Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
No i oczywiście kocurowi się to udało. Z ptaka już po chwili po prostu uleciało życie a mołody wojownik, mógł się teraz cieszyć tym, że właśnie złapał pierwszą zwierzynę, na swoim nocnym polowaniu.
+5exp
Kotka natychmiastowo rzuciła się za uciekającą ryjówką. Nie musiała jednak rozkopywać żadnej ziemi, gdyż zwierzątko po chwili pogoni zostało pochwycone przes terminatorkę. Ta mogła się cieszyć triumfem, jednakże.. Nadal zwierzaka nie zabiła, więc ryjówka szamotała się w jej uchwycie.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Sowia Łapa po krótkiej chwili biegu, była w stanie przybić nornicę do ziemi. Odetchnęła z ulgą, trzeba to szybko zakończyć. W końcu nie wygrała tak ostatecznie, piszczek nadal mógł jej się wyrwać. Oczy jej błysnęły, kiedy przypomniała sobie próby ucieczki Kamienia, kiedy przycisnęła go tak do ziemi. Uśmiechnęła się szeroko i wysunęła pazury, tak żeby piszczące zwierzątko mogło poczuć ból. Nie przestała dopóki nie poczuła krwi pod pazurami. Teraz spróbowała nabić ryjówkę na jeden pazur, tak w okolicach głowy, gdzie powinna być szyja. Nie ma potrzeby, żeby to zwierzę jeszcze się męczyło. Wtedy, jako kociak, trochę ją poniosło i biedny brat do teraz miał ślady ich walki. Dobrze, że teraz nie musiała się hamować. Cały czas przyciskała piszczka do podłoża, drugą łapą. Westchnęła cicho, polowanie było bardzo pasjonujące i można było najeść się adrenaliny. Teraz tylko co zrobiła źle... Ostatecznie jej cel zaczął przed nią uciekać. Chyba zaszurała ogonem po ziemi. Ale przecież się starała. No tak. Wszystko wskazywało na to, że po prostu nie przyłożyła należytej uwagi do pozycji łowieckiej i przez to nie mogła utrzymać ogona w jednej lini. To by wszystko wyjaśniało. Musiała to zapamiętać na przyszłość. Poza tym wszystko wyszło perfekcyjnie! Inaczej nie złapałaby tej nornicy. A tak właśnie miała ją pod łapami. Zaczęła ją wypełniać satysfakcja. Ale nie mogła świętować za wcześnie. Musiała zachować czujność. Spojrzała jeszcze raz na zwierzątko, giń szybciej.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Udało się. Czując ciepły posmak krwi, oderwał się od szyi stworzenia i oblizał swe usta. Popchnął jeszcze raz łapą martwe ciało na bok, chcąc na pewno przekonać się, że te nie żyje, po czym uznając to za tak, wziął jeden głębszy oddech. Mógł się założyć, że Sowa nadal niczego nie upolowała, więc z pewnością to on prowadził w tej konkurencji, której w zasadzie nie ma poza obrębem jego głowy. Przejechał językiem po zębach ponownie, po czym zaczął wykopywać w ziemi dziurę, w której będzie mógł zostawić swoje pierwsze trofeum. Gdy wyżłobił wystarczająco głęboki otwór, wepchnął tam ptaka i zaczął z powrotem zakopywać ziemię. Kiedy to się udało, przejechał pazurami po korze drzewa chcąc zaznaczyć gdzie znajdzie swoje zbiory i podziękował w myślach Gwiezdnemu Klanowi za pożywienie. Dopiero wtedy ugiął się ponownie na łapach i zaczął zmierzać pod wiatr, chcąc znaleźć jeszcze jakieś mięsko nadające się na zwiększenie zasobu w klanie.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Kotka bardzo brutalnie postąpiła ze swoim łupem. Najoierw wbiła w ryjówkę mocniej pazurki, aby ta pisnęła z bólu. Krew spływała po boku zwierzaka, które było wyczerpane tym wszystkim. Bez problemu również Sówka zabiła zwierzątko, które teraz było już pewnie w swoim piszczakowym niebie
+5exp
Kiedy kocur szedł powoli przez ciemny las, mógł się trochę poczuć jak w horrorze. Żadnego światła, a nawet sowa, która od czasu do czasu dawała o sobie znać, ucichła. Kiedy tak... Skradła się w poszukiwaniu zwierzyny, nagle coś zaszeleściło w krzakach obok. Potem nadepnięcie na gałązki. Stworzenia pachniały miastem. Potem jedynie mógł dosłyszeć strzępki rozmowy dwóch kotów. Jeden był zdecydowanie starszy od drugiego. Nie mógł jednak dosłyszeć konkretnych słów a szept... Czy wojownik zdecyduje się na sprawdzenie, co to takiego?
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Czy czuł się jak w koszmarze chodząc podczas nocy po ciemnym lesie? Niezupełnie. Horrorem był fakt, że wybrał się na polowanie z Sowią Łapą. Grąd był dla niego czymś absolutnie naturalnym; dlaczego bowiem miałby bać się swojego domu? Bądź co bądź, mieszkał w lesie to i wiedział z czym się on wiąże, a milcząca sowa, która jeszcze przed chwilą hukała w najlepsze, nie robiła na nim żadnego wrażenia. Z tą perspektywą szedł przed siebie, wyczulając zmysły i patrząc co jakiś czas pod łapy, coby na nic nie nadepnąć. Euforia obudziła się w nim jednak wtedy, gdy nie usłyszał czyjegoś głosu. Podekscytowany możliwością skopania czyjegoś tyłka, ostrożnie i cicho podszedł do źródła dźwięku, tak, by nie zdradzić swojej obecności. Dopiero gdy doszedł do krzaków, za którymi odgrywała się ta szopka, bardzo się zdziwił. Widząc dwójkę kotów, zrezygnował ze swoich planów. Nie był na tyle głupi, by rzucać się na obcych mających przewagę liczebną. Niezgrabnie podszedł więc bliżej, pocieszony myślą, że może przynajmniej ich stąd wygoni.
— Co tu się dzieje? — spytał, póki co spokojnie, niecierpliwie miotając kitą na boki. Spoglądał to raz na pierwszego osobnika, raz na drugiego, oczekując jakichś wyjaśnień. Nie miał zamiaru być łaskawy, ale chciałby się dowiedzieć, co sprowadza ich na tereny klanu cienia. Wojownik żywił nadzieję, iż nowi znajomi nie okażą się zbyt zgryźliwi, bo nie widziało mu się brudzenie futra w walce dwóch na jednego. Już nie wspominając o innych opcjach.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Sowia Łapa uśmiechnęła się, jej białe ząbki zabłyszczały. Po chwili nornica osunęła się bezwładnie ja ziemię. Kotka jeszcze upewniła się, że stworzonko nie żyje i musiała się powstrzymać od triumfalnego śmiechu. Nie mogła sobie pozwolić na takie straszenie zwierzyny w okolicy. A jednak złapała swoją pierwszą zdobycz! Może się nawet okazać, że zaciągnięcie tutaj tego leniwego "wojownika" było tego warte. Swoją drogą ciekawe jak mu idzie? Gdyby nie to, że był od niej starszy i więcej już polował, to chętnie zapisałaby się na zawody. Ale teraz na pierwszym polowaniu? No, raczej słabo... Ale za kilka księżyców? Czemu nie. Zakopała cichutko nornicę w ziemi, dokładnie zapamiętując gdzie ją zostawia i ruszyła dalej. Wyznaczyła kierunek, zwracając uwagę na to, żeby iść pod wiatr, a następnie przyjęła pozycję łowiecką. Pamiętała o dokładnym zrównaniu głowy i ogona z linią grzbietu. Teraz o wiele łatwiej było utrzymać go w bezruchu. Poruszała się na ugiętych łapach. Zaczęła uważać na patyki i listki pod łapami, żeby nie narobić za dużo hałasu. Poza tym skoncentrowała się na wypatrywaniu oznak bytności zwierzyny łownej, wytężyła też słuch i nadstawiła uszu. Rozejrzała się czujnie wokół i co kilka kroków zatrzymywała się, żeby przypadkiem czegoś nie przegapić.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kotka zaraz po zakopaniu ryjówki, zdecydowała się na dalsze nocne łowy. Kiedy szła przed siebie, a raczej kiedy skradała się w poszukiwaniu zwierzyny, nie musiała długo czekać. Co prawda sowa, która pohukiwała, zaprzestała już chwilę temu swoich lamentów. Teraz więc w lesie panowała cisza... Do uszu kotki zaraz potem dotarł cichy szelest. Zaraz potem mogła spostrzec około dwie długości ogona dalej, że coś skacze w ściółce, jakby zmierzało w stronę Księżycowego Jeziora. Była to żaba, która jeszcze nie wiedziała o obecności kotki w jej pobliżu.
Wojownik zdecydował się sprawdzić, kto był sprawcą tych szeptów. Nie musiał nawet długo czekać, aby dostrzec dwóch winowajców. Na oko, mieli około dwadzieścia księżyców. Obydwa koty były krótkowłose o czarnej sierści. Niemalże jak dwie krople wody. Różniły ich tylko oczy. Kocica, która znajdowała się obok swojego kolegi, miała zielone ślepia, a kocur - żółte. Obydwoje spojrzeli na siebie przestraszeni, widząc niebieskiego wojownika.
- My... - zaczęła kotka, nim nie została klepnięta przez kocura ogonem w bok.
- Przechodzimy tylko - mruknął tylko czarny, przewracając oczami. - A ty? Co robisz tutaj w nocy? - mruknął następnie, mrużąc żłóte oczy. Kotka przez ten cały czas się nie odzywała, tylko spoglądała na wojownika z lekkim lękiem w oczach.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
W lesie było całkiem cicho. Sowia Łapa poruszała się ostrożnie, wśród leśnego poszycia. Ciemność jej nie przeszkadzała, ot miły odpoczynek od upalnych dni. Wtedy usłyszała szelest, zastrzygła uszami i nadal na ugiętych łapach ruszyła w tamtym kierunku. Chciała zachować jak największą ostrożność, żeby na nic nie nadepnąć i nie szurać futrem po ziemi, żeby nie wystraszyć potencjalnej zdobyczy. Sprawdziła czy podchodzi stworzenie pod wiatr, podchodziła. Nawet nie zauważyła jak bardzo zbliżyła się do Księżycowego Jeziora. Dopiero kiedy zobaczyła żabę na otwartej przestrzeni, zobaczyła też jezioro. Wyraźnie żaba chciała do wody. Jej pech, że trafiła na kota, który umie pływać. Ale z drugiej strony nie mogła się zmoczyć. W końcu jak będzie wtedy dalej tropić zwierzynę? Ale żaby jeszcze nie było w wodzie. W pozycji łowieckiej, z ogonem i głową na linii grzbietu, zbliżyła się tak daleko, jak pozwalały jej na to drzewa i krzewy przy brzegu. Potem, kiedy stwierdziła, że jest już dość blisko, spięła mięśnie i wyskoczyła, chcąc szybko przywalić skoczka łapami z wysuniętymi pazurami, zagrodzić mu drogę ucieczki do wody, i zadać śmiertelne ugryzienie. Błe, ugryźć oślizgłego płaza! Ale to wszystko dla adrenaliny z polowania i satysfakcji z łowów. Musiała teraz tylko porządnie się wysilić, a może uda jej się złapać tę żabę.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Niesprawdzenie tego byłoby nie w porządku zarówno dla klanu jak i dla kotów, które najprawdopodobniej nie zdawały sobie sprawy, że znajdują się na terenie prywatnym. W innym przypadku niebieski zapewne olałby sprawę i pozostawił dwójkę samym sobie, ale był już wojownikiem, a wyganiania wymagał kodeks i na pewno przedstawiało go w lepszym świetle. Nie dopuszczał do siebie myśli, że coś mogłoby pójść źle, zatem pewnym siebie i surowym wzrokiem lustrował na przemian intruzów. Po dłuższym przyglądaniu się dostrzegł, że byli nieco starsi. Nie zgasiło to jednak jego zapału i w każdej chwili był gotów do pokazania im gdzie ich miejsce.
— Przechodzicie, tak? — spytał patrząc się od góry do dołu na przerażoną kotkę. — Więc chcę was poinformować, że macie stąd iść — powiedział donośnym, acz opanowanym głosem, przerzucając spojrzenie na żółte oczy obcego. Nie wyglądał na najprzyjemniejszego, ale wojownik miał nadzieję, że nie posunie się do jakichś niestworzonych rzeczy. Miał nadzieję, że obecność nieśmiałej kocicy go powstrzyma.
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Sówka więc ruszyła, aby złapać zwierzaka. Początkowo szło jej dobrze lecz... Zapomniała o kilku szczegółach. Żaba wyczuła, jak kotka stąpa po ziemi, przez co zaczęła szybko podskakiwać w kierunku wody. Mogła ją jeszcze jednak złapać!
Dwa koty stały na przeciwko wojownika, kiedy ten przyglądał im się uważnie. Co prawda kotka, bardziej kuliła się obok żółtookiego. Kocur machnął ogonem, aby zaraz potem mruknąć coś pod nosem na informacje, że mają odejść.
- Pójdziemy. Nie mamy zamiaru tutaj zostawać - warknął. Włóczędzy spojrzeli zaraz potem po sobie. Kotka powoli wstała, po czym spojrzała na obu kocurów. Przytuliła się delikatnie do czarnofutrego. Najwyraźniej chciała tym sobie dodać otuchy, gdyż zaraz potem postanowiła zabrać głos.
- Przep... Przepraszamy... - miauknęła po chwili cicho, ale doslyszalnie dla Topniejącego. - Mój brat może... Może być taki szorstki ale... Ale tylko się martwi. - powiedziała nieco zmartwiona. Położyła ogon na grzbiecie stojącego obok kocura - Jestem Kawka - przedstawiła się już nieco z mniejszym strachem, niż jaki pokazywała poprzednio. Spojrzała wyczekująco na brata ale ten tylko przewrócił oczami zirytowany.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Co więc was tutaj trzyma?
— No to dalej. — Podszedł dwa kroki w stronę czarnych kotów, machając energicznie ogonem i wskazując machnięciem głowy drogę za nimi, prowadzącą do granicy. Skoro nie macie zamiaru tutaj zostawać, to droga wolna, nikt nie będzie was zatrzymywać, przemknęło mu przez myśl, a potem sam przewrócił oczami. Ostatnie o czym pragnął to użeranie się z dwójką samotników, kiedy w tym czasie mógłby upolować jeszcze trochę zwierzyny; nie wspominając już o tym, że Sowa pewnie go wyprzedza! Wojownik nie chciał do tego dopuścić, a jednak, musiał dopilnować, żeby włóczędzy opuścili tereny klanu. Na przepraszające słowa kotki niebieski uniósł nieznacznie jedną brew. W tym czasie gdy ta tuliła się do brata i niepotrzebnie wyduszała z siebie słowa, mogli już dawno zejść mu z oczu, nie narzucając się grupie cienia.
— Gówno mnie to obchodzi — skomentował zarówno słowa wyjaśnienia na temat czarnego kocura jak i przedstawienie się kocicy. Podszedł kolejne dwa kroki, wysuwając przy tym pazury i posyłając im ostre spojrzenie. Jeśli nadal będą tak to przeciągać, to dojdą do tego niemiłe zadrapania, które wojownik z miłą chęcią im zasadzi; powstrzymywała go jedynie myśl o nierównej walce, ale z każdym uderzeniem serca traciło to znaczenie.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Sowia Łapa znowu miała pecha. Ale cóż mogła poradzić? Żaba najwyraźniej ją dostrzegła albo wyczuła, nie ma znaczenia, i zaczęła szybciej próbować dotrzeć do wody. Pozostawało tylko rozpędzić się i rzucić się w szaloną pogoń za stworzonkiem. Ale nie aż tak, żeby jeszcze nie zdążyć wyhamować i wlecieć prosto do wody. Oj to by było nieprzyjemne. Ale skoro żaba i tak zdaje sobie sprawę z jej obecności to zachowywanie się cicho nie było już konieczne. Ważne było po prostu jak najszybsze dorwanie tego denerwującego skoczka. Burak była gotowa na to, że każda zdobycz będzie się jej wymykać spomiędzy łap. No, to było jej pierwsze polowanie. Szkoda, że z Topielcem, ale zawsze polowanie. Aha, Topielcem. Sowa akurat odkryła, że jest na niego zła. O tak, jest na niego zła. Bo próbowała być dla niego chociaż odrobinę milsza, chociaż trochę. Traktować go bardziej ulgowo, bo wydawał się interesującą osobą. A on okazał się prawdziwym obciążeniem. Tak, była na niego zła. I nie czuła najmniejszej potrzeby ukrywania przed kimkolwiek tego faktu. I kiedy jest się bardzo złym i akurat nadarza się okazja pogonić za żabą, chcąc wbić w nią zębiska i pazury, wszystko co się znajdzie, to wtedy da się zmotywować do jeszcze szybszego biegu. Huh, kto by pomyślał, że nawet Topielec może się przydać na polowaniu. Dogonić. Zabić.
Bardzo szczupła, wręcz wychudzona kotka. Jej niegdyś pulchną mordkę zdobią ładne, bladozielone oczy, podobne do tych Świergota. Nad nimi znajduje się pręga, ułożona w kształt litery "M". Kotka zdecydowanie ma wrodzony wdzięk - zapewne dzięki Modliszkowemu Zagajnikowi - z którą mogłaby konkurować o tytuł miss.
Jej sierść jest krótka, jednak puchata. Jest ona niebiesko-szynszylowa z przebłyskami złota - głównie pod oczami, na brzuchu i łapach.
Zmieniła się... I to bardzo. Nie tylko z wyglądu - chociaż z niego nie zmieniła się tak drastycznie - ale również z charakteru. Nie jest już tą samą, radosną koteczką, co wcześniej. Przez regularne znęcanie się przez niedoszłego „partnera” stała się kocicą, która jest bardzo zaniepokojona. Ptaszek zaczęła czuć obrzydzenie do samej siebie. Czuje obrzydzenie samą swoją istotą. Czasem zdarzają jej się niekontrolowane wybuchy gniewu, które na osiedlu kończyły się zazwyczaj rozszarpaniem przez nią starej kanapki albo wywaleniem śmietnika. Potem potrafi przejść w niekontrolowany płacz. Czuje się jak nic niewart śmieć. Przestała w siebie wierzyć... Zrodziła się w niej też obsesja na punkcie kocurów, gdyż boi się ich tak bardzo, że jest w stanie niezbyt kontrolowanie go uderzyć, jeśli się zbliży...
Kotka niestety miała dosyć dużego pecha. Żaba, gdy tylko znalazła się blisko wody, wskoczyła do niej bez wahania, zostawiając terminatorkę bez zdobyczy.
Czarny kocur syknął cicho, po czym trącił siostrę nosem. Zaraz potem położył uszy płasko po sobie, kiedy spoglądał na wojownika. W jego oczach było widać niechęć i odrazę. Zdecydowanie nie przepadał za klanowymi kicusiami, a ton, jakim ten zaraz odezwał się do Kawki, spowodował tylko ostre uderzenie ogonem o ziemię.
- Idziemy stąd Kwako - mruknął do kotki, po czym odwrócił się, ze złowrogim spojrzeniem żółtych oczu, aby następnie dotknąć kotkę ogonem. Ta zaraz ruszyła za nim, mówiąc jeszcze tylko ciche "Przepraszam", po czym oboje z bratem udali się na granice. Zapowiadało się na to, że nie mieli już ochoty tu wracać. No, przynajmniej brat zielonookiej.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
A wojownik za to zdecydowanie nie przepadał za samotniczymi kotami, a już w szczególności za takimi, które zamiast grzecznie opuścić zajęty teren, przeciągały czas, jakby w ogóle nie zależało im na robieniu czegoś bardziej pożytecznego, niż użeranie się z klanowymi kotami broniącymi swoich granic. Nie odzywał się już ani słowem. Obserwował tylko czarne rodzeństwo, które najprawdopodobniej zdecydowało się opuścić przejęte okolice. W tym momencie złotooki mógłby pójść dalej i dać wiarę w to, że opuszczą ziemię Klanu Cienia, ale... No właśnie. Nie ufał im. Ruszył zatem za nimi do granicy wolnym krokiem, chcąc się upewnić, że na pewno wezmą te swoje zawszone łapy z klanowej parceli. Nie odpuści, dopóki ci nie odejdą. Stał więc i patrzył, czekając i mając nadzieję, że powtarzać się nie będzie musiał. Delikatnie kołysał ogonem na boki i mierzwił pazurami ziemię. Przy okazji nasłuchiwał uważnie wszystkiego wokół, będąc czujnym na możliwe nadchodzące niebezpieczeństwo. No już, dalej, spadać.
Mistrz: Olchowy Szept Płeć: kotka Matka: Jaskółczy Głos Ojciec: Iglasty Grzbiet Partner: po co to komu?
Ogromna, wysoka wojowniczka o masywnym karku i dobrze zarysowanych mięśniach. Ma długie łapy zakończone ostrymi pazurami. Jej ogon jest długi i gruby, przeważnie uderza nim o ziemię albo macha nim na boki. Jej futro jest krótkie i niezbyt gęste, bure w ciemniejsze, tygrysie pręgi. Jedyne jaśniejsze miejsce to biała plamka na brodzie. Oczy są w jasnym odcieniu zieleni, przypominającym trawę. Często je mruży. Nos jest ceglany, momentami ciemniejszy, a na jej szyi, od czasu walki z bratem, widać gęste zadrapania po pazurach i ślad po ugryzieniu. Nie próbuje zasłaniać blizn, nosi je jak trofeum.
Na pierwszy rzut oka Sowiooka może wydać się nieprzyjemna, zdystansowana i chłodna. No i przede wszystkim złośliwa. Ale jeżeli da się komuś bliżej poznać, okazuje się, że właśnie taka jest. Znaczy może dużo mniej obojętna, ale bardzo złośliwa i uszczypliwa. Lubi łapać innych za słówka i narzekać na wszystko na co tylko się da. Przeważnie jest niecierpliwa i spięta, ale ostatnio udowodniła samej sobie, że potrafi się trochę rozluźnić, a nawet rzucić jakimś głupim żartem. Jeżeli ktoś podejdzie do niej z powagą i będzie chciał kulturalnej i uprzejmej rozmowy, Sowa się dostosuje. Ale jeśli ktoś zagada do niej luźno, koleżeńsko, w ten sposób mu odpowie. Potrafi dbać i troszczyć się o koty, nawet jeśli okazuje to na własny sposób, ale zawsze mówi co myśli, nawet jeżeli rozgniecie tym czyjąś reputację jak robaka. Nie kłamie - najwyżej odrobinę nagina prawdę na własną korzyść. Poza tym rzadko kiedy wybacza i umie długo chować do kogoś urazę - nie bojąc się mu tego wytknąć. Uwielbia rozwiązywać problemy za pomocą walki i jest zwolenniczką krwawych, brutalnych rozwiązań, a mimo to najbardziej boi się śmierci. Szczególnie od kiedy wie, że koty umierają też przez sen. Tym bardziej, że kwestionuje istnienie gwiezdnych ze względu na zniknięcie wszystkich żyć Wężowej Gwiazdy w momencie śmierci. Nienawidzi widoku zwłok i jest jej od nich niedobrze, no i bardzo często zastanawia się co czeka koty po śmierci.
Rydzowe Futro(KG) Kwitnąca Łapa(KW)
Sowia Łapa syknęła cicho. A to żabi dech! Wstrętny, mały skoczek zniknął w jeziorze, a Sowa wychamowała trochę przed krawędzią. Masz ci los! Strzepnęła ogonem w kierunku miejsca, gdzie zniknęła żabka. Głowa do góry. Albo raczej głowa i ogon równo z linią grzbietu. Kierunek pod wiatr. Co jakiś czas zatrzymywać się i smakować powietrze, oraz rozglądać się wokół i nasłuchiwać. Uważać na syf pod łapami. Ugięte łapy. Futro nie szura po ziemi. Kto by pomyślał, że nauka polowania może być taka męcząca. Ale jako, że Sowa chciała polować, to polowała. Nieważne czy mistrz ją uczył czy nie. Chciała, robiła. Las nocą wydawał się być bardzo spokojny? Sowa spodziewała się, że będzie więcej zwierząt buszujących w ciemności. A może ona po prostu ich nie dostrzegała? Spróbowała jeszcze bardziej wytężyć wzrok. Szkoda, że nie może odszukać Topielca i zobaczyć jak on podchodzi zwierzynę. Byłoby jej dużo łatwiej. No bo przecież nie podejdzie do niego i nie poprosi, żeby jej pokazał jak to się robi pfff. Z jeszcze większą determinacją uważała na jakieś gałązki czy suche listki na ściółce. Na razie udało jej się upolować ryjówkę. Jej pierwszą zdobycz. A głupia żaba była pierwszym zwierzątkiem, które jej zwiało. Od teraz będzie brutalniej mordować przeklęte żabiszcza. Zasłużyły. Tak. Od teraz nie lubiła żab.