Logo Artemidy
Jeżynowy Zagajnik
Buras wałęsał się po okolicy. Był wystarczająco zuchwały, by chcieć przekroczy granicę i połazić też po terenach nienależących do Klanu Rzeki, jednak zdawał sobie sprawę z tego, że, dopóki nie nabierze mięśni i nie nauczy się chociaż podstaw samoobrony to nie był to najlepszy pomysł. Nie spieszyło mu się do grobu wcale, nie miał ochoty narażać swojego życia z czystej przekory. Wiedział, że przyda się samemu sobie bardziej żywy niż martwy, w dodatku nie wierzył w to całe śmieszne życie po śmierci, Srebrne Skórki, duchowe Klany i tym podobne, dlatego był pewien, że dla niego śmierć to już będzie koniec. Taka... ostateczna koniec końców.
Dotarł w końcu do granicy Klanu i zaczął iść wzdłuż niej. Było to akurat w czasie, gdy ryjówka, która uciekła jasnej kotce już zniknęła gdzieś w trawach, przez co nawet nie zorientował się z jej obecności. W przeciwieństwie do kocicy samej sobie, bo gdy wyszedł gdzieś z boku Jeżynowego Zagajnika to dostrzegł jej sylwetkę kawałek dalej, poza granicami. Szybko zorientował się, że to nie jest nikt z Klanu Rzeki, założył zatem, że to jakiś polujący samotnik. Rozejrzał się uważnie wokoło, czy przypadkiem nie idzie w tę stronę żaden z patroli Klanu Rzeki, po czym ruszył lekkim krokiem w stronę kotki, stając jednak kawałek dalej. Uniósł ogon w powitalnym geście i czekał. Jeśli kotka będzie chciała polować, to go zignoruje i pójdzie gdzieś dalej, ale gdyby miała ochotę na pogawędkę, to stał i czekał, chętny i gotów. Nie obawiał się, że go zaatakuje. Uważał, że te wszystkie bajki o krwiożerczych samotnikach zagryzających terminatorów to jakieś bajki. Oczywiście, że takie koty na pewno też się znajdowały, ale nie rozumiał, po co wszyscy samotnicy mieliby być negatywnie nastawieni. Większość z nich to na pewno były normalne koty, żyjące i polujące w spokoju.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Istotnie. Samotnicy pokroju Złocistego Kłosa polowali, oddychali i generalnie pokojowo koegzystowali z klanami. Sztormowa Łapa to rozumiał, Płonąca Łapa to rozumiał, lecz klan Gromu, jak zwykle, nic nie rozumiał. Cóż.
Czyhająca na jakikolwiek znak życia innego niż własne nie mogła nie usłyszeć, a następnie nie zauważyć nadchodzącego Rzeczniaka, który wyglądał jakby... Wyszedł jej na powitanie? Co za wybornie ułożony klan, ale czemu się tu dziwić, skoro przewodził nim elegancki Świetlikowa Gwiazda. Złotowłosa zastrzygła raźnie uszami w kierunku nieznajomego kocura i, tak wytwornie przyjęta - bez wrzasków i plucia się o niedaleko biegnącą granicę ichniejszego terenu, niezwłocznie przerwała polowanie. Nie wypadało krążyć tak blisko siebie i nawet nie zamienić zdania, prawda? Ex Cienista postąpiła kilka kroków naprzód, zachowując dystans, przez który nie będą musieli się przekrzykiwać, ale który był mimo wszystko zdrowy.
- Witaj, jestem Złocisty Kłos - miauknęła, skłaniając lekko pyszczek i przypatrując się niezbyt natarczywie nieznajomemu. Kolejny młodzian. Klan Rzeki najwyraźniej obfitował w takich.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Klan Gromu najwyraźniej niewiele rozumiał, a przynajmniej to wynikało z tego, co Pożar słyszał na ich temat. Nie zamierzał jednak podchodzić do Klanu Gromu będąc specjalnie uprzedzonym. Wolał najpierw samemu przekonać się co do tego, jacy byli, przed wyrobieniem sobie własnej opinii.
A co do tego czy Klan Rzeki był jakiś szczególnie ułożony... musiałby się zastanowić. Kwestia była raczej taka, że przynajmniej większość członków ich Klanu miała mózgi. Byli też tacy bez, ale stanowili widoczną mniejszość. Świetlikowej Gwiazdy natomiast Pożar nie miał okazji poznać, dlatego nie wiedział, jaki był wpływ czarnego przywódcy na wychowanie Klanu Rzeki. Czerwona Gwiazda trzymała ich ostrym pazurem, ale nie była kotem, który by dbał o ich kulturę osobistą. I na pewno nie była kimś, kto by się przejął, że jej wojownicy zmasakrowali jakiegoś samotnika na granicach, niezależnie od tego, czy ten wszedł na ich terytorium, czy też nie.
xx - Witaj, Złocisty Kłosie. Ja jestem Pożar - uśmiechnął się do kotki, robiąc jeszcze ze dwa albo trzy kroki w jej stronę, ale również decydując się na zachowanie bezpiecznego dystansu. Zwłaszcza, że kotka sama chyba chciała go zachować, a skoro tak było, to terminator nie zamierzał powodować, by czuła się niezręcznie.
xx - Masz bardzo Klanowo brzmiące imię - zauważył, opuszczając w końcu postawiony jak dotąd ogon i rozluźniając się, widząc, że kotka jest przyjaźnie, albo chociaż neutralnie nastawiona. - Jesteś okolicznym samotnikiem? Nie pachniesz żadnym Klanem i nie wyglądasz na pieszczocha dwunogów - zagadnął ją. Co prawda sam nigdy pieszczocha nie spotkał, ale obiło mu się o uszy, że sporo z nich nosi obrożę. No i pewnie pieszczoch nie czułby się aż tak pewnie w samotnym polowaniu i rozmowie z obcym kotem.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nic dziwnego, że kocur przypominał tabula rasa, skoro był od niej na oko jakieś siedem razy młodszy. Taka Złotko na kanwie własnych doświadczeń mogła przynajmniej poświadczyć wszystko, co najgorsze o klanie Gromu... Już parę ładnych księżyców temu spotkała na swojej drodze w krótkich odstępach czasu dwie ex Gromiaczki, wpierw Sasankę, a później niejaką Noc. Pomijając naganne maniery, wybuchowość, a także niezrozumiałą ciągotę do tępej przemocy, obie wydały się kremowej potężnie rozgoryczone polityką rodzimego klanu. Oczywiście te dwa przypadki stanowiły zbyt małą grupę badawczą, żeby ferować wyroki, dlatego prawdziwą wisienką na torcie była informacja przekazana jej przez Sztormową Łapę o urządzonych przez Gromiaków obławach na Samotników. Dopiero personalnie dotknięta Kłos wyrobiła sobie twarde zdanie o tamtych kotach, aczkolwiek nie planowała w związku z tym urządzać sabotaży. Pożar sam wyciągnie odpowiednie wnioski w odpowiednim dla niego czasie, okazji ku temu na pewno nie braknie. Teraz jednak, miast z sąsiadami, przyszło mu stanąć naprzeciwko Samotnika z krwi i kości... Ach, cóż to musiała być za atrakcja dla młodej, szukającej swojego miejsca w świecie duszy.
- Miło mi Cię poznać, Pożarze - odmruknęła spokojnie z neutralnym wyrazem na mordce. Nie uśmiechała się do niego, jej mimika była zastana od długiej bezczynności, lecz i tak zdołała wyglądać dość poczciwie, z postawionymi dzięki umiarkowanej ciekawości uszami oraz bijącą od niej stateczną pewnością siebie kogoś, kto przeżył dość długo w pełnym niebezpieczeństw lesie. Podchwyciła wszystkie wycelowane w nią pytania, ale nie odpowiedziała od razu. Najpierw usiadła, z dużą dbałością odrzucając do tyłu pięknie utrzymany, podobny do wspaniałego trenu sukni ogon. Wszystko wskazywało na to, że spędzą czas na małym tête-à-tête, dlatego zajęła wygodniejszą pozycję. Zdecydowanie preferowała siedzący tryb rozmowy i jako znacznie starsza pozwoliła go sobie narzucić także Rzeczniakowi, chociaż ten oczywiście jeszcze się w swoim życiu nie nastał, więc jeżeli wolał stać, droga wolna. Gdyby planował usadzić zadek na ziemi, Złotko poczekałaby z odpowiedzią aż to zrobi, a gdyby z kolei sterczał w zaparte, i tak otworzyłaby pyszczek z opóźnieniem wynikającym z tego, że liczyła na to, że usiądzie. Te meandry kultury.
- Och, należałam kiedyś do klanu, drogi młodzieńcze. Mówisz, że nie wyglądam... Czyżbym nie była dostatecznie zadbana, aby uchodzić za Pieszczoszkę? - zagaiła, bez złości i sarkazmu na podorędziu. Naprawdę była ciekawa zdania Pożaru na swój temat. Młode koty miały otwarte umysły, świeże spojrzenia i nie obawiały się przesadnej szczerości.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No cóż, sam Pożar musiał się jeszcze przekonać na własnej skórze co to są z Klanu Gromu za gagatki. Miał na swojej długiej liście rzeczy do zrobienia poznanie chociaż paru gromiaków, na razie jednak nie miał ku temu zbytnio żadnej okazji. Zwłaszcza, że terminatorem był dopiero od niedawna, a co za tym idzie, dopiero od niedawna był w stanie wychodzić poza obóz Klanu Rzeki bez zwieszania się na nim o łamanie zasad.
Gdy zobaczył, że Złocisty Kłos usiadła, on sam też usiadł, dostosowując się do jej zasad rozmowy. Nie przeszkadzało mu to, wręcz przeciwnie. Gdy siedzieli miał wrażenie, że znikały wszelkie objawy potencjalnej wrogości i sprowadzali ich spotkanie na bardziej przyjazny grunt. Zmrużył lekko oczy przyglądając się eleganckiej, dużo starszej od niego kocicy. Ciężko było mu oszacować jej dokładny wiek, zakładał, żeby była w wieku co po niektórych starszych wojowników Klanu Rzeki.
xx - Nie, nie to miałem na myśli - odpowiedział jej Pożar, unosząc brwi z lekkim zdziwieniem. Nie spodziewał się takiego wniosku wysnutego przez kotkę - Po prostu nie masz obroży oraz wydawało mi się, że czujesz się dosyć pewnie w lesie i w pobliżu granic Klanów. No i polowałaś bez większego problemu. Wydaje mi się, że większość pieszczoszków nie byłaby tak ostrożna ani tak pewna siebie w obcym miejscu. Oczywiście na pewno są takie, które radzą sobie w lesie, ale myślę o większości - wzruszył barkami i wytłumaczył samotniczce swój punkt widzenia. Była szansa, że życie zrewiduje jego poglądy, ale przynajmniej na razie właśnie tak się one prezentowały.
xx - Wspomniałaś, że byłaś kiedyś członkiem Klanu. Odeszłaś z jakiegoś konkretnego powodu, czy po prostu dlatego, że stwierdziłaś, że wolałabyś żyć jako samotnik, Złocisty Kłosie? - zapytał. Fakt, że kocica należała kiedyś do jednego z Klanów bardzo przykuł jego uwagę. Pożar miał nieszczęście żyć z masą wątpliwości względem systemu w którym się urodził i poznanie kota, który, być może, przeszedł przez coś podobnego, uruchomiło jego spore pokłady ciekawości i dociekliwości. - Oczywiście, jeśli chcesz o tym mówić.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jednak poszedł za jej przykładem i dał trochę odetchnąć białym łapom, tym samym odrzucając ostrożność na dalszy plan. Złocisty Kłos przyjęła to z milczącą aprobatą, jako że przynajmniej dopóki byli tu tylko we dwójkę zagrożenie agresją praktycznie nie istniało i właśnie się w tym wzajemnie utwierdzili. Siadając stworzyli sobie małą, wolną od klanowej polityki enklawę, stanowiącą forum do rozwijającej wymiany światopoglądów. Rozpoczęli od kwestii błahych, acz dla zakompleksionej w młodości Złotko wcale nie takich bez żadnego znaczenia. Czyżby, jako Samotniczka, się… cóż, zapuściła? Na pewno zgubiła nadprogramowy tłuszczyk, wychudła, ale wydawało jej się, że pozostawała zdrowa, czego dowodem było chociażby aksamitne, lśniące futro. Z drugiej strony przecież nie widywała na co dzień własnego odbicia, toteż mogła być nieświadoma swojego rzeczywistego, gorszącego wyglądu... Wyjaśnienia złożone przez biało-burego kocura starczyły, by ją trochę uspokoić. Sztywność puściła kark kocicy. Zbolałe miejsce zalała fala ulgi, ciepła jak słowa Pożaru o tym, jak to sobie dobrze radziła. – Rozumiem… Cóż, masz rację, drogi Pożarze. Ty natomiast wyglądasz na wciąż młodego kocura, a mimo to masz bardzo dojrzałe i trafne spostrzeżenia – podzieliła się własnymi obserwacjami Złotowłosa, klucząc miodowym spojrzeniem po rzecznych terenach znajdujących się za jego plecami. Zamierzała udzielić Pożarowi odpowiedzi na pytanie o jej przeszłość, jednak to wymagało trudnej przeprawy do własnych zamglonych wspomnień. Jeszcze dwadzieścia księżyców temu Złotko zganiłaby Rzeczniaka za impertynencję, ale im była starsza, tym łagodniejsze stawały się ostre krawędzie jej niewylewnej, cienistej osobowości; teraz znacznie chętniej wracała do najlepszych księżyców swojego życia… Drogie, nieco przeźroczyste pyszczki stanęły przed jej złotymi oczami, przez co w kącikach kocicy niezauważalnie błysnęły łzy, które nie miały siły, albo też odwagi spłynąć dalej. Kurzyk, Cierń, Motyl, mama i tata, Śliski Brzeg na moment znów ożyły, maszerując z właściwą sobie, unikalną dla każdego z nich energią przed jej nosem. Kłos drgnęła i uśmiechnęła się słabo, smutno, bardziej do tych wyobrażonych postaci niż Pożara. - A czy nie jest przypadkiem tak, że najpierw odkładają się w kocie powody, jeden po drugim, i wtedy właśnie stwierdza, że to zrobi? Decyzja o wyborze życia jako Samotnik raczej nie zostałaby podjęta, gdyby nie istniały też powody, Pożarze... Czasem te powody tkwią w nas, a czasem... W otoczeniu - powiedziała cicho, przynajmniej na razie nie odwołując się do własnych doświadczeń, a wykładając kocurowi rzecz na sucho, nieco nieprzejrzyście. Mimo to kocica wierzyła, że młodzieniec, który tak sprawnie rozszyfrował jej aktualny status, poradzi sobie również z odrobiną filozoficznego zadęcia.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdawał sobie sprawę z tego, że jego pytanie mogło być nieco nietaktowne, zwłaszcza, jeśli kotka miała jakieś przykre przeprawy z Klanem, który przyszło jej opuścić. Pożar nie wiedział, jaki to jest Klan, ale zakładał, że chyba nie był to Klan Rzeki, a któryś z trzech pozostałych Klanów. Nie miał jednak żadnych tropów by wydedukować, o którą grupę mogło chodzić, więc porzucił myślenie o tym. To nie było tak ważne, a przynajmniej nie teraz.
Nie był typem filozofa. Był obserwatorem i analitykiem, ale raczej nie w kontekście filozofowania, dlatego przyjął słowa Złocistego Kłosa z umiarkowaną radością. Nie znaczyło to jednak, że nie pomyślał o nich i, w gruncie rzeczy... musiał się z nimi w mniejszym lub większym stopniu zgodzić, a przynajmniej z tym, jak je zinterpretował.
xx - Dziękuję - odpowiedział Złocistemu Kłosowi w pierwszej kolejności, odnosząc się do jej komentarza na jego temat - I masz rację, jestem młody. Rozpocząłem trening jakieś dwa księżyce temu - wzruszył barkami. To nie było tak, że jakoś dużo przerobił przez ten czas, ale stał chyba na podobnym poziomie co reszta jego rodzeństwa. No i nie przejmował się tym zbytnio, nie zależało mu jakoś szczególnie na szybkim ukończeniu treningu, można było powiedzieć, że miał w życiu inne priorytety od chłonięcia jak gąbka autorytarnych zasad Klanu Rzeki i kultu w którym ów Klan żył.
xx - Czasem tkwią w otoczeniu, mówisz - mruknął, zamyślając się nieco. Nie wątpił, że większość powodów jego własnych wątpliwości tkwiła w nim. Był na tyle samoświadomy by o tym wiedzieć i nie mieć złudzeń co do tego, że odbiera wiele rzeczy przez pryzmat własnych uprzedzeń. Ale słowa Złocistego Kłosa tylko utwierdziły go w przekonaniu, że to nie wyklucza tego, by owe powody leżały też w otoczeniu, a w tym przypadku w Klanie. Czasem te obie rzeczy musiały się ze sobą zbiec by doprowadzić do reakcji - A jak było w twoim wypadku? Faktycznie część z tych powodów tkwiła w otoczeniu? - Zapytał jej. Jej odpowiedź była ogólnie nieco... wymijająca. Sugerowała pewne rzeczy, ale nie dawała jednoczesnej pewności co do nich. Spokojnie można było wyciągnąć wniosek tak co do tego, że powodu leżały w niej jak i że powody leżały w Klanie... ale Pożar skłaniał się bardziej ku temu, że kotka sugerowała, że leżały po części w obu stronach konfliktu. Przyczyną jej odejścia z Klanu, w którym żyła, musiał być tak jej charakter, jak i pewne wydarzenia w samym Klanie które dały jej znać, że lepiej się z takiego środowiska wycofać.
xx - To chyba musiało być dawno temu i tak, prawda? Nie masz obecnie na sobie zapachu żadnego z Klanów.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nieco ją zdziwiło, że tak młody kocur zachowywał się i wypowiadał jak starszy, lecz zaraz przypomniała sobie siebie sprzed kilkudziesięciu księżyców, również nad wyraz dojrzałą jak na swój wiek. Niektórzy zwyczajnie dorastali szybciej niż inni, nie brakowało też takich, którym młodość nigdy nie wywietrzeje z głów... Jedno jest pewne - natura zawsze dążyła do wyrównywania szans, dążyła do równowagi.
Dzięki temu, że Pożar zajął się własnymi myślami, zyskała kilka cennych chwil na odrzucenie w dal własnych sentymentów. Miodowe oczy kotki wyschły całkowicie, nie narażając jej więcej na zakłopotanie oraz podejrzenia Rzeczniaka, że życie Samotnika, choć kuszące, wcale nie było usłane tylko różami. Co jakiś czas trafiały się kolce wycelowane prosto w serce. Uniosła wyżej pysk z godnością, wprawiając w sprężysty krótki ruch złote kędziorki porastające szyję oraz pierś.
- Mój przypadek… Tak… Myślę, że przyczyny tkwiły zarówno we mnie, jak i otoczeniu – zaznaczyła na wstępie, utwierdzając kocura w słusznych domysłach. – Wychowywałam się w klanie, w którym więzi między większością kotów były bardzo słabe. Nie brakowało między nimi agresji i niechęci. Tak naprawdę każdy z nas mógłby odwrócić się i odejść we własną stronę, nie byliśmy zjednoczeni jak klan, jak jedna wielka rodzina… I rzeczywiście było to dawno, dawno temu… Odeszłam jeszcze jako terminatorka. Pozostawałam w klanie ze względu na moje rodzeństwo, Mistrzynię… Pewnego wschodu słońca wszystkie ważne dla mnie koty zniknęły z klanu, więc ja również nie miałam dłużej powodów, aby tam być - ciągnęła z melancholią w głosie, mimowolnie zaczynając się zastanawiać, czy tylko ona jeszcze żyła, czy może po prostu los porozrzucał ich po świecie...
- Zadajesz dużo pytań, drogi Pożarze... - zauważyła przeniósłszy na syna Bukowej Kory wreszcie wzrok. Nie ujęła tego wprost, aczkolwiek liczyła na sprostowanie, czy kocura pchała po prostu młodzieńcza ciekawość, czy też w jego głowie rozrosły się całkiem poważne dylematy.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pożar miał to do siebie, że był w miarę dojrzały i dużo myślał, oraz szargały nim takie problemy, które zwykle nie męczą kotów w jego wieku. Miał siódemkę, no, teraz już szóstkę, trudnego rodzeństwa i stracił matkę w bardzo młodym wieku, przez pewien czas był odsunięty od Klanu i miał dużo czasu na analizowanie świata wokół niego. Spowodowało to, że miał bardzo wiele ciekawych wniosków jak na młodego terminatora, a w dodatku był zwyczajnie wścibski i lubił drążyć tak długo, jak rozmówca mu na to pozwalał.
xx - Och... przykro mi, że tak to wyglądało w twoim Klanie. - powiedział, słysząc słowa Złocistego Kłosa. Kotka wyglądała, jakby wcale jej to nie ruszało, ale z tego, co mówiła, wynikało, że to było dawno temu. Od tamtej pory jej emocje mogły się już nieco zatrzeć, przysypane piaskami czasu. Być może kiedyś było jej chociaż odrobinę przykro, z tego powodu, być może wtedy odejście kotów, które były dla niej ważne, ją zabolała, być może wtedy ciężko jej było znieść nieprzyjemną atmosferę w swoim Klanie. Jednak to, co opisywała, w niczym nie przypominało Klanu Rzeki. Ciekawe zatem, jak takiemu Klanowi w ogóle udało się przetrwać.
- Rozumiem twoją decyzję. Też pewnie nie chciałbym żyć w takim Klanie. Zwłaszcza, jakby zabrakło w nim mojej rodziny. - Nie wyobrażał sobie zostania w Klanie w którym nie było Bukowej Kory i jego rodzeństwa. Nawet jeśli nawiązał parę luźnych relacji z niespokrewnionymi z nim kotami, to nikt z nich nie był bliski jemu zamkniętemu sercu.
xx - Masz rację Złocisty Kłosie - na jego pysku pojawił się szeroki uśmiech - Myślę, że jestem kotem, którego spokojnie mogłabyś określić mianem... wścibskiego. - W jego głosie pobrzmiała nutka rozbawienia. Widać kocur doskonale zdawał sobie sprawę z tej cechy u siebie i ją w pełni akceptował. - Poza tym, mam wrażenie, albo może raczej mam nadzieję, że twoje słowa chociaż odrobinę pomogłyby mi uporządkować sobie to, co myślę i czuję. - wzruszył barkami. Może nie opowiedziałby o tym tak szczerze wojownikowi Klanu Rzeki, ale Złocisty Kłos wydawała się być kimś, kto nie był dla niego zagrożeniem. Chociaż przez krótki moment Pożarowi przeszła przez głowę myśl, czy w przyszłości nie zadławi się własną naiwnością.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
l gniot, przepraszam.

Złotko zaś nie tyle zgadzała się na robienie w sobie odwiertów jak w zmurszałej skale, co po prostu przyzwalała Pożarowi na zadawanie dowolnych pytań, miarkując jednak wyraźnie granice tej ciekawości przez własne odpowiedzi, bądź to lakoniczne, bądź wymijające. Rozwiązywanie niedogodności takich jak wścibskość należało czynić z klasą, której dawnej Cienistej nie brakowało. Czy inaczej - takt miała od zawsze, natomiast pełna ogłada przyszła z wiekiem, w czasie, w którym musiała ubrać trzymający emocje w ryzach gorset, by nadal utrzymywać się w pionie... Podobnie, gdy chodziło o zapatrywania kremowej na tęsknotę za bliskimi. Ona nadal tkwiła w kocicy, ale po tylu księżycach przypominała już tylko zagojoną ranę, chociaż naturalnie zdarzały się momenty, kiedy fantomowy ból targał ciałem i niepokoił duszę. Nie było jej też odrobinę przykro z powodu utraty sióstr czy rodziców, cierpiała realnie i nieustannie, ale w pewnym momencie nie mogła nic więcej poradzić na tę rozłąkę jak tylko ją zaakceptować i żyć z niewdzięcznym balastem do swojej śmierci.
- Tak, ale to już odległa przeszłość… Klanu Rzeki ten problem chyba nie dotyczy? Zawsze na tyle dobrze się u siebie czuliście, że nie pociągała Was tułaczka… Masz pewnie sporą rodzinę przy sobie, prawda Pożarze? – powiedziała miękko, postanawiając rozłożyć równomiernie konwersację między obie strony. Jak na razie wybrana przez nich formuła przypominała wywiad przeprowadzany z młodzieńczym zacięciem i po prawdzie Złocisty Kłos nie miała nic przeciwko jego udzielaniu, jednak czuła się w obowiązku czysto pro forma poruszenia podobnych zagadnień po przeciwnej stronie, nawet jeżeli średnią ją interesowało pokrewieństwo buro-białego z pozostałymi Rybolubami. Mimo to nie dała po sobie tego poznać, złoty pyszczek aż do ostatnich słów Pożaru był pogrążony w jednostajnym, chłodno uprzejmym wyrazie i dopiero na koniec kurtuazyjną maskę przebiło delikatne, autentyczne zdziwienie. Kłos nieznacznie zmarszczyła różowy nos. Przyznawał się do tego, że jest wścibski i był tym ubawiony? Zastanawiające.
- Ja również mam taką nadzieję, drogi Pożarze, ale byłoby mi łatwiej osądzić, czy tak się w istocie stało, gdybym wiedziała, co masz potrzebę uporządkować – wyjaśniła powoli, zawile jak tylko się dało. Chciała przez to zasygnalizować kocurowi, że chętnie pozna te myśli i odczucia, z którymi nie mógł się uporać samodzielnie z braku odpowiednich doświadczeń, albo kotów będących w stanie udzielić adekwatnej rady, ale zapytanie o nie wprost byłoby jak na gust Kłosa zbyt... nieeleganckie.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pożar doskonale zdawał sobie sprawę z tego, gdzie leżała granica między taktem a jego brakiem, a i tak lubił na owej granicy balansować, przeciągając ją niczym gumę to w jedną to w drugą stronę, za pomocą manipulowania swoim słowem. Nie miał jednak na myśli urazić drugiej strony, przynajmniej z reguły nie i definitywnie nie chciał zrazić do siebie chociażby takiej Złocistego Kłosa.
xx - Huh... czy ja wiem. Kojarzę parę kotów których nie było trochę w Klanie, ale o ile dobrze pamiętam, to większość z nich opuściła Klan nie ze swojej woli. Czerwona Gwiazda chyba nie lubi przyjmować do Klanu kotów, które po prostu "poszły się wyszaleć". Ale nie jestem pewien, terminatorzy raczej nie są wdrażani w takie szczegóły. Jednakże, tak, Klan Rzeki wydaje mi się zgrany. - wysnuł wniosek. Mógł myśleć co myślał na temat Klanów, Kodeksu, Gwiezdnego Klanu i całego tego systemu w którym przyszło mu się urodzić, mógł uważać wiele jego elementów za głupie i ograniczające, mógł uważać całą tę wiarę za bzdury - ale nie mógł odmówić Klanowi Rzeki tego, że się mocno siebie trzymali i, że wszystko w Klanie grało świetnie. Przynajmniej w czasie, w którym żył nie było żadnego zachwiania w Klanie które by zapamiętał. Słyszał o tym, że jego mistrzyni, Zachodzące Światło, próbowała kiedyś obrócić Klan przeciwko Czerwonej Gwieździe, ale to raczej ona była teraz w Klanie nielubiana aniżeli popielata przywódczyni, co samo w sobie świadczyło o tym, jak ciężką łapą kocica trzyma swoich podwładnych. A to wywoływało w kocurze jeszcze większą niechęć. Lojalność bez względu na wszystko, kult grupy i odrzucanie jednostki, bezwiedna wiara w ideały i duchy... to było to, co uważał za głupie.
xx - Mam ojca i szóstkę rodzeństwa. To cała moja rodzina - odpowiedział twardym tonem. Czy to było dużo? On sam powiedziałby, że nie. Znał koty w Klanie których rodzina była o wiele, WIELE większa. Ale on byłby w stanie skojarzyć może co najwyżej to, że miał jakieś starszego, przyrodniego brata ze strony matki, z którym nawet nigdy nie rozmawiał i który nic dla niego nie znaczy i którego nie uważa za członka swojej rodziny. Nie miał dziadków, kuzynostwa, pradziadków, siostrzeńców i bratanków ani całego tego tatałajstwa które mieli niektórzy członkowie Klanu Rzeki.
xx - Ciężko powiedzieć - odpowiedział szczerze, patrząc bez skrępowania na starszą kocicę - Nie jestem chyba na tyle związany z Klanem, jego zasadami oraz wiarą by... no wiesz. Nie mieć wątpliwości. Czasem się zastanawiam, czy nie żyłbym bardziej w zgodzie z samym sobą gdzieś indziej, aniżeli w Klanie Rzeki, i czy nie trzyma mnie tu tylko fakt, że mam rodzeństwo i ojca, który stracił swoją partnerkę i jesteśmy jedynym, co ma. Ale to nie ma znaczenia, bo chwilowo i tak jestem zbyt słaby by żyć samodzielnie. - Wytłumaczył jej trochę bardziej swój punkt widzenia, ciekaw, czy uzna jego podejście za dziecinne.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mięśnie na jej boku zadrżały delikatnie, jakby przeprowadzony właśnie przez Pożara przeszczep informacji został przez nią odrzucony jak obca tkanka. Wszystko za sprawą słów kocura, z których wynikało, że klan Rzeki i owszem miał Gwiazdę, lecz inną niż Kłos by się spodziewała, inną niż zapamiętała. Najpierw Malinowa Gwiazda zastąpiła w klanie Wichru Kruczą, a teraz w Rzece zamiast Świetlika władzę okazywała się sprawować niejaka Czerwona Gwiazda… Złotko nieswojo czuła się z tą rotacją wśród kotów obdarzonych darem dziewięciu żyć. Z każdą taką zmianą mimowolnie traciła punkt zawieszenia w rzeczywistości. Ta śladowa wiedza o klanach, o Przywódcach, była wszystkim, co zostało z jej dawnego życia i trzymała się tego dosyć kurczowo, wyrażając zaniepokojenie i nieuchwytny lęk wobec najdrobniejszych zmian. Jej wspomnienia jako jedyne nie traciły na aktualności, urządzała pod nie każdy aspekt swojego życia, nawet to, że nie mogła wrócić do rodzimego klanu, ponieważ Wężowa Gwiazda ich nie chciał z powrotem… Zajmując tak stateczne stanowisko, Złocisty Kłos przypominała piaskowy, nieruchomy kamień, o którego rozbijała się woda, płynący czas… Czy potrafiła jeszcze inaczej?
- Na pewno jest zgrany – zapewniła kurtuazyjnie, bez grama rzetelnego przekonania, mechanicznie, bo tak należało. – Żywię nadzieję, że Czerwona Gwiazda jest równie utalentowanym Przywódcą co Świetlikowa Gwiazda, jej poprzednik – dopowiedziała jeszcze, jakby wychodząc na przekór temu wszystkiemu, co kotłowało się w głowie Pożaru. Może rządy twardą łapą nie były jedynym dopuszczalnym sposobem utrzymywania porządku w klanie? Może tyle samo, a nawet więcej, dało się osiągnąć dyplomacją, którą uosabiał czarny kocur? Madonna nie miała nigdy bezpośrednio styczności ze Świetlikową Gwiazdą, jednak z tego, co niosło się o nim swego czasu po całym lesie, zasługiwał na najwyższe uznanie.
Wkrótce potem młody kocur obnażył przed zastygłą w wyuczonej, sztywnej galanterii kocicą swoje rozterki. W żadnym razie nie uważała go za znudzonego smarka poszukującego legendarnego sensu egzystencji, wręcz przeciwnie, Pożar zaskarbił sobie u niej dozę sympatii dobrym wychowaniem oraz przemyślanymi, zgrabnymi wypowiedziami.
- Wątpliwości są naturalne, drogi Pożarze i same jeszcze nie stanowią zbrodni przeciwko Gwiezdnemu Klanowi, ani niczemu innemu. Zastanowiłabym się jednak na Twoim miejscu, czy jesteś w klanie Rzeki tylko, czy AŻ z powodu swojego rodzeństwa i ojca. Mnie właśnie to trzymało w klanie, moje rodzeństwo. Tak długo, jak byłam tam z nimi, czułam się na swoim miejscu – zaszemrała cicho, przyoblekając wargi melancholijnym, niesięgającym oczu uśmiechem. - Życie jest jednak długie, drogi Pożarze… Gdybym miała udzielić Ci rady, powiedziałabym, abyś dał sobie czas, by dowiedzieć się, czego naprawdę pragniesz i w ten sposób później niczego nie żałował. Dziękuję, że zechciałeś dotrzymać mi towarzystwa, ale teraz lepiej będzie, jak odejdę, nim zbliży się do nas jakiś patrol… Bądź zdrów – i z tym określeniem, odrzucając Gwiezdny Klan, który oświetlałby jej samotnicze ścieżki, Kłos podniosła się ostrożnie z ziemi, po czym wróciła, skąd przyszła. Znikąd.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On nie miał przyjemności poznać Świetlikowej Gwiazdy - urodził się długo, długo po śmierci czarnego kocura, więc nie odczuwał w żaden sposób nostalgii czy przywiązania względem poprzednich przywódców. To samo tyczyło się Klanu Cienia, który znał już za panowania Płomykówkowej Gwiazdy. O Wężowej Gwieździe słyszał tylko trochę historii i był on dla niego bardziej ideą aniżeli faktycznym kotem. O Świetlikowej Gwieździe wiedział, że ponoć był dobrym przywódcą Klanu Rzeki, innym od Czerwonej Gwiazdy. Ale w jego świecie to Czerwona Gwiazda była "normą", więc ciężko mu się było przestawić z myśleniem na cokolwiek innego... nie znał niczego innego poza nacjonalistycznym bełkotem.
"Żywię nadzieję, że Czerwona Gwiazda jest równie utalentowanym Przywódcą co Świetlikowa Gwiazda, jej poprzednik". Te słowa spowodowały, że zaczął się zastanawiać ile kocica wie na temat tego, kim był i jak rządził Świetlikowa Gwiazda z punktu widzenia kota spoza Klanu Rzeki.
Wysłuchał kolejnych słów kotki, milcząc i zastanawiając się nad pewnymi kwestiami. Nie sądził, że musi podejmować decyzję już, teraz, natychmiast, wręcz przeciwnie. Dawał sobie czas, ale jednocześnie próbował nagromadzić jak najwięcej informacji i punktu widzenia różnych kotów. Dlatego cieszył się, że miał okazję porozmawiać z samotniczką. Planował jeszcze zabiegnąć opinii co poniektórych kotów w Klanie Rzeki, bo wiedział, że mieli tam takie, które żyły przez jakiś czas poza Klanem.
xxx - Dziękuję za twoją poradę, Złocisty Kłosie. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze kiedyś spotkać, bo chętnie jeszcze bym z tobą porozmawiał. Do zobaczenia - pożegnał ją i posłał jej lekki uśmiech, po czym rozejrzał się wokoło, czy przypadkiem nie ma gdzieś wokół niego jakiegoś patrolu Klanu Rzeki. Ale teren przy granicy był czysty, dlatego terminator szybkim truchtem ruszył w stronę obozu. Chciał wrócić zanim ktoś zauważy jego nieobecność.


//zt x2








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spokojnym, można by rzec nawet, że powolnym krokiem poruszała się wzdłuż granicy z terenami niczyimi. Pozostawała niby czujna, uszy cały czas wyłapywały zewnętrzne sygnały, a oczy co jakiś czas wznosiły się znad ziemi i przeczesywały okolicę, by upewnić się, że po zmroku nie złapie jej żaden drapieżnik. Czasami musiała wyjść z obozu. Odpocząć od obecności kotów i przez moment myśleć o niczym. O żadnych problemach, jakie coraz częściej dotykały ją w życiu, o żadnych obowiązkach i powinnościach wynikających z rangi i z racji przynależności do Klanu Rzeki. Owszem, kochała go, czuła się wobec niego lojalna, jednak czasami przytłaczał ją swoim ciężarem i odpowiedzialnością. Przystanęła przy jednym z drzew, które zostało oplecione przez jeżynowy krzew, podnosząc wzrok na rozgwieżdżone niebo, widziane spomiędzy wysokich gałęzi. Wojowniczka przymknęła oczy, pozwalając sobie na odpłynięcie gdzieś, gdzie zdecydowanie lepiej jej się powodzi. Do krainy rozmyślań, jak mogłoby wyglądać jej życie, gdyby podjęła inne życiowe decyzje, a także jak może wyglądać, gdyby w przyszłości postanowiła coś zmienić w sobie. Jednak nic nie było takie proste, na jakie wyglądało i musiała się z tym pogodzić, gdy wracała do szarej, bolesnej rzeczywistości.

//wrzoska
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało jej się wyrwać z obozu! W końcu! Znaczy wyrwać... zgodnie z tym, że jej mistrz zakazał jej samotnych wypraw musiała wyprosić u kogoś wyjście i udało jej się u Lisiego Ogona, który akurat wychodził z obozu. Po prostu stanęła przed nim i powtarzała „proszę” dopóki się nie zgodził. Później zaćwierkała go niemal na śmierć swoją szczęśliwą paplaniną, upominana cały czas, że ma biec wolniej, że ma nie odbiegać, że na litość przodków ma nie skakać po tych kamieniach, WRZOSOWA ŁAPO ZŁAŹ Z TEGO DRZEWA. Lisi Ogon z widoczną ulgą ujrzał inne rude futro i w kilka uderzeń serca kazał Wysokiej Fali mieć oko na Wrzoskę, przedstawił je sobie, a sam oddalił się zanim ktoś zdołałby się nie zgodzić.
Wrzos zostawiona pod nową opieką, usiadła naprzeciw wojowniczki i patrzyła na nią, przez te kilka chwil będąc spokojną.
- Wysoka Fala? Ładne imię. Ciocia mówiła o tym, że na Słonej Wodzie tworzyły się fale o wiele większe niż na naszej rzece, znałaś stare tereny? Myślisz że twoje imię jest od tych fal? - otworzyła pysk tylko na uderzenie serca, a już zdołała z siebie wypluć tyle słów w postaci pytań. Czekała grzecznie na odpowiedź, rozglądając się otwarcie po okolicy i zerknęła na to samo drzewo, co rudo-biała - O, jest bardziej otoczone tym krzakiem, teraz chyba nie dam rady na nie wskoczyć - stwierdziła mrugając niebieskimi oczyma i póki co nie próbowała tego zrobić, ale nie oznacza to, że nie spróbuje wkrótce.
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości