Czarne, krótkie furo okrywające jej nieco wychudłe ciało nie jest ani przesadnie ulizane, ani rozczochrane. Gdzieniegdzie znajdzie się jakiś zwichrzony kosmyk. Mrówka nie przywiązuje dużej uwagi do swojego wyglądu, ale dba o to, żeby nie wyglądać jak ostatnia fleja. Włóczęgostwo i niedobór pożywienia odbił się na jej wyglądzie w postaci lekko wystających żeber. Wysoka, jak niemal każdy w jej rodzinie. Długie łapy ładnie współgrają z szczupłą sylwetką. Pod matce odziedziczyła długi, biczowaty ogon, a po prababce orzechowe ślepia i lekko zgarbiony nos. Na trójkątnym łbie znajdują się szpiczaste uszy.
Upartość nie zelżała, pomimo samotniczego życia. Stała się natomiast nieco spokojniejsza i nauczyła się cierpliwości. Uświadomiła sobie, że nie wszystko można dostać "już teraz natychmiast". Wszystko ma swoją cenę, a z dala od rodzinnego klanu pokrewieństwo z Gwiazdą nie ma żadnego znaczenia. Wszystko wymaga dodatkowych kroków i większego wysiłku. Dlatego stała się pracowita niczym jej robaczkowa imienniczka. Energię przekłada głównie na czyny, lubi działać zamiast spędzać czas na pogadankach. Uważa większość kotów za zwyczajnie głupie i niewarte choćby spojrzenia. Ukrywa się ze swoja pogardą tylko ze względu na sytuację w jakiej się znajduje. Jeden nieostrożny gest mógłby ją kosztować życie. Wydaje się opanowana, ale tak naprawdę gromadzi w sobie wszystkie negatywne emocje do momentu, aż czara się przeleje.
Brzozowa Łapa w dalszym ciągu nie wyglądała jakby miała zamiar zacząć robić coś pożytecznego. I w klanie trzymali takich darmozjadów? Ale słabizna... Obrzuciła srebrną niechętnym spojrzeniem, gdy ta zaczęła ostrzyć pazury. To byłoby chyba na tyle. Kocica narobiła hałasu i spłoszyła wszystko co mogło się ukrywać w pobliżu. Dla Mrówki Ptasie Krzewy straciły w tej chwili swoją użyteczność, więc zdecydowała się udać gdzieś indziej. Może się jej poszczęści i jeszcze dzisiaj zobaczy jakiegoś łowcę w akcji, a nie jak smętnie szwenda się po terenach bez większego celu. Czarna opuściła swoją kryjówkę i skierowała swe kroki na wschód w stronę Łęgów.
Podniebna wyrosła, co można zauważyć na pierwszy rzut oka. Może nie należy do największych, ale na pewno jest potężna. Przynajmniej pod względem masy, ale nim ktoś się zapyta to nie. Ona nie jest gruba. Jest masywna ale w innym słowa tego znaczeniu. Łapy podobnie jak większość ciała, średnie lecz silne. Jednym słowem czołg. Okrywa ją puchate futro koloru niebieskiego. Niektórym może się zdawać że to jest szary ale nie, jest to niebieski. Posiada bardzo puchaty ogon, chyba najbardziej puszysty. Na końcówkach uszu posiada takie [i]pędzelki[/i], jak większość rodzeństwa. Lecz jeszcze to nie wszytko. Na szyi ma ranę, a dokładniej bliznę. Dostała ją po walce z jedną Terminatorką. Owa rana była poważna więc jak widać ślady muszą zostać. Oczy jak zwykle pozostały żółte. Można stwierdzić że to jest mocno jasny żółty, albo jak ktoś się uprze żółty pomieszany z jasnym złotym.
Od czasu wygnania nieco się zmieniła. Jest bardzo nieczuła, można powiedzieć że ma lodowe serce. Stara się nie okazywać jakikolwiek emocji, najczęściej na jej pysku maluje się znudzenie oraz obojętność. Lubi patrzeć na ból, jak ktoś cierpi i płacze. Sprawia jej to przyjemność, tak samo jak to że sama uwielbia ranić innych. Jak nie psychicznie, to fizycznie. Tak jakby sadystka. Oprócz tego również nie szanuje nikogo i niczego, a na pewno nie lubi jak ktoś podważa jej autorytet. Łącznie z tym nie obchodzą ją żadne zasady, a jak już są, to lubi je łamać, żeby zrobić komuś po złości. Jeśli chodzi o wiarę to ma taką jak inne koty. Czyli wierzy w Gwiezdnych, jedyne co ją różni to jak nadarzy się okazja, będzie wmawiać że oni nie istnieją. Ogółem to jest też wielkim kłamcą, lubi naginać prawdę. Przychodzi to jej bez problemu. Będzie tak obracała rzeczywistość żeby było dobrze dla niej. Posiada także tendencję do bójek, lubi się bić dla przyjemności i satysfakcji, nie wahałaby się także kogoś zabić, lub doprowadzić go do granicy śmierci. Lecz to nie oznacza że nie ma zdrowego rozsądku. Jeśli będzie widzieć że to ktoś silniejszy od niej, że nie ma szans, to zwyczajnie odpuści. Nie jest na tyle głupia, mimo iż w przeszłości było inaczej.
***
Zwykły spacer. W sumie nic nowego u Nawałnicy, lubiła czasami po prostu przejść się po terenie bez konkretnego celu. Rano już była na polowaniu, więc teraz nie zaszkodzi się przejść koło kującego gąszczu i łanu rzepaku. Co prawda miała świadomość, że niedaleko jest ta głupia rzeka, ale jakoś mało ją to obchodziło. Nie wkraczała na ich tereny, więc nie mogli jej nic zrobić. Doskonale znała zachowanie tych klanowych kotów, zazwyczaj dopiero atakowały jak ktoś obcy wszedł na teren, tak to nigdy wcześniej, choć kto wie. Może trafi się ktoś kto bardzo nielubi samotników i nawet tak ją przegoni. Nie to żeby jakoś ją to obchodziło, w końcu na spokojnie dałaby sobie radę. Uważała się za zdecydowanie silniejszą niż te słabeusze w klanach, dlatego jakoś nie przejmowała się potencjalną walkę, bo i po co.
Tak więc jak już było wcześniej wspominane, szła sobie niedaleko granicy z rzeką, nie przekraczając jej oczywiście. Jej krok był dość wolny i na pierwszy rzut oka mogła wyglądać na taką co nie przejmowała się za bardzo otoczeniem. Jednak wbrew pozorom zwracała uwagę na wszystko. Dźwięki, woń, czy obraz przed sobą. Miała bardzo wyostrzone zmysły.
//Pusta Łapa
bloomingever-sweet,the evilflower reaps drowning inc o l o r stil it’s allyou cansee pitifulas ever,they weregrowing byher side just topavethe roadaheadfor her THEIR DESTINY TO DIE
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
Ostrężynowa Łapa wraz z siostrą umówiły się na wspólny spacer po terenach Klanu Rzeki. Traf chciał, że zaraz za początku ich drogi w pobliżu bura terminatorka wyczuła znajomy zapach. Zapach a) samotnika/samotniczki b) którą Ostrężyna (chyba?) znała znała.
Wcześniej jednak trochę się przeszły, porozmawiały. Akurat były w połowie rozmowy na temat nowych Rzecznych wojowników. Wtedy właśnie wyczuła dziwnie znany Ostrężynie zapach.
- Żurawina - mruknęła do siostry. Zatrzymała się i skinieniem ogona poprosiła, aby podeszły do granicy. Gdy były na miejscu oczom Pustej Łapy ukazała się niebieska, długowłosa sylwetka około dwa razy starsza od niej. Spojrzała raz na bliźniaczkę, potem na samotniczkę.
- Hej ty! - pamiętała jeszcze wyzwiska, jakimi odzywała się do niej wyzwiskami. Nazywała się bodajże Nawałnica i była zdecydowanie za blisko terenu Klanu Rzeki.
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Przy Ostrężynie wszystko było inne. Zupełnie jakby część tego zniszczonego po śmierci ojca świata wypełniła się światłem.
Wszystko wracało do normy. Wszystko było w porządku.
Szły teraz, ona i jej siostra, granicami Rzeki - jak za dawnych, dobrych czasów. Żurawina zaczęła nawet po cichu modlić się do Gwiezdnych o to, żeby taka normalność potrwała jak najdłużej.
Ale, rzecz jasna, tą cudowną chwilkę musiała popsuć jakaś istota. Na dźwięk swego imienia obróciła się w mgnieniu oka, jakby sprawdzając, czy siostrze nic nie groziło. Początkowo nie zauważyła w okolicy nic potencjalnie niebezpiecznego, jednak już po chwili ujrzała niebieską kocicę. Jej zapach z pewnością nie należał do żadnego z Klanów, ale wygnańcem Rzeki też nie była, bo Żurawina powinna coś o tym wiedzieć. Nie wypowiedziała ni słowa, pozostawiając ten trud siostrze. Na siebie mentalnie wzięła jej ewentualną ochronę.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Podniebna wyrosła, co można zauważyć na pierwszy rzut oka. Może nie należy do największych, ale na pewno jest potężna. Przynajmniej pod względem masy, ale nim ktoś się zapyta to nie. Ona nie jest gruba. Jest masywna ale w innym słowa tego znaczeniu. Łapy podobnie jak większość ciała, średnie lecz silne. Jednym słowem czołg. Okrywa ją puchate futro koloru niebieskiego. Niektórym może się zdawać że to jest szary ale nie, jest to niebieski. Posiada bardzo puchaty ogon, chyba najbardziej puszysty. Na końcówkach uszu posiada takie [i]pędzelki[/i], jak większość rodzeństwa. Lecz jeszcze to nie wszytko. Na szyi ma ranę, a dokładniej bliznę. Dostała ją po walce z jedną Terminatorką. Owa rana była poważna więc jak widać ślady muszą zostać. Oczy jak zwykle pozostały żółte. Można stwierdzić że to jest mocno jasny żółty, albo jak ktoś się uprze żółty pomieszany z jasnym złotym.
Od czasu wygnania nieco się zmieniła. Jest bardzo nieczuła, można powiedzieć że ma lodowe serce. Stara się nie okazywać jakikolwiek emocji, najczęściej na jej pysku maluje się znudzenie oraz obojętność. Lubi patrzeć na ból, jak ktoś cierpi i płacze. Sprawia jej to przyjemność, tak samo jak to że sama uwielbia ranić innych. Jak nie psychicznie, to fizycznie. Tak jakby sadystka. Oprócz tego również nie szanuje nikogo i niczego, a na pewno nie lubi jak ktoś podważa jej autorytet. Łącznie z tym nie obchodzą ją żadne zasady, a jak już są, to lubi je łamać, żeby zrobić komuś po złości. Jeśli chodzi o wiarę to ma taką jak inne koty. Czyli wierzy w Gwiezdnych, jedyne co ją różni to jak nadarzy się okazja, będzie wmawiać że oni nie istnieją. Ogółem to jest też wielkim kłamcą, lubi naginać prawdę. Przychodzi to jej bez problemu. Będzie tak obracała rzeczywistość żeby było dobrze dla niej. Posiada także tendencję do bójek, lubi się bić dla przyjemności i satysfakcji, nie wahałaby się także kogoś zabić, lub doprowadzić go do granicy śmierci. Lecz to nie oznacza że nie ma zdrowego rozsądku. Jeśli będzie widzieć że to ktoś silniejszy od niej, że nie ma szans, to zwyczajnie odpuści. Nie jest na tyle głupia, mimo iż w przeszłości było inaczej.
Czy spodziewała się, że jakiś kociak klanowy ją zatrzyma? Ależ oczywiście. To nie było wielkie zaskoczenie dla Nawałnicy, doskonale wiedziała iż Ci mają coś nie tak z głową i nawet jeśli nie wkraczasz na ich teren, to i tak mają się do czego czepić. Zachowanie klanowych kotów nigdy jakoś szczególnie ją nie dziwiło, byli aż za bardzo do przewidzenia. Z łatwością mogła rozpoznać o co chodzi, czy ktoś jest Wojownikiem czy Terminatorem, wystarczy popatrzeć na zachowanie. Co prawda stuprocentowej pewności nigdy nie miała, ale jeśli ktoś zaczyna na nią krzyczeć bo chodzi sobie na swoich ziemiach to świadczyło tylko o jednym, chyba nie nadaje się na wojownika.
Ucho samotniczki lekko drgnęło, a na pysku pojawił się lekki grymas, oczywiście połączony z kamienną maską obojętności. Zerknęła zupełnie bez przejęcia na kocicę co ją zatrzymała i wysłuchała tego wszystkiego co miała do powiedzenia. No bardzo ciekawe. Nawałnica lekko westchnęła, a jej ogon zawirował w powietrzu. - Czego rybie móżdżki - parsknęła mierząc uważnym wzrokiem obie sylwetki. O świetnie, już jedną z nich wcześniej widziała, pytanie tylko którą. No ale czy to miało większe znaczenie teraz, nie obchodziło jakoś Nawałnicę która to była, to nie było za bardzo ważne, a obie pewnie były tak samo głupie jak to przystało na klanowe kotki.
bloomingever-sweet,the evilflower reaps drowning inc o l o r stil it’s allyou cansee pitifulas ever,they weregrowing byher side just topavethe roadaheadfor her THEIR DESTINY TO DIE
Jest starsza. Grubsza, z burym futerkiem z rozmazaną plamą na plecach, pręgami, które im wyżej się pięły, tym były mniej widoczne oraz pręgami na pysku oraz ogonie w kolorze bliskim czerni. Pręgi na czole kotki układają się w literkę "M" oraz wyżej twoją pasy. Pomiędzy oczami oprócz wcześniej wymienionych pręg znajdują się także po trzy dłuższe pasy, jedne usadowione najwyżej dotykają dolnych powiek, zaś tamte dwie pną się aby złapać się nosa, jednak bez powodzenia. Uszy dość trójkątne, ogon długi i puszysty. Dodatkowo na pysku znajduje się jaśniejsza plama. Jej oczy są szaro-niebieskie, chociaż o wyraźniejszej barwie niż te kocięce. Nos, małżowina uszna oraz jej poduszki łap są w kolorze różowo-szarym. Chód kotki trochę się ustabilizował, jednak nadal trochę zbyt łagodnie chodzi. Ciągle źle na nich stawała, przez co mogą sprawiać wrażenie, jakby były trochę wykręcone.
Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że ukazało się że jej się nie da nic nauczyć. Coś może jej wyparować z głowy do końca dnia, jak czasem mogło się zdarzyć po treningach z Ciemniejącym Niebem. Bujająca w obłokach, choć coraz to mniej, miła, rozważna, jednak trudno jej się skupić i kogoś wysłuchać, przyjacielska, optymistka. Pełna wyobraźni oraz dziecinności, która często się zdarza, że staje ponad jej rozwagą. Teraz jednak jest samotna... i zatraca w sobie tą dziecinność. Ale może jeszcze kogoś tu spotka.
Będąc tak blisko granic z jakimś Klanem nie było to aż tak trudne, by być zauważonym. Chociaż Ostrężyna nie miała nadziei na spotkanie jakiegoś samotnika. Chciała porozmawiać z Żurawiną, może czegoś się od niej dowiedzieć... a nie spotkać jakiegoś kota. Na dodatek kota jej znanego. Zmarszczyła brwii, patrząc na samotniczkę, potem na Jaskółczy Śpiew. Chciała sobie przypomnieć imię tego kota, tak na sto procent, ale za nic nie mogła sobie przypomnieć. Cóż, nigdy nie miała dobrej pamięci. Przynajmniej jeśli chodzi o imiona, bo niektóre rzeczy umiała zapamiętać w zastraszającym tempie.
Czy krzyczenie do kogoś po dobrej stronie granicy świadczyło o głupocie? A może Ostrężyna chciała... zobaczyć, upewnić się, czy to ta sama kotka. I tak, to była ona.
- Dlaczego... wtedy mnie tak nazwałaś - zapytała głośno, wiedząc, że Żurawina o niczym nie wie. Ale z czasem się dowie. Jeśli nie - to potem w obozie jej opowie o całej ich rozmowie.
Ostrężyna, oprócz tego chciała się dowiedzieć, co samotniczka robiła po drugiej stronie Klanowych terenów. Czy wszyscy samotnicy tak się przemieszczali, czy tylko ona? A może robi to specjalnie?
<table><td></td>
<td><p align="center">I leftthe...,countryforthe.,..c i t y thought IwassmartbutIwassilly I should'veknownI'd getintroublebeingso green I've..lived..my..life..and..I'm..only,..eighteen</p></td></table>
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił Płeć: kotka Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów. Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Obserwowała całą sytuację niczym zagorzały kibic. Jej spojrzenie przesywało się z Ostrężyny na nieznajomą, przy czym w żadnym z przypadków na pysku nie pojawiała się ekspresja inna niż obojętność i chłodny spokój. Nie miała pojęcia, o co może chodzić samotniczce, ale już sam fakt, że znała najwidoczniej jej siostrę, czynił ją jakoś związaną ze sprawą. Jakakolwiek ta sprawa by nie była.
- Nawzajem - mruknęła, słysząc mało przyjazne warknięcie kocicy. Był to jednak jedyny przejaw tego, że słyszy rozmowę. Potem wszystko wyjaśni z Ostrężyną.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Teraz gdy Szkarłatna miała opanowane polowanie, mogła przejść do samodzielnych prób. Co prawda nie powinna tego robić na własną łapę, nie czuła się nawet na tyle pewna by wychodzić poza obóz sama, jednak... coś ją do tego natchnęło. Zamglony Świt akurat prowadziła trening z Rozmarynową Łapą, zatem ruda chciała przypomnieć sobie co nieco. Miała zamiary zostać dosyć blisko, by w razie czego móc uciec lub zawołać o pomoc i to tez jej się całkiem udało. Ruszyła bowiem w stronę Ptasich Krzewów. Specjalnie tam, by być pewna, że nie natknie się na żadnego kota z innego klanu.
Droga przebiegła jej sprawnie, bez problemów. W trakcie starała się dostrzec jakąś zwierzynę, jednak w tych terenach jakoś nie mogła jej wykryć. Może dlatego, że ścieżką, którą właśnie dreptała, często chodziły inne koty, zatem zwierzyna zdążyła się nauczyć by nie przebywać na tym obszarze? W końcu jednak ujrzała Ptasie Krzewy co bardzo ją ucieszyło. Droga nie zabiera dużo czasu, a Szkarłatna nie należy do najwolniejszych, zatem powinna być w stanie uciec gdyby zrobiło się nieprzyjemnie. Póki co jednak kryła się po zaroślach, starając się zauważyć jakąś potencjalną ofiarę.
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Terminatorka Klanu Rzeki nie mogła wiedzieć, że nie uda jej się zapolować, a bynajmniej w najbliższym czasie, ponieważ nieopodal zaraz obok granicy leżała kotka, samotniczka. Nie kryła się ona przez co zwierzyna bez problemu mogła ją zobaczyć, lub usłyszeć, przez co ruda nie miała praktycznie szans na znalezienie żywej zwierzyny.
Ową samotniczką była Zamglona Łapa, była terminatorka klanu Gromu. Ostatnio często zapuszczała się na granice klanów dosyć często, ale nie przekraczała ich. Tak samo dziś leżała zaraz przed granicą z Klanem Rzeki. Łapy miała podkulone pod siebie, a ogon leżał przy jej prawym boku.
Po jakimś czasie niebiesko kremowa dostrzegła rudą, aczkolwiek nie odezwała się. Być może ją zauważy, a może przyjdzie obojętnie. Kocica czekała cierpliwie na ruch zdecydowanie młodszej od siebie koteczki.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Szkarłatnej coś nie szło to polowanie. Czy była to jej wina? Czy była zbyt głośna? A może po prostu za bardzo widoczna? Robiła wszystko tak samo jak na treningach, a jednak nie szło jej to tak dobrze... Nie da się ukryć, zaczęła się martwić, że to z nią jest coś nie tak. W każdym razie próbowała dalej, póki nie zauważyła czegoś, czego zauważyć chyba nie powinna. Na granicy z Klanem Rzeki i terenami niczyimi leżała kotka. Ciężko stwierdzić, czy leżała bardziej wgłąb klanu czy może tamtych terenów, ale na pewno była za blisko obszaru należącego do klanu rudej. Zamarła ona w momencie, w którym zauważyła kotkę, przez co nie mogła się ruszyć. Nie miała przypadkiem uciekać...?
Patrzyła więc, a w środku się stresowała. Co prawda kotka nie wyglądała na taką, która miałaby zaatakować rudą przy pierwszej lepszej okazji, jednak nie można ufać samotnikom. Bo najwyraźniej ona nim była. Żaden klanowicz chyba nie zapuściłby się na ten teren, prawda? Po chwili ogarnięcia rzeczywistości i zapanowania nad ciałem, ruszyła kawałek w kierunku nieznajomej. Nie podchodziła jednak za blisko. Nadal się uczy, dopiero przechodzi trening, więc wolała być ostrożna. - Kim jesteś i co robisz na tych terenach. - Postarała się to powiedzieć dosyć... poważnie? Dosadnie? Tak, żeby nie brzmieć na wystraszoną? Wszystko pasowało.
Teraz, kiedy podeszła bliżej, widziała lepiej jak wygląda koteczka. Była... śliczna. Od razu wpadła rudej w oko, co w sumie ją zszokowało. Ona i jakaś kotka? Przecież to nie mogło wyjść. I to jeszcze nie z Klanu Rzeki... Wszyscy tylko nie to Szkarłat, wszyscy tylko nie to.... Musiała wyrzucić to z głowy i to szybko. To samo jednak stało się kiedyś przy Suchej Łapie, ona również zauroczyła swoją urodą Szkarłatną. Jednak wtedy do Szkarłatnej to nie doszło, bo była za mała. Teraz, to na co zwróciła uwagę ruda, to na pewno nietypowe futerko nieznajomej szylkretki. Niebieska kotka, umazana kremowym kolorem wyglądała w ten sposób bardzo okazale. Do tego jej bursztynowe oczy patrzyły na rudą szeroko otwarte. Najpewniej sama nie spodziewała się teraz tego spotkania.
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Po pewnym czasie ruda w końcu zauważyła urokliwą szylkretkę, która od jakiegoś czasu już ją obserwowała. Gdy tylko zaczęła do niej podchodzić sanotniczka wstała, uśmiechając się delikatnie. Mgła zauważyła iż nieznajoma jest spięta, oraz niepewna. Na pewno była uczennicą. Wojownik najpewniej podszedłby do niej żywym krokiem, przy okazji grożąc jej, lub już nawet pędząc z pazurami. - Jestem Mgła i obserwuję wasze piękne tereny. A Ty? Jak się nazywasz młoda damo? - wysiliła się na niespotykane za często zwroty grzecznościowe. Na pyszczku niebiesko kremowej kotki pojawił się miły, serdeczny uśmiech. Miał on za zadanie oświetlić delikatnie nieznajomą. Ogon bursztynowookiej był uniesiony wysoko i falował delikatnie dając znać że właścicielka nie miała wrogich zamiarów.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Z rudej zszedł trochę ten stres, który początkowo opanował ją całą, ale czy to dobrze? Kiedy tylko nieznajoma okazała się być poza uroczą, całkiem przyjazna, to rudej pojawiły się opcje w głowie. A) Chce ją jedynie zmanipulować, oszukać a potem dobić B) Naprawdę ma dobre zamiary. Miała obawy, że to pierwsza opcja może okazać się właściwa. Dała jednak szansę kotce, bo była dosyć niepewna tego co się dzieje. Do tego miała jakoś tak zbyt dobre serce, żeby zwyzywać Mgłę za przebywanie na granicy.
Ruszyła więc lekko bliżej niej, nadal nie do końca pewnie, ale jednak odważyła się. Nogi z lekka jej drżały, co było najpewniej widać. Układała w głowie powoli plan co zrobić, jeśli kotka zaatakuje. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiała z nadzieją sytuację, że wszystko będzie dobrze i rozejdą się końcowo w zgodzie. Jednak gdzieś tam była też ta obawa o niebezpieczeństwo. A może po prostu była zbyt zestresowana i przesadzała? Może nie powinna się tak bać, a jednak to właśnie to się dzieje?
Przysiadła jakieś dwie lisie długości od niej ze spiętym ciałem. W razie czego była gotowa do ucieczki, ale nadal liczyła, że to wszystko dobrze się ułoży. Aleś ty głupia, Szkar... Spojrzała w oczy Mgły i również się uśmiechnęła. Wszystko będzie dobrze, jeśli będzie zbudowane na miłej atmosferze, prawda? - No więc... Szkarłatna Łapa. Miałam w sumie zamiar przećwiczyć polowanie, ale z tego co zauważyłam to albo jestem beznadziejna, albo to Ty wystraszyłaś mi całą zwierzynę. - Zaśmiała się lekko. Z czasem zapewne stres z niej zejdzie, ale fakt tego, że gdzieś tam w środku Szkarłatna czuła ciepełko patrząc na nią, nic a nic nie pomagał.
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Mgle udało się częściowo osiągnąć swój cel. Nieznajoma była już trochę spokojniejsza, ale wciąż napięta. Zawsze lepszy rydz niż nic. Szkarłatna Łapa, bo Tak się nazywała ruda koteczka zbliżyła się bliżej,ale nadal zachowała bezpieczną odległość. Samotniczka pochwaliła ją w głowie za ostrożność i nieufność wobec obcych.
Szkarłatka siedząc dwie lisie długości dalej odwzajemniła uśmiech. Dzięki temu z pyszczka Mgły on nadal nie schodził, a jedynie delikatnie się poszerzył. -Miło mi cię poznać Szkarłatna Łapo. Hah zapewne to moja wina, ale jak chcesz to mogę cię trochę podszkolić w polowaniu jeśli wiem więcej niż Ty.- przyjemne i melodyjne mruczenie wydobył się z gardła kotki na znak rozbawienia. Ruda wydawała się nie doceniać siebie oraz swoich umiejętności.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife
Mgła wydawała się z każdym momentem coraz to milsza. Może rzeczywiście ma dobre zamiary i nie zje jej jak tylko ruda na chwilę odwróci głowę? Póki co patrzyła na nią swoimi żywymi, oliwkowymi oczętami, a na pysku malowała lekki uśmieszek. Rozluzowała też trochę ciało, choć nadal była w gotowości. Nie traciła świadomości, że to wciąż samotniczka. Nieważne jak dziwne uczucia wzbudzałaby w Szkarłatnej. - Mi również miło. Co do polowania, to myślę, że wiem wystarczająco, ale jeśli chcesz mi coś pokazać to chętnie zobaczę. - Była otwarta na propozycję kotki. Tylko... Czy polowanie na ich terenie nie było zakazane dla samotniczki? A może po prostu podszkoli ją w pozie albo da jakieś wskazówki co do polowania? Zobaczymy co zrobi intruzka. Wcale nie powinna też wchodzić na ich tereny, jednak może nikt się nie dowie, że spędziły razem trochę czasu?
Wyrosła na najniższego kota z rodzeństwa, aczkolwiek jej krótka sierść nabrała blasku i zgęstniała , stając się miękka. Odkąd sama zaczęła się uczyć polować musiała się przyzwyczaić do całodziennej pracy, przez co jej mięśnie stały się wyraźne. Sylwetka szczupła pozwalała na nie przejmowanie się za dużą porcją jedzenia. Błyszczące bursztynowe ślepia patrzą na świat z odwagą. Futro przybrało kolor kremowo niebieski. Wygląda jakby ktoś na niebieskim płótnie zaczął malować różne łaty beżową barwą w losowych miejscach. Na brzuchu zaś ma małą białą plamę
Po samotnych księżycach, podczas których miała wiele czasu na myślenie pochodziła się częściowo z utratą mistrzyni. Przestała być cały czas smutna. Zaczęła doceniać drobnostki, ale stała się poważna oraz tak jakby dojrzała. Stroni od towarzystwa, lecz nie będzie na siłę się go pozbywała. Lubi słuchać, trochę mniej mówić. Przez to stała się świetnym słuchaczem. Poza tym doskonale pamięta kodeks wojownika, rangi i nazwy klanów, czyli wszystko czego nauczyła się podczas krótkiego treningu.
Skowronkowa Łapa (S)
Mgła wydawała się coraz milsza, lecz tylko dlatego, że nie chciała mieć żadnych problemów. Gdyby zachowała się trochę inaczej terminatorka mogłaby zawołać swoich klanowiczów, przy których córka Gorejącego Krzewu nie miałaby szans. Mimo wszystko nie było można jej nazwać wojowniczką, ponieważ nie opanowała prawie w ogóle walki. - Myślę, że nie miałoby sensu uczenie cię czegoś co już potrafisz. Może spróbujemy zapolować razem, a podczas niego poprawię cię jakbym zauważyła, że coś robisz źle? - zapytała. Po chwili jednak przypomniało jej się że nie może wejść na terytorium Klanu Rzeki. - Oczywiście nie na twoim terytorium tylko na Ziemiach Niczyich. A to co złapiesz zaniesiesz do klanu. Co ty na to? - dodała szybko. Nie chciała zostać źle zrozumiana.
Niebiesko kremowa kotka zauważyła, że wiaterek delikatnie potargał jej futerko na grzbiecie. Nie ociągając się samotniczka zaczęła je na szybko poprawiać, gdyby teraz tego nie zrobiła to mogła by o tym zapomnieć a nie chciała źle wyglądać.
it'sxmyxlife and it'snowornever i ain'tgonnaliveforever i justwant tolive whilei'm alive it'sxmyxlife