Logo Artemidy
Obgryzione Drzewa
Nie zwlekał ani chwili, położył się na boku, wziął krótki oddech i tylko posłał spojrzenie Artemowi. Nie długie, bowiem już po chwili znów skupił się na Nurt, której musiał dawać jakieś wyjaśnienia.
- No... Rybołowi Lot. Ale poszło jak poszło - mruknął, leniwie zgarniając mak, żeby - jak kazała - go zjeść. - Ja Szpon... A to mój przyjaciel, Artem-Chłodna Łapa. A to Warkoczące Gardło.
Szkoda, że poznali się w okolicznościach takich a nie innych. Tu to nawet nie ma jak konkretnie pogadać! To jest, tamci nieposzkodowani mogli jak najbardziej. Ale Szpon? Nie ma opcji. Najchętniej po prostu by udawał, że go tu nie ma. Ale trudno było to robić, gdy miał mieć nastawianą łapę, a w głowie kłębiły mu się myśli. Artem był wysłany po patyk, a on... on leżał. Teraz skupiony na łapie, w duchu błagając Gwiezdnych żeby to zakończyło całą przygodę ze złamaniem.
Gdy przeszli do rzeczy, było z górki. Syczał, zagryzał badyl, czuł ja robi się mu gorąco z fali bólu - który i tak był w pół obniżony makiem - w pewnym momencie nawet miał ochotę wbić pazury w ziemię, ale... koniec, wreszcie. TERAZ miało być z górki. Z załzawionymi oczami, tylko machnął łbem, łapiąc łapczywie oddechy. Nakładanie opatrunku było zdecydowanie mniej bolesne, więc z chwili na chwilę się uspokajał.
- Będzie... okej. Pójdziemy do obozu, położę się i nawet na moment nie wstanę. Opatrunki będą zmieniane - tu spojrzał na Chłód. Bo... skoro mu pomagał i wiedział co nieco, to chyba będzie mógł się ewentualnie zwracać do niego o pomoc, co nie? - Ja... dziękuję, Nurt. Mam wrażenie, że gdyby nie ty, to chyba musiałbym sobie tę łapę odgryźć, ha!
No, albo wybłagać pointa o eksperymentowanie czy może mu pomóc i ją ogarnąć. Bo przecież... chyba innego wyboru niż to nie miał! Do końca życia ze złamaniem nie miał zamiaru siedzieć.
- Wracamy?
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem dał gadać głównie Szponowi, który najlepiej wiedział wszystko o swojej sytuacji i o tym co się działo. Nawet nie musiał się przedstawiać, bo biały kocur w sumie zrobił to za niego kiedy przedstawiał wszystkich, ale no, żeby tak głupio nie stać jak kołek i być wiecznie cicho to dodał:
-Tak jak powiedział -a potem skinął głową- Ta, pewnie, zaraz jakiś znajdę -dodał i poszedł szybko poszukać jakiegoś kijka, który był w miarę gruby, żeby nie złamał się przy mocniejszym nacisku. Kiedy już to zrobił to wrócił, żeby móc podać go Szponowi. Teraz jedynie co mogli z Warczącym Gardłem zrobić to czekać aż wszystko się skończy i będą mogli odprowadził białego kocura do obozu. Przy okazji mógł też patrzeć jak faktycznie składa się złamaną łapę i w razie potrzeby samemu taką kiedyś złożyć, gdyby znowu się trafiła taka... przykra sytuacja z medykami.
-Dziękujemy, że chciałaś nam pomóc -zawtórował Artem kiedy syn Skrzącego Słowa skończył swoje podziękowania. Potem point spojrzał na białego kocura kiedy ten się do niego zwrócił- Jeśli Gwiezdny Nurt nam pozwoli -były samotnik spojrzał na medyczkę. Nie mogli siedzieć na granicy cały dzień, jednak jeśli ta miała coś jeszcze do przekazania czy poinstruowania albo coś w ten deseń to przydałoby się zaczekać i dowiedzieć się niż wracać tutaj za księżyc czy coś.
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Artem-Chłodna Łapa, to dopiero ciekawe imię! Nie pochodził z Rzeki? Szkoda, że pora na dopytywanie była taka se, chętnie poznałaby szczegóły. Wąż też przyjmował koty spoza Klanu, tyle że zarówno Pajęcza Łapa oraz Rogaty Cios mieli klanowe pochodzenie. A ten tutaj?
– Do usług! Żadne odgryzanie łap na szczęście nie było konieczne – miauknęła pogodnie. Okoliczności nie były najweselsze, biedny Szpon przeszedł przez wiele bólu, a czekała go jeszcze droga powrotna, więc chociaż tyle mogła zrobić: nie być smętnym ponurasem. Poruszyła uszkiem słysząc pointa. – Jasne, możecie iść! Im szybciej, tym lepiej, zanim napatoczycie się na kolejnego puchacza. No, tylko nie za szybko, wiadomo, uważajcie tam na siebie! – Przejechała spojrzeniem po Warczącym Gardle i zaskakująco starym terminatorze, możliwe że starszym od pozostałej dwójki razem wziętej. – Weźcie go pod boki, nie będzie mu łatwo iść, zresztą jak mówiłam, nie powinien lokować na tej łapie ciężaru całego ciała! Dobrze, że jesteście we trójkę.
Poczekała jeszcze, aż ruszą w swoją stronę, aby mogła z granicy przyjrzeć się pomaganiu poszkodowanemu. Rzuciła za nimi słowo pożegnania (i powodzenia!!) i wreszcie uznała, że nic tu po niej. Należało wracać do Obozu.

z.t.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pozwoli-nie pozwoli, przecież nic ich już tutaj nie trzymało!!! No, wyjątkowo, aż lepiej byłoby wrócić, byleby tylko stres w końcu mógł odrzucić gdzieś w kąt i się uspokoić i… w ogóle, zwyczajnie, zluzować. Na szczęście, nie musiał czekać ani chwili dłużej, bo mogli się odsunąć od miejsca leczenia. Uśmiechnął się delikatnie do medyczki, zaraz pozwalając sobie podeprzeć się o towarzyszy drogi i wrócić, a właściwie, dokuśtykać jak najostrożniej do obozu. Byleby teraz tylko łapa się zrosła i żeby miał spokój z nią na… zawsze. Złamania to jednak przekleństwo nie do opisania.

[zt]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na szczęście wszystko wydawało się skończyć dobrze. Biedna łapa Szpona chyba w końcu będzie mogła odzyskać życie dzięki pomocy Gwiezdnego Nurtu. Jakie to było szczęście, że w ogóle zechciała im pomóc, bo równie dobrze mogła się odwrócić na pięcie i odejść.
-Będziemy uważać -odpowiedział a potem podparł razem z Warczącym Gardłem pacjenta.
Teraz nie pozostało już tylko nic jak powoli wrócić do rzecznego obozu i później zaprowadzić białego kocura z powrotem do lecznicy, żeby tam już leżał i się kurował.

//zt
✩✪✩


Są takie rzeczy, których nie chcesz robić, przysięgasz, że ich nie zrobisz, zabraniasz sobie, a potem to nagle dzieje się samo.

Nie da się ich nawet przeanalizować, nie podlegają procesom myślowym.

Dzieją się i już, pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.


✩✪✩
LVL 5 30 / 400
MedLVL 4 299 / 500
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spacerował sobie, ot, pogoda temu sprzyjała, a dobrze było co jakiś czas ruszyć zad z Wydrążonego Pnia i rozprostować wiotkie łapy. Wędrował raczej bez świadomie obranego celu i z zaskoczeniem odnotował, gdy znalazł się tuż przy granicy z Klanem Rzeki. Czy był to znak, by w końcu zobaczyć się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, czy przywiódł go tu raczej orzeźwiający podmuch i błękitny blask rzek - zbawienny wręcz w taką pogodę? Którakolwiek z odpowiedzi bliższa była prawdzie - Płomienna Łapa skorzystał z danej mu okazji! Przysiadł niedaleko, pilnując rzecz jasna, by żadna z jego długich łap czy ogon nie wystawały po drugiej stronie granicy. I czekał. Na znajomą lub zupełnie nową mordkę. Cokolwiek los miał mu do zaoferowania - rudzielec pokornie to przyjmował. Wyłożywszy się wygodnie, przyglądał się okolicy, jak z zawsze z szerokim uśmiechem na pociągłym pyszczku.

// Szpon!!
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ach!!! Będąc szczerym, to nawet nie myślał, że pod granicę Gromu wpadnie w najbliższym czasie. Łapę mu wyleczyli, to raczej nic specjalnie go tu nie ciągnęło.... poza Nurt, której miał wyjaśnić co się w Rzece wyprawiało i w ogóle, miał z nią gadać. No, na plotki to wiadomo, zawsze miał czas i chęci. A teraz, jak łapa nie bolała co kroki i chodzić mu się chciało, to totalnie, tym bardziej miał ochotę tu wpaść. Szczególnie, że w obozie wiało jakoś... nudą ostatnio.
Stąd wpadł tu bez większego zastanowienia. Raźny krok, łeb wysoko do góry, ogon tak samo iiiii!!!!!!!!! Nie, nie Nurt. Na jego horyzoncie pojawił się ktoś bardziej podobny do tego, jak mu to... Kości czy Lilii, niż do medyczki. Chociaż może do tego innego, co go teraz Minóg uczy? A jeden pies. Wszystkie miały jedną cechę, łeb jakiś wielki, chude i czasem wysokie (bo Kostek tę zasadę zepsuł).
- SIEEEEMAAAA!! Hej, hej, kolego mój nieznajomy jeszcze, ty tam, rudy!!! Jak kupa liści wyglądasz, ale takich fajnych co już z drzewa spadły i da się po nich skakać!!!! - krzyknął do niego Szpon, posyłając mu wesoły uśmiech. - Co to za leżenie i obijanie się!!! Patrole Gromu mają jakieś nowe formy pracy, gdzie sobie leżycie i słuchacie jak ziemia drga czy jak?!
Dorzucił, rzecz jasna, w żarcie.
- No, no, a tak serio - siemanko, co tam u ciebie? Bo u mnie nuda, to uznałem - a co mi tam, wpadnę sobie tutaj. Łapę mi wasza medyczka naprawiła, czaisz?! Totalnie super!
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oho! Siema!! Cześć!! - przywitał się wesoło - Jak kupa liści, powiadasz? Ale taka fajna?! Ha! Może i coś w tym jest... zajmuje się na co dzień liśćmi, serio! No, tak jakby liśćmi bo też korzeniami, nasionami i tak dalej... rozumiesz! Kto wie, może i kot sam się nimi staje z czasem... ha, powinienem się tym podzielić z Muchomorowym Borem... Aha! I już znajomy, Płomienna Łapa, ale może być Płomyk, krócej i wygodniej, a jak brzmi! A na ciebie, drogi kolego, jak wołają?! Ja bym za to powiedział, że wyglądasz jak wyjątkowo rosła... gwiazdnica albo krwawnik albo... o, niech będzie - rumianek! Ewentualnie śnieżynka przez to lśniące białe futro... a w temacie gwiazdnic, co słychać u Gwiezdnej Łapy??
Podniósł się momentalnie i podreptał energicznie w stronę granicy, wyciągając ku tamtemu długą, patykową łapę. Ot, żeby się przywitać. Płomykowy koleżeński gest.
- A tam zaraz obijanie... nie samą pracą kot żyje! A wiesz, przyjacielu, że to wcale nie taki głupi pomysł?! Gdybyś ty widział, jak te dżdżownice i mrówki w ziemi ciężko harują... Klany mogłyby im tego pozazdrościć! W sumie to działa trochę, jak nasze Klany... takie roje pszczół przykładowo, żyją niemalże tak samo, jak my - w ogromnych rodzinach! Ba, mają nawet swoją przywódczynię... ach, widzisz, ja to mam tyle na głowie ostatnio, że stwierdziłem, że spacer mi w tym jakoś pomoże... no i doskonale cię rozumiem - nuda też się mnie jakoś ostatnio uczepiła! To poszedłem się przewietrzyć i ochłodzić nad wodę... Z nadzieją, ze poznam kogoś - jak widać i to się udało! Jeszcze jak!
Usłyszawszy o gromowej medyczce w zdumieniu i z zainteresowaniem poruszył zarówno wąsami, jak i uchem. Gwiezdny Nurt to dopiero miała łapy pełne roboty!
- Naprawdę?? Że Gwiezdny Nurt, tak? Bo Truskawkowy Gąszcz ma na ten temat swoje zdanie... ale miałeś ogrom szczęścia, bo Nurt to medyk pierwsza klasa! Chylę jej czoła, a trochę go mam! Widzę, że się ładnie wygoiło?? No, to teraz możesz liczyć na pomoc dwóch gromowych medyków w razie czego... ale lepiej sobie łap w tym celu nie łamać! Zawsze jesteśmy gotowi pogawędzić na granicy jak coś! Z wszystkimi kośćmi i łapami na miejscu! No, a w Rzece co słychać ciekawego?? Chętnie usłyszę o nowościach od sąsiadów!
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- U kogo!!!! - odkrzyknął do niego, bo to była pierwsza rzecz - u niej jest tak dobrze, że nawet nie wiedział czy w ogóle żyje. No, to jest, chyba żyje. Nie widział jej pogrzebu, ale... trochę dziwnie, że tak nigdzie jej nie ma. Brrr, może też ma karę jak Szczerbatek, ale zamiast patrolować i polować, ciągle zbiera zioła?! - A ja to SZPON!!! A nie jakiś rumianko-krwawniko-śnieżynka czy coś!!!
Dodał jeszcze, podkreślając dumnie swoje imię jak zresztą... zawsze. Inne imiona mu nie leżały. Nigdy. Od dziecka. Teraz Płomyk też musiał się godzić z tym, że Szpon nie miał zamiaru akceptować innych ksywek. No, chyba że coś w stylu super-ekstra-klasa-mega-fajny-Szpon. Takie coś by przyjął.
- Ja tam lubię pracować!!! Wiesz, prawie zawsze jak mogę to coś robię, bo co innego robić?! Przynajmniej mam pewność, że koty czują się okej i jedzenie mają!!! - a on, poczucie siły. Jakiekolwiek, choćby do samego siebie, ale ma. Caaaała reszta wypowiedzi przeszła mu mimo uszu, bo nawet jak sam gadał potężnie dużo, tak... w zwyczaju miał nie do końca słuchać innych. Nic nowego. - Aha!!!!!
Podsumował to wszystko, gdy cisza trwała dłużej niż uderzenie serca. Potem, Płomyk znów zabrał głos. O Nurt, o czymś do czego mógł się odnieść. A Truskawka... no, nie myślał że inni medycy są jacyś?? Tacy?
- A weź! Ci nasi to są totalnie do niczego. To jest, Cis... w sumie mało go widuję, ale Rybołów to tylko się kłóci, czepia, krzyczy i nic poza tym. Ale weź innym nie mów, co?? Nie, żebym się bał, bo to prawda a nie plota, ale nie chce mi się z nią kłócić, że coś o niej mówię! - no, bo prawda lubiła się krzywić na korzyść mówcy. A wiadomo, ten o którym mowa, mógł się z tego nie cieszyć. - W ogóle, ty, Ognik, też jesteś medykiem, tak?! I elegancko w takim razie, bo jak mnie złapie coś, to chyba aż tu od razu przyjdę, bo zdaje się, że masz jakiś miód we łbie, a nie same pszczoły! Albo w ogóle, BĄKI. Pss. No, a ten, u nas to nic takiego. Mój kolega ma karę, e, ja też przez Rybołów, ale poza tym, całkiem nic się nie dzieje. Aż szok, bo zwykle to są takie akcje że głowa mała?! Ale spokój też jest okej, no!! A tam ten, ty się trzymasz jak? U ciebie spoko jest?!
Ognik i Płomyk to to samo. Chyba. Tak. Raczej. Na pewno. Może? Nie ważne, Szpon uznał że tak pasuje więc tak będzie na potrzeby rozmowy.
- AHA NO I CO DO GWIEZDNEJ!! Weź ją pozdrów i powiedz, że łapa się trzyma i nie odpadła. No, generalnie, takiego pyćka w ucho aż jej daj, że mi pomogła, ale takiego pyćka na szczęście!!!
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- SZPON. - powtórzył równie głośno - Pasuje idealnie, tak! No, przez to lśniące, że aż się przejrzeć można futro, to można by cię pomylić z takimi bieluśkimi medykamentami, ach, taka przypadłość medyków, ha! Pasowałoby do ciebie... Lśniący Szpon w takim wypadku albo... Śnieżny? Ale niech będzie SZPON. Szybciej się wymawia, a jak ostro brzmi! Niezmiernie miło poznać, Szponie!
Płomienna Łapa miał ogromną przyjemność poznać całą masę kotów w swym życiu - ale równie rozgadanych i głośnych, co on sam - całkiem niewielu. Białofutry na tym polu zdecydowanie mu dorównywał - jeśli nie przewyższał! Syn Wężowej Gwiazdy był tym spotkaniem jednak uradowany - czuł się wszak w końcu... zrozumiany. I nawet jeśli był nieco przekrzyczany - rozumieli się w tym... z dużą ilością hałasu i słów. Trafił w końcu swój na swego!
- Zdecydowanie, przyjacielu!! - przyznał entuzjastycznie - Bo i Wydrążonym Pniu u nas praca wre... żeby każdy kot czuł się okej! Ale wiesz, po takiej harówie, to i zwykły spacer się bardziej docenia, nieprawdaż? Bo muszę ci powiedzieć, że mi się trafił nie lada spacer, jeszcze w takim towarzystwie! A i pogoda dopisuje... Och, jak to?! Rybołowi Lot... krzyczy?
Nie poznał jeszcze rzecznej medycznej kadry osobiście, jednakże w jego głowie widniał pozytywny ich obraz - jako nadzwyczaj uprzejmych kotów. Nie powątpiewał w wersję przedstawioną przez Szpona, acz zastanowił się przez chwilę. Koty bywały różne - może to przez natłok pracy?! To na pewno musiało być to! - ani się Płomykowi śniło oskarżyć kogoś o uszczypliwe i kwaśne usposobienie! On widział koty raczej w tych jaśniejszych barwach - każdego kota. W kolorach tak jasnych aż się jarzyło. Cóż - los idealisty!
- Oj, to nieco za... ostra ocena! To znaczy - może nieco trafna, ale wiesz, jak to jest... może są przepracowani! Wredny medyk to nie medyk, musisz wierzyć! A wiesz sam, jak to bywa, jak się ma cały świat na głowie... a w medycznym świecie tak jest właśnie, daję słowo! Albo wiesz co... niektóre takie kosy to są właśnie najlepsze! Truskawkowy Gąszcz to potrafi być surowa i pokazać... szpona, ale jakaż to wspaniała kocica! Ale... proszę ich pozdrowić! No i życzę wam wszystkim dobrego nastroju, bo jego nigdy za wiele! - podjął próbę załagodzenia napiętych relacji, jako czołowy pacyfista w Lesie - Ale możesz być pewien, nie pisnę ani słówka! Czasem się trzeba komuś wygadać, ot co!
Usłyszawszy, że ma... bąki w głowie (a przecież to zwierzęta, jak na owady, okazałe - czyli metafora łba na karku!), rozpromienił się zauważalnie. Kto nie lubił miłych słów?! Każdy zasługiwał przecież, by takie usłyszeć - i to Płomienna Łapa praktykował. By, najzwyczajniej w świecie, każdy czuł się miło i przyjemnie. A i żeby życie słodkim było.
- Oczywiście, można na mnie liczyć w niedoli i w... doli! Zawsze chętnie pomagam, przyjaciołom w szczególności! No, a u mnie... - jak dawno nigdy go o to nie pytał! - Wiesz, jak to bywa... ach, u mnie za to się tyle działo, że głowa mała... Ale kot sobie z drugim pogada i od razu jest jakoś lepiej, co nie?! Zdecydowanie, spokój jest okej, ale... nic w nadmiarze!
Uśmiechnął się do kocura, słysząc, iż gromowi medycy cieszą się w Klanie Rzeki takim uznaniem. Przed nim jeszcze długa droga, ale jak dobrze, że umiejętności Gwiezdnego Nurtu zostały docenione - to ona jako pierwsza sprawowała pieczę nad jego pierwszym leczeniem! I rudzielec w pełni te zachwyty rozumiał, ba, podzielał nawet!
- Aha, ustalone! Skoro ma parę uszu, too nawet dwa pyćki dostanie, a co! Jak nikomu innemu jej się należy. Można i ode mnie przekazać jednego dla Rybołów i Cisa, a nuż się rozchmurzą! - szturchnął tamtego w przyjacielskim geście - No, a jaki ma plan na dzień, drogi kolega?! Nie przeszkadzam?? Bo ja tu mogę nawet cały dzień gadać, jeśli okoliczności temu sprzyjają! Szkoda nie korzystać z takiej pogody, a nie?! Ryb to łowić nie umiem - polowania to nie moja działka, ale miałem przyjemność kiedyś sobie popływać, dzięki uprzejmości pewnego Rzeczniaka - i była to przyjemność wielka! Toteż odwiedziłem swych serdecznych sąsiadów, pozazdrościć wam można takich zdolności! Obiecałem się kiedyś odwdzięczyć za tę lekcję, ale nie było kiedy... nie było czym! Mogę się za to podzielić najpiękniejszymi kwiatami z gromowych łąk, jak to brzmi?? Mój dziękczynny gest macie zapewniony, jakiekolwiek życzenie by to nie było! Ale żeśmy się rozgadali... ha! Pewnie nas słychać z obu stron granic... i dobrze! Dobrze jest sobie czasem pokrzyczeć, jak myślisz?! Szczęście chyba bywa głośnawe, mam na to dwa dowody!
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coś tam jeszcze mówił o imieniu, Szpon jedynie w tym czasie przysłuchiwał się czy nowy kolega - nie, przyjaciel!!! - czasem mu coś nie chce wmówić gorszego imienia, ale ostatecznie przystał przy Szponie (chwała mu i dzięki Gwiezdnym!!!!). Krzyczał też, a to plus. Bo większość była jakaś cicha i sztywna, szczególnie od czasu jak Szczerbatek no… pracuje.
- Żeby tylko!!! Krzyczy, ma pretensje, kłóci się, normalnie!!! Masakra, nie medyk. Ale jakoś nikt się nie kłóci więc chyba lubią jak im ktoś na dzień dobry da w mordę przed leczeniem. NO!! Ja nie lubię, bo to takie mało przyjemne czy uspokajające. Ale co ja tam, teraz mam was to mogę się nie przejmować - wypuścił z siebie potokiem, a potem uszy do góry dźwignął. Wredny medyk to nie medyk… to by wyjaśniało czemu łapa się tak długo leczyła! Potem coś mówił jeszcze o Truskawce, ale no, jej to nie znał. W każdym razie, pewność miał że normalny i miły medyk to chyba rarytas. A teraz, trafił na drugiego. Bingo.
- Na zad Łabędzia, nie ma opcji. Cisa to mogę i pyćknąć, ale Rybołów odgryzie mi łapę w locie. No i co?! Od razu będę musiał wracać, żebyście mi ją znowu łatali - pociągnął, po tym jak tylko przytaknął głową na poprzedni temat. W końcu chyba było okej, skoro teraz gadali?? Jakby coś było nie tak, to pewnie by się po prostu wygadał jak kot kotu, chyba że nie chciał. No, może i byli przyjaciółmi, ale obcymi, to i Szpon nie miał prawa zbyt naciskać na cokolwiek.
- A co ty, nie przeszkadzasz. Łażę tu i tam, nudzę się! No, ale ten…. kto cię uczył w ogóle?? - bo tego to nie kojarzył, żeby ktoś kogokolwiek uczył. To jest, on miał taki plan z Salamandrą, ale nic poza tym. - A no i tak!!! Fajnie jest pokrzyczeć. U mnie w obozie to sztywniak na szytwniaku, stary, lekko uniesiesz głos i awantura. A przecież czasem trudno być cicho jak humor dobry?!
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Masz nas, to pewne i zapewnione! I przy tym pozytywnym akcencie możemy zostać! - uśmiechnął się do Rzeczniaka.
Oczywiście, gdy tylko mógł - nawoływał i zachęcał do pokoju, ale... nie naciskał nadmiernie. Szpon sprawiał wrażenie kota dość upartego, a przed wszystkim - przekonanego o słuszności swych poglądów. Płomienna Łapa nie miał więc serca w ich prawdziwość wątpić, choć o Rybołowim Locie wciąż miał dobre zdanie - jak o każdym zresztą!
- No, to może innym razem... jeśli nastrój Rybołów będzie temu sprzyjał! Ale Cisowi daj koniecznie! - poprosił - Nurt, mam nadzieję, doceni taki gest!
Syn Wężowej Gwiazdy z całą pewnością by docenił. Tak samo, jak doceniał zaufanie względem gromowej medycznej kadry, którą to jakimś dziwnym trafem najmocniej odczuwali Rzeczniacy... było to jednak ogromne wyróżnienie!
- Świetnie to słyszeć! Jakoś trzeba sobie radzić z tą nudą, a nie? Ty również, nowo poznany przyjacielu jesteś u nas mile widziany - na piaszczystych gromowych ziemiach! - poczuł wszak, że i tamten zasługuje na element uznania - świetny kot! - Och, a to to było całe dziesiątki księżyców temu! Ledwo wtedy byłem po własnej ceremonii... ha! Ale mój mentor nosił miano Postrzępionej Łapy, miałem w planie go odwiedzić tyle razy, ale ani los, ani patrole nie sprzyjały. Czy... mieszka jeszcze w Klanie? Co u niego słychać, u jego rodziny? Ale wspaniały był z niego mistrz, muszę przyznać! W tę pogodę aż rzeki same się proszą, żeby w nich pływać! A ja sam, dzięki jego naukom, wiem gdzie łapy włożyć. A ty nie korzystasz z upałów, przyjacielu? Niektórzy powiadają, że jesteście tak wprawieni i łowieniu i pływaniu, że same ryby mogą wam pozazdrościć techniki! I jestem w stanie w to uwierzyć.
Niekiedy wciąż wspominał przyjaciela. Wielu z jego bliskich odeszło i choć równie wielu zjawiało się w jego życiu, trudno było odeprzeć od siebie tęsknotę. Dobre wspomnienia z nimi związane miał jednak stale przy sobie.
- Zdecydowanie!! - przyznał - Doskonale to rozumiem, ha! Choć i Grom potrafi być głośny, uch, niekiedy to doceniam, ale awantury i kłótnie - to nie moja bajka! Potrafi to czasem kota zdołować... ale od tego są granice, żeby sobie pokrzyczeć i pogawędzić z sąsiadami! Ale skoro jest tak sztywno, to może by ich jakoś rozruszać? Sam mógłbym się jakoś rozruszać... w zdrowym ciele zdrowy duch, jak to mówią! Ale w takim razie, to co w tej Rzece słychać, że tak sztywno?? Jak się nowy zastępca sprawuje, co u Łabędziej Gwiazdy? Chyba nie jestem na bieżąco z tym wszystkim.. Nie, żebym był jakimś plotkarzem, rozumiesz, ale warto by odświeżyć wiedzę! Ach, rozpuścić się tu idzie z tego gorąca... co powiesz na mały spacerek w cieniu drzew? Do wyścigów w strumieniu to się nie nadaję, ale wędrówka po okolicy - z takim towarzystwem?! Brzmi jak plan idealny! Szponie...?!
Trzepnął wesoło ogonem i dziarskim krokiem ruszył przed siebie, ale nieprzesadnie daleko. Czuł jednak, że cień byłby w tym przypadku zbawieniem, bo inaczej terminator medyka zmieni miano na... Płomienny (jeśli nie Płonący!) Grzbiet, wszak odczuwał już wszystkie płomienie na własnych plecach! A wybór imienia wolałby raczej przeznaczyć mistrzyni... i przy okazji zachować jego metaforyczność.
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Śmichy-chichy, ale informacja że był mile widziany na ziemiach Gromu była… ciekawa. Co, mógł sobie tak o przyjść, jakby uznał, że ma dość Rzeki? Brzmiało to absurdalnie i głupio, przecież nikt by mu nie pozwolił… A mimo to, jakoś dobrze jest mieć taką informację z tyłu głowy. Jak kiedyś będzie bardzo źle, przynajmniej będzie wiedział gdzie szukać azylu.
- Ja… go nawet chyba nie znam!! Może uciekł z Klanu? Wiesz, dużo kotów ostatnio znikało. Na pewno nie umarł, bo bym wiedział, słyszałem chyba o każdej ostatniej śmierci w Klanie. Więc pewnie uznał, że nudno mu w Rzece - mruknął spokojnie, wzurszając do tego barkami. Każdy robił co chciał, tak szczerze. To, że ktoś uznawał, że nie chce być częścią Klanu było mu zupełnie obojętne. No, bo co go to obchodziło? Lepiej, że jakiś kot się wynosił, niż żeby miał robić coś nie tak w Klanie!
- A powiem ci że zastępca niczego sobie!! Jako jedyny się przejął szczerze moim losem jak byłem chory i sprawdzał co u mnie, więc jest na pewno myślący, a nie taki byle jaki! A Łabędź ma się… chyba okej?! Nie gadałem z nim ostatnio, nadrobię przy pierwszej okazji!!!!! - musi, bo wypada jakoś zagadać o to żeby Szczerbatkowi odpuścić obowiązków. - A to… brzmi dobrze, ale można połączyć dwa w jednym. Spacer i wyścig? Chyba się nie cykasz! No, a jak znajdziemy jakiś punkt z wodą, to łapy możemy wymoczyć, tak żeby chłodniej trochę było.
Uśmiechnął się, z deka zaczepnie, wyskakując o krok w przód. Falstart! Ale czy się tym przejmował? To tylko zabawa!! A na miejscu będą mogli gadać i obgadywać dalej. Bo ile razy miał szansę spotkać kota, co w sumie z nim faktycznie da się jakąś rozmowę nawiązać…?!
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Och... - odparł - A wiesz, że miał w sobie taką... żyłkę podróżnika?! Tak, zdecydowanie... ciągnęło go w świat. To na pewno to. Wiesz, ja mam trochę podobnie, ale to obowiązki w Klanie i takie tam, więc siedzę na zadzie w Wydrążonym Pniu i tylko po granicach spaceruję... ale dobre i to! Nie trzeba wiele do przygody, ha! A jakby Strzępek się jednak odnalazł, to... daj koniecznie znać! A jemu to pyćka w czoło, na miły powrót!
Taka wersja zdawała mu się wszak w pełni sensowna i prawdopodobna, a do tego z optymistycznym końcem. Jego rzecznego przyjaciela kusiło nieznane - planowali przecież długie wyprawy! I Płomienna Łapa miał nadzieję, że w taką właśnie - i szczęśliwą przede wszystkim - tamten wyruszył.
- No i to jest świetnie słyszeć! Skoro dba o Klan, a nawet o jednostki, to jest chyba... odpowiednim kotem na odpowiednim miejscu, czyż nie?! I wiesz... ja chyba też powinienem nadrobić rozmowy z naszym gromowym przywódcą, hmm. Tak zrobię.
Odwzajemnił entuzjazm Szponiastej Łapy, gdy tamten przystał na jego propozycję. Nie czekając dłużej - podjął się próby wyścigu! Ot, dla zabawy.
- Dwa w jednym? To chyba nie za wiele... absolutnie się nie cykam! Za kogo ty mnie masz, przyjacielu?! No to co, kto pierwszy?!
Ruszył pędem przed siebie. Przez tempo czasu na podziwianie okolicy było niewiele, ale ilość beztroski i frajdy to nadrabiała. Nie dorównywał białemu siłą, to pewne, ale czy szybkością - to miało się okazać! Zwycięzca wyłonić miał się dopiero z czasem, jednakże po chwili, dostrzegając błękitne błyski i odbicia światła, terminator medyka zatrzymał się. Dość niezdarnie - o mały włos wpadłby do strumienia!
- Oho! - odezwał się - Patrz tutaj, mamy to! WODA! Wchodzisz pierwszy, czy...? Nie, żebym się bał, to nie to! Ale... lepiej podążać za kimś bardziej doświadczonym o! I jak ładnie tutaj! No dobra, może spróbuję...!
Zamoczył łapę w przyjemnie ciepłej wodzie. Spojrzał ukradkiem na Rzeczniaka, oczekując jego ruchu. Mógł mieć tylko nadzieję, że tamten nie postanowi wrzucić go do wody. Nie gniewałby się o to wcale, ale... przez taką przerwę w pływaniu chyba zrobił się z niego szczur lądowy! Może jednak tamten powinien tak postąpić?! Przez wpatrywanie się syn Wężowej Gwiazdy kompletnie zatracił się w błękicie rzecznej tafli.
[Obrazek: komisz4.png]
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 55 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Się wie! - odparł z uśmiechem. O ile nie zapomni, a kto jak kto - Szpon lubił zapominać o rzeczach. Albo inaczej, pamiętać o nich, ale nie interesować się wprowadzaniem ich w życie. Bo po co?... Strzępek, o ile będzie miły i kiedyś się pojawi, to dowie się że Płomyk za nim tęskni. A jak będzie chamem, to co najwyżej dostanie wiązankę.
Na kolejne jego słowa tylko się uśmiechnął. Sam powinien zagadać do Łabędzia. Chociaż tak trochę, żeby o Szczerbatku pogadać czy coś! Tuż po tym - zaczął się ich malutki wyścig. Szpon, rzecz jasna, całe serce miał zamiar włożyć w to, żeby wygrać, ale woda im przerwała. Ach, mała cholera!
- Hmmmm… - mruknął, wzrok skupiając na strumyku. Miał wejść pierwszy? Niech będzie. Wsadził do wody jedną łapę, sprawdzając jak głęboko tu jest… po czym, chlap! Trzepnął nią w górę tak, żeby Płomykowi zmoczyć pysk. - Ups! Przypadek. No, ale mogę wejść pierwszy. Bylebyś się nie utopił, bo będzie problem wyjaśnić, że to wcale nie był zamach na medyka.
Rzucił żartobliwie, zaraz faktycznie, wsuwając się do wody. Nie głęboko. Nie było potrzeby. Nie wiedział w sumie do końca jak pływać - ale brak potrzeby brzmiał mniej frajersko!
- Wchodzisz? Chodź! Jest trochę chłodniej. TROCHĘ!!

[wygaszone :(]
✧₊⁺ I get by on the dreams I conceive ⁺₊✧
I defy my bad luck with the will to believe

[Obrazek: IMG_1554_kopia.png?ex=65932078&is=6580ab...d2eabff49&]

I just know that I’m destined to be something more
·············· I was born with an ace up my sleeve ··············
LVL 6 275 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości