xxxx- Zdychaj - wyszeptałem przez zaciśnięte zęby. Pierwszy raz od dawna czułem, jak to jest wygrywać. Byłem już zmęczony, ale łasica marniała w oczach. Jeszcze niedawno nie czułbym satysfakcji z bólu kogoś innego, nawet przeciwnika. Teraz jednak, gdy każdą negatywną emocję ładowałem w swoje ciosy, czułem, jak przynoszą ulgę. Im bardziej łasica cierpiała, tym mi było lżej na duszy. Okrutny pakt. xxxxKolejny mój cios wymierzyłem kłami, chcąc ugryźć ją w lewą nogę łasicy, udo, cokolwiek. Krwawiła i wyraźnie słabła, wiedziałem, że powoli zbliżał się jej koniec.
Atak Ognistego Serca: krytyczny! -> 24hp!
Zdzisław nie zdążył zaatakować z powodu śmierci
Chwila nieuwagi ze strony Łasicy i jej noga została poważnie ranna. Ogniste Serce obrócił się idealnie tak, by wbić się kłami w górną część uda przeciwnika. Ostre kły gładko weszły w nabuzowane ciało zwierza, zostawiając głęboką ranę. Z tej zaczęła wylatywać czerwona posoka, a z łasicy ulatywać życie. Szamotała się jeszcze przez chwilę, chcąc odwrócić do biało-rudego, ale poświęcone na to siły, obrażenia i krwawienie z ran sprawiły, że ta w końcu padła martwa na ziemię.
Ciepło przechodziło przez ciało Ognistego Serca. Chłodna ziemia na czas potyczki wydawała się być parzącą i nagrzaną powierzchnią, ale z każdym oddechem, gdy zewsząd znów nic nie atakowało wojownika i to on był największym zagrożeniem, ziemia znów zaczęła chłodzić jego łapy.
Ogniste Serce: lvl: 4 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 69/75 | W: 30 - 4 = 26/55
>> celność obniżona z powodu spadku wytrzymałości do 2/3: modyfikator -1
> rana 0 stopnia - uszczypnięcie na nadgarstku prawej łapy
> rana 0 stopnia - wyrwane włoski z łokcia prawej łapy
> rana 0 stopnia - lekkie ukłucie na prawej łapie po wbitym pazurku
Łasica Zdzisław: S: 4 (6) | Zr: 6 (9) | Sz: 4 (6) | Zm: 3 (5) | HP: 19 - 3 - 24 = ŚMIERĆ/40 | W: 26/35
>> od następnej tury obniżenie statystyk o 1/4 z powodu spadku hp o połowę
> rana 0 stopnia - wyrwana malutka kępka włosków z lewego barku
> rana 0 stopnia - obity nos
> rana 2 stopnia - płytkie rany po pazurach na karku; -2hp na turę do końca walki
> rana 2 stopnia - głęboka rana po wbiciu kłów w lewe udo - w kolejnej turze -3hp; następnie krwawi po -2hp na turę do końca walki
xxxxWestchnąłem ciężko, gdy łasica padła nieżywa pod moimi łapami. Zmarnowałem na nią zdecydowanie za dużo czasu, siły i energii. Przywlokłem jej ciało pod drzewo, a następnie wykopałem tam płytki dół i grzecznie zakopałem zwierzę. Niech odpoczywa spokojnie, nikogo więcej nie narażając. xxxxByłem już zmęczony, kierowałem się już do obozu, ale... miałem nadzieję na jeszcze jednego piszczka po drodze. Może się coś znajdzie...?
Wykrycie:
Ogniste Serce: wypada 14
Kuna Runa: wypada 11
Ogniste Serce wykrywa pierwszy
Zmęczony walką Ogniste Serce może i chciał jeszcze jedną piszczkę, chociaż trop, który wyczuł nie zwiastował aż tak łatwej okazji. Znalazł co prawda jedną... ale Kunę. Była oddalona od niego mniej więcej o wysokość drzewa, co więcej nie słyszała tej walecznej potyczki, która miała miejsce przed chwilą. Zapewne przed momentem skierowała się w tę strony. Zwierzę go nie widziało, było odwrócone tyłem i kopało jakąś dziurkę. Obok była jeszcze jedna dziurka. Przygotowywało się do konkursu kopania z pewną wichrzaczką? Kto wie.
W każdym razie przekopywała właśnie glebę, bo tak jak rzeczniak, ona także chciała znaleźć sobie pożywienie, a nuż napotka jakieś soczyste robaki.
Ogniste Serce: lvl: 4 | S: 15 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 6 | HP: 69/75 | W: 26/55
>> celność obniżona z powodu spadku wytrzymałości do 2/3: modyfikator -1
rana 0 stopnia - uszczypnięcie na nadgarstku prawej łapy
rana 0 stopnia - wyrwane włoski z łokcia prawej łapy
rana 0 stopnia - lekkie ukłucie na prawej łapie po wbitym pazurku
xxxxIdąc dalej nie odnalazłem piszczki, a kunę. Westchnąłem ciężko. Kuna nie była trudnym przeciwnikiem, ale miałem wrażenie, że nie wyrobię kondycyjnie. Nie chciałem... ryzykować. Podreptałem więc cicho dalej, odpuszczając sobie dalsze polowanie - zebrałem każdą zakopaną zwierzynę i wrociłem do obozu. Muszę powiadomić Nocny Szkwał, że dużo się kręci tu gagatkow.
Co noc doglądała księżyc, czekając aż będzie w pełni. Po cichu miała nadzieję, że Karaś robił to samo i że przypadkiem nie przegapi ich wielkiego dnia. Wzięła piękne piórko od Słońce i poprosiła ją, żeby wplotła je jej za ucho. Chciała pójść z nim na polanę, jakąś Makową Polankę, czy coś, żeby mogli razem pooglądać gwiazdy na łące. Chyba że on miał inne plany. W każdym razie, czekała jak na szpilkach przed wyjściem z obozu i liczyła na to, że jej książę z bajki zjawi się lada chwila.
xxxxOkazało się, że pełnia nie jest wcale tak daleko, jak kocur myślał. Nie za bardzo interesował się niebem i gdyby ktoś w legowisku terminatorów nie oznajmił, że dziś jest pełnia księżyca, prawdopodobnie dawno by już spał. Coś mu jednak zaświtało w głowie, że przecież właśnie na taką okazję się umawiał! xxxxWyjątkowo wyczyścił futerko, ułożył tak, by wyglądało schludnie, ładnie. Umył nawet mordkę w śniegu, lepsza byłaby woda, no ale z braku laku nie będzie wybrzydzał. Podreptał także do stosu, gdzie po południu zostawił sporego pstrąga, ale... no, taka piękna zdobycz nie mogła pozostać na stosie. Niby fajnie, duma, że ktoś wybrał akurat jego zdobycz, ale trochę średnio, bo obiecał Jarzębince rybę. No nic, coś wymyśli. xxxxPodszedł cicho do wyjścia z obozu, gdzie złota kotka czekała już na niego. Nie zauważył piórka w jej sierści. - Heeej - szepnął cicho prosto do jej uszka. - Spoko wyglądasz. Ładnie, w sensie - dodał, bo chyba na randce wypadałoby powiedzieć jakiś komplement, nie?
Dreptała łapkami w miejscu ubijając śnieg, gdy czekała aż kocur się zjawi. Nie miała pojęcia jak randka będzie wyglądać bo, cóż, nigdy jeszcze na żadnej nie była, ale była niesamowicie podekscytowana, szczególnie że obiecał jej przynieść szczupaka! Nigdy żadnego nie widziała, więc bardzo się ucieszyła. Jej zapał trochę ostygł gdy zobaczyła, że jej książę przyszedł z pustymi łapami, ale od razu ją skomplementował i wszystko było już cacy. Gdyby mogła, zarumieniłaby się i nerwowo odgarnęła włosy za ucho. Przeszedł ją dreszcz, gdy szeptał jej do ucha.
- Cześć. T-ty też wyglądasz nieźle. Idziemy? - przywitała się, podziękowała za komplement i odpowiedziała tym samym po czym nerwowo wstała i ruszyła w stronę terenów. Nie było na co czekać, nie?
- Chcesz robić coś konkretnego? Masz jakiś plan? - zapytała. Niby to ona go zaprosiła i powinna mieć zaplanowane wszystko od a do z, ale Rosa jej mówiła, że to on ma ubiegać się o jej uwagę. Ona tylko zarzuciła przynętę, a on złapał haczyk. Chyba.
xxxx- Tak - uśmiechnął się szeroko i przecisnął się przez tunel. Nie puścił jej przodem, no gdzie, szli obok siebie. Wcześniej jeszcze rozejrzał się, czy żaden wścibski pysk nie będzie chciał ich zatrzymać, ale całe szczęście nic takiego się nie stało. xxxx- Yyy... - zastanowił się. Plan? To na randki robiło się jakiś plan!? Myślał, że pójdą i będzie cacy, a nie, że jeszcze trzeba kombinować. Jakby nie było tak zimno, to zabrałby ją na ryby i po problemie. Ale spodziewał się, że tylko on i jego ojciec mogli łowić w tak krytycznych temperaturach. Szkoda też, że wokół nie rosły żadne kwiatki - baby chyba lubią kwiatki, nie? - Ta, coś ogarniemy! O, chodź na Koci Grzbiet, może gwiazdy będzie widać - rzucił więc na szybko pierwsze lepsze co przyszło mu do głowy. Nie padał śnieg, ale przez drzewa nie widział zupełnie srebrnej skórki - kto wie, czy są na niej gwiazdy. Okaże się, jak wyjdą na polanę.
Ruszyła za nim cała w skowronkach, myśląc sobie że to takie słodkie, że nawet coś zaplanował! Mało tego! Przez moment nawet się z nią droczył i udawał, że w ogóle nie ma nic zaplanowane! Że niby taki obojętny jest i w ogóle o tym nie myślał cały dzień. Dobre sobie! Ona była przekonana, że zawróciła mu w głowie, zwłaszcza teraz gdy wyglądała jak milion tłustych zająców w Porze Nagich Drzew z tym pięknym kwiatkiem w sierści.
- Prowadź! - powiedziała ucieszona, z trudem powstrzymując się od pisku ekscytacji. To najlepszy dzień w jej życiu, powaga.
Bury ticked | Przeciętna wielkość | Drobna budowa ciała | Smukła | Miętowe oczy
Mała jest urodzoną przylepą. Lgnie do towarzystwa i potrafi być w tym nachalna. Jest wesoła, radosna i bywa nieco naiwna podobnie jak Słoneczna Plamka. Lubi się popisywać, a jednocześnie oglądać popisy innych (i przy okazji je kopiować uznając je za własne). Wydaje się być zainteresowana wszystkim co ją otacza i uwielbia opowieści, im dziksze i nierealne tym lepiej. Trudno powiedzieć co z niej wyrośnie, gdyż charakter koteczki wciąż się kształtuje, młoda czerpie przykład z otoczenia i najbliższych jej kotów.
Młoda terminatorka wreszcie nauczyła się polować pod czujnym okiem Ważkowego Wybrzeża. Polowanie na lądzie było bardziej męczące niż nad wodą, a ją rozpierała energia, dlatego wybrała się z Lipowym Śpiewem na zwyczajne polowanie na piszczki. Życzyła powodzenia wojowniczce i ruszyła przed siebie starając się zlokalizowac jakąś zwierzynę.