Logo Artemidy
Trawiasta Dolina
#31
Skinęła kocurowi i odwróciła się do niego plecami. Wzięła głęboki wdech, próbując przy tym "odnaleźć" znajome wonie zwierzyny, które utkwiły jej w głowie przy ich pierwszych kontaktach dawno temu na treningach. Zniżyła swój biały, jak śnieg ogon i ruszyła powolnym krokiem do przodu, nie trącając po drodze żadnych kamyków, patyków czy innych upierdliwych małych elementów, które mogłyby spłoszyć jej przyszłe ofiary.
[Obrazek: 2QBvDoR.png]
~ Głos ~
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Polowanie czas zacząć - Rudzik może i miał chęci by coś przynieść do obozu, chociażby taką małą myszkę, ale na jego nieszczęście nie zastał tego co chciał. Kroczył przed siebie, przybrał pozycję łowiecką, uważnie wysłuchiwał dźwięków. Wydawałoby się, że wszystko jest dobrze, ale nawet to mu nie pomogło. Wojownik mógł jedynie wyczuć jakiś zwietrzały zapach zwierzyny, a jedyne co słyszał to szum traw. Wygrałeś nic, spróbuj ponownie.

Rudzik: lvl: 3| S: 9| Zr: 8 | Sz: 9| Zm: 7| HP: 80| W: 40 [Prz: 0/2]

Dzisiejszy wiatr nie był zbyt mocny, ale był na tyle silny by Wojowniczka mogła go poczuć. Ten tak jakby niechcący wiał jej prosto w pysk, niby dobrze na pierwszy rzut oka, ale z drugiej strony już nie. Biała kotka kroczyła spokojnie, póki co nie napotykając zwierzyny ani żadnych zapachów wskazujących na to by tu była. Czyżby napotkała to samo co jej towarzysz? Otóż nie, znalazła zupełnie co innego. Gdyby Różany Kolec spojrzałaby się naprzód ujrzałaby coś biało-przezroczystego lecące prosto na nią. Było to na tyle szybkie, że zaatakowało głowę córki Dzwonkowej Łąki i tak jakby oślepiło. Wojowniczka przez to widziała bardzo niewyraźny obraz, który niegdyś był przed nią. To co teraz znajdowało się na głowie Róży, a raczej na jej pysku, też nie było zbyt wielkie. Cóż to było? I czy białej uda się z tego wydostać?

Róża: lvl: 3| S: 11| Zr: 8| Sz: 7| Zm: 7| HP: 60| W: 60 [Prz: 0/2]
♢ xx ♦ xx ♢
but this was my deathbed
Ixxd i e dxxt h e r exxa l o n e
when I closed my eyes tonight

- ̗̀♢ you carried me home ♢ ̖́-
LVL 2 25 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Mucha ponownie była znudzona. Całe rodzeństwo rozbiegło się gdzieś w popłochu. Poza tym miała wrażenie, że nie dogadywała się z nimi jakoś bardzo dobrze. Każdy wyglądał na zajętego swoimi sprawami a i sama Mucha wydawała się wyrastać na indywidualistkę.
I tym razem snuła się po obozie gdzieś sama, zaglądając w każdy kąt, eksplorując zakamarki, jednocześnie starając się unikać pojawiających się gdzieniegdzie członków klanu Rzeki. Przemykała z miejsca na miejsce, węsząc intensywnie, jakby na jakimś prymitywnym polowaniu, mimo że o poprawnych technikach nie miała żadnego pojęcia.
W końcu stanęła zaciekawiona i pociągnęła noskiem. Poczuła zapach czegoś SMACZNEGO! W tym samym momencie usłyszała lekkie burczenie w swoim brzuszku. Pomyślała, że jeśli uda jej się znaleźć jakieś jedzenie, to zaniesie je mamie i ta na pewno będzie z niej dumna! Dlatego czym prędzej, nie zwracając uwagi kompletnie na nic zaczęła biec za zapachem. W końcu zobaczyła małą badylarkę, przemykającą w trawie. Mucha rzuciła się w chaotyczny pościg, robiąc tyle hałasu i rumoru ile to tylko możliwe, aż w końcu... gryzoń czmychnął między gęste źdźbła trawy.
Czarna koteczka zatrzymała się zirytowana i w końcu postanowiła się rozejrzeć. Trawa, wszędzie tylko trawa. Poczuła się zdezorientowana, bo naprawdę nie wiedziała gdzie jest i jak ma wrócić z powrotem do środka obozu. Nic nie widziała.
-Ups... - miauknęła, czując jak ogarnia ją lekka panika.
Postanowiła chwilę tutaj postać, może ktoś ją znajdzie?

//Batek!
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Gdzie żeś ty wylazł, czarny robalu? Batek akurat patrolowała granicę "niczyją", bo pomiędzy Klanem Rzeki a terenami niczyimi, najwyraźniej biorąc sobie do serca słowa tego całego Zajęczego Kica, bo każdą przechadzkę wzdłuż granicy nazywała PATROLEM. Sprawdzała granice? Sprawdzała. Nawet nasikała od czasu do czasu na większą kępę trawy albo okazjonalnie napotkany krzak. Pokażcie mi paluszkiem co się nie zgadza. Zabawne trochę, że pod patrolowanie można wyciągnąć dosłownie każdą wycieczkę poza obóz, a i tak znajdą się ofiary losu, które patrolować się BOJĄ albo nie potrafią! Że o takich co nie potrafią POLOWAĆ nie ma nawet co wspominać. Ta cała Słowik pewnie nie potrafi żadnego. Darmozjad. Coś gorącego zabulgotało jej w żołądku na samą myśl, a jej kroki nabrały tempa. A to jej matkę nazwano bezużyteczną, hah. Cokolwiek by nie mówić o Chabrowym Pąku - przynajmniej umiała cokolwiek i miała inne zastosowania niż "wyglądanie ładnie". I okazjonalne głaskanie Rybkowego poczucia własnej wartości. Kopnęła zawzięcie kamyk, który napatoczył się jej pod łapy, przez chwilę tak pogrążona we własnych myślach... że coś małego, czarnego i kosmatego praktycznie WYROSŁO jej u stóp jak grzybek po deszczu. Wlepiła w czarny strzępek futra szeroko otwarte turkusowe oczy, ewidentnie w chwilowym szoku, bo CZEGO JAK CZEGO, ale.... kociaka się tutaj nie spodziewała! Czyżby tak się zamyśliła i nakręciła w tej niechęci do Rybki i jej smutnego pasożyta, że aż nie zauważyła jak ani kiedy z powrotem znalazła się w okolicach obozu? Rozejrzała się szybko naokoło, biorąc kontrolny, badawczy oddech, ale nie, wciąż byli przy granicy, a jak wciągnąć naprawdę głębokiego macha to nawet można poczuć wątły, stęchły smród Grzmiącej Ścieżki. A tu nagle, w głębokiej trawie.... kociak? Czyżby te SŁYNNE, tajemnicze kocięta w pudełku, które czasem znajdowali błąkający się po terenach wojownicy? To miałoby odrobinę więcej sensu. Ale kocię nosiło na sobie charakterystyczny zapach domu, a Batek musiałaby ostatnie księżyce przeżyć pod kamieniem by nie rozpoznać tej czarnej barwy futerka.
Skoro już mowa o bezużyteczności... KTOŚ jest tu chyba wyjątkowo BEZNADZIEJNĄ matką. A właściwie to nawet dwa ktosie.
Haha, o wyborna ironio!
- A ty czego tutaj?! - ofuknęła małą takim tonem, jakby nie wiedziała czy ma być rozbawiona czy zła, marszcząc chmurnie czoło. Przygoda przygodą, z jednej strony była trochę pod wrażeniem, ale z drugiej... ewidentnie miała więcej szczęścia niż rozumu, skoro przez TAKI kawał drogi nic jej nie zeżarło. Nie wiedziała z którym konkretnie robalem mówi, nawet jeśli miała już wątpliwą przyjemność spotkania kilku różnych. Ta parchata zakurzona wiedźma miała ich tyle, że kto by tam naliczył. I to jeszcze wszystkie takie same. Roboczo zostaniesz nazwana "ej ty".
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Na szczęście pomoc przyszła szybciej niż Mucha się tego spodziewała. I faktycznie w jej działaniach więcej była szczęścia niż rozumu, bo czarna koteczka nie zdawała sobie sprawy jak szybko mogła zostać pożarta przez coś (lub przez, o zgrozo, kogoś) i już nigdy nie zobaczyć matki i rodzeństwa, a to, nie da się ukryć, że byłoby kiepskie.
Gdy tylko Mucha zobaczyła rudą wojowniczkę i wyczuła od niej znajomy zapach, od razu się wyprostowała, nie dając po sobie poznać, że ogarniało ją przerażenie a dreszcz z każdą chwilą coraz mocniej wstrząsał jej chudym ciałkiem.
Słysząc fuknięcie starszej kotki zjeżyła się lekko. Problem z dziećmi Czerwi był taki, że żyły od samego początku w poczuciu jakiejś nietykalności i poczucia, że tak naprawdę to wszystko im wolno. Dlatego Mucha postanowiła otwarcie zamanifestować swoje niezadowolenie.
- Chodzę sobie. A TY na mnie nie krzycz! - miauknęła gniewnie, marszcząc czoło. Przestąpiła z łapki na łapkę i machnęła ogonem, starając się wyglądać groźnie, niestety osiągając raczej komiczny efekt.
Oto mały kociak startujący do dorosłej kocicy, usiłujący ją sobie podporządkować. Bławatek pewnie dawno nie widziała niczego zabawniejszego, mimo że samej Muszce wydawało się, że jej działania przyniosą pożądany przez nią efekt.
LVL 1 25 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Owszem, rudo-biała mordka zaczynała się powoli rozciągać w uśmiechu... ale z zupełnie innych powodów niż by się małemu robalowi mogło wydawać. Ależ to było przekomiczne! Tyle pozowania, napinania muskułów i co to nie ja... a jak przyszło co do czego Czerwia okazała się być ABSOLUTNIE bezużyteczna w roli matki, nie zauważając nawet, że gdzieś zniknął jej jeden czarny pomiot. I to tak długo, że ten czarny mały delikwent zdążył podreptać prawie pod samą granicę! Gdyby nie Batek, nomen omen larwa Chaber, kto wie gdzie ta mała Dora Explora by skończyła. Może nawet ZA Grzmiącą Ścieżką? Bo jeśli nie ucapił jej po drodze żaden jastrząb, borsuk ani nawet nie stratowała żadna dzika krowa - to przejście po Grzmiącej Ścieżce też pewnie by toto przeżyło. Co ma wisieć nie utonie, jak to mówią. A stojące przed nią kociątko było najwyraźniej za głupie by umrzeć - zaczynała dostrzegać wyraźne rodzinne podobieństwo. Wydała z siebie stłumione parsknięcie, nic sobie nie robiąc z podskoków małej. Mogłaby ją tutaj zostawić i nikt nie mrugnąłby w jej stronę okiem. W końcu do listy jej obowiązków nie należało ściąganie awanturniczych, "nietykalnych" smarkaczy spod niemalże granicy. To do obowiązków Czerwi - i jej siedzącej na stałe w kociarni siostry - należy ich pilnowanie. Świetlikowa Gwiazda pewnie nic z tym nie zrobi, bo to jednak... Świetlikowa Gwiazda, okazjonalnie ślepy i głuchy na wszelkie przywary swojej najbliższej rodzinki, ale już widziała siebie WJEŻDŻAJĄCĄ do jego legowiska z trzaskiem metaforycznych drzwi i triumfalnym soundtrackiem w tle. Dla samej jego MINY będzie warto!
- Będę krzyczeć jak mi się spodoba. A chodzić to sobie możesz po obozie, nie tutaj! Nikt ci nigdy nie mówił o POTWORACH, które tu żyją? - zapytała pełnym napięcia głosem, mrużąc lekko turkusowe oczy w złośliwej satysfakcji. Drżyj robaczku, drżyj. Może jak się nasłucha trochę to pobiegnie do obozu bez szemrania i Batek nie będzie musiała jej targać całą drogę w zębach. Co to ona, tragarz? Samo przyszło samo wróci. - O lisach? O jastrzębiach, co porywają małe kocięta i rozrywają w powietrzu na strzępki? O BORSUKACH, które mogą zrobić HAPS! i pożreć cię jednym kłapnięciem szczęk? Ha! - wyprostowała się, zabujała na łapach... i przestąpiła nad czarną koteczką jak na szczudłach, po drodze pacając ją leciutko ogonem. - Za mną, żwawo. No chyba, że wolisz tu zostać SAMA. - wbiła w nią bardzo wymowne spojrzenie i posłała jej swój najlepszy uśmieszek kombinerek przez ramię. Energicznym krokiem - na tyle by kociak mógł ją dogonić, ale żeby się trochę nasapał po drodze - ruszyła w stronę obozu. Jeśli koteczka miała - w przeciwieństwie do matki - chociaż trzy kapki oleju w głowie wiedziała lepiej niż podejmować jakieś głupie próby dyskusji i zamiast tego zaczęła przebierać nogami. Gdzieś na obrzeżach Trawiastej Doliny złapała ją jednak za kark i poniosła dalej, nie zważając na ewentualne protesty, bo trochę podgryzło ją sumienie - mały robal musi być wykończony taką wędrówką i przestraszony na dodatek. Poza tym... tak było szybciej.


zt z Muchą wędrowniczką |D
we don't need no e d u c a t i o n !
we don't n e e d no thought control

!!!HEY! :'// TEACHERS!
⌊ LEAVE THE KIDS ALONE ⌋

>:P all in all it's just another brick in the wall :'//
>:P all in all you're just another brick in the wall



LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
I tak oto Świetlikowa Gwiazda zabrał Wysoką Łapę na spacer. Przy czym "zabrał" było wręcz idealnym określeniem, bo w zasadzie brakowało jedynie smyczy, którą przywódca mógłby nieść w pysku, na końcu której przyczepiona byłaby terminatorka. Z tą różnicą, że Wysoka Łapa nie skakała z radości na zaproszenie przywódcy (które miało w sobie raczej informujący ton), kocurowi jednak w żaden sposób nie przeszkadzał jej brak entuzjazmu. Zwyczajnie za stary był na to, żeby go to w jakikolwiek sposób ruszało. Kiedy tylko wyszli poza obóz, skierował się mniej więcej w kierunku Trawiastej Doliny, uznając granicę przy Szarych Brzozach za aktualnie znacznie bardziej atrakcyjną niż tą po drugiej stronie terytorium. Kiedy więc tylko opuścili Ciemny Szlak, kocur zrównał krok z terminatorką, by przypadkiem nie przyszło jej do głowy iść za nim i spojrzał na nią z uwagą.
- Jak idzie trening, Wysoka Łapo? - rzucił na początek, głosem łagodnym i spokojnym. - Dogadujesz się z Omszałym Kamykiem? - z jednej strony Wysoka przypominała mu Cichego, który pewnie wolałby odgryźć sobie własną łapę niż przyznać się przed przywódcą, że ma jakikolwiek problem z czymkolwiek, z drugiej - jeśli ktokolwiek przyglądał się historiom treningowym, to powinien wiedzieć, że Świetlik nigdy nie upierał się przy konfiguracji która nie zdawała egzaminu. Tak czy inaczej, już od momentu tamtej ceremonii wiedział, że będzie musiał uważnie przyglądać się jej edukacji, nie zamierzał więc zwlekać z tym bardziej, niż należało.

//Wysoka
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Wyprowadzanie terminatorki na spacer idealnie pasowało, bo... Wysoka, otrzymując polecenie od przywódcy szybko spuściła wzrok, nie zamierzając nawet dyskutować. Zwykle... Decydowała się omijać zarówno przywódcę, jak i zastępczynię, jednak teraz nie bardzo jej to wyszło. I jak już zapadła decyzja o spacerze to po prostu ruszyła cała spięta zaraz za Świetlikową Gwiazdą, z lekko pochyloną głową i aż przesadnie wyprostowanym grzbietem idąc sztywnym krokiem zaraz za nim, starając się nadążyć za starszym osobnikiem. Nie musiała w sumie długo czekać na to, aż go będzie w stanie dogonić... Zdecydowanie wolała iść w ogonie, jednak to sam przywódca zdecydował się zrównać z nią krok... I co gorsza zadać pytanie, na dźwięk którego zacisnęło się Wysokiej gardło. Spokojnie... To tylko pytanie, takie standardowe... O trening. Nie ma się czego obawiać... Zdecydowała się spojrzeć kątem oka na zielonookiego kocura, przełykając przy tym ciężko ślinę. Nie ma się czego obawiać... Prócz tego, że sierść Świetlika jest niemal barwy najciemniejszej nocy... W Ciemnym Lesie.
- U-Um... N-no b... B-bo... Bo O-Omszały K-Kamyk do mnie... P-Przestała p-przychodzić... I... I ja cz-czekam n-na nią i sz-szukam jej... A-Ale nigdzie jej n-nie ma... - odpowiedziała cicho, a powietrze ciężko opuściło jej klatkę piersiową przez nos, kiedy uszedł z niej stres związany z mówieniem. Nie mówiła całej prawdy o szorstkim traktowaniu rudej terminatorki przez pointkę ani też tego, że... Córce Paprociowego Kwiatu wydawało się przez cały ten krótki czas, jaki z nią spędziła pierwszego dnia, że... Jakby rozczarowało ją to, że zamiast młodego, chłonnego umysłu gotowego do natychmiastowego przyswajania nowych zagadnień i uczenia się przydatnych umiejętności dostała... To. Coś, czego nie można było tak naprawdę nazwać terminatorem, chociaż Wysoka Łapa nie decydowała się całkowicie przegrać. Starała się wyszlifować choć jedną umiejętność, którą posiadała... Łowienie ryb. Czasami nawet przynosiła na stos zdobycze, które zostały przez nią złowione, a to... Był już naprawdę duży sukces patrząc na to, że przez parę księżyców wracała jedynie morka od wody i z pustymi łapami.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
- Przestała przychodzić? - powtórzył kocur, unosząc lekko brwi. - Kiedy to się stało? Powiadomiłaś o tym Czerwony Mak? - spytał, mając nadzieję, że terminatorka miała na tyle rozumu, by zgłosić zaginięcie mistrzyni i poinformować o tym w zasadzie kogokolwiek. Zniknięcia się zdarzały - koty były porywane lub atakowane i czasem nie można było w żaden sposób dowiedzieć się co się stało, ale należało przynajmniej spróbować coś z tym faktem zrobić. Świetlikowa Gwiazda przystanął patrząc uważnie na Wysoką Łapę. Zaginięcie wojowniczki było w tym momencie ważniejsze, niż jakiekolwiek spacery. Nie mogło to być dawno, mimo wszystko ktoś na pewno zauważyłby wtedy zniknięcie Omszałej. A skoro do Świetlikowej Gwiazdy nie dotarły takie informacje, sprawa musiała być świeża.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
- M... W-Wtedy j-ja-ak p-przyszłyśmy z... Cz-Czter-rech D-Dębów t-to p-powiedziała, ż-żeb-bym p-poszła d-do legow-wiska i-i o-ona j-jutro po m-mnie przyjdz-dzie... - odpowiedziała cicho, próbując rozpaczliwie wyszukać datę jej zniknięcia, chociaż czas był dla Wysokiej Łapy ostatnio pojęciem... Bardzo względnym. Również przystanęła, kierując przód w kierunku czarnego kocura, jednak nie podnosząc wzroku z ziemi, stojąc na sztywno wyprostowanych łapach.
- N-Nie w-wiem, cz-czy n-nie p-przysz-szła, b-bo nie m-mogła... Cz-czy n-nie ch-chciała.. B-Bo o-ona m-mnie ch-chyba niez-zbyt l-lubi... - i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby poszła robić coś ciekawego, niż pracowała z taką zakałą, jaką jestem przemknęło terminatorce przez myśl, przez co zacisnęła zęby i pochyliła lekko głowę. Następne pytanie spowodowało u niej dyskomfort... I to silny. Nie była nikim dla kotki. Była jedynie zbędnym ciężarem, którego prawdopodobnie pointka chciała się pozbyć, a nieobecnością podczas drugiego dnia treningu jedynie o tym świadczyła. Czując na sobie czujne spojrzenie Świetlikowej Gwiazdy oraz presję, jakie wywołuje niby niepozorne pytanie spięła jeszcze bardziej mięśnie, aż zaczęły one ledwo widocznie drżeć.
- N-Nie... A-Ale ch-chyba w-widziałam j-ją p-parę r-razy w ob-bozie... - dodała ciszej, jakby próbując wyjaśnić... Bo rzeczywiście, parę razy mogła dostrzec podobną sylwetkę i umaszczenie w tłumie kotów. Ciężko było nie zauważyć tak charakterystycznej osoby... Ale nie od dzisiaj wiadomo, że córka Paprociowego Kwiatu próbuje wszelkich sposobów, aby uniknąć integracji z innymi kotami, przez co mogła nie zauważyć innego kota podobnie umaszczonego. O tym świadczy też fakt, że prawdopodobnie większość kotów w klanie zapytanych, kim jest Wysoka Łapa prawdopodobnie wzruszyłoby ramionami. Raz czy dwa wspomniana na ceremonii, gdzie stała na uboczu i starała się udawać niewidzialną. I co teraz, jak odpowiedziała na wszystkie pytania? Nakrzyczy na nią, że jest nieodpowiedzialna i powinna zostać zdegradowana do rangi kociaka, bo nie powiedziała nikomu o zaginięciu Omszałego Kamyka, przeświadczona że to po prostu przypadek? Przełknęła ciężko ślinę, chowając głowę w ramiona i nieco się garbiąc, próbując uciec przed zielonymi tęczówkami przywódcy, jednocześnie nie ruszając się z miejsca, przerywając ciszę jedynie drżącym, nieregularnym oddechem.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Świetlikowi sformułowanie "wtedy jak przyszłyśmy z Czterech Dębów" niestety wiele nie mówiło (żeby nie powiedzieć, że mówiło mu tyle co graczce, czyli nic). Słuchał jednak w spokoju wypowiedzi Wysokiej, analizując wszystko, co mówiła terminatorka. Wychodziło na to, że Omszałej nie ma od może kilku wschodów słońca - nie był to jeszcze ten poziom w którym należało wszcząć alarm, ale jeśli ta sytuacja się przedłuży, Wysoka Łapa z pewnością będzie potrzebowała zmiany mistrza, a patrole będą musiały zapuścić się nieco dalej poza granice Klanu by sprawdzić, czy zapach Omszałej nie kryje się gdzieś poza terytorium Klanu Rzeki.
- Zrobimy tak. Przejdziemy dziś po granicach i sprawdzimy, czy nie natrafimy nigdzie na jej zapach. Po powrocie spytamy również Łososiową Łuskę, czy Omszały Kamyk nie skarżyła się na jakieś problemy ze zdrowiem. - zapowiedział, ruchem głowy wskazując kierunek w jaki udadzą się najpierw. Zawsze będzie to dla Wysokiej Łapy powtórka z materiału treningowego, względnie - jego przerobienie po raz pierwszy. Nim jednak ruszył z miejsca wyciągnął łapę i dźgnął ją lekko bark terminatorki. - Nie garb się, Wysoka Łapo. - głos Świetlika był zaskakująco cichy. - Czemu uważasz, że Omszały Kamyk nie lubi Cię i celowo zaniedbała swoje obowiązki jako twoja mistrzyni? - spytał spokojnym i opanowanym głosem. Miał nadzieję, że nie doszło między nimi do jakiegoś wielkiego zatargu, który wybuchł zanim którakolwiek ze stron wpadła na pomysł by mu o tym powiedzieć.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Cztery Dęby były szczególnym wydarzeniem dla Wysokiej Łapy... I raczej niezbyt szczęśliwie zapamiętanym. Wylewała się z niej zbędna przemoc, gdzie członkowie klanu Cienia zaatakowali samotniczkę, która jakimś cudem się tam znalazła... Ale sama też nie miała do zaproponowania lepszego rozwiązania tamtego konfliktu i wolała przeczekać sztorm, który tam zapanował. Na polecenie Świetlikowej Gwiazdy skinęła głową, kierując wzrok w stronę, którą wskazał drogą. Kompletnie nic to rudej nie mówiło. Wiedziała jedynie, że istnieją cztery klany i na środku jest pas ziemi niczyjej, ale... Gdzie leżą granice kompletnie nie wiedziała. Wolała nie oddalać się zbyt daleko z obozu, chociaż zdarzało jej się zgubić po drodze zapach klanu i wejść, na szczęście, na tereny niczyje. Ani jeden mistrz, ani drugi nie zdążyli wziąć jej na dłuższy spacer, który by obejmował granicę i wiedzę o klanach sąsiadujących z ich własnym, a sama ruda nie bardzo wiedziała, jak to wszystko wygląda. Nie spodziewała się nagłego dotyku ze strony przywódcy, to też niemal podskoczyła, natychmiastowo się prostując i spoglądając z mieszanką przerażenia oraz zszokowania na czarnego kocura. Zazwyczaj nikt nie decydował się na tak wczesne naruszenie nietykalności cielesnej córki Paprociowego Kwiatu... W gruncie rzeczy, nie była przyzwyczajona do jakiegokolwiek kontaktu. Ale... Metoda kocura podziałała - terminatorka w jednym uderzeniu serca wyprostowała się nawet trochę za bardzo.
- D... D-Dobrze - odpowiedziała cicho, nie chcąc narażać się na gniew rozmówcy. Musiała się pilnować, aby ponownie nie próbować się zgarbić czy pochylić głowy, co u niej automatycznie wywołuje zaokrąglenie całej sylwetki. Nie była pewna, czy nad takimi odruchami mogłaby zapanować od razu, jednak postanowiła mimo wszystko spróbować i się nadzwyczaj pilnować. Nigdy jej nikt nie zwrócił uwagi, żeby się nie garbiła... No, może prócz mamy, jednak przy niej rzadko kiedy uginała się pod ciężarem presji.
- N-Nie w-wiem, czy c-celowo... A-Ale cz-czuję od n-nie t-taką... N-Niechęć do m-mnie... N-Nie um-miem t-tego w-wyjaśnić... - odpowiedziała na pytanie czarnego, kierując po chwili wzrok przed siebie. Przy weryfikowaniu tych słów trzeba wziąć pod uwagę, że Badylarka bardzo rzadko odczuwa cokolwiek innego, niż nakładanie presji i niechęć ze strony obcych osób zanim zaczną rozmowę... Ale te odczucia, jakie towarzyszyły jej podczas rozmowy z Omszałym Kamykiem zdecydowanie nie pomagały przy nawiązywaniu pozytywnych relacji. Spokój ze strony zielonookiego nieco udzielił się Wysokiej, która pomimo uprzedzeń, jakie ma wobec przywódcy, powoli zaczynała rozluźniać mięśnie, jednak nadal była czujna. Strach nadal był aktualny, a teraz stanęła z nim twarzą w twarz, nie będąc zupełnie na to gotowa.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Widząc przerażenie w oczach Wysokiej Łapy, Świetlik cofnął kończynę, unosząc lekko brwi. Terminatorka patrzyła na niego tak, jakby właśnie dał jej w pysk, a nie dźgnął w bark i kocur w zasadzie nie był w stanie wydedukować, skąd takie... cóż, cokolwiek to było u Wysokiej. Niepewność niepewnością, nieśmiałość nieśmiałością, ale skąd szok wywołany jakimkolwiek dotykiem? Czyżby nie była do tego przyzwyczajona?
- Od razu lepiej. - skwitował, pozwalając sobie na delikatny uśmiech. - Nie jesteś mała, po co miałabyś taką udawać? - spytał retorycznie, przyglądając się córce Paprociowego Kwiatu, która zgodnie z imieniem jakie nosiła, była całkiem wysoką kotką. Świetlikowi kojarzyła się nieco z Małym Liściem i nie zamierzał dopuścić do tego, by kolejna wysoka brzózka (o, dobre imię) garbiła się i chowała głowę. Jak będzie trzeba, to poprzywiązuje im gałązki do grzbietów, by zaczęli chodzić prosto, zamiast potem skarżyć się na krzywe kości.
- Cóż, jeśli ją znajdziemy, to się dowiemy. - uznał ostatecznie kocur, ruszając w końcu z miejsca i dając znać Wysokiej, by szła obok niego. - Od innych też czujesz niechęć w swoją stronę? - spytał po chwili, nie patrząc jednak na terminatorkę, by nie stresować jej jeszcze bardziej. - Ode mnie również? Mów śmiało, nie obrażę się. - zapewnił, posyłając Wysokiej Łapie krótki, uspokajający uśmiech. Nasłuchał się na swój temat za dużo, żeby w ogóle być w stanie się o cokolwiek obrażać. Obrażanie się to zawsze była domena Wrony.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Przytaknęła delikatnie głową na słowa Świetlika, który mówił jej, żeby nie udawała małej... Prawdopodobnie kocur nie wiedział, że było jej tak po prostu łatwiej. Uciec od świata, oszczędzić nerwy i sporą dawkę stresu, którą może rudej zaserwować dana sytuacja. Zdecydowanie wolała się gdzieś schować i przeczekać niż stanąć z problemem twarzą w twarz... I pewno dlatego się garbi i kuli. Szła grzecznie obok przywódcy, wyciągając nieco głowę do przodu i rozglądając się z wysokości końca łopatek po najbliższym terenie, próbując wychwycić znajome, choć nie do końca chciane, dwubarwne futro.
- Z... Zazwyczaj t-tak - odpowiedziała na pytanie, kierując na niego wzrok płomiennych tęczówek, chociaż jedynie lekko przekrzywiła w stronę kocura głowę. Z ulgą dostrzegła, że na nią nie patrzy, dlatego też pozwoliła mięśniom na nieco większe rozluźnienie, idąc mniej sztywnym krokiem, bardziej przypominający ten, którym porusza się po obozie. Z tą różnicą, że tam chodziła przygarbiona i skulona, próbując niczym cień dostać się w inny kąt bezpiecznego schronienia, a tu? Jej sylwetka minimalnie się wydłużyła, a chociaż do dumnego kroku było terminatorce daleko, tak prawdopodobnie mieściła się w granicach normy. Cóż za nowość!
- W-... W-Wcześniej b-byłeś... T-taki s-strasz-szny... N-Na c-ceremoniach... A-Ale t-teraz... J-Jest w p-porządku - powiedziała nieco ciszej na drugie z pytań, walcząc z tym, aby nie schować ponownie głowy w futrze na swojej piersi, przy okazji zaokrąglając grzbiet i próbując uniknąć odpowiedzi, chociaż serce biło jej nadzwyczaj szybko i głośno. Miała wrażenie, że czarny kocur da rade je usłyszeć, co denerwowało ją jeszcze bardziej, powodując zamknięcie w kółeczku zestresowania. Uścisk w klatce piersiowej na chwilę zmalał, by teraz powrócić z identyczną siłą, a Wysokiej dodatkowo coraz ciężej się oddychało, na co wskazywał dość drżący oddech, kiedy próbowała wziąć w płuca więcej powietrza niż wcześniej.
[Obrazek: 67indML.png]
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
15
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Czarny był wystarczająco empatyczny, by zrozumieć, że niektórym było łatwiej przejść przez z życie właśnie w taki sposób. Zgarbionym, w cieniu, z daleka od spojrzeń innych, przemykającym w ciszy by pielęgnować w sobie strach i smutek. I chociaż z jednej strony zawsze uznawał, żekażdy powinien żyć tak, jak mu się podoba, z drugiej widział ten zmarnowany potencjał w każdym przerażonym spojrzeniu i podwiniętym ogonie. Najbardziej bolała go chyba postawa Małego Liścia, który odwagą dorównywał najbardziej walecznym i pyskatym wojownikom, jednak jego stan psychiczny był w opłakanym stanie. Co najgorsze, nic nie mógł na to poradzić. Nie chciał, by Wysoka Łapa również stała się taką podłamaną brzózką.
- Chciałbym... naprawdę chciałbym dać ci jakąś rade, jak sobie z tym poradzić. Ale nie mam takiej. Sam stoję czasem na Mroźnej Skale i mam wrażenie, że większość kotów wolałaby mieć innego przywódcę. - czarny wykrzywił nieco mordkę w nerwowym rozbawieniu. - Że patrzą na mnie i szukają błędów, szukają powodów by dowieść, że się do tego nie nadaję. - normalne życie każdej z Gwiazd. - Ale co miałbym zrobić? Poddać Cię? Zrezygnować? Ufam swojej siostrze i siostrzeńcowi. Ufam, że w razie czego powstrzymają mnie, jeśli moja decyzja miałaby zgarozić Klanowi. Że jeśli faktycznie kiedyś przestanę stawiać Klan na pierwszym miejscu, nie pozwolą mi stać się tyranem. - wyjaśnił spokojnie kocur, zerkając raz po raz na terminatorkę. - Jaka chciałabyś być, Wysoka Łapo? Opowiedz mi, a ja spróbuję pomóc Ci to osiągnąć. - rzucił ostatecznie, sam za bardzo nie wiedząc w jaki sposób i z której strony mógłby zapobiec kolejnej tragedii. Miał wręcz wrażenie, że strzela zupełnie na ośleb, z niemal takim samym ryzykiem, że jeszcze pogorszy stan córki Paprociowego Kwiatu. Ale nikt mu nie będzie zarzucał, że nie próbował. Bo próbował. Za każdym razem próbował. A że nie działało, to inna kategoria.
- Straszny? Cóż, nie będę się kłócił, że nie. Bywam czasem straszny. - odpowiedział przywódca, z lekkim rozbawieniem malującym się na pysku. Spooky. - Ale miło mi słyszeć, że teraz jestem trochę mniej przerażający. Może to dlatego, że idziemy ramię w ramię? Zobacz, jak idziesz wyprostowana nie jesteś wiele niższa ode mnie. - dodał z uśmiechem, patrząc na Wysoką Łapę. Nie taki przywódca straszny, jak go na skale malują, czy coś.
[Obrazek: h4lUAjo.png]

...............Walka na ziemi i w niebie ★
Przeciwko sobie samemu, o siebie
..................I walka o święte cele
..................O wieczne nadzieje
♛..................................

LVL 8 365 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
11
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości