Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Ciemny Kolec w rzeczywistości nie wiedział nic. Bo o ilu z mojego rodzeństwa z własnego miotu rzeczywiście można było powiedzieć, że byli czy nie byli poplecznikami Psiej Gwiazdy? Jedynie Rojst od początku do końca trzymał się się z dala od ojca, z resztą nie było tak prosto. Może teraz, ci, którzy nigdy nie doświadczyli tamtych czasów mogli sobie łatwo dzielić koty według tego, po której stronie miały wtedy stać. A sam Glina… Na pewno nigdy nie był ulubionym dzieckiem Psa, nie był nawet jego drugim ulubionym dzieckiem. Chociaż jeśli miałbym zgadywać, pewnie przyjąłby tę rolę, gdyby tylko miał do tego okazję.
Ale to wszystko było już przeszłością - nikt nie wspierał Psiej Gwiazdy atakując przypadkowe terminatorki, to nie była przecież żadna forma wsparcia. Ani wtedy gdy jeszcze żył, ani tym bardziej teraz. W tym momencie Martwa Dusza nie różnił się w żaden sposób od kotów z gangów, którymi straszono kocięta czy innych samotników, którzy nie mieliby żadnych celów poza zabijaniem. Zresztą, czy mogłem być pewny co myślał sobie przez te wszystkie księżyce, przez które go nie widziałem? Było to dla mnie taką samą zagadką, jak byłoby dla kogokolwiek innego. - Teraz nie mógł być już niczyim poplecznikiem.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Jego ślepia zmrużył się jeszcze bardziej. Topielisko udzielał informacji w dość... Dziwny sposób. Może było to wywołane szokiem? A może z innych powodów. Ciemny Kolec machnął ogonem, nie uzyskawszy odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie. - Dlatego pytałem, czy był. - odparł twardo, z nutką lekkiego zniecierpliwienia w głosie. Była to jakby nie patrzeć, dość istotna informacja, a skoro już wywiązała się taka, a nie inna sytuacja Czartopłoch chciał znać szczegóły. - Jeśli tak, to nie czyni go to jedynie zdrajcą, ale także wyznawcą niezrównoważonego tyrana. Który wparował na nasze terytorium, w dodatku atakując brutalnie nic nikomu winnego kota. - dodał. Spojrzał ponownie na trupa u jego łap. - Na szczęście już nikomu nie zagrozi. Po chwili dodał: - Moi rodzice zapłacili ceną banicji za opór przeciwko jego podobnym pomiotom.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
- W którymś momencie na pewno nim był. - Czy to była bardziej zadowalająca go odpowiedź? Co by pomyślał, gdyby wiedział, że równie dobrze można było to uznać też za prawdę o mnie?
Nie byłem pewny kto był jego rodzicami i co się z nimi stało, ale wiedziałem jedno - mój ojciec nie karał kotów wygnaniem z klanu, tak samo, jak nie atakowałby bezbronnych terminatorek. Dlaczego wszyscy wokół zaczynali przypisywać mu akcje, które wcale nie brzmiały jak on? Czy pamięć o prawdziwej Psie Gwieździe, nie ważne jak go oceniać, zaczynała się już naprawdę zanikać w pamięci kotów? Było to w jakiś sposób irytujące. Jednak miałem wrażenie, że dyskutowanie o tym teraz z wojownikiem nie miało przynieść nic dobrego, dlatego jedynie skinąłem głową w odpowiedzi na jego słowa. Innym razem będę musiał się dowiedzieć, co dokładnie się wydarzyło.
Co zamierzał zrobić z równie martwym ciałem Martwej Duszy? Zostawienie go tu po prostu leżącego na środku naszych terenów wydawało się nieodpowiednie z kilku względów, ale to raczej do jego zabójcy należała ostateczna decyzja w tej kwestii.
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Księżyce: 26 Mistrz: Kozia Gwiazda Płeć: kocur Matka: Śpiewający Raniuszek [NPC] Ojciec: Biały Kruk [NPC] Trwałe urazy: duża blizna po ugryzieniu lisa na lewym barku; blizna po lisich zębach na prawej łapie
Masywny, duży, o kanciastej a zarazem proporcjonalnej budowie. Długowłosy, umaszczenia czarnego dymnego. Oczy koloru złocistego.
Dumny, ponury indywidualista. Pragnie być jak najlepszym wojownikiem klanu, jednocześnie nie będąc zbyt oddany aktualnej przywódczyni. Ambitny i zagadkowy, nieangażujący się w bliskie relacje z innymi kotami.
Ta odpowiedź mu wystarczyła, zresztą - przypuszczał to. Były lub obecny, poplecznik Psiej Gwiazdy plątał się po ich terenach, udało mu się nawet zaatakować kota z ich Klanu. Teraz na szczęście leżał już martwy i zimny, ale nie można było go tu zostawić. Czart zwrócił wzrok na Topielisko. -Trzeba zanieść go do obozu i przekazać informacje Koziej Gwieździe. - powiedział. - Ona na pewno też dobrze go zna. - dodał, po czym chwycił za kark ciało kocura. Nie przyniosło mu to większego trudu, wszak mimo młodego wieku nie brakowało mu tężyzny mięśni. Już on dopilnuje by pochować go jak zabitego marnego kundla. Następnie odwrócił się i ruszył w stronę obozu, bez względu na to czy wojownik podążył za nim, czy też nie.
Zt.
Ta niedziela jest jak film tani klasy "B"
Facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
Scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
I z dialogów wyszło dno, zero czyli nic
Wszyscy święci balują w niebie
Złoty sypie się kurz
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 51 Płeć: kocur Matka: Grząskie Bagno Ojciec: Psia Gwiazda Trwałe urazy: blizna przy lewym oku, ból, męty i zaburzona głębia widzenia w lewym oku Urazy mechaniczne: -1Zm na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Pod względem wielkości i budowy, Mszar nie wyróżnia się w żaden sposób od przeciętnego kocięcia. Nic nie wskazuje także na to, by miało się to zmienić w przyszłości – wyrośnie prawdopodobnie na kota średniej wielkości i takiej również budowy. Całe jego ciało pokrywa krótkie, miękkie futerko, co również nie należy do cech szczególnych – jednak jego umaszczenia zaczyna się już nieco wyróżniać. Jego podstawę stanowi całkiem klasyczny dla klanu Cienia bury odcień poprzecinany dość grubymi, czarnymi tygrysimi pręgami, w sporej części przykrytych bielą. I to te właśnie białe znaczenia układają się w sposób dość rzadko spotykany. Pokrywają szczególnie oba boki kociaka, gdzie zajmują ich większą część, tworząc nieregularne łaty spod których gdzieniegdzie widać fragmentu prawdziwego umaszczenia. Biały jest także w zdecydowanej większości brzuch Moczara, a mniejsze plamy tej samej barwy można zauważyć również na jego czole, pod oczami oraz na prawym policzku, gdzie tworzy się dłuższa, jasna smuga. Poza tym, na reszcie głowy, ogonie oraz łapach można oglądać już niezakryte niczym burą sierść, potwierdzającą czyim dzieckiem jest. Dość istotnym elementem są także oczy kociaka, póki co jeszcze szaroniebieskie, dziecięce, ale całkiem niedługo zaczną wybarwiać się na złotobrązowe.
Podczas gdy całkiem spora część jego rodzeństwa domaga się uwagi rodziców oraz całego świata, Mszar woli trzymać się gdzieś z tyłu, próbując nie zwrócić na siebie zbyt dłużej uwagi. Należy do kociaków dość cichych i spokojnych, starających się zwykle unikać konfliktów, jeśli jest to tylko możliwe. Jak na syna kotów tak potężnych jak Psia Gwiazda i Grząskie Bagno, nie ma także zbyt ambitnych planów na przyszłość – myślenie o tym, że w przyszłości miałby zostać jednym z najpotężniejszych wojowników, napełnia go raczej niepokojem niż radością. Dlatego ucieka od świata w zastanawianie się nad sprawami zupełnie innymi, marzeniami odległymi i zwykle niemożliwymi do spełnienia. Często skupia się na tych wyobrażeniach na tyle mocno, że sprawia wrażenie nieobecnego, ignorującego rzeczywisty świat wokół niego. Mimo wszystko, stara się być posłusznym synem swoich rodziców, bo absolutnie nie chciałby ich zawieść i nawet, jeśli uznaje, że najlepszy nigdy nie będzie, wolałby nie stać się tym najgorszym. W kontaktach z innymi kotami, lubi przede wszystkim słuchanie opowieści – o dawnych czasach, o Gwiezdnych, dalekich miejscach, właściwie o wszystkim, co nie jest aktualnym życiem Mszara.
Zaniesienie ciała do przywódczyni było odpowiednim pomysłem, powinna się dowiedzieć o tym, co się tu stało. Czy to nie ona, wtedy jeszcze jako wojowniczka powstrzymała atak Gliny na Ciernisty Gąszcz? Coś takiego świtało mi w myślach, jednak wydarzenia tamtego dnia wciąż były zbyt pogmatwane żebym umiał o tym powiedzieć z całkowitym przekonaniem.
Nie odzywałem się już więcej, patrząc jedynie jak kolejna część mojej przeszłości odeszła z tego świata. Ile razy miałem się temu jeszcze przyglądać? Ile razy napotkam koty przekonane o tym, że było to w pełni pozytywne doświadczenie? A ja musiałem żyć z tym dalej, patrzeć na to, co dzieje się w klanie, zdając sobie sprawę, że zbliżało się i do mnie. Czy było cokolwiek, co mogłem z tym zrobić?
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Na patrolach bardzo spodobało jej się jezioro, które omijała. Chciała sprawdzić je na własną łapę, bez kotów nad głową. Wcale nie była aż tak daleko obozu, więc uznała to za miejsce odpowiednie. Znaczy może właśnie była... ale nie wydawało jej się, żeby tak było. Spacer minął jej tak przyjemnie, że ot, po prostu, poczuła jak nogi same nią niosą! A poza tym nigdy nie spotkała drapieżnika, nie wiedziała co mogłoby jej się stać. Najgorsze co widziała to oprychy z osiedla, a ich tu nie było.
Przyglądała się pięknej wodzie, w której odbiciu widziała zielone liście na drzewach i nasłuchiwała dźwięków, które w oddali robiły kaczki na wodzie. Zmrużone oczy, policzki skierowane w stronę słońca... co za urokliwe miejsce.
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
Ehe, urokliwe miejsce. Urokliwie to by tu sprał komuś mordę, bo łapy go świerzbiły do tego, ale doskonale zdawał sobie sprawę, jak by się to skończyło. Kozia Gwiazda by stwierdziła, że już dłużej się nie będą męczyć, i by go wygnała z klanu. A może to i dobrze. Może właśnie tak powinno być. To już nie było jego miejsce. Nie, to nigdy nie było jego miejsce, bo wszyscy traktowali go jak dziecko, jak intruza! Bo jako jedyny miał coś w głowie i w łapach, wszyscy inni byli miałcy i bali się jego potęgi. Taka prawda.
Na szczęście jego rozważania przerwał widok Zarannej Łapy, do której postanowił podejść. To był w ogóle kot??
– JA CIĘ KRĘCĘ, ale masz BRZYDKIE uszy!! – krzyknął, podchodząc bliżej do kotki.
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Podniosła głowę i spojrzała w bok zdziwiona. W zasadzie wcale nie przejęła się tym komentarzem, tylko prychnęła rozbawiona na jego widok. Tak chciał pogrywać? Oki. Ona już o nim słyszała, nie zdziwił jej wcale tym wystapieniem. - JA CIĘ KRĘCĘ, to ty jesteś ten GŁUPI I DURNY. - Odpowiedziała, po czym odwróciła głowę z powrotem nad jezioro, znów zmrużyła oczy i zrobiła delikatne "aaaahhh" z przyjemności, którą się rozkoszowała. Urokliwe miejsce!
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
– TO WŁAŚNIE JAAA! W końcu ktoś umie odwzajemnić KOMPLEMENT!! – odparł z wyraźnym zadowoleniem. Ktoś inny by się obraził, a w Byczkowym słowniczku takie słowa właśnie oznaczały najlepsze rzeczy. Zawsze powtarzał, że był głupi. Był, jest, i głupi będzie! I był z tego dumny! – Kaczki są dziwne, nie? Wyobrrażasz se nie mieć uszu?? Ja jakbym był kaczką to już bym wolał mieć takie jak ty niż żadne.
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
Komplement? Odwróciła głowę zdziwiona. - Tak prawisz komplementy? Czyli, że ci się jednak podobają? - Uśmiechnęła się zadziornie, zaglądając na mimikę na jego pysku. Ale coś z Byczku było jednak jakkolwiek normalnego, bo zadał racjonalne imię o kaczki. - Hm, tak, nie mają, a mimo to słyszą. - Złapała się łapką za ucho, a potem odwróciła się tyłem do kocura. - A zobacz jaki krótki, głupi ogon. - Zamachała nim na boki i chichrała pod nosem.
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
– Słuchaj. Wszyscy są tacy sami, jakby z jednej dupy wyszli, ja to bym się na twoim miejscu cieszył. Ja też mam taką końską morrdę, nie?? I to DOCENIAM! Doceniam, bo matka mnie nie kocha, to przynajmniej jestem brzydki. I głupi, a bycie głupim to ZALETA. Zapamiętaj se to!! – wydarł mordę zadowolony, trochę mijając się z sednem jej pytania, chociaż taki już był, plótł trzy po trzy, a konkluzja gdzieś tam się skrywała w środku. W końcu był Byczkiem, filozofem, królem walki i bredni, tak jak szczupak był królem wód. – Ty, serrio KRRÓTKI. Wiesz, jak wyglądasz??? Jak kura. One mają takie ogony, starra mi mówiła jak jeszcze była moją mamą. Jakbyś nie miała uszu, to byś była kurą! Ewokacja… znaczy, ekhm, no, ewolucja. Ewolucja właśnie. – Usiadł nad jeziorkiem, spojrzał na kaczkę i zmarszczył brodę. – Te, ale gdybyś chciała wrrócić do rrodziny, to ja ci je wyrrwę, opłat nie biorrę!
Zamoczył łapkę w wodzie, ruszając nią i robiąc w niej kółka.
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
- Oczywiście, że się cieszę. Doceniam swój wygląd. Tata mi mówił, że był już tu kot bardzo podobny do mnie, ale już go nie ma. I nie kojarzy żadnego innego... taki wygląd nie zdarza się często. Jestem inna i jestem super. - Zadarła bródkę do góry zadowolona i dumna ze swojego wyglądu. Nie było nikogo, kto mógłby sprawić jej przykrość w jego temacie. Spojrzała potem na niego. - Czemu w sumie mówisz, że jesteś brzydki? Nie jesteś jedynym, który tak wygląda i tak naprawdę to w twoim wyglądzie nic złego nie ma. - Spytała, próbując zachować neutralny wyraz pyska, a nie się szczerzyć. Wzruszyła do tego barkami.
Porównanie do kaczki było dla niej zabawne, aż się zaśmiała. - Pffff, a dasz radę załatwić mi do tego skrzydła? Chętnie bym polatała. - Prychnęła rozbawiona. Tam w górze kaczki miały naprawdę dobry ogląd na świat... mogłaby być taką kaczką. Tylko nie chciała mieć wyrwanych uszu!
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
– No i SUPER. Grrunt to se zdawać z tego sprrrawę, nie?? A twój tata to…? – spytał, przyglądając się sylwetce kocicy. Dotychczas tego nie dostrzegł, zbyt skupiony na innych rzeczach, ale aparycję też miała niezłą – masywną i barczystą, tak, jak Byczek lubił. Szanował każdego o podobnej estetyce, bo to w większości przypadków oznaczało, że lubił walkę i dbał o formę. Chuchra to on miał na strzała. – Bo jestem! Szpetny, grruby i uszaty! A to dopiero początek moich zalet. Znaczy, uszaty to tak w sumie pół na pół, widzisz, nie?? Taki przerrośnięty kurrczak mi uszy poharratał, jak BRRONIŁEM KLANU!! I wyobrrażasz se, że mnie Kozia Gwiazda za to ukarała?? ZA BRRONIENIE KLANU?! To zła kocica jest – prychnął. Nie, w życiu jej już mamusią nie nazwie! Nigdy!! Ona była dla niego OBCA! Nie istniała już! Miał dosyć tego nierównego traktowania. Już dawno zdał se sprawę, że ci wojownicy to tylko pionki, trenowane na jedno kopyto, on był inny i był dla nich niebezpieczny.
– Polatała? Da się załatwić! – No, skrzydła może być ciężko załatwić, ale one niepotrzebne! Byczek miał inny plan, taki sprytny nawet. Chciał nieoczekiwanie doskoczyć do kotki i pchnąć ją z całej siły do wody. Nie dość, że sobie polata, to jeszcze będzie miała okazję cały arsenał zwierząt wypróbować, bo rybą też zostanie. Pytanie tylko, czy mu się to udało.
rośnie na wysoką, barczystą, masywną | czarny srebrny point | pręgowanie dzikie | niebiesko-szare oczy zmienią się na soczyste niebieskie | krótki ogon | zakręcone uszy
miła | otwarta | zaczepialska | trzyma się swojego zdania i jak coś jej nie pasuje, to to pokazuje
- Mój tata to Szepczące Topielisko. Wrócił niedawno do klanu, zabrał nas ze sobą. - Dodała, że wrócił, żeby Byczek nie pomyślał, że to jakieś losowe koty spoza klanu, które nie miały z nim żadnego związku. Bo w istocie - w krwi Arii były prawdziwe geny klanu cienia! I po prostu nie chciało być inaczej.
Przyjrzała się jego uszom. Wstała i zaczęła oglądać go, obchodząc dookoła. - Przerośnięty kurczak mówisz? - Mruknęła, dalej bacznie przypatrując się jego wielkim zwisom z głowy. Potem zrzuciła wzrok na jego ciało - niski, masywny, choć ogólnie nie był tak dowalony jak zwykły kot, o zwykłej budowie ciała. Porównując go do Arii, to ona była przy nim jak zawodnik sumo. Wielka, barczysta, masywna, a z każdym księżycem rosła na jeszcze większą. - Tak się przyglądam i nie widzę nic z tego co powiedziałeś. I wcale nie brzmisz fajnie bo siebie samego obrażasz. W zasadzie to milej się słucha kotów, które potrafią siebie docenić, a nie tylko po sobie jechać. - Dorzuciła, siadając z powrotem nad wodą. - Próbowałeś kiedyś spojrzeć na siebie milej? Bo jak chcesz, żeby inni patrzyli na ciebie, hmm, nie jak na dziwaka, tylko kogoś fajnego, to to nie tędy droga. - Ona doceniała swoje piękno, widziała też piękno w nim. Tylko tamten usilnie próbował tworzyć narrację bycia najbrzydszym kotem klanów. Postanowiła narazie zignorować informacje o Koziej Gwieździe, bo w żadnym calu nie uznała ich za prawdę.
Szybko dostała nauczkę za paplaninę, bo runęła łbem, a potem całym ciałem, do wody. Wstała na płytkim dnie, na którym dosięgała do ziemi. Musiała się otrzepać, bo długa sierść zasłaniała jej widok. - BYCZEEEEK! - Mruknęła najpierw przez zaciśnięte zęby, a potem uśmiechnęła się i zaczęła biec w jego kierunku, żeby się na niego rzucić i oblepić wodą i kawałkami mułu, który został na jej łapach po wyjściu z wody.
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Księżyce: 27 Mistrz: Spopielona Gwiazda Płeć: kocurro Matka: Kozia Skarpa (Gwiazda) Ojciec: Kudłaty Obłok Trwałe urazy: cienkie ślady po pazurach przechodzące nad i pod lewym okiem, lekko rozcięte prawe ucho od czubka do 1/3, oderwany kawałek lewego ucha
Niski, masywny, o czarnym, krótkim futrze i orientalnej budowie. Oczy po wybarwieniu pomarańczowe.
Akurat Byczek był ostatnim kotem, który by oceniał kogoś po pochodzeniu, taka prawda! Zresztą w jego dużej główce z małym móżdżkiem nie było czegoś takiego jak nieklanowe pochodzenie. Wszyscy byli z Klanu Cienia!!
– Nooo, OGRROMNY! Żałuj, że go nie widziałaś! Terraz to dupy a nie drrapieżniki tu są – stwierdził, prychając lekko i marszcząc do tego nos. Ech, chętnie by walczył, ale nie miał do tego żadnej okazji. Drapieżników to jak kot napłakał, a z innymi kotami nie pozwalano mu walczyć. To było tak bez sensu!
– Głupoty gadasz. Ja JESTEM dziwakiem, i jestem z tego dumny! A skorro ty wolisz gadać tylko to, przez co będą na ciebie przychylniej patrzeć, to JESTEŚ JAK TAKI LIŚĆ NA WIETRZE, CO SIĘ NIE MOŻE ZDECYDOWAĆ, GDZIE WYLĄDOWAĆ – ryknął, wypinając przy tym delikatnie pierś. Był z siebie dumny, bo zabrzmiał w swojej głowie mądrze. Ech, tak szybko dorastał.
Jak Aria zaczęła biec w jego stronę, to był GOTOWY. Chciał stanąć na tylnych łapach, a przednimi odepchnąć ją od siebie, najlepiej, jakby znowu wpadła do wody. To by było śmieszne.