Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Kiwnęła jedynie głową na stwierdzenie Kwiatuszek, że chcą wrócić. Nie przyszły w odwiedziny. Oh, okej. Dobrze. W porządku.
Przyglądała się z boku, jak zatroskana Krokus atakuje swoją latorośl milionem pytań i dokładnie ogląda, czy jest sama, podczas gdy ona sama stała gdzieś obok i nie odważyła się do córki choćby podejść, żeby się przytulić. Stała w niezręcznej ciszy, dopóki nie przyszedł Łabędzia Gwiazda i nie załatwił formalności.
Bez słowa ruszyła razem z resztą do obozu. Chciała przez moment podejść do Przywódcy i ukradkiem poprosić go o Ognia jako mistrza dla Kwiatuszek, ale zdała sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to nie pamiętała, czy Kwiatuszek została w ogóle mianowana i jeśli tak, to kto był jej mistrzem. Wstyd jej się było do tego przyznać przed Gwiazdą. Poza tym, skoro nie pamiętała takiej rzeczy, nie powinna w ogóle ingerować w potencjalny trening córki. W związku z tym, po prostu szła w ciszy.
Przeciętna budowa; długie futro; niebieski pręgowany klasycznie złoty (bursztynowy); biel do nadgarstków przednich łap i pięt tylnych łap; oczy złote. Krótki ogon.
Jednym słowem, które opisałoby ją dobrze, byłoby spokojna. Lilia żyje tak, by nie sprawić problemów i nie zwrócić na siebie uwagi. Jest kotem z lekka niewidzialnym - mało co potrzebuje, jeszcze mniej potrzeb komunikuje na głos, od wczesnego wieku przekonana, że musi być kotem dorosłym, samodzielnym i samowystarczalnym. Stara się obudować wrażeniem, że jest silna i niezależna, a do tego mało ufna. Nie chce, by jakakolwiek przysługa, jaką by od kogoś wzięła, mogłaby być użyta przeciwko niej.
Jest też zależna od swojego otoczenia; dopóki obok niej jest ktoś słabszy, ta czuje, że musi być bardziej odpowiedzialna, bardziej odważna, bardziej zorganizowana. Z trudnością okazuje czułość, ale ma jej w sobie właściwie bardzo dużo; woli pokazywać to czynem, niż słowem, na przykład przynosząc posiłek czy przygotowując miękkie legowisko. Gdyby znalazła się w towarzystwie kogoś… równiejszego sobie, kogoś, kogo obecność byłaby odwróceniem uwagi czy uwolnieniem od pewnego ciężaru, gdzie nie czułaby potrzeby opieki i sprawiania wrażenia dorosłej, wyszłaby trochę inna strona jej charakteru - z poczuciem humoru, niekiedy sarkazmem i entuzjazmem.
Kwiatuszek chce dla kotów dookoła siebie jak najlepiej, ale nie jest pewna, czy ta "najlepsza" przyszłość powinna uwzględniać ją samą. Woli być bierna, nieszkodliwa, a jeśli wykazując się wsparciem i czułością dla innych, to rzadko i najlepiej z pewnego ukrycia czy dystansu, jakby okazywanie przy nich wrażliwości i słabości miało coś zniszczyć, coś, co jej głowa tworzy od najmłodszych księżyców.
Może faktycznie było to niepotrzebne, biorąc pod uwagę, z jaką łatwością przywódcą zaakceptował ich przyjście… ale Lilia sądziła, że to tylko szacunek, na jaki zasługuje Klan Rzeki. Gdzieś w środku właściwie irytowała, frustrowała i żenowała ją ta dobroć — nie chciała być przyjęta nieważne co, nie chciała być akceptowana i kochana nieważne co. Chciała czuć, że jej los — i ten dobry, i ten zły — zależał tylko i wyłącznie od tego, jak zachowa się ona.
– Mn, oczywiście – kiwnęła na jego polecenie. Nie sądziła, by ten zakaz był potrzebny, ale jak to się mówi: słowo przywódcy jest prawem.
Chyba że macie tu jeszcze coś do zrobienia?
Przez chwilę pomyślała o spojrzeniu w stronę matki, ale zrezygnowała. Pokręciła głową i podążyła wraz z Łabędzią Gwiazdą; największą ilość swojej mentalnej energii poświęcała próbom ignorowania tego, jak zachowywała się Bzycząca Mucha. Normy społeczne i zwykła porządność narzucały jej współczucie… ale miała wrażenie, że wówczas przegra.
– Łabędzia Gwiazdo, um… gdy nie było mnie w Klanie Rzeki, używałam innego imienia, Lilia. Byłabym wdzięczna, gdybym mogła je zachować w imieniu terminatorskim – odezwała się cicho do przywódcy gdzieś w połowie drogi.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Szedł ze swoją znajdą przed siebie. Nie za wiele mówił, jedynie przy rzece odkopał swoją zwierzynę i kazał kociakowi martwego zaskrońca nieść.
Zatrzymywali się podczas drogi, bo droga była długa. Zatrzymywali się, kiedy kociak był już zmęczony. Mały utopiec spał w norach które znajdywał Sol, a on na zewnątrz: pilnując czy nic nie idzie w ich stronę.
W końcu znaleźli się na granicy z Klanem Rzeki, kazał młodej usiąść przed granicą zapachową. Usiadł obok niej i westchnął, zmęczony tym, co może przynieść przyszłość. Myślał, jak będzie wyglądała ta rozmowa. Nie widział jej jako najlepszej, tak naprawdę. Czy zostanie przyjęty do klanu z... z...
- Jak ty w ogóle masz na imię? - palnął nagle, przekręcając głowę w bok. Jeszcze nikogo na granicach nie było, mogli... porozmawiać. Od tak wielu księżycy, po raz pierwszy, Sol był spięty jak lina.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
xxxxA ja niosłam zaskrońca gdy mokra, przerażona zostałam wyłowiona z rzeki. Niosłam, gdy woda ociekała mi z futra, gdy czułam, jak klei się ono do mojej skóry przez wilgoć. Niosłam, kiedy szłam za nieznajomym kocurem. Był obcym. I ja też byłam obca. xxxxByłam rzucona jak kamień w wodę. Topiłam się, chociaż już byłam na lądzie. Topiłam się w myślach, uczuciach, wspomnieniach. Nie znałam obcego, który szedł cały czas przede mną. Który mnie pilnował, gdy spałam w norze. Który kazał nieść zaskrońca, gdy ja wycieńczona, przerażona brałam pierwsze głębsze oddechy od ostatniego czasu. Nic nie pamiętałam, nic. Nie wiedziałam kim byłam i z kim byłam, nie wiedziałam gdzie jestem, przez chwilę nie wiedziałam nawet, czy naprawdę żyję. Byłam sama. Ja i on. Ktoś. Wyglądał jak ja, identycznie, ale nie był moim... moją rodziną. Wiedziałam, że nie. Widziałam w otchłani myśli, w najciemniejszych miejscach mojego umysłu kręcone futerka. On był smutny, brzydki. Szary. Nijaki. Jak ja. Był cichy, jak ja. Był spięty. Jak ja. Był obcym... jak ja. xxxxOglądałam las, jakbym widziała go pierwszy raz. Każde z drzew było obce, każdy krzew, każdy robak, szelest, hałas. Byłam niespokojna, właściwie, byłam wręcz spanikowana. Moje uszy zawsze były czujnie postawione w górę, oglądałam się za siebie, pilnowałam. Patrzyłam cały czas na obcego. Pilnował mnie, ale ja nie czułam się bezpiecznie. Nie umiałam zasnąć, gdy była już pora by położyć się w norze. Padałam z wycieńczenia, codzienna podróż była dla mnie męcząca. Nieraz chciało mi się wyć, często prosiłam o przerwy. Bolały mnie łapy i źle się czułam, że nie umiałam wytrzymać tyle, co on. Gdy byłam głodna, zawsze znajdował dla mnie jedzenie. Gdy chciało mi się pić, zawsze przynosił mi mech nasączony wodą - nigdy nie prowadził mnie do zbiorniku wody. I ja nie narzekałam, dziękowałam w duchu, że tego nie robił. Gdy piłam, pilnowałam, by nie pomoczyć sobie brody... by nic, prócz mojego języka nie miało kontaktu z wodą. xxxxNie wiedziałam już, który dzień idziemy. Nie odzywałam się prawie wcale, nie mówiłam nic, gdy nie musiałam. Obcy to przyjął bez obiekcji. Dopasował się. Kiedy kazał mi usiąść, usiadłam. Gwałtownie jednak podniosłam, głowę, spoglądając w jego zielone ślepia, gdy zapytał o imię. Imię, imię. Nagle sobie przypomniałam, że i obcy miał imię. Powiedział mi je. Powiedział, ale ja nie pamiętałam. Nie pamiętałam, bo w mojej głowie przez ostatnie parę dni pojawiało się tyle myśli, że ta informacja... ta informacja zgubiła się gdzieś zupełnie z tyłu mojej głowy. Obcy. Obcy to Chaber, był Chabrem. A ja? Ja - obcy... kim byłam ja? - Nie wiem.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Mrugnął kilka razy na słowa kociaka. Tępo się na nią spojrzał.
- ...nie wiesz? - odbił jej słowa, po czym westchnął ciężko. - Oh, gwiazdy dajcie mi siłę - powiedział sam do siebie, patrząc się sobie na łapy. Siedział w ciszy, myśląc. Jak dobrze, że jeszcze nikogo nie było na granicy. Dlaczego akurat kotki w chmurkach stwierdziły że tak, będzie przezabawnie jak temu pajacowi damy kocię pod opiekę. Westchnął znowu.
- Okej. Dobra. To jakie chcesz mieć imię? - zadał pytanie, po czym sobie zdał sprawę: co jak kocię nie wie, nie wie w ogóle, jak się nazywają rzeczy. Ah. - Zanim ciebie znalazłem, spotkałem na polowaniu lisa, gronostaja i łasice. Albo złowiłem zaskrońca, wiewiórkę i rzęsorkę. Albo, nie wiem, uh... mój rodzic się nazywał Zboże, chociaż w sumie nie chciałoby pewnie, abym nazwał tak... kociaka, eee... matka to była tojad, ale to by było dziwne... albo łabędź? Nie, jest łabędź w rzece, cholera - ciągnął, przykładając sobie łapę do czoła. Jasny gwint.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
xxxxNie wiedziałam, czy pytał serio, czy nie. Miałam odpowiedzieć znowu że... no nie, nie wiem? Nie dosłyszał? Nie drgnęłam na jego słowa jednak, postanowiłam, że nie odpowiem. Zaczął mówić do siebie, a więc zignorowałam. Nie oceniałam go, bo ja sama nie wiedziałam, czy to jest normalne czy nie, czy tak się robi... czy nie. Może to ja byłam dziwna, że nie mówiłam do siebie? Strzepnęłam uchem. xxxxZgłupiałam, jak zapytał mnie o to, jak chcę się nazywać. Nie wiedziałam. On był Chabrem, po kwiatku, ale... ale jakie ja znałam kwiatki? Uh... może wystarczy po roślinie? Na przykład... drzewo? Nie otworzyłam jednak pyska z swoimi pomysłami, bo on zaczął mówić dalej. Zaczął mi opowiadać o zwierzętach, które spotkał uprzednio, o rodzicach i po co? Miałam wybrać imię z tego? Byłam zdezorientowana, przytłaczało mnie to. Musiałam w ogóle mieć imię? Po co. Było mi dobrze... tak jak było. - Łasica - wydusiłam w końcu, pierwsze lepsze słowo, które zapamiętałam z jego paplaniny. - Może być - dodałam jeszcze, spoglądając na niego, czy był zadowolony. Jeśli nie, mógł to zmienić, zupełnie mnie to nie obchodziło.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Spojrzał się na kociaka. Łasica.
Odetchnął.
- W porządku - odparł. Zamyślił się, marszcząc brwi na moment. Czy na pewno to kociakowi pasowało? Jednak nie miał szansy się zapytać kociaka, "czy na pewno" bo przyszedł patrol. Poprosił o przyjście Łabędziej Gwiazdy lub Nocnego Szkwału. Odwrócił się do Łasicy i zamilczał. Jedno uderzenie serca, kolejne.
- Łabędzia Gwiazda to przywódca Klanu. On zarządza wszystkim. Nocny Szkwał to jego zastępca, pomaga mu... nie wiem, czy zostanę z tobą przyjęty do Klanu. Nie mogę mieć takiej pewności, ale chcę, abyś była bezpieczna. I Klan to jest... najbezpieczniejsze miejsce. Kiedy przyjdą, daj mi mówić.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
xxxxW porządku. Kiwnęłam więc głową. Łasica. Nie wiedziałam nawet czym była. Skoro Chaber ją spotkał, musiała być zwierzęciem, ale... ale jak wyglądała? Była duża, groźna? Niebezpieczna? Była... jak myszki, które dostawałam do jedzenia przez ostatnie dni? Chciałam zapytać, ale znowu ktoś mnie ubiegł. Tym razem ktoś, kogo nigdy nie widziałam. Po drugiej stronie 'granicy', o której powiedział mi kocur, a której... absolutnie nie widziałam, ale czułam, że zapachy wyraźnie oddzielały się od siebie, pojawiły się dwa koty. Nie odezwałam się, słuchałam tylko, jak Chaber przekazuje prośbę o spotkaniu z Łabędzią Gwiazdą i Nocnym Szkwałem. Nie wiedziałam kto to, ale starszy kocur nie planował trzymać mnie w niewiedzy - gdy tylko dwójka nieznajomych odeszła, przedstawił mi te dwa imiona. xxxxMiałam wiele pytań. Przywódca? Będzie mi narzucał... jak mam żyć? I zastępca? I... czemu mają takie dziwne imiona? Dlaczego nie możemy iść do nich osobiście, tylko stać na granicy? Chciałam zapytać, chciałam, ale... ale nagle on powiedział coś, co było dla mnie dużo ważniejsze od reszty informacji. - Sama? Miałabym iść... sama? - zapytałam. Co to znaczy, że on nie wie, czy go wpuszczą? Czemu mają go nie wpuścić? Nie chodziło to, że bałam się iść bez niego, nie bałam. Ale... przez ostatnie dni starałam się oswoić z jego obecnością. Nie chciałam powtarzać całego tego procesu z kimś innym, jakoś mi to nie pasowało. Niemniej nie chciałam się kłócić. Może on wcale nie chciał ze mną być, może chciał tylko odstawić mnie, gdzie można, i sobie pójść.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Na pytanie kocięcia zamarł. Oh, gwiazdy nie o to mu chodziło... Westchnął, ułożył się w chlebek obok Łasicy, patrząc się na nią. Po raz pierwszy od księżycy chciał być... szczery.
- Dasz sobie radę, sama. Bardzo chciałbym dołączyć wraz z tobą do Klanu, ale... ale jest duże prawdopodobieństwo, że... mnie nie lubią, tam w środku - mruknął cicho, marszcząc brwi. Wziął głęboki wdech i spojrzał na Łasicę. - Ale się postaram, okej? Żeby nas razem wzięli.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nocny Szkwał, od kłótni z Przepiórczą Pieśnią dużo czasu spędzał na wypełnianiu obowiązków. Tego dnia wybrał się na patrol razem z grupą wojowników. Nic niezwykłego, można by rzec, gdyby nie fakt, że na ich drodze pojawili się nieznajomi. Kocur polecił, by patrol był kontynuowany bez niego i podszedł do znajdującego się przy granicy Sola z małą istotką. Zajęło mu chwilę, nim rozpoznał kocura.
- To granice klanu Rzeki, zdaje się, że się zgubiłeś. - powiedział, podchodząc do granic. Znał kocura, wiedział że już raz zniknął bez słowa i nie podejrzewał go o chęć powrotu. Nie teraz, gdy Trujący Kieł od dawna gryzła piach.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
xxxxNie lubią...? Niczego nie rozumiałam. Szliśmy do Klanu, bo tam jest bezpiecznie. Tak mówił. Jak więc miejsce, gdzie jest bezpiecznie, mogło go nie lubić? Przekrzywiłam głowę. Chciałam zapytać, ale... ale nagle dostrzegłam w oddali koty. Parę kotów. Zastygłam w bezruchu. Nikogo, oprócz... oprócz Chabra nie spotkałam do tej pory. To nie tak, że się bałam, ale z jakiegoś powodu czułam dreszcze na grzbiecie. Nic nie mówiłam, wstałam jedynie, byłam czujna. Moje uszy były postawione wysoko do góry, ogon również. Podświadomie też stanęłam nieco dalej, za tylne łapy niebieskiego kocura. Patrzyłam na nieznajomego beznamiętnie, bez wyrazu.
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Widząc zastępcę Klanu... westchnął cichutko. Nie wiedział, czy ze stresu, nie wiedział, czy z ulgi. Kogo wolał bardziej widzieć, Noc czy Łabędzia? I tak źle i tak niedobrze. Ale była obok Łasica.
- Nocny Szkwale - zaczął. - Wiem, że to może niepodobne do mnie, ale... chciałbym wrócić do Klanu. Podczas polowania znalazłem... Łasicę, tę piękną panią obok mnie. Ale życie samotnika nie jest dla kociąt. A wiem, że Klan Rzeki to bezpieczne miejsce - mówił powoli, każde swoje słowo ważąc ostrożnie.
Zmrużył swoje oczy. Myślał.
- Chciałbym dołączyć wraz z Łasicą do Klanu. Wiem, że już raz zaginąłem. Pogonił mnie pies na terenach i nie wróciłem, ale wiem, że to nie wymówka. Ale chociaż nie dajmy młodej traumy samotnego dołączania do Klanu? Proszę, Nocny Szkwale.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Parsknął jedynie, słysząc wyjaśnienia samotnika. Nie wierzył mu ani przez moment i jeśli kiedykolwiek pokusiłoby go o nadużycie swoich przywilejów wynikających z rangi, to był to ten dzień. Musiałby jednak zdać z tego raport Łabędziowi, a ten mógłby być wielce niepocieszony nieprzyjęciem syna Trującego Kła do klanu. Nawet, jeśli to kolejny raz.
- Gdyby to zależało ode mnie, zostałbyś tutaj, a młoda poszłaby ze mną do klanu. Łabędzia Gwiazda jednak zawsze miał specjalne miejsce w sercu dla twojej matki i byłby takim obrotem spraw niepocieszony. - przyznał niechętnie. - Jesteś za stary, żeby czekać na ceremonię. Wrócisz jako Pusta Łapa a trening rozpoczniesz pod moim okiem. Łasica dołączy razem z tobą. Mamy dużo kociąt w jej wieku, na pewno szybko się odnajdzie. - oznajmił i krótkim kiwnięciem nakazał, żeby ruszyli za nim. Nie chciał obcować z Solem dłużej, niż było to konieczne, ale większość wojowników miało łapy pełne roboty. Nie chciał, by którekolwiek z jego kociąt miało z nim do czynienia ze względu na... historie, jakimi mógł je karmić, a pomimo ciągłej złości, oddanie go w łapy Siniak było w jego mniemaniu dość brutalne. Nie zamierzał słuchać żadnych obiekcji co do imienia - w jego opinii pasowało idealnie. Niech się teraz modli, żeby w przyszłości nie zostać Pustym Łbem. Nie pozostało więc nic innego, jak tylko wrócić do obozu.
zt!! <3
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
To był pierwszy raz, kiedy... Sol się faktycznie stresował. Bał się o to, czy zostanie przyjęty do Klanu, a tak naprawdę, na wszystkie gwiazdy i słońca, to mógłby nie dołączać do niego. Ale była Łasica. Cofnął trochę uszy po słowach zastępcy.
- Pusta Łapa - powtórzył po nim szeptem, po czym westchnął. - A myślałem, że chociaż trochę się za mną stęskniłeś - powiedział weselej, po czym spojrzał na Łasicę obok. Dotknął swoim ogonem jej czoło i posłał jej uśmiech.
- Chodź, idziemy do domu i tam ci wszystko pokażę.
zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Planowała właśnie udać się do Osiedla Dwunożnych na kolejną ze swoich wędrówek. Tym razem postanowiła jednak udać się tam od strony Klanu Rzeki. Wiedziała, że niedaleko Kłującego Gąszczu ciągnie się Grzmiąca Rzeka więc mogłaby mieć trudności z przeprawą, ale chciała zobaczyć, czy ta dopływa aż do samego siedliska, czy jednak odbija w inną stronę. Miała czas, poprosiła Bławatkową Łąkę, żeby w razie czego załatwiła naglące sprawy za nią. Kocica miała głowę na karku więc nic złego nie powinno się pod jej nieobecność wydarzyć.
Szła wzdłuż granicy z rzecznymi sąsiadami. Była to lepsza opcja niż towarzystwo Grzmiącej Ścieżki, która była głośna i śmierdziała gorzej niż ryby zjadane przez sąsiadów.