Logo Artemidy
Zroszone Torfowisko
Kocurek się wycofał, nie chcąc paść ofiarą stada gawronów, które...Nawet jak go zauważyły, niezbyt się nim zainteresowały. Więc bez większego problemu oddalił się i rozpoczął szukanie zwierzyny dalej gdzie trafił na...No nic! Ponownie pustka. Żadnego dźwięku, woni czy innego znaku, że cokolwiek jest w pobliżu. No to co, szukamy dalej?

Promienna Łapa: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 - 1 = 54/55
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i jak udało mi się odejść to znowu nic nie było. Co za los. No ale trudno. Szedłem dalej że stoickim spokojem. Było to już irytujące, ale takie bywają polowania. Uważałem, żeby na nic nie stanąć i poruszać się cicho. Może też te braki zależały od pory nagich drzew? Jakby nie patrzeć to nadal ona była i zwierzyny mogło być niewiele. Jak się zrobi ciepło to będzie lepiej. Rozglądałem się na boki wyszukując małych zdobyczy i weszyłem dokładnie. Może też uda mi się coś usłyszeć? No nic. Skupienie przede wszystkim.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skupienie opłaciło się kocurkowi tym razem w lepszy sposób niż grupą gawronów! Nadal nie był to królik czy popielica, ale...Coś pomiędzy. Przed białym terminatorem Płonącego Lasu przemknął...Szczur! Sporawe ciałko pokryte szarą sierścią i długi, łysy ogon szurający o ziemię był na pewno łatwy do zidentyfikowania. Stworzenie nie dojrzało jeszcze terminatora. Czy to nie idealna rekompensata za gawrony?

Promienna Łapa: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy ujrzałem szczura byłem już gotowy na kolejny krok. Ugiałąłem łapy, tak, żeby nie dotykać sierścią na brzuchu podłoża i głowę i ogon ułożyłem na linii z kręgosłupem. Ciężar mojego ciała przeniosłem na tylnie łapy i zacząłem skradać się do mojej ofiary idąc pod wiatr. Gdy byłem wystarczająco blisko skończyłem w stronę zwierzęcia z wciągniętymi łapami do ataku i rozwartym pyskiem, żeby go następnie udusić.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A tu psikus! Kocurek nie spojrzał pod łapy i...nadepnął na wyschniętą gałązkę przez co szczur wzdrygnął się i wlepił w niego swoje małe oczka. Na samym początku błysnęło w nich zaskoczenie a później...złość? Najwyraźniej, bo już po uderzeniu serca zasyczał wściekle obnażając duże kły i rzucił się do ucieczki przed białym terminatorem. Jakie szczęście, że nie podjął walki! Na razie...Może pogoń kocurka się uda i będzie mógł się pochwać - jakże piękną - zwierzyną?

Promienna Łapa: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ruszyłem się gwałtownie słysząc syk szczura. Czy chciałem mieć z nim do czynienia w ,,walce''? Tak. Bo bardzo chciałbym go złapać, a przecież nie wszystko stracone racja? Szybko ruszyłem w pogoń za gryzoniem. Od początku gdy umiałem polować zawsze chciałem dopiąć swego. Dowodem jest ptak z trenigu, którego zmiażdżyłem w dziópli. Uważałem pod nogi, bo wywalić się nie chciałem. Nie widziałem sensu w stosowaniu się do innych rzeczy, bo mój cel przecież i tak mnie widział. Mój plan był taki. Gdy będę wystarczająco blisko dokończę do niego i złapę w łapy z wciągniętymi pazurami, no i oczywiście zabije.
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu! Szczęście postanowiło się jednak do terminatora uśmiechnąć, bowiem tym razem perfekcyjnie wystrzelił za uciekającym szczurem i tak jak planował zakończył jego żywot parę uderzeń później. Co prawda szczur nie był najwykwintniejszą piszczką w lesie, ale Promyk ma się czym pochwalić - zawsze mógł ten skubaniec udziabać! A tak proszę, kto inny tutaj był pogryziony.

+ 15 exp

Promienna Łapa: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 5 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 55 | W: 55 - 3 = 52/55
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało się! Złapałem w końcu tego szczura. Jego bezwładne ciało nie miało już w sobie życia. Na tym jednak postanowiłem zakończyć. Długo już chodziłem po lesie, a przecież zawsze mogę być potrzebny w obozie. Szkoda, że złapałem tylko jedną zdobycz, ale znalezienie czegokolwiek zajęło mi na prawdę spory kawałek. Ruszyłem więc w stronę obozu ze szczurem w pysku. Aż zgłodniałem i chyba sam coś zjem jak dotrę na miejsce. Przynajmniej tyle, że udało mi się cokolwiek upolować. To już był dla mnie mały sukces. Następnym razem będzie lepiej.
//zt dziękuję za prowadzenie polo ^^
[Obrazek: Xtg3xZL.gif]
Late into the night I hear i.t storming
And into the rain is
what I pray and I'm hoping
Now I feel the pressure of the city
Oh, h.o.w it eats me whole

[Obrazek: cAp4ivo.gif]

6e6cf0 ⟶ ➛
LVL 3 35 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
6
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wpakował się w bagno.
Wyszedł, by po prostu się przewietrzyć, i może po drodze coś upolować czy zerwać jakieś ziółka. Nie zamierzał spędzać całego życia w lecznicy i po upewnieniu się, że wszyscy chorzy są w stabilnym stanie i może ich na chwilę zostawić, wyszedł z obozu i skierował się w kierunku granicy z Klanem Wichru i Czarnego Ogona. Liczył, że mógłby spotkać kogoś znajomego z rodzeństwa czy inne koty, jednak o dziwo na nikogo nie natrafił, pomimo iż wyszedł o dość normalnej porze. Było bowiem trochę po południu, a słońce już dawno pojawiło się wysoko na niebie. Naprawdę przyjemny dzień - słońce świeciło równomiernie, niezasłonięte przez jakieś chmury, które akurat postanowiły zniknąć. Robiło się już coraz cieplej, mimo że w zasadzie całkiem niedawno jeszcze padał obfity deszcz. Pozostawił on po sobie wiele śladów, co chociażby można zobaczyć na Zroszonym Torfowisku, na które właśnie natrafił Szczypiący Mróz, po części celowo, a po części przypadkiem. Planował dostać się do Czarnego Ogona, a to była najkrótsza droga. Jakiż naiwny był, myśląc, że będzie się tu dało jakoś normalnie przejść. Taplać w błocie się nie zamierzał, tak więc postanowił się wycofać. Woli iść dłuższą drogą i być suchym, czystym, zamiast iść na skróty i być brudnym od błota. To nie jest tego warte. Ze zmarszczonym pyskiem więc skierował się bardziej w kierunku granicy z Klanem Wichru, mając zamiar zrobić "kółko" wokół tego bagna.

[Wirujące Pióro]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ależ cóż to za nędzne wpakowanie się do bagna bez zanurzenia się w nim niemal w całości! Jak to zrobił Wirujące Pióro, naczelny klaun Cienia.
Znaczy, nie żeby zrobił to specjalnie, nawet on, jako przeokropny brudas i kot, który absolutnie ma gdzieś, czy jego futro jest czyste, czy nie ma jakiś rozwichrzonych kosmyków i czy pachnie jakkolwiek dobrze, nie wskoczyłby do bagna z własnej woli. Zrobił to przypadkiem. No, przynajmniej na ile można wpaść do bagna przypadkiem.
Otóż, zaczęło się to całkiem niewinnie, ot wyszedł z obozu rano, coby trochę zapolować, jak codziennie. Trening z Czaplą miał ustalony na zmierzch, bo chciał ocenić jej umiejętność polowania w trochę gorszych warunkach, jako iż czasem nadal średnio jej wychodziło, więc miał sporo czasu. Mógł zapolować, zrobić nadprogramowy patrol i pozwiedzać ogólnie, a potem jeszcze mógł odpocząć. No i tak sobie polował, na koncie miał już parę zdobyczy, zdążył obejść granicę, czy dwie, i właściwie już wracał, na ugiętych łapach, coby w drodze powrotnej złapać coś jeszcze. No i tak się zdarzyło że zobaczył wiewiórkę, która zaczęła uciekać, bo wiatr sobie z niego zakpił. No i tak biegł za nią, biegł, biegł, aż nagle oboje nie znaleźli się w błocie. Wbiegli bowiem w jakąś zdradziecką kałużę, której oboje nie zauważyli; wiewiórka bo zbyt przejęta że goni ją kot, a kot zbyt przejęty że goni wiewiórkę i tak jakoś wyszło. Bury zanurzył się niemal po samą brodę, jeszcze się niemal nie wykopyrtnął, a rudą pokrakę wcięło zupełnie, jakby właśnie próbowała utonąć. Wojownik podniósł się na wszystkie cztery łapy, spoglądając na swoje ociekające brudną wodą futro i podniósł łeb, tak zwyczajnie, by dostrzec niedaleko... No kogo? Ano medyka we własnej kociej osobie. A gdyby ten zwrócił ku niemu łeb, ten od razu skomentowałby:
- Nawet. Nic. Nie. Mów. - Po czym wytargał swoje kudły z błota i przysiadł przy kałuży fucząc na nią. Bo gdyby jej tu nie było, to pewnie przetargałby futro tej rudej pokrace a tak? Błoto mu ją zabrało. Hatfu.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczypiący Mróz to geniusz, no ba. Zamierzał okrążyć to całe bagno i na pewno nie zamierzał w nie włazić. Takie problemy wymagają inteligentnych rozwiązań. Nawet gdyby po drugiej stronie tego błota dostrzegł jakiś medykament, to poważnie by się zastanowił, czy warto. Jeśli z odległości byłby w stanie ocenić co to takiego i byłaby to pospolita, niezbyt potrzebna roślina - nie fatygowałby się. Zanim jednak zdołał oddalić się od tego błota i przejść na bardziej suchy teren, bo końcówki łap i tak już miał nieco brudne, usłyszał jakiś głos na boku i odwrócił się. Zobaczył.. burego wojownika, który był po uszy w bagnie, i to dosłownie. Cały brudny z błota, coś okropnego. Szczypiący Mróz skrzywił się, a następnie cicho zaśmiał na ten widok, nie mogąc się powstrzymać. Z daleka (bo podchodzić nie zamierzał na pewno) następnie zawołał:
- Wirujące Pióro, no proszę! Kto by pomyślał, że zafundujesz sobie kąpiel w błocie - teraz to chyba tylko pozostaje mu wskoczenie do Czarnego Ogona i dokładne wymycie się. Raczej wojownik nie myśli w takim stanie wracać do obozu. Woda nie powinna być teraz aż tak zimna, aby do niej nie wchodzić. Niebieski medyk aż wzdrygnął się na myśl, że to on mógłby tak do błota wpaść. Nigdy w życiu! No i nie mógłby się nikomu tak pokazać. Wirujące Pióro miał akurat pecha, że on był w pobliżu, no cóż. Sam kocur musiał jedynie oczyścić końcówki łap i nic poza tym. Zresztą, ciekawe, czemu bury wojownik wpadł do bagna. Nie wyglądał na takiego, który dobrowolnie by sobie to zafundował. Nieuwaga, czy też może chodzi o coś innego?
- Jak ty to zrobiłeś? - zapytał w końcu, nie ruszając się z miejsca.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużył oczy spoglądając znacząco na medyka. Wszak powiedział mu chyba, żeby nic nie mówił, prawda? A ten wyglądał na iście rozbawionego tą sytuacją. Zresztą, nie można było powiedzieć, żeby Puchacz jakoś specjalnie był rozzłoszczony na to, że wpadł do tego błota. Pewnie śmiałby się bardziej gdyby nie to, że cień właśnie stracił smaczny kąsek, który zapadł się w błocie i widocznie właśnie gdzieś tam dogorywał chwytając w płuca odmęty brudnej wody i mułu. No cóż.
- Nawet najstarsi gwiezdni tego nie przewidzieli - rzucił, machając łapą na boki coby zrzucić z siebie nawał tego błota, które aktualnie radośnie skapywało mu z przydługich kłaków. Cofnął delikatnie uszy widząc, że absolutnie nic to nie dało i niewątpliwie będzie mu dzisiaj dane pobawić się w rzeczniaka. Językiem tego szorować nie zamierzał, bo chyba zdechłby ze starości nim w ogóle wymył choć jedną z czterech łap, a co dopiero dalej. Normalnie pewnie wróciłby tak do obozu, gdyby to błoto było choć trochę płynniejsze i zachowywało się bardziej jak ciecz, ale to widocznie już rozgościło się w jego futrze i ani myślało go opuszczać robiąc grudki brudu.
A gdy już wylazł z błota i stanął na normalnym gruncie, rozglądając uważnie i nawet nieco przykucając by wymacać łapą jak się wydostać tak totalnie na normalny ląd, gdzieś mniej więcej gdzie stał Szczypiący, bo tam widocznie było bezpiecznie, ten znów się odezwał, na co bury zrobił kwaśną i niezadowoloną minę.
- Powiedziałbym ci żebyś spytał wiewiórki, ale chyba nie może już mówić przez usta pełne błota - wymamrotał, marszcząc delikatnie brwi i wskazując ogonem kałużę od której się wrąbał razem ze swoją niedoszłą ofiarą. - Skubana poprowadziła mnie na manowce ale nie przewidziała jednego - kałuża była za głęboka dla niej, ale nie dla mnie. Miała pecha - dodał, wzruszając barkami i powoli, łapa za łapą, najpierw badając grunt, zaczął się przemieszczać w stronę następcy Ciernistego Kwiatu. - Ale wiesz, fajna taka kąpiel. Polecam, nie chcesz spróbować?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No, prawda, powiedział, aby nic nie mówił, jednak Mróz nie musiał się wcale do tego stosować. Poza tym ciężko naprawdę czegoś w takiej sytuacji nie mówić! To aż wymagało odpowiedniego komentarza, inaczej się nie da.
- Prawda! Nic mi nie powiedzieli! - zażartował, co by Gwiezdni mieliby go informować o tym, że ktoś dzisiaj wpadnie w błoto. Byłoby to naprawdę dziwne, zresztą nie wyobrażał sobie kontaktu z Gwiezdnymi i rozmowie na takie tematy. Prędzej przekazywaliby coś naprawdę istotnego i ważnego, albo dali znak, że ten oto kot ma zostać terminatorem medyka, tak jak to było w jego przypadku. Mróz widząc, że Wirujące Pióro macha łapą i strzepuje z siebie to błoto, cofnął się jeszcze o krok, aby żadna kropla nawet go nie trafiła.
- Pewnie już po niej - wzruszył barkami. W przypadku gorszego scenariusza - zdołała zwiać i Wirujące Pióro jej nie zobaczył. Choć prędzej faktycznie by wierzył, że nie zdążyła uciec i się w tym błocie utopiła. - Nie nie, wiesz co, podziękuję. Tobie za to teraz przyda się kąpiel w deszczu - albo w Czarnym Ogonie, co kto woli. Mróz w tym bagnie się taplać nie zamierzał, w życiu. Zresztą, ktoś tak wspaniały jak on miałby w ogóle w nie wpaść? Nie ma opcji. A Wirujące Pióro zaliczył kompletną porażkę - jest cały z błota i jeszcze nie złapał wiewiórki. Jaki pech.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No niewątpliwie chciałby zobaczyć minę poważnego medyka klanu Cienia, Szczypiącego Mrozu, gdyby w nocy przyszedł do niego Gwiezdny, odziany w płaszcz z Gwiazd, z taką poważną miną, idącego poważnym krokiem po poważnej ścieżce z gwiazd, które błyszczałyby poważnie, który stanąłby przed ów medykiem, popatrzył mu poważnie prosto w oczy, po czym poważnym tonem oznajmił: Dzisiaj, gdy będziesz sobie tak iść po terenach naszego klanu nadziejesz się na pewnego kota, konkretnie Wirujące Pióro, który na twoich oczach wpadnie w błoto i utopi Gwiezdnego ducha winną wiewiórkę. Znaczy, ona się utopi, ale wiesz, wtedy to nie brzmi tak śmiesznie, hehe. No, zdecydowanie chciałby to zobaczyć. Ale no cóż, Gwiezdni raczej nie przychodzą do medyków aż na takie ploteczki, chociaż kto ich tam wie, nie? Może przychodzą sobie na kawkę, oczywiście, mówimy o ptaku kawce, siadając z medykiem w takim małym kółeczku i wymieniają się ploteczkami o innych kotach.
- O, zdecydowanie po niej, zdecydowanie. Pewnie już dogorywa na dnie i żałuje swojego czynu, i żałować będzie po wsze czasy, które niedługo się jej skończą, chyba że wiewiórki też mają swoich gwiezdnych. To wtedy nigdy nie pozbędzie się uczucia zażenowania, bo te wszystkie rude mendy teraz pewnie się z niej śmieją, że nie zginęła z pazurów prawdziwego wojownika tylko postanowiła się utopić - burknął, strzygąc uchem i odwracając wzrok w stronę jednej z większych kałuż, w które oczywiście i on i to małe zwierzątko, musieli się wpieprzyć. Skrzywił się ponownie, gdy kocur poruszył kolejną rzecz, która sprawiała, że tracił całą resztę humoru - kąpiel. Deszcz raczej nie zamierzał akurat runąć, ale kto wie, więc pewnie będzie się musiał przejść do Czarnego Ogona, który jakoś specjalnie wcale bardziej czysty nie był. - Żałuj, nie wiesz co tracisz. Zabija wszystkie kleszcze i mrówki, a przy okazji, wiesz, dodaje piękności. Nigdy nie miałem piękniejszego futra - dodał kwaśno, oglądając się na zwały błota, które już przykleiło się do jego sierści i cóż, nie zamierzało specjalnie odpaść. Bosko po prostu, no bosko.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczypiący Mróz raczej uznałby to nie za wizytę Gwiezdnych, a dziwny sen czy nawet jakieś halucynacje. Minę na pewno miałby również bardzo ciekawą. Sam też nie wiedział, czy z przodkami można w bardziej jakiś luźny sposób rozmawiać. Chętnie spotkałby się z kimś z rodziny, choćby po to, aby ich poznać. Teraz zdołał w końcu jedynie poznać byłego medyka klanu Cienia, Jasnego Poranka, który i tak zrobił na nim spore wrażenie. Być może było to spowodowane tym, że to jedyny Gwiezdny, jakiego niebieski kocur zdołał spotkać.. ale liczył, że takich spotkań będzie więcej.
- Może wolała jednak popełnić samobójstwo, niż skończyć na stosie, dlatego specjalnie skoczyła do błota? Choć wciąż, nie brzmi to jak godna śmierć, a raczej godna pożałowania - stwierdził, wzruszając barkami. Za to na następne słowa kocura prychnął w rozbawieniu, po czym odpowiedział dumnie:
- Niczego nie tracę. Na robactwo mam zioła, na ładną sierść również - uśmiechnął się pod nosem. Mysia żółć jest paskudna, ale za jej pomocą bez problemu można pozbyć się kleszczy, zaś szczaw działał wygładzająco na sierść. Może jakby poeksperymentował, to coś jeszcze by się znalazło, ale, tak czy inaczej, metody z błotem nie musi stosować. Swoją drogą, nigdy nie próbował jeszcze faktycznie wygładzać sierści za pomocą ziół. Może kiedyś spróbuje, gdy będzie miał danego medykamentu w nadmiarze i nie będzie miał co z nim zrobić.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości