Szczerze? To Śnieżna Zamieć ani trochę nie podrosła! Dalej wygląda jakby dopiero co została terminatorką. Jej białe futerko, układane przez Ognisty Żar, ani trochę nie chce się dostosować i cały czas rozkłada się na boki, dalej upodabniając kotkę do chmurki, bądź też śnieżnej zaspy. Stało się jednak... puszyste! Gdyby ktoś zechciał się przytulić, to mógłby to poczuć, a ona do tulenia jest skora. Teraz już ładne, błękitne oczy spoglądają na bawiące się w kociarni, kociaki.
Kotka teraz już praktycznie w ogóle nie rozmawia z cudami natury. W końcu Śnieżna Zamieć ma teraz na głowie żłobek! Tak, tak ona zdecydowała się na zostanie matką. Z racji tego, iż kociaki są słodkie i śnieżnobiała ukocha każdego, nie sprawia jej to problemu a frajdę. Na jej mordce zawsze gości uśmiech. Jej głos zawsze jest spokojny i pełny miłości, zwłaszcza, jeśli jest skierowany do najmłodszych członków Klanu Gromu!
Kocica najwyraźniej miała dzisiaj po prostu pecha. W nocy też nieco ciężej się zapewne polowało prawda? Nic niestety ani nie poczuła, ani nie usłyszała, ani nie zobaczyła.
Kiedy kocur szedł za dwójką rodzeństwa, te rozmawiało ze sobą szeptem. Najwyraźniej brat Kawki teraz właśnie beształ ją za zbytnią ufność wobec klanowych kotów. Nie sprawiali jednak problemów. Po prostu szli. Na granicę dotarli jakiś czas później. Wtedy to też żółtooki kocur odwrócił się do wojownika. Przerażone, zielone oczy Kawki spoglądały na niebieskiego.
- Mówiłem już, że sobie idziemy. A teraz spadaj - warknął po czym dając siostrze znak, ruszył powoli w stronę prowadzącą do Siedliska Koni. Czarna kocica ruszyła po chwili za nim.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Kocur idąc za dwójką samotników w ogóle się nie odzywał, jedynie upewniał się, że ci na pewno przekroczą granicę i skierują się w swoją stronę. Zatem gdy tylko przystanęli przed nią, a czarny się odezwał, wojownik zignorował ich słowa, czekając jedynie aż sobie pójdą. Więc kiedy ruszyli w stronę Siedliska Koni i na pewno nie byli już na cienistych terenach, dopiero wtedy niebieski postanowił sobie pójść. Z początku pomyślał sobie, żeby jeszcze coś upolować, ale szarówka sprawiała, że był coraz bardziej zmęczony, więc postanowił po prostu wrócić do obozu, uprzednio jednak szukając dzięcioła i odkopując go. Ptak na dziś wystarczy, choć może gdyby nie dwójka delikwentów, upolowałby coś jeszcze. Ruszył zatem ze zdobyczą w pysku odpocząć, a Sowa... niech radzi sobie sama. O ile w ogóle już nie zrezygnowała.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Sowiej Łapie wcale się nie nudziło, za to powoli jej zapał do polowania słabł. Tym bardziej, że nie dawała rady czegokolwiek znaleźć. Pomyślała, że to już dobry moment, żeby wziąć ryjówkę i wracać do obozu. A więc jeszcze raz zasmakowała powietrza szukając zapachu Topielca. Pochodziła trochę, aż natrafiła na ten jego charakterystyczny zapaszek. Podążyła za nim, zgarniając po drodzę swoją poprzednią zdobycz. Przeciągnęła się i szła dalej. Przebywał blisko granicy, a potem... zawrócił w stronę obozu? Ona... ona chciała przyjść i mu powiedzieć, że idzie, bo skoro to właśnie ona wyciągnęła go na polowanie, czuła się w pewnym sensie odpowiedzialna. Nawet jeśli był jaki był. Żeby nie musiał zostawać sam. Żeby wiedział, że ma wybór czy zostać czy wrócić. Poczuła narastającą wściekłość. I TO JEST WASZ WOJOWNIK? WOJOWNIK, KTÓRY ZOSTAWI TERMINATORA SAMEGO W NOCY NA POLOWANIU? Nawet, nawet sama Sowa miałaby dość... jak to nawet określić... poszanowania dla pewnej moralności, żeby nie zostawiać kogoś samego w lesie w niewiedzy. Ha... Tak... Tak działają wojownicy w tym klanie? Jeżeli tak, to ona nie będzie miałaby nic przeciwko gdyby została na zawsze terminatorką, a bardzo proszę. Wróciła do obozu, niosąc nornicę.
Średniej wielkości kotka w kremowo niebieskich łatach i białej plamie od brudki koteczki do brzucha i łap. Jej oczka są Pomarańczowe.
Buntowniczka o ognistym temperamencie, pomocna|KP|
Orle Skrzydło [KG] Ares [P]
Najpierw miało być samotne polowanie....teraz wyszło grupowe! No trudno! Szłam spokojnie na ustalone przez miejsce w którym mieliśmy polować, wybrałam Łabędzie Gniazda na polowanie z dwoma wojownikami, szłam spokojnie bo wiedziałam że będę tam pierwsza...kiedy tam doszłam moje myśli się spełniły byłam sama! Więc musiałam czekać, usiadłam owijając ogon wokół łap i wciągnęłam powietrze do płuc.
//Krogulczy Szpon i Wirujące Pióro ^^
Zawodzę jak miastowa \młodzież./ HEEEJ! NO MOŻE COŚ POWIESZ?
CZ.E.K.A.J! Widzę prognozę! Przewidują Zgodę!
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Szła na miejsce spotkania z burym kocurem, chcąc z nim chwilę porozmawiać na temat swojej terminatorki, którą wzięli tak naprawdę na doczepkę. Bo zamarzyło jej się samotne polowanie, też coś. Miała szczęście, że szła razem z nimi, bo mogłaby mieć spore kłopoty wynikające z faktu, że by po raz kolejny złamała zakaz Krogulec.
- Słuchaj. Brzozowa Łapa, chociaż trenuje z nią polowanie od już ilu księżyców, nadal nie potrafi polować, dlatego zamierzam ją najpierw przepytać, a potem pozwolić jej polować. Jak będziesz chciał, możesz sam iść dalej - powiadomiła swojego syna, patrząc na niego kątem oka i dochodząc do Łabędzich Gniazd, przy których mieli polować. Być może nie zezre Brzozy jakis łabędź czy coś. Doszli w końcu na miejsce, przywitała się wiec ze swoją podopieczną, mrużąc przy tym ślepia w ostrym wyrazie.
- Masz złapać tyle, żeby chociaż Lamparci Płomień mógł się najeść - burknela do swojej terminatorki wiedząc, że jest w polowaniu beznadziejna. Obiecała już wcześniej polowanie Puchaczowi, ale jednocześnie nie chciała puszczać Brzozowej Łapy samej. Pewno weszłaby sama do paszczy drapieżnika, gdyby jej nikt nie pilnował, Krogulec nie miała zbyt wysokiego mniemania o swojej pierwszej podopiecznej, jaką otrzymała po ponownym awansie.
- Ale zanim zaczniemy, wymień mi wszystkie zasady polowania, jakie trzeba zachować
I look inside myselfand seemy heart is black.
I see my red doorandmust have it painted black.
Maybethen I'll fade awayand not have to face thefacts.
It's not easy facing upwhen your whole world is black.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana Płeć: kocur Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miękki Obłok Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
A tutaj takie zaskoczenie! Nie jest wcale podobny do swoich rodziców! Kiedy przyszedł na świat nie chciał siedzieć w nudnym legowisku z mamą i rodzeństwem. Przecież mógł robić coś lepszego! Od razu widać po pyszczku kocurka, że nie będzie to spokojne dziecko. Jest pełen energii i jest ciekawy świata. Jest urwisem który nie przejmuje się niczym . Lecz zawsze będzie miły dla wszystkich a zwłaszcza dla kotek.
Płonący Las postanowił, że pójdzie się przewietrzyć po upojnej chwili z wybranką. Chwilę jeszcze z nią pobył czekając jak zaśnie w jego objęciach. Też chwilę się przespał ale te wszystkie chwilę nie pozwoliły mu na długi sen. Musiał wyjść i nawdychać się zimnego powietrza. Gdy wyszedł ze swojej groty powiedział czekoladowej, że zaraz wróci i poszedł przed siebie. Porządny chłód uderzył w niego a zimne powietrze wypełniło jego płuca. Nie lubił zimna ale tego właśnie potrzebował. Porządnego męskiego wieczoru. Niestety była noc a a nie wieczór i musiał najwidoczniej sam sobie potowarzyszyć. Jego czupryna była w nieładzie i nadal czuł lekkie podniecenie. Wydra dała czadu i Płomykowi się to strasznie podobało. Jego piękna pani była cholernie serowa i wojownik nigdy w to nie wątpił. Uśmiechnął się do samego siebie i szedł w stronę wyjścia z obozu. Nie chciał oddalać się gdzieś daleko o tej porze. Więc się udał tylko do Łabędziego Gniazda. Przy okazji chętnie nawilży swoje gardło trunkiem który zwie się wodą. Gdy był na miejscu podszedł do jeziora i pierwsze co zrobił to wziął dużego łyka cieczy i przełknął. Poczuł, że jego gardło odżyło. Popatrzył się na krajobraz i jego uwagę przykuły gwiazdy i księżyc. Noce były bardzo piękne i wojownik wolał je bardziej niż dzień.
/piwo z bff Bukiem xD
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Bury syn wygnanej matki w obecnych chwilach robił za czuwającego wojownika podczas nocy. Przebudził się i od dłuższego czasu nie mógł przymknąć ślepia aby wrócić do spoczynku. Był już w sumie przyzwyczajony do małej ilości snu, jednak był rozdrażniony przez niskie temperatury i zmianę sierści która się wszędzie sypała i stawała się coraz gęściejsza. Coraz częściej zaplątywały się patyki i inne obiekty leżące na ziemi które musiał wyplątywać z swego futra, a to złączone z małą ilością cierpliwości było moralnie wykańczające dla Buka. Tym razem leżał w swej noże z łbem opartym na przednich łapach, coś ciekawego w końcu się wydarzyło. Płonący Las wyszedł z obozu w nocy, jakby nie wiadomo gdzie szedł. Mroźny zmrużył ślepia i wstał chwilę po tym, kiedy uznał że syn Miękkiego Obłoku był na tyle daleko aby go nie zauważył przed tym jak dojdzie do swojego celu.
Gnał za nim z odległości dwóch lisich ogonów, ale jego pogoń nie trwała długo, jako iż kocur zatrzymał się przy Łabędzim Gnieździe. Dał mu się napić a gdy ten wlepił wzrok w otoczenie bury kocur pognał przed siebie, nie starając ukrywać swojej obecności przed kocurem.
- Co takiego robisz? - Mrukną suchym tonem w kierunku gdy dochodził ku jego boku. Spojrzał na wyższego z niezadowolonym pyskiem. Oczekiwał jakąś odpowiedź która by wytłumaczyła wyjścia o takiej porze i czemu nie mógł na to poczekać. - Kałuże w obozie nie są godne ciebie i musiałeś ruszyć zad aż tu?
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana Płeć: kocur Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miękki Obłok Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
A tutaj takie zaskoczenie! Nie jest wcale podobny do swoich rodziców! Kiedy przyszedł na świat nie chciał siedzieć w nudnym legowisku z mamą i rodzeństwem. Przecież mógł robić coś lepszego! Od razu widać po pyszczku kocurka, że nie będzie to spokojne dziecko. Jest pełen energii i jest ciekawy świata. Jest urwisem który nie przejmuje się niczym . Lecz zawsze będzie miły dla wszystkich a zwłaszcza dla kotek.
Długo nie trwał przyjemny dla ucha spokój bo wkrótce mógł usłyszeć suchy głos swojego... Starego kumpla. Nawet nie wiedział za bardzo czemu ostatnio ich relacja powiedzmy sobie szczerze się pogorszyła. Może dlatego, że obaj nie mieli ochoty ostatnio na żadne konkretne towarzystwo? Albo też dlatego, że Płomyk ostatnio martwił siebie o siostrę bo pewnego dnia nie było jej cały dzień. Wiedział, że znów się zadaje z jakim fagasem który się kręci gdzieś na terenach niczyich. Strasznie go to wnerwiało. Już by się pogodził z faktem jakby to był jakiś kot z innego klanu ale, że jakiś samotnik bądź pieszczoch? Skandal... Poza tym kręciła się wokół Dymiącego Nieba który należał do klanu. Nie mogła się zdecydować? Już Płomyk woli tego Dymiącego bo wydaje się, że ma łeb na karku poza tym miałby na niego oko. Do tego Wydra... Wróciła do klanu i przyszła do niego tej nocy. Nie wiedział co w niego stąpiło ale spędzili dość namiętną i pełną tęsknoty noc. Wojownik mógł wkrótce zostać ojcem i... jak ma na to niby zareagować? Będzie musiał uspokoić swoje myśli i jakoś postarać się rozwiązać swoje problemy. Popatrzył się na burego wojownika i parsknął w jego kierunku. Raczej się Buk za bardzo nie zmienił. - Ciebie też miło widzieć Buk. - odparł po czym zamierzał odpowiedzieć wojownikowi na jego pytania. - Musiałem się przewietrzyć. Poza tym wolałem oszczędzić sobie smaku błota i sierści na kiedy indziej. - teraz dużo kotów liniało i co róż były jakieś kłaki w kałużach w obozie. Dlatego też przyszedł tutaj. Woda z jeziora była bardziej... Pitna. - A ty? Nie spałeś przypadkiem? - zapytał.
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Może i bezsenny wojownik nie był wyznaczony aby czuwać, ale zachowanie Płonącego Lasu wyglądało nieco podejrzane. Za czasów gdy oni byli kociętami byli kolegami, przyjaciółmi jakby nie patrzeć, jednak każdy pociągną w swoją stronę i Buk był jakoś bardziej skłonny do rozmawiania z jego bliźniaczką niż z byłym kolegą. Nie czuł w pewien sposób tęsknoty, on sam nauczył się że koty przepadają, tak jak i ich relacja przepadła, traktował drugiego kocura formalnie kiedy musiał uczestniczyć na wspólnym patrolu czy gdy ten dosiadł się do niego podczas ceremonii, lecz nie koniecznie byłby jego wyborem aby spędzić czas. Jego życie osobiste miał szeroko i głęboko a na jego przywitanie podniósł jedną brew, pytająco, skąd niby wywnioskował to coś? Było w środku nocy i nie, nie było miło go wiedzieć.
- Nie, nie spałem - a raczej nie mógł od dłuższego czasu spokojnie przespać całej nocy. Poruszył puszystym ogonem i zmrużył ślepia w kierunku drugiego wojownika. - Wychodzenie za obóz w środku nocy aby się napić to niezbyt rozsądne - stwierdził, stawiając go na liście lisich móżdżków który nie wytrzymałby odrobinę brudnej wody. Usiadł na pobliskim kamieniu, nie pragnąc ubrudzić futra, co się zmieniło od kiedy był malcem i nie obchodził go wygląd. Wlepił niezadowolony wzrok, oczekując że syn Trzcinowej Głupawki ruszy z powrotem do obozu i da mu się położyć, mimo że wiedział że i tak nie zaśnie.
Księżyce: 151 Mistrz: Grzybowa Polana Płeć: kocur Matka: Trzcinowa Sadzawka Ojciec: Miękki Obłok Partner: Jak chcesz to chodź ;3
Co by tu powiedzieć.. Jest burym kocurkiem z zanikajcymi pręgami czyli ticked. Posiada ciemną pręge na grzbiecie a także ma pregi na czole i łapach. Na całym ciele można zobaczyć ciemne cieniowania które dodają kocurkowi elegancji. Ma przylegające do ciała futerko które nie potrzebuje zbyt częstej pielęgnacji. Jest ono krótkie. Ma duże uszy, które są lekko szpiczaste. Ma puchaty ogon który często jest wysoko w górze. Natomiast oczy są koloru niebieskiego jak to zawsze mają małe kociaki, ale niedługo przemienią barwę na brązowe.
A tutaj takie zaskoczenie! Nie jest wcale podobny do swoich rodziców! Kiedy przyszedł na świat nie chciał siedzieć w nudnym legowisku z mamą i rodzeństwem. Przecież mógł robić coś lepszego! Od razu widać po pyszczku kocurka, że nie będzie to spokojne dziecko. Jest pełen energii i jest ciekawy świata. Jest urwisem który nie przejmuje się niczym . Lecz zawsze będzie miły dla wszystkich a zwłaszcza dla kotek.
Czyli nasz królewicz nie spał. Ciekawe dlaczego. Może bał się czegoś? Lub potrzebuje bajki na dobranoc? Heh no dobra, dobra koniec tych żartów. No ale no cóż... Płomyk też nie mógł spać. Miał zbyt dużo myśli w głowie a zimna woda to zawsze dobre rozwiązanie. Przynajmniej mu pomagała. Spojrzał na burego wojownika któremu najwidoczniej coś się nie podobało. Podniósł brew i spojrzał na swojego niby brata. - W takim razie nie jestem teraz rozsądny. - ruszył barkami i przeczesał swoją fryzurę łapą ponownie. Był nieco poddenerwowany bo nie mógł się w pełni wyciszyć. Popatrzył się na swoje łapy i zauważył obok kamyk. Chwycił go i rzucił do wody. Czemu? Nie wiedział. Nic kompletnie teraz nie wiedział... - Jak idze ci trening Koniczyny? Słyszałem, że masz z nią jakiś problem. - zagadał. Jak na razie nie miał zamiaru ruszyć tyłka do obozu. Nie chciał. Chciał zostać sam i jakoś się ogarnąć. A Buk jak tak bardzo nie chce tutaj być to niech idze. Płomyk często tak wychodził i póki co żyje. A czasem żałuję, że nic go nie zaatakowało...
Należy do niższych kocurów w klanie, posiadający nieco krótkawe łapy które przydzielają się do jego wysokości. Niemniej, jego łapy są dobrze umięśnione przez częste spacery oraz sporadyczne wspinaczki na drzewa. Tułów kocura również jest dobrze umięśniony. Mroźne Serca posiada szerokie barki, dodające mu stabilności.
Jego ciało jest pokryte długą oraz twardą sierścią pozbawionej blasku której główny kolor to ciemny odcień brązowego. Bury kocur jest pokryty ciemniejszymi, klasycznymi pręgami głównie skupione na jego grzbiecie i bokach. Do burego krajobrazu na kocurze można również zauważyć iż prawie połowa jego ciała jest pokryta białym kolorem. Barwa to znajduje się na pysku, piersi, szyi i karku oraz na przednich i tylnych łapach sięgająca aż do łokci oraz kolan w obu przypadkach. Tęczówki bezsennego wojownika są pomarańczowo-bursztynowe, sięgając do nieco ciemniejszych odcieni zieleni.
Kocur stał się nieco bardziej towarzyski lecz bardziej dla jego korzyści niż z własnej łapy. Mimo iż wciąż woli siedzieć w samotności obserwując innych czasem zdecyduje się na podejście do kogoś z czystego zainteresowania co ten kot porabia. Posiada swoją własną listę kotów do których woli podejść jak znajdzie się moment gdy koniecznie musi się dołączyć do współpracy z Klanem bądź w takich okazjach jakie są ceremonię na które tylko przychodzi z ciekawości czy coś mu popadnie. Do większości kotów z Klanu Cienia podchodzi dosyć obojętnie lecz jak zawsze, znajdą się jakieś ulubieńce pośród nich wszystkich. Co do zachowania wobec innych kotów które nie należą do jego klanu urodzenia, woli trzymać się z dala i jego podejście jest różne i zależy od humoru każdego dnia. Zwyczajnie postara się ich przepłoszyć w nieco burkliwy sposób lecz również może poczuć się wyjątkowo szczęśliwy i po prostu pośle jedno ostrzeżenie pełen obojętności, w końcu jak głupek przekroczy granicę to Mroźne Serce ma obowiązek do wyciągnięcia ich, z ich współpracą czy bez niej. Ogółem, jak to każdy mógłby uznać, żaden z niego dobry towarzysz jako iż woli pierw dbać o siebie i dopiero później zainteresuje się drugim.
Wierzba [KC] | Ślimacza Ścieżka, Żwirowa Łapa
Bezsenny wojownik zmrużył ślepia na tekst jaki palną syn Trzcinowej Sadzawki który pasował do takiego mysiego móżdżka jak on. Nie dosyć że pozbawiony mózgu to i jeszcze bezczelny i pyskaty niczym małe kocie. Dbał bardziej aby jego sierść była poukładana niż aby włożyć cokolwiek w łeb co byłoby pożyteczne, bah, z pewnością jedyne co do niego wchodziło to jedzenie i woda. Jakby chciał się wyciszyć, mógłby to zrobić w obozie, kociaki spały a mało kto gadał bzdury przez sen, jego pech że nie jest w stanie usiedzieć w obozie zamiast ganiać po terenach. Buk strzepną końcówką ogona na gest nerwowy drugiego wojownika który najwidoczniej nie cieszył się z jego obecności, lecz zanim mógłby cokolwiek skomentować Płonący Las go wyprzedził. Zmarszczył skórę na czole i cofną minimalnie uszy, kto mu o tym nagadał? Rozmawiał jedynie z Płomykówkową Gwiazdą na ten temat, i jeszcze Popielnemu Żarze, ale nie spodziewał się aby żadna z kocic wygadała się z tym.
- Co cię to obchodzi jak mi z nią idzie? - Burkną, zjeżając sierść na kołnierzu. On nie był najlepszym kocurem aby się o to pytać, w końcu większość jego terminatorów smarkała w leczniczy i jeszcze nie zdołał zakończyć żadnego treningu w przeciwieństwie do Mroźnego Serca, który wytrenował Błyskawicowe Niebo. - A ty w ogóle masz kogo trenować skoro tak się wymądrzasz?
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kropelka ostatnio odbyła rozmowę, która średnio jej się podobała. Jej brat wetknął perfidnie nos w nie swoją sprawę. Tak szczero do bólu. Niebieska wojowniczka została bardzo zmieszana. Czy oni na prawdę zachowywał się jak para? Tak widzą ich inni? Normalnie nie przejmuje się tym co myślą o niej inni, ale to była inna sprawa. Był w to zamieszany Zawierucha i nie chciała by obgadywano go z jej powodu. Nie chciała by jej bardzo bliski przyjaciel miał kłopoty przez nią. Przecież mu też mogą zacząć zadawać takie pytania i nie będzie mu miło. Najgorsze jednak jest to, że Jasna Kropla nie wie czy to przyjaźń. Zawierucha jest dla niej od długiego czasu najważniejszym kotem w skromnym życiu. Spędzanie z nim czasu jest dla niej bardzo wspaniałe. Kocur jest wspaniały. Kocha go tak po przyjacielsku. Czy to, że się do niego przytuli znaczy, że go lubi, tak lubi lubi? Czy jak chce spędzać z nim czas i być blisko to znaczy, że mają być partnerami? Nie wie. Z tym ma problem. To jedno pytanie zadane przez brata sprawiło, że nie wie co czuje. Chciała spotkać się z przyjacielem poza obozem by powiedzieć mu, że Topniejący Lód prawdopodobnie myśli, że są parą przez jej zmieszanie i, że jest jej wstyd, że psuje jego opinie w Klanie. Nie chciała o tym rozmawiać w obozie, bo czułaby się jakby ich obserwowali. Bracia jak i Kropli tak i Zawieruchy, bo Szron też zdawał się być zainteresowany co pomiędzy nimi jest. Umówiła się więc przejściem z Mknącą Łapą w Łabędzin Gnieździe. Teraz po prostu czekała z nadzieją, że nikt ich nie będzie podsluchiwać, bo kto wie może kogoś byłoby na coś takiego stać.
/Zawieruszek
Również i mnie drażniła bezceremonialność Topniejącego Lodu. Był tylko wojownikiem, bo już mój ojciec i parę innych kotów się o to postarało, a zachowywał się czasem niczym przywódca klanu. Nie powinno go obchodzić, co łączy mnie i Jasną Kroplę. Poza tym i tak podczas naszej rozmowy po prostu wyszedł, nic nie mówiąc. Jak się dziwiłem temu, że Płomykówkowa Gwiazda tak go lubi! Co ona w nim widziała?
Kocur był też bratem Kropelki właśnie, a raz, gdy się z nią mijałem, poprosiła o spotkanie, na które oczywiście zamierzałem się stawić, i to punktualnie. Podejrzewałem, że niebieski kocur i z nią o tym rozmawiał, lecz miałem nadzieję, że to nie ochłodzi naszej relacji. Cóż, wszystkiego wkrótce się dowiem.
O umówionym czasie pojawiłem się więc przy Łabędzim Gnieździe. Dostrzegłem tam także już moją przyjaciółkę, do której podszedłem pewnym krokiem.
- Kropelko. - zamruczałem, przybliżając się i obserwując ją badawczo. Zamierzałem już na początku spotkania stwierdzić, że jej brat to idiota, jednak wolałem poczekać na to, co ona powie.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kropelke słowa brata nie tyle co drażniły co sprawiły, że czuła się... niepewna. Dziwnie jest jak ktoś mówi, że jest się z kimś partnerami. Bury był dla niej najważniejszy i no lubiła go ale czy lubiła lubiła? Takie było ostatnio pytanie w jej głowie. No i czy nie robi wstydu Zaieruszkowi spędzając z nim dużo czasu. Ale to chyba normalne jak się jest przyjaciółmi? Czy przyjaźń to coś mniej niż to jak się zachowują w swojej obecności? No Kropelka wcześniej widziała w bracie dobrego wojownika. Ale jego zachowanie i wtrącanie się w żeczy prywatne siostry nie było miłe. A z resztą. On nigdy nie był miły. Ta zamiana zdań pomiędzy nim nie popsuje ich relacji. Zawierucha jest dla niej zbyt ważny by po prostu go odtrąciła. Ma nadzieję, że terminator również nie będzie zły po tym co usłyszy...
No i Mknąca Łapa właśnie przyszedł. Pełen wdzięku tak jak zawsze. Jego ciepłe oczy patrzyły na Jasną Krople a ona wpatrywała się i w niego. Stresowało ją to, że ma mu powiedzieć coś tak no... krępującego. Przynajmniej dla niej. Bo zgubiła się w uczuciach i nie wiedziała już co jest czym. Uśmiechnęła się jednak gdy ten się przybliżył. - Cześć Zaieruszku..- przywitała się.
Spojrzała na chwilę na bok. Musiała ochłonąć. Powodzenie o rozmowie z bratem nie było takie łatwe, gdy dotyczy uczyć. I to nie pewnych w tym momencie. Czy Zaierucha nie będzie zły, że przez Krople widzą ich jako parę? Bo innej obcji nie ma iż ta, że wina jest wojownicy. - Rozmawiałam ostatnio z Topniejącym Lodem...- zaczęła patrząc się na łapy, po czym spojrzała mu prosto w oczy- On myślał, że wiesz... my jesteśmy razem. Myślę, że on nadla tak myśli.- mówiła to niepewnie i bez uśmiechu. Jak bury termonator zareaguje? Może nie będzie już chciał sos znać, bo nie chce by inni myśleli, że jest w parze z kimś takim jak Jasna Kropla? Miała nadzieję, że nic sobie z tego nie zrobi, ale jej mina była lekko zestresowana sytuacją.
A jednak Topniejący Lód nie tylko ze mną rozmawiał. Moja sierść przy kręgosłupie uniosła się, gdy usłyszałem imię wojownika, jednak nie przerywałem wojowniczce. Ciekawiło mnie, co takiego jej powiedział, czy ograniczyło się to do głupiego pytania, czy coś więcej. I jak się okazało, to było to coś więcej.
- Niech myśli co chce. To nie jego sprawa. - fuknąłem, odsłaniając zęby. Topniejący Lód wsadzał kij w mrowisko i tylko Gwiezdni mogli wiedzieć, jakie miał zamiary. Na pewno jednak nie doprowadzi do tego, że odsunę się od Jasnej Kropli. - Jest idiotą. - rzuciłem jeszcze prychając cicho. - Pytał mnie o to samo. - mruknąłem, by kocica miała pełen obraz sytuacji. Spojrzałem moimi zielonymi oczami wprost w jej oczy, jeśli się na mnie patrzyły. Wziąłem głębszy wdech i zmusiłem się, by opuścić stojące kosmyki mojej sierści. Nie, Jasna Kropla musiała wiedzieć, że jestem zły na Topniejącego, a nie na nią. W żadnym wypadku.
- Nie przejmuj się nim. Nadal jesteśmy przyjaciółmi. - mój ton był o wiele spokojniejszy, niż przed chwilą, a o cieniu irytacji, jaką w sobie nosiłem, mógł świadczyć tylko mój ogon, którego końcówka nie do końca była uspokojona. Obserwowałem kotkę, jej reakcję. Zastanawiałem się przy tym, po raz pierwszy, czy Kropelka była moją przyjaciółką tak po prostu, czy jednak... Czy mogło między nami być coś więcej? Czy pewnego dnia mogłoby być?