No, czyli jak zwykle. Łatwizna! A może to ona była zbudowana inaczej…? Czasami robiło jej się żal innych kotów, że nie mogli być tak idealni jak ona, ale szybko karciła się za te myśli. Współczucie było dla słabych; inni musieli po prostu zrozumieć, że taka była kolej rzeczy.
Bażant, podobnie jak popielica, wylądował pod ziemią. Wtedy Muszelka ruszyła dalej.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
A teraz... Chwilowa cisza. Krótka przerwa między kolejnymi, łowieckimi podbojami. Ale przyda się, w końcu nawet jednostki tak wybitne muszą czasami się zatrzymać, by wziąć głębszy wdech.
Fakt, przyda jej się odpoczynek. Chwila, którą przeznaczy na przywrócenie swojego futerka do względnego porządku. Co z tego, że zaraz znowu się rozczochra – musiała wyglądać dobrze przez kilka uderzeń serca.
Rozglądała się jednak dalej.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Odpoczęte? No to można wracać do roboty! Muszelkowa Łapa mogła usłyszeć, że gdzieś nad jej głową rozlega się ponure krakanie. I rzeczywiście, w koronie jednego z drzew siedział czarnopióry ptak, jednak nie był to wieki, groźny kruk, a trochę mniejszy gawron. Upolowanie go oznaczało jednak nieco dłuższą wspinaczkę, a co za tym idzie, większe wyzwanie i trud. Czy Muszelkowej Łapie chciało się z tym cackać?
Cóż, nie byłaby sobą, gdyby chociaż nie spróbowała. Nigdy nie rozmawiała z nikim poważniej o wspinaczce, nie poznała całej teorii, choć w jej mniemaniu nie było to potrzebne, jako że wspinaczka sama w sobie była prosta i wręcz instynktowna, każde kocię próbowało wskakiwać na drzewa, gdy tylko nauczyło się chodzić.
Kotka przyjęła pozycję łowiecką i co jakiś czas zastygając w bezruchu zbliżyła się do drzewa. W pewnym momencie skoczyła na nie i zaczęła wspinać się po jego drugiej stronie tak, by ptak jej nie wypatrzył. Gdy była odpowiednio blisko, zamachnęła się na gawrona łapą, chcąc zrzucić go z drzewa i… cóż, rozpłaszczyć go na ziemi. Lepszego planu na to nie miała.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Czy polowanie na drzewie w momencie, gdy się go jeszcze na treningu nie przerobiło, była dobrym pomysłem? Cóż, warto było spróbować. Może sama ostrożność wystarczy? Muszelkowej Łapie udało się zbliżyć do drzewa oraz na nie wskoczyć. Pięła się do góry, z pewnymi trudnościami, typowymi dla niedoświadczonego łowcy. Miała jednak szczęście, bo udało jej się wejść wystarczająco wysoko... I nie spaść przy tym na ziemię! No i to tyle, jeśli chodzi o pozytywne wiadomości. Gawron bowiem dostrzegł ją jeszcze nim zdążyła machnąć łapą w jego stronę. Od razu zerwał się do lotu i żeby go złapać, musiałyby jej wyrosnąć skrzydła... Czyli bez szans. Szkoda.
Phi! Co za niewyrównane polowanie! Gdyby tylko miała skrzydła… ugh!!
Zirytowana ostrożnie zeszła z drzewa, otrzepała się i przylizała futerko tu i ówdzie, by następnie ruszyć dalej. Ten obrzydliwy ptak zdecydowanie zepsuł jej nastrój!
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Zepsuty humor koniecznie trzeba naprawić, najlepiej jakimś tłustym zającem albo dorodnym bażantem... Albo dorosłym lisem, który mierzył Muszelkową Łapę swoim przeszywającym spojrzeniem. Stał skryty pomiędzy dwoma rosnącymi obok siebie drzewami. Nie wyglądał, jakby był zadowolony z obecności terminatorki, co zaalarmował głośnym, gardłowym warczeniem i krótkimi szczekami. Ale mimo wszystko, wciąż stał na swoim miejscu, może oczekując na jakiś ruch ze strony Muszelki. Walka czy ucieczka? Śmierć czy życie?
Walka czy ucieczka? Śmierć czy życie?
Można powiedzieć, że Delfin była właśnie w bojowym nastroju. Nie z tych, które motywowałyby ją do rzucenia się wprost pod paszczę lisa, ale nie miała również zamiaru podkulać pod siebie ogona i po prostu biec, gdzie pieprz rośnie tylko ze względu na widok jakiegoś rudego, ohydnego intruza! Przez tę całą sytuację z przebrzydłym ptakiem była jakaś bardziej skora do konfliktu!
– Co się patrzysz – burknęła z przekąsem. – Idź sobie, nie mam czasu na głupoty – dodała, wlepiając spojrzenie wprost w oczy lisa. Zaraz z jej gardła wydobyło się również prześmiewcze szczekanie mające imitować te psowatego.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak lisa-> krytyczny! -> 11hp
Może go... Sprowokowała tym szczekaniem? Może tymi burknięciami i, generalnie, negatywnym nastawieniem? Albo po prostu lis już wcześniej miał w głowie ułożony cały plan. Może tylko czekał, może miał przebłysk litości i pomyślał, że da swojej nowej zabawce szansę na ucieczkę. Może. W każdym razie, coś musiało mu się nie spodobać, bo zaraz rzucił się biegiem w stronę Muszelkowej Łapy. W kilku susach znalazł się tuż przy jej ciele, a wtedy boleśnie zacisnął brudne kły na jej kryzie. Tyle dobrze, że nie trafił w delikatną szyję, a nieco niżej, w pierś. W przeciwnym wypadku mogłoby się skończył gorzej... Ale krew i tak poleciała. No i zabolało.
Muszelkowa Łapa: S: 8 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 70-11= 59/70 | W: 39/50
+rana 1 stopnia- ugryzienie w pierś (1hp do końca walki)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Gdyby ktoś zapytał kogo Bajorko nienawidzi, ta odpowiedziałaby, iż nikogo… a potem by sobie przypomniała o istnieniu lisów i zmieszałaby się przez fakt, iż właśnie kogoś okłamała.
Księżyce temu lisy miały jakiś wrodzony czujnik na pointkę i nawiedzały ją regularnie. W końcu jeden z nich pozostawił na jej ciele trwały ślad… również w jej głowie. Zasiał ziarenko lęku przed tymi rudymi stworami, a jego następcy skutecznie je pielęgnowali, aż to wyrosło.
Jakie więc przerażenie spadło na wojowniczkę, gdy jej oczy ujrzały rude paskudztwo atakujące jej dziecko. Panika objęła postać wojowniczki, by zaraz zostać zagłuszoną przez matczyny instynkt. Jak niegdyś przyszło jej pełnej strachu ratować ojca, tak teraz, nie myśląc, wystartowała wprost na lisa.
Biegła, by uderzyć lisa w bok i odepchnąć jak najdalej od jej córki. — Schowaj się za mną — poleciła zaraz po tym, gotów stanąć między Delfin i lisa.
Miała nadzieję, że ten przebrzydły intruz jej posłucha i posłusznie odejdzie… ale najwyraźniej nikt go nie wychował! Z jej pyszczka uleciał cichy pisk, gdy kły lisa znalazły się na jej klatce piersiowej. W środku poczuła przerażenie, a jednocześnie… złość. Złość, którą chciała przelać na swojego przeciwnika. Szczególnie, że kątem oka zauważyła mamę. Z mamą u boku powinno pójść łatwiej, a ten durny lis się przekona, że z nią się nie zadziera! Kompletnie przegapiła słowa Błękitnego Bajorka o schowaniu się; księżniczka wyminęła wojowniczkę, chcąc zadrapać lisią pierś. Za to, że właśnie ją oszpecił!
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Atak Błękitnego Bajorka-> krytyczny! -> 24hp
Atak lisa (na Muszelkową Łapę) -> krytyczny! -> 20hp
Atak lisa na ślepo (na Błękitne Bajorko) -> nieudany
Atak Muszelkowej Łapy -> krytyczny! -> 1hp
Wszystko działo się tak szybko! Do walki niespodziewanie dołączyła Błękitne Bajorko, która z dziką wściekłością wbiła się w rudego drapieżnika. Siła uderzenia była na tyle kolosalna, że równowaga nieświadomego lisa została poważnie zaburzona i w rezultacie zwierzę zaczęło chaotycznie się szamotać, próbując odzyskać stabilność. Na próżno, bo zaraz padło na ziemię, skomląc przy tym nieznośnie. Jedna z tylnych łap wygięła się nienaturalnie i kotki mogły domyślić się, że coś jest z nią nie tak. Lis nie powinien stanowić już większego problemu. Rany, Gwiezdny Klan zdecydowanie miał je dziś w opiece! Jednak mimo ogromnego bólu, z którym mierzył się drapieżnik, nie zamierzał się tak łatwo poddawać. Skorzystał z faktu, iż w następnym momencie doskoczyła do niego Muszelkowa Łapa. Terminatorka rzuciła się na jego pierś, chcąc w odwecie zostawić na niej podobne ślady, które przed chwilą zyskała ona sama... Ale skutek był marny. Może gdyby nie to, że zaledwie ułamek sekundy wcześniej lis pochwycił jej nadgarstek i boleśnie zacisnął na nim zęby, zdołałaby zrobić mu większą krzywdę. Krew Muszelki trysnęła z kolejnego miejsca, tym razem jednak rana wyglądała o wiele poważniej. Powinna stąd uciekać, dopóki nie jest za późno.
Muszelkowa Łapa: S: 8 | Zr: 11 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 59-20-1= 38/70 | W: 39-1= 38/50
+rana 1 stopnia- ugryzienie w pierś (1hp do końca walki)
+rana 2 stopnia- głębokie ugryzienie w prawy nadgarstek (3hp, potem 2hp do końca walki)
Tego… zupełnie się nie spodziewała. Szło przecież tak dobrze, mama popchnęła lisa tak mocno, że aż łapę mu wykrzywiło! Delfin była pewna swego, oczami wyobraźni widziała, jak jej pazury przecinają cienką skórę na na lisiej klatce piersiowej. Tymczasem… użarł ją tak mocno, że z jej oczu omal nie popłynęły łzy. Nie, nie mogła pokazać, że była słaba! Nawet jeśli była tu z nią tylko Błękitne Bajorko, królewna nie mogła pokazać swojej słabości, choć wewnątrz czuła, jak ze strachu bije jej serce. A w tym wszystkim najgorsze było to, że ta rana mogła zostać z nią na zawsze… Ohyda!
Muszelkowa Łapa najpierw zgarnęła ziemię, chcąc oślepić nią lisa, a następnie, jeśli ten rzuciłby się w jej stronę, spróbowałaby odskoczyć do tyłu. Bała się z nim walczyć, ale jednocześnie nie mogła tak po prostu uciec, jak jakiś tchórz!
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Ukłucie satysfakcji pojawiło się, gdy lis zaskomlał z bólu... zniknęło jednak równie prędko, gdy kolejny raz musiała patrzeć jak to rude, parszywe stworzenie rani jej córkę.
Tym razem Bajorko nie zamierzała tylko odepchnąć lisa. Chciała skoczyć i złapać w zęby jego gardło. Wgryźć się, rozerwać, ukarać za to co zrobił jej córce, i że jeszcze nie zaczął uciekać w popłochu.