Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Szczypiąca Łapa w ogóle nie zrozumiałby sensu imienia wojownika. Wirujące Pióro? Okej, jest pióro, ale jak ma ono wirować? Przez podmuch wiatru? Czy ono nawiązuje w jakiś sposób do charakteru wojownika? Tego nie wiedział i pewnie się nie dowie, zresztą nie zamierzał na razie o to pytać.
Skinął głową, nie odpowiadając nic więcej. Cóż, nie zawsze trzeba klepać i gadać o byle czym, niekiedy siedzenie w ciszy również jest przyjemne. Tak jak teraz, przynajmniej ze strony niebieskiego terminatora medyka, który przymknął oczy i rozkoszował się chłodnym wiatrem. Obserwował spokojną taflę wody, a przez chwilę nawet skusiło go, by dotknąć tej wody i zniszczyć ten porządek. Parę uderzeń serca się zastanawiał, aż w końcu nie mógł wytrzymać - podniósł łapę i zbliżył się do brzegu, by następnie samymi opuszkami palców dotknąć wody i zobaczyć, jak charakterystyczne kółka rozchodzą się po wodzie. Fajne zjawisko, nie ma co. Mróz czasem lubił po prostu zwracać uwagę na takie rzeczy, nawet jak inni mogą powiedzieć, że to nudne.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Puchacz również póki co milczał, wpatrując się w spokojną taflę jeziora i po prostu... Siedząc. Rzadko zdarzało mu się siedzieć w zupełnej ciszy, zazwyczaj trafiał na koty, które dużo mówiły, jemu samemu również zdarzało się czasami prowadzić długie monologi, no i często jak spotykał się z kotami, to po prostu rozmowa kwitła! Jednak tym razem po prostu zamilkł, nie do końca mogąc się zdecydować na jakikolwiek temat, na jaki mógłby pogadać wojownik i terminator medyka.
Po chwili niebieski podniósł łapę i dotknął nią delikatnie wody powodując zaburzenie spokoju powierzchni wody. Puchacz spojrzał na to krótko, po czym podniósł się gwałtownie, spoglądając z udawanym przerażeniem to na łapę terminatora, która przecież dotknęła wody, a na jego pysk.
- Gwiezdny Klanie, nic ci nie jest?! - wykrzyknął. Nie mógł się powstrzymać, żeby nie strzelić tutaj jakiegoś żartu, zdecydowanie za długo siedział spokojnie i nie działało to na niego dobrze. Zazwyczaj wolał coś robić, czy prowadzić rozmowę, aniżeli siedzieć obok drugiego kota spokojnie, więc właściwie kwestią czasu było, zanim coś odwali. A tu nadarzyła mu się idealna okazja. - Nie zamroziło ci łapy? Masz w niej jeszcze czucie? Możesz ruszać palcami? Błagam cię, sprawdź to, nim ci odpadną! - dodał takim tonem jakby cały czas mówił całkowicie poważnie i martwił się o kończynę niebieskiego. No... Cóż, różne zachowania których używał do swoich żartów opanował praktycznie do perfekcji, na przykład strach, który cały czas malował mu się na pysku, albo poważny ton głosu, gdy tak naprawdę w głębi zaśmiewał się do rozpuku. Lata praktyki! A raczej - księżyce.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Terminator medyka obserwował wzburzoną taflę wody i rozchodzące się kółka, jednak nagle usłyszał za sobą jakiś wrzask, na co aż się zjeżył. Na Gwiezdny Klan, co jest? Odwrócił się do wojownika i spojrzał na niego z miną mówiącą wyraźnie: "co". On przecież chyba nie mówi poważnie, tylko sobie z niego żarty stroi! Na pewno nie brzmiało to jakoś wiarygodnie, ale skoro tak, to może się przyłączyć, nie ma sprawy. Nie jest przecież tak sztywny jak co poniektórzy.
- Ała! Oh, chyba nie mogę nimi poruszać! Co ja teraz pocznę, terminator medyka bez łapy! - podniósł łapę do góry i przybrał zmartwioną minę. Gdyby faktycznie stracił łapę, to byłoby bardzo niefajnie. A był już przecież medyk bez rączek :). Sam Mróz jednak o tym nie wiedział i sam nie wyobrażał sobie być niesprawnym pod żadnym względem. Zresztą, pewnie gdyby tak teraz wskoczył do tego jeziora, to nie zamroziłby się, a jedynie pochorował. Z nauką pływania najwyraźniej musi poczekać aż do Pory Nowych Liści, teraz nie ma mowy.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Spodziewał się właściwie, że kocur spojrzy na niego jak na durnia i zapyta, czy na pewno dobrze się czuje, ale jak widać nic takiego się nie stało - a sam niebieski najwidoczniej podłapał żart i kontynuował go, na co Wirek delikatnie wyszczerzył się z zadowoleniem, nim znów nie przybrał najpoważniejszego wyrazu pyska jaki mógł, którego przeplatał strach.
Od razu podskoczył do terminatora medyka, jakby chciał z bliska ocenić straty palcowe, aczkolwiek cóż on mógł, bez wykształcenia medycznego. Zlustrował szybkim spojrzeniem łapę kocura po czym spojrzał mu w oczy z przerażeniem wypisanym na mordce.
- I co my teraz zrobimy?! - pisnął, przestępując z łapy na łapę, jakby stał właśnie na rozżarzonych węglach i nie mógł na nich stanąć jedną łapą dłużej niż na uderzenie serca bo inaczej niebotycznie piekło i bolało. - Jeśli stracisz czucie w palcach, a co gorsza, jeśli ci one ODPADNĄ, to co my, biedni cieniści wtedy zrobimy?! - krzyknął, a jego ton wskazywał na to, że wzbiera w nim coraz większa panika - oczywiście udawana, aczkolwiek w jego ustach brzmiała dość... Prawdziwie. - Nie poradzimy sobie tylko z Ciernistym Kwiatem! A ty nie poradzisz sobie z leczeniem bez jednej z łap, prawda?! Gwiezdny Klanie, można leczyć bez łap?! - dodał, rozszerzając delikatnie oczy i spoglądając w stronę nieba, jakby czekał na jakiś znak od kotów, które już dawno zmarły i może miały już taki incydent (a miały, kwik).
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
No to źle się spodziewał. Mróz wciąż nie wiedział, skąd taki nagły pomysł na żarty a wojownika. Może akurat natrafiła się okazja? On w sumie też wcześniej by się tego nie spodziewał po Wirującym Piórze - raczej kiedy rozmawiał z nim jako kociak to aż takich dobrych wspomnień nie miał. Nie wiedział, o co chodzi, ale spoko. Też nie wiedział, że może sobie tak z nim pożartować. Sam niestety tak dużego doświadczenia jak on nie miał w tym zakresie, toteż musiał całkowicie improwizować, między innymi w tym momencie przybierając zmartwioną minę, tak jak przynajmniej potrafił.
- O nie, na cóż mi taki los zesłał Gwiezdny Klan? - najpierw czyniąc z niego wybrańca, a potem odbierając łapę? To byłoby naprawdę okrutne i niesprawiedliwe!
- Nie wiem! A co jak nie? Co mam zrobić? - podniósł ta łapę do góry i spojrzała na nią niemrawo. No co teraz zrobić? Może Wirujące Pióro ma jakiś pomysł? Chyba nie odgryźć?!
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Wirujące Pióro zachowywał się czasami faktycznie... Niekorzystnie dla niego samego. Wszystko zależało od jego humoru, który to był raczej dość zmienny i zależał od wielu czynników równocześnie. Od tego co stało się wcześniej tego dnia, od tego jaki był kot, z którym rozmawiał, właściwie... Od dosłownie wszystkiego, nawet od tego z której strony wiał wiatr. Praktycznie dosłownie. A jeśli nie miał akurat ochoty do żartów, to był nieco oschły i raczej niechętny do rozmowy. Co innego, gdy żarty się go trzymały i trafił na kota, który nie miał nic przeciwko temu, że sobie żartuje, a wręcz również dołącza się do jego poczucia humoru i również potrafi sobie czasami pożartować. Więc czasami można było o nim odnieść wrażenie, że jest niesamowicie poważny, a czasami że denerwuje swoimi żartami. Ale cóż, taki był - zmienny jak wiatr przeszkadzający przy polowaniu!
- Może to jakaś próba?! Czy się... No wiesz, nadajesz! - palnął nagle, przerzucając wzrok z łapy terminatora na jego pysk, jakby nie mógł zdecydować się na czym go ostatecznie zatrzymać, więc ostatecznie podjął decyzję by się nie zastanawiać, tylko po prostu patrząc raz na to raz na to, bez decydowania. - Może... Może... Uda się ją czymś zastąpić?! Albo jakoś ją wyhodować?! - zawołał, gdy kocur spytał co ma teraz zrobić. - Może... Są na to jakieś zioła?! Nie wiem, ty! TY się na nich znasz, nie? SĄ JAKIEŚ?!
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
A Szczypiąca Łapa od czasów kociaka nieco się ochłodził, ale to nie oznacza z góry, że taki będzie już bez przerwy. Wciąż potrafił sobie pożartować, co widać na przykład teraz. Problem w tym, że nie zawsze jest z kim, nie każdy po prostu to zrozumie. Zresztą nie spodziewał się, ze tak się z burym kuzynem zdoła dogadać w tym momencie. Może Wirujące Pióro faktycznie nie jest taki zły? Albo po prostu jest taki zmienny i nie należy zwracać na to uwagi?
- Odbierając palce? - no chyba by Gwiezdni zgłupieli. W ogóle jakiekolwiek braki i ubytki w ciele muszą być okropne. Mróz chciałby pozostać nieskazitelny aż do śmierci, ale czy mu się uda, to się dopiero okaże.
- Nie mam pojęcia! Może czymś przykleić? Przyczepić pajęczyną? A jak nie ma ziół na odrośnięcie, to sam takie wynajdę! - prawdę mówiąc, chciałby coś odkryć. Na przykład nowe zioło, które jest lepsze od jego poprzednika. Albo wynaleźć nową metodę leczenia. Kusiło go to, tylko problem w tym, że nie wiedział, jak w ogóle sprawdzać właściwości nieznanych roślin. No chyba nie na chorych, a na sobie tym bardziej nie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
- Gwiezdni na pewno już nie takie rzeczy robili! - odparł niemal od razu, z pewnością w głosie. Owszem, gdyby miało to się wydarzyć naprawdę, jakby faktycznie była to próba od Gwiezdnego Klanu, to na pewno niezwykle głupia i nieprzemyślana, to prawda. Zresztą, jaki kot, który trafił do Gwiezdnych, chciałby się pastwić nad biednym terminatorem medyka, sprawdzając jak sobie poradzi bez sprawnych palców? Albo, o zgrozo, bez jakichkolwiek! Na szczęście, żaden czcigodny przodek na to nie wpadł, a dwójka kocurów sobie z tego tylko żartowała - ale kto wie, może właśnie teraz, w tej chwili, jeden z Gwiezdnych doznał jakiegoś olśnienia i w przyszłości ześle na kogoś taki los, tak o, dla sprawdzenia co taki kot zrobi?
- Hooo, ambitnie! Pomogę ci więc szukać! Musisz być sprawny, w razie jakbyś kiedykolwiek musiał mnie leczyć! - zapewnił od razu, przy okazji udając, że sam będzie miał w tym korzyść. Nie to, żeby naprawdę chciało mu się biegać za jakimiś ziołami, na których kompletnie się nie znał. Ale, skoro tu wszystko było żartami, to mógł sobie na to pozwolić i miał nadzieję, że niebieski nie weźmie tego, jako jakiekolwiek zapewnienie, że jakby chciał, to on może z nim kiedyś pójść na wspólne szukanie ziół, nie dziękuję, on mógł co najwyżej się kręcić w pobliżu, ale nie zamierzał zbierać roślinek i udawać, że wie jak to się robi.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- Nie no, bez przesady - odpowiedział, wzruszając barkami. Jeśli faktycznie by takie rzeczy robili, to byliby okrutni. A Mróz by już sobie mógł z nimi chyba pogadać, o. Medycy mają z nimi kontakt, więc w sumie fajnie byłoby z takim Gwiezdnym Kiedyś porozmawiać. Popytać o parę rzeczy, zdobyć wiedzę.. Kolejny przywilej bycia medykiem. Trzeba umieć dostrzegać dobre i złe strony, a Mróz raczej to potrafi.
- Rób tak, bym nie musiał - odparł z uśmiechem. A o tych ziołach to w sumie zapamiętał sobie całkiem poważnie, nie wiedząc, że z tym też kocur żartuje. Wygląda na to, że tym samym skazał siebie na poszukiwanie ziółek w przyszłości. Ups? W sumie to nie musiałby i tak ich szukać, a iść bardziej w celu ochrony czy coś. Mróz nie był doświadczonym wojownikiem jak Wirujące Pióro, a trochę niedobrze byłoby, gdyby go coś zjadło na takiej wyprawie. Mógłby iść z Ciernistym Kwiatem, ale medyczka pewnie nie zawsze ma czas, by dodatkowo go pilnować. A poza tym, Mróz i tak kiedyś nauczy się na tyle dobrze walczyć, że nie będzie nikogo potrzebował do pomocy. W końcu jest najlepszy i będzie najlepszy.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
- Wiesz jak nie wiesz? - odpowiedział od razu, unosząc delikatnie ogon, jakby z przestrogą. Osobiście, sam trochę wątpił, że jakikolwiek Gwiezdny by to zrobił, ale w końcu nic nie wiadomo, nie? - Może siedzi sobie pomiędzy nimi taki, który już jest tam od... Setek księżyców i mu się zwyczajnie nudzi, więc od czasu do czasu zsyła na koty jakieś nieszczęścia, by zobaczyć jak te panikują i starają się z nimi coś zrobić? - dopytał jeszcze. Nikt tego nie wie, oprócz innych Gwiezdnych. Chociaż, czy wtedy nie powinni takiego zesłać gdzieś, gdzie nie miałby takiej mocy sprawczej? W końcu koty na Srebrnej Skórce powinny raczej zsyłać dobre rzeczy, nie?
Wzruszył delikatnie ramionami i wyszczerzył się, słysząc następne słowa Mroza. Nic nie obiecywał! Kto wie, może już, uznajmy jutro, wpadnie na jakiegoś lisa czy łasicę, która go nieźle poturbuje i to Szczypek będzie go leczył? Szczerze, trochę wolał nie, bo w końcu był dopiero terminatorem medyka, a nie medykiem, którym nadal była Ciernisty Kwiat, której pod tym względem, medycznym przynajmniej, ufał bardziej. W końcu miała za sobą księżyce praktyki, prawda? I w sumie, jakby zgadł, bo parę księżyców później czeka go właśnie miłe spotkanie z krukiem, huh.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- Wiesz co, może ich po prostu kiedyś zapytam, co robią? - zaproponował. Chociaż nawet pewnie jakby sobie taki kot zsyłał nieszczęścia, to by się nie przyznał. Zresztą, co to w ogóle za zachowanie? Taki kot powinien być w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd, a nie Gwiezdnym Klanie. Szczypiąca Łapa Gwiezdnych raczej utożsamiał z czymś w miarę właściwym, bo oczywiście nie można być w stu procentach dobrym. Tu jednak dochodzi kwestia indywidualnych poglądów, a na rozważania filozoficzne wraz z Wirującym Piórem akurat nie miał ochoty. Może innym razem, albo w ogóle sam pomyśli. Choć lepiej nie - po co zaprzątać sobie głowę czymś, czego nie da się do końca zrozumieć i wyjaśnić? Nad kwestią dobra i moralności nie zamierzał teraz rozmyślać, ale o Gwiezdnych czemu nie. O ile tylko Wirujące Pióro będzie miał na to ochotę.
- A czym według ciebie jest Gwiezdny Klan? - odpowiedź na to pytanie mimo wszystko nie jest tak oczywista. Im więcej kotów, tym więcej odpowiedzi. Mróz w Gwiezdnych wierzył, choć nie wszystko wydawało mu się w tej kwestii jasne. Tak czy inaczej, ma ten przywilej, by dowiedzieć się już za życia, a nie po śmierci.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
- A możesz i się spytać - palnął, delikatnie wzruszając ramionami, ale jakby patrząc na kocura z wyczekiwaniem - jakby na prawdę czekał, aż ten kiedyś, już jako medyk, porozumie się z Gwiezdnymi i sobie z nimi poważnie porozmawia, popyta o parę rzeczy, które ich dzisiaj tak "interesowały" i podzieli się nowinami z Puchaczem. Chociaż, fajnie by było usłyszeć jakieś nowości ze Srebrnej Skórki, prawda? I kto wie, może faktycznie, jak już się trafi do Gwiezdnego Klanu, ale będzie się zsyłać same nieszczęścia, na ziemskie kotki, to dałoby się stamtąd sfrunąć do Ciemnego Lasu? Chyba że tam same święte siedziały, skoro już się tam dostały, to nah, nudno.
Zastrzygł uchem, słysząc pytanie Mroza. Czym dla niego był Gwiezdny Klan? Czy to było jedno z tych pytań, nad którym trzeba się poważnie zastanowić i odpowiedzieć jakoś mądrze? Że... Na przykład... Dla niego to cudowne miejsce, gdzie zbierają się wszystkie koty bez względu na pochodzenie, i dlatego jest takie cudowne, bo wszyscy są dla siebie równi? Ha, nawet kociak wiedział, że po śmierci na pewno nie zmienia się postrzeganie świata i koty, które nie zachowywały się specjalnie dobrze za życia nagle się nie odmienią i tam, wysoko, też będą rozsiewać tęczę i radość wokół siebie, skacząc po chmurkach jakby miały motorek w... Tam.
- Czym? Klanem do którego trafia się po śmierci, oczywiście - odpowiedział obojętnie. Również wierzył w to, że Gwiezdny Klan istnieje, ale niespecjalnie... O tym rozmyślał. Ot, wierzący niepraktykujący, czy coś. Taki... Prawie ateista, ale jeszcze nie, o.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- A wiedz, że to zrobię - nie żartował! Gorzej, jak usłyszy od nich właśnie jakieś źle wieści czy inne przepowiednie nie mówiące nic dobrego. Albo wręcz przeciwnie, na co bardzo liczył. W końcu jest przez nich wybrany, czyż nie? Wyjątkowy, lepszy! Z pewnością czekają go w życiu same sukcesy, nic innego.
Wracając do innego tematu, choć w zasadzie to całkiem podobnego. Sprawdźmy wiarę Wirującego Pióra w niewidzialnych przodków, którzy patrzą z chmury każdego dnia. Odpowiedział prosto i w sumie dobrze, bo podobnej odpowiedzi się od niego spodziewał.
- Też tak uważam. Cóż, naprawdę fajnie byłoby z nimi pogadać. Może masz jeszcze jakieś do nich pytania? - może na przykład ot, przekazać, w bliżej nieokreślonej przyszłości, bo nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja do rozmowy z nimi. Może przy okazji mianowania? Słyszał, że terminator medyka udaje się z mistrzem do jakiegoś miejsca.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
- I powiedz jak ci się potoczyła ta rozmowa - mruknął, a jego wąsy drgnęły w rozbawieniu. Słyszał, że medycy potrafią się komunikować z Gwiezdnymi. A raczej, Gwiezdni komunikowali się z medykami. Nie wiedział, czy to działa w dwie strony, aczkolwiek nigdy nie słyszał o tym, żeby to medyk zainicjował spotkanie. Chociaż, kto wie, może ci nie chcieli się aż tak dzielić swoimi umiejętnościami. W każdym razie, może kiedy jakiś Gwiezdny się z nim kiedyś skontaktuje w jakiejś ważnej sprawie, to przy okazji poplotkują sobie na te tematy? Chciał to zobaczyć. Jak Mróz i jakiś Gwiezdni, siedzą sobie spokojnie i obgadują inne koty ze Srebrnej Skórki.
Na następne słowa kocura nieco zmarszczył brwi. Jakieś pytania? Nie, niespecjalnie. Chyba że mieli tajemną moc usuwania mu z drogi problematycznych jednostek. Chociaż... Jak tak pomyśleć - Leszczyna się usunął sam, nagle przestał się pojawiać na treningach... Podobno mieszane dzieci Modliszki też zaczęły się rozchodzić i umierać... Więc może coś w tym było, hah?
- Niespecjalnie - odpowiedział jednak, po chwili. Nie miał zbędnych pytań do kotów, których już z nimi nie było. Zresztą, o co mógł ich niby spytać? "Jak Wam się skacze po chmurkach?", "Nie nudzi się wam tam przez tyle księżyców?" Dobre sobie.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
- Spoko - również odparł w rozbawieniu. No to co, szykuje się pogawędka z Gwiezdnym Klanem w bliższej lub dalszej przyszłości. Nie wiadomo, medycy mogą inicjować spotkania z Gwiezdnymi. A skoro nie wiadomo, to Mróz będzie pierwszym, który się dowie. Liczył jednak na to, że ci kiedyś odpowiedzią na jego wezwanie - głupio będzie stać, gapić się w gwiazdy, zapaść w sen, wołać, cokolwiek, a to nie przyniesie żadnego pożądanego rezultatu. Cóż, wolałby nie zbłaźnić się w ogóle w ten sposób.
- Okej. Wiesz co.. może wrócimy do obozu? Chyba muszę obejrzeć swoją biedną łapę - zapytał. Chwilę już tutaj gadali, a w sumie to niebieski terminator medyka nie za bardzo mógł tak sobie przesiadywać. Kto wie, czy w tym momencie Ciernisty Kwiat nie potrzebuje na przykład pomocy. Potem też nie będzie się nie wiadomo jak długo szlajał, ale jednocześnie nie będzie siedzeć w ciemnej jamie w ogóle nie wychodząc do innych, jak to zwykła biała medyczka. Tak czy inaczej, jeśli usłyszał od wojownika pozytywną odpowiedź, to wraz z nim ruszył do obozu. Jak nie to i tak wrócił.
[zt]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡