Logo Artemidy
Ptasie Krzewy - zachód
Dla niego imiona miały dość... mało ważny aspekt. Wiedział przecież, że rodzice często nazywali swoje dzieci od tego, co im się najbardziej kojarzyło, czy podobało, a czy to potem pasowało do kota, to inna sprawa. Więc zdecydowanie po usłyszeniu imienia nowo poznanej kotki nie uznał od razu, że jest taka, jak to sugeruje jej imię. Owszem, nie wydawała się dużo bardziej energiczna od niego, trochę przypominała mu Patyka, ale jakoś nie skojarzył sobie jej imienia z jakąkolwiek cechą charakteru, którą mogła wykazywać. Więc jedynie się uśmiechnął.
- Miło poznać - miauknął, a nawet lekko obniżył głowę w żartobliwym charakterze przywitania. Wszak dopiero teraz oficjalnie się poznali, skoro nie tylko ona znała jego imię, ale i on jej. - Też stresowała cię twoja ceremonia? Rany, teraz się czuję trochę lepiej. Niby nic, niby tylko dostajesz imię i mistrza i dostajesz jakieś tam obowiązki, ale jakieś takie to stresujące, nie wiem - mruknął, kręcąc lekko głową. - Niewiele - odpowiedział po chwili na pytanie. - Znaczy, wiesz, czuję różnicę, bo jednak ma się obowiązki i w ogóle, ale... szczerze nie czuję, jakby moje życie się zmieniło nie wiadomo jak. Trochę się tego bałem, ale nie jest źle. A tobie się podoba? Wiesz, bycie terminatorem? Bo może jeszcze nie odczułem, jak jest źle! - zażartował na koniec.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trafiła jej się gaduła.

To nie tak, że to zawsze źle, zdaniem Płochej Łapy gadały można było podzielić na kilka kategorii. Na razie Strumieniowa Łapa zdawał się należeć do tych przyjemniejszych gaduł, które to nie przytłaczały aż tak swoją osobą, mówiły dużo, ale przynajmniej ja temat i nie zmieniały ich co kilka uderzeń serca, przyprawiając słuchacza o zawroty głowy. A jako, że ona zdecydowanie nie należała do kotów gadatliwych, to fakt dźwigania przez kocura na barkach ciężaru rozmowy był dla biało-czekoladowej całkiem korzystny. Musiała tylko co jakiś czas się odzywać, by nie stracić głosu z powodu zbyt długiego milczenia.

- Bardzo - odpowiedziała na pytanie dotyczące stresu podczas ceremonii. - Chyba najbardziej stresujący dzień w moim życiu. - przyznała, decydując że nie będzie wprowadzała go w drobniejsze szczegóły tej kwestii. Szczególnie nie w to, że kotka w zasadzie bała się wszelkich zgromadzeń kotów, a po własnej ceremonii nie była w stanie przyjść na żadną przez naprawdę długi czas. Aż do tej, na której ich oboje przydzielono Kwitnącemu Jaśminowi.
- Nie wiem - powiedziała szczerze, ze wstydu kładąc uszy po sobie. - Życie jest w ogóle… trudne dla takiego kota, jak ja. - wyjawiła młodszemu kotu, zupełnie nie wiedząc, dlaczego tak się przed nim otwiera. Być może po prostu potrzebowała kogoś, komu mogłaby powierzyć część ciężaru, z którym żyje?
dentro frasi che non sentirai, che l'errore tuo è stato amarmi come se domani il mondo fosse uguale a com'era ieri. che sento l'ansia che sale, bevo le lacrime amare, ti prego lasciami perdere dentro l'acqua del mare, che le parole lontane giuro te le voglio urlare. perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana da me
ཐིཋྀ
LVL 3 135 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy był gadułą? Ciężko było powiedzieć. Fakt, potrafił się czasami rozgadać na jakiś temat i nie miał problemu, żeby rozmowę pociągnąć na konkretny tor, ale czasami, gdy temat się urywał i nie miał już co powiedzieć na jego temat, to było widać, że ciężko mu zacząć nowy. Póki co rozmawiali o treningu, o ceremonii na terminatora, którą oboje widocznie przeżywali, no i jakoś to się ciągnęło. I nawet miał co nieco do powiedzenia na ten temat. Gdyby im się wyczerpał ten temat, Płocha by nie zaczęła nowego, to... cóż, zależnie od szczęścia mogliby iść chwilę w ciszy. Na szczęście teraz widocznie nie miał problemu z mówieniem, co plusowało dla niego samego, bo nie znosił niezręcznej ciszy, no i dla kotki, która zgodziła się na rozmowę i mogła w większości słuchać.
- Mówisz? A... bałaś się czegoś konkretnego? - spytał, choć po chwili bardzo szybko dodał: - Ale wiesz, nie musisz o tym opowiadać, jak to nie jest coś, o czym chcesz mówić. Ja nie mam z tym problemu, ale rozumiem, jeśli... ty masz - zapewnił. Nie chciał, by była to niekomfortowa rozmowa, nie chciał jej stresować, bo czuł, że to mogła być dla niej nieciekawa rozmowa. Zresztą, nie znali się specjalnie, a jedyne co ich póki co łączyło to fakt posiadania tego samego mistrza i stres na ceremonii!
- Takiego jak ty? - spytał marszcząc brwi. Nie do końca... rozumiał. Szczerze nie miał pojęcia o co chodzi terminatorce. Była normalnym kotem, jak on, więc o czym mówiła?
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Milczała przez pewien czas po usłyszeniu pytań Strumieniowej Łapy. Był to trudny temat dla Płochej Łapy, trudny i to pod wieloma względami. Pociągnęła nosem, wpatrując się w pozbawione liści drzewo w oddali. W końcu będzie musiała odpowiedzieć, w końcu nie będzie już mogła udawać, że coś ją tak bardzo zaciekawiło, albo że tak długo myśli nad odpowiedzią.

- No wiesz… nieśmiałego, bojącego się wielu rzeczy… jak na przykład dużych zgromadzeń… - zaczęła mówić, lecz wypowiadała się z dużymi przerwami, jakby mówienie na ten temat sprawiało jej trudność. No i dokładnie tak było, dodatkowo biało-czekoladowa nie mogła wciąż znaleźć w sobie odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ogóle mówi o tym młodemu pointowi. Nie miała przyjaciela, więc to wyznanie przypadło synowi Nocnego Szkwału. - I wielu innych rzeczy. - dodała.

Ostatecznie, jak miała nadzieję, odpowiedziała w jednej wypowiedzi na oba jego pytania.
dentro frasi che non sentirai, che l'errore tuo è stato amarmi come se domani il mondo fosse uguale a com'era ieri. che sento l'ansia che sale, bevo le lacrime amare, ti prego lasciami perdere dentro l'acqua del mare, che le parole lontane giuro te le voglio urlare. perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana da me
ཐིཋྀ
LVL 3 135 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widocznie temat nie był łatwy dla kotki, jak początkowo myślał, bo ta nie odzywała się dłuższą chwilę, podczas której Strumyk zaczął poważnie się zastanawiać, czy w ogóle dobrym pomysłem było zapytanie o to, czy powinien jednak zatknąć mordę i czasami nie pytać o wszystko. Bo tak, zwykł być typem wyjątkowo ciekawskim, który zadawał wiele pytań, na wszystko chciał znać odpowiedź, a... a teraz wpadło mu do głowy, że to mógł być jeden z tych tematów, o który pytać nie należy, ale no było już za późno. Niepewnie zerkał na towarzyszkę, zastanawiając się, co może powiedzieć, żeby odciągnąć ją od tego tematu, bo przedłużająca się cisza nie działała korzystnie na ich rozmowę. Ale w końcu dwukolorowa zdecydowała się odezwać, na co kocur lekko cofnął uszy. Bo zrozumiał, że to naprawdę był jeden z tych tematów, o którym niespecjalnie powinno się mówić, żeby nie zrobić przykrości chociaż jednej ze stron.
- Och...? - wymamrotał po chwili, bo jednak ciężar zrzuconych na niego słów był dla niego odrobinę za duży. Może jakby był starszy, mądrzejszy, to wiedziałby od razu co powiedzieć Płochej Łapie, może miałby dla niej jakieś rady, ale... nie. Nie miał. Kompletnie. Nie było to coś, na co miałby rozwiązanie, mógł jedynie, chyba, okazać wsparcie kotce. - Trochę rozumiem, bo... mnie też przerażało, ile kotów jest w klanie i że wszystkie, albo większość... się znalazło tam, na tej ceremonii. I myślałem, że umrę, jak przywódca nas wywołał, by dać nam imiona - powiedział powoli, bo nie był pewien, czy jego słowa pomagają, czy wręcz przeciwnie, więc co jakiś czas łypał spojrzeniem na kotkę obok, by wyczytać jakkolwiek jej reakcje. Nie wiedział, co jeszcze powiedzieć, więc milczał, mając nadzieję że ta nie obrazi się, że niekoniecznie wie, co jej powiedzieć, by ją pocieszyć, czy coś... i że nie będzie jej głupio, że mu to powiedziała, a on nie ma dla niej natychmiastowego rozwiązania.
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czuła, że jej nie rozumiał. Mimo tego, co mówił, mimo że wydawali się podobni do siebie, Płocha Łapa wciąż miała wrażenie, że podłoże i stopień odczuwanego przez nich lęku był zupełnie inny. Tylko czy to była wina Strumieniowej Łapy? Czy to czyniło go złym kotem? Nie, zdecydowanie nie! Czyniło go tylko kolejnym kotem w życiu Płochej Łapy, który jej nie rozumiał. Swoją drogą, do tego grona należała również ona sama, czego nie była w stanie przyznać przed sobą.

Milczała, błagając Gwiezdny Klan, w którego istnienie wątpiła, żeby stało się coś, co pozwoli jej zakończyć tę rozmowę, jakoś z niej wybrnąć. Kiedy już minęło tyle czasu, że brak odpowiedzi można było uznać za dziwaczny, biało-czekoladowa wzięła głębszy oddech i… jej spojrzenie padło na płatek śniegu, spadający na gołą ziemię przed jej stopami. Uch, jak? Kilka uderzeń serca później cała okolica wypełniła się opadającymi w ciszy na ziemię wielkimi, puchatymi płatkami śniegu.

- Och, zobacz, śnieg pada - padły słowa z pyska terminatorki. - Widziałeś wcześniej śnieg, Strumieniowa Łapo? - zapytała, wyraźnie ucieszona jego towarzyszka.
dentro frasi che non sentirai, che l'errore tuo è stato amarmi come se domani il mondo fosse uguale a com'era ieri. che sento l'ansia che sale, bevo le lacrime amare, ti prego lasciami perdere dentro l'acqua del mare, che le parole lontane giuro te le voglio urlare. perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana, lontana da me, perchè ti sento lontana da me
ཐིཋྀ
LVL 3 135 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cisza między nimi się przeciągała, a Strumieniowa Łapa już zaczynał myśleć o tym, co zrobił i powiedział nie tak. Jasne, że nie mógł wiedzieć jak dokładnie się czuła Płocha Łapa w tłumie, jak bardzo ogarniało ją przerażenie i czy jego ogarniało chociaż w połowie tak samo, bo nie powiedziała za wiele na ten temat, a otworzyła się tylko delikatnie, ale... szczerze miał nadzieję, że te słowa nie obrażą jej, a trochę pomogą, bo nie była w tym sama. W strachu i niepewności przed tłumami - co prawda jego stres w dużej mierze wynikał z tego, że pierwszy raz znalazł się w centrum obozu, kiedy było tam tyle kotów, no i jeszcze został wywołany na środek, ale mimo wszystko! Płocha Łapa jednak uparcie milczała, nie odzywając się, a on... cóż, nie czuł się na tyle pewnie w tym momencie, żeby wznowić temat, albo zagaić jakiś nowy, więc jedynie cofnął uszy i odwrócił wzrok, żeby ukryć swoje zawstydzenie tym, że nijak nie pomógł, gdy kotka jednak się odezwała... nie na temat, ale!
Zaskoczony uniósł łeb, by spojrzeć w niebo i faktycznie zobaczyć wirujące płatki.
- Och! Nigdy go nie widziałem! Słyszałem tylko historie! - przyznał, acz na jego mordce wykwitł szeroki uśmiech. - Ty miałaś okazję go kiedyś zobaczyć, prawda? Faktycznie jest taki... taki miękki, przyjemny i... można się w nim bawić? - zapytał. Bo jedyne historie jakie o nim słyszał to te od mamy, ale ona przy okazji ostrzegła go, że może się przemoczyć i zachorować, ale... chwilowo jak patrzył na ten śnieg, to czuł jedynie ekscytację i wiarę, że takie coś niewiele może mu zrobić!
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zaproszony przez teścia na polowanie na początku Huba nie był pewien, jak zareagować. Przemyślał jednak za i przeciw i tych za było więcej - Nocny Szkwał odpowiadał za jego trening, wdrożenie go do społeczności Klanu Rzeki. Po polowaniu mógłby przynieść coś dla Topik i maluchów. Poza tym, tak naprawdę chyba nie miał prawa odmówić. I właściwie rozprostowanie kości na polowaniu dobrze mu zrobi: toteż wraz z zastępcą ruszyli.

Ptasie Krzewy były nie tyle znajomym dla Huby miejscem, co takim przypominającym mu o terenach Klanu Gromu. Las i trawa, do tego był przyzwyczajony, nie mokradła i szum rzeki. Rozejrzał się najpierw, a potem zerknął na teścia z uśmiechem. Dalej czuł się w jego obecności nieco niezręcznie, ale stopniowo, z dnia na dzień, to uczucie przemijało. - Udanych łowów! - rzucił w jego kierunku radośnie i sam ruszył we własną stronę, w poszukiwaniu tropów zwierzyny.
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Grzybowa Łapa był ojcem. Zajmowanie się kociętami było jego obowiązkiem, więc nie naciskałem w kwestii treningu, ale musiał też opiekować się Topik. A żeby to zrobić, powinien starać się dostarczać jej ciepły posiłek tak często, jak to możliwe. Dawałem z siebie wszystko, żeby zawsze jadła świeżą zdobycz, ale niestety miałem też dużo swoich obowiązków i potrzebowałem z tym pomocy. Nie chciałem angażować do tego Mżawki, Kałuży czy Strumyka bo mieli prawo do swojego życia i ich dzień nie powinien się kręcić wokół dzieci siostry, ale dzień Grzybowej Łapy już jak najbardziej.
- Wzajemnie. Krzycz w razie kłopotów. - mruknąłem, i tak jak towarzysz, ruszyłem pod wiatr poszukując czegoś do schwytania.

Cóż, w robieniu przypadkowych kociąt Grzybowa Łapa miał masę szczęścia, natomiast nie można było powiedzieć tego samego o polowaniu, przynajmniej tym konkretnym. Kocur szedł, tropił, robił co tylko mógł, a mimo to nie natrafił na nic, co mógłby schwytać i dostarczyć partnerce. Szkoda.

Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 80 | W: 40
⚬ przerzuty: 0/2
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie nastawiał się na to, że od razu wpadnie na jakąś zwierzynę. Tereny Klanu Rzeki dalej były dla niego nieco obce, dziwne, nie znał ich tak dobrze jak Gromowych ziem, więc poza poszukiwaniem tropów piszczek miał wycieczkę krajoznawczą. Szedł dalej, rozglądając się na każdym kroku, nasłuchując. Nie przejmował się na razie tym, gdzie poszedł Nocny Szkwał. Nocny Szkwał to sobie poradzi.

Teść Huby miał nieco więcej szczęścia. Nie musiał iść długo, aby pomiędzy krzewinami dostrzec ruch; polowanie na zwierzynę taką, jak zając, w takim miejscu mogło być uciążliwe, ale warte ryzyka. Uszak skubał kwitnące krzewy, nieświadom obecności kocura. Idealna okazja, pod warunkiem, że Nocy uda się do niego zakraść.

noc | lvl: 6 | S: 21 | Zr: 16 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85 | W: 65 | prz: 5/5
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie trzeba było długo chodzić, by dostrzec zająca. Los się do mnie uśmiechnął, co do tego nie miałem żadnych wątpliwości. Otrzymaną szansę należało wykorzystać, dlatego od razu przystąpiłem do pozycji łowieckiej i upewniłem się dwa razy, że wiatr wieje mi w pysk. Następnie przeniosłem ciężar ciała na tylne łapy, ściszyłem oddech i zacząłem się zakradać, patrząc dokładnie na ziemię, przed podstawieniem każdego kroku. Ostatnie czego chciałem, to spłoszyć szaraka. Plan był prosty: zakraść się, skoczyć i szybko zabić. Pytanie tylko, czy się uda.

Grzybowa Łapa był gotowy na dłuższe poszukiwania i słusznie. Kiedy jego teść zakradał się do zająca, były gromiak... cóż. Mógł podziwiać piękno rzecznych terenów, bo w dalszym ciągu w jego zasięgu nie znajdowało się nic godnego uwagi. Cierpliwość popłaca, podobno.

Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 80 | W: 40
⚬ przerzuty: 0/2
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Huba przystanął i rozejrzał się uważnie, chwilę w bezruchu. Otworzył pysk aby móc przyswoić więcej zapachów, cokolwiek. Nic? Słyszał szelesty w krzewach, ale nic nie widział. Trudno. Ruszył dalej. Nie był najlepszy w cierpliwym czekaniu, aż coś wpadnie w jego łapy, ale starał się nad tym pracować.

Wszystko poszło dobrze, Noc wszystko zrobił dobrze, ale pech chciał, że przy wyskoku zając zwrócił pysk w jego stronę i się spłoszył. Nocny Szkwał był bardzo blisko, prawie pochwycił szaraka, ten jednak wybił się ze swoich skoków jak z procy - przy okazji zasadzając zastępcy kopniaka - na szczęście dość słabego i niezbyt celnego - w nos (-1hp). Uciekał przez gąszcz Ptasich Krzewów, ale jeśli kocur zareaguje wystarczająco szybko, może go dogoni.

noc | lvl: 6 | S: 21 | Zr: 16 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 85-1=84 (85) | W: 65-3=62 (65) | prz: 5/5
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zawsze wszystko szło po naszej myśli i to był jeden z takich przypadków. Uszaty odwrócił się w momencie skoku i zaczął uciekać, kopiąc mnie przy okazji w nos. Była jednak jeszcze szansa żeby go złapać, więc bez żadnego zastanowienia, ruszyłem zanim w pogoń. Chciałem go dorwać, dogonić, zabić. Topik prawdopodobnie nie pogardziłaby taką kolacją.

Były wojownik, obecny terminator za to, cóż. Musiał szukać dalej. Może wybrał złe miejsce, a może po prostu nie dopisywało mu szczęście, ciężko stwierdzić. Musiał jednak w dalszym ciągu węszyć, obserwować i nasłuchiwać. Cóż.

Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 80 | W: 40
⚬ przerzuty: 0/2
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Do... czterech razy sztuka, czy coś. Nie przejął się tym, miał zbyt dobry humor, aby się tym przejmować. Robił kółka pomiędzy krzewami, węszył i nasłuchiwał, bo nic innego mu nie pozostało. Musiał być cierpliwy. Może po prostu tereny Klanu Rzeki były uboższe w lądową zwierzynę? Nie był pewien. Nie ma co o tym rozmyślać.

I dogonił. Rzucił się w pogoń za zającem natychmiastowo i zdążył dopaść go w zaledwie kilku długich susach. Zając jednak nie zamierzał odejść z tego świata bez walki - nawet, gdy został przyszpilony przez Nocny Szkwał, dalej się szarpał, bardzo zaciekle. Zdołał zasadzić zastępcy jeszcze jednego kopniaka, tym razem dużo bardziej bolesnego, prosto między żebra (-4hp). To by było jednak na tyle, bo zaraz syn Skrzącego Słowa wgryzł się w jego kark i go skręcił.

noc | lvl: 6 | S: 21 | Zr: 16 | Sz: 7 | Zm: 7 | HP: 84-4=80 (85) | W: 62-3=59 (65) | prz: 5/5

+40exp
what could he do? should have been a rock star, but he didn't have the money for a guitar. what could he do? should have been a politician, but he never had a proper education. what could he do? should have been a father, but he never even made it to his twenties, what a waste, army dreamers, oh, what a waste of army dreamers
LVL 5 95 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało mi się złapać zająca, choć nie było to tak bezproblemowe jak mógłbym sobie tego życzyć i zdołał kopnąć mnie w żebra, ale finał był taki, że nie żył, więc mimo wszystko nie miałem na co narzekać. Zakopałem go więc, grudkę oznaczyłem, żeby jej nie pominąć i ruszyłem pod wiatr na dalsze poszukiwania. Bo jeden zając to mimo wszystko za mało.

Do czterech razy sztuka, dobrze powiedziane. Choć Ptasie Krzewy słynęły głównie z krzewów, to zdarzały się tutaj pojedyncze drzewa i to właśnie przy jednym z nich Grzybowa Łapa dostrzegł swoją potencjalną ofiarę. Ruda wiewióreczka szukała pożywienia tuż pod dębem, nieświadoma potencjalnego zagrożenia. W każdej chwili mogła pomknąć z powrotem na drzewo, więc dobrze by było się pospieszyć.

Grzyb lvl: 3
S: 13 | Zr: 12 | Sz: 4 | Zm: 4 | HP: 80 | W: 40
⚬ przerzuty: 0/2
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości