Łatwo przewidzieć.
Przyjrzał się krzakowi spod zmrużonych powiek i wyciągnął łapę, żeby strącić nadający się do zjedzenia owoc - a potem drugi i trzeci. Przesunął leśne trofea w kierunku Jajowatej Łapy. No. To smacznego czy coś. Na łodydze rośliny pozostał kosmyk jego sierści, ale przynajmniej żaden kolec nie wbił mu się w łapę, więc chyba całkiem sprawnie mu poszło.
A somber face
Across the ocean
Into the wastes
The cold erosion
Obrazek
LVL 2 140 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
12
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości