- I co? To, że ktoś ci może kiedyś nos odgryźć za takie teksty. - Odmruczał, nieco niezadowolony jego postawą, ale... Żwir miał ponad 30 księżyców na karku. A tamten leszcz? Dopiero co się wykluł. Nie było sensu denerwować się na niego bardziej, niż to potrzebne, bo widać było, że typ tak ma.
- W takim razie masz bardzo ubogi wachlarz smaków. - Może jak samotnik zacznie mu rzucać dziwnymi określeniami, to tamten się znudzi i sobie pójdzie?
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
xxxx- Ta jasne. Już mi odgryźli ucho i to bez takich tekstów, to żadna różnica. Jak ktoś będzie chciał mój nos, to będzie próbował niezależnie od tego, czy będę gadał, czy nie, ha - wymądrzył się, bo to była prawda - wiedział, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał go zeżreć nawet bez prowokacji. W takich sytuacjach i prowokacje nie zaszkodzą, bo skoro los był już z góry przesądzony, to przy okazji można się było trochę pośmiać, nie! xxxx- Co mam kolego? Wcale nie jestem UBOGI. Mam eee... duży RYB i OŚCI w legowisku, co ty, ja i ubogi? Dobre sobie! - nikt mu tu nie będzie wmawiał, że jest biedny, co to, to nie! nie wiedział, co oznacza ten cały wachlarz smaków, ale zrozumiał, że ten ewidentnie go obraża - słowo ubogi wystarczyło mu do tego, by się tu zacząć kłócić. O nie, nikt od biedaków go wyzywać nie będzie.
- A bezczelność masz w genach czy cię jej nauczyli? - Smarkacz. Normalnie Żwir nie przejmował się takimi zsczepkami, ale słysząc ten drażniący głos i wiedząc to duże ucho falujące na chudej szczapie, kocur tracił chęci do bycia. Gdyby jeszcze tylko mówił coś z sensem.
- Zaczepiłeś mnie tylko po to, żeby mnie obrażać? Takie są teraz koty Klanu Rzeki? Współczuję twoim rodziom, przekaż im wyrazy zgorszenia i współczucia. - Wiedział, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, a w klanie były różne osobistości, ale jednak taka "reklama" nie wyglądała najlepiej. Podniósł zająca, chcąc oddalić się od kociaka.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
xxxx- A przepraszam, kiedy ja byłem bezczelny kolego??? Ja tu tylko stwierdziłem fakt, o! - co za dziwny kot. Przecież nie pyskował, a inteligentnie odpowiedział na jego zaczepkę, no bo fakt był taki, że jeżeli ktoś chciałby odgryźć mu nos, to zrobi to nawet, gdyby Karaś był najmilszym kotem na całym świecie. Czego ten ziomek nie rozumiał? xxxxZmarszczył brwi. Teraz to już w ogole niczego nie rozumiał. - Przecież to TY obrażasz MNIE. Ty powiedziałeś, że jestem ubogi! Ty zacząłeś, to co. O co ci chodzi, ej, bo nie czaje??? - wbił w niego zdezorientowany wzrok. Ten gostek był jakiś nie taki, czy co? Najpierw mówi mu, że pyskuje, chociaż wcale nie, a teraz oskarża o obrażanie, jak to dosłownie nieznajomy obraził go sekundę temu!
Pokiwał głową na boki. - Tak, mikrusie, tak. - Mruknął cicho do siebie, ledwo słyszalnie dla Karasia. Nie wdawał się w dalsze dyskusje, bo nie widział sensu.
Na kolejną rzecz też nie odparł, bo już trzymał piszczkę w pysku. Oddalił się nieco od granicy, żeby tamten musiał zedrzeć gardło, ale sam już nie słuchał kolejnych słów. Szedł nieco zgarbiony, jakby polował na coś jeszcze, ale po prostu czuł ciężar głupoty orientala. Jakie geny trzeba mieć, żeby takie coś wyprodukować?
//zt XD
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
xxxx- Co powiedziałeś? - zapytał, bo nieznajomy to bardziej mamrotał do siebie pod nosem, niż mówił do Karasia. Ale ten zamiast mu odpowiedzieć, po prostu się... odwrócił. I tyle, i se poszedł. - Halo! CO POWIEDZIAŁEŚ?! - zawołał za nim, ale tamten był niewzruszony - po prostu se polazł. - Debil - mruknął pod nosem. Niemiły debil i kłamca, i tyle! No! Karasiowa Łapa zawrócił zirytowany, nie było sensu się przejmować takimi cwaniakami.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
Konwój przybył ze złotem… znaczy się nic nie miał. Goły i wesoły, dokładnie taki, jaki opuścił dom ludzi, zostawiając za plecami Kaczą Łapę, zwaną Rzeźnią. Bezwątpienia trafił do miejsca, które mu opisywała. Problem teraz pojawił się jednak taki, iż nie znał zapachu tego całego klanu, o którym mu mówiono… Jak więc takowy rozpozna? Ano… na pewno znajdą się miłe duszyczki, które zbłąkanemu wędrowcy wskażą drogę.
Konwój dreptał więc, raz po raz zatrzymując się, by obwąchać jakiś przedmiot, kiedy ten okazywał się nie być wystarczająco ciekawy - szedł dalej.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Jako wojowniczka jej zadaniem było między innymi patrolowanie, co robiła. Było także polowanie, co także czyniła. W tej chwili właśnie wchodziła na drzewo za wiewiórką. Podeszła ją perfekcyjnie, choć wchodzenie na drzewa robiła dalej koślawo i sposobem, który działał, choć idealny nie był. Niemniej wiewiórkę złapała w zębiska, zagryzła i zaczęła schodzić. Przy samej końcówce zeskoczyła na ziemię i wtedy, równo z tą chwilą, jej wzrok w jednym sprawnym oku spotkał się z białym kotem na białym tle. Jedyne co go wyróżniało to jego oczy. Nie dość, że sprawne, to jeszcze dwukolorowe. Co za niesprawiedliwość. Nadpływająca Ławica się wyprostowała i odłożyła wiewiórkę pod pniem, spoglądając na kota. Nie potrzebowała rozmowy - chciała się upewnić, że jej osoba przepędzi kota, który szedł dość blisko granicy.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
On za to miał zupełnie inny plan. Będąc kotem, który nie doznał za wielu nieszczęść, krzywd, ani nie miał wielkiej świadomości o świecie… nie dostrzegł zagrożenia, ani też nie wystraszył się obecności kotki. Uśmiech sam pojawił się na Konwojowskim pysku, a łapy pokierowały go wprost do świeżo zauważonej. Już z pewnej odległości zdecydował się odezwać. Był głośny, inaczej być nie mogło — Dobry! Jo je Konwój. Piekno pani je z klanu? Szukom jednego takigo — jeszcze kilka kroków i przystanął, zachowując pewną odległość od pięknej pani. Nie że się bał! Ale chciał dać jej przestrzeć, o! Jak na dżentelmena przystało.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Podniosła głowę wyżej na słowa białego kota. Nie wyciągała pazurów, ale była uważna. Uśmiechnęła się lekko na przywitanie i dziwny sposób mowy. - Dzień dobry. Z klanu, z rzeki. Tego szukałeś? - Może mogła mu jakoś pomóc, skoro szukał klanu? Nawet jeśli nie rzeki, to mu wskaże odpowiednią drogę czy coś... ciekawe czego konkretnie chciał?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
O nie zignorowała go! Mama go czasami ignorowała, a czasami i dostał po niej po uszach. Kochana Rzeźnia. Uśmiech poszerzył się znacznie, a sam nabrał większej motywacji do rozmowy. — Rzeki? Niy, niy. Jo szukom Klanu Wichru, sliczno pani go zno? — Klany… cztery je były. Tak przynajmniej pamiętał. Mama Rzeźnia mówiła głównie o Wichrze, o reszcie napomknęła, że nie są warci uwagi. Ale tak cichutko na paluszek… Konwój słowa Rzeźni brał z przymrużeniem oka! Był młody, według niej i naiwny, a sam określiłby się… odważny! — A jak się pani z Rzeki nazywo? Pewno carująco, a jak! — ach… cóż z niego za czarujący kocur! Skąd on potrafił tak czarować? Na pewno nie od Rzeźni… od niej to co najwyżej potrafiłby najlepiej w świecie prychać i wywracać oczami. Ten talent był więc jego prywatny, wrodzony.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Tak, to w tamtą stronę. - Wskazała mu w jakim kierunku powinien iść. - Tylko proszę pamiętaj, żeby nie przekraczać granic klanów. To oznaczenia zapachowe, na pewno czujesz to tutaj. - Uśmiechnęła się do białego kota, który dziwnie wyglądał. To znaczy - sierść miał dziwną. I dziwnie mówił. Oczy też miał trochę dziwne. Dziwny był ogólnie. Jednak te myśli nie opuściły jej głowy.
- Nadpływająca Ławica. - przedstawiła się, a i owszem, bo czemu nie. - Ty pewnie też masz ciekawe imię? - Taki dziwny to pewnie było dziwne.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
— Dziękuja fest, teroz już na pewnioka trafia — wskazane, pokazana i zapamiętane! Młodszy kocur obdarzył towarzyszkę uśmiechem. Miła pani z niej! Nie to co mama Rzeźnia! Ta to humorki miewała… Konwój już się szczęście całe przyzwyczaił! Z tego też powodu doceniał tak inne koty! Te milsze rzecz jasna. No i ładniejsze! Mama Rzeźnia była nie za ładna, nauczył się więc doceniać piękno, a co! — Jasno sprawa, piękno pani. Mama mi godała, coby niy przekraczać, to ani mi w głowie! Ani łapka, ani ogonem niy wyleza za granica! O, teroz jak ładnie stoja — nic, a nic niy przekroczył! — spojrzał na swoje łapki, jedną z nich nawet podniósł i pomachał demonstracyjnie. Szanował granice! Szczególnie jak przyszło mu nasłuchać się jak ważne są i jak bardzo ich się pilnuje, byle jakiś włóczęga ich nie przekroczył! No a jeszcze on jest takim włóczęgą, samotnikiem… Ale to jeszcze przez chwile! Lada moment stanie się wichrzakiem z krwi i kości… no i z futra, łapy jednej, drugiej i całej reszty. — O rety, zapomniał żech sie przedstawić! Jo je Konwój! Jak mie przyjma do Klanu moji mamy, to bydymy sąsiady, co? Dobrze znać sąsiadów — jeszcze takich piyknych! —
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Kiwnęła głową na jego słowa. Nie przekraczał granicy, do Wichru na pewno trafi, nie wątpiła w to. Rzuciła mu uśmiech i skinęła głową. - W takim razie powodzenia i miłej drogi, Konoweju. Na pewno się jeszcze spotkamy, jeśli staniesz się wichrzakiem. - Wzięła wiewiórkę, którą odłożyła uprzednio pod pniem i odprowadziła kocura wzrokiem, sama powoli oddalając się od tej części granicy. Oczywiście nie odeszła całkiem, tylko schowała się za krzewem i patrzyła, czy ten się oddalił. Nie chciała wystraszyć go swoim wzrokiem, ale chciała mieć pewność, że sobie pójdzie.
//zt
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Miała już dość wędrówki. Chciała zobaczyć swoją rodzinę, zobaczyć jak idzie Meteoryt, czy Noc wrócił do domu, czy wszyscy są zdrowi i wszyscy żyją. Tęskniła za kotami, które zostawiła na rzecz obrony ich. Bardzo liczyła na to, że faktycznie tego dokonała...
Podróż zajęła jej sporo czasu - 2 księżyce błądziła po terenach, raz zbliżając się, raz jakby oddalając, aż trafiła na samotnika, który wskazał jej właściwą drogę. W zamian upolowała mu bażanta.
A teraz! Teraz przechodziła przez Łan Rzepaku. Cieszyła się, bo znała tą okolicę i wiedziała, że jest już blisko. Po drodze złapała sobie obiad, żeby mieć siły dojść do punktu docelowego. Przedzierała się przez gąszcz, który był dookoła niej, aż w końcu wyściubiła głowę za rzepak. Przekroczyła granicę pola i miała przed sobą tereny jej domu. Stała w osłupieniu przez chwilę, z daleka przyglądając się terenom na horyzoncie. Chwilowo nie potrafiła się ruszyć, bo dalej nie wierzyła, że jej się udało...
//siora
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆