Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Panie i panowie, czyżby to miała być wielka szansa dla Gorącej Łapy? Podchodzenie do szczura podchodziło mu całkiem nieźle, jednak nagle… wiatr zmienił kierunek i zaniósł woń Cienistego terminatora do nozdrzy dużego gryzonia, niwecząc wysiłki syna Chmurki. Jednak nie wszystko było stracone! Dąb znajdował się jeszcze parę lisich długości od szczura, gdy ten rzucił się do ucieczki, i może miał jeszcze szansę go dogonić.
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna Płeć: kocur Matka: trzcina! [króliczy pląs] Ojciec: lampart! [gburek] Partner: Popielny Żar uwu
Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
Rzadko kiedy zamyka swoją jadaczkę. Prawdopodobnie tylko wtedy, gdy ktoś coś mówi. Jest stworzony do rozmawiania, nawet do siebie, gdy ktoś nie bardzo chce się z nim porozumieć lub siedzi dłuższy czas sam. Ma ogrom energii, którą wykorzystuje na bieganie po terenach i zwiedzanie ich, lubi poznawać nowe koty i zdobywać wiedzę, by móc ją potem przekazać dalej. Trochę mu przykro, gdy myśli o swoich rodzicach lub bliskich, którzy odeszli, a także, gdy skupia się na fakcie, że większość jego rodzeństwa, zarówno przybranego, jak i prawdziwego, skończyła już trening i szkoli wielu terminatorów, podczas gdy on zostaje z tyłu. Wierzy, że kiedyś i jemu się uda dostąpić zaszczytu mianowania, a wtedy otrzyma imię, o którym marzył od urodzenia praktycznie. I na pewno nie będzie tam nic związanego z gorącem!
Widząc, jak mija się z celem, a szczur rzuca się do ucieczki, odbił się od ziemi i ruszył pędem za stworzeniem. Nie mógł mu pozwolić, aby ot tak sobie uciekł! Oj nie! Niebieski kocurek starał się w jak najkrótszym czasie rozwinąć pełnię swoich możliwości, jeśli chodzi o bieganie, ale był w tym, niestety, przeciętny. Ba, można powiedzieć, że nawet gorszy od niektórych kotów w jego wieku. Od takiej Popiel na pewno był wolniejszy, ale ona była stworzona do biegania! A on był stworzony do tego, aby być wiecznym terminatorem. Gdyby udało mu się zmniejszyć wystarczająco odległość od zwierzaka, odbiłby się mocniej tylnymi łapami od podłoża w płaskim skoku, skupiając się w pełni na gryzoniu i chęci wbicia w niego pazurów, a następnie szybkiego pozbawienia życia zębami wtopionymi w szyję.
Średniego wzrostu i przeciętnej budowy czarno-ruda, krótkowłosa kocica. Po lewej stronie jej głowy dominuje rudy, a po prawej czarny. Oczy ma złote, nos czarno-różowy, a jasne wąsy są zabawnie powykręcane.
Apatyczna, mało ruchliwa, pozbawiona energii i poczucia humoru. Niezależna samotniczka, w towarzystwie małomówna i nieufna. Paranoiczka, przewrażliwiona na własnym punkcie, wyczulona na jakiekolwiek przytyki w swoją stronę, jednocześnie mająca ostre opinie na temat innych.
Pełnia możliwości nie była wystarczająca w obliczu faktu, iż szczur… znalazł podziemną kryjówkę i na oczach Gorącej Łapy zanurkował pomiędzy leśne poszycie prosto do jakiejś dość sporej, ale i głębokiej norki, biorąc pod uwagę fakt, że schował się tam cały i kocur nie mógł go już zobaczyć. No cóż. You tried.
i don'twannabeany partofyourscene idon'tbelievewhatyoubelieve i'dratherbefacelessinthe dark thanbesoF A K E................
.................likethewayyouare
Mistrz: najpierw tata, potem dziadek, teraz dziewczyna Płeć: kocur Matka: trzcina! [króliczy pląs] Ojciec: lampart! [gburek] Partner: Popielny Żar uwu
Średniej wysokości, może parę centymetrów wyższy niż klanowy przeciętniak kocur o niebieskiej, klasycznie pręgowanej sierści ze sporą ilością bieli. Jest smukłej postury, której masywności dodaje jedynie długie futro. Jedno, lewe oko ma barwy błękitu, a drugie - złote.
Rzadko kiedy zamyka swoją jadaczkę. Prawdopodobnie tylko wtedy, gdy ktoś coś mówi. Jest stworzony do rozmawiania, nawet do siebie, gdy ktoś nie bardzo chce się z nim porozumieć lub siedzi dłuższy czas sam. Ma ogrom energii, którą wykorzystuje na bieganie po terenach i zwiedzanie ich, lubi poznawać nowe koty i zdobywać wiedzę, by móc ją potem przekazać dalej. Trochę mu przykro, gdy myśli o swoich rodzicach lub bliskich, którzy odeszli, a także, gdy skupia się na fakcie, że większość jego rodzeństwa, zarówno przybranego, jak i prawdziwego, skończyła już trening i szkoli wielu terminatorów, podczas gdy on zostaje z tyłu. Wierzy, że kiedyś i jemu się uda dostąpić zaszczytu mianowania, a wtedy otrzyma imię, o którym marzył od urodzenia praktycznie. I na pewno nie będzie tam nic związanego z gorącem!
Parsknął rozwścieczony, gdy kolejny zwierzak mu uciekł. Machnął agresywnie ogonem, uderzając łapą w ziemię tuż przy norce, gdzie się schował gryzoń. To wszystko było bez sensu! Nawet, jak udaje mu się wytropić zwierzynę, nie potrafił jej dogonić czy złapać za pierwszym razem. Nie ma sensu nawet tego kontynuować, dlatego odwrócił się w, chyba, kierunku obozu, zaczynając ciężkim, krokiem kierować się w jego stronę. Bluszczowemu Wąsowi powiedział, że zwierzyna jest głupia i ciągle mu ucieka, chociaż wszystko robił dobrze, ale nie chciało mu już się dzisiaj kolejny raz denerwować. Chciał po prostu pójść do legowiska i uwalić się na swoim mchu, by w złym humorze, plecami do reszty świata, spędzić resztę dnia. I tyle z produktywności Dęba w klanie.
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
Ospałym krokiem kocur ruszył w stronę wyjścia z obozu. Właściwie to nawet nie fatygował się, żeby się umyć - niektóre miejsca na futrze odstawały sobie w najlepsze. Albo sklejały się ze sobą. Ta, to zdecydowanie nie był jego dzień, ale obowiązki są jakie są i na polowanie musi pójść. Ziewnął w drodze. Był zmęczony. Czym? Nie wiedział. Może samym życiem. Rutyną. Ale co miał robić, by ją przerwać? Nic nie przychodziło mu do głowy.
A na ofiarę dzisiejszych polowań wybrał Świerczynę, pełną igieł i szyszek. Rozciągnął się, czego nie miał okazji zrobić przed wyjściem i przybrał pozycję do szukania zwierzyny, wytężając zmysły i uważając, by nie wdepnąć w patyk czy inną ostrą igiełkę. Może znajdzie coś więcej niż wiewiórkę.
/rzo mg!!
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
A i owszem, w gruncie rzeczy znalazł coś więcej niż wiewiórkę... albo może po prostu coś innego niż wiewiórkę, biorąc pod uwagę to, że jak na razie to nawet wiewiórki nie miał. Poszło zaskakująco szybko, bo już po chwili łażenia wokół i rozglądania się, do nozdrzy wojownika doszedł świeży zapach zwierzyny. Gdyby się dokładnie rozejrzał, zauważyłby młodego królika, który siedział pod drzewem kilkanaście lisich długości od niego i mył się w spokoju. Najwyraźniej niedawno tędy przebiegał i akurat robił sobie chwilę przerwy.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
O. Po chwili spaceru, poczuł woń czegoś, co na pewno było zwierzyną - pachniało jak stos, który miał na wierzchu...królika? Najwyżej tak stawiał Chrząszcz, w końcu nigdy nie można być pewnym. Ale miał rację, po chwili ukazał mu się długouchy gryzoń myjący szare futerko. Dobra, marchewkojad zawsze lepszy i większy niż wiewióry, nie? Skupił się jeszcze bardziej, przechodząc do odpowiedniej pozycji - ugiął łapy, wyrównał głowę i ogon z grzbietem, zwrócił większą uwagę na to, jak chodził, wyciszył oddech i ewentualnie zmienił kierunek, żeby wiatr mu pasował. A gdy był już blisko, to spróbował naskoczyć na długouchego - pytanie, czy go nie zauważył.
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Nie tak szybko – żeby ten większy i lepszy od wiewiórki królik mu się na coś przydał, najpierw musiał go jeszcze złapać, a to, cóż, troszkę mu nie wyszło. Kiedy był jakoś w połowie drogi, wiatr nagle zmienił kierunek i powiał jego zapach prosto do uszaka, który rozejrzał się szybko dookoła i jak najprędzej rzucił się do ucieczki. Nie było nawet sensu go gonić, bo był za daleko, a chociaż był młody, to kicał całkiem prędko i błyskawicznie oddalił się poza zasięg wojownika.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
No, skradał się, skradał, w myślach już dobijał zdobycz, a tu...kapryśny wiatr się przesunął, zmienił kierunek, króliczek wyczuł srebrnego i zanim Chrząszcz zrozumiał o co chodzi, gryzoń znikł z jego pola widzenia kilkoma szybkimi susami. Mruknął niezadowolony. Może następnym razem będzie lepiej.
Zawrócił i udał się w inną część Świerczyny, bo króliczy bieg pewnie zaalarmował tamtejszą zwierzynę. Przyjął odpowiednią pozycję i znów wytężył zmysły, szukając innej ofiary.
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Miał pecha, bo nie dość, że zwierzyna mu uciekła, to jeszcze nie mógł znaleźć żadnego świeżego tropu. Mało tego, kiedy w końcu udało mu się coś wywietrzyć, był to zapach... dwunogów. Na jego szczęście stary i zwietrzały, ledwo już wyczuwalny, jednak wciąż obecny. Co dalej? Czy Chrząszcz chciał ryzykować i podążać za słabą wonią, czy może dla własnego bezpieczeństwa się oddalić?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
Ugh. Kolejna minuta tego polowania, a w okolicy nie czuł żadnego zwierzęcia. Może węch mu się popsuł? Nie, przecież bardzo mocno czuje zapach drzew, ziemi. Najwyraźniej nie miał dziś do tego takiego szczęścia...aż w końcu do jego nozdrzy dotarł nowy zapach. Ale...nie była to mysz czy ptak. Zresztą był słaby i stary. To byli dwunodzy! Skrzywił się. Niby woń zwietrzała, ale...nadal się bał. Wiadomo, że te łyse potworki na dwóch nogach są od niego silniejsze i mogą go zabrać. W związku z tym zawrócił i ruszył w inną stronę szukać żarcia, a nie jakichś dwunożnych. Fe!
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Stary zapach dwunogów nie był szczególnie groźny, ale może nawet i lepiej, że Chrząszczowy Brzuch postanowił nie ruszać jego śladem. Kto wie, co mogłoby go czekać na końcu, zważywszy na to, że dwużni czasem zostawiali różne śmieszne rzeczy w lesie. Zostawienie woni w spokoju dało mu jeszcze jedną korzyść: kiedy znów zaczął rozglądać się za zwierzyną, dość szybko usłyszał głośne krakanie, a po chwili na ziemi kilka lisich długości dalej wylądowała wrona, która jednak rozglądała się wokoło i nie wyglądała tak, jakby miała tam zostać na długo. Chrząszczowy Brzuch chyba musiał się pospieszyć, jeśli chciał ją złapać.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Obóz bywa utrapieniem. Miejscem gdzie siedzisz pół życia, przetrzymaniem, pułapką. "Bezpiecznym" miejscem, w którym wcale nie jest się aż tak bezpiecznym i pewnym. Nie na tyle, by móc żyć w spokoju i cieszyć się życiem. W żadnym wypadku. Przynajmniej... nie ten cienisty. On zapewnia gorycz, problemy, poczucie odmienności lub ogólnie samotności. Cisowa nie potrafiła odnaleźć się w nim przez całe te 10 księżyców i na pewno dalej będzie miała problem. Teraz jednak, kiedy stała się Terminatorem, mogła odejść na jakiś kawałek od niego. Czy też znała podstawy walki czy nie. W jej głowie to nie miało znaczenia, chciała tylko spokoju i ucieczki od tej klanowej, obozowej atmosfery, która ją dołowała. Skierowała się w jakieś pierwsze, lepsze miejsce, chcąc odpocząć od kotów. Po niedługiej więc trasie znalazła się w miejscu, gdzie po drzewach biegały wiewiórki. Dały jej one chwile zaciekawienie, jednak już po chwili zostały odrzucone gdzieś na koniec myśli i zapomniane. Kotka ułożyła się pod drzewem, rozpamiętując słowa Jasnej Kropli. Czy na pewno da radę podołać obietnicy jej złożonej? Przymknęła lekko oczy, spoglądając na falującą trawę. Była tak cienka i krucha, jak sama kotka. Może powinna była nazywać się źdźbło? Czy aktualne imię do niej pasowało? Potrafiła być iście "trująca" słownie jak owoce owego drzewa, jednak czy to na tym jej zależało? I z tym chciałaby być kojarzona? Lub czy chciała by to właśnie znaczenie przyjmowało jej imię? Tyle pytań. Tyle niewyjaśnionych spraw, przemyśleń, a odpowiedzi i kotów do pomocy tak mało. Zawsze jednak miała po swojej stronie Kroplę, co jako jedyne trzymało ją na duchu. Jakimkolwiek.
//Szroneł
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,
Syn Olchowego szeptu, z biegiem czasu, zaczął coraz bardziej przypominać ojca nie tylko z charakteru, ale i z wyglądu. Jest na pewno jednym z najwyższych kocurków w miocie. Cechuję go mocna sylwetka, o szerokich barkach oraz długim, puchatym ogonie i długie, atletyczne łapy. Futro Szrona jest wyjątkowo puszyste i gęste, czasami nawet potargane w niektórych miejscach, a jego odcień to bury. Przepasają je również smolisto-czarne, tygrysie pręgi, które tworzą charakterystyczne "M" na głowie. Jeżeli już mowa o głowie, to na pysku widnieją piaskowe przejaśnienia, a powyżej pyszczka można ujrzeć parę ślicznych blado-zielonych ślepi w których kryję się tajemniczość. Jeszcze wyżej można dostrzec duże uszy z jaśniejszymi pędzelkami na końcach.
Zapraszam do KP : )
Fiołkowe wzgórze [Krz], Jeżynowy Jar [KG], Burzowa Łapa, Śnieżyczka [KW]
Oszroniona Łapa za to bardzo dobrze czuł się w cienistym obozie. Członkowie klanu w większości byli mili dla kocura i duża część obywateli szanowała Szrona choćby za pochodzenie. Był w końcu synem jednego z najzdolniejszych i najlepszych wojowników - Olchowego Szeptu. Miał w klanie swoje miejsce, na które w pełni zasługiwał i po cichu kombinował w głowie jak można wspiąć się wyżej i wyżej. Na pierwszy ogień jednak, buras musi zostać wojownikiem, bo bez tego ani rusz.
Dzisiejszy dzień był dosyć dla Szrona nudny. Treningu nie było, ponieważ umawiał się z Wirującym Piórem co dwa dni, a w obozie nawet żadnych ciekawych wydarzeń nie można było ujrzeć, posłuchać. Jednymi słowy, żadnych nowinek i nuda.
Z tegoż też powodu czwarty syn Olchy postanowił wybrać się na krótki spacerek poza obóz. W końcu mógł go opuszczać, ale tylko jeśli będzie się pilnował i nie oddalał za bardzo. Tak przynajmniej informował go mistrz.
Długofutry, jak zwykle parł przed siebie dumnym, pełnym elegancji krokiem z uniesionym wysoko podbródkiem i ogonem. Przechadzał się przez lasek - dokładniej Świerszczyznę, dopóki dopóty nie zauważył młodej Modliszki - Cisowej Łapy, o równie brudnym futrze co charakterze. Jednakże tym razem kocur nie planował zaczepiać starszej terminatorki, a po prostu przysiadł niedaleko jednego z drzew i zaczął starannie układać kosmyki na swojej klatce piersiowej, od czasu do czasu przeszywając kocicę spojrzeniem miętowo-zielonych ślepi.
wybacz za ewentualne błędy, ale pisałam z telefonu
Mistrz: Chrząszcz -> Jasna Kropla -> --- Płeć: kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot [*] Partner: Można ufać tylko sobie
Niebiesko-kremowa, pręgowana klasycznie szylkretka z krótkim futerkiem. Nosek przybiera barwę prawie czarną. Po prawej stronie głowy a także lewej stronie bródki przeważa odcień kremowy, to samo dzieje się na szyi. Reszta ciała wypełniona jest równomierną ilością niebieskiego oraz kremowego. Oczy ukazują barwę pomarańczową. Po tylu księżycach można stwierdzić, że Cisowa Łapa jest jedną z najmniejszych kotów jakie można spotkać w lesie. Choć jest ona bardzo zawziętą i charakterną kocicą (kiedy akurat nie udaje super biednego bobo), to jej mały wzrost oraz masa nadają jej dość... Niewinnego wyglądu, przez który może zostać odbierana jako mały, niedoświadczony bachor.
Nadal egoizm, ciętość i sarkastyczność przeważają w jej mowie. Nie zmieniła się na pewno na lepsze po opuszczeniu klanu, może nawet nieco na gorsze, bo teraz ma jeszcze większy dystans do otaczającego ją świata i we wszystkim widzi przekręt. Ah, co ten instynkt przetrwania robi z kotami...
Szkarłatny Zachód [KRz], Ostowy Krzew [KG]
Kotka skupiła przez chwilę, zamiast to na źdźbłach, to na silnych trzonach drzew. Grube kolumny, pokryte szorstką korą, stojące przez wiele, wiele księżyców i tak samo długo wyrastające. Może to do nich powinna się porównywać? Za młodu są wiotkie, łamliwe i cienkie. Potem dopiero nabierają wytrzymałości, grubości i pewnej siły. Może... nie. Pokręciła głową i wyrzuciła taką myśl z głowy, a wtedy przed jej pyskiem mignęła sylwetka jakiegoś kota. Nie przejęła się tym, bo przecież logicznym było, że będąc blisko obozu mogła napotkać jakiegoś cieniasa. To znaczy, kota z Klanu Cienia.
Jakim jednak było dla niej zdziwieniem, że po raz kolejny napotyka Szrona. Gwiezdny Klanie, do reszty zmysły postradałeś? Widać, że nie istniejesz, bo nikt normalny by tak nie robił. Cis jednak nie zaczepiała kocura i tylko przyglądała się spokojnie temu, co ten robi.
Położył się.
Tak po prostu.
Dalej na nią jednak patrzył.
Cisowa Łapa strzepnęła uchem, machnęła raz ogonem i odwróciła wzrok od nowo przybyłego. Czy był sens próbować rozpoczynać z nim rozmowę? Nie miała ochoty. Szron nadal był Szronem. Synem tej chorej dwójki, ale czy próba dogadania się z nim po tym, jak ta próbuje się zmienić będzie dobrym wyjściem? OCZYWIŚCIE, ŻE NIE. Dlatego właśnie to zrobi. Patrzyła znów na źdźbła przed sobą, a jej ogon nieznacznie poruszał się na małym obszarze na zmianę w prawo i lewo. Kocur w tym czasie zaciągał językiem po klatce, tak jakby to miało mu coś dać. - A więc Wężowej Gwiazdy już nie ma. Sądzisz, że nowa Przywódczyni sobie poradzi? - Spytała, nie kierując w jego stronę oczu, a tylko trzymając wysoko pysk i patrząc na blisko, nisko położone kosmyki trawy. Pewną ich garstkę przypucnęła łapą, kładąc je na ziemi i łamiąc niektóre z nich. Żałosne.
='Causeallof mydemons are myfriends,are myfriends,