Logo Artemidy
Miękkie Podnóże
Przez różne, śmieszne i natrętne choróbki, Szczur mimo swojego wieku i miana terminatora jeszcze nigdy nie uczestniczył w patrolu. A przynajmniej do teraz, ponieważ dziadzio Zając postanowił ten stan rzeczy zmienić i ku podekscytowaniu kocurka, zabrał go ze sobą i ciotunią Księżyc na jeden z nich.
Dreptał więc za dwójką wojowników, rozglądając się wokół i przynajmniej starał się słuchać strzępek wiedzy, które oriental raz po raz rzucał w jego stronę. Szczerze jednak powiedziawszy niewiele i nie na za długo pozostawało w kolorowej łepetynce. Szczur zbyt był bowiem pochłonięty wielkim, a do tego jeszcze piękniejszym światem, który go teraz otaczał, odpływając swoimi myślami tak daleko, że nieco tracił kontakt z rzeczywistością. I podczas jednego z takich momentów, kiedy to zajęty był marzeniami o tym, jak to byłoby być tą rzeczką, którą mijali i płynąć sobie w dal, sprowadziły go na ziemię głosy, które nie należały ani do ciotuni, ani do dziadzia.

- ... - okrągłe ślepka kocurka zbadały okolicę zatrzymując się najpierw na dwójce obcych kotów, pochłoniętej dyskusją z wichrowymi wojownikami, a następnie stojącej koło niego kolejnej nieznajomej mu kotce. Była wielka i puchata. - Cze - szepnął z lekką dozą nieśmiałości w głosie. - Um... przepraszam bardzo, ale nie za bardzo słuchałem. Przestawialiśmy się już?

//Dyskretka <33
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od czasu powrotu z wycieczki krajoznawczej aktywność Dyskrecji w codziennym klanowym życiu wzniosła się na nowe wyżyny. Nie oznaczało to, że codziennie wychodziła na wyczerpujące polowania - zazwyczaj po prostu dołączała do patroli raz na księżyc. Dla przeciętnego klanowego obywatela jedno takie wyjście stanowiło jedynie namiastkę jego cotygodniowych obowiązków, lecz dla kotki, której nigdy szczególnie nie ciągnęło do sumiennego wykonywania swoich terminatorskich zadań, przejście z braku patroli do jednego patrolu było wzrostem o 100%. Fakt, że zamiast przyśpieszać proces sprawdzania granic raczej wszystkich spowalniała, był inną sprawą.
Tym razem ofiarami jej wzmożonej aktywności stali się Biały Jeleń i Rześka Pszczoła - Dyskrecja zauważyła, jak szykują się do wyjścia i w przypływie motywacji postanowiła zepsuć romantyczny wypad dwóch nieszczęśników, którzy nie wyglądali na zadowolonych z jej towarzystwa, lecz postanowili przełknąć słowa odmowy kłębiące się na językach i zabrać kocią profesorkę ze sobą.
Patrol mijał wybornie, przynajmniej Dyskrecji. Pozostała dwójka uczestników rzecznego konwoju była bardziej skora nazwać tą wyprawę drogą przez mękę. Kotka co chwila zatrzymywała się, niesamowicie długo oglądała nic nie znaczące elementy przyrody ożywionej jak i nieożywionej, próbowała przenieść drzewa mocą telekinezy, a czasami nawet znikała bez śladu, zwabiona "tropem nowego odkrycia", który zazwyczaj okazywał się po prostu spłoszoną wiewiórką. Sam fakt, że udało im się dotrzeć do granicy z klanem Wichru był niemal cudem.
Gdy na horyzoncie pojawiła się grupa trzech kotów stanowiących wichrowy patrol, para wojowników odetchnęła z ulgą, ciesząc się na myśl o przerwie od ciągłej paplaniny córki Skrzącego Słowa i od razu rozpoczęła wymianę najświeższych wieści z dwoma nowo spotkanymi starszymi kotami. Do Dyskrecji natomiast zwrócił się najmłodszy z obcego trio - mały kocur ze śmiesznie pokręconym futrem. Ciekawe, czy codziennie kręcił papiloty.
Kotka przez chwilę lustrowała go wzrokiem. Początkowo miała w planie przekazywać swoją wiedzę jedynie rzecznym plebejuszom, lecz... Polubiła kocurka po drugiej stronie granicy. Wyglądał na bardzo pojętnego; widziała spory potencjał w jego równie sporych uszach. Wzięła głęboki wdech.
- Jestem Dyskrecja, najdyskretniejsza z dyskretnych, wielki wędrowca, władca ryb, ptactwa, ziem i wszelkiego zwierzęcia; uczona przez posiadaczy wiedzy wykraczającej poza zmysły, wybrana przez gwiezdnych i bezgwiezdnych! Z kim mam przyjemność rozmawiać, drogi przybyszu? - Huknęła, na chwilę zagłuszając rozmowę toczącą się tuż obok. Biały Jeleń rzucił wichrzakom przepraszające spojrzenie.
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez krótki moment ciszy, wzrok Szczura błądził po futrze nieznajomej i na ten widok, jego mordka aż chciała się mimowolnie lekko wykrzywić. Było potargane i niezadbane, jednym słowem brzydkie! Zanim jednak przez główkę zdążyła choćby przebiec mu myśl, że kocica była mu niesympatyczna (stworzona tylko na bazie jej wyglądu), ta otworzyła pysk i Szczur zamarł. Strącony z pantałyku głośnymi słowami, rozszerzył okrągłe ślepka i z w szoku spojrzał na chwilę na zajętego rozmową dziadka i ponownie przenosząc go na kotkę. Długie rzęsy zatrzepotały, gdy zamrugał w niedowierzaniu, a w końcu głębokie westchnienie opuściło jego pyszczek.
Chyba właśnie znalazł bratnią duszę! W końcu nikt nigdy tak pięknie nie opisał mu swojego imienia! Nawet sama mama Świt nie!
- A ja jestem...! - Zaczął entuzjastycznie, jednak urwał przygryzając na uderzenie serca dolną wargę. Powinien chyba przedstawić się swoim faktycznym imieniem, ale jego zmiana była tylko kwestią porozmawiania z babcią Iskierką, prawda? Poza tym najdyskretniejsza z dyskretnych Dyskrecja nie wydawała się kimś, kto by się o to pogniewał. - Wróżkowa Łapa jestem! Przyjaciel kwiatów i ptaków i wszystkiego co ładne. Stróż marzeń i snów, ale tylko takich dobrych - oznajmiał z szerokim uśmiechem i błyszczącymi ślepkami. - Um... Dyskrecja. Wiesz, jeszcze cię nigdy w Wichrze nie widziałem. I twoich przyjaciół też nie - dodał ponownie nieco zmieszany, spoglądając na czwórkę zajętych dyskusją kotów. Ciotunia i dziadzio ewidentnie również byli wdzięczni możliwością poplotkowania z obcymi kotami, tak dla odmiany, od pilnowania, żeby im się wyrośnięty kociak nie zgubił, kiedy za bardzo się zamarzył i przestawał patrzeć gdzie idzie. - Może być, że mamy więcej niż jeden Obóz?
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powiedzieć, że była zdumiona to jak nic nie powiedzieć. Głęboki wdech wlał się w pierś kotki wypełniając ją pyłkiem zachwytu, wlewając w jej krwioobieg znany jej dobrze, ukochany nektar; esencję z bliskiego sercu, lecz tak rzadko spotykanego na tych dzikich terytoriach uczucia. Oczy wypełniły się gwiazdozbiorami - w lewym zaryczał mały lew, strzepując ze swej gęstej grzywy lśniący pył admiracji, natomiast na źrenicy prawego rozlała się rzeka pasji, na nowo wypełniona blaskiem ryb rozbijających pokropioną gwiazdami taflę wody wesołymi ogonami.
Spotkała mędrca. I to takiego prawdziwego!
Nie miała najmniejszej wątpliwości, że Wróżkowa Łapa był wybrańcem. Tak jak ona, widział więcej, czuł więcej, dominował intelektem nad całą szarą, nieświadomą materią, która go otaczała. Nieco komicznie duże uszy kocura nagle stały się dla Dyskrecji manifestacją jego potęgi - najwyraźniej mózg wichrzaka nie był w stanie pomieścić w sobie tak ogromnej mocy, więc zaczął przechowywać ją w małżowinach. Tak było, tak być musiało, Dyskrecja nie miała w sobie nawet kropelki zwątpienia! Wróżkowa Łapa był idealnym materiałem na ucznia!
Szylkretka patrzyła na niego z otwartym pyskiem, próbując przyswoić to, co właśnie usłyszała i zastanawiając się, czy nie śni. Na pysku kotki wymalowane było oczarowanie.
- Wróżkowa Łapa! Och, jak pięknie, jak czarująco, jak mistycznie! Najmilszy, najdroższy przyjaciel kwiatów i ptaków! Stróż najbardziej umiłowanych marzeń i snów! Nawet nie wiesz, jak niezmiernie miło mi Cię poznać! - Dyskrecja chciała, nie, musiała przyjąć go jako ucznia. Niebieski miał zadatki na uczonego, o którym będzie śpiewało się chwalebne pieśni przez przynajmniej dekady, a nie rozwijanie tego potencjału byłoby grzechem. Jasne, miała już jednego ucznia - Łabędzią Gwiazdę - lecz skoro Jezus miał ich dwunastu, to dlaczego ona nie może mieć dwóch? Gdyby tylko nie było obok czterech innych wojowników...
- Obóz? Oczywiście, że jest więcej niż jeden obóz! Obozy, które znasz to jedynie klanowy wymysł; obóz jest tam, gdzie tylko się zatrzymasz! Obozy, kodeks, nawet ta granica - to wszystko tylko wymysły! Cała ta ziemia należy tak naprawdę do mnie, ponieważ ją ujarzmiłam!
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szczur zarumienił się, gdy Dyskrecja tak entuzjastycznie zareagowała na jego imię. Słowa kotki, pełne podziwu, przebiły się przez resztki nieśmiałość, a on poczuł, jak jego serce rośnie z radości. Początkowo nie wiedział, co powiedzieć, więc tylko zadarł brodę wyżej ku górze, trzepocząc rzęsami.
- Mi też bardzo miło ciebie poznać! - Zawołał w końcu z entuzjazmem, a jego złote ślepia błyszczały, kiedy patrzył na jej pyszczek.

Dyskrecja naprawdę miała w sobie coś wyjątkowego. A to, co mówiła, brzmiało tak sensownie, że nie mógł powstrzymać się od energicznego pokiwania główką. Bo przecież tam gdzie mieszkał z mamą Owcą i mistrzem Kurą, to też był taki mały obóz, prawda? Nie do końca co prawda rozumiał, co oznacza ujarzmianie, ale pomyślał, że musi mieć o coś wspólnego z zaprzyjaźnianiem i uśmiechnął się szeroko, z jeszcze większym zapałem słuchając jej słów.
- Och? Naprawdę...? - Rozejrzał się po bokach, przetwarzając powoli informacje. - Więc twoi przyjaciele... - urwał na moment przenosząc spojrzenie na dwójkę obcych kotów, którzy, mimo że zajęci rozmową z tą mniej szurniętą częścią Wichrowego Patrolu, raz po raz spoglądali również na nich. Czy byli pomocnikami Dyskrecji? W końcu na pewno nie łatwo było być władcą zarówno ryb, ptactwa, ziem, a do tego wszelkiego zwierzęcia! A może oni też nie wiedzieli, tak jak najwyraźniej jego dziadek i ciotunia Księżyc, że byli tu tylko gośćmi, a cała ta ziemia należała do szylkretowej kotki? Bo gdyby wiedzieli to przecież na pewno zupełnie inaczej by się zachowywali podczas tego spotkania. - To takie miłe z twojej strony Dyskrecja, że pozwalasz nam tu wszystkim mieszkać! - Szepną podekscytowanym głosem, jakby w obawie, że odkrywa jakąś wielką tajemnicę, którą nie powinien się dzielić z innymi.

- A Dyskrecja, powiedz... Ty chyba bardzo mądra jesteś, prawda? - Zapytał z uznaniem. To wyjaśniałoby stan jej futerka. Może myślenie zajmowało jej tyle czasu, nie miała chwili, by o nie zadbać. - Wiesz może, czy gdzieś tutaj można znaleźć kota w kolorze... Um... Preferowałbym różowego? - Zagadnął z ciekawością przebrzmiewającą w głosie.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dyskrecja była w siódmym niebie. Przez cały czas trwała w przekonaniu, że jako jedyny w tym całym ciemnym dołku zwanym klanami, tylko Łabędź był na tyle ambitny, by stać się jej uczniem. A tu proszę! Tuż przed nią stał istny ideał, złoty materiał na mędrca, którego to ze świecą szukać. Byłaby nawet skora powiedzieć, że wykazywał się jeszcze większym potencjałem niż rzeczny przywódca.
- Nie zwracaj na nich uwagi, to jedynie... Moi oddani fani. - Spojrzała się na parę, która zdała się nie zwracać uwagi na to, co o nich mówiła. Najwyraźniej byli już zbyt zmęczeni jej farmazonami i dla świętego spokoju na tą jedną błogą chwilę wypchnęli fakt istnienia szylkretki z głowy. - Bo wiesz... - Dodała, zniżając głos do szeptu - Jestem bardzo popularna w Klanie Rzeki. Na moje wykłady przychodzą tłumy, a wszyscy są niesamowicie dumni, że mają wśród siebie taką osobistość!

Na pyszczku kotki wymalował się wielki triumfalny uśmiech, gdy usłyszała podziękowania kocurka. Miał rację, była bezgranicznie miłosierna. Jeśli tylko by sobie życzyła, to mogłaby zesłać na wszystkie leśne koty klątwę, albo wypłoszyć całą zwierzynę w odległości dwóch kilometrów! Ale tego nie zrobi, bo jest miłosierna. To prawda, to wszystko prawda! Wreszcie ktoś ją docenia!
- Nie musisz za nic dziękować! Z tak potężną wiedzą wiążą się zobowiązania... Nie mogłabym pozwolić, żeby tutejsze biedne koty zostały bez własnych terenów! - Bardzo podobała jej się ta rozmowa. Bardzo.

- Najmądrzejsza! - Zawołała w odpowiedzi. Uśmiech kotki jednak zniknął z jej twarzy gdy usłyszała kolejne pytanie, a zastąpiony został przez głębokie zamyślenie. - Hmm... Nie, chyba nie ma tutaj różowego kota... - W tym momencie zatrzymała się na chwilę, i ponownie przysunęła się do Wróżkowej Łapy. Była na tyle blisko, że towarzysz mógł bardzo dobrze usłyszeć szept, który wydobył się z jej pyska:
- Jeszcze nie ma... Ale możemy to zmienić. - Spojrzała się prosto w oczy niebieskiego. Jej przyszłego ucznia. Kocura przeznaczonego do wielkich rzeczy. - Posłuchaj mnie uważnie Wróżkowa Łapo. Ty i ja jesteśmy podobni. Widzimy więcej, czujemy więcej, wiemy więcej. Drzemie w tobie ogromny talent. Jesteś wybrańcem, pobłogosławionym przez gwiezdnych i bezgwiezdnych. Chodź ze mną, pozwól mi wyzwolić twój potencjał, odkryjemy wielkie rzeczy. I znajdziemy różowe koty. - Ton Dyskrecji był śmiertelnie poważny. Odmowa nie wchodziła dla niej w rachubę; nie, gdy stał przed nią taki złoty okaz.
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Fani. Przytaknął główką. To miało sens. W końcu kto nie chciałby być fanem kogoś, kto używał takich ślicznych wyrażeń? Szczur, aż westchnął z zachwytu, a w konfrontacji z kolejnymi słowami Dyskrecji, jego pyszczek uchylił się nieco. Wykłady? Przez chwilę miał wrażenie, że się przesłyszał, ale było mu zbyt wstyd psuć taką piękną mowę pytaniem czym te wykłady są. Zastanowił się przez moment. Czy chodziło może o przykłady? Czemu koty przychodziły by posłuchać przykładów? A może zakłady? Ale o co Dyskrecja by się zakładała? Może... może o to jaka pogoda będzie następnego wschodu słońca? Może potrafiła ją przewidzieć!
- Oooch! Ooooch jaka szkoda, że nie robisz ich też w Klanie Wichru Dyskrecja - stwierdził, a w jego głosie podziw mieszał się z lekką dozą smutku. W końcu gdyby tylko wiedział czy ma oczekiwać deszczu, czy może słońca, lepiej mógłby uważać, żeby się nie przeziębić i znowu nie trafić do lecznicy. - Czy... czy to dlatego robisz je tylko dla nich, bo mieszkasz może z kotami z klanu Rzeki?

Widząc uśmiech na jej puchatej mordce odpowiedział tym samym gestem, przyglądając się jej dwukolorowym ślepkom, a następie różowemu nosku, myślami ponownie wracając do jej wyglądu. Tak, gdyby tylko nie to potargane futerko byłaby zewnętrznie zupełnie tak ładna jak ładne serduszko musiała mieć, skoro była tak wspaniałomyślna. - To byłoby straszne... bo gdzie byśmy wszyscy poszli? - Zapytał rozglądając się na boki. Nora, w której urodził się w końcu ze swoim rodzeństwem na pewno nie pomieściłaby wszystkich wichrzaków, a podobno istniały jeszcze trzy kolejne klany!

- Och... - westchnął z rezygnacją, kiedy najmądrzejszy kot, jakim Dyskrecja była (sama mu w końcu powiedziała!), zaprzeczył egzystencji różowych kotów. Zaraz jednak dwukolorowe uszy stanęły na sztorc. Jeszcze był dobrym słowem. - Och! Och i tak, tak jest! - Wyszczerzył ząbki w jeszcze szerszym uśmiechu, kiedy okazało się, że nie tylko on dostrzega w kotce bratnią duszę, ale i ona zauważyła ich podobieństwo. W końcu naprawdę widział więcej. Musiał tylko użyć trochę wyobraźni, a tej miał aż zanadto! Zaraz jednak jego ślepka rozszerzyły się w szoku.

On... on miał talent? Był wybrańcem? I to takim pobłogosławionym? Ale... Ale czego wybrańcem?

Spojrzał niepewnie na swoje łapki i grzbiet, jakby miał zauważyć tam coś niezwykłego, jednak jego loczki wyglądały zupełnie tak samo jak zwykle. Białe łatki też. Nawet ogonek którym poruszył, żeby sprawdzić, czy aby tam coś się nie zmieniło, pozostał taki jak zwykle.. Zatrzepotał rzęsami, wracając spojrzeniem do kotki. Dyskrecja była bardzo mądra, więc nie chciał jej zarzucać pomyłki, ale może w lesie mieszkał jakiś inny Szczurek, z którym go pomyliła? Znaczy... inna Wróżkowa Łapa z którą go pomyliła. W końcu chyba nawet takim mądrym kotkom mogło się zdarzyć. Jego siostra Pierwsza na przykład, a przecież głupia nie była, kiedy byli zupełnie mali lubiła uważać, że urodziła się jako pierwsza z ich czwórki. To były brednie! Szczurek wiedział, że to on był najstarszy. W końcu żadne z jego rodzeństwa na pewno nie chciało zobaczyć tego pięknego świata tak szybko jak on!
Rozterki nad własną osobą szybko, jednak zostały zepchnięte na dalszy plan. W końcu Dyskrecja mówiła o czymś zupełnie ważniejszym! - O, a gdzie będziemy szli? - Zagadnął nęcony możliwością zobaczenia kota o upragnionym futerku niczym mysz kiełbasą.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilka razy rozważała rozszerzenie swojej działalności na obce, jeszcze nieujarzmione rynki, lecz wizja wywołania międzyklanowego skandalu, który z pewnością zostawiłby haniebny ślad na jej reputacji powstrzymywał ją od stawiania w tym celu kolejnych kroków. Jednak po usłyszeniu słów Wróżkowej Łapy ponownie obudziły się w niej nadzieje. Było to poniekąd zaproszenie, czyż nie? Z kocurem przy swoim boku na pewno zostałaby przyjęta jako pokojowy nosiciel dobrej nowiny.
- Jeśli chcesz, to mogę zacząć je robić! Ba, oboje możemy zacząć! Tak, mieszkam na terenach klanu Rzeki, lecz ograniczam się do nich jedynie ze względu na mojego drugiego ucznia, Łabędzią Gwiazdę. - Była jednak w stanie poświęcić reputację Łabędzia na rzecz ważniejszych spraw, takich jak rozszerzenie swojej grupy słuchaczy czy przekonanie stojącego przed nią wybitnego kocurka do wstąpienia na nową, dosyć niekonwencjonalną drogę życia. - Nie stanowi to dla mnie jednak żadnej przeszkody. Czym są przecież wymyślone granice dla arcymędrca?

Z ciekawością obserwowała wszystkie reakcje niebieskiego - radość, rezygnację, entuzjazm, a finalnie niepewność. Obrazy min wymalowanych na twarzy kocurka zapętlały się w jej głowie niczym księżyc nieustannie powtarzający swoje fazy w nieskończonym cyklu. Uporczywie szukała w nim pewności, determinacji, chęci przyjęcia danego mu błogosławieństwa, lecz nie waże jak intensywnie szukała, jak mocno wytężała wzrok i jak bardzo mrużyła ślepia, nie była w stanie znaleźć swojej oczekiwanej reakcji. Czuła się w pewnym stopniu rozczarowana - właśnie objawiła kocurowi jego przeznaczoną mu od urodzenia przyszłość, a on nic sobie z tego nie zrobił? Nie tego oczekiwała od swojego perfekcyjnego ucznia.
- W świat, będziemy iść w świat. Zobaczysz góry, rzeki, morza, wydmy! Razem stworzymy nieistniejące istoty, razem zawojujemy ten świat! Stworzymy całe armie kotów we wszystkich kolorach tęczy i wzniesiemy swoje imiona ponad niebiosa, aż na księżyc! - Entuzjazm aż wylewał się jej z uszu. Po tych słowach ponownie zniżyła głos - Ale najpierw musimy pójść do klanu Rzeki. Przeprowadzam tam jeden ze swoich eksperymentów. - Słysząc taką zapowiedź czekających ich przygód nie wyobrażała sobie odmowy; ona na miejscu kocurka poszłaby za mędrcem bez chwili namysłu.
[Obrazek: DJcjVpa.png]
LVL 4 85 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Och tak, bardzo chce! - Szczur wiedział, ze nie powinno się przerywać innym, ale teraz nie mógł się powstrzymać przed reakcją jeszcze zanim Dyskrecja skończyła mówić. Złote oczka zalśniły z zachwytu i przez moment zastanawiał sie czy może bardziej odpowiednim było stanięcie na palcach, czy może wypięcie piersi, żeby prezentować się w oczach nowej i mądrej przyjaciółki jakoś szczególnie pięknie. Tak, żeby ta na pewno nie zmieniła zdania! Bo w końcu jak wspaniałym byłoby móc pokazać ją innym Wichrowym kotkom i jak ci by się na pewno cieszyli, gdyby ich odwiedziła! A do tego może Dyskrecja nauczyłaby go też przewidywać pogodę, skoro mieli robić to wspólnie? I jeszcze jak opowiadać innym o niej, tak żeby nie złapała go trema podczas takich publicznych występów...
- O! - Westchnienie które wyrwało się z jego pyszczka było tak głośne, że aż speszył się i spojrzał niepewnie w stronę reszty Wichrowego patrolu. Ci jednak dalej byli zajęci przyjacielska pogawędka z fanami arcymędrca Dyskrecji. - Dyskretka mój dziadzio nazywa się Łabędzia Gwiazda! Wiesz? - Szepnął, a żółte ślepka ponownie wbiły sie w kudłatą mordkę, spoglądając na nią z namaszczeniem. Ta nie tylko znała jego dziadka, ale jeszcze była jego mistrzynią! - Na pewno wiesz! - Poprawił sam siebie. W końcu była najmądrzejsza! I oczywiście nie mógł być to przypadek. Wróżki musiały przysłać mu kotkę!

W reakcji na kolejne słowa, jego uszy ponownie ożywiły sie i postawiły na baczność. Teraz był skłonny uwierzyć, ze to on popełnił straszny błąd wątpiąc w slowa kotki i zarzucając jej pomyłkę. Jak dobrze, że przynajmniej nie zdawał sobie sprawy, jakim rozczarowaniem dla niej była jego reakcja. Wtedy dopiero czułby sie strasznie! Bo przecież oczywiście, że na pewno, to on miał być kimś do stworzenia armii kotków w kolorach tęczy! Nie mogło być mowy o pomyłce. A z pomocą nowej przyjaciółki na pewno było to wykonalne! Nie przeszkadzał mu nawet fakt, jak dalekie mogły być to wędrówki, aby osiągnąć taki cel! W końcu na pewno jak zacznie sie ściemniać i robić trochę strasznie to wrócą do Obozu. Na pewno...
- Och! Pokażesz mi ten eksperyment Dyskrecja? Bardzo bym chciał zobaczyć - czy wiązało się to z kolorowymi kotkami, nie wiedział, ale na ten moment, był w stanie założyć się o wszystkie swoje kręcone wąsiki, że było to coś równie wspaniałego! - To tylko pobiegnę spytać dziadzia Zająca, czy mogę. Bo wiesz jesteśmy tu razem i z ciocia Księżyc też jeszcze - wyjaśnił.
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
xxx
I'd like to make myself believe
That planet Earth turns s l o w l y
It's hard to say that I′d rather stay awake when I′m asleep
'Cause everything is never as it seems

′Cause I'd get a thousand hugs
From ten thousand lightning bugs
As they try to teach me how to dance


Obrazek
xxx
LVL 1 100 / 100
MedLVL 0 0 / 100
1
Siła
S
5
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrząc na fakt, że śnieg powoli zaczynał znikać, a zamiast niego pojawiał się lód, miękkie podnóże wydawało się być dużo bezpieczniejsze dla kotów. Nie było jednak tak ładne jak w Porę Kwitnących Drzew. Kłusująca Łapa tego dnia wyruszyła z obozu po treningu. Tym razem nie odpuściła i nie unikała Wędrujących Świateł, zatem była zmęczona słuchaniem i paplaniną mistrza. Musiała odpocząć od głosu brzmiącego w jej głowie.
Ruszyła ku granicy z Klanem Rzeki, aby poznać kolejne rybolubne koty. Póki co przebywanie ze swoimi klanowiczami było całkiem nudne. No bo ile można co dzień oglądać te same pyski? Okropność! Szła sobie spokojnie tuz przy linii wyznaczającej zapachem dwie strony różnych światów, ale nie przekraczała jej.

//Cyprys
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysowa Łapa natomiast nie mogła unikać treningów, nawet gdyby chciała, bo zwyczajnie ich nie miała. Sprawa z zaginięciem Oszronionego Patyka była całkiem przykra, i choć kotka nie chciała tego mówić na głos, to była tez niezadowolona z powodu braku treningów. Jednak czuła, że to samolubne myśleć o własnych sprawach podczas gdy tu się rozgrywała o wiele gorsza tragedia. Zwłaszcza, że od kociaka bardzo lubiła swojego mistrza.
Na ostatniej ceremonii przydzielono jej nowego mentora, więc Cyprys mogła już na dniach wrócić do treningów, jednak kwestia czarnego kocura wciąż jest nierozwiązana pozostawiając nieprzyjemny nastrój. Dlatego też terminatorka poszła na spacer. W przeciągu tych dni, kiedy jako jedna z niewielu miała znacznie więcej czasu, nauczyła się chodzić na częste spacery. Czasami zabierała się z patrolem, ale to nie to samo.
Dzisiaj postanowiła pójść w zupełnie innym kierunku, z małą nadzieją, że faktycznie pozna jakiegoś wichrzaka. I cóż, długo nie musiała czekać! Już z oddali zobaczyła odznaczającą się na tle szarości sylwetkę.
- Dzień dobry. - podeszła bliżej i przywitała się. - Jestem Cyprysowa Łapa z Klanu Rzeki, a ty jak masz na imię?
Postanowiła uciąć sobie miłą pogawędkę z nieznajomą. Może w ten sposób zyska dobrą przyjaciółkę?
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Usłyszała w końcu czyjś głos i to nie po stronie wichru, a po stronie rzeki. Przystanęła, uniosła ogon w górę, żeby wydać się większa, bo sama z siebie była średnio przerażająca. Skupiła swój wzrok na wyglądzie nieznajomej. Ona również nie była największa, więc Klacz nie czuła aż takiego poczucia niebezpieczeństwa. Potencjalnego oczywiście. Natomiast nie było wiadome, czy tamta nie uczyła się już walczyć, bo Klacz nie wiedziała póki co nic o walce, a więc musiałaby improwizować. - Siema. - Odpowiedziała, wyrzucając słowo z pyska jakby jej ciążyło. - No widzę, jesteś po rzecznej stronie, więc dziwne, żebyś nie była z Klanu Rzeki. - Podeszła bliżej z grymasem na pysku. - Kłusująca Łapa. - Przedstawiła się. - Szpiegujesz? - Zarzuciła jej. Po co przyszła tak blisko? Niby zrobiła to samo co Klacz, ale zkluska wiedziała, że nie jest tam by szpiegować. Przynajmniej nie teraz.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomimo kąśliwego komentarza Cyprysowa Łapa uśmiechnęła się. Uważała, że jest to po prostu grzeczne, aby w pełni się przedstawić i ani na chwilę nie pomyślała, że może to być, aż tak głupie, jak obrazowała do Klacz. I tak nie zamierzała się na nią o to gniewać, przecież każdy kot ma własne rozumowanie i czasami nie warto go zmieniać.
- Och, ja się nazywam Cyprysowa Łapa! Bardzo miło mi cię poznać, masz strasznie ciekawe imię. - powiedziała szczerze. Chciała jeszcze coś dodać, ale pytanie jakie padło ze strony wichrzaka nieco ją zbiło z pantałyku. Mimowolnie zachichotała. - Akurat dzisiaj to tylko rekreacyjny spacer. - zażartowała. Nie sądziła, żeby coś takiego mogło przejść komukolwiek przez głowę. Może to zależy od wychowania? Przecież jeszcze nic nie wiedziała o nowej koleżance. - W takim razie co ty tutaj porabiasz?
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spojrzała na nią z ogniem w oczach, takim pozytywnym. - No ba, że mam. Na kocięce miałam Klacz, to pewnie będę jakąś Kłusującą Klaczą czy coś. Wiesz co to klacz, nie? - Spytała, nie będąc pewną, czy ma wyjaśniać założenie istnienia słowa "koń" czy jednak rzeczniaczka kiedyś to stworzenie widziała lub o nim słyszała.
- Rekreacyjny spacer? Hm. A czemu tak blisko terenów wichru? - Nie odpowiedziała na jej pytanie, tylko pozostała w temacie powodu, jaki miała Cyprysowa Łapa.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ponownie uśmiechnęła się. Podobał jej się ten buńczuczny charakter i ani na chwilę nie czuła się nieswojo.
- Tak, wiem co to klacz. - odparła spokojnie. - Och, gdybym musiała planować gdzie pójdę kierując się tym czy czasem nie dojdę do jakiejś granicy, nie wychodziłabym z obozu. - dodała zgodnie z prawdą. - Nie myślę o tym gdzie idę. Po prostu obieram losowy kierunek i podziwiam przyrodę wokół mnie. Musisz mi uwierzyć, że jeszcze po wyjściu z Obozu nie sądziłam, że zajdę tutaj.
W ogóle nie miała problemu z wytłumaczeniem się przed kotką. Skoro potrzebowała wiedzieć, to Cyprys nie będzie się z nią kłócić. A widać, że temperament to ona ma.
- Czemu ty jesteś tak blisko terenów Rzeki? - odbiła piłeczkę. Co prawda nie miała do tego problemu, ale była ciekawa czy Kłusująca Łapa znowu zignoruje pytanie czy raczej coś odpowie.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości