Mistrz: Niknąca Pokraka || Wunsz Płeć: Kocur Matka: Bagno Ojciec: who dis Partner: sb is watchin me
Księżyce mijały, a Poranny Szron wciąż pozostawał na mniej więcej równym poziomie bycia paskudną i odtrącającą zjawą. W kwestii umięśnienia trzeba zaznaczyć, iż Lodowa Trzcina wiele stracił ze swojego młodzieńczego wychudzenia; jako wojownik nabył lepszego wyrzeźbienia ciała i pewnego, acz nadal dosyć miękkiego kroku. Od wysokiej, w większości białej jak śnieg postaci zieje chłodem, wyniosłą dumą, a czasem nawet zimnym gniewem; zdarza się, iż ów obrazek się załamuje, następuje to jednak wyjątkowo rzadko. Cały grzbiet, od końcówki puszystego z lekka ogona aż po czoło pokrywa srebrzysta sierść. Na pysku o ostrych rysach przybiera ona postać dwóch plam, nasuwających się nieco na lodowe ślepia, będące właściwie najważniejszym elementem sylwetki. Natomiast na prawym (od strony patrzącego) policzku tkwi zasklepiona blizna w postaci pięciu szram - jedyna fizyczna pamiątka po ojcu. Raz po raz kocur, powtarzając tylko tik ciała, tyka nieświadomie językiem pasmo najbliżej kącika warg.
W sumie prawda, szok bierze że w ogóle coś go złapało w tym lesie, w końcu miał końskie zdrowie odkąd pamiętał. Wyglądało na to, iż na każdego przychodzą Groźne Zarazki prędzej czy później, bez wyjątków. Na szczęście nie było to nic poważnego, więc szybko mógł wrócić do gry. To znaczy, do klanowego życia... które między innymi przez pewną wariatkę wiecznie łażącą za nim nie dało się nazwać normalnym. Przyzwyczaił się do tego z czasem, co nie oznaczało że mu się to podobało. Po prostu ilekroć próbował wojowniczce przemówić do rozsądku, wychodziło na jedno i to samo: wypluwka jak stalkowała, tak stalkuje. Najbardziej w tym wszystkim dziwił go nie sam fakt śledzenia, lecz to, iż po tylu księżycach, jak zdążyła w międzyczasie zrobić i wychować bachory z kimś innym, to nadal jej się chciało w to bawić. Nie rozumiał tego... może ze względu na jej młodszy chcąc nie chcąc wiek. No bo przecież nie oszukujmy się, różnica między nimi była dosyć spora. Gdy się poznali po raz pierwszy, on niedawno został mianowany na terminatora, a ona się wtedy do diaska oduczała ssać mleko. Kocurowi pozostało chyba tylko po prostu czekać, aż jej się znudzi, bo zwyczajnie nic na nią nie działało. Ignorowanie tego przychodziło mu powoli łatwiej, zatem istniała szansa, iż nawet nie zauważy, kiedy to nastąpi, tak szybko to zleci. Oby.
Kiedy podeszła z odzywką absolutnie infantylną w porównaniu do rangi, którą piastowała od dłuższego czasu, odwrócił wzrok od wody, po czym zachował się tak, jak za prawie każdym poprzednim razem: obrzucił ją niechętnym spojrzeniem i wykrzywił delikatnie wargę.
– Nie ma tam czego podziwiać – burknął w zupełnie zwyczajny sposób. Nie brzmiało to jak próba przekonania drugiej osoby do powiedzenia komplementu, jak to bywa za wypowiedziami tego typu. Ot, stwierdził fakt. Przyglądał się temu, co tam znalazł i jedyny wniosek, do jakiego doszedł w wyniku tych obserwacji, był taki że... no, w sumie nic. Powoli starzejący się kocur z blizną, bez ucha i tyle. Nic, nad czym można by się rozwodzić. Oczywiście znał zdanie Krogulczej w tej kwestii, ale kto by się nim przejmował.
– Nie masz może jakichś smarków do odchowania? – aka „spadaj stont bo cie nie lubie”. Dziabnął ją nieprzyjemnym wzrokiem, darując już sobie rozwodzenie się na nie wiadomo jaki temat ze wzrokiem utkwionym we własnym odbiciu. Przeleciał po niej okiem bez entuzjazmu, a potem już tęczówki skupił, choć niechętnie, na morskim błękicie jej ślepi.
i lived in fear too, but i had to put on a brave mask
and keep proving to myself and to the gang, =again and again=
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Widać, że ze Szrona będzie się robić zgrzybiały staruszek. Jak ktoś będzie chciał pozostać mentalnie dziesięcioksiężycowym kotem to taki zostanie! Krogulec jest tego najlepszym przykładem. Może nie śledziła kocura tak intensywnie, jak wcześniej, ale nadal robiła to z pasją, obserwując jego każdy krok i każdą zmianę w normach jego planu dnia. A choroba wszystkie je rozwaliła i dodatkowo jeszcze pozwoliła, aby niebieski kocur... Sflaczał. Może dla postronnego obserwatora nie było to zbyt widoczne, ale dla czujnego oka Krogulec jak najbardziej.
- Jak to nie ma? Ja widzę całe mnóstwo cech, które można podziwiać - odpowiedziała na jego słowa, nieco dziwiąc się w duchu, że wojownikowi tak spadła samoocena. Nigdy nie gardził komplementami, a teraz był jakby niepewny tego, co o sobie myśli? Czy to wszystko przez chorobę czy jak? Może dlatego, że trening Dymnej Łapy chylił się chyba już ku końcowi i kocur miał depresję odnośnie tego, co zrobi z wolnym czasem? Krogulec nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, bo tuż po wytrenowaniu Ciemnej Łapy dowiedziała się, że jest w ciąży, przez co posypała się masa konsekwencji z tego wynikających.
- Poradzą sobie, jak mnie nie będzie przez chwilę. Są już praktycznie dorosłe - bo tak rzeczywiście było. Jej dzieci skończyły sześć księżyców dawno temu i ceremonia była jedynie formalnością, aby przyklepać ich wejście w nowy etap życia. A sama szylkretka jakoś nigdy nie zdawała się przywiązywać wagi do swoich dzieci. Owszem, chciała wychować je na dobrych wojowników, ale... Dla kocicy byłoby najlepiej, gdyby od razu po urodzeniu miały te sześć księżyców i można by z nimi coś zacząć treściwego robić. Albo przynajmniej te cztery. Niemniej kochała każde jedno swoje dziecko, nawet takiego Szopa czy Pies.
- Jak idzie trening Dymnej Łapy? I czy widziałeś gdzieś Śliski Brzeg ostatnio? Nie widuje jej prawie w ogóle - zadała dwa pytania, kierując zaciekawione spojrzenie na pysk Porannego, wcześniej niby dyskretnie mierząc go wzrokiem. Usiadła w bezpiecznej odległości, nie naruszając przestrzeni osobistej, chociaż nieco się zgarbiła i wyciągnęła łeb w kierunku starszego kocura, który prawdopodobnie za parę księżyców zacznie sypać mądrościami z kapelusza, tak jak to starsze osoby mają w zwyczaju. A córka Traszkowego Grzbietu chętnie posłucha, co by wojownik miał do powiedzenia w sprawie swojego życia.
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Długowłosa kocica szła brzegiem jeziora. Co tutaj robiła? Rozmyślała nad...pewnymi rzeczami, które od już pewnego czasu cały czas chodzą jej po głowie. Zniszczyła dobrą relację. Teraz mogła jedynie mieć nadzieje, że Olchowy Szept wybaczy jej to i znowu będą bardzo dobrymi przyjaciółmi jak dawniej, albo przynajmniej przyjaciómi. Jednak to nie było takie pewne jakby chciała tego czarnofutra kocica. Olcha był inny. Miał wysokie o sobie ego i jej słowa bardzo go zraniły. Musiała to jakoś odratować, musiała cos wymyślić, tylko co? Oczywiście to, co się stało przy Pochyłym Konarze, nie zmieniło tego, że Ciemna Toń nadal była zauroczona w burym wojowniku, a także pałała do niego sympatią, tylko że nie otrzymywała już tego od drugiej strony. O przyjaźni już kompletnie zapomniała. Za każdym razem, gdy mijała się z burym Królewiczem, łzy napływały jej do oczu, dlatego jak na razie starała się go unikać, by nie pokazywać, tego jak bardzo za nim tęskni. Kiedyś jeszcze przyjdzie na to czas, na razie pozostawał jedynie smutek, żal po utracie tej wspaniałej znajomości...
Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xxPustułka podczas bierności swojej mistrzyni nie próżnowała i z pewnością nie siedziała grzecznie w obozie, czekając, aż Bezsenna Noc postanowi wreszcie oprowadzić ją po terenach klanu. Nie miała na to czasu, jeśli chciała zwiedzać świat i odkrywać jego niezwykłości. Wyszła z obozu, upewniając się, że nikt jej nie śledzi, po czym udała się w pierwszym lepszym kierunku, nie za bardzo przejmując się, gdzie zmierza. Wcześniej wychodziła już parę razy z obozu, ale nie oddalała się zbytnio, lecz teraz zamierzała wyjść dalej w las, będąc niezwykle ciekawą, czy i gdzie ten las się kończy i co tam się znajduje. Nie zdążyła się jednak za bardzo oddalić, a do jej nozdrzy dotarł czyjś zapach, jakiejś cienistej kotki. Nie znała jednak tego zapachu, więc zainteresowała się i podążyła za śladem. Już niedługo las zaczął się przerzedzać i przed chimerą pojawił się podmokły teren, a po środku niego duży zbiornik wodny. Gasp. Czyżby to było jezioro? Pustułka jeszcze nigdy nie widziała jeziora ani żadnego takiego obiektu z dużą ilością wody. Przyspieszyła kroku, na moment zapominając, że szła tu za czyimś zapachem i już po chwili stanęła nad brzegiem jeziora, ostrożnie podchodząc do tafli wody z uwagi na nieco grząskie podłoże. Nachyliła się nad wodą i spojrzała w swoje odbicie, które chyba pierwszy raz w życiu widziała tak wyraźnie i dokładnie. Mordka idealnie podzielona na pół i dwukolorowe, niebiesko-złote oczy. Była wyjątkowa, tak jak mówiła jej Górka. Nie było drugiego takiego kota jak ona, a przynajmniej nie w klanie Cienia. Noice. Patrzyła chwilę na swoje odbicie, po czym jej wzrok przeniósł się nieco wyżej, gdzie kotka spostrzegła jakiś ruch. Kawałek dalej, brzegiem jeziora ktoś szedł. To musiała być ta kotka! Chimera nie osiągając się szybkim krokiem ruszyła za czarną wojowniczką, po drodze zastanawiając się, kto to może być. Prędko dogoniła tajemniczą kocicę i doskoczyła do niej, równając z nią krok, nie zważając, iż przy okazji mogła ją wystraszyć czy coś. Meh. xx– Dzień dobry! Czy nazywasz się Ciemna Toń? – miauknęła wesoło i z zaciekawieniem, z przyjaznym, szerokim uśmiechem na pyszczku, a wysoko uniesionym ogonem falując w powietrzu w rytm kroków. Zgadła czy nie? Fajnie by było, jakby zgadła, bo chciałaby zamienić słowo z mistrzynią Górki.
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Idąc tak drugim brzegiem jeziora, nawet nie zauważyła, że do Księżycowego Jeziora ktoś dołączył i aktualnie znajdował się po drugiej stronie zbiornika wody. Tak więc gdy córka jej brata doskoczyła do niej, Ciemna ocknęła się z amoku i spojrzała na chimerię. Chwilowo nie wiedziała, co akurat się dzieje, skąd i kiedy przyszła tutaj ta uroczo wyglądającą kotka.
Zamrugała kilkukrotnie. - Em, witaj. Tak to ja jestem Ciemna Toń. Ty pewnie jesteś... Pustułka jak się nie mylę? - co było bardzo możliwe, patrząc i na to, że jedynie z całego rodzeństwa miała większy kontakt z Psem i na to, że jej całe rodzeństwo było bardzo liczne. Oczekiwała, że miała racje co do imienia bratanicy. Fakt faktem ostatnio przez to, co działo się w jej życiu nie interesowała się swoim klanem, tak jak to było jeszcze kilka księżycy temu. Przykładowo przestała uczestniczyć w ceremoniach i zebraniach, dlatego też nie wiedziała, że na ostatniej ceremonii córka Krogulczego Szpona została terminatorką wraz z resztą swojego ogromnego rodzeństwa, co poniekąd ją zdziwiło, że koteczka tak daleko oddaliła się od obozu. Postanowiła wpierw upewnić sie czy aby na pewno ma racje i następnie jak się wszystko potwierdzi zapytać o to, co robi tak daleko od Cienistego Klanu. - A wiesz, że jesteś córką mojego brata i mojej mentorki ? - dodała i posłała niewielki uśmiech terminatorce. Ciekawiła ją odpowiedź Chimeri. Czy wiedziała już o tym, czy może dopiero teraz? Mogła nie wiedzieć, że jej szylkretowa matka była jej mentorką, ale mogła chociaż wiedzieć, że Ciemna Toń jest jej ciocią. Najlepsze w tym wszystkim było to, że rudy wojownik jako pierwszy z całego rodzeństwa miał już partnerkę, a nawet i kociaki. A dodatkowo ich miot był dość liczny i trzeba było przyznać, że urodziły im się naprawdę ładne kociaki, patrząc na przykład na koteczkę stojącą przed nią. Jeszcze nigdy w całym swoim dotychczasowym życiu nie widziała tak pięknej istotki, która miała i dwukolorowe oczka i jeszcze bardzo ciekawe futerko. Szczególnie na pysku, które idealnie przecinało się na środku, oddzielając tym samym rude futerko od czarnego. Od razu ją urzekła swoim wyglądem.
Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xx– Teraz już Pustułcza Łapa – odpowiedziała dumnie, jednocześnie ciesząc się, że zgadła i istotnie miała do czynienia z mistrzynią Górki, która to niegdyś opowiadała o niej Pustułce. Miała teraz okazję z nią porozmawiać, może popyta o Górkę i dowie się o niej czegoś ciekawego, o czym jeszcze nie wiedziała. Zanim jednak o tym, Ciemna zadała pytanie, na które chimera zrobiła zaskoczony wyraz pyska. xx– A więc jesteś moją ciocią! I moja mama, czyli Krogulczy Szpon, była twoją mistrzynią? Ale super – miauknęła entuzjastycznie, uśmiechając się szeroko do czarnej wojowniczki. To dlatego wiedziala, że skądś kojarzy imię Ciemniej i słyszała o niej wcześniej, ale nie mogła sobie przypomnieć, od kogo i w jakim kontekście. Teraz już wiedziała - tata musiał o niej kiedyś wspominać, skoro była jego siostrą. Ha! – A wiesz, że jestem przyjaciółką twojej terminatorki? – spytała rezolutnie, szczerząc białe ząbki.
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
- O..gratulacje! - miauknęła, posyłając chimeri ogromny uśmiech. No proszę, została już terminatorką! Widocznie musiała przegapić ceremonie na której dzieci jej mentorki i brata zostały mianowane. Szkoda, bo teraz nie wiedziała jak jej bratanice i bratankowie mają na imię. Czy może zmieniły im się czy nadal zostały takie same, jak w przypadku Pustułki.
- Owszem. Krogulczy Szpon była moją mentorką - kiwnęła głowa na potwierdzenie słów szylkretki. To było dosyć...dziwne. Oczywiście Ciemna Toń nie miała nic do tego, z kim jej brat się wiąże, czy też jej mentorka, bo to była ich sprawa i życie, ale tak śmiesznie się dobrali. W każdym razie przez kilka pierwszych dni długowłosa czuła się z tym jakoś dziwnie, ale potem już do tego przywykła, że od teraz Krogulczy Szpon, była i jej mentorem i jej bratową.
- Tutaj akurat muszę ci przyznać, że nie wiedziałam. Górska Łapa podczas treningu nic mi o tym nie wspominała . - posmutniała z lekka, rozumiejąc, że ten fakt może spowodować to samo co Ciemnej, że posmutnieje. Nie wiedziała jaka relacja panuje między dwoma kotkami ani także od jak dawna się znają, ale czuła, że to może zakłuć Pustułczą Łapę, jak i narobić Górskiej łapie trochę problemów.
Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xxOwszem, rodzice Pustułki byli nieco... dziwnie dobrani, co sama chimera też w końcu zauważyła. Często się kłócili i mieli zupełnie różne charaktery. Chyba jedyne, co ich łączyło, to ranga wojownika i godna pozazdroszczenia siła. Gdy Ciemna odpowiedziała, iż nic nie wiedziała o relacji łączącej jej terminatorkę z długowłosą szylkretką, wyraz pyska Pustułki momentalnie się zmienił. A-ale jak to? Otworzyła pyszczek w zaskoczeniu, patrząc w oczy czarnej wojowniczki. xx– Jak to nie wspominała? O mnie? – może jednak relacje miedzy mistrzynią a terminatorką nie były takie dobre, aby opowiadać sobie nawzajem o nowych znajomościach? Ale z drugiej strony, hej, jak można było nie powiedzieć o swojej najlepszej przyjaciółce Pustułce? Skandal – Będę musiała z nią porozmawiać – dodała, patrząc gdzieś w bok zdeterminowanym i rozgniewanym, jakby miała za moment zniszczyć cóś, co znalazłoby się na jej drodze. Szybko jednak jej ekspresja złagodniała, gdy znów spojrzała na Ciemną Toń, uśmiechając się lekko. – A jak jej idzie trening? Dużo jej jeszcze zostało do końca? – spytała zaciekawiona.
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Nie, nie opowiadała mi jeszcze. - pokręciła łebkiem. - Ale napewno mi jeszcze o tobie powie skoro jesteście przyjaciółkami. - Posłała jej niewielki uśmiech. Może wypadałoby wspomnieć na treningu Górskiej Łapie, że spotkała jej przyjaciółkę? Pustułczą Łapę? A może lepiej, żeby ona sama ją o tym poinformowała. Nie wydawało jej się, że szylkretka nie wspomniała o tym, tylko dlatego, że ich relacja wcale nie jest taka, o jakiej myślała Ciemna Toń. Może udaje, że lubi długowłosą, a za jej plecami gada niestworzone rzeczy o niej? Ale chyba wtedy także i córka Krogulczego Szpona powiedziałaby jej o tym. W końcu jest jej ciocią...jest jej rodziną.
No i tak jak się spodziewała. Narobiła problemów Górskiej Łapie. Nie chciała ingerować w tę znajomość, bo to w końcu była sprawa między córka Mrówczego Kopca, a chimerią. Zmartwiła się...to było widać. Szybko jednak na jej dwukolorowy pyszczek wszedł uśmiech, który odwzajemniła.
- Dobrze. Zostało nam jeszcze niewiele..także myślę, że na następnej ceremonii już Górska Łapa będzie znana pod nowym...wojowniczym imieniem. - uśmiechnęła się. Przysiadła na ziemi, owijając łapki czarnym ogonkiem.
Posiada harmonijną budowę, średni wzrost i szczupłą sylwetkę z dobrze rozwiniętą tkanką mięśniową. To wszystko pokrywa gęste, długie futro mieniące się w barwach czarnej i rudej tygrysio pręgowanej. Na mordce samotniczki dwie barwy się równoważą - lewa strona pokryta czernią, zaś prawa rudością. Na scene wkracza jednak trzeci kolor - biel, która ujawnia się pod postacią kreski na brodzie Pustułki oraz jako większa plama na jej szyi. Centralnym obiektem na mordce szylkretki są dwa, okrągłe, świdrujące oczy - prawe złotobursztynowe, natomiast lewe niebieskie. Pod ślepiami znajduje się różowo-czarny nos otoczony białymi, lekko powyginanymi wąsami. Jedna z blizn znajduję się na lewej tylnej stopie, zaraz pod piętą - ślad po ugryzieniu; kolejna blizna to niewielkie rozerwanie prawej małżowiny usznej; trzecia z blizn to ślad po pazurze na grzbiecie nosa; ostatnia, najbardziej widoczna z blizn to szrama przecinająca lewe oko i pod nim zmieniająca się w dwie, lekko wykrzywione.
xx– O, to super! Nie mogę się doczekać – nie zwracała uwagi na poprzedni temat, zamiast tego skupiając się na weselszym, aby nie psuć sobie humoru i dobrego wrażenia na Ciemnej Toni. W końcu chciała wypaść dobrze i nie pokazywać swojej gorszej, wybuchowej strony. – Ciekawe, jakie imię dostanie. Masz jakieś pomysły? – spytała zaciekawiona, siadając na przeciw Ciemnej Toni i na moment zerkając na taflę jeziora, w którym odbijało się szaro-złote, jesienne niebo. – Może Górska Rzeka? Chociaż nie, to nie brzmi za dobrze... a Górskii... Strumyk? – spojrzała z uśmiechem na czarną wojowniczkę, oczekując jej zdania.
leavebehindyourheartandcastaway ratherbethe.h un te r.thantheprey «.you.are.n atura l.» abeatingheartofstone you.gotta.be.so.cold to.make.it.in.this.world
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Zauważyła, że chimeria opuściła już temat o tym, czemu jej najlepsza przyjaciółka nie wspomniała o niej na treningu. W sumie...tak teraz myśląc to, miała na to jedną odpowiedź. Trening był treningiem, to znaczy, że zajmujesz się tylko szkoleniem. Trening nie był żadną sielankową rozmową, tylko szkoleniem, aby w przyszłości stać się dobrym wojownikiem klanu. Być może dlatego nie wspomniała o niej Górska Łapa.
- Być może...dostanie Górski Strumyk...ładnie brzmi... W sumie nie zastanawiałam się nad tym tak bardzo. Może dostanie Górski Potok? Albo Górska Sadzawka? Może Wysoka Góra? Nie wiem, ale Wężowa Gwiazda napewno wymyśli coś bardzo ładnego. On to ma do tego głowę, więc nie mamy się co martwić, że Górska Łapa zostanie Górskim Futrem czy Ogonem. - mruknęła. Wężownik mimo wszystko nadawał uczniom bardzo ładne imiona. Chociażby ona. Mogła zostać jakimś ogonem, futrem... czymś, co ma na drugi człon coś pospolitego, a została Ciemna Tonią. Ktoby o tym pomyślał. Napewno nie sama usterka
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Zwolnił swój krok, ostatecznie zatrzymując się na zmarzniętej od Pory Nagich Drzew ziemi, spoglądając nieco zaintrygowanym spojrzeniem na gęsto rosnące szuwary. Do tej pory udało mu się zwiedzić znaczną część tych terenów, bowiem nic innego nie przychodziło mu do głowy, jeśli chodziło o spędzanie wolnego czasu, którego miał aż nadto. Czuł się bowiem tak, jakby nadal był kocięciem – bez obowiązków, zaś całe dnie mógł spędzać na pierdzeniu w mchowe legowisko i praktycznie nieprzejmowanie się niczym. Jego trening odbywał się co kilka dni, toteż nic dziwnego, że nadal nie zrobił w nim jakichś większych postępów poza tym, iż nabył trochę wprawy w walce. Ciemna Toń nie nauczyła go polować, więc jedynie włóczył się bez celu tu i tam. Co prawda podejmował się prób samodzielnego zdobycia tej umiejętności, aczkolwiek odpuścił sobie po kilku nieudanych podejściach do zwierzyny, która za każdym razem wymykała mu się zanim nawet się do niej zbliżył. Mógł kogoś o to zapytać, mimo to zdecydował, że zaczeka. Wiedział, że polowanie przed własnym posiłkiem należy do obowiązków terminatorów, zaś jemu nie widziało się gonienie z pustym żołądkiem za myszą. Dlatego odwlekał to jak najbardziej tylko mógł, zadowalając się tą chwilową samowolą.
Wracając do wspomnianych uprzednio szuwarów – już od jakiegoś czasu Okruch myślał o tym, aby rzucić okiem na to, co kryje się za nimi, lecz zawsze pewnym sposobem ostatecznie do tego nie dochodziło. Tym razem jednak nic go nie rozpraszało, toteż wolnym krokiem zbliżył się do gęsto rosnącej trzciny, a następnie pokonał zarośla. Zaraz po tym jego żółtym ślepiom ukazało się jezioro, nad które do tej pory jeszcze się nie zapuszczał. Omiótł je swoim wzrokiem, ostatecznie spoczywając na z lekka piaszczystym podłożu i wypuszczając powietrze przez nos. Wlepił spojrzenie w zamarzniętą powierzchnie jeziora, odrywając się na dłuższą chwilę od świata żywych, aby skupić się na własnych myślach.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Zima była dość intrygującą porą jeśli chodziło o wszelakie ciecze, które zamarzały. Pajęczyny były pokryte szronem i drobnymi, zlodowaciałymi kroplami, a po Czarnym Ogonie można było przejść suchą łapą, bo lód był gruby i stabilny. Nawet Księżycowego Jeziora nie ominął ów proces, tam jednak Plusk był ostrożniejszy, bo było tam dużo więcej wody niż w marnym strumyku, który wyznaczał jedną z granic Klanu Cienia. Tego dnia spacerował trochę z Jaskółczym Głosem, która akurat wyszła rozprostować łapy przed wyznaczonym jej patrolem, jednak po pewnym czasie rozmowa się urwała i bury terminator odbił w innym kierunku, aż dotarł do pokrytego lodem jeziora. Jako że nie miał nic do roboty, zdecydował się podejść do zamarzniętej powierzchni i kucnąć, by następnie nadepnąć na lód jedną łapą. Nim się obejrzał, wszystkie jego kończyny znalazły się na Księżycowym Jeziorze, a on zamrugał kilkukrotnie, jakby nie był pewien jakim cudem do tego doszło. Nie ruszał jednak dalej, bo nie chciał ryzykować, że lód okaże się słabszy w którymś miejscu, nawet jeśli jego ciało było nawet lżejsze niż u przeciętnego kota. Nie uśmiechało mu się siedzieć nie wiadomo ile w lecznicy, albo, co gorsza, wylądować pod półprzezroczystą pokrywą.
Plusk zrobił parę kroków wzdłuż brzegu, wpierw badając przednią łapą powierzchnię, jednak po jakimś czasie zrezygnował z tego zabiegu, bo tak blisko zmarzniętego podłoża lód wydawał się być grubszy. Po paru chwilach tego dość niecodziennego spaceru w polu widzenia syna Wiewiórczego Ogona pojawił się kot, w którym dość szybko rozpoznał jednego z potomków Trzcinowej Sadzawki. Plusk przystanął i po chwili zastanowienia zszedł z Księżycowego Jeziora i lekkim truchtem ruszył ku kocurowi.
- Cześ, co robisz? - zagadnął, zwalniając, gdy znalazł się bliżej.
Szybko przyporządkował imię do jego mordki, Drzewna Łapa. Jego wygląd był dość charakterystyczny, więc nietrudno było go zapamiętać. Jego łaty wydawały się być kremowe, ale brakło na nich pręg i miały nieco inny kolor niż na przykład u Splątanej. Taki mocno wypłowiały brąz. Płowy. To chyba było dobre określenie. Posłał terminatorowi szeroki uśmiech, oczekując reakcji z jego strony.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx
Kocur o orientalnej budowie z płowym futrem i białymi łatami, które pokrywają połowę jego ciała. Ma on skośne oczy w kolorze żółtym.
Nijaki.
Mknąca Łapa [KRz]; Wilgotny Nos [nkt], Jadowita Łapa [GK]
Chodzenie po lodzie wydawało się być ciekawym i niecodziennym zajęciem, aczkolwiek Okruch wolał się trzymać od niego z daleka. Zdążył się przyzwyczaić do niskich temperatur, jakie były codziennością w zimę, a nawet bez większych oporów dotykać śniegu przez długi czas i nie wzdrygać się z każdym krokiem. Mimo to z zamarzniętą wodą na razie nie miał zamiaru się zapoznawać. Nie dość, że była zimniejsza oraz twardsza od śniegu, to jeszcze zawsze istniało ryzyko, iż zapadnie się pod kocim ciężarem i wpadnie się do wody zapewne kilka razy bardziej lodowatej od czegokolwiek innego w Porę Nagich Drzew. Na samą myśl o tym po grzbiecie Drzewnej Łapy przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a on sam wrócił do rzeczywistości, w której, o dziwo, zastał jakiegoś innego, nie do końca mu znajomego, kota. Obcy przywitał się z nim i zadał mu proste pytanie, na które Okruch od razu nie odpowiedział. Przez kilka kolejnych uderzeń serca przypatrywał się buremu kocurowi w milczeniu, nie mogąc go niestety dopasować do kogoś, kogo by znał. Wyglądał na przeciętnego, niczym się nie wyróżniającego, członka Klanu Cienia. W przeciwieństwie do Drzewnej Łapy, wygląd syna Wiewiórczego Ogona nie był charakterystyczny, chyba że brać pod uwagę białe znaczenia na łapach i jego lekką budowę. Nic dziwnego, że nie kojarzył stojącej obok niego osobliwości.
Po tej dłuższej chwili nicniemówienia, Okruch nieco się poprawił na swoim miejscu, bardziej się prostując. Postanowił, że da szansę nieznajomemu, który za chwilę mógł okazać się nowym znajomym. Popatrzył w jego oliwkowe oczy, przybierając na pysk neutralny wyraz.
– Siedzę, patrzę, myślę, a teraz z tobą rozmawiam – streścił do trzech słów właściwie wszystko to, co do tej pory tu robił. Nie było sensu wnikać w szczegóły tych poszczególnych zajęć, albowiem raczej nie były one w tej chwili ważne. – Drzewna Łapa, czy tam Okruch, jak chcesz – przedstawił się krótko, przypominając sobie, że jeśli zaczyna się rozmowę z kimś nieznajomym to warto znać jego imię, jak i dać mu poznać swoje – A ty? – wtrącił zaraz po tym, zawierając w pytaniu zarówno chęć dowiedzenia się tego, co tu robi burofutry, a także tego, jak się nazywa.
Znajdujący się w górnej granicy średniego wzrostu, całkiem przystojny kocur o burym, tygrysiopręgowanym umaszczeniu. Jest posiadaczem mocnej brody, białych palców, ciemnoszarego nosa oraz nakrapianych czernią opuszek łap i języka. Jego wąsy są długie, biało-czarne i powyginane w różnych kierunkach. Na końcu uszu kocura znajdują się czarne pędzelki. Szczupły z budowy; ma długie łapy i ogon, dzięki którym porusza się lekko i bezszelestnie zarówno po ziemi, jak i po drzewach. W oliwkowych oczach dużo częściej można dostrzec dystans i powagę. Posiada blizny nosie - pamiątka po pazurach Krogulczego Szponu - oraz szpetną szramę nachodzącą na prawą łopatkę, wynik kontaktu z psimi zębami.
Nonszalancki, nieco zdystansowany i bardzo gadatliwy kocur.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Dryfujący Kwiat, Czosnek[Nkt]; Mała Łapa, Księżycowy Pył[KRz]; Czaik[KG]
Plusk całkiem by się ucieszył słysząc, że wyglądał przeciętnie, bo całkiem lubił w sobie tę cechę. Dzięki temu zawsze był po prostu zwykłym, losowym Cienistym, jakich wiele. Nie odstawał w tłumie, nie przyciągał uwagi jako pierwszy przy dużo ciekawiej ubarwionych jednostkach. Uważał swoje futro za dostatecznie ładne, nawet jeśli miejscami krótka sierść zdawała się stroszyć na wszystkie strony. Nie oznaczało to jednak, że nie lubił patrzeć na ładniejsze koty.
Syn Trzcinowej Sadzawki przyglądał się w milczeniu Pluskowi, więc Plusk zrobił to samo, nie odzywając się w żaden sposób po swoim przywitaniu. Na jego pysku wciąż błądził lekki uśmiech; niecodzienne zachowanie Drzewnej Łapy w żaden sposób mu nie przeszkadzało. Dzięki Bluszcz miał wprawę w rozmawianiu z mniej rozmownymi jednostkami. Postanowił jednak wpierw poczekać na jakąś reakcję ze strony płowo-białego terminatora, żeby wiedzieć na czym stał. W końcu kojarzył go z imienia i wyglądu, ale nie znał jego zachowań. Gdy wreszcie kocur się odezwał, syn Wiewiórczego Ogona musiał przygryźć dolną wargę w celu stłumienia śmiechu, który próbował wydostać się na zewnątrz; Drzewny przypominał swoim zachowaniem Pokrzyka, który również był orientalnym kotem, choć od innej wojowniczki. Czyżby wszystkie koty z nietoperzymi uszami miały podobne zachowania? To byłoby całkiem zabawne, jednak najpewniej nieprawdziwe. Mimo to i tak sama myśl rozbawiła Pluska.
- Plusk - przedstawił się, nie zdążywszy nawet rzucić jakiegoś komentarza na wcześniejsze słowa kocura, bo próbował się nie roześmiać. - I również z tobą rozmawiam, ale wcześniej spacerowałem - dodał po krótkiej chwili zastanowienia.
Bury terminator zrobił parę kolejnych kroków i przysiadł się do Okrucha. Owinął ogon wokół swoich łap i nastroszył nieco futro. Chłód nie był dla niego nie wiadomo jak straszny, ale mimo wszystko niezbyt za nim przepadał. Wolał porę zielonych liści i wylegiwanie się to na słońcu, to w cieniu drzew.
- Masz ciekawą sierść, pierwszy raz widzę taki kolor. Jesteś synem Trzcinowej Sadzawki, prawda? Nie słyszałem jednak nigdy kto jest twoim ojcem, a musisz jakiegoś mieć. Moim jest Wiewiórczy Ogon. Taki sporawy, rudy kocur o długiej sierści. Ma takie podłużne pręgi, jak ja - powiedział, przy okazji zaznaczając pierwsze lepsze podobieństwo, jakie dzielił z ojcem; słyszał, że dzieci Trzciny miały ojca spoza klanu, więc może stąd wzięło się niecodzienne ubarwienie Okrucha, jednak wolał zapytać bezpośrednio kocura, żeby dowiedzieć się więcej, bo prawdę mówiąc nigdy jakoś bardzo nie interesował się miotem orientalnej kotki.
<center><table><tr><td></td><td> </td><td>
boli łebi dzień miumyka tuż przedmymnosemtrzaskajądrzwi mójbógz ł ynie mówio n i c nie pyta
- ̗̀ ★SAMNIE WIERZYW NIC★ ̖́-
cośsięwierciw mejduszy.................... ....................cośkotłujesięw g ł o w i e jakby chciałosięprzebićna drugąpołowę w głowęwaląjak w bębensłowaz ekranu
「xTRZEBADUSZĘOCZYŚCIĆx」 「xTYLKO POMAŁUx」
trzeba ciąglewiosłowaćwieczoremi r a n o........ ........trzeba zraszaćnadziejąto cojeszcze zostało xxx