Logo Artemidy
Jeżynowy Zagajnik
#61
Po ceremonii zaczęła męczyć się z gryzoniem, którego wzięła ze stosu zdobyczy, bardziej na niego patrząc, niż faktycznie jedząc. Nic dziwnego, że zajęło jej to czas aż do wieczora, jeszcze zostało trochę, dlatego zostawiła swój posiłek w norce, przysypując go ziemią. Nie chciała, by ktoś po niej dojadał, skoro już postanowiła zjeść, to musi to zrobić. Wyszła ze swojego bezpiecznego miejsca, gdy słońce zbliżało się ku zachodowi. Powoli zapadał wieczór, był to czas patrolu, jaki wyznaczyła Czerwona Gwiazda. Widząc, że ta już na nią czeka, poczuła, jak mięśnie spinają się pod wpływem stresu. Spóźniła się? Nie wiedziała. Zagryzła zęby, zmuszając sztywne łapy do czynienia następnych kroków, aż w końcu nie doszła do wyjścia z obozu, stojąc niedaleko przywódczyni, w bezpiecznym odstępie.
- D-Dobry w-wieczór... Cz-Czerwona G-Gwiazdo... - przywitała się grzecznie, nawet podnosząc wzrok na pysk przywódczyni. Po chwili spuściła go na wyjście z obozu, czekając, aż niebieska poprowadzi ich patrol. Szły tylko we dwie? Ruda miała złe przeczucia co do obchodu granic. Nie podobała jej się cała ta sytuacja, jednak co mogła innego zrobić? Teraz był moment, w którym poniesie konsekwencje za wszystkie złe decyzje, jakich popełniła podczas całego swojego życia, być może nawet największe. Ogon pokryty skołtunioną, wyblakłą sierścią, gdzie miejscami widać było, że brakuje włosów, zabujał się niespokojnie, a Wysoka wzięła bardziej drżący oddech.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Z zadowoleniem zaobserwowała, że Wysoka Fala wmusiła w siebie odrobinę jedzenia. Obserwowała ją ze zmrużonymi ślepiami i wysoko uniesionym pyskiem, zupełnie nieświadomie przyjmując chłodną postawę. Gdy wojowniczka do niej podeszła i powitała ją, przywódczyni skinęła jej pyskiem i bez słowa skierowała swe kroki przez Ciemny Szlak. Następnie obie wyszły z obu i ruszyły w stronę Jeżynowego Zagajnika. Czerwona Gwiazda szła dosyć szybko i sprężyście, ale nie na tyle, by jej towarzyszka nie mogła za nią nadążyć. Już powoli zmierzchało a słońce zaczęło zachodzić za horyzont, wciąż jednak było ciepło i duszno a łapy kocic stąpały po rozgrzanej ziemi.
- Ostatnio mało jesz, Wysoka Falo - popielata w końcu zdecydowała się przerwać ciszę między innymi. Nie przystanęła jednak, w dalszym ciągu zmierzając w stronę zagajnika. Nie odwróciła się jednak do towarzyszącej kotki, pysk mając skierowany przed siebie i uszy czujnie nastawione. - Z jakiego powodu? Czyzbyś był cho'a? - głos przywódczyni był twardy, wymagający bezpośredniej odpowiedzi. Idąca za Czerwoną Gwiazdą kotka mogła dostrzec pracę jej mięśni i miarowo poruszające się, wystające barki starzejącej się kocicy. Wciąż jednak nie odwróciła głowy w kierunku Wysokiej Fali, skupiona na przedzieraniu się przez trawy.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Ruszyła zaraz za przywódczynią, idąc sztywno, ale udało jej się nadążyć za tempem nadanym przez niebieską kocicę. Przez moment, gdy znajdowali się blisko obozu, część swojej uwagi poświęcała Czerwonej Gwieździe, od czasu do czasu rzucając jej krótkie spojrzenia i nadstawiając ucha, czy nic nie mówi. Wraz z rosnącą odległością od obozu, kierowała swoją uwagę na otoczenie, nosząc głowę na równi z grzbietem i rozglądając się w ten sposób. Ufała swoim zmysłom na tyle, żeby nie podnosić wysoko głowy i nie zadzierać jej bez potrzeby, co jedynie marnowało energię. Drgnęła, gdy Gwiazda zdecydowała się przerwać ciszę, nie odpowiadając na oczywiste stwierdzenie. Nieciężko było zauważyć, że coś było nie tak z nią. Było nie tak już od samego jej narodzenia, gdy urodziła się zbyt wrażliwa, aby żyć w klanie.
- N-Nie... N-Nie jestem... P-Po prostu... N-Nie m-mam ochoty... - odpowiedziała szarej, zmuszając swoje zmęczone gardło do wzmożonej pracy, by Czerwia mogła ją usłyszeć. Nie chciała być dodatkowo posądzona o mamrotanie pod nosem, którego nikt nie rozumie. Chwilę po ostatnich słowach ponownie skupiła swoją uwagę na otoczeniu, rozglądając się i będąc wyczulona na każdy podejrzany szelest lub zapach. W końcu był to patrol, nie spacer. Powinny się skupić na swoim zadaniu. Odpowiedziała zgodnie z prawdą, nie czując potrzeby zaspokojenia głodu po tylu przykrych sytuacjach, jakie ją spotkały. Nie pomagały również dobijające ją myśli, że być może w pewnym momencie dostanie rozkaz o przekroczenie granicy, które znajduje się przy Kłującym Gąszczu i żeby już nigdy nie pokazywała się w klanie na oczy.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Jakby Czerwia wiedziała, co też Za głupie myśli chodzą Wysokiej Fali po głowie, to zapewne wywaliłaby oczami. Zatem dobrze, że nie miała magicznej mocy czytania w myślach, bo ruda wojowniczka dopiero by usłyszała co nieco na ten temat.
- To nie ma znaczenia czy masz czy nie masz ochotę - warknęła, zezując na nią kątem oka, gdyż mówiąc obróciła pysk tylko odrobinę w prawo - Musisz jeść. Dzięki pop'awnemu jedzeniu jesteśmy silni i sp'awni, a to jest pot'zebne by słuzyć p'awidłowo Klanowi. Jak nie będziesz jadła albo będziesz jadła za mało, to w końcu opadniesz z sił i na'obisz p'oblemu swoim bliskim jak i Księzycowemu Pyłowi. - Wytłumaczyła jej. Tylko jakby jeszcze było co tłumaczyć, bo to była wiedza, którą posiadał każdy głupi kociak, bo uczyła tego matka. Żryj, bo zasłabniesz i nie urośniesz. A skoro Wysoka Fala nie chciała jeść dla siebie, to przynajmniej powinna jeść dla Klanu. Była potrzebna Klanowi Rzeki jak każdy inny dorosły wojownik.
- Czy mam 'ozumieć, ze nie inte'esuje cię dob'o Klanu i chcesz być dla niego tylko cięza'em któ'ym t'zeba będzie się zajmować? - zapytała, marszcząc lekko nos w wyrazie zimnej dezaprobaty - O co chodzi, Wysoka Falo? Czy to dlatego, ze nie dostałaś ostatnimi czasy nowego te'minato'a? Czy myślisz, ze tylko ucząc nowe koty jesteś w stanie przysłuzyć się swojemu Klanowi? - zadała kolejne pytania, brutalnie drążąc temat i wyraźnie dając do zrozumienia, że nie zamierza odpuścić ani dać się spławić pół-odpowiedziami ze strony rudej wojowniczki.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Na słowa przywódczyni położyła uszy po sobie, lekko pochylając głowę. Kolejna nagana utrzymywała ją w przeświadczeniu, jak bardzo niepotrzebna była taka osoba, jak ona w klanie. Czarny Bez przynajmniej był godny zaufania, co było widać. Za to ona? Worek kości pokrytych skórą, ledwo trzymający się na nogach, niepotrafiąca zrobić wojownika z terminatora, który chciał nim być ani tych, którzy chcieli po prostu żyć w szczęściu. Wszyscy umierali, odchodzili, gubili się. Jedynie Deszczowa Dolina pozostała w klanie, jednak zaraz po ceremonii, gdy zdołała uwolnić się od rudego ciężaru, przestała zwracać uwagę na dawną mistrzynię.
- I-Interesuje... - odpowiedziała na pytanie kocicy, na moment podnosząc wzrok na niebieską, jednak nie wytrzymując napięcia i po krótkiej chwili wbiła oczy w teren, rozglądając się pustym, żałosnym wzrokiem. Czuła, jak łapy powoli tracą swoją siłę, a Wysoka przestaje je czuć. Tak, jakby zbyt długo na nich leżała, odcinając dostęp do krwi tym częściom ciała, jednak szła nadal, nie mogąc sobie dodatkowo do całokształtu dołożyć tego, że nawet nie dała rady nadążyć za patrolem. Byłaby jeszcze większym problemem.
- I... T-Tak jestem d-dla n-niego... C-Ciężarem... - dodała ciszej, skupiając jakąś część swojej uwagi na otaczającym ją terenie. W końcu był to patrol. Na pytanie przywódczyni, pokręciła głową w odpowiedzi, mając nadzieję, że kocica zobaczy ten gest. Owszem, mogła się przysłużyć na wiele sposobów, jednak na każdym polu zawodziła. Nie była tak silna, żeby przeganiać obcych czy bronić innych. Nie była w stanie przeprowadzić nauk kociakom. Nie była w stanie normalnie porozmawiać z obcym kotem i zapytać, czy jest coś, czego chciałby się dowiedzieć, żeby z wiedzy rudej mógł wynieść jakiś pożytek. Polowała marnie, przynosząc mało zwierzyny nawet w najlepszych księżycach swojego życia. Była mistrzem, który był jedynie ciężarem i ograniczeniem, nie potrafiła być wsparciem i nie potrafiła ukształtować charakteru terminatora. Nie miała partnera, by rodzić kocięta, a nawet, gdyby była w stanie wydawać maksymalną ilość miotów co obieg pór, nie byłaby w stanie ich wychować na godnych reprezentantów klanu Rzeki. Z kociętami się nie dogadywała, z matkami nigdy praktycznie nie rozmawiała. Nie widziała w sobie nic, co mogłoby się przysłużyć klanowi. Przełknęła ciężko ślinę przez zaciśnięte gardło, a wnętrzności wykręciły się na tyle, by zmusić rudą do chwilowego wygięcia kręgosłupa przez ścisk. Trzeba było skończyć to szybciej. Nie czekać na wybawienie ani na cud, że nagle sytuacja się odmieni. Nigdy nie było to możliwe. Przez całe życie będzie ciężarem dla innych, zbyt zapatrzoną w przeszłość osobą, która nie potrafi się przez to ruszyć naprzód. Beznadziejną, bez ambicji i tym samym bez przyszłości w klanie.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
- No najwy'aźniej niewysta'czjąco - wycedziła, po czym zatrzymała się, a ruda wojowniczka niemalże dobiła do swojej przywódczyni od tyłu. Czerwona Gwiazda obróciła się by stanąć pyskiem w pysk z Wysoką Falą, wbijając w nią twardy wzrok spod zmarszczonych brwi. Jej ogon miarowo machał z jednej strony na drugą, gdy przywódczyni próbowała opanować swoją rosnącą irytację poddaniem się wojowniczki.
- Sko'o jesteś dla niego cięza'em, to co w nim 'obisz? - syknęła - Nikt za ciebie nie stanie się p'zydatny ani silny i nikt za ciebie nie zacznie jeść. Jesteś jedynym kotem odpowiedzialnym za swój stan - dźgnęła ją przednią łapą w klatkę piersiową, na wypadek jakby ruda jednak nie zrozumiała - Jeśli chcesz nosić imię wojownika Klanu 'zeki i jeśli chcesz wspie'ać swój Klan, to musisz dać z siebie absolutnie WSZYSTKO. I nigdy nie jest na to za późno. Nigdy nie jest za późno na naukę, Wysoka Falo. Zycie nie kończy się w wieku 30 księzyców, nie zat'zymujemy się wtedy w miejscu. Uczymy się całe swoje zycie, a ty maz go p'zed sobą jeszcze mnóstwo - ciągnęła, wyciągając łeb do przodu i niemal stykając się nosem z pyskiem rudej, brutalnie wchodząc jej w jej przestrzeń osobistą - Mam gdzieś, ile się nad sobą uzalasz, z iloma kotami 'ozmwiasz i cz-czy się j-j-jąk-k-k-asz - marnie odegrała sposób mówienia Wysokiej Fali - tak długo, jak widzę, ze dajesz z siebie wszystko dla Klanu, a ty p'zestałaś. Nigdy nie powiedziałam, ze juz do końca zycia nie dostaniesz zadnego ucznia. Ale muszę wiedzieć, ze chcesz, i ze sobie z nim po'adzisz, a to zalezy tylko od ciebie. Jeśli uwazasz, ze nie jesteś wysta'czająco dob'a, to mogę pop'osić kogoś, by ponowił część twojego t'eningu. Moze musisz sobie p'zypomnieć pewnie 'zeczy i doszlifować część umiejętności. Jesteś zainte'esowana takim 'ozwiązaniem? - zapytała. Jeśli ruda myślała, że tak łatwo się wywinie i zagłodzi się na śmierć gdzieś w kącie obozu, to najwyraźniej była w dużym błędzie. Czerwona Gwiazda była natrętna jak wielka mucha i irytowała ją słabość i poddawanie się. Wysoka Fala różniła się i od Kruchej Łapy i od Czarnego Bzu, ponieważ całkowicie się poddała, gdy i w swojej byłej terminatorce i w czarnym wojowniku przywódczyni widziała chociaż szczątkowe starania które próbowała wykorzystać. Mimo, że Czarny Bez wątpił w siebie, to powiedział, że CHCE terminatora, którego Czerwia mu zaproponowała. Przyszedł do niej z wieściami o Brudnej Łapie a także zadowalająco radził sobie z treningiem Szarotkowej Łapy. Mimo, że też był nieśmiały i wątpił w swoje umiejętności, to starał się dla Klanu. Niezależnie od tego, co wydarzyło się na w naszych życiach one trwały nadal i musieliśmy dawać z siebie wszystko każdego dnia.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Również się zatrzymała, być może nieco za późno, co wprawiło ją w głębokie uczucie dyskomfortu. Nie nawykła podchodzić blisko praktycznie obcych kotów, które dodatkowo w jej głowie jawiły się jako groźne, przez co wycofała się parę kroków w bezpieczniejszą strefę, która pozwoliła rudej poczuć się delikatnie mniej zestresowana, niż była w tamtej chwili.
- Z... Z-Zaczełam... - powiedziała cicho, nie chcąc jednak przerywać słów niebieskiej. Przez szantaż czarnego kocura, który siedział z nią na ceremonii, nie mogła teraz nie jeść chociaż raz dziennie. Jednak do powrotu do normy z tego stanu, w jakim się znajdowała, potrzeba było więcej czasu, niż parę godzin. Czując dotknięcie w pierś, położyła uszu płasko po sobie, drgając pod wpływem nagłego kontaktu fizycznego z przywódczynią, cofając przy tym głowę i przenosząc ciężar ciała na tylną jego część, jakby miała w zamiarze się wycofać. Musiała mocno się zapierać, aby tego nie zrobić. Starała się cofnąć jeszcze bardziej głowę, gdy Czerwona Gwiazda wyciągnęła w jej stronę łeb, nie chcąc wchodzić z niebieską w tak bliski kontakt. Cofnęła się o krok, od razu czując się lepiej niż przed sekundą. Przywódczyni ponownie zaczęła mówić, że chodzi tylko o niedostanie ucznia. Gdyby tak było, Wysoka nie doprowadziłaby się do takiego stanu, zaczęło to się jeszcze przed tym, nim zakończyła trening Deszczowej Doliny. Chwilę odczekała w ciszy, zastanawiając się nad rozwiązaniem, jakie proponowała starsza kocica. Czy to by jej pomogło? Czy naprawdę musi wracać do poziomu terminatora, gdzie ktoś wisi nad jej głową? Dodatkowo nie miała pewności, na kogo trafi. Mógłby to być Czarny Bez, który ma już wystarczająco obowiązków na głowie, ale równie dobrze mógł to być ktoś, kto Wysokiej nie lubi i będzie za wszelką cenę utrudniał jej życie. I również oznaczałoby to, że jej mistrz nie był dobrym mistrzem ani też przywódcą, skoro jego terminatorka, przy której starał się wyciągnąć szczątki pewności siebie i dopuścił kogoś, kogo trzeba poprawiać do rangi wojownika. Ostatecznie pokręciła przecząco głową, na początku chcąc pozostawić odpowiedź w takiej formie, jednak nie wypadało tak się porozumiewać z przywódczynią.
- N-Nie... N-Nie jestem z-zainteresowana... - odpowiedziała cicho, jednak Czerwia na pewno słyszała jej słowa, jako że była wystarczająco blisko. Przez to, że nie jadła, nie miała sił. A przez to, że nie miała sił, nie była w stanie pogonić za zwierzyną lub utrzymać przez cały okres podchodzenia do zwierzyny pozycji łowieckiej, w końcu zdradzając swoją pozycję. W życiu miała jednak wyjątkowego pecha do zwierzyny i zazwyczaj po prostu nie była w stanie niczego wyczuć lub też ją dostrzegła, pomimo że Wysoka nie zdradziła swojej pozycji. Wcześniej, pomimo że się starała i emocjonalnie angażowała w trening, terminatorzy znikali lub umierali. Przy życiu pozostała jedynie córka Płonącego Świtu, jednak ruda spodziewała się, że skoro była jej podopieczną, to prawdopodobnie nie dożyje do sędziwego wieku. Albo też nie pozostanie w klanie, odchodząc po złożeniu przysięgi. Prawdopodobnie wraz z biegiem czasu o niej zapomną, jednak Wysoka pamiętała o wszystkich, którzy odeszli.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Czerwona Gwiazda nie była "prawie obcym kotem", była jej przywódczynią którą Wysoka Fala znała i widziała w obozie całe swoje życie. Więc niech jej się nie wydaje. Popielata mało kotów w Klanie Rzeki traktowała jak przyjaciół, ale nikt z rzeczniaków nie był dla niej "obcym", to było niedorzeczne. Niemalże wszyscy byli jakoś ze sobą połączeni więzami krwi albo powinowactwa, znali się całe swoje życie i spali w tych samych legowiskach, chodzili razem na patrole i polowania oraz siedzieli razem na ceremoniach.
Czerwona Gwiazda nie mogła wiedzieć, o co dokładnie chodziło Wysokiej Fali oraz czemu się tak zachowuje. Przynajmniej tak długo, aż ta sama nie zamierzała jej powiedzieć, a, najwyraźniej, nie zamierzała. Dlatego przywódczyni błądziła po omacku, ale to jej w niczym nie przeszkadzało. Były niewiele rzeczy w których była naprawdę dobra, ale jedną z nich na pewno było bycie natrętnym i upartym jak osioł, przez co nie było łatwo się jej pozbyć.
- Sko'o nie jesteś zainte'esowana - zaczęła chłodno, w dalszym ciągu stojąc pyskiem w pysk z Wysoką Falą i w dalszym ciągu nachylając się do niej, mimo, że ta wykonała krok w tył - to co w takim 'azie zamie'zasz z'obić by się polepszyć? - to nie było pytanie. To był rozkaz. Wpatrywała się w nią lekko zmrużonymi, wymagającymi i błyszczącymi ślepiami. W całe postawie przywódczyni nie było widać ani śladu zawahania, parła do przodu niczym wylewająca z koryta rzeka, brutalnie wchodząc w przestrzeń osobistą Wysokiej Fali tak fizycznie jak i psychicznie.
W tym momencie Czerwona Gwiazda nie pytała o to, jaki Wysoka Fala miała plan. Ona oczekiwała deklaracji i wprowadzenia tego w życie. Teraz, tu, w tym miejscu, w tej chwili. Trwała w miejscu niczym posąg, nie pozwalając i Wysokiej Fali ruszyć się z miejsca i była gotowa tak sterczeć choby i do rana. Ona była syta i miała siłę, mimo swojego podeszłego wieku.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Poruszyła nerwowo ogonem, widząc, że wycofanie się niewiele dało, nie zmieniło postawy Czerwonej Gwiazdy, jednak przynajmniej dało jej to lekkie poczucie uspokojenia. Nie lubiła naruszania swojej strefy osobistej, jak i również Wysoka szanowała to u drugiej osoby. Na pytanie zadane przez przywódczynię, musiała się zastanowić. Żyła z dnia na dzień w swojej marnej egzystencji i... Dobrze jej tak było. Pogrążając się w rozpaczy po utracie bliskich kotów, w bezruchu oczekując następnych mijających chwil i tracąc poczucie czasu oraz otaczającej ją rzeczywistości. Jednak tak mogłaby robić, gdyby była pieszczochem dwunogów, Klan Rzeki wymagał od niej ruchu, ciągłego parcia naprzód, jednak ona nie potrafiła nadążyć za szaleńszym biegiem. Nie chciała być jego częścią. Chciała po prostu żyć i pomagać innym kotom, którym zależało na tym wyścigu, wspierając ich w nierównej rywalizacji, jak to starała się robić przy Byczej Łapie lub sprawić, by zechcieli ruszyć naprzód, tak, jak to było w przypadku Wieczornej Łapy. Zacisnęła powieki, gdy obraz wcześniej żywych terminatorów, zmieniał się na martwe ciało leżące pod skałami lub po wypadku, jaki mógł spotkać kotkę po wyprawie na tereny niczyje bez wcześniejszego przeszkolenia lub opieki. Wzięła głębszy oddech, wiedząc, że musiała się uspokoić i odpowiedzieć na pytanie.
- Z-Zamierzam... J-Jeść r-regularnie... U-Uczestniczyć w p-patrolach... I... P-Polować d-dla klanu, b-by s-starszyźnie, k-kociętom i... m-matkom n-niczego nie b-brakowało... - odpowiedziała, otwierając oczy i składając swoją deklarację. Przynajmniej to był początek. Musiała odzyskać siły dzięki regularnym posiłkom i zbudować ponownie mięśnie, które zanikły przez wyniszczenie organizmu. Prawdopodobnie potrwa to długo, jednak ruda zamierzała dążyć powoli do swojego celu. Poruszyła nerwowo ogonem, spuszczając wzrok bardziej na nos przywódczyni, nie będąc pewna, czy coś takiego, co powiedziała, wystarczy. Spodziewała się, że nie, dlatego już od momentu zakończenia wypowiedzi przygotowywała się na kolejną z wielu porażek.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Milczała przez chwilę, pozwalając Wysokiej Fali zastanowić się nad odpowiedzią i wyjąkać z siebie jakieś chociaż odrobinę sensowne zdanie. Wciąż jednak wpatrywała się w nią intensywnie, niemal wypalając w niej dziurę swoimi ognistymi ślepiami. Jej ogon miarowo chodził na boki niczym wahadło zegara, jakby odliczając wojowniczce jej pozostały do końca czas.
- To jest jakiś początek. Liczę na twoją współp'acę, Wysoka Falo - słowa Czerwonej Gwiazdy zabrzmiały niemalże jak groźba, dając rudej do zrozumienia, że wyczerpała swój limit użalania się nad sobą i zdychania z głodu gdzieś w cieniu obozu. - Od dzisiaj będziesz jadła ze mną wieczorny posiłek. Codziennie - zadecydowała, ustalając Wysokiej Fali kolejny punkcik do odhaczenia w fazie dnia. To był nie tylko sposób na to, by Czerwona Gwiazda upewniła się, że ruda cokolwiek je, ale także na to, by mogła regularnie obserwować jej postępy. No i był to sygnał, by Wysoka Fala nie myślała, że jak dzisiaj rozstaną się z popielatą przywódczynią po patrolu, to pozbędzie się jej natrętnego wzroku. Czerwia miała oczy. Nie tylko swoje, ale także w Klanie.
- Jeśli wszystko pójdzie dob'ze, to dostaniesz te'minato'a. Jeśli wysta'czy mi kociąt, to moze nawet kogoś z miotu Lśniącego Fute'ka. Tylko muszę się upewnić, ze z'ozumiałaś, ze juz nie masz wmawiać młodszym kotom takich bzdu' jak wtedy o p'zeg'ywaniu. T'enujesz wojowników, czyli koty, któ'e mają walczyć za swój Klan i mają być gotowe poświęcić za niego zycie jeśli zajdzie taka pot'zeba. Mam nadzieję, ze się 'ozumiemy w tej kwestii - ciągnęła, po czym w końcu rozluźniła mięśnie i odwróciła się plecami do rudej, by następnie ruszyć przez Jeżynowy Zagajnik by dokończyć patrol. Dała znak ogonem Wysokiej Fali by ruszyła za nią. Jednocześnie co jakiś czas zerkając na nią kątem oka, obserwując jej reakcję a także oczekując odpowiedzi.
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Zacisnęła zęby, gdy Czerwona Gwiazda wydała swoje polecenie. Codzienne wieczorne posiłki z przywódczynią nie brzmiały zbyt dobrze, przynajmniej nie w uszach Wysokiej. Zdecydowanie wolała spędzić posiłki z kimś, kogo naprawdę lubi i jest w miarę pewna, że ze wzajemnością, teraz była świadoma, że będzie jedynie problemem dla niebieskiej kocicy. Nie zamierzała się jej jednak sprzeciwiać, bo prawdopodobnie zabrzmiałyby jej słowa jak wymówki, które wymyśla, by obronić się przed regularnym jedzeniem, a wcale tego na myśli nie miała. Tak samo, jak tego, że robi to tylko przez to, że nie dostała terminatora od dłuższego czasu. Naprawdę sprawiała wrażenie... Tak płytkiej? Praktycznie nie zależało jej na otrzymywaniu nowych podopiecznych, wiedziała, że nie jest dla nich żadnym mistrzem ani wzorem, a jedynie przeszkodą, którą trzeba pokonać, by stać się wojownikiem. Współczuła każdemu, kto trafi pod jej opiekę, a ma w sobie chociaż trochę ambicji, by awansować. Jak w końcu mają się rozwinąć, gdy mają za mistrza kogoś, kto osiągnął swoje maksimum możliwości, które równają się poziomowi dostatecznemu do pozostania w klanie.
- T-Tak - odpowiedziała jedynie cicho na słowa przywódczyni, ruszając za nią, zachowując odpowiedni dystans. Dopiero po chwili przeniosła wzrok na okoliczne zarośla, obserwując, czy nikt nie przedarł się przed granicę i czy nikt nie próbuje tego zrobić. Walki teraz uczyła jedynie w najbardziej okrojonym zakresie, jaki tylko mógł być, ograniczającym się do słabych punktów, użycia otoczenia i przećwiczenia walki, nie chcąc popełnić kolejnych błędów. Z podobną myślą odmawiała nielicznym osobom, które zaproponowały, że dadzą swoje kocięta na nauki, pozwalając tym samym, żeby młodsi członkowie klanu dostali kogoś lepszego od niej. Błędy, jakie popełniła na tych należących do Chaber i Pąk uświadomiły ją, że lepiej trzymać się od tego z daleka.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
- Doskonale - odpowiedziała twardo Czerwona Gwiazda, z zadowoleniem przyjmując zgodę Wysokiej Fali. Ruszyła dalej przechodząc granicą przy Jeżynowym Zagajniku. Uważnie węszyła i nasłuchiwała jednocześnie rozglądając się na boku na wypadek, gdyby miało na nie wyskoczyć coś niespodziewanego. W końcu po to był patrol.
Cieszyło ją, że Wysoka Fala postanowiła z nią współpracować. Przywódczyni wiedziała, że mogła się wydawać dla rudej wojowniczki upierdliwym wrzodem na dupie, ale robiła to dla dobra Klanu Rzeki, przez co również pośrednio dla samej kotki. W życiu nie można zawsze iść na łatwiznę i się poddawać, bo w końcu takie życie może okazać się być o wiele trudniejsze niż dawanie z siebie wszystkiego. Umieranie z głodu wcale nie jest szybkie, łatwe ani przyjemne, wręcz przeciwnie. Wiązało się z długim cierpieniem i zmianami w organizmie.
Po patrolu obie wróciły do obozu, a Czerwia udała się do Słonej Groty.


//zt
★

Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz

Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów

Czy w milczeniu białych, haniebnych flag
Zejść z barykady

Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać


Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść
┍━━━━━━━━━━━━━━━┑
N I E P O K O N A N Y M
┕━━━━━━━━━━━━━━━┙

Wśród tandety lśniąc jak diament
Być zagadką której nikt
Nie zdąży zgadnąć nim minie czas


.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
105
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
***jakby coś to klepać pw***

Wstała od niechenia. Co prawda miała wstać wcześniej, ale okazało się, że zaraz słońce będzie zachodzić. Nie była z tego powodu zbyt zadowolona, ale nie miała nic lepszego do roboty. Porzednie polowanie nie przyniosło jej ani trochę więcej chęci. Nawet je obniżyło. Ale nic, cóż mogła zrobić? Przyjęła pozycję łowiecką. Brzuch nad ziemią aby nie szurał, ogon na równej linii z grzbietem, łapy ugięte, ustawienie pod wiatr. No i rzecz jasna, patrzyła pod łapy. Poruszała się w kierunku granicy z kretowiskiem.
[Obrazek: NNUbiDJ.png]
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74

Polowanie jak polowanie. Może tym razem pójdzie jej lepiej? Kto to wie. Śnieżna wkroczyła do Jeżynowego Zagajnika i zaczęła szukać zwierzyny, idąc w kierunku granicy z kretowiskiem. Przez jakiś czas nie natknęła się na żaden trop, jednak wkrótce jej zła passa się odwróciła i kocica zobaczyła ruch w trawie, któremu zawtórowało krótkie, ciche pisknięcie. Wyglądało na to, że coś znalazła. Pytanie tylko, czy domyśli się, co to takiego? Nie widziała swojej ofiary, jednak miała spore szanse na to, aby zorientować się, jakie zwierzę znajdowało się pół długości drzewa od niej.

Śnieżne Serce S: 11 | Zr: 7 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 60 | W: 46/60 | p: 2/2
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Delikatnie posmutniała, nie widząc, żądnej zwierzyny obok niej. Lecz już po chwili usłyszała cichutki piśnięcie i poruszenie w trawie. Niestety, nie mogła zobaczyć zwierzyny, co ją bardzo zmartwiło. Więc cóż innego mogła zrobić. Nie wiedziała czy było to mądre polować na zwierzynę, nie widząc jej. Lecz spróbuje. Brzuch nad ziemią aby nie szurał, ogon na równej linii z grzbietem, łapy ugięte, ustawienie pod wiatr. No i rzecz jasna, patrzyła pod łapy. Poczekała na sprzyjający wiatr i mocno wybiła się z tylnych łap. Nie wiedziała gdzie celować, więc wysunęła pazury i czekała na szczęście.
[Obrazek: NNUbiDJ.png]
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości