czarno-biały z bielą pokrywającą około połowę ciała; wysoki i dobrze zbudowany; futro długie; oczy soczyście zielone
obrzydliwie zapatrzony w siebie, uważa się za idealnego i perfekcyjnego, podczas gdy inni popełniają błędy; głupiomądry tak naprawdę, bo sam ich popełnia wiele, tylko ich nie dostrzega; cień gurom
Kuropatwa brzmiała jak dobre zakończenie tego polowania, zdecydowanie, dlatego gdy tylko ogarnął, że to nie on wydaje dźwięki, a coś zdecydowanie przemknęło obok zaczął się ku temu skradać; na ugiętych łapach, z grzbietem, ogonem i łbem w jednej linii, uważając pod łapy i stąpając pod wiatr. Starał się, podobnie jak wcześniej z ptakami, które już złapał, zatrzymywać co jakiś czas, bez ruchu, chować się za krzakami, żeby podobnie jak on niespecjalnie widział kuropatwę, tak by ona nie widziała jego, by możliwie blisko się podkraść i rzucić w jej stronę, by powalić na ziemię i dobić.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
O tak, takie wejście z kuropatwą w pysku do obozu na pewno wiązało by się ze spojrzeniami pełnymi podziwu ze strony innych wojowników. Kocur poruszał się niepostrzeżenie, raz po raz zatrzymując pomiędzy krzakami. Delikatne tuptanie nie ustawało kiedy się zatrzymywał, liście szeleściły, a więc dalej tam była. Im był bliżej, tym wyraźniej czuł zapach kuropatwy, a kiedy wreszcie wychynął zza zarośli, żeby wymierzyć, skoczyć i zabić piszczkę... spotkał się oko w oko z ptakiem. W pokrytym śniegiem poszyciu lasu wędrowała nie jedna kuropatwa, a dwie, i kiedy jedna z nich przeglądała zaspy w poszukiwaniu pożywienia, druga czujnie stała na czatach. I ta właśnie przyjaciółka podniosła teraz alarm, trzepocząc skrzydłami i rzucając się do ucieczki z ostrym rik rik rik. Druga z kuropatw też zerwała się do biegu, ale w przeciwną stronę, wzbudzając machaniem skrzydeł jeszcze więcej śniegu. W tym hałasie, zamieszaniu i miniaturowej zamieci śnieżnej kocur zupełnie stracił obie kuropatwy z oczu – a kiedy ochłonął, żadnej z nich już nie było.
czarno-biały z bielą pokrywającą około połowę ciała; wysoki i dobrze zbudowany; futro długie; oczy soczyście zielone
obrzydliwie zapatrzony w siebie, uważa się za idealnego i perfekcyjnego, podczas gdy inni popełniają błędy; głupiomądry tak naprawdę, bo sam ich popełnia wiele, tylko ich nie dostrzega; cień gurom
Na marzeniach najwidoczniej miało się skończyć, i tylko i wyłącznie na tym, bowiem gdy tylko spotkał się oko w oko z kuropatwą... tak już po chwili nie widział żadnej. Aha. Strzepnął ogonem z irytacji, a następnie ruszył powoli przed siebie, za jedną z tych kuropatw. Nie szukał ich konkretnie, spodziewając się że pewnie zaraz znów połączą się razem, ale kto wie, może jak pójdzie w tę stronę, to a nuż trafi tylko na jedną? A jak nie, to może chociaż coś innego?
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Kuropatwy rozpłynęły się w zupełnie w zimowym lesie. Zupełnie zupełnie, bo już po chwili nawet zapach ptactwa urwał się pomiędzy drzewami. Może wojownik skręcił gdzieś nie w tę stronę i zgubił trop? A może po prostu rozpłynęły się w powietrzu, uratowane przez swoich własnych Gwiezdnych? Jakakolwiek wersja zdarzeń nie byłaby tą prawdziwą, kocur szedł przez chwilę kompletnie sam. Mógł sobie nawet pomyśleć, że pomiędzy drzewami nie czaiła się żadna inna piszczka, bo nie znajdował nic. Na szczęście dla niego, zanim jeszcze zbliżył się do krawędzi Szumiącego Lasu, do jego nosa dotarł króliczy zapach. Dobiegał gdzieś z jego prawej strony, zza całkiem sporej śniegowej zaspy, która najpewniej zasłaniała go teraz przed czujnym króliczym spojrzeniem.
czarno-biały z bielą pokrywającą około połowę ciała; wysoki i dobrze zbudowany; futro długie; oczy soczyście zielone
obrzydliwie zapatrzony w siebie, uważa się za idealnego i perfekcyjnego, podczas gdy inni popełniają błędy; głupiomądry tak naprawdę, bo sam ich popełnia wiele, tylko ich nie dostrzega; cień gurom
No i może nie kuropatwa, ale królik też był całkiem dobrym obiadem, szczególnie dla młodszych, prawda? Dlatego nie zamierzał wybrzydzać. Ugiął łapy, ustawił ogon w jedną linię z grzbietem i łbem, a następnie, upewniając się że idzie pod wiatr, ruszył przed siebie. Wyciszył oddech, uważał pod łapy, by na nic nie nadepnąć, stąpając jak najciszej, mając nadzieję że uda mu się zakraść do uszatego, i go szybko i prędko pozbawić życia.
wysoka | ruda tygrysio-pręgowana | heterochromia, prawe oko bursztynowe, lewe żółtozielone | białe znaczenia na lewym uchu i końcówce ogona | łysy kawałek ogona
zamknięta w sobie | nieszczęśliwa | skupiona na sobie
Mrówczy Szlak [KW], Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW]
Niemal do końca nieświadomy swojej rychłej śmieci, bury królik hopsał sobie po śniegu, rozglądając się za jakimś pożywieniem. Na jego nieszczęście, w okolicy nie tylko nie było żadnej smacznej roślinności, ale czaił się czarno-biały drapieżnik, podchodząc coraz bliżej kompletnie niezauważony. Piszczka zorientowała się o jego obecności o wiele za późno, bo dopiero kiedy koci ciężar przygniótł go do ziemi, a zęby sięgały w stronę jego karku. Nie zamierzał jednak umierać bez walki i z furią zaczął kopać tylnymi łapami za siebie, wymierzając wojownikowi kilka celnych kopniaków w szyję. Auć.
czarno-biały z bielą pokrywającą około połowę ciała; wysoki i dobrze zbudowany; futro długie; oczy soczyście zielone
obrzydliwie zapatrzony w siebie, uważa się za idealnego i perfekcyjnego, podczas gdy inni popełniają błędy; głupiomądry tak naprawdę, bo sam ich popełnia wiele, tylko ich nie dostrzega; cień gurom
Co prawda królik nie poddał się tak łatwo i wymierzył sporo bolesnych kopniaków Siwego Mrozu, do tego stopnia, że nie był pewien, czy krew która się polała po ziemi była jego, czy może królika, ale nie zamierzał się tym przejmować. Po tym, jak pewien wredny ptaszor oderwał mu pół grzbietu naprawdę niewiele go ruszało. A poza tym... chyba złapał już całkiem sporo, jak na dziś, jak na porę, która grasowała w lesie, więc mógł spokojnie wrócić do obozu i ogarnąć, czy miał jakieś straty w sierści w okolicy brody, czy szyi. I to ruszył uczynić po drodze zmierzając jeszcze po dwie piszczki, które udało mu się dzisiaj upolować.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Ciężko było uwolnić się od tego jednego tematu.
Za każdym razem, gdy wstawała z posłania, przypominała sobie o chorej łapie. Ba, nawet leżąc widziała, że jej kończyna wciąż pozostała nieco odchylona. Wina Ciernistego Gąszczu.
Łasicy nie mieściło się w głowie, że drobniejszy bądź co bądź uraz ojca przekreślił jego karierę, a za to jej się udało. Została Łasiczą Hordą. Gdyby była mniej pewna siebie, wytworzyłoby w niej to poczucie konieczności udowodnienia innym swojej wartości. Takie myśli nawiedzały ją przelotnie, jednak nie zwracała na nie większej uwagi. Nie będzie stawać na głowie dla zadowolenia innych. Nie powinna. Tymczasem jej własna terminatorka krzywo na nią patrzyła - pewnie ze względu na łapę, bo cóż by innego? Żmija parszywa... Och, Łasica dotąd nie była aż tak złośliwa, jak by mogła, lecz teraz chyba zacznie. Okoliczności ją zmusiły.
Gdy miał padać deszcz, felerna kończyna ją pobolewała. Zdarzało jej się też jeszcze uczucie przebywania poza swoim własnym ciałem, chociaż trochę czasu już minęło od wypadku, odkąd takie epizody się zaczęły.
Żeby o tym wszystkim nie myśleć, poprosiła Kozią Gwiazdę o przydzielenie do patrolu. Pech chciał, że dołączano ją do Aroniowego Krzewu, więc jednym uchem słuchała, co on tam burczy. Jedynie towarzystwo optymistycznie nastawionego do życia Rydzowego Kręgu czyniło tę wycieczkę jako tako znośną.
Przeszła się, coś tam powiedziała do rudego wojownika, posłuchała śpiewu ptaków - nie było tragicznie.
Niedaleko granicy z Wichrem została nueco w tyle, żeby przejrzeć się drzewu. Wyglądało na nadające się do wspinaczki. Dąb, rzadkość w tym miejscu. Aż się prosił, żeby skorzystać z okazji.
Wahała się. Podeszła bliżej, ostrożnie. Najpierw tylko niefrasobliwie naostrzyła pazury na pniu. Rozważała wszystkie za i przeciw.
Skoro zdarzały jej się zaniki czucia, istniało ryzyko, że nagle stanie się to w trakcie wspinaczki i Łasica zleci. Stwierdziła jednak, że dość już biadolenia i odkładania testu na później - pora wrócić do dawnego hobby. Z zacięciem wymalowanym na mordce odbiła się od gruntu i wczepiła pazurami w korę.
/Struś
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Struś rzadko pokazywał się w obozie, przeważnie wtedy gdy musiał. Czyli niezbyt często, obowiązków nie miał zbyt wiele. Przeważnie włóczył się gdzieś sam, wychodząc coraz to dalej i dalej, uświadamiając sobie, że powrót do obozu budzi w nim wyłącznie niechęć, robił to z przymusu.
Kiedy dokładnie życie w klanie Cienia zaczęło go unieszczęśliwiać?
Przypadkiem trafił na Łasice, przez moment obserwował ja z Cieni nie wiedząc co powiedzieć. Miał poczucie winy z powodu tego vo ją spotkało i czuł się odpowiedzialny w jakimś stopniu za jej okaleczenie. W ogóle by się nie dziwił gdyby młoda wojowniczka również go obwiniała i nienawidziła.
Może dlatego trzymał się od niej z daleka od kiedy została Hordą. Teraz też jej nie zaczepił, w żaden sposób nie zasygnalizował swojej obecności, tylko obserwował ją w milczeniu gotów zareagować jeśli spadnie i się poobija. Być może będzie wtedy potrzebowała pomocy, choć wierzył, że sobie poradzi i odniesie sukces. Zawsze była utalentowana, nawet jeśli lekkomyślna. W idealnym scenariuszu Lasicza Horda nie powinna się zorientować, że ma jakieś towarzystwo, cichego anioła stróża spod ciemnej gwiazdy i największego frajera w Klanie Cienia.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Trzymała się. Pazury wciąż miała sprawne. Z powodu emocji jej tylna noga zaczęła się ześlizgiwać, więc wojowniczka poprawiła swoją postawę. Nie osiągnęła zbyt wiele - ot, znalazła się wysokość skoku nad ziemią, a pytanie o możliwość wspinaczki pozostawało otwarte. Być może nie musiała od razu poznawać odpowiedzi. Być może nie chciała.
Delektowała się tym, że udało jej się utrzymać na pniu przez chwilę - coś, co za czasów terminatorskich uznawała za oczywistość i nie przykładała do tego wagi. Pozostała przyczepiona do pnia niczym dziwaczna ozdoba. Ostrożnie przesunęła zdrową łapę o długość pazura - prawie niezauważalnie. Na więcej póki co się nie odważyła.
Kiedy stała się taka bojaźliwa? Czy jeden głupi lis miał zmienić cały jej charakter? Trzeba coś z tym zrobić! Upór i determinacja na złość wszystkim - to będzie ją charakteryzować.
Nie poruszyła się więcej pomimo deklaracji zawziętości. Usłyszała jakiś szelest i zastrzygła uchem - zaraz jednak jej uwaga skierowała się w pełni na zadaniu, które miała wykonać. Spojrzała w górę, na rozłożyste gałęzie. Ach, jak dobrze byłoby zmienić się teraz w ptaka! Najlepiej jakiegoś ładnego. W sójkę, na przykład.
Spojrzała w dół. Pomimo początkowej ekscytacji odczuła chwilę zwątpienia. Ziemia znajdowała się zniechęcająco blisko.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?
Z charakteru wdał się bardziej w ojca niż w matkę. Niektórzy mogliby go nazwać leniwym, ale Struś w rzeczywistości do leni nie należy, on zwyczajnie nigdzie się nie spieszy i uważa, że wszystko może zaczekać. Jest cierpliwy, wyrozumiały i miły, lubi towarzystwo, ale potrafi zająć się samym sobą i spędzać czas w samotności.
Obserwował swoją dawną terminatorkę. Na jego oko radzila sobie dobrze, oczywiście nie była tak zwinna i pewna w ruchach jak całkiem zdrowy kot, lecz biorąc pod uwagę niesprawność jej łapy jej wyniki i tak były imponujące. Właściwie nie powinno go to dziwić - nie miał wątpliwości, iż poradzi sobie świetnie z nim czy bez niego. Zawsze była zdeterminowana.
Nie wyglądało na to by Łasicza Horda potrzebowała pomocy, najpewniej powinien sobie stąd po prostu pójść i dać jej spokój, lecz coś trzymało go w miejscu. Może obawa, że jednak spadnie i powinien w razie czego być obok, a może była to jakaś ukryta potrzeba towarzystwa, nawet tak lichego jak w tej chwili.
Księżyce: 22 Mistrz: Strusie Stado Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wilgotna Łąka [NPC] Ojciec: Lelkowy Krzyk [NPC] Trwałe urazy: lekko skrzywiona lewa przednia łapa. Łasica mocno na nią kuleje łącznie z zanikami czucia. Okazjonalna sztywność i bóle, szczególnie przy zmianach pogody (-4 zr -2 sz)
Smukła, o długich, patykowatych łapach. Nie wyróżnia się wzrostem wśród rówieśników. Jej głównym kolorem jest czekoladowy. Żuchwę ma białą. Po lewej stronie nosa tuż nad żuchwą znalazła się biała plamka nadająca jej mordce asymetrii. Wewnętrzną część przednich łap i palce są białe, a co do tylnych łap białe znaczenie sięga dwóch trzecich nogi. Na szyi posiada okazałą kryzę z bieli, a brzuch także przybrał kolor śniegu. Puszysty ogon przypomina dumny, spiczasto zakończony pióropusz. Nos jest czekoladowy, a poduszki łap różowe. Mordkę okalają długie wibrysy. Ciemnożółte ślepia obserwują świat z ciekawością, aczkolwiek z dozą znudzenia czy irytacji.
Przekonała się już, że nie zawsze "chcieć to móc". Nie do końca wie, jak sobie poradzić z nieprzyjemnymi emocjami, więc w razie ich doświadczenia wychodzi na spacer poza obóz. Wciąż chce, żeby inni ją podziwiali za jej zdolności i ułatwiali jej życie, jednak teraz zwraca większą uwagę na to, żeby nie być roszczeniowa. Miła, choć potrafi sobie z kogoś zażartować. Wciąż jest impulsywna, choć stara się przemyśleć swoje działania, a po działaniu wyciągnąć wnioski. Podczas treningu dotarło do niej, że czasem trzeba się wysilić, żeby zapracować na sukces. Ciężko jej skupić na czymś uwagę przez dłuższy czas. Jest ambitna. Nie ufa wszystkiemu ślepo, a także stara się wszystkiego ślepo nie odrzucać, choć nie słuchanie się dorosłych sprawia jej przyjemność. Z tym, że sama staje się dorosła. Zżyta z rodzicami, a także z rodzeństwem.
Chabrowa Przełęcz[KG], Furkocząca Łapa [KC]
Po chwili zwątpienia postanowiła przemieścić się wyżej - wtedy jednak nieopatrznie obciążyła zbytnio chorą łapę. Musiała prędko przenieść ciężar na tylne nogi, przez co jedna z nich jej się obsunęła. Kotka zjechała nieco w dół, choć nie spadła całkowicie. Osty i ciernie! Skrzywiła się i syknęła. Co za głupie drzewo! Wspinaczka z krzywą kończyną wymaga opanowania konkretnego balansu. Czy Łasica powinna próbować dalej? Zdecydowała się chwilę odpocząć - zeszła na dół, pamiętając o odciążeniu lewej łapy - podczas chodzenia weszło jej to już w nawyk. Co innego łażenie po drzewach czy pływanie. Całe życie podporządkowane jednemu tematowi. Cofnęła uszy i spojrzała na dąb piorunującym wzrokiem, jakby to miało w jakiś sposób uczynić korę bardziej przyjazną pod względem wspinaczki.
Spróbuje jeszcze raz, za moment.
Ifevery mansaysall he can If every man is true DoI believetheskyabove IsCaribbeanblue?