Logo Artemidy
Zroszone Torfowisko
#31
Krogulec nie poddała się bez walki. Zanim rudzielcowi udało się osiągnąć swój cel, oberwał od ukochanej. Co prawda było to drobne zadrapanie i nawet niepotrzebna była interwencja medyka, ale Wiewiór nie chciał pozostać dłużny. Ugryzł wojowniczkę w ucho, ale bardzo delikatnie. Miało to bardziej zadziorny charakter. Nie chciał przecież zrobić jej krzywdy. Chciał po prostu jakoś pokazać, że też może COŚ zrobić, ale nie chce. Następnie przejechał językiem po jej czole, dając w ten sposób znak, że się nie zgodzi. Córkę Traszki zapewne to nie interesowało, ale rudzielec czuł jakąś wewnętrzną potrzebę, żeby to zrobić.
- Nie leci mi krew? - zaśmiał się, nadstawiając ten zadrapany policzek. Chciał jakoś rozluźnić atmosferę, czerpać jak najwiecej radości z chwili, w której był tak blisko z tą jedyną, z tą najważniejszą kotką w jego życiu.
Kiedy czekoladowo-ruda odpowiedziała, serce żółtookiego przyspieszyło. Poczuł ekscytację, szczęście, wszystko na raz.
- Ostatnio miałem wrażenie, że mnie nienawidzisz. Wiem, że zrobiłem głupotę, przepraszam, jeżeli wcześniej tego nie zrobiłem - wymruczał. Uznał, że to dobry moment. Po rozmowie z Motylim Lotem zrozumiał, że wina leży po obu stronach, ale wszystko działo się z jego inicjatywy, więc powinien przeprosić.
- Zadam ci jeszcze jedno pytanie. Co byś zrobiła, gdyby jakaś inna kotka wyznała mi miłość? Byłabyś zazdrosna? Tylko szczerze. Ja bym o ciebie był - powiedział. Starał się utrzymać ten żartobliwy ton. Chciał jakoś potajemnie dowidzieć się, na jakim etapie znajduje się ich relacja, czy jest bliżej, czy dalej zdobycia jej serca.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Czuła, jak ją łapie za ucho, ale nie chciała ot tak dawać mu zrewanżować, oj nie! Wyciągnęła jedną z łap, wykonując nią pacnięcie w różowy nos, próbując odsunąć go od swojej części ciała, jednocześnie chichocząc pod nosem. Miała być naburmuszona cały czas, ale… Tak jakoś jej ten plan wypadł z głowy. I w sumie, dobrze się stało? Zmarszczyła jednak pysk, chowając głowę w ramionach, tym samym próbując się odsunąć od czułego gestu długowłosego, zamykając przy tym ślepia i cofając uszy, wyrażając dogłębne niezadowolenie.
- A to co miało być, hm? – zapytała, kiedy kocur już zdążył się od niej odkleić, a ona sama otworzyła oczy, wpatrując się w niego pytająco. Co go podkusiło, żeby w ogóle wykonać coś takiego i to na jej czole? Widziała, jak traktował takimi liźnięciami kociaki, a ona przecież nim nie była. Cóż poradzić, że w dzieciństwie matka poskąpiła jej tego typu pieszczot, ograniczając się jedynie do niezbędnej toalety?
- Zaraz może lecieć – odpowiedziała poważnym tonem, zaraz jednak zachichotała na znak, że jednak nie zamierzała pogłębiać jego rany. Cóż… Ciernisty Kwiat by ją za to chyba udusiła. A Wiewióra by jeszcze pogłaskała po głowie i powiedziała, jaki to on jest biedny. Dobre sobie! Sam zaczął. Na szczęście z zadrapania poleciało jedynie parę kropel krwi, brudząc jaśniejszą sierść na pysku rudzielca, przez co Krogulec na chwilę zawiesiła na nich wzrok. Cóż… Dużym jest chłopcem, poradzi sobie z doczyszczeniem futra.
- Dobra, no już niech ci będzie, że wybaczam – powiedziała na kolejne przeprosiny ze strony kocura. No… W końcu każdy ma prawo mieć drugą szanse, nie? Błagał, błagał i wybłagał u niej wybaczenie. Pomimo to, że nie gniewała się już na niego tak mocno, chociaż nadal denerwował ją niektórymi swoimi gestami. Takimi, jakie miały miejsce przed chwilą, o. Słysząc kolejne pytanie, została zbita z tropu, przez co zmarszczyła bardziej pysk, otwierając go tak, jakby miała coś powiedzieć.
- A skąd mam to wiedzieć, jak nic takiego nie miało miejsca? – odpowiedziała pytaniem na pytanie tuż po chwili, kiedy zdołała pozbierać jako tako myśli i móc odpowiedzieć. Spodobały jej się ostatnie słowa wojownika, na które nawet lekko się uśmiechnęła, ale nadal zastanawiała się, po co w ogóle Wiewiór o to pyta. Jaki to miało cel? I co on by zrobił z tą wiadomością, jakby otrzymał jakąś konkretną odpowiedź, a nie odpowiednik „nie wiem”.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Krogulec nie została dłużna i pacnęła Wiewióra w nos, na co ten zareagował śmiechem, z trudem powstrzymując cichy pomruk. Następnie kotka zmarszczyła pysk, okazując w ten sposób niezadowolenie gestem rudzielca.
- A co? Nie lubisz? - mruknął, przejeżdżając językiem po jej szyi. Gdy skończył, spojrzał na nią z rozbawieniem, droczył się. Co prawda normalnie robił tak tylko kociakom, ale było to z miłości, a czekoladowo-rudą przecież też kochał, tylko w inny sposób. Kocur po prostu chciał jakoś okazać swoje uczucia w sposób inny niż słowa, bo tego kotka miała już chyba dość.
- Oh nie, proszę, nie rób mi krzywdy! - zaśmiał się. Była to chyba jedna z lepszych chwil w życiu Wiewióra. Leżał właśnie ze swoją ukochną bliżej niż kiedykolwiek, żartując i śmiejąc się w najlepsze. Czy mogłoby być inaczej? Zapewne tak. Gdyby syn Świerkowej Igły nie miał z tylu głowy świadomości, że Krogulec odbiera to wszystko zupełnie inaczej niż on, że to dla niej wcale tak wiele nie znaczy. Starał się jednak tym nie przejmować i cieszyć tym, co jest teraz.
- Ale nie zaprzeczasz, że mnie nienawidzisz - burknął, udając obrażonego. Chwilę później jednak uśmiechnął się i pacnął łapą nosa córki Traszki. Następnie spojrzał jej w oczy. Nie mógł przestać patrzeć, były to najpiękniejsze oczy w całych Czterech Klanach, zdecydowanie. Ocknął się szybko, zdając sobie sprawę z tego, że odpłynął na moment.
- A skąd wiesz? - zapytał, cały czas utrzymając kontakt wzrokowy. Sam nie wiedział, po co dalej to ciągnie, ale jakos tak... musiał.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Już miała odpowiadać na jego pytanie, gdy nagle poczuła, że ten niebezpiecznie zbliża się do jej szyi. Drgnęła lekko, po czym położyła łapę na jego czole, nie pozwalając się przebić przez najsilniejszą barierę, jaką kiedykolwiek napotkał.
- O nie, nie. Nie ma tak – odpowiedziała, odpychając go tą samą łapą, co go zatrzymała, nie dając mu się zbliżyć bardziej do niej. Nie zamierzała tolerować jego języka na swojej szyi, już starczy, że pozwoliła mu się liznąć po głowie. Jeszcze by chciał schodzić coraz niżej, jak znowu poczuje władzę.
- Nie kuś, bo serio coś ci zrobię – powiedziała, przyjmując poważny ton i marszcząc przy tym pysk. Ciekawiła ją, jaka będzie jego reakcja na tego typu zagrywki. Czy się zaniepokoi? Czy może jednak potraktuje to jako żart? Krogulec była znana ze swoich wahań nastroju, być może tym razem Wiewiór da się nabrać? Pozwoliła mu nawet powiedzieć parę zdań, gdy potem już nie mogła powstrzymać chichotu i delikatnego uśmiechu, który wkradł się na jej pysk.
- Nie zaprzeczam – stwierdziła jedynie sądząc, że jest to najlepsza odpowiedź. I nie zamierzała mu nic więcej mówić na temat swoich uczuć do niego, nieważne jak mocno by ją za język ciągnął. Takie postanowienie noworoczne. Tylko że w porze Zielonych Liści. Gdy ten ją pacnął, drgnęła lekko, po czym wzięła w zęby jeden z jego palców i delikatnie je zacisnęła, nie robiąc jednak krzywdy kocurowi leżącemu pod nią.
- Bo bfym fidziafa – odpowiedziała niezbyt zrozumiale na jego pytanie, nawet na chwilę nie pozwalając się zbić z tropu. Nie widziała wokół rudzielca żadnych panien, a gdyby nawet… To nie miał nawet czasu z nimi rozmawiać dłużej, a co tu mówić o spotykaniu się z którąś! Wiedziała, że kociaki oraz treningi mocno go absorbują. Na tyle, że raczej by się nie rozglądał za substytutem Krogulec.
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Kiedy łapa Krogulec powstrzymała rudzielca przed sięgnięciem jej szyi, nie próbował walczyć. Powiedział, że nie zrobi niczego, na co ta mu nie pozwoli i tak też zamierzał zrobić.
- Dobrze - mruknął, patrząc przez chwilę w niebo. Było błękitne, niemal w takim samym odcieniu jak oczy czekoladowo-rudej. Na samą myśl o tym, kocur uśmiechnął się. Nie przestał, nawet kiedy jego ukochana zmarszczyła pysk i powiedziała to, co powiedziała. Dopiero po chwili zrobił minę podobną do niej.
- To zrób - odparł, kompletnie poważnym tonem. Dopiero kiedy kotka zaczęła wymiękać i chichotać, dołączył do niej. Aktualnie czuł się zbyć dobrze, miał za dobry humor, żeby się teraz przejmować jej humorkami. Może trochę też już się nauczył, że nie powinien się nimi aż tak przejmować? A może po prostu już się przyzwyczaił. Było to... możliwe.
Kiedy szylkretka odpowiedziała, pokiwał głową. Milczał przez chwilę, nie wiedząc co powiedzieć. Zastanawiał się przez parę uderzeń serca.
- Rozumiem. Ja też bym nie zaprzeczył - powiedział w końcu. Rudzielec w pewnym stopniu jej nienawidził, to prawda. Nienawidził ją za te wszystkie zle rzeczy, które miały między nimi miejsce, ale kochał za te wszystkie dobre, których było zdecydowanie więcej.
Na fakt, że Krogulec ugryzła jego palca, syn Świerkowej Igły zareagował szokiem. Potrzebował chwili, żeby przetworzyć co właśnie się stało.
- To chyba już wiemy po kim ma to Bóbr - zaśmiał się w końcu. Bóbr była idealnym połączeniem rodziców. Futro miała w takim samym kolorze jak mama, ale długie i puszyste jak tata. Poza tym, cóż, podgryzali wszystko co się da. Może faktycznie odziedziczyła to córce Traszki?
- Przecież nie wiesz co robię, kiedy wychodzę z obozu - mruknął, uśmiechając się zadziornie. Pomimo wszystko chciał wyciągnąć jakieś informacje od wybranki swego serca, na temat jej stosunku do niego. Rozpłatał w tym momencie ich ogony. Jeżeli nie dowie się nic poprzez słowa to może chociaż mowa jej ciała coś zdradzi.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
I dobrze, że nie próbował. Bo by dostał jeszcze raz po pysku i co by to było! Mogła mu się stać poważna krzywda, gdyby dalej kontynuował swój zamiar. Wzięła więc łapę z pyska rudzielca widząc, że nie walczy, odstawiając ją na poprzednie miejsce spoczynku.
- Bym zrobiła, ale Wężowa Gwiazda by mnie z klanu wyrzucił – odpowiedziała już z uśmiechem w żartach. Poza tym, że przywódca klanu Cienia by ją wygnał, to jeszcze złamałaby kodeks, wobec którego starała się żyć i każdą zasadę traktować poważnie. Odnośnie traktowania czegoś poważnie – dobrze, że Wiewiór skończył już z przejmowaniem się każdą zmianą humoru Krogulec, może jego życie stanie się łatwiejsze… Może. Na odpowiedź, że też by nie zaprzeczył, cicho prychnęła z rozbawieniem. Doskonale wiedziała, że syn Świerkowej Igły nie potrafiłby od niej odejść i zapomnieć, chociaż sama niezbyt się spodziewała tego, jak głębokim uczuciem ją darzy.
- A mofe ja mam tfo po Bóbf? – odpowiedziała z zadziornym uśmiechem, po czym puściła jego łapę. Delektowała się przez chwilę miną pełną zdezorientowania u kocura, kiedy zrobiła coś, czego się w ogóle nie spodziewał. Miło jej zaskakiwać innych, oj miło! Jej szeroki, zadziorny uśmiech pełen triumfu. Ha! Wygrała tę dziwną zabawę. I co teraz, panie Wiewiórczy Ogonie?
- Wiem. Polujesz. Jak się przynosi tyle zwierzyny to niemożliwym jest robić coś innego – stwierdziła nadal pewna siebie, a jej ciało nie przejawiało żadnych oznak zdenerwowania czy zazdrości. Ogon nieco się przesunął, ale to bardziej po to, żeby nie leżał na jego kicie. Nie chciała go przecież przygnieść!
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
- Ja prawie zabiłem Płomień i zobacz, nadal tu jestem - zaśmiał się. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia, że o mały włos, a pozbyłby się siostry. Była stuknięta, była zakałą tej rodziny. Cieszył się, że została wygnana, przynosiła tylko wstyd jemu, rodzicom, reszcie rodzeństwu. Nie zasłużyła na to, by być częścią klanu, by móc żyć razem z resztą. Jeszcze, na Gwiezdny Klan, zrobiłaby coś ich kociętom. Była przecież zdolna do wszystkiego. Wiewiór próbował pozbyć się tej myśli za wszelką cenę. Płomień nie było już w klanie. Nikt nie skrzywdzi jego potomstwa, nie pozwoli na to.
Patrzył na Krogulec, nawet nie powstrzymując uśmiechu. Cały czas wyglądała jak nieporadny kociak, jak wtedy, kiedy wyznał jej miłość po raz pierwszy. Była jego całym światem, pomimo tego, że ostatnio chciał się od niej odciąć, nie pierwszy z resztą raz. I znowu wrócił. Nie potrafił wyobrazić sobie życia bez niej, nie po tym wszystkim.
- Ah, no tak. To też możliwe. Albo po Pies. Chociaż ona lubowała się tylko w twoim ogonie - rzucił w odpowiedzi. Jego pysk spoważniał - Podczas porodu przez chwilę się bałem, że coś pójdzie nie tak, że skończysz jak Żmija... - zaczął. - Ale dotarło do mnie, że skoro ani pies, ani lis nie były w stanie cię zabić to kociaki na pewno nie dadzą rady. Nawet tak liczna gromadka - dodał, zadziornie się uśmiechając. Był z niej naprawdę dumny. Podczas narodzin ich potomstwa była dzielna. Nie potrzebowała żadnej pomocy i wszystko obyło się bez żadnych powikłań, tak jak należało. Gwiezdny Klan miał kotkę w opiece, zdecydowanie.
Prychnął, słysząc odpowiedź.
- A skąd wiesz, że przy okazji nie spotykam się z jakąś samotniczką o śnieżnobiałym futerku i zielonych oczach? Może ma na imię Przebiśnieg, hm? - mruknął, wymyślając jakąś kotkę na poczekaniu. Nie było tego jednak słychać w jego wypowiedzi. Mówił poważnym tonem, cały czas patrząc w oczy córki Traszki. Był ciekaw jej reakcji, bardzo.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
- Płomień była... Specyficzna. Klan by nie stracił, gdybyś ją zabił - odpowiedziała na jego argument, nawet nie biorąc pod uwagę tego, że zacznie rozmowę o tej szalonej pladze, która przetaczała się przez klan Cienia. Cieszyła się, że została wymazana z ich rzeczywistości i być może teraz leży gdzieś martwa poza bezpiecznymi ziemiami, bo sama wzgardziła nauką polowania i wałki. Aż strach pomyśleć, że szylkretka była o nią zazdrosna! I... Kto by nie był, jak jej mistrzem był nie kto inny, jak Poranny Szron. Pomimo, że trening że Śliskim Brzegiem jej się podobał i z mentorką starała się utrzymać dobry kontakt... No, przynajmniej do okresu ciąży to ile by dała, żeby przeżyć wszystko na nowo, ale z inną osobą! Już się zastanawiała, jak odpowiedzieć na słowa o ich córce, gdy Wiewiór nagle spoważniał, przez co skierowała wzrok na jego pysk, lekko marszcząc go w zdezorientowaniu. Przez chwilę nie wiedziała, co odpowiedzieć jak zaczął mówić o Żmii i jej... Nieszczęśliwym porodzie. Patrząc na rozmiar swojego brzucha też się o to czasem martwiła, ale w pewnym momencie uznała, że... Co będzie to będzie. Jak umrze - dzieciaki będą mieć dobrą opiekę. Wtedy Mrówcza Łapa prawdopodobnie miałaby jeszcze mleko i mogłaby odchować i jej gromadkę, ale na szczęście przeżyła k mogła się nimi opiekować... Chociaż teraz było to dla Krogulec przekleństwo.
- Czy ja wiem, czy nie zabiją... Nadal słyszę ich krzyki w głowie, nie mogę się od nich uwolnić - odpowiedziała po krótkiej chwili milczenia, uśmiechając się zadziornie w jego stronę i potrząsając głową, próbując uwolnić się od nieznośnie powracających głosów. Jak tylko jej myśli zaczynają krążyć wokół kociąt, zaczyna słyszec ich piski i krzyki, które teraz się jeszcze bardziej nasiliły. Czasami miała ochotę iść i nie wracać, ale jakaś cząstka instynktu macierzyńskiego nakazywała jej cały czas wracać. Również i teraz wróci, aby ogarnąć chaos, jaki prawdopodobnie zastanie.
- Zazdroszczę ci. Możesz chodzić na polowania, patrole, trenować terminatorów. A ja? Przez cały dzień siedzę z kociakami i muszę nad nimi panować, żeby sobie krzywdy nie zrobiły - powiedziała nieco burkliwie, odwracając wzrok od pyska rudzielca i kierując go gdzieś w bok, opierając się o jego ciało podbródkiem. Naprawdę chciała wrócić do normalnego życia, a to nie była nawet połowa drogi do końca. Że zdenerwowania aż przesunęła ogonem po ziemi albo przynajmniej próbowała ten gest wykonać. Zawsze niechętnie się przyznawała do tego, że komuś zazdrości. Wcześniej jej życie było niemal pozbawione takich uczuć, miała wszystko czego chciała. A teraz? Po wytrenowaniu Ciemnej Łapy mogła chodzić jedynie na polowania. I to jeszcze z wielką łaską, musiała niemal prosić inne matki, aby się zajęły jej kociętami na ten moment, aby mogła wyjść.
Dopiero podczas rozmowy o samotniczce ponownie spojrzała na jego pysk (chyba, że fabuła się rozwinie inaczej), a na jej mordzie pojawił się zadziorny uśmiech. Obserwowała uważnie wojownika spod zmęczonych powiek, nie uciekając wzrokiem ani nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- I jaka ona by była? - zadała pytanie o osobowość tajemniczej nieznajomej, w której istnienie bardzo mocno wątpiła. Po pierwsze, kiedy by Wiewiór znalazł dla miejsc zaś, a po drugie - dlaczego by jej to mówił właśnie w takiej sytuacji? Nie była dobra w domyślaniu się, o co chodzi, ale tutaj ewidentnie śmierdziało kłamstwem na długość drzewa!
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
- Płomień była przede wszystkim stuknięta - sprostował. Nie była specyficzna, była po prostu stuknięta. Słysząc dalszą część wypowiedzi ukochanej uśmiechnął się zadziornie.
- A gdyby coś mi się stało to klan by cokolwiek stracił? - zapytał, mrużąc delikatnie oczy. Chciał usłyszeć komplement od czekoladowo-rudej, a to była idealna okazja. Sama się wkopała.
Gdyby Wiewiór tylko wiedział, o czym myśli Krogulec, gdyby tylko mógł się dowiedzieć, co ona takiego widzi w Porannym Szronie, czy ma jakiekolwiek szanse, czy powinien rywalizować, to na pewno jego życie byłoby łatwiejsze. Od razu wiedziałby, czy te księżyce spędzone na uganianiu się za wojowniczką były tego warte, czy ostatecznie nie zostanie odesłany z kwitkiem, a ona założy rodzinę z tą kupą kości, tak jakby nigdy nic jej nie łączyło z rudzielcem. Teoretycznie nic, ale w praktyce, cóż, mają kocięta.
- Teraz ty przestań się użalać nad sobą - powiedział, a jego ton zrobił się nieprzyjemny, zimny.
- Nawet nie podjęłaś próby zmiany. Ja ostatnio poluję aż za dużo, nie mam prawie w ogóle czasu dla siebie, dlaczego nie spytałaś się, czy zamiast znowu iść na łowy nie chcę posiedzieć z dzieciakami? Zgodziłbym się. Jeśli chcesz, mogę do ciebie przychodzić w porach, w których normalnie chodzę na polowania i się zamienimy, z chęcią spędzę trochę czasu z dziećmi. Wcale nie tak trudno przejść do działania, prawda? Wystarczy spróbować - cały czas mówił spokojnie, ale w jego głosie słychać było delikatną irytację. Kotka tyle razy czepiała się go, że się nad sobą użala zamiast podjąć próbę, coś zdziałać, tymczasem sama robi to samo. Co prawda nie chodziło tutaj o miłość, tylko o samopoczucie, ale również nie próbowała zrobić, żeby zmienić stan rzeczy.
Wiewiór spróbował zdjąć z siebie Krogulec, kiedy usłyszał jej pytanie. Z jego pyska nie można było wyczytać wówczas żadnych emocji, po prostu obojętność. Jeśli mu się udało pozbyć "balastu", usiadł obrócony tyłem do ukochanej. Jeśli nie, uśmiechnął się delikatnie, patrząc jej w oczy.
- Trochę jak ty - wymruczał, obracając w tym samym momencie przodem. - Tylko dla niej liczyłem się tylko ja - dodał, pokazując kotce język. Próbował jakoś ukryć ból za zadziornym uśmiechem. Wiedział przecież, że opisywana przez niego kotka nie istnieje naprawdę, że to po prostu chodzi o Krogulec, która śniła mu się ostatniej nocy. Wiedział, że cała ta gra w podchody nie miała sensu, ale chciał sprawdzić, w jakiś sposób dowiedzieć się czy czekoladowo-rudej zależy na nim chociaż odrobinę i nie chodziło tutaj o przyjaźń. Jak zwykle jednak niczego się nie dowiedział i pomimo tego, że bardzo przyjemnie spędzało im się razem czas, rudzielec znowu poczuł, jak wpada w dołek. Znów czuł, że wszystko co robi, jest niepotrzebne, nie przyniesie żadnych efektów, ale starał się jakoś odgonić te myśli. Musiał przecież walczyć, bo miał o co.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Zachichotała, czując przypływ zadowolenia, kiedy sam brat Płomień stwierdził, że była stuknięta. Nie ona to powiedziała! Nie na nią potencjalne zarzuty! Chociaż było to dosyć podejrzane, że własny brat nie darzył rudej kocicy jakimiś głębszymi uczuciami, co wzbudziło nieco zaniepokojenie Krogulec. A co, jeśli jedno z ich dzieci okaże się... Upośledzone? Oczywiście, mała jest na to szansa, ale skoro w rodzinie Wiewióra ktoś taki miał prawo się urodzić to... No własnie. Ale szylkretka miała bardzo duże nadzieje, że żadne z nich nie weźmie z wygnańca przykładu.
- Tak, bo jesteś dobrym wojownikiem, a nie tylko kleszczem, który jedyne, co robi to czerpie korzyści z klanu w ogóle dla niego nie pracując - odpowiedziała na jego pytanie, pewna siebie spoglądając w jego pysk. Nie było w jej wypowiedzi ani grama kłamstwa, Krogulec uważała rudzielca za jednego z lepszych wojowników w klanie Cienia, chociaż był z niego mruk i gbur.
Gdy nastał temat rodzicielstwa i tego, jak to Wiewiór nie pracuje, wyraz zacięcia pojawił się na pysku kocicy, równocześnie ze zmarszczeniem pyska w złości, a sama ona podniosła się z jego ciała, uwalniając go od swojego ciężaru. Stała aktualnie w rozkroku, przednimi łapami podpierając się po obu stronach osoby rudzielca, a tylne miały pomiędzy sobą jedynie jego kitę.
- Tak? To w porządku. Możemy się zamienić. Powiem matkom, że od jutra ty się będziesz nimi zajmował, a ja przejmę twoje obowiązki - odpowiedziała, starając się zachować opanowanie, ale... Nie wychodziło. Sprawa była dla niej drażniąca i jak już się żaliła na to, że nie daje rady już wytrzymywać z kociakami to rzeczywiście tak było. Wiewiór ma to szczęście, że nie musi z nimi siedzieć cały dzień i całą noc, jeszcze w dodatku jej nie przesypiając. Zlazła z niego całkowicie, a kolejne słowa z pyska rudzielca jedynie podsyciły jej złość. Spłaszczyła uszy jeszcze bardziej, a ogon obił się o pięty wojowniczki, kiedy sama unosiła łapę i tupnęła tuż przed swoją wypowiedzią we wściekłości.
- Tak? To sobie do niej idź, skoro i tobie, i jej tak na sobie zależy - powiedziała jadowicie wściekłym tonem głosu, po czym odwróciła się i ruszyła przed siebie, nie mając więcej ochoty na obecność Wiewióra w pobliżu. A chciała tylko sprawdzić, co u niego i go trochę rozweselić! Szkoda było nerwy tracić na tego wiewiórczego bobka. Przy chodzeniu mocniej uderzała łapami o podłoże, w ten sposób uwalniając niewielką część nagromadzonym wewnątrz niej emocji, woląc nie zostawać w pobliżu osoby, która je wzbudziła na nowo.


zt jak Wiewiór nie zatrzyma
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Wiewiór nigdy nie był specjalnie blisko z rodzeństwem, a Płomień była wyjątkowo ciężkim przypadkiem. Ona nie chciała pomocy, nie dało jej się pomóc. Była po prostu stuknięta i tyle. Trochę jak Królicza Łapa, która kompletnie od czapy się na niego rzuciła i uznała, że robi Krogulec krzywdę, kiedy ta nawet nie pisnęła słówkiem.
- Oh, przestań bo się jeszcze zawstydzę - mruknął, śmiejąc się pod nosem. Było mu miło słyszeć takie słowa, tym bardziej z ust ukochanej. Wiedział, że kotka mówiła szczerze, że nie kłamie. Przycisnął nos do jej policzka i trwał tak przez parę uderzeń serca.
- Ty też jesteś wspaniałą wojowniczką. I nasze kocięta też z pewnością będą - powiedział, uśmiechając się. Po takich rodzicach nie było najmniejszych szans na to, żeby z ich potomstwa wyrosło coś pokroju Płomień, nie ma mowy!
Rudzielec dostrzegł, że jego słowa zdenerwowały Krogulec. Nie do końca o to mu chodziło, ale miał szczerą nadzieję, że nie będzie długo chowała urazy. Dopiero tak miło spędzało im się czas.
- Dobrze. Z samego rana będę załatwiał sprawę treningów, a później będę klanową matką. Nie widzę problemu - powiedział kompletnie obojętnym tonem. Dla niego to bez różnicy, czy on, czy ona będą chodzić polowania, o ile klan i dzieci będą miały co jeść.
Kiedy Krogulec z niego zeszła, wstał i usiadł. Uważnie ją obserwował. Widział, że jest poddenerwowana ale nie podejrzewał, że wypowie te słowa. To sobie do niej idź. Czyżby ktoś tu był zazdrosny? Rudzielec uśmiechnął się pod nosem. Początkowo zamierzał odprowadzić kotkę wzrokiem i pozwolić jej odejść, ale nie mógł. Znowu miał nadzieję na to, że może jednak się uda, w końcu była z a z d r o s n a. Albo po prostu wściekła z innego powodu, ale syn Łaciatej Skóry nie przyjmował tego do wiadomości.
Podbiegł, zagradzając jej drogę.
- Ej, Krogulec, o co się wściekasz? Czyżbyś była zazdrosna? - zaśmiał się, próbując jakoś dać kotce do zrozumienia że nie mówił poważnie. - Przecież się zgrywam. Dobrze wiesz, że jesteś jedyna - dodał, delikatnie się uśmiechając. Nie zamierzał znowu mówić, że ją kocha, bo pewnie nie chciałaby tego słyszeć. Znowu.
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Z tą różnicą, że z Króliczą Łapą dawało się dogadać, a z Płomień... Po prostu nie. Krogulec była bardzo usatysfakcjonowana, kiedy usłyszała, że ruda kotka ma zniknąć z terenów klanu Cienia najszybciej, jak potrafiła. Widząc, że Wiewiór ponownie próbuje do niej zarywać, położyła mu łapę na pysku, uśmiechając się zadziornie. Not this time, hon.
- Pewno, że będą! I tylko mam nadzieję, że dostaną dobrych mistrzów - odpowiedziała na jego słowa, dzieląc się jednocześnie swoimi obawami. Jak się mistrz nie dogada ze swoim terminatorem to nie było szans, aby trening był przyjemnością. Raczej... Żmudnym obowiązkiem, który trzeba było odbębnić, aby uzyskać upragnioną rangę. A to nie o to chodziło w poznawaniu tajników klanowego życia.
- I super - stwierdziła, pieczętując zawarty pakt. Z miłą chęcią pochodzi na polowania zamiast siedzieć z kociakami i pilnować, czy któreś z nich przypadkiem nie wchodzi do lecznicy. Krogulec pozwalała im chodzić gdzie tylko chciały, pod warunkiem że nie wchodziły do Korzennej Jamy ani nie przekraczają progu obozu. Dzieciaki musiały się rozwijać, nawiązywać nowe znajomości, a matka nie chciała im tego ograniczać. Nawet, jakby miały się parę razy sparzyć na czyimś niewyparzonym pysku to zawsze była dla nich lekcja. Pilnowała jedynie, czy ktoś starszy nie podnosi łapy na jej dzieci, chcąc ze wściekłości je uderzyć.
Chciała już odejść, kiedy czyjeś rude futro zagrodziło jej drogę. Zamarła w półkroku, patrząc na początku z niedowierzaniem dla głupoty kocura, a następnie ze wściekłością, uderzając ogonem o pięty.
- Przepuść mnie - warknęła w jego stronę, nie mając zamiaru obok niego przebywać. Czy była zazdrosna? Może troszkę. Wiewiór przyzwyczaił jej do myśli, że był jej, a szylkretka nie lubiła, jak coś jej zabierano. Nieważne, czy to był patyk, piórko czy żywe stworzenie. Wyminęła wojownika od jego przodu, nie zaszczycając go więcej spojrzeniem, próbując ponownie ruszyć w bliżej nieokreśloną stronę. Na pewno nie szłaby w stronę obozu, prędzej na samodzielny obchód granic.

zt??? XD
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Jeśli było się Wiewiórem, rozmowa z Króliczą Łapą była tak samo niemożliwa jak w przypadku Płomień. Rudzielec uważał białą terminatorkę za furiatkę i wariatkę, bo tak właśnie zachowywała się w jego otoczeniu i zasługiwała na to miano. Ta druga jednakże nadal była częścią klanu więc nie można było zrobić jej krzywdy. Jeszcze.
- Wężowa Gwiazda na pewno przydzieli nam przynajmniej po jednym. Poza tym, zawsze możemy ich jeszcze szkolić we własnym zakresie, jeśli dostaną kogoś niekompetentnego - mruknął. Doskonale wiedział jak ważny jest dobór mistrza do terminatora i miał nadzieję, że popełni błędów mianując ich potomstwo.
- Musimy się powoli zacząć zastanawiać, kto powinien prowadzić im nauki - dodał, zdając sobie sprawę z tego, jak mało czasu zostało. Kocięta rosły tak szybko, że ani się spostrzegą i już rozpoczną trening na terminatorów. Syna Świerkowej Igły trochę to przerażało, przecież pamiętał kiedy się urodziły, były takie małe, jakby to było wczoraj. Czas tak pędził.
- Wspaniale - odparł, klepiąc kotkę ogonem po głowie. Nie potrafił się na nią długo gniewać. Była takim jego oczkiem w głowie. Chciał jej trochę pomóc i trochę żałował że wyszło to w takich okolicznościach, ale przynajmniej jakoś ją odciąży. Zawsze coś.
- Proszę bardzo, tylko uważaj na siebie, zazdrośnico - rzucił, uśmiechając się zadziornie. Odprowadził czekoladowo-rudą wzrokiem, przypominając sobie za co i jak bardzo ją kocha. Następnie uśmiechnął się pod nosem do siebie i ruszył w stronę obozu. Była dużą dziewczynką i sobie poradzi.

/zt, leć już XD
LVL 7 295 / 500
MedLVL 0 0 / 100
26
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Przybyła tutaj razem z Ciemną Tonią, która zaprosiła ją na polowanie. Oczywiście, że nie miała nic przeciwko! Wiewiórczy Ogon pilnował dzieciaków, żeby żadnemu nie przyszło do głowy, żeby opuścić obóz i poszukać Pies samopas... A może podczas łowów znajdzie ślad świadczący o tym, w którą stronę mogła udać się jej córka. Czarna kotka na pewno już wiedziała o zaginięciu jednego z dzieci jej mistrzyni, dlatego miała nadzieję, że jak natrafi na obcy trop to powiadomi o tym Krogulec... No nic! Zatrzymała się przy zroszonym torfowisku, kierując wzrok na córkę zmarłej Świerkowej Igły, mrużąc przy tym delikatnie ślepia. Miała nadzieję, że poradziła sobie ze śmiercią matki... Wojowniczka wiedziała, jaki to był cios dla całej rodziny, szczególnie że zmarła nieoczekiwanie i... Z powodu przedziwnej choroby, która momentalnie wyssała z niej wszystkie siły życiowe. Skinęła jej głową, mrucząc w jej stronę ciche "powodzenia", po czym ruszyła pod wiatr, oddalając się nieco od młodszej kotki, ale na tyle, żeby pozostawać w zasięgu słuchu. Ugięła łapy, poruszając się cicho i bezszelestnie, próbując wyczuć jakąkolwiek zwierzynę w pobliżu. W końcu... Trzeba się przyzwyczajać do powrotu wojowniczych obowiązków!
[Obrazek: d86kpls-359c10b8-1779-4663-b5ec-7066fd2dd134.png][Obrazek: d86kp7h-7066584f-fa2b-4e29-acfe-58d17d385b0e.png]

I look inside myself and see my heart is black.

I see my red door and must have it painted black.

Maybe then I'll fade away and not have to face the facts.

It's not easy facing up when your whole world is black.
LVL 7 30 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Przybyła tutaj wraz ze swoją dawną mentorką Krogulczym Szponem, do której wyleciała z propozycją wspólnego polowania. Pamiętała jeszcze sytuację z końca ich treningu, gdy to zapewniała szylkretową kotkę o wspólnym wyjściu. No i teraz właśnie nadszedł ten czas. Na szczęście Krogulczy Szpon nie miała nic przeciwko temu, a jak wiadomo, miała przecież swoje kociaki, więc równie dobrze mogła się nie zgodzić i odmówić. Także Ciemna Toń dowiedziała się o zaginięciu córki szylkretki - Psa, której prowadziła nauki. Prawdę mówiąc, polowanie mogło także być bardzo dobrym pomysłem na odnalezienie zaginionej córki. Bo kto wie, czy nie złapią jej trop, który doprowadzi ich do niej? Polowanie było także dobrym sposobem na odrzucenie myśli, które bardzo często ostatnio krążyły po głowie czarnej kotki. Coraz bardziej przyzwyczajała się do braku matki, ale jednak nadal błądziła po jej głowie.
Również skinęła głową, życząc także i Krogulec udanego polowania i obie kotki oddaliły się od siebie, na tyle, aby jedna drugą miała w zasięgu słuchu. No nic, no to zaczynamy... Ugięła łapy, zwróciła się w kierunku wiatru, by wiał jej w pysk. Poruszała się najciszej, jak potrafiła, uważając na wszelkie gałązki mogące zdradzić zbliżające się zagrożenie i czekała aż coś nawinie się pod jej łapy.
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości